FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19 ... 28, 29, 30  Następny
  Jaka jest wasza ulubiona broń? Proszę piszcie!
Wersja do druku
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 18-04-2003, 10:36   


Sae wybiera kamien a Final papier.
S: No i chyba przegralam....Dobra ide.
F: Tylko sie nie daj ukrzywdzic za bardzo :wink:
S: Siedz lepiej cicho bo jeszcze nowe szuczki Ci nie wyjda....

Sae idzie pod straza do laboratorium- tam setki szklanych pojemniczkow, tyle samo ksiag i na srodku cos co przypomina ni to stol ni to lozko.
M: Poloz sie na tym.
Sae sie kladzie.
S: Zimne!! Mogles to troche ogrzac!!!
Mag idzie do niej z czyms co wyglada jak strzykawka.
M: A teraz laskawie oddaj pare kropoelek krwi.
S: Ani mysle. Na zadawanie ran cietych badz klutych ja mam tu patent :wink:
M: Nie zmuszaj mnie do uzycia sily!!
S: :twisted: Ty mnie tez!
M: Hahaha, nie boje sie sukkubow! Mam specjalny talizman, ktory neutralizuje twoja moc!! <wyciaga talizman -blizej nieokreslone cos, ale to ma to chyba ksztalt ludzki> A teraz dasz mi pare kropel krwi, albo potraktuje cie zakleciem na sukkuby!
S<wysuwa szpony i pzystawia mu do gardla>: Jesli mowie, ze nie bedzie klucia to nie bedzie. A jak sie tak bedziesz upieral to jeszcze tobie krwi upuszcze :evil:
M: Dobra, przechodzimy do nastepnego badania. Rozbierz sie....prosze
S:....................................
M: To wszystko dla dobra nauki!
Sae tworzy pomaranczowy pocisk, ktory tworzy spora dziure w scianie.
S: To pogadaj z nim. Moze on sie bedzie poswiecal dla dobra nauki. -wychodzi na zewnatrz.
M<zupelnie jakby go nie obchodzila dziura>: Ej! Gdzie idziesz!? Wracaj!

Moze wreszcie znajde miejsc, gdzie bede miala odrobine spokoju!! Wlasnie rozpadl sie caly moj wewnetrzny wszechswiat, a ja nawet nie mam kiedy zastanowic sie nad tym.<przedrzezniajac glos Finala> Choas, chaos i jeszcze raz chaos. Jedyny chaos jaki nam grozi to ten, ktory mam teraz we lbie! Kruk...Moje imie jest symbolem smierci, wojny, zlosci, okrucienstwa, ale tez slonca, swiatla i poslancow. Jesli jestem poslancem, to jaka nowine przynosze? Jesli zas swiatlem, zbawieniem dla tego swiata, to czemu nie czynie cudow? Dlaczego caly czas zmuszana jestem aby siac spustoszenie!? Dowiem sie tego wlasnymi sposobami i niech mnie nie straszy wizjami zaglady! Wiem, gdzie lezy granica i nie zamierzam jej przekraczac.


_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2003, 17:08   

<siedzi sobie oparty na krzesle i liczy dziury w suficie, nagle przez drzwi wpada znajomy juz stary mag>

F : <nie zwraca na niego uwagi> Niech zgadne...miala dosyc i wyszla sobie jakby nigdy nic? Ile masz ran po ostrzach? :D <zaczyna sie cicho chichotac>

M : Nie badz taki przemadrzaly demonie! Twoja kolej!

F : Hai, hai...<idzie z nim do laboratorium wyraznie znudzony>

M : Badanie pierwsze - pobieramy krew! <lap[ie za strzykawke>

F : Hmm...to moze byc zabawne :P <koncentruje sie i wykorzystuje swoja zdolnosc do dowolnego zmieniania skladu krwi>

M : <Pobiera nieco do strzykawi, po czym bada w jakims prymitywnie wygladajacym urzadzeniu> Co to ma znaczyc?! On nie ma ani jednej bialej krwinki!!! <bada dalej> Kwas azotowy?! :shock: No tak, przeciez to demon - wszystkiego sie mozna spodziewac...<notuje cos> A teraz...<przypomina sobie wyczyn Sae i decyduje sie ominac *to* badanie> siadaj tam - zrobimy test psychologiczny <wyjmuje jakies plakietki z rozlanym tuszem na nich> Co widzisz?

F : Hehehe, zobaczymy jak dobry ze mnie aktor :P Damska biezlizne!

M : <gleba, po czym przyglada sie sam plakietce...zrezygnowany wzrusza ramionami i wyjmuje kolejna> A tu?

F : Naga smoczyce!

M : <wyraznie sfrustrowany> TUTAJ?

F : <przyglada sie chwile nic nie przypominajecej plamie> Hmmm...uzyteczny gadzet z sex shopu ^^

M : <kolejna gleba> Co za obsceniczny umysl...<mdleje>

F : Eee, myslalem ze lowca sukubow bedzie mial mocniejsze nerwy :P. No coz...<wychodzi przez zrobiona przez Sae dziure w scianie> Wierza polozona jest niedaleko od miasta w ktorym juz bylem <wyczuwa obecnosc Sae w tym miescie> Hmm widocznie kieruje sie do jakiejs oberzy i po emanowanej energii wyglada na to ze noie jest zbyt zadowolona ^^". Pojde sobie odpoczac a jak ochlonie moze zajrze do niej...W sumie to powinienem juz wracac do siebie i dokladniej przestudiowac lup...poczekam az wynajmie pokoj, po cichu wskocze tam i poloze jej na widoku zwoj z zakleciem jakie trzeba wymowic do powrotu do terazniejszosci wraz z instrukcjami - w ten sposob nie bedzie miala pretencji ze jej pilnuje a i ja zajme sie swoja robota :P.

<Wlasnie zamierzal zbierac sie do teleportu, gdy otrzymal opozniona ze wzgledu na bariere czasowo - odpowiedz Shabbiego na wczesniej zdany raport>

F :<odsluchuje telepatycznie odpowiedz>Hmm wyglada na to ze nie dowiedzial sie o incydencie z inkubem...choc moze tyle wiekow pozniej to on juz po prostu nie zyje i nie mialem sie czym martwic...co tam jeszcze jest? No nie...on sobie chyba zartuje ^^". Mam CO robic?! Przeciez ona sobie swietnie radzi, na nic jej sie nie przydam...ech czasami mam wrazenie ze on mi daje misje tylko po to zeby mi zycie uprzykrzyc...ale odmowic nie moge wiec wyglada na to ze bede robil nadgodziny.

<teleportuje sie na dach oberzy, niedaleko okna pokoju Sae i blokuje swoja aure astralna, wyciszajac emanowana energie aby nie mozna go bylo namierzyc>

F : Skoro mam tu czuwac jak pies to przynajmniej ona nie musi o tym wiedziec...znowu narzekalaby ze chce jej przeszkodzic w rozwijaniu sie czy co ona tam robi ^^". A swoja droga to i ja powininem nieco pocwiczyc...jestem w zastoju juz od wielu lat i jsli tak dalej pojdzie wszyscy lacznie z Rycerzem Ceiphieda mnie przeskocza...

Mort : O ile juz sie tak nie stalo...

F : Sugerujesz ze jestem miernota?!

M : W porownaniu do ciagle rozwijajacych sie mozliwosci Kruka...moznaby to tak ujac.

F : Dla twojej wiadomosci, z zakleciami z pamietnika mialbym spore szanse z nia wygrac!

M : My Mazoku zawsze mowlismy : "zaklecie w porownaniu do naturalnej umiejetnosci, zawsze gotowej do uzycia jest jak sztylecik przeciwko dlugiemu mieczowi"

F : Ty mi nie rzucaj demonimi przyslowiami bo sam ostatnio omal nie przegrales przeciwko sztylecikowi w reku staruszka!

M : <zburaczony - jesli to dla miecza mozliwe> To ty mna wladales, ja jestem tylko narzedziem.

F : Jaasne :P, tyle ze akurat w tej walce brales czynny udzial poprzez polaczenie telepatyczne, pomagales mi walczyc - nie wykrecisz sie sianem! A tak w ogole to ostatnio sie rozbestwiles - chyba dawno juz nie bylem z toba u kowala :twisted:

M : <panika> Nie odwazysz sie! <zaczyna swiecic na czerwono>

F : Czyzby? :twisted: Nie zapominaj kto tu stoi nad kim...a teraz skonczymy juz ta bezsensowna dyskusje bo obydwaj mamy robote
<siada niedaleko okna i nasluchuje sie co sie dzieje w pokoju>. Swoja droga to po co Shabby dal mi to zadanie? sae nie ma chyba zbyt wielu wrogow, pozatym nikt nie wie ze tu jest - w koncu to daleka przeszlosc... No i co jest bardziej ciekawe : Co Shabbiego obchodzi jej los? Zwykle nie miesza sie on w sprawy smiertelnikow... <siedzi dalej, oczekiwujac czegos ponad przecietnosc...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 18-04-2003, 18:17   


Sae nawet nie zauważyła, kiedy doszła do miasta i kiedy znalazła sie przed drzwiami gospody. Kiedy jednak zaburczało jej potężnie w brzuchu, postanowiła odłożyc rozmślania na inną porę i coś zjeść. I może także przenocować w tym mieście.
S: Hej, dobrodzieju, macie tu jakieś wolne pokoje?
Szymkarz obejrzał dziewczynę od stóp do głów(czy ja jakis obrazek, czy jak!?-dop.Sae). Zatrzymał wzrok na jej cudacznej bransolecie.
Sz: Ano mamy panienko pokoje, mamy.
S: Miło słyszeć. Zatrzymałabym sie tu na noc lub dwie.
Sz: Wędrujemy? Samej? Niebezpieczne zajęcie....
S: Umiemy sobie radzić w potrzebie. Dzięki za troskę
Poszła do swojego pokoju usiadła na łóżku i....zasnęła. I spała jak zabita do samego bielutkiego ranka. A rankiem dnia następnego z głową pełną jeszcze bardziej posępnych myśli niż ostatnio wybrała sie na rozległe bezkresne rejony poza miastem.
Tutaj na tym odludzi raczej nikt nie powinien mi przeszkadzać....
Po czum usiadła sobie po turecku, zacisnęła dłonie i zaczęła kumulować energię., usilnie starająć się przy tym, żeby nie pojawiły się skrzydła. Przed nią rosła lekko niebieskawa kula. Wreszcie, SAe wyczerpana jak nigdy otworzyła ślepka, by przyjrzeć się owej kuli.
Tylko tyle? Tylko na TYLE mnie stać? Bo naprawdę zacznę wierzyć, żę jestem przereklamowana.
Powtórzyła ową czynność jeszcze parę razy. Kula za każdym razem rosła większa i większa, ale wciąż wydawała się naszej bohaterce za mała.
Dobra, teraz albo nigdy! Albo wreszcie stworzę coś z czego będę zadowolona albo niech te wszystkie moje wysiłki szlag jasny trafi!!!
Ponownie koncentracja, pojawienie sie kuli.
No, jeszcze trochę, wiem, że stać mnie na więcej! Musi mi się udać!!
Ale i tym razem rozmiar kuli nie zadowolił Sae. Jakie było jej zdumienie, gdy zobaczyła, że już mrok spowił ziemię.
Siedziałam tu cały dzień?! :shock: Dobra, pora wracać.
Wstała i po chwili upadła na kolana.
Nie no. Musiałam chyba przedobrzyć...No Sae, wstawaj, wstawaj!- i nadal siedziała.
Wspaniale, po prostu wspaniale.... :evil: -ułożyła się na ziemi i zawinęła w płaszcz. Nie przypuszczała nawet, że jej wyczyny podglądało parę osób jedna z nich, z obowiązku, reszta, knują niecne plany....

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2003, 21:08   

F :<Caly dzien siedzi w niewielkiej przestrzeni astralnej, przygladajac sie osobie ktora mial pilnowac> *Zieeew* taka robota jest dobra dla Xellossa...on nie wie co to nuda. Wiedzialem ze nie mam co tu robic bo ona siedzi na tym polu juz calutki dzien i manipuluje energia ^^". Chociaz z drugiej strony wlasnie teraz bylaby najbardziej podatna na atak...<dalej siedzi na sztucznie stworzonej lezance i gapi sie w maly wizjer, bedac gotowym do wkroczenia na miejsce...mijaja kolejne 2 godziny i nastaje juz noc> No tak...teraz dobrze widze ze gdybym wykonywal "rutynowe" zadania po prostu umarlbym z nudow...ona tu sobie spokojnie siedzi, cwiczy z energia stworzenia i nawet jak dotad nie przywolywala mocy chaotycznej, a ja gapie sie na ta monotonie jak ostatni duren zamiast zajac sie czyms pozytecznym...nie wyczuwam zadnych istot w promieniu kilku km od jej polozenia, wiec niemozliwe zeby cos jej moglo grozic. <nagle wyczuwa jakies wibracje astralne niedaleko siebie> Heh...predzej juz mi by tu moglo cos zagrazac <powoli kladzie reke na miecz>

<w mgnieniu oka materializuje sie za nim postac przypominajaca Brass Demona z wygladu, jednak majaca czarny kolor skury i dzierzaca w lapach ogromny dwureczny miecz>

F : <udaje ze nie jest swiadomy pojawienia sie agressora> Hmm jakby sie nad tym lepiej zastanowic to moze i Shabby mial racje...<potwor po cichu skrada sie za nim>...moze to wszystko pulapka zastawiona przez jakiegos dobrze poinformowanego jegomoscia. Swojad droga...sa niezli jesli wuczuli moja obecnosc tu! <szybkim ruchem obraca sie i blokuje swoim ostrzem miecz przeciwnika>

P : Nani?!

F : Nie wiesz z kim zadzierasz ofermo <odpycha go do przodu po czym przeszywa mieczem...przeciwnik pada, nie jest jednak jeszcze martwy> A teraz gadaj - kto cie naslal?

P : <wredny usmieszek pomimo bolu> Sierotka Marysia...

F : <gleba> Prosze prosze...potwor z poczuciem humoru <podnosi go telekineza i trzyma miecz przy gardle> szkoda ze kiepskim, a teraz mow jesli ci marny zywot mily.

P : Nie slucham przydupasow Rubinookiego. Jestem posluszny tylko swemu wielkiemu panu, ktory wkrotce dzieki tej dziewczynie <wskazuje na Sae pokazywana na wzjerze> stanie sie nowym Demonim Krolem!

F : Imponujaca lojalnosc ze strony takiego scierwa...no coz im slabsi tym glupsi. <uderza go wiazka czerwonej energii, niszczac calkowicie zarowno forme astralna jak i fizyczna> Na starosc robie sie coraz bardziej impulsywny....trzeba go bylo jeszcze bardziej przycisnac moze dowiedzialbym sie czyja to sprawka. A tak to musze czekac na kolena okazje "przesluchania", ktora z pewnoscia sie nadarzy.

<otrzepujac rece spojrzal w wizjer i widzi Sae lezaca na ziemi>

F : O shit! :shock: Ten gnojek tak mnie zajal ze nic nie widzialem! <teleportuje sie tam> Jak jej nie przyprowadze do domu zywej to Shabby mnie po prostu ubije na miejscu ^^" <kleka przy niej i sprawdza puls, ku swojemu zdziwieniu zauwaza ze nic jej nie jest, a jedynie...spi> Ufff...napedzilas mi niezlego stracha wiesz? :P Wyglada na to ze lekko przecenilas swoja wytrzymalosc...nic dziwnego po calym dniu uzywania takich dawek mocy nawet Smoczy Krol by padl :D. W kazdym razie nie moge pozwolic ci tu tak lezec bo jeszcze mi kojtniesz na zapalenie pluc czy inne cholerstwo ;) <bierze ja na rece, i teleportuje sie do jej pokoju w oberzy, po czym niczm dziecko kladzie ja do wyra i wychodzi>.

<sam wynajmuje jeden z pokoi niedaleko jej wlasnego, aby uslyszec ewentualnych intruzow i kladzie sie, caly czas rozmyslajac>

F : Ciekawe jak ten "Wielki Pan" wyobraza sobie wykorzystanie jej do zajecia miejsca Shabbiego. W koncu to nie Mazoku ze da sie ja wykorzystac jak baterie...byc moze tu chodzi o jej zdolnosci specjalne jak ta moc tworzenia, czy tez nawet mozliwosc powolania sie na LoN. Heh...dzisiaj odpuszcze sobie sen i poczuwam, moze trafi sie kolejny glupiec tym razem bardziej rozmowny :D. <zamyka oczy aby lepiej sie skoncentrwac i tym samym wylapac najmniejszy szmer, badz zalamanie astralne...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 18-04-2003, 22:41   


Sae zbudzona gwarem miasta powoli otwiera oczy.
Zaraz, gwarem miasta?! :shock: -zrywa się błyskawicznie..
Co jest?! :shock: :shock: Przysięgłabym, że zasnęłam na ziemi..-ogląda swój płaszcz na którym widzi ślady kurzu.
:shock: :shock: Czy ja z nadmiaru treningu postradałam pamięć i po prostu film mi sie urwał, czy dzieje się coś czego nie rozumiem?? :shock: -zdezorientowana rozgląda się.
Hmm, może pójdę tam na miejsce i coś mi się przypomni...
Gdy schodzi, szynkarz łypie na nią badawczo.
Sz: Proszę, proszę, panienka taka spytna, że nawet nie zauważyłem jej powrotu.
S: Mówiłam, że sobie daję radę. -wychodzi.
Hmm więc jednak nie wróciłam tam na nogach. Zostają dwa wyjścia. Albo się jakimś cudem teleportowałam, co z uwagi na stan w jakim się znajdowałam jest czystą niemożliwością ,albo zrobił to ktoś inny... :shock: Ale kto!?
Gdy doszła na miejsce, rozejrzała się dokładnie po okolicy i ...nic, kompletnie nic co by tłumaczyło to dziwne zjawisko...Zrezygnowana odwraca się i ...zanim się jeszcze dobrze przyjrzała co przed niż stoi, skręciło ją od jego aury. To coś z kolei zdążyło się tylko zamachnąć mieczem zanim dostało w łeb od odskakującej Sae. Demon zachwiał się, a na jego twarzy(?) pojawił się grymas, który możnaby wziąć za uśmiech.
D: Idziesz ze mną!
S: Zmuś mnie!
D: Z przyjemnością! -demon rusza na nią z ogromniastym mieczem. Sae wysuwa szpony i naciera na przeciwnika. Ten chyba do końca nie wiedział z kim ma do czynienia. Powalenie go na łopatki zajęło jej parę chwil. Już wykonywała zamach gdy...
F: Stój!!
S: :shock: Final? A ty co tu robisz?
F: Czekaj, nie zabijaj go jeszce! Może go najpierw przesłuchamy?
S: :shock: Co??
F: Wczoraj chciałem to zrobić ,ale zadziałałem zbyt impulsywnie. Chyba za długo przebywam w twoim towarzystwie :wink:
S: Co? Zaraz...wczoraj!? :? Gdzieś Ty się na to cholerstwo wzoraj natknął?
F: Tutaj.
S: Śledziłeś mnie?
F: Powiedzmy, że przypadkiem byłem w poblizu. Pojawili się jak spałaś.
S: Czyli to ty zaniosłeś mnie do oberży?
F: Tak.
S<mruży podejrzliwie oczy>: A skąd szanowny pan wiedział, gdzie mieszkam co? :evil:
F: Sae...chyba nie czas na takie rozmowy teraz. Wydaje mi się, że ten tu gentelman ma nam coś ciekawego do powiedzenia :twisted:
D: Nic wam nie powiem!
S: :twisted: To się jeszcze okaże.... :twisted:

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2003, 00:18   

F : Pierwsza sprawa to... <mruczy zaklecie i po chwli cala trojka znajduje sie w odizlowanym wymiarze> upewnic sie ze szanowny pan nam nie nawieje.

S : No to do roboty :twisted: . Z czyjego rozkazu dzialasz...

P : <glupawy usmiech> Z polecenia Siero...UGH <dostal poteznego kopa od finala>

F : Dlaczego wszystkie demony tego samego gatunku maja tak samo idiotyczne poczucie humoru...<nachyla sie nad skuonym potworem> Zarty sie skonczyly kolego. Mam dosyc bujna wyobraznie i znam tysiac sposobow na rozwalenie twojego astralnego tylka <zmienia kolor oczu na czerwony>. Slyszales kiedys zwiazek frezeologiczny "litosc Rycerza Shabranigdo"? Wyobraz sobie ze ma ironiczne znaczenie...<ostrze miecza powedrowalo od gardla na ramie i szybkim ruchem odrabalo mu reke>

P : <zwija sie z bolu> Nie...nie moge wam powiedziec! Zniszczy mnie!

F : Skoro nie mozesz powiedziec - nie jestes juz nam potrzebny...niepotrzebnych rzeczy ludzie sie pozbywaja <w reku swieci mu juz wiazka energii> Za to daje slowo Rycerza ze jesli powiesz nam co chcemy - ujdziesz z zyciem.

S : Zgadzam sie calkowicie...

P : <panika> DOBRA! Powiem wam! To sprawka Lorda Grausherry! Sledzil was kiedy opszczaliscie czas terazniejszy i podejrzal zaklecie jakiego uzywales <zwraca sie do finala>. Wyslal mnie i inne demony zeby pochwycic ja <teraz wskazuje na Sae>.

F : W jakim celu? Co mu po niej?

P : Nie wiem! Jestem tylko podwladnym, wykonuje rozkazy!

F : Czy twoj pan wie ze sprzeciwia sie woli Rubinookiego Lorda, ktory zabrania swoim podwladnym tykac ta osobe?

P : Lord Dynast ma wlasne plany z nia zwiazane...Rubinooki praktycznie nie istnieje w tym swiecie! Tylko najsilnijeszy z Lordow Mazoku moze odniesc zwyciestwo w odwiecznej walce!

F : Grausherra nie jest najsilniejszy...byl nim Hellmaster, a nastepna po nim jest Zellas.

P : Ale bedzie! Dzieki niej! <ponownie patrzy sie na Sae>

S : Nie podoba mi sie ten pomysl.

F : Shabbiemu tez najwyrazniej nie, a ja mam dopilnowac zeby nie doszedl do skutku. Swoja droga Dynastowi niezle sie dostanie jak zglosze te rebelie :P.

P : Hehehe...twoj problem Rycerzu polega na tym ze nie zglosisz jej :twisted: . Juz zablokowalismy mozliwosc wychodzenia wiadomosci telepatycznych z tej strefy czasowej. Tutaj znajduje sie cala armia Lodowego Wladcy - nie wyjdziesz stad zywy a ona nie wyjdzie stad wolna!

S : Lodowego Wladcy? Dziwne okreslenie...

F : Na Dynasta potocznie mowia Wladca o lodowym sercu, ale mniejsza z tym...ostatnie pytanie - czy razem z ta armia przybyli tu generalowie i kaplani Grausherry?

P : Tak...

F : Ktorzy?

P : Najlepsi - Grou i Sherra oczywiscie.

F : <do Sae> pojedynczo nie stanowia problemu, ale jeszcze nigdy nie widzialem tak zgranego w walce duetu...trzeba by ich rozdzielic przy ewentualnym starciu.

S : Pomyslimy jak do tego dojdzie...coz nim? <patrzy na demona>

F : <teleportuje ich z powrotem do swiata fizycznego> Zmykaj stad poki jeszcze mozesz i nawet nie myl o wracaniu do owej armii....drugiego spotkania nie przezyjesz. <demon znika>

S : Pusciles go? Nie spodziewalam sie takiego litosciwego czynu...

F : Jak to? <powazna mina> Moze nie jestem Matka Teresa, ale slowo dane pod honor mojego stanowiska jest swiete.

S : Sluga Mazoku honorowy...smiechu warte :D

F : <nadal z powazna mina> Mozna mi zarzucic wiele rzeczy bo aniolkiem przez te tysiac lat nie bylem. Ale nie dozukasz sie sytuacji kiedy zlamalem slowo, albo postapilem niezgodnie z kodeksem honorowym ktory mnie obowiazuje!

S : Ok, ok nie unos sie...powiedz lepiej jaka jest dokladnie twoja misja.

F : Shabby zaznaczyl ze mam nie wracac bez ciebie zywy. Innymi slowy robie tu za ochroniarza.

S : Czemu mu tak zalezy? Tylko po to zeby uniemozliwic Dynastowi wzmocnienie sie? A swoja droga...ja nie potrzebuje ochroniarza.

F : Tez tak uwazam, ale jesli ten potwor mowil prawde i jest tu cala armia wraz z generalem i kaplanem...przyda ci sie pomoc. Pozatym nie moge zignorowac tego rozkazu. Wiec czy tego chcesz czy nie masz mnie na ogonie. A co do powodu tej calej afery - to zapewne tez, ale mam takie przeczucie ze Shabbowi chodzi o cos wiecej. Skoro wiedzial ze cos takiego sie wydarzy moglby temu zapobiedz wczesniej. To wszystko jedna wielka ukladanka, w ktorej elementy zaczynaja schodzic sie ze soba. Shabby zapewne liczy na *jakies* przewidywane przez niego konsekwencje tego wszystkiego...dlatego kazal mi miec na ciebie oko.

S : Cokolwiek Shabby by dla mnie planowal nie byloby pewnie zbyt mile, wiec przykro mi to stwierdzic, ale ty jako jego narzedzie tez mozesz byc moim potencjalnym wrogiem.

F : O to sie nie obawiaj. Ja zawsze koncze co zaczalem i troche glupio by mi bylo jakbym pomogl ci uciec z jednych sidel w drugie. Mam jeszcze wlasna wole i nie dzialam machinalnie. Shabby nie zdradzil mi swojego planu bo pewnie obawia sie nieposluszenstwaa w takim wypadku mam prawo dzialac na wlasna reke bo nie mam wyraznego rozkazu np. dostarczyc cie do niego. Ale lepiej powiedz mi co teraz zamierzasz. <doszli juz z powrotem do murow miasta>

S : Jeszcze do konca niewiem...

F : <teleportuje sie do wlasnej strefy astralnej i przemawia do niej telepatycznie> Niech mysla ze jestes sama, a ja bede mial oko na sytuacje stad...moze nawet czegos ciekawego sie dowiem. W razie ataku zaskocze ich i szybciej sie pozbedziemy problemu. Radzilbym zalatwic co masz do zalatwienia tutaj, wtedy zabiora nas z powrotem do domu i moze nawet unikniemy potyczki z grubymi rybami. To na tyle...badz ostrozna bo co dwoje ostroznych ludzi to nie jeden ;) <przerywa polaczenie..>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 19-04-2003, 10:23   


Wraca do oberzy, wyciaga karteluszke papieru i zaczyna pisac.

Final, na pewno masz mozliwosc przeczytania tego, wiec czytaj, bo wole nie uzywac telepatii. Jesli chodzi o zalatwienie moich spraw u...Widzisz...tu Cie wprowadzilam w blad..Ja tu nic nie mialam do zalatwienia. Kiedy zobaczylam, ze znowu bede Cie miala na ogonie, podalam pierwsze lepsze koordynaty. Tia...wiem co pewnie myslisz w tej chwili. Ale nie zyczylam sobie obecnosci osob trzecich tam gdzie na prawde chcialabym sie udac. Ale mniejsza z tym. Martwi mnie ta armia Dynasta. W ogole to wszystko jest jakies dziwne...Przeciez, jesli jakims przykrym przypadkiem zaczniemy tu walke, to co sie stanie w przyszlosci? Wiesz, mam na mysli paradoksy i te inne...Tia, ze akurat teraz sie tym przejmuje, kiedy nie tak dawno sama wyslalam wiekszosc pewnej rasy do Ksiegi Gatunkow Wymarlych....Ale jest jeszcze jedna sprawa...Cholernie nie podoba mi sie pomysl wykorzystania mnie jako bateryjki!! Bo niby na co bylabym Dynastowi potrzebna!? Boje sie paradoksow i innych zaklocen, ale...az mnie korci zeby skopac pare lodowych tylkow!! Wiem, wiem, ze lepiej sie zmyc poki czas, ale i tak kiedys pewnie bede musiala sie z nimi zmierzyc. Chyba, ze w przyszlosci Twoj zwierzchnik przemowi Lodowemu do rozsadku...Dobra, jesli nie mamy tu juz nic do zrobienia do szykuj wszystko do skoku...Mam jednak jakies glupie wrazenie, ze tak zblokowali ten wymiar, ze sie nie przecisniemy..No ale ostanio zaczytaujesz sie w tej wojej madrej ksiazeczce, to moze cos tam znajdziesz co nam pomoze!!!

Sae odklada przybory do pisania.
S<mysli> Normalnie z deszczu pod rynne- jesli nawet nawieje Dynastwoi, to Rubinooki pewnie bedzie mial jakis interes. Ta cholerna rasa nie robi niczego bezinteresownie. Niby to wszystko dla dobra Shabbiego, wiec nie powinien wydziwiac..W sumie gdybym przystala na propozycje Dynasta to Shabby mialby sie z pyszna. Tia Sae...Znowu masz sie stac narzedziem w rekach demonow. Szkoda tylko, ze Dynast zapomnial jak to sie skonczylo...

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2003, 12:37   

<siedzi sobie w powietrzu w przestrzeni astralnej>

F : Co ona robi? Pisze cos? Nie myslalem ze zna kogos sprzed 500 lat zeby mu posylac korespondencje ^^". <spoglada na pierwsze zdanie> Aaa wiec to do mnie...calkiem zmyslnie biorac pod uwage ze telepatia JEST mozliwa do wykrycia...tym razem to ja bylem nieostrozny. <czyta dalej i wychodza mu zylki zdenerowania na czole> Niezle z niej ziolko tak mnie w konia zrobic :evil: . Powiem jej co o tym mysle...<bierze astralny odpowiednik kartki ktora wlasnie trzyma Sae i obraca ja na druga strone (ku zaskoczeniu Sae kartka fizyczna tez sie obraca...na odwrocie zaczyna tworzyc sie pismo niewiadomo skad>

S : Niezly trik :D. Co on tu pisze... <czyta> "Mozesz wiec byc z siebie dumna Sae bo nawet nic nie podejrzewalem. Ale zapomnialas o jednym malym szczegole - ja lecialem glownie by zalatwic swoje sprawy, nie by pilnowac cie tak jak teraz. Gdybys powiedziala dokladnie gdzie chcesz leciec, z uwzglednieniem wyjasnienia czemu bede ci zawadzal to nie byloby sprawy - trzymalbym sie z daleka. Sprawa paradoksow - owszem groza nam one, Dynast dlatego tez tutaj nas zaatakowal - wie ze nie chcac zmienic historii za bardzo bedziemy zmuszeni do ostroznosci w walce i poczynaniach. Grausherra to nie jest zwykly Mazoku - Phibrizzo i Xelloss moga byc mistrzami podstepu, ale Dynast jest mistrzem strategii. Wie dokladnie co robi, ma napewno przewidziane kilka mozliwych ruchow przeciwnika i przygotowane na nie odpowiedzi. Swoja droga nic dziwnego - skurczybyk gra w szachy od blisko 5000 lat ^^". Ale wracaja do sedna to najwieksze paradoksy nie groza nam poprzez walke z przydupasami Dynasta...moglibysmy zabic Grou i Sherre, wraz z cala armia - w naszym czasie po prostu by ich nie bylo juz, zadna strata. Czego JA sie obawiam to ze walka tego rozmiaru bylaby namierzona przez mniej odpowiednie osoby - nie zapiminaj ze ten swiat ma SWOICH lordow Mazoku, z czego taki Hellmaster pewnie zaraz by zareagowal - a z Phibrizzo to juz nam nie wolno wlaczyc z 2 wzgledow - 1. On jest po prostu cholernie potezny, duzo lepszy niz reszta Mrocznych Lordow i z pewnoscia potezniejzy zarowno odemnie, jak i od ciebie Sae (tylko mi sie nie oburzaj :P, on po prostu jest nieczuly na kazdy atak choc troche fizyczny, a twoje szpony zadaja rany glownie fizyczne) Nawet we dwojke moglibysmy nie dac rady. 2. Nie masz pojecia jak takie starcie zawazyloby na historii...po pierwsze daloby Phibbiemu duuuzo do myslenia i kto wie jak by wygladaly jego plany w przyszlosci i czy nie odnioslyby sukcesu, po drugie zakladajac ze dalibysmy mu rade i nawet zabili - paradoks nad paradoksy, Gaav w przyszlosci by sie rozbestwil, zabil wszystkich ludzi posiadajacych choc troche prawdziwej mocy a my nic bysmy na to nie poradzili bo wrocilibysmy juz ponad rok po wszystkim..." <tu pismo sie urywa>

S : To juz koniec? Jeszcze nie odpowiedzial na wszystko...<idzie z kartka do swojego pokoju, po chwili znow zaczyna pojawiac sie na niej pismo>

"Sorki za mala przerwe - przydupasy Lodowego sa dobre skoro potrafia nie namierzyc nawet tam, wlasnie jeden mnie odwiedzil. Mniej oczy otwarte. Co do przemawiania do rozsadku...Grausherra ma racje ze wplywy Rubinookiego zaczynaja coraz bardziej malec i wie ze Shabby obecnie raczej nie ma kogo poslac na ewentualna wojne miedzy nimi. Pozatym wspominal mi awet ze obawia sie ogolnej rebelii wsrod Lordow - w takim wypadku stracilby juz wielu poteznych slug - np. Xelloss zapewne opowiedzialby sie po stronie Zellas, tak jak i general i kaplan Dolphin po jej (byc moze cie to zdziwi ale nigdy w zyciu nie spotkalem tych 2 delikwentow :P). Widzisz wszystko tutaj lezy w tym czy Dynast czuje sie na silach stanac przeciw Kataart. Jesli nie to zlozy swoje "oficjalne" przeprosiny za nieposluszenstwo, narazie odpusci sobie ten pomysl (narazie bo Mazoku to uparte bestie...) i bedzie sie dalej zbroil by pewnego dnia pojsc na regularna wojne. Z tego co ja widze w jego planach to czje sie zbyt slaby i wie ze gdyby nawet z cala armia przybyl tam to zostalaby ona wycieta w pien przez nasza, a on sam byc moze zniszczony przez Shabbiego ktory nadal ma duzo wiecej mocy niz on. Mysle ze Grausherra liczy na CIEBIE Sae...chce w jakis sposob wykorzystac twoj moc do wzmocnienia sie i dopiero zaatakowac. Pytanie brzmi - jak bardzo jego moc wzrosnie? Demoni Krol to pojecie wzgledne, ale np. jesli zyskalby cos porownywalnego to potegi Shabbiego we WSZYSTKICH kawalkach...nikt by mu nie dal rady. Ale dosyc juz tego gdybania...mysle ze czas wracac do siebie gdzie warunki sprzyajaj nam nie jemu. Radze pozywic sie przed podroza bo pwnie zauwazylas ze zabiera ona wiele energii z pasazerow. Kiedy skonczysz idz do swojego pokoju - bede tam czekal." <notatka zakonczona malym PS.> PS : Gdzie ty wlasciwie tak naprawde CHCIALAS sie udac? Tylko mi nie mow ze do czasow Kouma Sensou bo odpowiem ze ci najwyczaniej w swiecie odbilo ^^""

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 19-04-2003, 13:16   


Czyta i czyta ( w mordę, jak to wszystko się skończy to chyba stworzę jakąś historię political-fiction...-dop.Sae), dochodzi do PS.
S<myśli>: Ech, AŻ tak ześwirowana to nie jestem. A to, gdzie chcę iść to moja słodka tajemnica. Hmm......Cholera, zapomniałam, że TU żyją wszyscy Lordowie...Reakację Phibbiego pewnie najłatwięj przewidzieć- Chaos!!! To i tak dziwne,że on mi się tu jeszcze nie zwalił na łeb...No ale niby skąd ma wiedzieć kim jestem i co mogę skoro ja się dopiero mam narodzić...

Bierze kartkę i pisze.

Ucieczka brzmi najrozsądniej, ale sam mówisz, że Dynast to strateg....Myślę, że na pewno przewidział to, że zechcemy nawiać i coś nieprzyjemnego juz przygotował. Pytanie tylko czy chcemy zaryzykować i rzucić się w paszczę lwa czy też zostać tu i zmierzyć się z całą zgrają oszołomów co to chce władzy tylko dla siebie. A jeśli masz racje i Gaav dobrałby się ludziom do skóry ro mogłibyśmy się nie narodzić...Tylko, że gdybyśmy sie nie urodzili nie byłoby tego całego zamieszania...ech, nie mam dziś nastroju do głowienia się nad paradoksami. Poza tym słabo mi sie robi, gdy pomyślę, co mógłby zrobić, żeby dobrać się do mojej mocy. Bo jeden sposób mam juz przecież sprawdzony...Dobra, zgodnie z zaleceniem idę coś zjeść!

Kończy pisać i schodzi na dół. Jedzenie pachnie smakowicie.
S: Co by tu wybrać....
Drzwi oberży otwierają się i do środka wchodzą dwie dość podejrzanie wyglądające postacie. Sae chowa się w cień. POstaci rozglądają się, jakby kogoś szukały...Sae wyczekuje na najlepszy moment i pędzi do swojego pokoju.
S: Cholera, albo ja juz świruję albo gra się zaczęła!!!
Powietrze przed nia zaczyna lekko falować....

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2003, 14:18   

<Sae biegnie po schodach, jednak w pewnym momencie widzi przed soba jasne swiatlo i oberza znika...zostala wciagnieta do astralu>

S : Co jest jasnej...mpf! :shock: <ktos zatkal jej usta od tylu>

F : <stoi za nia, zakrywajac jej jadaczke> Cicho! <wskazuje na wizjer astralny na ktorym widac 2 postacie szukajace jej po holu> Oto i dowodcy armi Lodowego Zdrajcy - Grou <wskazuje na bruneta o stoickim wyrazie twarzy> i Sherra <pokazuje na bialowlosa dziewczyne> Wygladaja niepozornie, ale to nadal wysocy ranga Mazoku. Dopoki zachowujemy spokoj i nie tracimy energii na zbedne ruchy i emocje nie powinni nas tu wyczuc...<czekaja kilka minut az 2 postacie opuszczaja oberze, po czym teleportuja sie do pokoju Sae>.

S : Siedza nam na ogonie...co teraz?

F : Teraz wynosimy sie stad...pojawienie sie tej parki moze miec rozne powiklania...tutejsi Lordowie a szczegolnie Dynast moga zaczac sie zastanawiac co oni tu robia i nawet osobiscie sie pofatygowac... <rozpoczyna inkantacje do zaklecia powrotu> Mam nadzieje ze nie zakrzywili tu przestrzeni astralnej inaczej mozemy wyladowac cholera wie gdzie... <rzucil zaklecie, po krotkim wyladowaniu energetycznym obydwoje znikaja>

<po chwili pojawiaja sie, lecz nie wyglada to na teren SSP skad wyruszyli...przypomina raczej wielka gore lodowa>

F : A niech to szlag!! Jednak to zrobili...

S : Gdzie jestesmy? :shock:

F : Na biegunie Polnocnym...

S : Zaraz, czy to aby nie jest glowna baza...

D : Owszem mloda damo jest.

<obydwoje zwracaja wzrok na jeden z pagorkow gdzie stal wlasnie wysoki, niebieskooki mezczyzna o szarawym kolorze wlosow>

D : Witam cie Kruku i ciebie Rycerzu. Teraz proponuje zlozyc bron i pojsc za mna...<pojawiaja sie ze 2 tuziny Mazoku wokol nich>

F : A jak odmowimy tej goscinnosci?

D : Wtedy obawiam sie ze bede zmuszony zlamac zasade nietykalnosci ktora przysluguje Rycerzowi naszego wladcy.

F : <rozglada sie wokol> W p[orzadku...nie mamy broni wiec mozesz prowadzic <rzeczywiscie nie mial broni, a z racji ze Dynast nie wie *jaka* bronia posluguje sie Sae...>

S : <szeptem> Gdzie masz miecz? Chyba go nie zgubiles?!

F : <takze szeptem> Predzej zgubil bym reke <tajemniczo sie usmiecha>. Spokojnie ja tez znam sie troche na strategii bezporednich starc.

<demony otaczaja ich i zaczynaja prowadzic w strone Grausherry>

F : Sae...znasz moze wyliczanke "trzy-czte-ry"? 8)

S : A jasne :D

F : No to gramy :P. Trzyyy-czteeee...

<demonom pojawiaja sie wielkie znaki zapytania nad glowami a Dynast unosi brew w zaciekawieniu>

S : Ryyyy!! :D <szybko wyciaga szpony i pozbywa sie kilku demonow>

F : Elmekia Lance! Astral Break! <wykancza reszte "eskorty">

D : Opor na nic wam sie nie zda...

F : Dynast Brass! <zaklecie trafia centralnie, jednak zgodniez przewidywaniami nie ma najmniejszego efektu>

S : Oszalales? :shock: To jego zaklecie!

F : Dokladnie :P, pytalas sie czemu nie mialem miecza no wiec...<zaklecie odwrocilo uwage Dynasta, ktoremu od tylu samodzielnie wbil sie w plecy zagubiony miecz>

D <wrzask, po czym pada na kolana> Hu...imponujace...zapomnialem juz co te miecz potrafi.

S : Jeszcze zyje po czyms takim? :shock:

F : Lordowie Mazoku to nie byle zoldaki tak jak nizsze rangi...znikamy stad! <tym razem uzywajac zaklecia starozytnego teleportuje ich na piaszczysty teren....po chwili zjawia sie takze i miecz uzyty do podstepu>

S : Gdzie tym razem wyladowalismy?

F : <chowa miecz> Dokladnie tam gdzie chcialem...to Pustynie Destrukcji

S : Co?! Toz tu mieszka Phibrizzo!!

F : Phibrizzo nie zyje obudz sie Sae jestesmy u siebie :P. Zreszta gdzie mialem cie zabrac? Do Kataart prosto w lapy Shabbiego ktory tez cos knuje? Tutaj jest potezna bariera, wiec nie znajda nas tak predko.

S : ....ale co my tu bedziemy robic?

F : Pierwsza sprawa to znalezc akas oaze z woda...ja moge nie pic od biedy ale ty musisz...<zaczyna isc na wschod> Idziesz czy osiadasz tu i zaczynasz wegetacje? :D

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 19-04-2003, 19:42   


S: Jasne, że ide!! Nie bede tu siedziala i czekala az uschne na wiorek!!
Rozglada sie po bezdrozach...
S: Wiec to byla kwatera Phibbiego...Wiesz, nic dziwnego, ze gosc mial bzika na punkcie Chaosu- mieszkajac w tak nudnym terenie tez chcialabym jakies odmiany.
F: Mnie tam monotonny teren jakos nigdy nie przeszkadzal.
S: Tobie to chyba nic nie przeszkadza...
F: Dobra, teraz lepiej zastanowmy sie co robic.
S: Wlasnie. Bo czeka nas niezla lamiglowka. Nawialismy Dynastowi i ten pewnie teraz tylko czeka na bure od Twojego szefa. Ja, choc pewnie u Shabbiego mialabym wzgledny spokoj ze strony Dynasta, wole sie tam nie pokazywac. Cos mi mowi, ze ta ochrona za drogo by mnie kosztowala.
F: Co zamierzasz w takim razie?
S: Final, nie bierz tego do siebie, ale nie wiem czy powinnam akurat Tobie spowiadac sie ze swoich planow.
F: Nie ufasz mi? Po tym jak cie wlasnie sprowadzilem z powrotem?
S: O ile dobrze pamietam, Twoj rozkaz tak brzmial. Teraz, kiedy wypelniles swoja misje, Twoj Rubinooki szef moze Ci zlecic cos innego. A w czasie moich podrozy nauczylam sie jednej rzeczy- Mazoku zawsze maja lojalnych pracownikow. I nie dramatyzuj mi tu, bo to nie pasuje do Ciebie. Sam widzisz, ze sytuacja jest dziwna. Od Dynasta musze sie trzymac z daleka i to na 100%, czy od Ciebie tez to jeszcze nie wiem ,a nie chce sie dowiedziec o tym, gdy bedzie za pozno.
F: Co zatem proponujesz?
S: Rodzielmy sie. Niech kazde idzie swoja droga i robi co uzna za stosowne zeby przezyc.
F: Wiesz, ze zawsze istnieje szansa, ze drugi raz mozemy sie spotkac jako wrogowie?
S: Wiem i wolalabym tego uniknac. Ale nawet jesli sie tak stanie...nie licz na taryfe ulgowa.
F: Ty tez.
S<wyciaga do niego reke>: Pora, zeby Kruk znow stal sie samotnym ptakiem. Bywaj Rycerzu!
F:<podaje reke Sae>: Bywaj Kruku.

I w tym wlasnie momencie drogi naszych bohaterow rozchodza sie...

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 19-04-2003, 20:09   

tymczasem gdzies w przeszłosci:
Raflik znajduje sie pred głowna swiantyia krola wodnego smoka
R: to tu musi spoczywać miecz mocy Aqua. heh...
<raflik wchodzi. Po jakiejs godzinie drogi ktora urozmaiczał walka ze strazikami dotar do głownego ołtarzu... na ołtarzu lezal....>
R: miecz mocy Aqua
<raflik podzsedł po niego ale nagle coś wybuchło..... Pojawił sie Krol wodny smok.>
R: :shock: przeciez ty nie zyjesz od dawien dawna
S: wiem... w tym mieczu jest zawarta cząstka mej mocy więc moge sie ujawnic
R: aha... w takim razie czy mogę wziąć twój miecz?
S: mozesz gdyz o tobie mowi starozytne proroctwo
R: jakie :?:
S: Podczas dni urojenia, gdy rycerz shabranido i Kruk połączą sie, aby sie po tem rozejśc. Zły los spadnie na świat. Lodowa moc ogranie Kruka gdy ten jest najbezbroniejszy. Swiatło i mrok połączą sie, aby wybawic sie przed szalejanca zamiecia. Aż nadejdzie ten ktory wszystko uspokoi... Nie on sam jedyny. lecz z pomoca boskiego miecza i sługi swiatła i mroku. Kruk niechybnie wzbije sie w powietrze zapowiadajanc krwawe zniwo.
Po wielu walkach, lod stopnieje a na swiat powroci pokoj
<to powiedziął i znikł>
R: :shock: Co to ma znaczyć.... no nic w kazdym razie mam miecz i moge jusz po częsci byc rowny filalowi
oka czas na mnie

CHRONOSFRA
<bzyt>

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2003, 20:17   

<wraca teleportem do Kaatart gdzie juz czeka na niego Shabby>

Sh : No i? Dlaczego jestes sam? Czyzby dziewczyna nie przezyla?

F : Przezyla, ale nie jest ze mna.

Sh : To widze...pytanie brzmi czemu?

F : Nie moge mu powiedziec co zaszlo bo wykonczy mnie na miejscu...a tak to moze chociaz przezyje. Przejrzala twoj plan i nie pozwoila sie tu doprowadzic, stoczylismy pojdynek w ktorym przegralem.

Sh : I mam uwierzyc ze oszczedzila ci zycie? Niby czemu mialaby to robic?

F : Nie wiem...w koncu to tylko czlowiek i jak kazdy ma slabosci.

Sh : <wystrzeliwuje potezna wiazke czerwonej energii, ktora trafia prosto w cel i odrzuca go na pobliska skale>

F : Agh! <podnosi sie>....

Sh : Masz racje - kazdy czlowiek m swoje slabosci <usmiecha sie obrzydliwie szczerzac kly, po czym powtarza ten sam trik jeszcze kilka razy>. Masz mnie za glupca? Nie zdradzalem ci zadnego planu, dlaczego wiec mialbys z nia walczyc, skoro nawet nie wiedziales w jakim celu ja tu przyprowadzasz? <uderza po raz kolejny rozkruszajac juz nim skale>

F : <zakrwawiony> Rozkaz to rozkaz...mialem ja przyprowadzic i zawiodlem.

Sh : <uderza tym razem telekinetycznie obijajac go o polnocna sciane> Od kiedy ty taki lojalny?! Mow co naprawde zaszlo!

F : <powaznie ranny i polamany, mowi krztuszac sie krwia> Opuszczajac tamten wymiar...natknelismy sie na zalamanie astralne, ktore zaprowadzilo nas prosto na Biegun Polnocny...

Sh : Walczyliscie z Dynastem?

F : Niezupelnie...<probujac sie podniesc> posluzylem sie malym fortelem zeby go spowolnic i uciec...

Sh : Gdzie uciec? Czemu nie teleportowales jej tutaj?

F : Z pospiechu...jedyne miejsce gdzie bysmy mogli sie schowac nasunela mi sie Pustynia Destrukcji...tam nabrala podejrzen i zaatakowala mnie z zaskoczenia pozbawiajac przytomnosci...nie mialem szans.

Sh : Wiec nie bylo zadnej walki? Osmieszasz mnie...<na dokladke dolozyl mu z czerwonej blyskawicy, ktora wyniolsa go az pod samo wejscie do labiryntu>

F : Gha! <upadl> Wybacz...Lordzie Shabranigdo...

Sh : Nie chce cie widziec na oczy az do odwolania...pozniej powierze ci zadanie, dzieki ktoremu byc moze naprawisz swoj blad. Jesli nie - pozalujesz. <znika>

F : <ostatkiem sil teleportuje sie do siebie i kladzie na lozku> Hehehe...nie ma co umniem krecic. To cale zadanie jego...pewnie bedzie chcial zebym ja wysledzil i sprowadzil. Tym lepiej...juz ja sie postaram zeby zajelo mi to duuuzo czasu. Sae mowi o lojalnosci poddanych...heh pewnie by sie zdziwila :P . <wlacza powolny trb regeneracyjny i z wycieczenia traci przytomnosc>.

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 19-04-2003, 21:32   

<Pojaiwia sie<no gdzie???> w domu Finala>
R: FINAL MOZEMY WALCZYC JAK ROWNY Z ROWNYM :twisted:<zero odzewu> Final jestes???
<szuka po pokojach i znajduje gostka na łozko nieprzytromnego i wycienczonego>
R: O a mowiłem ze miłosc z Saerie nie popłaca... ciekawe cio mu zrobiła....hmm
RECOVE...... NIe. to go preciez zabije bo jest kompletnie wycienczony... ale mozemy sie zabawic co sie stanie :twisted: ech... nie kazdy człowiek ma słabosci hmm... jak to szło.....
Seinaru iyashi no mite yo, hahanaru daichi no ibuki yo
Negawakuba waga mae ni yokoyawarishi kono mono o
Sono ooinaru jihi ni te sukui tamae!
Rizarekushon!
<biała kula otoczyła dłonie raflika ktory przyłozył je do Finala. Po kwili był jusz całkowicie wyleczony>
R: nadal nieprzytomny. hmmm jak go obudzic. hmmm<patrzy na miecz> sprawdzimy czy ta legenda jest prawda :twisted:
<ostrze miecza kieruje na Finala>
R: AQUA!!!
<silny strumien wody wylewa sie z czubka ostrza i zalewa Finala. po kwili cały pokoj jest pełny wody
F: BUL Bul BUl Bul<RAFLIK coś ty narobił
R: bul bul<no nie wiem>
F: Bul Bul<otowtrz drzwi>
<raflik otwiera drwi i cała woda wypłynełA na pokoj
R&F: ufff

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2003, 22:10   

<rozglada sie po zalanym domu>

F : Heh...dzieki za ocucenie, ale ogles to zrobic bez demolki ^^". A tak w ogole...skad ty masz ten miecz? To artefakt zagubiony od ponad 1000 lat - wladal nim Dzierzyciel Wody.

R : Znalazlem se ^_^

F : Mniejsza o to...mam cos do zalatwienia wiec trzymaj sie <probuje teleportu lecz nic mu nie wychodzi...> Co jest? :shock: Nie mam w sobie ani grama mocy...czyzby Shabby mi odebral? Zaraz...<patrzy po sobie> Nie mam ran. Raf...jakiego zaklecia uzyles do uzdrawiania?

R : Ressurection.

F : No nie...mowilem ze tego rodzaju biala magia neguje moja energie Rubinookiego ^^". <podchodzi do biurka i wyjmuje z niego fiolke z niebieskim napojem, ktory wypija>

R : Co to za swinstwo?

F : Wspomoze regeneracje mocy...bedzie mi potrzebna...

R : A co zamierzasz robic tak w ogole? Ja sie chcialem z toba zmierzyc! :evil:

F : Innym razem...zreszta z tym mieczem nie dasz rady Mortowi - musialbys miec taki co neguje jego energie, w tym przypadku Vitae. Choc nie powiem imponujacy orez teraz dziezysz...<przyglada sie mieczowi rafa>. Musisz jednak uwazac - powiadaja ze czesc swiadomosci Dzierzyciela Wody jest w nim zakleta a on po 1000 lat nieistnienia moze zechciec opanowac wlasciciela miecza. W kazdym razie ja lece szukac zaginionego Kruka bo wyglada na to ze Shabby jest powaznie nastawiony na pochwycenie jej. Znam pewne miejsce gdzie jej nie znajdzie... <znika>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 18 z 30 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19 ... 28, 29, 30  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group