FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20 ... 28, 29, 30  Następny
  Jaka jest wasza ulubiona broń? Proszę piszcie!
Wersja do druku
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 20-04-2003, 10:41   

R: Hej a proroctwo..... ech.... znikł<przypatruje sie mieczu> Nie wie ze te miecze sa potrzebne do Final Impact.... a moze mu powiedzec... Niech to szlag ale gdzie on teraz jest... hmm.
tam gdzie Saerie.... a gdzie ona moze być.... hmm???
<wyjmuje kartecze z laboratorium> Humus Lumen Aqua Vita Aer Tenbrate i Mortus.... musi znac ta legende skoro zna miecz Vita :idea: PREZIEZ FINAL MA MORTUSA I JEST RYCEZEM SABRANIDO TO VITA MOZE MIEC RYCERZ CERPHIDA LUNA... ze tesz wczesniej na to nie wpadłem.....no nic.... trzeba odnalez Filala i przedstawic mu proroctwo i zagubiana kartke...
<nagle wokol raflika zbiera niebieska energia>
R: co jest???
KWS: Gdzie zamierasz sie udać???
R: <to krol wodny smok..> Do Finala
KWS: a kim jest Final???
R: eeee rycezem shabranido
KWS: Jak smiesz bratać sie z Mazoku
R: ale to moj....eee... Przyjaciel
KWS: Kto oddał dusze shabranido nie moze miec przyjacioł... on jest Złem... wiem o tym bo shabranido mnie pokonał... radze ci odejdz od niego inaczej skonczysz tak jak Ja
R: a jest na to jakies proroctwo???
KWS: ZAMILCZ GŁUPCZE
<oczy raflika nagle przybieraja kolor wody>
R: Nie Nie nieopanujesz mnie
KWS: zapozno jusz jestem w tobie
<raflik ostatkiem sił wyrzucił miecz i aura przestała go otaczać.. oczy powrociłyt do dawnego koloru>
R: <dyszy ze zmęczenia> Final miał racje.... Ten miecz moze być dla mnie niebezpieczny... lepiej uwazac<wstaje i bierze miecz>
R: hmmm... saerie moze byc w swoim domu co buduje na koszt Zega... Udam sie tam...
CHRONOSFERA

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 20-04-2003, 13:58   

<podrozuje przez astral rozmyslajac>

Ta sprawa stala sie zbyt powazna dla mnie samego, z Dynastem moglbym dac sobie rady ale Shabby jest po prostu nieosiagalny...wszystko to przeradza sie wwielki konflik pomiedzy rasa Mazoku i w obecnej sytuacji nie moge ufac zadnemu z nich. Zwrocenie sie do istoty do ktorej zamierzam jest ryzykowne i z pewnoscia niezbyt przyjemne...ale wyjscia nie ma

<opuszcza astral aby znalezc sie w wielkiej swiatyni na pustkowiu, ktora nalezala do Dzierzyciela Ognia Valbaazarda - najsilniejszego z czesci Ceiphieda>

F : <wyczuwa obecnosc poteznego Shinzoku> Witam cie Krolu Ognia...

V : <z niechecia> Ja ciebie rowniez...znam obecna sytuacje w szeregach Mazoku, jednak nie rozumiem po co mialbys udawac sie do mnie.

F : <polykajac dume> Potrzebuje pomocy...to wszystko moze przerodzic sie w cos wiecej niz wojne Mazoku. Sam powinienes Krolu widziec ze skoro jest w to zamieszany Kruk - sytuacja moze stac sie zagrozeniem zarowno dla Mazoku jak i Shinzoku.

V : <po chwili namyslu> A coz moze zdzialac jedna dziewczyna przeciwko calym zastepom demonow, wraz z Dynastem Grausherra i Rubinookim Lordem na czele? A co najwazniejsze - coz ona by mogla zrobic nam - Smoczym Lordom?

F : Glupiec...gdybym mogl wysmialbym go i rzucil to wszystko w cholere...ale musze mu to wypreswadowac Powinienes wiedziec Krolu, ze igranie z wybrancami Stworcy nie jest madra rzecza...przekonala sie o tym Zellas.

V : Bestiomistrzyni Zellas Mettalium nie moze sie rownac z moja potega...

F : <starajac sie ukryc zniecierpliwienie> Niemniej jednak...zwroce uwage na to ze nie kazda istota jest tak *potezna* jak ty Dzierzycielu, a jesli moje przewidywania sie sprawdza Kruk sprawi ze lad i zycie innych - sprawa o ktora *podobno* tak zazarcie walczycie, ulegnie zachwianiu a nawet unicestwieniu...bo przeciez o to chodzi Shinzoku czyz nie? <z ironicznym usmiechem>

V : ZAMILCZ! <nastapilo rozladowanie ognistej energii, ktore jednak nie zrobilo wrazenia na interesancie>.....czego odemnie oczekujesz?

F : Chce bys udzielil ochrony Krukowi przed silami Grausherry i Rubinookiego - w koncu 1/4 Ognistego Smoka z pewnoscia przewyzsza 1/7 Wladcy Ciemnosci nieprawdaz? <znowu kpiacy usmiech>

V : Odpusc sobie drwiny ze mnie czlowiecze...nie moge bezporednio mieszac sie do walki. Ale zrobmy tak - przyprowadz Kruka do tej oto swiatyni, a ja zagwarantuje ze zaden demon nie osmieli sie jej tknac - w takim przypadku mialby do czynienia ze mna. Ale co dalej? Przeciez wiesz ze ta dziewczyna nie zgodzi sie zyc tu po koniec swych dni - ma jeszcze wiele do zrobienia. Takie rozwiazanie jedynie opozni rozwoj wydarzen.

F : Jestem tego swiadom i nie zamierzam zmuszac jej do zycia tutaj...po prostu mam pewien plan, ktory byc moze skonczy te afere, jednak musze byc pewien ze zadna ze stron konfliktu nie bedzie miala swojej nagrody czyli jej...

V : Niech i tak sie stanie...twoim zadaniem teraz bedzie doprowadzenie jej tutaj...

F : Obawiam sie ze to bedzie trudne...ona wie ze sludzy Mazoku sa nadzwyczaj lojalni i z pewnoscia stwierdzi ze chce ja zaprowadzic w pulapke.

V : Wez to <w powietrzu przed nim pojawia sie niewielki amulet z symbolami Dzierzyciela Ognia> zaden sluga demonow nie polozylby na tym palcow gdyz musialby najpierw pokonac mnie...to powinna ja przekonac.

F : Dzieki ci Krolu <skiwa glowa na wznak szacunku i kieruje sie do wyjscia>

V : Jeszcze jedno Rycerzu...czy wiesz ze gdy Rubinooki dowie sie o tym wszystkim - zginiesz smiercia powolna i nieprzyjemna?

F : <z szyderczym usmiechem> Hehehe...zastanowie sie nad tym na mojej procesji 8) , a teraz do zobaczenia <teleportuje sie do astralu w celu namierzenia Sae...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 21-04-2003, 11:36   


Sae wciaz na pustyni.
Potrzebuje jakies kryjowki. Pani, wybacz, ze znowu Cie niepokoje, ale koniecznie potrzebuje Twojej pomocy.

Po chwili wszyscy, ktorzy sa do tego zdolni odczuwaja wielkie zaburzenie mocy a potem...cisza. Nie mozna namierzyc, gdzie zrodlo mocy wyparowalo.

Dobra, sprawa jest pokomplikowana, musze wszystko dokladnie przemyslec. Od tego myslenia to ja sie jeszcze w medrca zmienie, ale co mi tam. Dynast na pewno na mnie poluje. Jesli nie bedzie mogl mnie znalezc, to z pewnoscia nie bedzie chcial dopuscic zebym wpadla w rece Shabbiego. Co w takim razie zrobi? Wezwie kogos na pomoc. Tylko kogo? Hmm, moze rozpuscic plote, ze Shabby przygotowuje sie do scalenia. Wykorzystujac moja moc, moze i byloby to mozliwe. Wskrzeszony Shabby to zaglada wiec kto bedzie chcial sie temu przeciwstawic? Smoki...Moze sie stac, ze beda mnie scigac, zeby zapobiec odrodzeniu Shabbiego. Fajowo...jesli te moje teoryjki sie sprawdza bede miala na karku dwie starozytne rasy...Choc moze sie stac jeszcze inaczej.Smoki wspanialomyslnie beda mnie chcialy uchronic, zeby potem, jak to zwykle wszyscy obcujacy ze mna maja w zwyczaju, wykorzystac jako bron do ostatecznego zmiecenia Mazoku. Przegwizdane z kazdej strony jakby na to nie patrzec...Wyglada na to, ze bede musiala maksymalnie wykorzystac swoje talenty i kryc sie przed jednymi i drugimi....Ale najpierw...Najpierw to musze miec pewnosc, ze gdy przyjdzie czas walki, nie pokonaja mnie latwo....<skupia moc. Na szczescie wymiar, do ktorego przetransportowala ja Pani jest tak znakomicie osloniety, ze nikt z zewnatrz nie czuje zaburzen mocy>

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2003, 16:22   

<lata po astralu probujac ja namierzyc>

F : Cholera...gdzie ona jest?! Nigdy dotad nie mialem problemow ze znalezieniem jej...Pomyslmy na spokojne...jesli nie jestem w stanie wyczuc aury dobrze mi znanej, to albo istota ja wydzielajaca nie zyje, albo jest tak oslonieta ze nie wydziela na zewnatrz ani grama energii... Pierwszy wypadek wykluczam bo oni chca ja zlapac a nie zabic, zreszta tak szybko by jej nie dorwali...prawda? W sumie to sam nie wiem jak dlugo bylem nieprzytomny...moze kilka godzin, a moze kilka dni. Ale jak ona by sie tak oslonila? Podobno nie zna magii wymiaru astralnego wiec...a moze to sprawka LoN! W takim wypadku moge miec problem - mozliwosci dane mi przez Shabbiego nie wystarcza tu, a gdyby tak...

<decyduje sie skorzystac z bardzo starej sztuczki (poznanej dzieki mimowolnej wycieczce po innym filarze) pozwalajacej na namierzenie czyjejs aury i natychmiastowa teleportacje uzywajac mocy zgromadzonej w ciele - nie jak w przypadku magii w duszy. W tym celu przyklada sobie do czola palec wskazujacy i srodkowy i koncentruje sie. Byl juz bliski odnalezienia celu gdy ktos mu przeszkodzil...>

<materializuja sie przed nim 2 dobrze znane mu postacie>

G : No, no...my was szukamy w innej czasoprzestrzeni a ci spokojnie siedza sobie gdzie ich miejsce...

S : Milo cie znowu widziec Final <z ironiczna mina>, nie ma tu gdzies przypadkiem twojej towarzyszki podrozy?

F : Wyobrazcie sobie ze nie ^^. Jaka ona niesforna prawda? Zawsze sie gdzies zapodzieje... :D

G : Nie kpij sobie z nas!!

F : Zawsze mowilem ze jestes zbyt impulsywny Grou :P .

G : Phe! Za chwile odszczekasz to wszystko...

S : Wyglada na to ze tez jej szukasz...a poniewaz jest to z polecenia Rubinookiego Lorda - bedziemy musieli ci przeszkodzic.

F : Tak sie sklada ze opuscilem Kaatart zanim Shabby zdazyl taki rozkaz wydac 8) . To oznacza ze szukam jej na wlasna reke. Ale jesli chcecie mi przeszkadzac...sami kopiecie sobie groby.

G : hehe...dwoch na jednego - nie masz najmniejszych szans.

F : I tu sie mylisz...po tej malej przygodzie w przeszlosci walka powina byc wyrownana, mimo ze swietnie walczycie w duecie.

S : Przeceniasz sie...<po czym atakuje, a wraz z nia drugi sluga Dynasta>

F : <poruszajac sie z predkoscia Mazoku i odpierajac ciosy> Ci dwoje maja najgorsze momenty do pojawiania sie...musze uwazac bo jden blad i jednoczesnie spuszcza mi taki lomot ze sie nie podniose

<Walka przenosi sie do swiata fizycznego i wyglada na to ze zadna ze stron nie moze zdobyc przewagi>

F : <rozdzielil oponentow i unikajac wiazki energii zamachnal sie mieczem na Grou, ktory nie do konca uniknal ciosu otrzymujac szrame na twarzy> Hehe...lepiej wezcie mnie na powazne <szyderczy usmieszek>. Byc moze bede mial tu okzje wyprobowac nowe zalecia oraz te ulepszenia dzieki ktorym jestem w stanie rzucac dawniej mi niedostepne...

<dalej walcza nieswiadomi co sie dzieje u reszty kluczowych postaci w tej grze...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 21-04-2003, 17:41   

R:<pojawia sie przed domem saetie czyli pred wielkim lejem w ziemi>
R: Ojej niewiediałem ze ona ma taki denny gust <:P> hmmm.. a saerie tu nie ma....gdzie ona moze być....spytam sie Finala<Proboje wyczuc jego aure w astralu> O niech mnie szlag... walczy z z Goru i Sherra chyba potrzebna mu pomoc....
CHRONOSFERA
<i zjawia sie na miejscu bitki>
R: eeeyyy....
G: i idiota sam przyszedł do smierci....
S: zostaw go. Nie jego mamy wykonczyc....
G: racja
R: a moze Wody??? AQUA< i strumien wody leci na Mazoku ktory nir uniknał>
G: o zesz ty.... mysliz ze mnie takim strumyczkem pokonasz???
R: Nie! to było na zaczepke :P
G: ZABIJE!!!!!

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 21-04-2003, 19:04   


Sae, po blizej nieokreslonym czasie treningow wraca na ziemie. Znajduje sie w duzym miescie, ktorego nazwy nie zna. I mało ją ona obchodzi. Wchodzi do małego i zacienionego sklepu z ubraniami. Kupuje parę rzeczy, po czym gdzieś w zaułku, przebiera się. Wraca na główne drogi. Przegląda się w witrynie. Widzi w niej wychudzonego chłopaczka o smutnym aczkolwiek nie wróżącym nic dobrego wyrazie twarzy. Sprawdza, czy sztylety nie rzucają się za bardzo w oczy...Nie widać, żeby je miała. Spacerując po mieście odnajduje dość pokaźną willę otoczoną potężnymi murami. Sae uśmiecha się bardzo szpetnie, po czym opuszca to miejsce. Stapaie sie z tłumem. Znowu włazi do jakiegoś zaułku. Upewnia, się, że nikt jej nie widzi. Skumulowanie ogromnej ilości mocy zajmuje jej dosłownie chwilkę, następnie owa piekna willa zostaje zmieciona z powierzchni ziemi. Sae, nie zauważona, przez nikogo opuszcza spokojnie miasto.

Do siedziby Dynasta w tym czasie wszedł jeden z jego podwładnych.
D: Czego chcesz?
S: Zdarzyło się coś panie.
D: Co?
S: Jeden z naszych czarodziejów...Właśnie jego willa została zmieciona z powierzchni ziemi. Na chwilę przed wybuchem bardzo silnie emanowała aura Kruka. Potem zniknęła równie gwałtownie jak się pojawiła...
D: Wyślij tam natychmiast kogo trzeba. Ona nie może nam się wymknąć!!
S: Tak jest panie.

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2003, 19:26   

<Ustaje widzac raflika wylewajacego strumien wody na Mazoku>

F : Raflik! Zarty zartami, ale nie wtracaj sie do walki.

R : A to czemu?

F : Miecze takie jak Aqua i Mortis wymagaja tygodni treningu - zanim nie opanujesz go w pelni nie wolno ci uzywac jego potencjalu bo skonczy sie na tym ze ON bedzie uzywal ciebie! Mort jest w Mazoku - pomysl co by sie stalo gdybym ja od razu walczyl nim na serio zanim go opanuje.

R : :shock: ....

F : Na czym to ja skonczylem...<rzuca sie na swoich przeciwnikow z pelna moca>

<walka toczy sie dalej, obydwie strony maja juz wiele obrazen na swoim koncie>

F : Ghhh...bicie sie z nimi stylem Mazoku nie ma sensu bo nikt nie moze zdobyc przewagi...czas na inne sposoby. <zlatuje na ziemie, kladzie reke na powierzchni po czym wymawia inkantacje zaklecia> Vlave Howl!! <z dziury powstalej w ziemi wylatuje wielki strumien magmy, ktory pokrywa Grou, powodujac jego chwilowe unieruchomienie>

R : No co ty fizycznie go nie zabijesz...

F : Nie zamierzam <nastepna inkantacja jednak tym razem uzupelniona o poprawki z pamietnika i...> RA TILT!! <Mazoku obrywa wzmocniona wersja Ra Tilta, po czym znika>.

R : :shock: Myslalem ze nie jestes w stanie rzucic tego zaklecia...

F : Bo nie jestem :P, to dzieki notatkom Magnusa moge je rzucic bo byly tam znaczne poprawki co do inkantacji zaklec astralnych.

R : Zabiles go tym?

F : Owszem...zabilem...to nie to samo co "zniszczylem". To zaklecie bylo nadal za slabe i predzej czy pozniej ten skurczybyk wroci. Ale byc moze jak to nastanie...<odwraca sie do nieco zaskoczonej Sherry> Nie bedzie juz mial partnera :twisted: <rzuca sie do ataku mieczem>

S : Widzialam juz dosyc...policzymy sie kiedy indziej <po teleportuje sie na Biegun Polnocny>

R : Za nia! :twisted: <zabiera sie do skoku>

F : Stoj! Nie lecimy tam...chyba ze chcesz walczyc z nia, tysiacami pomniejszych Mazoku + samym Garusherra. Ja sobie odpuszcze <leczy odniesione rany swoim starym sposobem>

R : To co zamierzasz?

F : dalej szukam Sae <ponownie kladzie sobie 2 palce na czole i przeszukuje astral tym razem bedac pewnym sukcesu...> Wyczuwam ja teraz jakies 100 km na zachod od Pustyni Destrukcji...lece <znika>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 21-04-2003, 19:44   


Ostrzeżenie dla Dynasta wysłane. Teraz tylko muszę gdzieś zatrzymać i obserwować rozwój wypadków.

Sae opuściła już miasto i wędruje raczej obok szlaków. Ostrożności nigdy za wiele. Wtem wyczuwa lekkie drgania aury.

Pewnie przysłali kogoś żeby mnie złapał. Biedactwa.....

Tylko, że aura wydaje się znajoma. To Final.

On tu? Tak, mogłam sie domyślić....Nie wiem co mu tym razem przykazano i nie chcę wiedzieć.... -znika w gęstwinie lasu....

W tym samym moncie w mieście pojawiają się...ależ oczywiście, najlepsi ludzie(?) Dynasta po krótkim leczeniu.
G:Myslisz, że jest nadal w ieście?
S: To prawdopodobne.
G: Rozdzielmy się. Ty przeszukaj miasto, ja sprawdzę okolice.
S: Jak ją znajdziesz daj znać. Jest silna, nie zapominaj o tym...

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2003, 20:16   

<materializuje sie w gaszczu zarosli>

F : Hmm...musi tu gdzies byc. Znajde ja to tylko kwestia czasu. <nagle czuje czyjas aure..ZBYT dobrze znana aure, po czym widzi ZBYT znana sylwetke szukajca czegos w zaroslach>

G : Wylaz mala! Wiem ze tu jestes.

F : <wychodzi z krzakow z szyderczym usmiechem i rekami skrzyzowanymi na klacie> Patrzcie, patrzcie kogo tu wiatr przywial...szybko sie hospitalizujesz staruszku :P. Czyzbys cos tu zgubil?

G : <zszokowany> Znowu ty! <probuje wyslac szybka wiadomosc do Sherry telepatycznie>

F : Astral Break! <zaklecie uderza go centralnie i uniemozliwia koncentracje do telepatii> Mysle ze Sherra nie potrzebna nam ty do towarzystwa...ja zapewnie ci rozrywke za trzech :twisted: <siega po miecz>. Cos mi sie zdaje ze samemu jestes zbyt slaby aby to spotkanie przezyc...<zbiera sie do ataku>

Sae : <przyglada sie temu z ukrycia> Dobra, to niech oni sie bija, a ja stad zmykam. <stara sie jak najdyskretniej opuscic zarosla, po czym zrywa sie do biegu>

F : <katem oka zauwaza ja biegnaca, odwraca sie w jej strone i wystawia reke tak jakby szykowal strzal energetyczny>

G : CO?! Oszalales? Chcesz ja zabic?! <zanim zdarzyl przeszkodzic niewielka kulka o fioletowym kolorze opuscila jego dlon kierujac sie ku Sae>

S : <Biegnie dalej i nawet nie zauwaza jak wiazka ja trafia, zamiast ekspolodujac tworzy na chwile znak przypominajacy miecz nad jej glowa, po czym znika>

G : <uspokaja sie> Moglem sie domyslic...zaklecie zaznaczenia, ktore namierzyc jest w stanie tylko Rycerz...

F : Czyzby przyblo ci intelektu po ostatnim laniu? <wredny grymas> Mam dosyc zabijania cie tylko po to zebys wrocil...to bedzie twoja ostatnia walka. <zaczyna isc w jego strone>

G : <roztrzesiony, wiedzac ze w pojedynke nikle jego szanse> Lord Dynast potrafi wskrzeszac swe slugi!

F : Lorda Dynasta niedlugo czeka ten sam los, wiec raczej nie zdarzy cie wskrzesic...<rozpedzajac sie atakuje go z poziomu astralnego>

G : Heh...<odzyskuje pewnosci siebie> Jesli cie pokonam moj Pan udzieli mi ogromnej potegi, czyniac mnie najpotezniejszym zaraz po sobie samym! <odpowiada podobnym ruchem>

F : <odparowujac> Nie masz szans...<podnosi do gory rzadny krwi przeciwnika miecz, ktory natychmiast przybiera czerwona aure>

<walka toczaca sie w lesie nie trwa dlugo...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 21-04-2003, 20:17   

R: Final zaczekaj... a JA.... niech go szlag... zawsze znika kiedy kce sie zabawic :(
<patrzy na miecz>trening.... ale gdzie.....
W DOMU FINALA ^___________________________^... nie dośc jest zdewastowany....
ale wiem gdzie... przysłuze sie troche sprawie :twisted:
NA obrzeza bieguna POŁNOCNEGO
CHRONOSFERA

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 21-04-2003, 20:30   


Sae pędzi po lesie na złamanie karku. Wreszcie wypada na jakąś polanę.

<zmachana> Uhu, mam dość tych biegów...Mam nadzieję, że walka przeciągnie się wieki i będę miała wystaczająco sporo czasu, żeby nawiać. Huh, chyba muszę poćwiczyć biegi na orientację.

F: Zdecydowanie trening kondycyjny by ci sie przydał.
S: Final? Co Ty tu...<mruży oczy i kątem oka rozgląda się, gdzie by tu dać nogę>. Z jaką misja przybywasz tym razem? Porwać? Zabić?
F: Zdziwisz się. <uśmiecha cie cierpko>
S: To mnie zadziw w takim razie....
F<wyciaga amulet od Smoka>: Mówi ci to coś?
S: Smoczy symbol...Czyżbym była aż tak groźna, że Mazoku jednoczą się ze Smokami by mnie chwycić?
F: Nie jestem tu z rozkazu...
S: Nie? Taki lojalny pracownik, ba, sam Rycerz i Ty tu nie z rozkazu? Nie sądziłam, że płacą Ci za nagodziny.
F: Może wreszcie sie przymkniesz i dasz mi mówic?
S: Mów w takim razie!


_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2003, 21:10   

<znika na chwile po czym materializuje sie na niskiej galezi rozlozystego drzewa>

S : ....zaczynasz bardziej przypominac Xellossa z kazdym dniem...

F : :shock: To bylo wredne ^^"...<usadawia sie wygodnie> Jesli chcesz uslyszec cala historie to tez radze ci usiasc...

S : Dzieki postoje...<nadal przyglada sie nieufnie> Moze przejdz od razu do rzeczy?

F : Jak sobie zyczysz...no wiec pierwsza sprawa to - nie wyslal mnie tu Shabby ani nikt inny. Dzialam na wlasna reke.

S : Wiec pomyslales sobie ze sprowadzisz mnie tam jeszcze zanim padl rozkaz? Coz za efektywnosc...

F : <wzdycha> Ja wiem ze slugom Mazoku z zasady sie nie ufa, ale juz tyle razy nadstawialem za ciebie karku ze moglabys choc posluchac ^^".

S : <uspokaja sie i siada> ok...

F : No wiec...Shabbiemu zbytnio nie spodobal sie twoj pomysl na odejscie i *kultularnie* wytknal mi gdzie zbladzilem <przerywa na chwile przypominajac sobie lansko...>

S : Czy ja tu widze jakas ironie? <przyglada sie podejrzliwie>

F : Wydaje ci sie, zreszta jak mowilem nawialem z Kataart zanim padl rozkaz dotyczacy ciebie i postanowilem odwiedziec starego znajomego...ten po odpowiednich negocjacjach zaproponowal ci bezpiezne schronienie dopoki nie znajde sposobu aeby zakonczyc te afere.

S : Schronienie? A kto moglby mi zapewnisc bezpieczenstwo przed silami Shabbiego i Dynasta?! Pozatym...czemu ty mialbys mi pomagac?

F : Przedyskutujemy to kiedy indziej...teraz nie zamierzam tu stac bo Sherra zaraz zmaterializuje sie nam przed nosem ze swoimi slugusami. <zeskakuje z drzewa, lapie ja za reke i teleportuje sie do swiatyni Valbaazarda>

S : He? Gdzie jestesmy? <slyszy czyis glos>

V : Witam cie Kruku, pozwol ze sie przedstawie - jestem Valbaazard Dzierzyciel Zywiolu, ktory ludzie nazywaja ogniem.

S : Dzierzyciel Ognia? :shock: Cwano to sobie obysliliscie...

F : Chyba nie myslisz ze to kolejny podstep? ^^"

S : W sumie nie wiem...Shinzoku nie maja do mnie interesu ale...gdyby tak wpadl mu do glowy pomysl wykorzystania mnie przeciwo swoim wrogom? <spoglada na wielki posag Smoka>

V : Nie martw sie mloda damo...mam ine sposoby na porachunki z Mazoku i nie musze do tego wykorzystywac ludzi - moja wlasna sila wystarczy <widzi niedowierzajacy wzrok finala>. Pozatym...dalem slowo temu oto Rycerzowi ze wlos ci z glowy nie spadnie.

F : Zgadza sie...tutaj mozesz cwiczyc, medytowac i robic co ci sie podoba w spokoju - nikt nie osmieli sie tu zajrzec pod okiem Vala.

V : Wiecej szacunku czlowiecze!

F : Hai, hai...

S : Ty chcesz zebym ja tu reszte zycia spedzila? :shock:

F : Skad...po prostu musze miec pewnosc ze dopoki bede wprowadzal moj plan w zycie ty bedziesz bezpieczna - inaczej wszystko kaput. W kazdym razie ja juz lece - im szybciej zaczne tym szybciej skoncze.

S : Jeszcze jedno pytanie - czy takie zachowanie przypadkiem nie jest karalne u Shabbiego smiercia?

F : ...jak mowilem pogadamy o tym pozniej <znika>

S : O co jemu wlasciwie w tym wszystkim chodzi?

V : Nie mam pojecia...zawilosci umyslu ludzkiego sa rzecza niezbadana w przeciwienstwie do prostych trybow myslowych Mazoku i Shinzoku...

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 21-04-2003, 21:31   


Bardzo fajnie, bezpieczna kryjówka juz jest...Tylko ja znowu mam wrażenie, że coś mi umyka przed nosem a nie lubie tego uczucia. Final dużo ryzykuje...Za dużo jak na mój gust.

S: Dzierżycielu, mam pytanie.
V: Słucham cię Kruku?
S: Czy mogę stąd wyjść i ewentualnie wrócic w razie potrzeby??
V<patrzy spokojnie>: Martwisz sie o przyjaciela?
S: Towarzysza niedoli ja bym raczej powiedziała... Chcę po prostu wiedzieć co on kombinuje. Pomógł mi parę razy i kto wie, czy tym razem nie będzie potrzebował mojej pomocy.
V: Jeśli dojdzie do konfrontacji z Rubinookim nie byłbym do końca pewien po której stanie stronie.
S: Też nie wiem co będzie. Lecz jeśli faktycznie chodzi mu o coś więcej niz wypełnianie rozkazów, moja obecność może mu uratować skórę.
V: A jeśli okaże posłuszeństwo?
S: To wtedy świat ujrzy bitwę jakiej już dawno nie widział....
V: Widzę, że każde twoje działanie to niejako dążenie do Chaosu. Nie mogę się na to zgodzić.
S: Dlatego pozwolisz by ktoś stracił zycie? Hmm, może to i nie głupie, jednego Rycerza mniej, można wtedy atakować. Zaiste, Smoki są bardzo prostolinijne.
V: Nie kpij sobie dziewczyno. Pamiętaj z kim masz do czynienia!
S: Miło by było gdybyś też o tym pamiętał.
V: Grozisz mi?
S: Nie.
V: Dlaczego naprawdę chcesz tam iść?
S: Bo ta gra toczy się o wysoką stawkę i ja jestem w to bezpośrednio zamieszana. I nie pozwolę, żeby ktokolwiek nadstawiał za mnie karku. Nawet jeśli zginę, to do końca będę wierna sobie.
V: A jeśli pociągniesz za sobą świat? Pomyslałaś o tym?
S: Jesteś taki potężny. Na pewno zapobiegniesz katastrofie.
V<udając, że nie słyszy drwiny>: Dobra, szalona dziewczyno, spełnię twoją prośbę. -przenosi Sae do Finala.

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Keii Płeć:Mężczyzna
Hasemo


Dołączył: 16 Kwi 2003
Skąd: Tokio
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 21-04-2003, 21:41   

Moja ulubiona bron to miecz pana Clouda Strife'a (ten na oko trzyrenczny). Stawiam piwo kazdemu kto nim zakreci nad glowom tak jak rzeczony pan (jednom renkom).

_________________
FFXIV: Vern Dae - Durandal
PSO2: ハセモ - Ship 01
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2003, 22:42   

<zaraz po tym jak opuscil swiatynie udal sie na Wolf Pack Island>

F : <widzi mnostwo wilkopodobnych Mazoku chroniacych przejscia do komnat Zellas> Z drogi! <wyjmuje miecz i unosi go do gory pokazujac wszystkim bestiom, ktore natychmiast sie rozstepuja> Kurcze...biorac pod uwage jak czesto tu bywam zeby skladac skargi na Xella...powinny juz mnie pamietac ^^" <bez problemow juz dociera do sali tronowej gdzie pani wyspy juz na niego czeka>

Z : Witaj...spodziewalam sie ze tu najpierw wpadniesz.

F : <skiwa glowa grzecznosciowo> Wiec wiesz o co chodzi?

Z : Tak...i zanim zapytasz - nie jestem pewna czy warto brac sie za takie przedsiewziecie, szczegolnie ze wzgledu ze nie palam sympatia do dziewczyny ktora probujesz chronic.

F : Po pierwsze - tutaj chodzi nie tylko o nia, ale takze o przyszlosc calej rasy - chcesz by Dynast stal sie nowym Demonim Krolem?

Z : Nie...ale jesli "nagroda" przypadnie Rubinookiemu Lordowi to nie mam nic do powiedzeia - to jemu w koncu nalezy sie wladza...

F : Sama w to nie wierzysz...a jesli chodzi o Sae to jestes jej cos winna...

Z : Co takiego? <patrzy zaciekawiona>

F : Swoje zycie.

Z : <zastanawia sie chwile> Znasz nasza rase - wdziecznosc nie jest nasza mocna strona...zreszta oszczedzajac mi zycie upokorzyla mnie przed moimi poddanymi - lepiej by bylo gdyby skonczyla robote...

F : <z gniewu przybiera czerwone oczy> Nie chrzan bzdur Bestiomistrzyni!!! Mazoku to rasa inna pod kazdym wzgledem, ale obydwoje dobrze wiemy ze takze chcecie zyc! Dziwie sie ze jeszcze zadno z was nie pomyslalo o tym knujac jakis plan zniszczenia swiata, ktory umierajac pociagnie was za soba...<uspokaja sie i wraca do trybu normalnego> No dobrze...skoro nie uznajesz dlugu wdziecznosci wobec Sae...uznasz wobec mnie.

Z : Chcesz sie powolac na te stare dzieje?

F : Tak, zrobisz o co cie prosze i bedziemy wreszcie kwita.

Z : ......niech i tak bedzie. Xelloss pomoze ci w przygotowaniach - ja jestem zbyt zajeta. Gdy juz skonczycie dajcie mi znac i rozpoczniemy te gre. <dalej pali cygaro i popija trunkiem>

F : Rozumiem...zjame sie tym natychmiast <wychodzi by znalezc Xella>

X : <pojawia sie> Oya oya...zapowiadasz nam niewesola przyszlosc Final -chan...

F : <zaciska piesci> Za ten "chan" powinienem ci przygrzac...ale teraz masz mi pomoc z przygotowaniami.

X : A i owszem ^^. Idziemy na zewnatrz.

<wyszli i staneli na skale wysoko ponad okolica>

F : Xell...zrob tu co trzeba a ja za chwile wroce. Mam jeszcze cos do powiedzenia Zellas.

X : W porzasiu ^^ <skoncentrowal sie i zaczynal przesylac jakies informacje do astralu>

F : <Wrocil do korytarzy siedziby glownej Zellas i szedl w strone sali tronowej gdy...>

S : Dziwne miejsce i jakies takie znajome...gdzie my jestesmy?

F : :shock: :shock: :shock: <z zaskoczenia zaliczyl glebe, po czym szybko sie podniosl juz z wyciagnietym mieczem> SAE?! CO TY TU DO CHOLERY ROBISZ?! Mowilem ci zebys zostala u Vala! <chowa miecz>.

S : Mam tam siedziec kiedy ty nadstawiasz za mnie karku? Co ty tu wlasciwie robisz?

F : Przygotowuje sie do nieuniknionego...a teraz BARDZO ladnie cie prosze - wracaj do swiatyni.

S : Jakiego nieuniknionego?

F : Echhh...poczekaj tu zaraz wracam tylko zamienie slowko z Zellas <wchodzi do sali zostawiajac ja na holu>

S : Z...Zellas? :shock:

F : <wraca rownie szybko> Ok...teraz zabiore cie z powrotem.

S : Nigdy w zyciu! :twisted: Masz mnie za tchorza? Potrafie walczyc sama za siebie!

F : To juz nie jest twoja walka...

S : JAK TO NIE MOJA SKORO O MNIE TU CHODZI?! :evil:

F : Dobrze...pokaze ci cos <lapie ja za reke i teleportuje sie na skale do Xellossa>

X : S...Sae? :shock: Czy ona przypadkiem nie powinna byc u Dzierzyciela?

F : Jej to powiedz...

S : Czesc Xell...<odwraca sie do Finala> Jego chciales mi pokazac? Prozny trud widuje go wystarczajaco czesto...

F : Odwroc sie...

S : He? <odwraca sie...stojac na skale pod soba widzi istna chmare Mazoku roznych rang ustawionych w szeregach. Musialobyc ich miliony bo szeregi te ciagnely sie az po horyzont> Co jest u diabla?! :shock:

F : Oczy cie nie myla...to armia. Sprowadzona tutaj jako nasze narzedzie pracy. Powinna dac rade armii Dynasta

S : <nadal w szoku> Kto nimi dowodzi? :shock:

F : W normalnych warunkach bylby to Xelloss bo jest tu generalem...ale to moja bitwa i ja bede tu dowodzil.

X : Oczywiscie ze wzgledu na to ze jest amatorem...bede mu pomagal ^^.

F : <spoglada na niego sceptycznie> Xell jesli chcesz zablysnac przed Sae to nie ten moment sobie wybrales...dobrze wiesz ze mam wieksze doswiadczenie jako dowodca niz ty.

X : Emmmm ^^".

S : Jak to wieksze? :shock: Juz kiedys to robiles?

F : Wiele razy...pozycja Rycerza u Shabbiego laczy sie tez z zwierzchnictwem nad armia. A teraz kiedy juz widzialas to wszystko...nadal nie zamierzasz wracac?

S : Nie...nie dpoki nie dowiem sie dlaczego to wszystko robisz. Pozatym mowiles ze ta armia jest na Dynasta a pozostaje jeszcze Shabby - przyda ci sie pomoc.

F : Bylbym glupcem jesli zaatakowalbym Shabbiego frontalnie...

X : Zgadza sie...

F : Nie moge z nim walczyc...nikt nie moze. I nie mow mi Sae ze chcesz sprobowac. On jest zbyt niebezpieczny, a nie po to sie trudzilem z tm wszystkim zebys mi teraz glupio zginela.

S : Ale...

F : Zadnych ale...pozatym gdyby nawet udalo ci sie zabic jego - zabilabys takze mnie.

S : Jak to?! :shock:

F : Shabby Polnocny jest tym ktoremu niegdys zlozylem hold rycerski - moja moc jest zwiazana wlasnie z nim, chyba ze jakas inne czesc Shabbiego by przejela ten uklad na siebie. Bez swojej mocy nie bylbym juz niesmiertelny i prawdopodobnie wiek ktory mam na karku bardzo szybko by mnie dogonil - rozpadlbym sie na miejscu ^^". Na Shabbiego mam inny plan, ktorego narazie nie moge nikomu zdradzic.

S :....nie pomyslalam o tym. Ale powiedz jeszcze jaki masz w tym wszystkim cel - potwornie ryzykujesz, ale w jakim celu?

F : Mam swoje powody...

S : JAKIE?! :evil:

F : To glupota pytac sluge demona o powody, no nie Xell? ;) <po czym znika by zalatwic jeszcze kilka spraw>

S : Nic nie rozumiem...

X : A ja tak ^^.

S : MOW!

X : Sore Wa Himitsu Desu ^^ <klasyczna poza>

S : :evil: :evil: :evil: <jeb Xella w leb, ze az spadl na kilka niefortunnych Mazoku w armii ponizej>.

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 19 z 30 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20 ... 28, 29, 30  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group