FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  Novissima Verba
Wersja do druku
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 29-07-2004, 22:29   Novissima Verba

Aria zeszła do piwnic Złowieszczego Zamku Zizabodaładaładaboinboinfritt'a. Dalej siedziała na głowie Zizy, choć równie dobrze mogła mieszkać u Xenipha, lub mogła się przeprowadzić do nowobudowanej siedziby w przytulnym Mezoberranzan. Kapłanki ostatnio sie pochwaliły, że są na półmetku. Aż wreszcie mogła siedzieć w ATAKu, ale nie mogła sobie odmówić towarzystwa tego starego marudnego mazoku.
Otworzyła solidne drewniane drzwi, które samym wyglądem zaznaczały, że nikt tu nie jest mile widziany. Za drzwiami był nietypowy widok. Ferma klonów. Dziesiątki rzędów szklanych cylindrów napełnionych żółtą mazią. W środku cylindrów pływały drowy w różnych stadiach rozwoju. Większość przypominała nienarodzone jeszcze dzieci.
-Rośnijcie malutkie- uśmiechnęła się czule do kolejnego oddziału jej armii.- wkrótce będę was potrzebować
Podeszła do konsolki i wystukała parę poleceń. Szczypce pokryte delikatną gumą szarpnęły i ruszyły w stronę cylindra opatrzonego numerem 42. Zanurzyły sie w żółtej mazi i delikatnie wyciągnęły niemowlę. Drowiątko zaczęło głośnio krzyczeć zaskoczone nowym uczuciem jakim było oddychanie. Szczypce delikatnie podpłynęły w stronę Arii i podały jej wrzeszczącego drowa do rąk.
Owinęła niemowlę ręcznikiem i przytuliła do piersi. Zaniosę cie teraz drowek.
Nim wyszła spojrzała na fermę. Za mała.
- ŁOHOHOHO!- Pogłaskała niemowlę po główce- poprosimy „Tatę” Vela o pozwolenie na mały remont :>>>

****

-TY! Co tam masz?!- Zapytała groźnie kierowniczka Serika młodego drowa.
- co..? AH!- spojrzał wystraszony na butelkę przemyconego trunku a potem na kierowniczkę Seri.- to nie moje!
Za Seriką jakby z nikąd pojawiły się drowie kapłanki z uśmiechami mówiącymi że długo czekały na okazje by się poznęcać nad mężczyzną. Drow wpadł w panikę.
- Zostałem wrobiony! To nie moje!
Seri zmierzyła go chłodnym spojrzeniem a dwie drowki stojące za Kierowniczką wcale go uśmiechami nie pocieszały.
- Panie Kierianie.. ostatnio wyraźnie podkreśliłam że nie życzę sobie w czasie pracy, którą jest budowanie siedziby na terenach Pomroku, JAKICHKOLWIEK używek.- zrobiła efektowną pauzę- pan chyba mnie nie słuchał.- zakończyła cierpko.
- Ale… Ale… Kierowniczko Seriko! Tam!- drow triumfalnie wskazał na dwóch braci którzy urwali się z pracy na papierosa. Twierdził że to go uwolni. Serika Szybko odwróciła wzrok ku palaczą. Kierian był wolny. Albo i nie..
-… Dziewczyny, proszę wytłumaczyć Panu Kieratowi że picie szkodzi- Drowki aż pisnęły w zachwycie.- a ja porozmawiam z Panem Khanem i Frankim :>>>>
W tle wznosiła się potężna budowla, budowana rękoma jednej z najpotężniejszej organizacji, która posiadała najliczniejszą i najpotężniejszą armię na całym Muliświecie i nie tylko.
Powstawała Siedziba Novissima Verba

****

Satsuki Leżała na środku głównego holu i myślała jak tu sensownie wystroić wnęcze. Wokół niej stało kilku drowów czekając cierpliwie na sugestie Satsuki co zrobić z tymi niewyobrażalnie ciężkimi meblami.
- Wiem!- Kilku drowów wypuściło powietrze, zapewne połowa trzymała jakieś wyzwiska za językiem. Na zewnątrz terror, Seriki która ich zmuszała do pracy i zabraniała pić i palić a w środku Satsuki która także zdecydowanie za dużo wymagała.
- Niech ta szafa będzie w pokoju Arii
- Ale to jest na najwyższym piętrzę!- wzniosły się protesty.
-ALE JA MAM TAKĄ WIZJE I CHCE ŻEBY TA SZAFA TAM BYŁA!- Uniosła się Satsuki a potem klapła powrotem na podłogę- Ten stolik też tam zanieście.
Drowy mruczały coś pod nosem na temat BHP, Wolności, dyskryminacji płci i braku sprawiedliwości, ale i tak wniosły tą szafę i krzesło.

****

Nikły cień prześlizgnął między murami Novus Ordum Mundi. Xellas była naprawdę z siebie dumna że unikła tak zgrabnie ciężkiej pracy przy budowie siedziby a jednocześnie się przysłużyła Novissima Verba.
- I jak?- odezwał się głos w jej głowie.
Xellas spojrzała na członków Novus Ordom Mundi siedzących w wielkim holu.
- wygląda na to że Zeg ich szkoli w wyrywaniu muchą skrzydełek…
- że co?! Mieli władać światem! Niszczyć planety! Uprzykrzać życie innym!- głos w jej głowie był wyraźnie rozczarowany.
- chyba nie mają weny twórczej- Xellas popatrzyła rozbawiona na członków NOM wyposażonych w pęsety.- przesłać ci obraz?
- dawaj… ŁOHOHOHO! Loth! Z kim my tu mamy walczyć?! I czym oni chcą walczyć? Packami na muchy XDDD- w przekazie nastąpiła chwila przerwy jakby rozmówca chciał otrzeć łezkę rozbawienia- Prześle to dziewczyną do Mezoberranzan to też się pośmieją.
- A ja ich jeszcze troszkę pośledzę, potem zobaczę co robią Poszukiwacze przygód.
-Dobrze, ja się zajmę rozbudową piwnic. Pa!- Głos w jej głowie zamilkł a Xellas zastanowiła się czy wygrałaby auto jakby to posłała do „śmiechu warte”

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 30-07-2004, 08:40   

Xellas zostala szybko nagoniona przez Zega do zajec gdyz w NOM rowniez ma jako-taka dyscypline.
Po chwili Zeg wyszedl na zaplecze z potrzeby... wkrotce nei bylo go w okolicy...



*****

Podmrok.
w oddali trwa budowa zamku, a wsczyscy sa tak zaangazowani w prace ze niezauwazyli 2 opatulonych w plascze postaci ktorzy stali na wzgorzu. Zrestza panowal taki mrok ze z zamku owego wzgorza nie bylo widac, natomiast na zamku palily sie liche swiatelka ktore jednak zdradzaly pozycje wroga.
Jedna z postaci wyciagla reke
-Patrz...
-Ehe
-Patrz tam
-Ehe
-Co widisz?
-Eheeeee to znaczy siedzibe wroga.
-A co nalezy robic z konkurecja/wrogiem?
-Udup....
-Tak... zrobimy tak... Ty tam.. ja Tu... jak wybuch... to ich jak kaczki...
-Tak Wielki Wodzu
<dwie postacie szeptaly, a po chwili jedna z nich poszybowala(?) w bok i zginela w mroku, druga natomiast kucnela i zaczela cos robic...


*******
Kaplanek-strazniczek w zamku bylo pelno... naszceszie wiekzsa ilosc krecila sie za Serika Budowa trwala ... wlasnie trwalo wykanczaie. Obok zamku byly meble do ktorych zabraklo drowow... Wlasnie rozgorzal ajakas afera po drugiej stronie zamku, wiec postac wykorzystala do... szybkio zblizyla sie do mebli... zobaczyla wielka pekataszafe, otworzyla ja i dala tam cos, zamknela szafe i oddalila sie szybko... Nikt tego nie zauwazyl...

*********
-I jak ci poszlo?
-Dobrze...
-Treaz tylko czekac...
<postacie nie czekaly dlugo. po chwili z zamku wyszlo kilkanascie Drowow ktorzy chwycili szafe i zaniesli ja do srodka>
-Ty... a ty podslyuch tez dales???
-Dalem...
-A gdzie odbiornik
-W szafie...
-...


********

Sat miewala kolejne wizje... co do szafy to miala konkretna...
-A to postawicie idealnie na srodek.
-Uff <odetchnely Drowy> To kilka krokow.
-Idealnei na srodek... czyli w rownej odleglosci od scian... i wysokosci.
-Wysokosci??? co to znaczy
-TO ZE MACIE TO WNIESC NA TO PIETRO Z KTOREGO JEST TAKA SAMA DROGA NA DOL JAK I DO GORY!!!!
-Neeeee T_T
-Ruchy Ruchy..

**************

Po 10 minutach.
-Myslisz ze juz czas???
-Nie wiem...
-To wlaczamy...
-Poczekaj az Serika przejdzie na 2 strone zamku...

<po kilku chwilach zamkiem zatrzesl wybuch... w okolicach srodka zamku(w wysokosci) Kilkanascie kamiennych blokow wypadlo ze scian, powaznie naruszajac konstrukcje... wszycy zaczeli sie gapic w gore czyniac powazny blad...


Tratatatatatatatatatatatatatatata <odezwal sie Ciezki Karabin Maszynowy sieczac Drowy ktore spokojnie sobhie staly i patrzyly w gore... nie dlugo trwal;a ta jatka.. po chwili chmara drowow poleciala w okolice z ktorej dobiegaly blyski wystrzalow... Nieznalezli tam nic oprocz CKM-u i karteczki... Drow wzial karteczke i pobieggl pokazac ja mamusi.


-Mamusiu... zobacz co znalazlem..
Aria wziela kartke i zaczla czytac...
ANTY-WIP TU BYL....

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 30-07-2004, 10:22   

Drowy rozbiegały sie w różne strony. Serika Krzyczała by zaczeły używać magi by szybko odbudować straty. Dziesiątki drowek kapłanek wzniosło ręce w górę by wspomóc odbudowe wszechpotężnej siedziby.
- i czary ochranne rzucić! już już! Niech tylko sie dowiem kto za tym stoi...- Mimo to na jej twarzy było widać cień uśmiechu. Novissima Verba działa DOSKONALE!

****

Satsuki wygrzebała sie spod gruzu. Otrzepała sie z pyłu i poprawiła poszarpane włosy. Spojrzała w górę i uśmiechneła się.
-Opóźni nam to zakączenie budowy o jakieś dwa-trzy dni, warto było- położyła sie na kamieniach i rozkazała drową się uzbroić.

****

Aria wyglądała na osobę która sie dowiedziała że Gwiazdka jest dzisiaj a nie za 5 miesięcy.
- ŁOHOHOHOHOHOHO! - Aria zgniotła karteczkę z uśmiechem szaleńca- To oznacza wojne!

****

Xellas niepewnie schwyciła pęsete, gdy nagle usłyszala w głowie najnowsze wieści.
hehe.. VIVA LA NOVISSIMA VERBA!


Doskonale Anty-WiPie! Doskonale! Teraz dopiero namieszałam XD

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 08-08-2004, 16:31   

W tym momencie do komnaty Arii wpadł jeden z drowów...
D: Pani.. dzieje się coś dziwnego! Spójrz!
Aria i reszta triumwiratu NV przez ciekawośc poszły popatrzeć co tym razem przestraszyło z gruntu tchórzliwego drowa.... ale tym razem było na co popatrzeć....
U sufitu jaskini otwierała sie olbrzymia brama międzywymiarowa... a w jej kierunku wznosiło się 5 stalagmitów stanowiących siedzibę Endariona i jego Domu, Domu Poza Skalą.
Ich szczyty zaczynały się chować w dziurze...
Aria: Cóż, zdaje się że kumpel Daera poszedł na emigrację... jeden problem z głowy... To był jedyny dom mogący sprawiać nam klopoty... a właśnie, czy ci dwaj mnisi coś zdradzili?
Sat: O Daerze nic. Nie wiedzieli nawet tego, co my wiemy o nim aktualnie. Ale twierdzą też, że Endarion ma fobie na punkcie
Aria: Czego?
Sat: usmiejesz się... pokemonów....
All poza Sat: XD
Aria: To nawet możliwe... są tak słodkie, że drow może się ich bać ;-)
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Satsuki Płeć:Kobieta
Fioletowy Płomyczek


Dołączyła: 13 Lip 2002
Skąd: Aaxen, zamek Elieth ves Aeriei nad Morzem Płaczu
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 29-08-2004, 10:52   

(wiwat zapisywanie na dysku długich postów! ^ ^v)


Leżała na gruzach. Ten mebel tam, tamten tam, dywan tutaj... Jej wzrok spoczął z powrotem na nowe zrobionej dziurze, czymś, co nieżle naruszyło konstrukcję całej posiadłości, zniszczyło jej plany... Zmrużyła oczy.
- BĘDZIE WINDA!
- słucham? - odwrócił się w jej stronę jeden z drowów
- ten wazon na trzecie piętro. A, i niech mi ktoś przyniesie kocyk z pokoju. - Sat poprawiła się na gruzach - Przydałby się jakiś dywan.

***

- Ten dywan do konferencyjnej, rozłóżcie dokładnie na środku pokoju - machnęła ręką i podniosła się z ostatnio okupowanego miejsca czyli dokładnie pod dziurą w suficie/podłodze - a te gruzy przesuńcie i zalejcie farbą - uśmiechnęła się - będę artystką!
- Um.. przepraszam.
- Tak?
- Która sala to Konferencyjna?
- Ta okragła

***

Cztery drowy stanęły przed nią trzymając na ramionach coś wielkiego, prostokątnego i przykrytego materiałem.

- Tam, postawcie je tam. -Jeden z drowów potknął się prawie przewracając resztę. - AAAaaaa!!! Bo się stłucze! O___o - podniósł się - uuuuf...
Połozyły przedmiot płasko na posadzce
- to się opiera o ścianę __^__
- Hej!
- AAaaaa!!! - Sat odskoczyła na bok chciała uciekać ale się odwróciła - jeste, ostatnio za nerwowa __^__. Cześć Seri!
- Co to?
- Zobaczysz - uśmiechnęła się - troszkę w lewo chłopcy!

***

- Pani Satsuki!
- Tak Asleth?
- Wieża dla Matki Opiekunki nie może być wyższa niż 113 pięter...
- Jak to nie może?!
- No bo się strop kończy - drow się lekko skulił
- Wiercić!
- Wiercić? O_o
- No dziurę! Będzie to 665 pięter. Albo Lloth nie istnieje! - poza zwycięscy, gwiazki w oczach - Masterka jestem, no! Do roboty! - jeszcze większe gwiazki - i przynieście mi herbatę.

***

- Chciałam kwadratowy stół! Kwa-Dra-To-Wy. Nie prostokątny. I z wiśni, co to wogóle za drewno?!

Drowy zaczął trafiać cięzki szlag. Jeszcze chwila i...

- Obetnijcie mu rogi - uśmiechnęła się - ale nie z nogami do cholery! - Blat upadł ciężko na posadzkę - hmm... Na 13 piętro. Będzie niezły parkiet
- Znaczy ten blat?
- To. Jest. Parkiet. !!. Tak?
- Tak pani Satsuki
- Ślicznie ^ ^v - zamyśliła się - I pomalujcie na granatowo ^ ^v

***

Poszła na rekonesans...

...
...
...
- CZY WY WIECIE, ZE ZANIM ZACZNIE SIĘ MALOWAĆ ŚCIANY TO MEBLE SIĘ CZYMŚ ZAKRYWA? Albo chociaż wynosi...

Drowy przełknęły ślinę

- No bo...
- Cicho. Po pierwsze to tylko jedna ściana miała być czarna, tu są wszystkie ==' I dlaczego zamalowaliście też okna?
- Bo świeciło
- A...ha. Wiecie co? Zróbcie więcej takich czarnych kropek na tej kanapie ale potem zakryjcie czyms te meble...

***

- Świetnie! Ośmiokątny stół. Przyznaj mi ktoś rację, że jest piękny!

W korytarzu mignęła Xellas

- Jest piękny! Gdzie będzie stał?
- Dziękuję ^ ^v. W konferencyjnej, a gdzie!

Drowy jęknęły. To był już piąty stół, ciekawe kiedy w końcu jakiś jej podpasuje.

***

- O proszę! Widzicie jak o was dbam? ^ ^v Przyniosłam wam coś - Sat wyciągnęła dwa worki - każdy po jednej sztuce

Drowy paradowały już w okrągłych cynglach.

- Widzicie! Teraz mozecie w spokoju malować i żadne światło z okien nie będzie wam straszne! - otworzyła okno i spojrzała w dół - Cholera, 665 piętro ^^"""" - zamknęła je z powrotem

Drowy w hawajskich koszulach i okrągłych, czarnych okularach

- Zaczepiście w kosmos *_____*

***

Wszyscy stali w głównym wejściu

- No! Ściągaj ten materiał!
- Saaaaaat
- Ja też was kocham - ściągnęła
Ogromne...
- ...lustro
- Lustro!
Mnóstwo zdziwionych, zachwyconych głosów
- To jest lustro?!
- Przejście do innego świata!
- AAAAARGHHH!!! Ubrudziiicieee jeee! - wydarła się Sat rzucając się na drowy
- ...Yuby się uśmieje - skomentowała Serika

***

...Jeszcze winda i skończone.

_________________
Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
i nie wybaczy nikt chłodu ust twych
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 30-08-2004, 14:20   

Za plecami Matki Opiekunki pojawił się cień.
-Pani...
-KYa!! A to ty
Xellasklęka na jedno kolano
-Pani mam pilną wiadomość nowa członkini Novus Ordum Mundi niejaka Noire troszkę wspomogła Zegarmistrza
-Wspomogła jak?
-Yyyy tak.. -pokazał się obraz żołnierzy i budowniczych
-Doskonale-Aria uśmiechnęła się złowieszczo-świetnie. Nasi przeciwnicy wreszcie stają na wysokości zadania. Przekaż tą wiadomość reszcie-szybko napisała coś na papierze i wręczyła Xellas- a potem zajmij się Poszukiwaczami Przygód
-Tak jest Matko Opiekunko-wstała, zasalutowała i wyszła za sobą usłyszała jeszcze "doskonale"

Najpierw poszła do Seriki
-Witaj Seriś^^ widzę że robota wrze, mam wiadomość z góry^^-wręczyła jej kartkę od Arii
-Hmmm...nie dobrze trzeba trochę zmienić plany zamku, ale da się zrobić^^ Prawda drowy-biedne stworzenia, które ledwo żyły pokiwały smętnie głowami
-Świetnie to ja już pójdę^^
Teraz czekało ją najgorsze zadanie, musiała podejść do Sat i mieć nadzieje, że nie zostanie zaciągnięta do pomocy w dekorowaniu. Ostrożnie zbliżyła się do Satsuki. Już z daleka usłyszała:
-Nie ta winda nie pasuje, potrzebna jest większa i złota najlepiej złota!! Nie taka!! Nie jednak to nie to, może okrągła albo nie dajcie szklaną...
-Cześć Sat^^Wiadomość z góry...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 01-09-2004, 17:00   

Grupka drowów korzystając z chwili przerwy od ciągłych wrzasków Satsuki zamknęła się w dość sporej piwnicy umieszczonej tuż pod głównym holem. Obecnie służyła ona jako składowisko mebli i sprzętu, który z jakiegoś powodu nie przypadł do gustu "projektantkom wnętrz". A było tego naprawdę sporo... Wśród nich znajdował się między innymi 60-calowy plazmowy telewizor (jeden piksel był przepalony), który drowy powiesiły na ścianie i oglądały na nim jakiś mecz (kanały erotyczne wymagały wykupienia abonamentu...). Tak się szczęśliwie złożyło, że jeden z nich "przypadkowo" znalazł w lodówce (za małej na potrzeby dzieciarni Arii) "coś mocniejszego", więc nie nudzili się za bardzo.
- ...podaje do napstnika i... to znaczy chciał podać i pewnieby to zrobił, gdyby zawodnik przeciwnej drużyny nie kopnął go wcześniej w krocze... Oj, proszę państwa, to musiało boleć... Chyba nie zobaczymy go więcej na boisku... Tak, trener prosi o przerwę...
- Paskudny faul...
- Dobra chłopaki... - odezwał się jeden z mniej wstawionych "robotników". - Wszystko fajnie, ale jak nie skombinujemy jakoś windy to ta... wariatka - rozejrzał się nerwowo - jest gotowa nas pozabijać.
- Rany... Po co jej ta winda... Przecież my żeśmy dzisiaj cały dzień robili tą *** marmurową jakjejtambyło... klatkę schodową - mruknął inny, patrząc smętnie na dno swojej butelki.
- Widocznie nie ma siły chodzić po scho... odach w tę i...
- *** To trzeba było sobie bungalow wybudować, a nie kilkudziesięciopiętrowy wieżowiec.
- Ale to wiesz... Tak reperezentacyjne... - wtrącił się kolejny drow, który siedział pochylony nad jakimś tanim świerszczykiem.
- A co to znaczy?
- No... Że na pokaz.
- Eee... Naczytasz się tego i zaraz zaczynasz gadać jak jakiś Pień...
- Deska... - przerwał mu twórca klatki schodowej.
- Że co?
- Deska. On się Deska nazywał... Chociaż... Może to był Strop?
- Chyba raczej Przepierzenie... - odezwał się głos zza pisemka.
- Przepiep***? - zainteresował się drow, który sprawdzał dokładność ułożenia kafelek na podłodze... leżąc na niej.
- Dość! Jak "góra" chce mieć windę, to *** będzie ją miała, choćbym miał zginać budując ją!
- Przecież mówiłeś, że jak jej nie zbudujesz to i tak cię...
- To nie ma nic do rzeczy! =="
- Ćśś!
- ...gwizdek sędziego i wracamy do gry... spokojnie, spokojnie... rany, co on robi... biegnie z piłką przez całe boisko... podaje i czy będzie gol? Teraz jest szansa, JEST SZANSA! Iiiiiiii...
Obraz się rozmył i na ekranie pojawiło się mnóstwo szarych kropek, a z głośników płynął tylko szum.
- Cholerny Multiworld News... Od kiedy uniezależnił się od Agendy ciągle się psuje...
Drow zamachnął się ręką, ale w ostatniej chwili przypomniał sobie, że telewizor ze ścianą łączą jedynie cztery przeżute gumy do żucia, więc zrezygnował i opadł na fotel (nie pasował do lampy w poczekalni). W tym samymy momencie na ekranie ponownie pojawił się obraz. Nie był to jednak mecz, a reklama:
- Zmęczony chodzeniem po schodach? Zainwestuj w windy PILAR! Nasi fachowcy pomogą ci dobrać windę do każdego wnętrza! Szybkie, piękne i niezawodne! Windy PILAR! Zadzwoń: (0 - prefiks - 273 027 539 073 904) 555 143 631
- THAT'S IT! :D

***

BZIUUuuum...
Ding dong!
Pssssssz
- Łał! - zawyły zgodny chórem drowy na widok otwierających się drzwi nowej windy.
Wyglądała ona niesamowicie. Była wykonana z kryształu i przypominała wielki diament w chromowanej oprawie z gracją mknący po prawie niewidocznych prowadnicach wzdłuż ściany. W środku klatki wyświetlony był hologram przedstawiający cały pałac. Wystarczyło wskazać piętro palcem, by niemalże natychmiast się na nim znaleźć.
- I to wszystko za darmo?
- Tak jest - instalator w fioltetowym uniformie uśmiechnął się uprzejmie. - Nasza winda w takim miejscu jak TO będzie idealną wizytówką firmy. Oczywiście dostają też państwo 3 letnią gwarancję oraz komplet środków czyszczących... No, to chyba tyle. Życzę miłego dnia.
- Mam nadzieje, że Satsuki będzie zadowolona...
- Nie łam się... Lepiej chodżmy ją wypróbować!

***

- W góóórę... I w dóóóóóóóół... W góóórę... I w dóóóóóóóóóóół XD

***

Tymczasem...

- Zainstalowałeś?
- Tak, szefie. Nawet nie zauważyli.
- Dobrze wykonałeś swoją pracę. Imperator jest z ciebie dumny.
- Kto, szefie?
- No... ja... er... niedługo...
- Yyy... jasne, szefie imperatorze. Szefie imperatorze, co z moją...
- Zapłata jest już na twoim koncie, zgodnie z umową. A teraz uważaj: nie znasz mnie i nigdy o mnie nie słyszałeś.
- Oczywiście, szefie imperatorze.
- Słucham?
- To znaczy... Zupełnie przypadkowa osobo, z którą zupełnie przypadkowo rozmawiam z tej zupełnie przypadkowej budki telefonicznej Telekompromitacji.
- I masz to zapamiętać!
- Nie ma sprawy, szefie imperatorze.
- Czy ty się aby ze mnie nie nabijasz? =="
- Nie, skąd...

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 02-09-2004, 22:01   

- Przepraszam.. jest tu jakaś winda?- Jakiś młody nieznajomy drow w zielonym płaszczu zapytał przechodzącego obok drowa z Nowissimy Verby. Drow spojrzał na nieznajomego.
- ja cie znam?
- nie.. tak.. nie, na pewno nie- Nowoprzybyły szybko zorientował sie że drow uważnie mu sie przygląda. Zakrył sobie twarz kapturem.
- czemu to robisz? tu nie świeci słońce- zauważył drow z Novissima Verba i począł się bliżej przyglądać odzianemu w zielony płaszcz. Lecz nowo przybyły był łowcą i wiedział jak sobie radzić.
- onieśmiela mnie piękno waszego domu- skłamał tak zgrabnie, jak potrafił prawie każdy drow, tak, wciąż widziało na nim obrzydliwe dziedzictwo z Mezoberanzzan. A teraz znów po latach tu powracał na prośbę nijakiej Ari At'ak. już tęsknił do blasku słońca, och! Jakże on by chciał...
- pan o coś pytał =='?
- a ta! gdzie jest winda?
- nie mamy żadnej
- a jak sie dostać do gabinetu Pani Arii At'ak? prosiła mnie o spotkanie
- mieszka na 665 piętrze, prosze iść po schodach w górę- drow uśmiechnął sie sympatycznie
- na pewno nie ma żadnej windy?
-na pewno, doprowadzę pana do schodów.

***

Drow pożegnał gościa uśmiechem, gdy podszedł do niego inny.
- przecież mamy windę Kierian
-wiem :D
- więc dlaczego...?
-miał fioletowe oczy- radość drowa nie miała granic.
- aha XDDDDDDDDDDD


****
tydzień później.

- uch.. miałem...uf... szczęście.. że.. paru.. mnie ... uf.. teleportowało.. wyżej- lawendowooki nie przejmował sie zmęczeniem. Był przecież łowcą. Zresztą napotykane drowy zdawały sie być miłe i mógł od nich kupić jedzenie. jedna porcja za zaledwie 100 sztuk złota. Drow spojrzał na tabliczkę obok.

"Gratulujemy! jesteś na 600 piętrze!"

Drow bardzo zastanawiało dlaczego schody wyglądały na ewakuacyjne i bardzo małe gdy wieża była tak obszerna. to pewnie wina ego szklanego cylindra po środku. potrząsnął głową i wspiął sie po schodach. Na miejscu tej całej Arii dałby tam windę.
Rozpalił ognisko i rozłożył obóz na schodach. Jutro wreście sie spotka z Arią.
Wsadził rękę do kieszeni i pogłaskał figurkę pantery.
- moja kocia przyjaciółko, jestem taki szczęśliwy. Wyrwię te wszystkie drowy ze szponów złej bogini Loth.- przejechał dłonią po figurce i zasnął z błogim uśmiechem.

***
- Pedał?- jeden z drowów sie wzdrygnał oglądając scene w plazmówce.
- Zoofil?
- nigdy nie wiadomo bracia, trzeba na niego uważać- Powiedział ich brat znad świarszczyka i przewrócił na drugą strone.

***

Dotarł. nareście. Ale cóz to dla łowcy wspiąć sie na 665 piętro. Nic.
podszedłł do drzwi. Była tam jakaś mala tabliczka.

" Przyjmujemy tylko we wtorki"

-WE WTORKI!? - była sroda. Uderzył pięsci o drzwi, te niewzruszone, ani drgneły. Uderzył jeszcze pare razy. To na nic. Zasłonił twarz rękami. Po co on właściwie żyje? ciale ściąga kłopoty na jego przyjaciół. Wciąż prześladuje go dziedzictwo. Jarlaxe to nieczuły drań. Entreri go nie kocha.... w ogóle powinień dać sie zabić przez dridery lub przez lodowego smoka. Czasami też sie zastanawiał nad zmianą imienia na Jackson i zmienieniu koloru skóry operacyjnie. Ale nie uzbierał dość pieniędzy...
Drzwi obok otworzyły się i zrzuciły smutnego drowa z paru stopni. Zdezorientowany chwicił szybko za swe sejmitary i spojrzał w strone przeciwnika.
- JOŁ!- z Pokoju Arii wyszedł młody drow noszący dżokejkę z listkiem gandzi oraz czerwoną bluze z kapturem z napisem "Gandzialf na prezydenta".
-czy Aria... czy Aria tam .. jest?
- e.. co?- Slidi przejrzał mu sie uwaznie. Potem sie odwrócil do pokoju Arii- Mamo! ten pedał przyszedł!
Nowoprzybyły zaczął sie nerwowo rozglądać za częściami roweru.
z pokoju odezwał sie kociecy głos.
- Prosze wejdź, Drizzcie Do'Urden...

***

Teraz to już cała Novissima Verba obserwowała kroki Drizzta w ich domu.
a męska częśc po cichu w duchu liczyła na pojawienie sie Catti brie. bynajmniej nie dlatego że pociągało ich piękno ludzkich kobiet ale Catti miała fajny łuk.

***

- Ten swiat jest zepsuty- przywitała go Aria
- tak...
- dlatego go trzeba podbić i naprawić- uśmiechneła sie słodko- do tego jesteś mi potrzebny ty.
- mówiłaś mi o drowach które chcą być nawrócone.- Drizzt nigdy niedałby sie wrobić.
- ah! tak, tak. Wyjaśnij moim syną i córką że słonce ich nie roztopi a żarówki im nie wypalą oczu. To tak na dobry początek ^^

***

- ŻE CO?!

***

Lawendooki drow uśmiechnął sie ochoczo.
-przyniosłem swoje pamiętniki! ^____^
- oj! to bardzo dobrze! cudownie!- Aria uśmiechneła sie zachęcająco- poczytaj moim dziecią one to lubią! -Aria wyjeła mu z rąk sterty książek.- ale myśle że to nie będzie konieczne. wytłumacz im tylko że słońce ich nie roztopi dobrze?
- dobrze- jego radość nie znała granic. Wreście sie spełni! - przysłuże sie światu!
- tak tak ^^''''''''''''
- życie jest piękne!- złapł ją ze rękę- wierze że Pani jest dobra!
- O_O
- jest pani taka niewinna, wierzyłem w to! obiecuje pani że .. że.. URATUJE ŚWIAT!
- tak, już dobrze, idź sobie... - dla mazoku było za wiele..
- życie jest piękne! piękne! jestem taki szcześliwy- wyszedł w podskokach zbiegł na dół. Za jego plecami słyszał odgłosy wymiotów i spazmów.

****

- ...- w sali nastała pełna napięcia cisza
- to co robimy?
- zlinczujemy go!
- zabawimy sie z nim w "drowy" przywiążemy go do stołu ofiarnego, związemy oczy i karzemy zgadywać czym mu teraz wyrywamy paznokcie XD
- niech nas uczy o słońcu- wychilił sie jeden znad CKMu- ale jak zacznie mnie na dobro nawracać albo mi pamiętniki czytać...

***

Aria oparła sie o fotel i zamkneła ze wyczerpania oczy- martwi mnie że one prędzej nauczą go pić niż on ich przekona do słońca...

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 05-09-2004, 23:51   

Drizzt dzielnie schodził z 665 piętra siedziby Novissima Verba. Schodek po schodku, schodek po schodku... Dzielnemu bohaterowi nie straszne były jednak trudy samotnej podróży przez zimną, niegościnną klatkę schodową, w której czaić się mogły najstraszniejsze koszmary... Przecież niósł światło istotom, których dusze wciąż można uratować przed ciemnością... (że też zastosuje taką wzniosłą metaforę... O, to trzeba zapisać w pamiętniczku!)

Tymczasem wspomniane wyżej nieszczęsne, zagubione istoty - a przynajmniej ich reprezentacyjna grupka - siedziały przy zawalonym papierami stole i... Myślały. Bardzo intensywnie.
- To może jednak wrócimy do planu F? - jeden z drowów zmiął zabazgraną kartkę i rzucił ją w kąt. Leżała tam już całkiem spora porcja makulatury.
- Zaraz.. A co nam się w nim właściwie nie podobało?... - jęknął inny. - Naprawdę sądzicie, że on jest aż tak głupi, że uwierzył Matce Opiekunce? O.o I że naprawdę będzie próbował nas czegoś nauczyć? O.o Nie udawał? ^^"
- Gorzej, stary... Widzisz, zgodnie z planem G wypytaliśmy Serikę o tego pedała. I wyobraź sobie, że nawet o nim książki pisali! Podzieliliśmy komisyjnie i przeczytaliśmy po rozdziale. On się nie nabijał, on nam zacznie prawić o miłości i sprawiedliwości! O.o
- Zaraz... chcesz powiedzieć, że ta hetera dała się o coś poprosić? ^^"
- Tak czy onaczej... Musimy się bronić!!! _^_

***

Serika i Satsuki przysłuchiwały się rozmowie (w końcu ta mała kamerka w obudowie telewizora sie przydała!) i zwijały sie ze śmiechu.
- Dobrze, pysiaczki, dobrze... Wiecie, co was czeka. MUSIMY zobaczyć, co mu zrobicie! *__*

***

- Nazywam się Drizzt Do'Urden i przybyłem, aby zasiać w waszych sercach ziarenko, które wykiełkuje i rozkwitnie w miłość do świata i światła! - lawendowooki łowca bardzo sie starał, żeby brzmiało to wystarczająco wzniośle. W końcu musi się dobrze zaprezentować...
Był taki dumny z siebie, że najwyraźniej od razu odniósł sukces! Cała sala, mieszcząca około tysiąca drowów, jak na komendę wstała i z radosnymi minami zaczęła bić brawo.
- Ależ my kochamy światło! - zakrzyknął jeden z mrocznych elfów.
- ...bracie! - podpowiedział inny, nerwowo zerkając na ściągę.
- O, właśnie. BRACIE!
- Wszyscy marzymy o chwili, kiedy wreszcie nasza ukochana Matka Opiekunka pozwoli nam wyjść choć na chwilę na powierzchnię, abyśmy mogli doznawać mistycznych przeżyć oglądając niezwykłe zjawisko, jakim jest wschód słońca! - wyrecytował z zapałem jeszcze inny drow. Po czym głęboko odetchnął. To cud, że powtórzył swoją kwestię bez zająknięcia, w końcu była taka długa i skomplikowana! A samo napisanie jej... Ten koszmarny pamiętniczek z książek naprawdę się przydał!
- Przyjacielu, czy zostaniesz z nami dłużej, aby dzielić z nami radość wspólnego budowania siedziby przy świetle żarówek i pochodni?

Drizzt czuł się jak w niebie. Nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrażał sobie, ze w Podmroku, tak dobrze mu znanym, okrutnym Podmroku, może istnieć tak cudowne miejsce! Będzie dozgonnie wdzięczny Opiekunce Arii, że pozwoliła mu tu przybyć! Wprawdzie zupełnie nie rozumiał, dlaczego twierdziła, że te cudowne drowy boją się światła, ale... Ale każdy się przecież może pomylić, prawda? Doszedł do wniosku, że pieczołowicie przygotowane przemówienie jest zupełnie niepotrzebne. Pozwoli sobie wtopić się tu w tłum (może nawet pożyczy od kogoś taką dziwną, pstrokatą koszulę, która najwyraźniej jest tu modnym ubiorem) i w miłym towarzystwie spędzi czas, rozmawiając z istotami własnej rasy, które są tak podobne do niego samego... Drizzt zszedł z mównicy (gdyby się jej przyjrzał, dostrezgłby pewnie dziwne podobieństwo do skrzynki po piwie) i szczęśliwy nawiązał rozmowę z pierwzym z brzegu drowem. Ktoś z boku zakrzyknął: "Trzeba to uczcić!". O, tak. Drizzt był tak zachwycony perpektywą tylu nowych, wartościowych znajomości, że nawet nie usłyszał kontynuacji wypowiedzi... "Ten pedał dał się nabrać!!!"

***

- A teraz wznieśmy toast za naszego nowego przyjaciela!
Zgromadzeni (może nie cały tysiąc, ale na pewno kilka setek) jak na komendę wznieśli pokaźne kielichy z żółtawym płynem.
- Za Drizzita!
- ZA DRIZZITA! - odpowiedziało kilkaset gardeł.
- Nazywam się Drizzt _^_ - westchnął główny zainteresowany, ale nic tak naprawdę nie mogło zakłócić radości tej chwili. Jednym haustem wychylił zawartość kielicha...

... i o mało się nie przewrócił, chwytając się za gardło i ksztusząc. Czyżby chcieli go otruć? To wszystko było tylko okrutnym kłamstwem? Gardło piekło go, w głowie zaczynało szumieć... Czy tak właśnie wyglądała śmierć?
Pieczenie powoli ustawało, a do szumienia w głowie dołączyło... Wirowanie? Dlaczego sklepienie kręciło mu się nad głową? Co się z nim działo?... Ale w gruncie rzeczy to zupełnie przyjemne uczucie...
Ktoś poklepał go po ramieniu:
- Ej, ty, panterofil, chcesz jeszcze?
- Ale... Jeszcze?... Co?...
- Co się tak gapisz, jakbyśmy próbowali cię otruć? ^^" Coś ty, w życiu jabola nie pił?
- Ja... Jabola?... - wybełkotał Drizzt.
- Jabol to...
- To zaszczyt zostać poczęstowanym tym rzadkim i niezwykłym napojem! - ktoś tu jeszcze nie wyrzucił ściąg. - Spójrz, jaki piękny stał się świat! Jaki szczęśliwy! - drowowi nawet nie chciało się chować ściągi. Ten kretyn był zbyt pijany, żeby zauważyć, że czyta!
- A teraz przyjacielu, pozwól nam pokazać ci, jak miło spędzamy wolny czas i się bawimy! I więcej, wypij więcej!
- Ale...
- No co, z NAMI się nie napijesz!?

***

Zabawa była przednia! Naprawdę nie pamietał, kiedy ostatnio było mu tak wesoło. Wprawdzie na początku miał pewne wątpliwości, czy naprawdę wypada dać sie rozebrać i oblać miodem, ale co tam! I okazało się, że Guen naprawdę lubi miód!
- Moj-ja kochana przy... przyja..., Guen!, to łas... hic! łaskocze...
Pantera popatrzyła na niego jak na idiotę i wróciła do wylizywania. To nie ona robiła z siebie kretynkę.

Tymczasem strażnicy przy bramie twardo udawali, że nic nie widzą, kiedy całkiem niezła laska z łukiem w ręku chyłkiem przemykała się tuż przy nich. Pewnie musiała być z siebie bardzo dumna, że tak przechytrzyła strażników. Cattie-brie spieszyła na ratunek najdroższemu przyjacielowi, który w nieznanych jej okolicznościach najwyraźniej znów został wciągniety w intrygi podłych mrocznych elfów!
- Uratuję cię, Drizzt! Trzymaj się! - powtarzała sobie, potykając się o jakiś wystający kamyk. Wprawdzie dar władczyni Silverymoon umożliwiał jej jakie-takie widzenie w ciemności, ale spójrzmy prawdzie w oczy: ciemno było i tyle! W dodatku jak zwykle nie miała pomysłu, jak 1. znaleźć Drizzta, 2. jak się do niego dostać, 3. jak go ewentualnie uwolnić mając na głowie kupę strażników, 4. i generalnie co ona tu robi. Ale nie wymagajmy od tej pani za dużo, jej rola ogranicza się przecież do bycia szlachetną bohaterką...

Cattie, nie niepokojona przez nikogo, przekroczyła próg siedziby NV. Było tu pusto... Za pusto. Tylko stamtąd, po prawej, dochodziły jakieś dźwięki... Czyżby jakieś zgromadzenie? Odważna (trzeba mieć w końcu jakieś zalety!) kobieta podążyła w tamtym kierunku... Jej oczom ukazał się widok, którego nie spodziewałaby się ujrzeć nawet, gdyby była torturowana psychicznie przez wszystkie demony Otchłani. Po wielkiej sali plątało się mnóstwo trochę zataczajacych się drowów, jeszcze wiecej siedziało lub leżało na podłodze... A w rogu... W rogu...
- DRIZZT I GUEN?! A JA TAK SIĘ ŁUDZIŁAM! O.o - nieszczęsna, zszokowana wojowniczka aż zatoczyła się do tyłu. Zapominajac oczywiscie o względach bezpieczeństwa... Na przykład o tym, że przemykając się do siedziby wroga nie należy wydzierać sie na całe gardło.
- Hej, laska, chcesz trochę? - zaczepił ją jakiś przechodzący mroczny elf, łakomym wzrokiem przyglądając się łukowi. Pijany Drizzt był całkiem zabawny, ciekawe, co z tą panienką?... No i zabierze jej się łuk! ^.^V
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 06-09-2004, 08:23   

Tymczasem okrótny wróg działał... Był nim Don Pedro szpieg z Krainy Deszczowców, znany fachowiec, który rozpracowywał Smoka Wawelskiego, Profesora Gąbkę i niedawo - na zlecienie AntyWiPu - samą Agendę. Dziś - z rozkazu Novus Ordum Mundi prowadził zakrojoną na szeroką skalę akcję dywersyjną w NV. Przemykał sie niemal niezauważony między pijącymi w kostiumie drowa i dbał, by nikomu nie zabrakło trunku.
- Karamba - rzucił - zabierając kolejną pustą butelkę po jabolu i stawiając na jej miejscu flaszkę pełną szlachetniejszego trunku: spirytusu przemysłowego.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 20-09-2004, 17:55   

Tymczasem na biurku Arii pojawił się formularz... przez pewien czas pozostawał niezauważony, ale potem wzbudził znaczne zainteresowanie... Jego treść brzmiała:
Szanowna Matko Opiekunko Ariu,
z naszych informacji wynika że posiadacie znaczne problemy z drowami, które zamiast pracować pędzą i piją bimber, lub inne trunki. Powoduje to spadek wydajności pracy, jako że marnują w ten sposób cenny czas. jednakże wprowadzenie prohibicji jedynie zmniejszy wykrywalność pijaństwa i pędzenia nielegalnych trunków. Dlatego też nie tędy droga. Nasza organizacja znalazła sposób jak znacznie podnieść skuteczność pracy drowów. Zamierzamy otóż otworzyć ni mniej, ni więcej, a sklep monopolowy – wyeliminuje to czas potrzebny na pędzenie, sklep będzie otwarty po godzinach pracy, zaś korzystający będą zaopatrywani w magiczny przeciwkacowy środek. W sumie powinno to zwiększyć wydajność pracy o około 35%, a do tego poprawi zdrowie wojowników (bimber szkodzi na wzrok oraz ogólna kondycję, w przeciwieństwie do naszych doskonałych trunków). Mam nadzieję, że rozważy Pani pomyślnie naszą propozycję. prosimy o szybką odpowiedź.
Podpisano
Daerian
PS: załączam opłatę wstępną za wynajem i pozwolenie na działalność.
Aria była zaskoczona... czego jak czego, ale tego się nie spodziewała... poszukiwacze chcą pomóc Novissimie... a do tego w taki sposób... cóż, warto było spróbować... zwłaszcza że informacje wyglądały na szczerą prawdę, a czynsz pomoże zapełnić skarbiec... no i to w końcu będzie rodzinny biznes ^^
Więc podczas następnego cyklu Narbondel (odmierzająca czas kolumna u drowów) na dolnym piętrze stanął sklep monopolowy ,,Pod pijanym Poszukiwaczem”, będący jednocześnie pijalnią i pubem, jak również zwykłym sklepem. Oferta była olbrzymia:
poprzez elfie wina, drowie wina, sake, krasnoludzkie piwo i spirytus, do ludzkiego rumu, wódki i whisky. obsługa była miła, pełna zrozumienia, a także była znanymi drowom Arii mnichami Endariona, co w sumie pozwoliło przełamać pierwsze lody. A wkrótce drowy odkryły, że porządne alkohole są o wiele lepsze od bimbru. Do tego były tak tanie, że ich cena była minimalnie wyższa od wyprodukowania bimbru. W sumie sklep stał się rajem dla drowów. powstały nawet kluby konkretnych trunków, łącznie z tajnym stowarzyszeniem miłośników elfiego wina... wynoszącym około 50% populacji drowów, z których wszystkie wstydziły się do tego przyznać. Za to całkowicie jawny był Klub Marynarski (rum) i Klub Spódniczki (skąd drowy miały wiedzieć że to się nazywa kilt XD?) zrzeszający miłośników whisky.
Jedyny przykry incydent przydarzył się kilka dni później, gdy w podsumowaniu Aria przeczytała: Wzrost wydajności pracy: 34% Spadek wydajności bojowej: 10%... na sklepie bardzo szybko pojawił się napis: ,,Nie przyjmujemy uzbrojenia w zastaw”... a juz przyjęty został szybko wykupiony... Miały także co prawda miejsce próby spicia obsługi, ale na nic się to zdało... odporność mnichów na trucizny wyraźnie działała też na alkohol... więc przepili oni na oko około 100 drowów pod rząd zanim zrezygnowano z prób ^^”
W sumie interes miał się świetnie... Drowy skorzystały, pijąc legalnie wyśmienite trunki, wydajność pracy wzrosła, a budżet Poszukiwaczy wzbogacił o się o nowy, pokaźny dochód.
Jedyną niezadowoloną osobą był szpieg Don Pedro, który za nic nie był w stanie porwać żadnej butelki, gdyż na drodze co i rusz stawała mu mała czarna kotka z białymi poduszkami....

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 20-09-2004, 18:47   

A następnie Daerian się obudził. Przetarł oczy i zaczął mruczeć:

- O rany, ale miałem piękny sen. Śniło mi się, że picie alkoholu działa pozytywnie na organizm drowa. Jaka szkoda, że to nieprawdaT_T...

Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać:>. Daer skąd żeś ty wytrzasnął ten bimber? Przecież Zeg serwował im pierwszorzędny spiryt:>?

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 20-09-2004, 21:42   

Nie obudził się, wszystko jest na piśmie, a sklep otwarty. A bimber pędziły drowy - cały czas kiedy nie mowa o oficjalnym podejmowaniu gości (sake) jest alkohol domowej roboty. Nie mów nic, w Mistycznej Krainie stoi już gorzelnia, pola z cchmielem i winogronami, a ja sprowadzam alkohole z innych wymiarów. :-) Zacznijcie uczciwą konkurencję, anie szukajcie drogi na skróty :-P
A sklepik stoi...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-09-2004, 07:32   

Po co mamy konkurować? Naszym planem było rozpić drowy do imentu, a ty nas pięknie wyręczyłeśXD. Tylko nie wiem skąd wytrzasnąłeś pomysł, że od alkoholu wzrasta wydajność pracy:>. Jeśliby to była prawda to Polska i Rosja już wygrałyby zimną wojnę i produkowały więcej niż Chiny i Japonia razem wzięte:P.

Tymczasem drowy, z pieśnią(mocno już fałszowaną) na ustach pracowały dalej. Ponieważ już ze dwa razy przebiły dawkę śmiertelną nie bardzo wiedziały już co robią ani po co, ale czuły się na tyle fajnie, że im to nie przeszkadzało. Z tego powodu jedne zamurowywały okna, albo samych siebie, inne pruły mury młotami pneumatycznymi, jeszcze inne powsiadały do dźwigów i za ich pomocą bawiły się w Gundam Winga. Don Pedro wreszcie zauważył co się święci, skończył zabawę w kotka i myszkę i postanowił się ewakuować, póki jeszcze można.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 21-09-2004, 10:12   

Daerianie – rozległ się glos Endariona – drowy nie przestrzegają zasad BHP... niestety punkt 1, czyli zdanie się na ich inteligencję nie wypalił...
Trudno – padła odpowiedź – w takim razie trzeba dodać nasz eliksir do alkoholu... dobrze, że jest całkowicie neutralny chemicznie i nie zmienia smaku... będzie powodować automatyczne wytrzeźwienie po 6 godzinach... a że nasz sklepik jest czynny tylko w godzinach poroboczych... do rana będą całkiem trzeźwe. No i rozdajemy w końcu eliksiry antykacowe... więc wszystko będzie znowu idealnie... Jakie są na to prognozy?
E: Spadek naszych dochodów – 25%, ilość nadal bardziej niż zadowalająca. Wzrost wydajności drowów – 45% w stosunku do stanu początkowego... Zmiana zadowolenia drowów – wzrośnie, skoro nie będą batożone przez opiekunki...
D: Doskonale. Zobaczymy jak zadziała we praktyce. A, i z moich raportów wynika, że Don Pedro się wyniósł... doskonale. To oznacza brak konkurencji, no i Zeg nie ma co zrobić ze swoim alkoholem ^^. Przy odrobinie szczęścia zbankrutują, zanim znajdą nowy rynek :-)
Zadziałało doskonale... Drowy przestały już nawet popijać inne alkohole, przerażone gniewem Matek Opiekunek, a przy tym możliwością utraty taniego źródła alkoholu... do tego typów jakich same nigdy w życiu nie wyprodukują... (no, może niecałkiem przestały, ale na inne także działał eliksir...)
W sumie wszystko prosperowało doskonale... a Bambosh Riderzy Bambosha pomogli szybko naprawić szkody spowodowane przez pijane drowy... w obu organizacjach wszystko szło ku lepszemu...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 7 Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group