FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 28, 29, 30  Następny
  Jaka jest wasza ulubiona broń? Proszę piszcie!
Wersja do druku
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 15-04-2003, 22:30   

Walka trwa!! Tajemniczy staruszek okazuje sie byc kims bardzo sprytnym i bez trudu radzi sobie ze zmasowanym atakiem Finala i Sae. Walka przybiera zly obrot! Final jest lekko ranny a Sae zostaje sparalizowana.

S<mysli> Cholera! Glupio dalam sie podejsc, a teraz nie moge sie ruszyc! Alez sobie wybralam moment, zeby go odwiedzac...
Nagle oddech naszej bohaterki staje sie chrapliwy i coraz mniej regularny. Czuje ze slabniei ze znow doswiadcza tego dobrze jej znanego uczucia, ze leci z ogromna predkoscia....
<mysli> Nie...tylko nie teraz..........

Gdzie ja jestem? Co za glupie pytanie....Skoro jest tu ciemno i nic nie czuje to ....Zaraz..ja...czuje?? Gdzie ja jestem!?
Kamien, ktory dostala od inkuba jarzy sie delikatnym swiatlem. Sae bierze go do rak. W tym momencie, przed jej oczyma pojawia sie srebrzyste okno. Widzi w nim swoje cialo i Finala. Nie zauwaza nigdzie staruszka a i otoczenie jakby troche inne. Widzi Finaal, ktory stara sie ja wybudzic, bezskutecznie...Ametyst, ktory trzyma robi sie coraz cieplejszy. Nie puszczaj go...
? Pani? Co sie dzieje?? Gdzie ja jestem?!
Nie puszczaj kamienia. Jak to uczynisz zgubisz sie i nigdy nie znajdziesz drogi
Jakiej drogi!? Dokad? Gdzie ja jestem?!
Zamknieta we wlasnym umysle
:shock: Co? Ale jak...?
Przed Sae pojawil sie fosforyzujacy korytarz. Ruszyla przed siebie- ametyst caly czas dawal lekkie swiatlo i odrobine ciepla. Nagle przy drodze pojawilo sie mnostwo..drzwi. Otworzyla jedne. Zobaczyla w nim mala dziewczynke <to ja> bawiaca sie na podworku. Widziaal tez malego urwisa, ktory zamierzal za chwile splatac jej ciezkiego figla... Wyszla stamtad zszokowana i otworzyla nastepne drzwi- ujrzala wnetzre starej swiatyni <to...niemozliwe>... Gdy zblizyla sie do koljenych drzwi, kamien zrobil sie cieplejszy...
Czy to znaczy, ze to koniec mojej wedrowki?
Westchnela cicho i szarpnela za klamke........[/b]

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-04-2003, 23:04   

Rune Break! <zaklecie skutecznie usunelo czynnik paralizujacy z umsylu Sae, ta jednak nadal zdaje sie nie moc obudzic> Cholera! Tez se wybrala moment na drzemki...<sprawdza puls> Jej funkcje zyciowe nadal zanikaja...to nie worzy dobrze. <Astralnie przeszukuje jej umysl w poszukiwaniu zaginionej swiadomosci> To niemozliwe...nie ma tu polaczenia z dusza! To tak jakby juz umarla...ale mozg nadal pracuje. Byc moze zagubila sie we wlasnym umysle...w takim wypadku trzeba podtrzymac cialo przy zyciu bo nie bedzie miala dokad wrocic <koncentruje czerwona energie, ktora przekauje nieprzytomnej Sae, otaczajac jej cialo karmzynowym blaskiem> To powinno na jakis czas utrzymac puls i oddech. Teraz moze dam rade sprowadzic ja z powrotem...<jednak zanim zdarzyl sprobwac poczul ze cos wyciaga ich z podrecznego wymiaru, gdy obraz sieustabilizowal byli juz z powrotem przed wrednym starcem>

T : Witam ponownie :twisted: , czyzby jakies problemy ze stanem zdrowotnym towarzyszki?

F : <Wstaje zostaiaja Sae na podlodze> Martw sie raczej o wlasny stan zdrowotny...<nabiera czerwoanwej aury i wyciaga miecz> Poradzi sobie sama...decyzje jakie ja czekaja tam i tak musi pojdac samodzielnie aby wybrac swa dalsza droge...albo zaakceptuje swiat jakim jest i wroci...albo uda sie do podobno lepszej krainy - uszanuje cokolwiek wybierze. Ja tez mam sprawe, ten dziadek musizginac zebym ja mogl zyc w spokoju sumienia .

T : <atakuje z rozpedu niezwykleszybkim cieciem sztyletu, ktore zostaje perfekcyjnie zablokowane i odtracone seria kolejnych ciosow z miecza...walka toczy sie zazarcie, przeciwnicy poruszaja sie z ogromna prednokscia po calym pomieszczeniu wymieniajac ciecia a okazjonalnie wiazki energii, lub zaklecia, cialo Sae lezy na uboczu, podczas gdy jej swiadomosc podrozuje przez wlasna dusze zwana tez "Krysztalowym Palacem">

<od zacietej walki sciany groty i laboratorium zaczynaja pekac, groazac zasypaniem calego kompleksu pod tonami ziemi i glazow...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 16-04-2003, 11:14   


Sae weszła do tajemniczego pokoju. Ametyst cały czas emitował ciepło. W słabym świele dijrzała postać zmiezrającą w jej kierunku. Zobaczyła...siebie.
Gdzie ja jestem?
Nazwijmy to miesce Przedpokojem -postać usmiechnęła się uśmiechem Sae
Przedpokojem?
Tak. Stąd droga prowadzi dalej. I ty zdecydujesz gdzie pójdziesz.
Ja zdecyduję? Łaskawie pozwolono mi zdecydować o czymkolwiek!
Widzę, że jesteś rozgoryczona. Nie dziwię się- wszędzie wmawiają ci, że jesteś tylko pionkiem, że nic nie znaczysz. Można się zdenerwować. Szzególnie jak ma sie taki ukryty potencjał. Czujesz, że coś cie omija, że cię nie doceniają -postać stanęłą twarzą w twarz z Sae, na jej piersi także wisiał ametyst.
Chciałam, żeby było inaczej, żeby było lepej, spokojniej, ale czy to ma sens? Czasami wydaje mi się, żę jedynym przeznaczeniem tego świata jest walka,a tej zaczynam mieć dość.
Uuu, ktoś mi się tu zaczyna rozklejać...Usiądź dziecko a ja ci podam chusteczkę. Myślisz, że takie gadanie cos zmieni? Skoro tak ci tam źle, to zostań tu, ale tym samym udowodnisz, że tchórzysz, że Pani pomyliła się, wybierając ciebie jako swoje ziemskie wcielenie
To niby co mam zrobić? -Sae widzi jak oczy postaci jarzą się szalonymi ognikami.
Zmień to! Masz przecież wystarczającą moc! Może już najwyższy czas pokazać tym zabytkom kto tu naprawdę rządzi! Oni otrzymali swoją szansę dawno temu. Od tamtego czasu nie zmienili się ani odrobinę, za to ludzie...Hoho, sama zobacz. My się rozwijamy, jesteśmy coraz silniejsi! Oni nie chcą tego zauważyć i to ich zgubi. Nadejdą czasy, kiedy już nigdy więcej ludzie nie będą musieli drżeć przed demonami czy smokami! Nie będziesz wtedy żadnym pionkiem. Nigdy więcej! Musisz tylko zaakceptować to kim jesteś. Nie bać się tego. Ale jeśli się nie pośpieszysz, to nic z tego nie wyjdzie
Co??
Postać wykonuje nieokreślony ruch ręką i przed Sae pojawia się srebrzysty ekran. Widzi w nim walke Finala i Tajemniczego Starca.
Jaka jest twoja decyzja Kruku?

Final w ferworze walki nie zauważa coraz większych odłamków skalnych padających wszędzie wokół. Staruszek powala go atakiem wiązek energii. Final pada i zauważa olbrzymi głaz lecący prosto na niego. Za późno na zrobienie czegokolwiek. Głaz jednak nie spada na niego. Odbija się od osłony i upada obok.
Żyjesz? -Sae pomaga wstać wciąż zszokowanemu Finalowi.
F: Wróciłaś? Nie śpieszyłaś się zbytnio.
S: Miałam to i owo do załatwienia.Dziadek dalej namolny jak przedtem?
F: Niestety....-zauważa, że przez moment w zielonych oczach SAe pojawia się złoty okrąg, ale trwa to tak krótko, że może mu się tylko zdawało?
S: Jeśli masz jakis plan to lepiej mnie szybko wtajemnicz....-szykuje się do ataku


_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Gola_s Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Lut 2003
Skąd: Earth > Urzędów
Status: offline
PostWysłany: 16-04-2003, 15:11   

Obserwujący wszystko z dala Gola_s nie może jush patrzeć na klęske nowych towarzyszy...

Rusza w kierunku pola walki :arrow:

Skały opadły, na polu zostały jush tylko Sae i Finall, nie widać starca...

On jednak unosi się jeszcze, pochwili wstaje i przyjmuje swą poprzednią pozycję.

Gola_s dołacza do Sae i Fainalla.

<Gola_s> Witam, macie tu ciężką przprawę... Hmm

Sae<A i owszem, hehe. Dziarski "STARUSZEK"

Przystępują do ataku...

_________________
milosc... tak a zalamanie jescze gorsze... juz 2 razy w ciagu roku... ale sie nie poddam i dalej przez zycie bede parl do przodu...

Zapraszam na: www.fantasy-center.prv.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
4917516
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-04-2003, 15:53   

Tymczasem w przyszłosci....
<brzdęk.... BAm... łubudubu...jeb>
O rety.... czemu domek Finala jest taki niesatbily... i znowu będzie go musiał na nowo budować przez jedna mała srubke.... ech... ciekwe co oni tam tak długo robia...<wyjmuje niebieskawy kamien> a moze sprawdzic Chronosfera???.... nie poradza se sami <chyba>
no nic.... domek filala rozwalony to trzeba cos innego znisczyc.....
e tam pierdole finala....
CHRONOSFERA.....
<bziumg>
Nagle raflik pojawił sie w pomieszczeniu w ktorym toczyła sie walka akurat na starzuszku kiedy miał zadać atak przywalajanc goscia do ziemi>
R: ojej przepraszam
F: NIE POZWOL MU WSTAĆ
R:O Rozwalanka to rozumiem...<i przytrzymuje starucha ktory proboje sie wyrwac>

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 01:45   

T : Nikt nie jest w stanie mnie powalic! NIKT!! <w jednej chwili ekspoloduje niesamowita energia, odrzucajaca wszystkich na przeciwlegle sciany>

F : <otrzasa sie> Aahhh...kto by poyslal ze taka chodzaca mumia ma w sobie tyle mocy...plan - sluchaj uwaznie Sae. Jakiekolwiek ataki energetyczne na niego to strata czasu - oslony absorbuja wszystko. Moglbym je przebic pewnym dobrym zakleciem Rubinookiego, ale to by nas pogrzebalo zywcem <spoglada na sypiace sie sciany>. Jedyna rada to ostrza - zarwno moj miecz jak i twoje szpony. Ten gosc jest niesomiwitym mistrzem sztyletu, byl w stanie przeciwstawic sie mnie, ale zmasowanemu atakowi nie da rady. Musimy go otoczyc - za z przodu, ty z tylu i zmieniac ta pozycje - za Ceiphieda sie nie obroni!

S : Zalatwione!

T : Dyskutujecie nad zyciem posmiertnym? :twisted: Cokolwiek bys nie planowal chlopcze, dzielo nigdy nie przerosnie artysty!

F : Taki z ciebie artysta jak ze mnie Shinzoku! Sae, ty i ja ruszamy do ofensywy, reszta niech wspomaga nas wiazkami energii zeby zaklocic jego rownowage!

<tak tez sie dzieje, oslaniani zakleciami z tylu atakuja, otaczajac starca ktory juz widocznie ma wielkie problemy z dwoma przeciwnikami na raz.>

F : Juz po tobie profesorku :twisted: . <blokuje mieczem jego sztylet, tak aby nie mogl sie ruszyc w obornie przed Sae atakujaca od tylu. W wyniku tego staruszek konczy z ostrzami w sercu, nadal jednak zyje choc oslony spadly>

S : Czy on jest nismiertelny czy po prostu zbyt uparty aby umrzec? :x <wyciaga ostrza z ciala przeciwnika, ktory chwieje sie na nogach>

F : Dla mnie to bez znaczenia...Blast Ash! <zaklecie nie zabija go, lecz porzadnie rani i odrzuca pod jedna ze scian.> Tu skonczysz swoj bardzo dlugi, lecz bardzo nieporzyteczny zywot...<spokojnie podchodzi do niego z mieczem w reku>

T : <krztusi sie kriwa> Haha...znam cie dobrze...jestes slaby, nie wykonczysz tak bezbronnego z zimna krwia hehe...szczegolnie ze to on dal ci druga szanse zycia.

F : Masz racje...<zamyka oczy i po szybkiej koncentracji otwiera je juz koloru czerwonego> Teraz zabilbym rodzana matke bez mrugniecia okiem...<zanim staruch zdazyl sie zdziwic miecz pozbawil go juz glowy, ktora na wszelki wypadek zostala spalona Fire Ballem>

S : Nie zyje?

F : To byl tylko czlowiek...zmutowany genetycznie, ale nadal smiertelny gdy jego powloka cielesna ulegnie zniszczeniu <powraca do niebieskich oczu>...lepiej sie stad wynosic, zaraz sie zawali. Ale najpierw...<przezukuje szybko szuflady laboratorium i w koncu znajduje szukane notatki w fomie pamietnika> Nie mylilem sie...to dokladnie to czego potrzebuje! <kartkuje ksiazke> Tu jest wiecej niz sie spodziewalem...dzieki tej wiedzy bede mogl rzucac zaklecia ktorych uzycie uniemozliwa mi natura energii wytwarzanej czy status u Rubinookiego, albo tez zwykly brak pojemnosci magicznej i praktyki...pozatym jest tu sporo o polaczenaich astralnych - zapowiada sie bardzo uzytecznie...

S : Ej, jesli przerwa na kawe dobiegla konca to nie uwazasz ze lepiej stad zmykac? :shock: <z sufitu spadaja juz wielkiebloki skalne>

F : Jasna sprawa :D <probuje biec, ale zauwaza ze liczne rany uniemozliwiaja to...> No pieknie, to zajmie chwile <zaczyna regeneracje>.

S : Obawiam sie ze tej chwili nie mamy...<wejscie zostaje juz powoli zasypywane>

F : Za pozno! tedy nie wyjdziemy a ja moge nas stad teleportowac najwyzej do miedzysfery astralnej gdzie bylismy poprzednio...

S : Wszedzie lepiej niz tu! :shock:

F : Racja...<zgodnie z zyczeniem zabiera obydowjedo prywatnej kieszeni astralnej> Bedziemy musieli chwile poczekac az odzyskam troche mocy i bede mogl otworzyc portal stad na powierzchnie...znajac nasze szczecie - kto wie co tam nas czeka...

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 17-04-2003, 10:38   


Siedzą w kieszonce astralnej. Final przegląda notatki a Sae najzwyczajniej w świecie trochę się nudzi.
S: I jak? To jest to czego szukałeś?
F: Tak. To jest to co chciałem poznać.
S: To jak sobie poczytasz to odpowiesz mi na parę pytań.
F: Znowu pytania? Wywiad przeprowadzasz czy jak?
S: Powiedzmy, że te Twoje rubinowe ślepka i to coś wtedy powiedział dało mi trochę do myślenia.
F: Odezwał się prawy rycerz.
S: Udam, że tego nie słyszałam...
F: To może zanim ja ci opowiem historię życia to i ty mi odpowiesz na parę pytań co?
S: Niby na jakie?
F: Co się w tobie zmieniło?
S: ?? We mnie? Nic...
F: Tak...myslisz, że i ja nie zauważyłem kolorowego błysku w twoich oczach? Chyba mnie nie doceniasz.<wredny uśmieszek>
S: <nerwowo zaczyna bawić się ametystem> Nic się nie zmieniło, nic się nie stało. <uśmiecha się ironicznie> Poza tym nie chciałam, żeby mi asypało kompana, bądź co bądź, chwilowo podróżujemy razem. :wink: <następnie wzdycha i śmieje się> Rany, a się ten gość zdziwi!!
F: ??Jaki gość??
S: Aaa spotkałam taiego jednego pomylonego czarodzieja. Wziął mnie za sukkuba i chciał jakieś badania przeprowadzić.
F: No i co dalej?
S: Stwerdziłam, że skoro zamknie w lochu to będę miała ciszę i spokój, więc się zgodziłam.
F: Zgodziłaś się? Ja cię czasami nie rozumiem...
S: :wink: Mniejsza z tym. Pewnie zdziwi się jak otworzy pusty loch...Może jak wrócimy znajdziemy jakąś książkę o znikajaćcyh sukkubach?? Jak tam Twoje siły? Wracają?? Wiesz, chętnie bym Ci pomogła, ale to Twoje kaprawe spojrzenko przez moment nie wróży nic dobrego....Jak myślisz?

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-04-2003, 11:33   

R:No no no widac ze mamy tu mały romansik
<umilka pod morderczym wzrokiem Sae i Finala>
R: Sorki ja nic nie mowiłem.... ale chyba czas juuasz na mnie
F: Jescze nie odzyskałem na tyle mocy zeby nas wyciągnąć
R: e tam poradzę sobie
<wyjmuje kamyk i...>
R: Radzce se treaz sami... moze wam pomoge :wink: CHRONOSFERA
<bzyt>

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 14:17   

<wszystko wokol zaczyna scie krecic> O cholera!! Raflik! Ten wymiar jest podtrzymywany przeze mnie, czyjes zaklecia teleportu zaburza zarwono moja i jego rownowage!

R : Trzeba bylo mowic wczesniej ^^"

F : grrr...<koncentruje sie i wymiar odzyskuje stabilnosc> Jesli az tak cisie spieszy to oki, otworze przejscie pomimo lekkiego deficytu w mocy...<wykonuje jakies nieokreslone gesty i przed nimi przestrzen otwiera sie, ukazujac wyjscie prowadzace na zewnatrz, w okolice zawalonego juz przejscia do laboratorium...przez zacieta walke ktora prowadzili nie mieli swiadomosci ze zastal ich ranek>

S : No i mamy problem z glowy...

F : Na to wyglada. A teraz wreszcie gadaj - co chcialas zrobic ze swoja forma astralna?

S : He? :shock: skad on wiedzial ze chcialam mieszac sobie w astralu?

F : Zanim zapytasz - a niby co mialabys robic? :P Liczylas na spokoj w lochach by moc sie porzadnie skoncentrowac i dotrzec do wlasnego astralu. Pytanie brzmi - po co? To ryzykowne a rzadko przynosi efekty.

<zaczynaja isc w kierunku miasta w oddali>

S : Eee...mam swoje powody...

F : <mruzy na nia oczy podejrzliwie> Jesli myslisz o przyzwaniu do siebie mocy LoN i zatrzymanie jej na stale tak by moc caly czas korzystac - nawet o tym nie mysl! Slyszalas historie poprzedniego Rycerza Chaosu? Taki osobnik jako wybraniec jest w stanie powolac sie na Stworce w zakleciach i przezyc to...poprzedni Rycerz pofolgowal sobe z ta zdolnoscia, chcial na stale otoczyc sie aura choatyczna bo myslal ze ja kontrolowal - unicestwilo to jego dusze.

S : :shock: Kto to byl? Znales go? A co sie wiec stalo z cialem?

F : Owszem znalem go i to dosyc dobrze. Co do ciala to pewnie wiesz ze chaos jest wyrazem niezliczonej ilosci rzeczy zarwono astralnych jak i fizycznych...zyja w nim takze istoty ktorych nie mozna zaliczyc do zadnej z tych grup. Ich celem jest szerzenie chaosu, czyli maja podobne pragnienie jak Mazoku, tyle ze nie potrzebuja zadnych planow, intryg do wykonania zadania. Licza na przypadek by zmaterializowac sie w jakims swiecie i spowodowac jego zapadniecie sie do Morza Chaosu. Taki przypadek zdarzyl sie kiedy poprzdni Rycerz Chaosu stracil panowanie nad moca ktora chcial zawladnac, wtedy jedna z tych istot weszla w jego cialo i zaczela destrukcje.

S : Widocznie jej nie dokonczyla...co sie stalo?

F : cokolwiek by w tym ciele nie siedzialo - nadal bylo mniej lub bardziej smiertelne. Razem z poprzednim Rycerzem Ceiphieda udalo nam sie poslac to cos z powrotem do chaosu zabiajajc cialo - gospodarza. Choc nie bylo latwo...energia chaotyczna nie jest zabawka.

S : Ciagle mowisz "poprzednim", to znaczy ze ten sluga Ceiphieda o ktory mowisz juz nie jest Rycerzem?

F : Zagadza sie...widzisz z 3 stanowiska o ktorych wspominalem rownierz pelnia funkcje jedynie pionkow dla Bogow. Rycerz Chaosu jest jedynym, ktory tak jak kazdy czlowike starzeje sie i umiera, mimo ze ten proces jest spowolniony. Sludzy Ceiphieda i Shabranigdo maja dlugowiecznosc, ale placa za to innymi klatwami...zreszta wracajac do tematu to ze ktos nie umiera ze starosci nie znaczy ze nie moze zginac w walce. Poprzedni Rycerz Ceiphieda odszedl honorowo w honorowej walce.

S : Z kim? A ty tak patrzyles jak go zalawiaja?

F : Nie patrzylem...on padl od tego oto ostrza <wyjmuje miecz>.

S : Czyli TY go zalatwiles? :shock:

F : Nie badz taka zdziwiona - dzialalem pod rozkazami podobnie jak i on. Ja mialem zlikwidowac jego, on mnie...los zarzadil ze to on przegral. Dla nas to bylo po prostu wykonywanie obowiazkow...nie bylo w tym zadnej urazy z zadnej strony.

S : Mowisz to jakbys po prostu wygral z nim w tenisa a nie go zabil :shock: . W tym nie ma sensu...

F : Jak juz mowilem...swiat to jedna wielka szachownica z tym ze niektore pionki moga przechodzic metamorfozy w inne figury szachowe, a inne nie...wiem co myslisz - ze nalepiej bloby zniszczyc zarwono Shinzoku jak i Mazoku i stworzyc swiat tylko dla ludzi. Ale to jest niemozliwe, nie tylko ze wzgledu ze nie ma nikogo kto zdoalaby tego dokonac...po prostu ludzie nie mogliby istniec bez tych dwoch stron ktore stanowia podstawe ich egzystencji. Stoimy pomiedzy i jesli nawet destrukcja jednej podpory powaznie zachwialaby ludzkoscia i psychika kazdej zywej istoty. Jesli chodzi o obydwie - zginelisbysmy razem z nimi. Pozatym nawet ZAKLADAJAC ze istnialby swiat bez Shinzoku i Mazoku to nadal bylibysmy tylko pionkami LoN, a to jeszcze bardziej kaprysna szachistka...ale zmienmy juz temat.

S : ... <idzie zamyslona>

<bedac juz niedaleko miasta jakas postac w czarnym plaszczu zagradza im droge...wyglada bardzo znajomo>

P : Jakim cudem zwialas sukubie?! Acha...<spoglada w strone finala> przyprowadzilas kolege! Wysmienicie, bede mial zarwono sukuba jak i inkuba do badan!

F : <mega gleba> Sae...odwoluje to co wczesniej powiedzialem - ten gosc nie jest autorytetem w rozpoznywaniu demonow i tym samym nie powinno sie go brac powaznie ^^"""

P : Zamlicz demonie nieprawosci!! A teraz chodzcie grzecznie za mna to moze nic wa nie zrobie.

F : <mierzy astralnie jego umiejetnosci> Phe...to zwykly trzeciorzedny mag...zakladam sie ze nawet jeden Fire Ball by go polozyl. Co robimy?

S : Hmm ja nadal nie skonczylam tego co zazelam wiec chyba sie z nim przejde :D.

F : <grozne spojrzenie> Chyba cos na ten temat mowilem!! Ech...nie pozostaje mi nic innego jak isc z toba i pilnowac zebys sie popelnila glupoty stulecia...a zreszta musze gdzies w spokoju przestudiowac ten pamietnik, a pokoje tutaj sa drogie wiec... :P <i obywoje grzecznie poszli za nim do wierzy w ktorej wsadzil ich do lochow>

S : Nie ma co...calkiem tu przywocie jak na wiezienie :P <rozglada sie po najzwyczajniejszej komnacie>

F : Zgadzam sie... <siada na krzesle i ponownie kartkuje notatki> A wiec co teraz zamierzasz? <pyta nie odrywajac sie od czytania>.

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-04-2003, 16:20   

Tia.... pocszli se do tego a o mnie zapomnieli...
no nic... lece do laboratorium moze znajde cos ytam ciekawego
<po dłuzszej kwili>
Zawalone... wszystko znicsczone... ech
<powoli zaczyna odciepowac kamienie

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 18:24   

<zaczytuje sie w pamietniku czekajac az Sae mu odpowie>
Niesamowite...te skroty inkantacjowe naprawde ulatwia mi zycie. Teraz malo ktorego zaklecia nie bede mogl rzucic a i podroze stana sie latwe... <dochodzi do pewnej strony gdzie zilustrowane jest pewne tajemnicze zaklecie>A niech mnie! Myslalem ze to tylko legenda...musze je zapamietac! Hehe kidy nadarzy sie okazja uzyje go a Sae zacznie traktowac mnie powaznie :twisted:

F : <zamyka ksizke> A wiec...co planujesz teraz zrobic? Jesli zamierasz robic ten rytulal o ktorym mysle to nie licz ze bede sie tak przygladal. Nie mam nastroju do walki z kolejnym stworzeniem chaosu, nie mowiac juz ze to cholerstwa sa potezne ^^". A wiec...?

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-04-2003, 19:19   

<po wygrzeaniu prawie całego laboratorium znajduje kilka kartek...
R: Hmmm pewnie Final zgubił
<czyta>
Hmmm... Final Impact... czyzby finla był sławny... nie to tylko zaklęcie ale nie byle jakie...<czyta dalej> Hmm... Zaklęcie o mocy LON no to jusz nie wieze...hmm... powstaje po złonczeniu 7 mieczów mocy ktorymi sa:
Humus, Lumen, Aqua, Vita, Aer, Tenebrate i... :shock: MORTUS
Final ma Mortusa czyli to zaklęcie to nie jest legęda....ale... Final ma chyba tylko Mort hmm... trzeba to zbadać... Skoro Finla Morta dosatał od shabyego to Vita powinna być u cerphida... hmm.
fajnie by było mieć miecz rowny mocy miecza Finala
<wyjmuje znany niebieski kamien>
CHRONOSFERA
<bzyt>

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 17-04-2003, 20:27   


Sae patrzy na zaczytanego Finala, sama myslami błądzi, gdzieś daleko.
Hmm, Final ma jakaś dziwną minę..Pewnie skurczybyk wyczytał tam coś i juz kombnuje kiedy i gdzie użyć...Cholera...Jak ja mam sie rozwijać, skoro ten Cerber mnie cały czas pilnuje!!! I niech sobie nie myśli, że nie wiem czym grozi przyzwanie mocy Pani...Kto jak to, ale JA osobiście doświadczyłam co się wtedy dzieje. I jeszcze ten moralitet...I po co ja wracałam?! Ech...No ale jak juz tu jestem, to przecież nie będę siedziała bezczynnie...
Siada sobie po turecku (Final rzuca jej znad ksiązki podejrzliwe spojrzenie). Sae udaje, że nie widzi. Bierze głęboki wdech i rozwija czarno-białe skrzydła.
F: Sae....Rozmawialismy o tym przed chwilą... :roll:
S: :roll: Nie przywołuję mocy Pani.
F: A co robisz?
S: Trenuję! A niby na co to wygląda?!
F< z przekąsem> Trenujesz? Ciekawe co?
S: Jeśli jeszcze raz odezwiesz się do mnie tym tonem, to cie potraktuję jako worek treningowy...
F: :twisted: Naprawdę? <chyba szybciej wypróbuję to nowe zaklęcie niz myślałem :twisted: >
S<zrezygnowana>: Słuchaj, no! Masz tę swoja lekturę to się nią zajmij i daj mi spokój! Ty masz swoją zyciową misje do spełnienia i ja też! Więc może sobie nie przaszkadzajmy wzajemnie dobra?! :evil:
F: Dalej do ciebie nic nie dociera? :roll:
S: Mam szczerze dość traktowania mnie jak przygłupiej pięciolatki, panie wielki-rycerzu-Shabbiego! Skoro mówię, że nie przyzwam moy Pani to nie przyzwam! Więc nie wmawiaj mi dziecka w brzuch z łaski swojej!!!! :evil:
F: Dziecka w brzuch? Cieawe porównanie, tymbradziej, że robimy za sukkuba i inkuba :wink:
S<mruczy> Tylko spokój, tylko spokój....
Ponownie siada, bierze głęboki wech, zacika mocniej pięści i...powietrze zaczyna pachnieć ozonem a wokół niej pojawiają się małe wyładowania.
F: Sae...
Komnata zaczyna drżeć w posadach, Sae dalej kontunuje swoje działania.
F: Sae!
Nagle wszystko się uspokaja. Sae przeciaga się, jakby dopiero co sie obudziła.
S<z bezczelnym uśmiechem>: Tego mi było trzeba! :D -następnie siada oparta o ściane i pogrąża sie w myslach....
F<mysli> Co jej znowu chodzi po tej potarganej głowie....

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 23:47   

Hmmm...<rzuca po cichu male zaklecie odcinajace mozliwosc czerpania mocy od istot nie z tego swiata i patrzy na rozwoj wydarzen>

<po chwili Sae przerywa medytacje zdziwiona>

S : Co jest? Dlaczego nie moge...

F : <wyglada zza ksiazki> I kogo ty Sae probujesz nabierac...

S : To twoja sprawka?! Tyyy! <rzuca mu sie do gardla>

F : Spokojnie sukuby przeciez nie walcza z natury :P <przystawia jej dwa place do czola i po cwili jest juz...calkiem spokojna>

S : Jak to zrobiles?! To zaklecie z pamietnika?

F : Niedokladnie...po prostu nieco wzmocnilem i przyspieszylem tradycyjne zaklecie przy pomocy pamietnika. A teraz powiedz - czy naprawde myslisz ze wiesz co robisz? Przyznaj - sama nie znasz natury tej energii i nie wiesz jak to sie moze skonczyc.

S : A co ty o tym mozesz wiedziec?

F : Znam nature LoN...ona ma 2 oblicza - jedno to ktore znasz, czyli przychylne dla wybrancow, drugie jest bezwgledne dla mniej szczesliwych. To kaprysny wladca i nigdy nie wiadomo kiedy straci zaintersowanie jedna istota na rzecz drugiej. Jej moc jest najbardziej nieobliczalna rzecza na swiecie

S : Jesli nie masz mi juz nic do powiedzenia to wracam do medytacji.

F : <wzdycha> Jesli sprawa twojego wlasnego bezpieczenstwa cie nie obchodzi to pomysl o bezpieczenstwie innych. Gdyby tak opetalo cie takie cos chaotycznego...myslsiz ze dalbym mu rade samemu? Watpliwe bo te istoty potrafia wykorzystywac cialo ktore opetaly...ale to i tak jeszcze pryszcz bo przyzywanie takiej mocy moze sie skonczyc destrukcja sporej czesci kuli ziemskiej a nawet i calego swiata...Nie bede ci juz wiecej przeszkadzal skoro odbierasz to jako traktowanie jak dziecko. Mam tylko jedna prosbe : jesli zdecydujesz sie zrobic po swojemu daj mi znac - chce sie przygotowac psychicznie na ewentualny koniec... <opiera sie o krzeslo i zamyka oczy>


<drzwi sie otwieraja i wchodzi stary mag>

M : Jedno z was! Ze mna na badania!

F : Heh...kto idzie?

S : Mi to obojetne...

F : Mi niby tez...losujmy :P <graja w kamien, nozyce, papier, aby ustalic kto ma sie zabawic kosztem starca, na co ten reaguje gleba...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 18-04-2003, 09:46   

<BZyt>
R: Kurcze ale ci bogowie sa zmierzli.... miecza maja a mowia ze nie ech...
i jak mam teraz stworzyc FINAL IMPACT.... hmm...
zaraz zaraz.... AQUA to musi być po krolo wodnym smoku :D a on jusz nie zyje...
wystarczy przeszukac tylko jego swiantynie i znajde jeden z mieczy Mocy Aqua :D
CHRONOSFERA
<bzyt>

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 17 z 30 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 28, 29, 30  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group