FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 28, 29, 30  Następny
  Jaka jest wasza ulubiona broń? Proszę piszcie!
Wersja do druku
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 11-04-2003, 22:18   

<po kilku godzinach przyspieszonej wedrowki dochodzi do niewielkiego miasta lezacego na samej granicy Krolestwa Zephielii. Miasteczko emanuje wprost sielskim klimatem i zapach wina z ktorego tak slynie ten kraj da sie czuc w powietrzu>

F : Kto by pomyslal ze miejscowosci istniejace juz 500 lat po Kouma Sensou wygladaja prawie identycznie jak w naszych czasach :P. W kazdym razie tutaj zatrzymam sie na jakis czas...moze dowiem sie czegos ciekawego dotyczacego mojego celu.

<Postanowil wejsc do pobliskiej oberzy, aby odpoczac a przy okazji przekonac sie czy slynne wino Zephilianskie smakowalo tak samo 500 lat temu jak obecnie :). Usiadl wygodnie przy stoliku, po czym zlozyl swoje zamowienie, po kilku minutach zostalo ono zrealizowane. Odpoczawszy juz nieco po wedrowce postanowil dowiedziec sie nieco o tym miejscu od oberzystki>

F : Piekne miasteczko...czy moze pani zdradzic jak je nazywaja?

Kobieta : Znajduje sie pan w Everith, to miejscowosc rzadko odwiedzana przez podroznikow ze wzgledu na jej odlegle polozenie...jednak ma pewne historyczne znaczenie ktore zapewnilo jej pamiec wsrod mieszkancow Zephielii.

F : Tak? Coz to za znaczenie?

K : Dawno temu, obecnie okolo 570 lat narodzilo tu sie dziecko, ktore potem wyroslo na wielkiego maga, zaliczanego do Wielkich Medrcow.

F : Obawiam sie ze nie znam tutejszej historii...kto to taki?

K : Zwal sie Lei Magnus, z pewnoscia slyszal pan o nim - najwiekszy czarodziej naszych czasow. Plotki mowia ze wynalazl wiele poteznych zaklec, ktore zapisal w notatkach nigdy nie odnalezionych.

F :Glupiec ze mnie ze sie nie domyslilem...w koncu kto inny bylby Wielkim Medrcem. Ale to bylo niemal 6 wiekow temu...ciekawe czy te notatki to przypadkiem nie tajemniczy Pamietnik...
Z czystej ciekawosci...czy Lei Magnus mieszkal w tym miescie po zdobyciu wyksztalcenia maga?

K : Alez tak, wrocil tu takze po swojej 10 letniej podrozy po swiecie i podobno zalozyl gdzies sekretne laboratorium, gdzie prowadzil doswiadczenia.

F : Tego mi bylo trzeba! Dziekuje pani bardzo za te informacje...bardzo mi pani pomogla :P. <wstaje z krzesla i kieruje sie ku wyjsciu>

K : Chwileczke! Pan chyba nie zamierza szukac tego miejsca? Nawet gdyby pan je znalazl co nie udalo sie nikomu...legendy glosza ze byla to istna forteca, z mnostwem pulapek, a takze poteznymi Mazoku broniacymi sekretow Magnusa...wejscie tam byloby samobojstwem nawet dla Rycerza Ceiphieda!

F : <puszcza do niej oko> Byc moze i dla Rycerza Ceiphieda, ale mysle ze Rycerz Shabranigdo wyszedlby z tego calo.

K : <zaskoczona> Nie wiem o czym pan mowi...ale zanim pan wyjdzie chcialabym wiedziec z kim mialam przyjemnosc.

F : Moje imie wiele pani nie powie...ale moge zdradzic ze od kiedy pamietam zwali mnie jedynie Final :).

K : Milo mi...ja jestem Lynn...Lynn Inverse.

F : :shock: :shock: :shock: ...Milego dnia <wyszedl z tawerny wielce zszokowany> Kto by pomyslal ze spotkam tu przodka najpotezniejszej czarodziejki wszechczasow...no coz moje przeznaczenie obifuje w niespodzianki :P.

<bylo juz blisko zmrku kiedy zdecydowal sie roszyc w pobliskie gory w poszukiwaniu laboratorium, gdy zaczepil go jakis staruszek>

S : Pozwol na chwile mlodziencze.

F : Slucham, w czym rzecz?

S : Chyba nie myslisz o wyprawianiu sie samotnie w te gory po zmierzchu? Dziwne rzeczy sie tam ostatnio dzialy...

F : A dokladniej?

S : Ludzie ktorzy tam poslzi juz nie wracali, a czasem znajdowalismy ich rzeczy, nawet caly ekwipunek, ale nigdy ciala...*cos* czaji sie w tych gorach.

F : Bede ostrozny, dzieki za uprzedzenie.

S : Wez to <podaje mu torebke w ktorej najwidoczniej znajdywal sie jakis proszek> Odpedzi zle duchy.

F : Heh...egzorcyzmy oparte na przesadach to kiepski pomysl. Dziekuje...zycze milej nocy <schowal torebke do kieszeni i opuscil miasto kierujac sie ku najblizszej dolnie>

<po godzienie byl juz w polowie drogi na jeden ze szczytow, idac przez gesty las pograzony w mroku, nie zauwazyl jednak ze jakies istoty o swiecaco karmazynowych oczach podazaly za nim, chowajac sie w ciemnosci i trzymajac odpowiedni dystans...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 12-04-2003, 06:16   

HOHOHO

Rycerz Shabiego idzie w gory

Ma zamiar pokonac straznika Magnusa.

Ktos, kto nawet Giga Slavu rzucic nie umie...

Ide z toba Final, bedzie sie z kogo posmiac.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 12-04-2003, 11:08   


Sae cały czas w rękach obraca skrzynkę wylowiona z wody. Błyskawicznym ruchem wysuwa szpony i podważa wieko. Otwiera szaszetkę. W środku widzi zrebrna bransoletę z pierścionkiem mocowanym do niej łańcuszkiem. Obok spory ametyst oprawiony w srebro.
S: :shock: *_* Śliczne!!!!! -natychmiast przymierza bizuterię. Przegląda się w tafli wody. W odbiciu, prócz swojej sylwetki, widzi jeszcze kogoś. Jak oparzona odwraca się. Przed nia stoi mlodzienieć o smutnuch błękitnych oczach. Niesforne kosmyki grzywki opadały mu miękko na oczy. Sae nie wyczuwała od niego aury Mazoku, za to młodzieniec był troche jakby zbyt przezroczysty...
M: Znalazłaś podarki....-głos miał cichy i równie smutny jak oczy.
S: Ee, przypadkiem. Byłam ciekawa co jest w środku. Zaraz oddam. Słowo!!
M: Za późno....
Sae popatrzyła na niego badawczo. Ten, mówił dalej.
M: Z chwilą, kiedy włożyłaś podarki na siebie, klątwa znów zaczęła działać...
S: :shock: Klątwa??? Jaka klątwa?!
M: Musisz wyjść za mnie........
S:............................
M: Czemu nic nie mówisz?
S<myśli> Wyjść za niego? Za ducha?! No, może i jest przystojny i to spojrzenie...ale...zaraz o czym ja myślę?! Dlaczego ja mam niby go poślubic?!
S: O co chodzi z tą klątwą??
M: Dawno temu kochałem pewną dziewczynę. Myślałem, że ona mnie też. Nasza miłość jednak nie podobała się innym. Chcieliśmy uciec razem. Tu mieliśmy sie spotkać, ale ona nigdy nie przyszła.....Z żalu przekląłem podarki, które miałem dla niej. Ta, która je włoży miała mnie poślubić.
S: <mysli> Hmm, jak na opowieść o klątwach to coś mi się tu nie podoba. Zazwyczaj, to ktoś trzeci rzuca klątwę. I jeśli chodzi o opowiadanie historii powinien wziąć parę lekcji.
S: No a co z klątwą? Jak Cie nie poslubię to co?
M: Będę wszędzie za tobą podróżował. Będziesz moja albo niczyja.
S:..................................... Dobra, powidzmy, że zodziłabym się. I co dalej? Wrócisz do postaci cielesnej, bo chwilowo jesteś jakiś odrobinke przezroczysty?
Młodzieniec usmiechnął się smutno.
M: I tu jest szkopuł. Za dnia mam taką postać, ale w nocy...<otoczyło go błękitne światło> taką...
Sae aż się cofnęła. Stał przed nią poraczny, zasuszony staruch.
M: Możesz jednak wybrać, którą pstać mam mieć za dnia a którą w nocy. Oto mój prezent ślubny.
S<myśli> Aaa!!! :shock: Ja nie chcę!!! Gdyby za dnia był tym przystojniakiem, to przynajmniej możnaby się nim pochwalić, ale za to w nocy...W życiu! Nie chcę żeby coś takiego łaziło po nocy w moim domu! Z kolei gdyby tak miał wyglądać za dnia a w nocy normlanie.....Zaraz! Do licha! Przecież ja nie chcę za niego wychodzić!!!
M: Co byś mi odpowiedziała?
S<zrezygnowana> : Ten wybór pozostawiam tobie. Rób jak uważasz za stosowne.
Staruch na powrót przeistoczył się w młodzieńca i uśmiechnął sie promniennie!
M: Dzięki!!!!
S: :shock: Za co?
M: Właśnie zdjęłaś ze mnie klątwę!!!
S: Może jaśniej?
M: Tak naprawdę, to byłem przeklęty, bo wzgardziłem milościa pewnej dziewczyny. Ot takie zwyczajnej wioskowej dziewczyny. W złości przeklęła mnie...
S: I stwierdziła, że dopiero ta, która nietomna na twój szpetny wygląd pozwoli ci zadecydować o twoim losie wyzwoli cię z klątwy?
M: Skad wiesz?
S: Nieważne. :wink: Wiesz, ale to dalej jest dziwne....
M: Czemu?
S: Bo klątwa nie pasuje do reszty. CAŁA TA HISTORIA NIE TRZYMA SIĘ KUPY!
M<usmiechnął się złowieszczo> Masz racje nieznajoma.
S: Kim jesteś?
M: Cicho....<podszedł bliżej>
Sae wysunęła szpony.
S: Ostrzegam, kimkolwiek jesteś...
M<przygląda jej się badawczo> Ale jaja! Siostro! Wybacz nie poznałem!
S:..................................
M: Tak dawno już nie widziałem żadnego sukkuba, że mogłem się pomylić :wink:
S: Jesteś inkubem?? :shock:
M: Jasne siostro! Opowiadaj co tam u ciebie! <przysiadł obok Sae>
S <w szoku> : Ee no wiesz. Podrózuje ostatnio sporo............

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 12-04-2003, 16:07   

<tymczasem gdzieś na jakimś zadupiu w gorach>
Hmm.. Ciekawe ciekawe
<postać bardzo podobna do raflika wpatruje sie w kule>
Nie wierze ze ten ktory idzie ma pozbawic całej mocy MNIE RAFLIKA POTĘŻNEGO...
ale według notatek to on ma mi dac łupnia i skasowac moja pamienc ale ja mu sie nie dam...
HUMUS
<pojawia sie Wielki bydlak>
Tak panie....
R: widzisz tego człowieka... on może być NIM, a ON może być niebezpieczny dla notatek... MOICH notatek....
masz sie go pozbyc
H: YES MASTER
<po czym wielki bydlak znikl>
R: on nie moze mnie uczynic takim jakim będe w przyszłsci.. tym nędznym raflikiem NieMOZE

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 12-04-2003, 16:28   

Raflik, tam jest ksero. Jedynie 2 grosze za 100 stron. Skseruj szybko te notatki.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Amadeus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 10 Kwi 2003
Skąd: Cyberspace
Status: offline
PostWysłany: 12-04-2003, 19:18   

1.Steyr AUG
2.G 11
3.OICW
4.CAWS

_________________
www.amadeus-von-rammstein.prv.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer ICQ
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 12-04-2003, 20:56   

<Dalej podaza lasem w srodku nocy, nie czuje zadnego niebezpieczenstwa, poniewaz jedyne aury ktore udaje mu sie dostrzec to niegorzne zwierzeta, jednak nagle slyszy za soba odglos...jakby ktos zlamal lezaca na ziemi galazke nieostroznym stapaniem> Nani?! <odwraca sie gwaltnownie, jednak nikogo nie widzi> Zadne zwierze nie podeszloby tak blisko bez zaalarmowania moich zmyslow...ale coz to za istota ktora nie ma aury astralnej? <podaza dalej, teraz swiadom ze ktos go sledzi, nie wie jednak ile osob> No tak...w tym lesie nigdy ich nie dojrze zanim nie bedzie za pozno...zobaczmy czy sa tak glupie jak podejrzewam :P <staje i odwraca sie...zaczyna isc w kierunku niewielkiej polanki i dotarlszy tam staje w miejscu czekajac na swoich przesladowcow> Heh...sokor ich nie moge zlokalizowac moze byc ciezko...ciekawe co Sae porabia <spoglada na swoja kule-wizjer> Co to za facio? <koncentruje sie na jego aurze> Jakim demon...inkub? :shock: Myslalem ze wybilem wszystkie te tatalajstwa wieki temu...no nic nie bede jej przeszkadzal bo sie jeszcze wkurzy ze nie miala okazji kogos wykorzystac ^^".

<Widzi ze w pobliskich zaroslach krzataja sie jakies postacie...katem oka zauwaza ich swiecace czerwone oczy> Niezle sie skradacie, ale chowanie sie w krzakach bylo po prostu idiotyczne...Burst Flare! <zaklecia spopiela wszystko wokol, jednak przesladowacy uskakuja znajdujac sie teraz w zasiegu wzroku> A niech to...moglem sie domyslic. <przyglada sie 4 napastnikom o bladych twarzach i czerwonych oczach> Wampiry i to te wyzszego rzedu...<postacie atakuja rownoczesnie, szczerzac kly> To wyjasnie czemu nie miealy aury - po prostu sa martwe! <uskakuje przed atakiem i szybkim ruchem reki scina jednego z krwiopijcow mieczem> Hehe...wybraliscie nie tego podroznika na przekaske :D. <uceika w las a pozostale 3 bestie gonia za nim, jednak zanim sie spostrzegly oberwaly Ashaa Distem, co pozostawilo jedynie jednego przy zyciu> No i co teraz kolego? <zeskakuje z drzewa> Nadal chcesz sie pozywic? <zaczyna isc w jego strone, na co bestia reaguje ucieczka> Heh...nie mam czasu sie nim bawic...musze znalezc to laboratorium. <idzie dalej po przeleczy az natrafia na niewielka szczeline w skale> To moze byc to...<zchodzi do otworu myslac jakie pulapki zastawil Magnus, ktory juz od 500 lat po Kouma Sensou rezydentuje w Kaatart jako Shabby Polnocny>[/i]

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 13-04-2003, 11:56   


Sae udaje, że słucha inkuba. Rozmyśla.
S<mysli>: Jak to możliwe, że ten pajac bierze mnie za sukkuba?! Przcież ja jestem człowiekiem? Chyba, że.... :shock: Nie, nie moi rodzice to byli ludzie, tacy zwyczajni...
I: Co cię dręczy siotro??
S: Co? yy, nie nic takiego....
I: Przecież widzę.
S<wzdycha>: Wiesz, zastanawiam się, skąd wiedziałeś, że..że jestem kim jestem.
I: To sie wyczuwa.
S: :? Jak??
I: Trudno opisać. To jak zapach, albo inne ulotne wrażenie.
S: Pachnę jak sukkub? :?
I: Coś w tym stylu. Ale bardzo słabo to czuć od ciebie. Dlatego najpierw zacząłem od bajki. Po prostu wziąłem cię za człowieka.
S: A gdyby się okazało, żę jestem człowiekiem?
I: Możesz nim być, ale masz coś w sobie z mojej rasy. Zostało nas już tak mało, więc nie atakujemy swoich, choćby bardzo daleko spokrewnionych.
S: Mało? Co masz na myśli?
I: Polował na nas swego czasu, taki jeden wysłannik Rubinookiego. Dziwne imie miał, takie krótkie i miiecz. Cholrnie dziwny miecz.
S: I może otaczała go czasem czerwona aura?
I: Tak, chyba tak. Wiesz o kim mówię?
S<wzdycha> : Tak. Aż za dobrze. <wstaję> Muszę iść. Nie mogę tu zostać.
I: Rozumiem. Szerokiej drogi siostro i...udanych łowów. <mruga>
S<czerwona, zdejmuje bizuterie> Dzieki...
I: Nie zdejmuj tego, zatrzymaj na pamiątkę.

Sae wraca tunelem na powierzchnię.
Pani?
Tak Sae?
Czekam na wyjaśnienia....Dlaczego ten inkub potraktował mnie jak siostre? Kogoś z jego gatunku??
Sae, ja łączę w sobie cechy wszystkiego co żywe. Ty, jako wykonawca mej woli nosisz w sobie moje piętno. Ono cię może upodobnic do każdego stworzenia jakie żyje
Czyli równoie dobrze, każdy komar, jaszczurka, smok i inne to także mój krewny?? :?
Teoretycznie...Jednak, żeby cecha się ujawniła, musi zadziałać twój umysł. W walce, myślisz jak Mazoku i niektórzy mogą tak cię postrzegać. Rozumiesz?
Wolę nie mysleć, w jakich okolicznościach zaczęłam być postrzegana jako sukkub :?
Wyszła z jaskini. Słoncę na chwilę ją oślepiło. Gdy odzyskała zdolność widzenia stał przed ną pewnien mężczyżna....


_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2003, 18:26   

<podazajac waskimi korytarzami, ktore *prawdopodobnie* prowadzily do ukrytego laboratorium natknal sie na kilka pomniejszych demonow, ktore nie byly problemem do unieszkodliwienia> Jesli to maja byc obrony Magnusa to juz dawno ktos skradlby te notatki...calkiem mozliwe ze tak tez sie stalo i ide na prozno...<nagle slyszy jakies nieludzkie jeki dookola siebie...ze scian wychodza upiory o ludzkich twarzach z pazurami zamiast palcow> Potepione dusze...ich ataki rania astralnie co jest dla mnie nieco niebezpieczne. <zniszczyl 3 upiory dobrze wymierzonymi Elmekia Lance, jednak ze scian zaczelo ich wychodzic coraz wiecej, i wkrotce bylo ich tak wiele ze nie sposob bylo je policzyc>

Kssooo...wypadki niespotykane zawsze przytrafiaja sie mnie :? <cofa sie aby uniknac kolejnej fali powolnych ciosow duchow> Byc moze sa zbyt wolne i glupie by mnie trafic stojac rzedem, ale w koncu zabraknie mi miejsca <spoglada za siebie na sciane bedaca juz blisko> W takich momentach zaluje ze nie mialem czasu zeby wziac ten proponowany przez Zela kurs Ra Tilta...<unikajac kolejnych atakow przypomnial sobie o tajemniczym proszku ktory zostal mu podarowany w miescie> Moze to rzeczywiscie jakis proszek ostraszajacy nieumarlych <przyglada sie torebce> Warto sprobowac! <rozpyla nieco proszku w strone duchow, ale nic sie nie dzieje...> Nie mylilem sie ze staruch mial nierowno pod sufitem ^^" <wyciaga miecz, lecz w tym momencie jeden z upiorow zacial go w reke> Kurde...nie dosc ze rany fizyczno-astralne to jeszcze maja wlasciwosci trucizn! <probuje wyssac trucizne z rany i w tym momencie nieco proszku pozostalego na dloni dostalo mu sie do ust> Coz to za cholerstwo? Az czuc od tego Biala Magia i jakby zawieralo energie z jakiegos zaklecia...zaraz! To przeciez esencja zaklecia Megido Flare niszczacego zle duchy!!! Dobrze sie sklada bo ja samodzielnie nie jestem w stanie go rzucic...

<Polyka cala zawartosc torebki i po chwili koncentracji uwalnia cala energie zaklecia nawet bez potrzeby inkantacji. Zasieg obejmuje dziesiatki km. wiec z pewnoscia tez cale ruiny, niszczac wszelkie duchy w nich zagniezdzone> Teraz powininem juz nie miec klopotu z taiki delikwentami :P. <rusza dalej przez puste juz korytarze z wyjatkiem kilku Lesser Demonow ktorych zaklecie nie bylo w stanie zniszczyc, az dociera do sporej sali, wylozonej magicznymi symbolami> os mi sie zdaje ze jestem blisko...tylko co to za dziury w scianach? <przyglada sie scianom nafaszerowanym dziurami o srednicach wloczni> Cos mi sie zdaje ze juz wiem...<podchodzi do centralnego punktu pokoju i kladzie spory kamien na plytce, przygotowujac sie do ucieczki. Tak jak podejrzewal ze scian wyskakuje mnostwo kolcy, ktorym umyka poprzez szybki skok do gory a nastepnie akrobatyczny przewrot i ladawanie na polke skalna u sufitu> Hehe, 2 razy na to samo sie nie zlapie :D. <nagle polka sie obrywa a z sufitu wylatuje wielki blok skalny, ktorego przeznaczeniem jest zgniecenie cwaniaka ktory umknal pierwszej pulapce> :shock: Diem Wind! <zaklecie ledwo zdazylo odepchnac nieco blok zanim spadl na woj cel> Ufff...trzeba przynac ze Lei pomyslal o wszystkim...

<Podaza dalej poprzez serie identyznych pokoi az dotarl do komnaty z czarnym, obsidianowym zwierciadlem> Hmmm w sumie to dawno juz nie zagladalem do Sae... <przyglada sie poprzez swoja kule-wizjer> Wyszla juz z groty...kim jest ten mezczyzna? Hmmm...nie kojarze go z wygladu, ale cos w jego aurze zdaje sie znajome...zreszta jesli to wrog to w walce jeden na jednego z Sae nie ma szans...skoncetruje sie na swoim zadaniu.

<Nagle ze zwierciadla zaczyna wydobywac sie dym, a w samym lustrze widac odbicie stojacego przed nim podroznika> He? Czyzby to bylo zwierciadlo kopiujace? :shock: <rzeczywiscie lustro stworzylo identyczna pod wzgledem wygladu kopie postaci>

F : Hehe...zadno zagrozenie...kopia jest calkowitym przeciwienstwem mnie...skoro ja umniem walczyc na miecze to ona jest kompletnym amatorem, skoro ja potrafie rzucac dobre zaklecia i korzystac z mocy Rubinookiego to ona moze najwyzej zapalic swieczke :P.

Kopia : Tak ci sie zdaje? <wredny usmieszek> Wyobraz sobie ze Mistrz Magnus mial na tyle talentu by udoskonalic zwierciadlo...kopiuje WSZYSTKO, lacznie z wiedza i zdolnosciami :twisted: . Nie wygrasz z samym soba.

F : <spowaznial> Jesli mowi prawde to szykuje sie ciezkie stacie . W takim razie...czekam! <stoi z mieczem w pozycji obronnej gotow do walki>

K : Aby nikt nam nie przeszkadzal pozwole sobie odciac ten pokoj od wszelkich polaczen astralnych...<zaswiecil czerwona aura i otoczyl caly pokoj polem wytworzonym przez zakelcie starozytne Aam Kaom Mega Spacium>

F : Rzeczywiscie posiada moje mozliwosci...

K : Po wykonczeniu marnego oryginalu, zajme sie jego znajomymi <wskazuje na identyczna kule energii w swojej dloni na ktorej widac Sae stojaca przed tajemniczym facetem>

F : To znaczy - JESLI wykonczysz oruginal! <atakuje tnac duzym lukiem>

K : To bedzie az za latwe! <idealnie zablokowal uderzenie i odpowiedzial swoim atakiem, ktory rozniez zostal zablokowany...walka wlasnie sie rozpoczyna.>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 14-04-2003, 12:06   


Sae widzi przed sobą, poważnie wyglądaącgo mężczyzne- kadratowa szczęka, szerokie bary i szaty czarodzieja. Patrzy krytycznie na naszą bohaterkę.
C: Wyszłaś z groty inkuna.
S<udaąc zaskoczoną>: Naprawdę? Ja tam żadnego nie widziałam..Właściwie co to inkub??
C: Masz jego podarek...Niemożliwe, żeby cie ot tak wypuścił. Musisz być pewnie sukkubem. <posyła Sae kpiący śmiech>
S: Ja? Sukkubem? Chyba za dużo czasu spędziłeś studiujać zaklęcia i od tej wiedzy klepki ci się poprzestawiały.
C: Zobaczymy! To cię zdemaskuje! <mruczy zaklęcie w języku, którego Sae nie zna>
O demonico popatrz na mnie! Patrz jakim przystojny! Chodź ze mną a pokażę ci swoją kolekcję motyli. Wypijemy gorącą czekoladę i będziemy planować naszą wspołną przyszlość. Nie mogę, każ mu wreszcie zamilknąć!
Pani?? Co to za słowa?
To jest to zaklęcie właśnie. W wolnym tłumaczeniu

Sae zaczęła się śmiać histerycznie. Czaodziej popatrzył na nią jak na wariatkę.
S: I to ma być to zaklęcie?! :lol: Myślisz, że wygloszenie parę głupawych farmazonów w antycznym języku mogłoby powalić kogokolwiek?? Jesteś naiwny albo głupi.
C: Ciekawe skąd taka młoda istostka jak Ty, zna ten język co? <przygląda się badawczo>
S: :wink: Mam parę tajemnic.
C: Bo jesteś sukkubem! Dlatego to znasz!
S<myśli>: Co jest!? Czemu nagle każdy widzi we mnie sukkuba?!? Na oczy im padło czy jak!? :evil:
S: Znam, nie znam, moja sprawa, a teraz to ja muszę iść!
C: Pójdziesz ze mną!
S: Pogięło cię? Nigdzie z tobą nie pójdę!
C: To będziemy wlaczyć! A potem zamknę cie w lochu i będę eksperymentował na tobie! <zapalaja się szalone ogniki w oczach Czarodzieja>
S< myśli>: Zaraz...Skoro by mnie gdzieś zamknął, to miałabym wreszcie ciszę i spokój, żeby nad sobą popracować. A potem po prostu sobie pójdę. Może to nie taki głupi pomysł?
S: Dobra, prowadź!
C: ?? Co?
S: No prowadź do tego zamczyska, czy gdzie tam chcesz mnie trzymać.
C: ?? Dobra....

Zaprowadził Sae do jej uroczego lochu w podziemiach.
C: Sciany są z Orichalkonu. Nic ich nie oprzebije. Za to, żeś po dobroci się zgodziła, posiłki dostaniesz regularnie, 3Xdziennie.
I sobie poszedł zamykając z łoskotem drzwi. Sae rozgląda się po loszku. Sucho, trochę ciemnawo, ale będzie spoko. Dobra, przedstwienie czas zacząć! :twisted: Siada po turecku, powetrze iskrzy od elektryki, loszek napełnia się mocą. Sae właśnie zwiększa swą moc.
S<mysli> Zobaczę co porabia Final, a przy okazji pogadam z nim o tym inkubie. Będzie mi musiał sporo wytłumaczyć....
Sae skupiona próbuje namierzyć Finala, wreszcie materializuje sie w komnacie i jej oczom ukazuje się dwóch walczących ze sobą Finali.
S: :shock: :shock: Co jest?! Jakby mi mało było udręki z jednym, to jest jeszcze drugi!!
K: Prosze, druga ofiara sama się zjawiła!
S: :evil: Druga co!? Ty poczekaj!
W tym momencie Finalki wykonali obroty i Sae zwątpiła, który jest który...
S: Ee Final....Ty mi będziesz musiał NAPRAWDĘ sporo rzeczy wytłumaczyć!

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 14-04-2003, 15:44   

F : <Zaskoczony naglem pojawieniem sie Sae ktora stoi zaraz za granica pola silowego, ktore otacza komnate> Nie wiem jak mnie tu namierzylas Sae, ale nie zblizaj sie! To pole jest przywolane zakleciem w jezyku starozytnym - jesli go dotkniesz moze nawet zniszczyc twoje polaczenie astralne z dusza... <po wypowiedzeniu tych slow byl zmuszony ponownie blokowac natarcie przeciwnika i odepchnac go od siebie>

K : Nie fatyguj sie...jak tylko skoncze z toba ona jest nastepna :twisted: .

F : Hehe, nie wiesz w co sie pakujesz kolego :P, nawet jesli udaloby ci sie wykonczyc mnie to bedac zmeczonym po jednej walce nie masz najmniejszych szans z nia. <odskakuje na bezpieczna odlglosc i zaczyna bombardowac przeciwnika wiazakami czerwonej energii, ktore klon albo odbija albo unika> Jestes lepszy niz myslalem...czas zdjac rekawiczki <przybiera swoja aure i zwieksza sile, szybkosc i pojemnosc magiczna>

S : <opiera sie o sciane> Pieknie...jak to sie skonczy to nawet nie bede wiedziala ktory wygral...

F : <po kilku minutach walki na wysokich obrotach, do tego przy duzych stratach mocy spowodowanych wyladowaniami energi zaczyna powaznie slabnac> Hu...hu...<zadyszka> Doprawdy pierwszy raz spotykam kogos kto tak dobrze odpiera moje ataki...ale i ty powinienes byc juz zmeczony wiec walka nadal jest wyrownana...

K : Heh, tak ci sie tylko zdaje :twisted: . Moja przewaga polega na nieograniczonej energii - nigdy sie nie zmecze, aie nie ubdzie mi mocy bo nie jestem tylko slabym czlowiekiem jak ty! <atakuje z maksymalna koncentracja>

F : Ugh! <pomimo bloku i oslon odrzucilo go na przeciwlegla sciane> No to mamy drobny klopot...<teraz dopiero zauwazyl ze znalazl sie pod sciana z wyjsciem blokowanym polem silowym po ktorego drugiej stronie stala Sae>

S : <szeptem> Sluchaj, skoro on sie nie meczy to musi skads miec staly doplyw energi! A pozatym ten miecz...<spoglada na identyczny z wygladu miecz w reku kopi> Myslalam ze jest jedyny w swoim rodzaju i nie mozna go skopiowac.

F :<podnosi sie z podlogi> :shock: Sae...jestes genialna! :D Wlasnie podsunelas mi 2 bardzo wazne obserwacje! Zrodlo mocy...<rozglada sie po pokoju> Chyba juz wiem co to jest. A co do miecza to masz racje - to w jego rekach napewno nie jest moj miecz...to musi byc iluzja wspomagana jakims wyjaytkowo poteznym zakleciem dajacym mu namiastke mozliwosci Morta. W takim razie...wykorzystam to :twisted: . <idzie w kierunku kopii>

K : Jeszcze nie masz dosc? :twisted: Mysle ze czas konczyc te zabawe <zbiera moc na mieczu>

F : Zgadzam sie...czas konczyc <robi to samo, tyle ze zajmuje mu to wiecej czasu a przy maksymalnej koncentracji sciany wokol zaczynaja kruszyc sie, a pole silowe zanikac> Haaaaa!!!

<Obydwaj rownoczesnie nacieraja zderzajac sie ostrzami w zamachnieciu>

K : <zaczyna tracic rownowage> Glupcze te miecze sa identyczne nie bedzie w tym starciu zwyciezcy bo obydwaj zginiemy w wybuchu mocy ktora sie wyzwoli!

F : Kogo ty nabierasz marna kserowko? :P <miecz kopi zaczyna sie lamac pod naciskiem oryginalnego> Ta imitacja nie wytrzyma w starciu z pelna moca :twisted: <miecz pekl, a kopia zaplacila za ten blad reka>

K : Iponujaco...ale za chwile bede jak nowy! <zaczyna leczyc sie czerwona energia>

F : Zanim to nastapi ja sie ciebie pozbede! <udaje atak, jednak jego celem nie jest przeciwnik, ale...czarne zwiercadlo ktore go stworzylo. Po chwili zostaje rozbite na setki kawalkow, kopia ulega deformacjom, po czym calkowicie znika a wraz z nia pole silowe>

S : Gratuluje :D, ale przyznaj...bez mojej pomocy bys nie wygral ;)

F : Hmmm...moze tak, moze nie...kto wie ^_^

S : Grrr...lepiej wytluamacz mi kilka spraw, po to tu jestem.

F :<siada na parkiecie po turecku> Wiec slucham. <minelo kilkanascie minut wytlumaczen na zadawane pytania>

S : Wiec to prawda...Shabby zlecil ci wykonczenie tej rasy.

F : Zgadza sie...i z tego co widzialem na moim podgladzie pominalem kogos.

S : Ani mi sie waz go tykac! :evil:

F : Predzej czy pozniej i tak zginie...jesli nie z mojej to z reki jakiegos Mazoku, choc w takim przypadku ja ciezko odpowiem za schrzanienie roboty...ale pomowimy o tym pozniej, ja mam jeszcze do odnalezienia cel mojej podrozy - co ty zamierzasz?

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 14-04-2003, 16:33   


S: Chyba musze pomowic z Twoim szefem na temat tej eksterminacji ras.
F: Az tak ci ten ginacy osobnik przypadl do gustu?? :twisted:
S: Ty mi sie tu nie wyzlosliwiaj, bo nie w tym rzecz.
F: :twisted: A w czym?
S: Ano w tym, ze ten Twoj Rubinowy-Mister-Od-Rozwalki za ostro sie rozochocil. Ta, z ktora ja mam do czynienia ma dosc ogladania, jak jej dziela sa niweczone przez jakies uzurpujace sobie wladze inne... ekhem... stworzenie.
F: I co ja mam z tym wspolnego?
S: Umowisz nas na spotkanko.
F: :shock: Co!? Jeszcze czego! Do tego mnie nie zmusisz!
S: Ja Cie teraz ladnie prosze Final i nie zmuszaj mnie bym dopusciala do glosu kogos bardzej nerwowego ode mnie. Moj gniew przezyjesz...Nie jestem pewna czy JEJ tez....
F: Nie zastraszysz mnie!
S: Final! Ja Cie do cholery prosze o przysluge! Ja Cie jeszcze nie strasze, wiec badzze mily i zrob o co prosze! Tyle chyba mam jeszcze prawo wymagac od Ciebie co!? :evil:
F: Dobra, dobra pomysle nad tym..
S: Ja Ci radze dzialac a nie myslec.......

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 14-04-2003, 20:08   

<wstaje z podlogi> Jesli chodzi o dzialanie to mam jeszcze cos do zalatwienia...mianowicie interesuja mnie notatki Magnusa - dla ciebie tez by to moglo byc ciekawe znalezisko biorac pod uwage ze dawny Lei Magnus to obecnie nie kto inny jak Shabby Polnocny z Kaatart. Moze tam bylby zapisany jakis skuteczny i malo ryzykowny sposob perswazji...a swoja droga to LoN ostatnio zachowuje sie...conajmniej dziwnie. Tworzac to pole bitwy dla Shabbiego i Ceiphieda dala im calkowita swobode w dzialaniach - to oznacza takze ekterminacje ras/osobnikow niewygodnych, lub wrogich. Wiem co sobie myslisz o tym wszystkim Sae, ale ja i Shabby nie jestesmy jedynymi draniami na tym swiecie - tak samo Shinzoku z Ceiphiedem na czele nie omieszkaja posunac sie do jakichkolwiek srodkow jesli bedzie to dla nich korzystne...obydwie strony maja jedyny cel - wygrac te odwieczna wojne, za wszelka cene. A Ludzie? Oni stoja pomiedzy tymi dwoma stronami i ulegaja wplywowi jednej jak i drugiej - to nie czyni ich lepszymi. <widzi Sae nieco zdolowana> Przykro mi taka prawda - jak to Vladimir (chyba wspominalem juz o nim...) slusznie kiedys zauwazyl wszyscy jestesmy tylko figurami szachowymi w grze Shabbiego i Cephieda, a sprawa jaka kto jest figura niezawsze jest jasna.

Ale wystarczy juz tego pesymizmu :P, bede ruszal dalej w te ruiny <spoglada na schody po drugiej stronie pokoju z rozbitym lustrem>, nie mam nic przeciwko abys sie przylaczyla, ale jak zwykle jest w tym ryzyko. <podaza w strone schodow ednak zatrzymuje sie na chwile gdy cos mu sie przypomina>

F : Zapomnialbym...musze zdac Shabbiemu raport ze wszystkiego czego sie dowiedzialem.

S : He? A co w nim zamiescisz? Czy aby nie przypadkiem fakt istnienia pewnego niedobitka wymarlej rasy?

F : Sae...to bardzo istotna informacja. Moze i nie jestem Mazoku, ale u Shabbiego to nie ma roznicy - musze operowac jak Mazoku, a Mazoku musi umniec przyznac sie do porazki w misji. Jesli nie przekaze tej informacji to moge porzadnie tego pozalowac...Shabby bedzie chcial wyznaczyc nagrode za glowe tego osobnika a jesli mu tego nie umozliwie wyznaczy za moja.

S : <z wrogim wyrazem twarzy> Rob co uwazasz za stosowne...

F <wzdycha, po czym chwile sie namysla> Heh...demon ma szczescie do znajomosci... W porzadku...jestem ci cos winien za pomoc w kilku stosownych wypadkach, wiec zatuszuje ten maly szczegol. Ale jesli chcesz zeby to "zwierzatko domowe" sobie pozylo mniej na wzglednie ten fakt : polowanie nadal trwa...jesli inkub natknie sie a jakiegos Mazoku - prawdopodobnie zginie, jesli nie daj L-sama natknie sie na mnie...z cala pewnoscia zginie. Pozwole sobie uznac ze miedzy nami kwita Sae.

S : Nie ma sprawy :P.

F : Oki...<wysyla telepatycznie "zatuszowany" juz raport do Shabbiego> A teraz nalezy zobaczyc co Lei zostawil dla potomnosci <zschodza schodami w glab laboratorium>

S : A jeszcze jedno...skoro musiales zdac raport Shabbiemu z tego co sie dowiedziales - powiedziales tez o tej wyprawie? W koncu watpie zeby mu sie podobal fakt ze ktos poznaje tajemne notatki z jego przeszlego zycia...

F : O tym nie musialem wspominac bez obawy ze ktos postawi mi zarzut ukrywania czegos...widzisz ta wyprawa jest moja prywatna, odbywa sie tak jakby "poza godzinami pracy" :D. Mam prawo do tego typu ekpedycji, a raport musialem zdac z rzeczy nadprzyrodzonych w tej okolicy - czyli wampirow i inkubow-ktore-przeciez-od-dawna-nie-istnieja ;).

S : No racja ;)

<doszli w koncu do niewielkiego pomieszczenia gdzie znajdywalo sie mnostwo pradawnych zwojow, przyzadow alchemicznych, a posrodku tego wszystkiego, na fotelu siedzial jakies blizej nieznany staruszek, z wyglady przypominajacy naukowca>

Tajemniczy : Musze pogratulowac wam pokonanie kopii...niestety to czego szukacie jest teraz moja wlasnoscia jako spadkobiercy Magnusa i nie zamierzam tego oddac. A tak przy okazji to dawnosmy sie nie widzieli Final chlopcze...

S : Znasz tego goscia? :shock:

F : <powazny wyraz twarzy> chyba tak...takich rzeczy sie nie zapomina nawet po tysiacu lat. <zwraca sie do staruszka> Spadkobierca tak? Tez mi cos...jestes starszy od Magnusa, po prostu czekales na odpowiedni moment jego nieobecnosci aby wedrzec sie tu i zagarnac to wszystko.

T : Jak na wielka porazke rozumujesz calkiem dobrze...widze takze ze zrobiles niemale postepy od poczatku kiedy to byles zwykla oferma. To jednak nigdy nie dorowna naszym pierworodnym przewidywaniom, ktore okazaly sie glupstwem...a pomyslec ze mierzylismy tak wysoko w zamysle tego ekperymentu...

S : O czym on mowi? :shock:

F : <rozdrazniony, z reka na mieczu>Powiem ci pozniej. teraz przyszedl czas by wyrwac pewnego niechcianego chwasta w mojej przeszlosci.

<staruzek wstal z fotela, i natychmiast ooczyla go potezna oslona astralno-fizyczna...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 14-04-2003, 21:05   


Sae zdolowana doszczętnie tym co uslyszała idzie zrezygnowana za Finalem.
No fajowo. Jakby tak człowiek chciał odkręcić to wszystko co się już stało, to chyba najlepiej byłoby zmieść wszystko z powierzchni ziemi i zacząć od nowa. Tylko, że wtedy sama byłbym odpowiedzialna za eksterminacje wsystkiego. Co za żywot...Tak zrobię, jest źle, nie zrobię nic, też źle. Dlaczego do cholery nic nie może żyć i pozwolić życ innym?!
Może, ale nie jest to ich wolą
Wolą? A kto ich takimi stworzył, że nie mają woli?
Zważaj na słowa. Każdy ma wybór co zrobi i czym się stanie. Ale wymaga to wysiłku i odpowiedzialności. A niektórzy nie chcą się przemęczać...
I co wtedy?
I wtedy...

Wtedy widzą jakiegoś gościa siedzącego wygodnie na foteliku. Wygląda, że gość zna dobrze Finala i kwestię jego pochodzenia. Krótka wymiana zdań, z której nasza biedna bohaterka niestety nic nie rozumie. Nagle tajemniczy gość wstaje i rzuca na siebie osłony.
S: No, wreszcie coś co rozumiem! Walka!
F: Uważaj, ten tutaj to wyjątkowo groźny typ.
S: Dobrze, będę uważać. Choć muszę Ci powiedzieć, że od ostatniej wizyty, troszkę się zmieniło.
F: Mam nadzieję, że przetestowałaś chociaż!
S: <łga jak z nut>: Jasne!



_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-04-2003, 17:44   

F : <nieco nerwowy, stojacy w pozycji obronnej> Sae, cokolwiek by sie dzialo nie walcz ofensywnie! Lepiej bronmy sie zamiast atakowac...

S : Czemu? To w ogole nie w moim stylu...

F : Bo ja kompletnie nie wiem na co go stac...moze byc slabeluszem jedynie z dobra tarcza oslonna...a moze i wiele potrafic.

S : Jak to? Przeciez podobno znasz tego staruszka dobrze.

F : To on zna MNIE dobrze...ja z nim mialem niewiele okazji do spotkan.

T : Zgadza sie...znana mi jest doskonale twoja technika bo ja i moi koledzy projektowalismy twoja psychike...

F : Byc moze...ale przez tysiac lat nawyki sie zmieniaja :P. Uzyskalem calkime noa technike i sposob reakcji - na ic twoja przestarzala wiedza :D.

T : Przekonamy sie...<wyjmuje skads niewielki sztylet>

F : Hahaha! Tym chcesz walczyc? Sztylet na miecz? Chyba ze starosci ci odbilo ^^".

S : No tez mi sie tak zdaje :D <wyciaga szpony>

T : Mlodzi, glupi...<pomimo oslon i wieku blyskawicznie znajduje sie przed nimi>

F : A niech mnie! :shock: <sztylet w mgnieniu oka jest juz tuz po jego gardlem, a wykonany inuk nie byl wystarczajacy i zostawil ciecie na podbrodku> Jest szybki jak cholera! <odkakuje, po czym tnie z zaglowy ciezkim uderzeniem, ktore o dziwi dziadek blokuje malutkim sztyletem!>

T : Widzisz chlopcze, twoj pierwszy nauczyciel mial racje ze nie w rozmiarze rzecz <odpycha go od siebie i stoi spokojnie, czekajac na okazje do kolejnego ataku>

S : On byl twoim nauczycielem? :shock:

F : Nie...byl nim jego kolega. <wyciera splywajaca krew> W sumie to nie wiem jak mozna tak wladac takim byle czym...

S : No to chyba kolej na mnie <rzuca sie na niego z szybka seria ciec szponami, jednak staruszek bez trudu ich unika, po czym, wskakuje na jakas polke skalna i stamtad recytuje nieznane zaklecie>

T : Jestes niebezpieczna dziewczyno...nalezy ci unieruchomic, a potem zbadac wlasciwosci tych ostrzy <usmiecha sie wrednie po czym wysyla jakies zielonkawe zaklecie ktore calkowicie ja paralizuje>

F : Co to bylo?! Nie odwolywal sie do zadnego Mazoku, Shinzoku, ani zywilu...

T : To iluzja...jej sie tylko ZDAJE ze jest sparalizowana...telepatycznie umiescilem taka informacje w jej umysle...nie ruszy sie dopoki jej nie pozwole.

F : Wiec skoncze z toba sam! <atakuje frontalnie i pomimo staran nie moze uzyskac przewagi nad starcem w walce szermierczej> Burst Flare! <zaklecie zatrzymane przez tarcze starca> Burst Rond! Arc Brass! Dolph Strash! Dynast Brass! <wszystkie zaklecia takze neutralizowane sa przez tarcze> Nie no...cos tu jest nie tak...<spoglada w strone Sae> Dziadek jest glupcem...ten paraliz zatrzymal u niej funkcje zyciowe. Zginie jesli zaraz nie przywroce ich, ale do tego musialbym miec chwile czasu...wiem! Sorki staruszku, ale musze cie na chwile opusicic <dziadek zdaje sie zdziwiony> Nie martw sie...wroce jak tylko skoncze :twisted: <szybko wymawia zaklecie masowego teleportu i razem z Sae teleportuje sie do prywatnej miedzysfery astralnej>

<znalazlszy sie tam telepatycznie probuje naprawic szkody wyrzadzone przez przeciwnika w umysle Sae, zapominajac o uplywie czasu>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 16 z 30 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 28, 29, 30  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group