FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
  W poszukiwaniu klejnotów (Agenda, WiP, Anty-WiP)
Wersja do druku
Yuby Płeć:Mężczyzna
Kotosmok


Dołączył: 16 Cze 2003
Skąd: Wrocław
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 10-09-2003, 18:19   

<Tymczasem reszta drużyny przyglądała się Yumegari z zaniepokojeniem (oprócz naćpanego Yubego, oczywiście).>
R: Ale co się dzieje?
Yumegari: ....................
Z: Co jej jest?
Y: Ja chyba wiem.
R: Co ty możesz wiedzieć, jesteś totalnie naćpany!
Y: Właśnie dlatego...
D: Hę?
Y: Naprawde myślicie, że paliłem te winorośla tylko po to, żeby mieć fazę?
C: A niby po co innego?
D: No tak... Wiedziałem, że gdzieś już widziałem tą roślinę. One zdaje się działają dwu-etapowo. Pierwszy etap to totalna faza, ale drugi...
Y: ... to zdolności jasnowidzenia, podróżowania umysłem w inne miejsca, itp. Tej rośliny używają szamani mojej rasy. Jest piekielnie skuteczna.
R: Więc może wreszcie oświecisz nas, co jest grane?
Y: Wygląda na to, że któryś klejnot jest w niebezpieczeństwie. Co dokładnie się dzieje to wam nie powiem. Jestem królem swojej rasy, a do takiego widzenia trzeba być szamanem. Moje zdolności to ledwie namiastka.
D: Więc musimy poczekać, aż Yumegari skończy szukać klejnotów?
Y: Niestety...
<W tym momencie na głowy całej grupy spadła reszta ekspedycji.>
Y: Au... <Stwierdził Yuby, kiedy Miya spadła mu na łeb.>
Y: No proszę... Grupa, która o mało nie rozawliła połowy Multiświata.
M: O co ci chodzi?
Y: O pomaganie przy Rangaroku... Na nasze szczęście nie wszystko skończyło się tak, jak powinno.
Seri: Najwyżej tamten świat by uległ zniszczeniu...
Y: I przy okazji sporo innych... Wiesz jaką moc mają Thor i spółka?
All niewtajemniczeni: ???
<treba było im wszystko wyjaśnić.>

_________________
From the brightest start
Comes the blackest hole
You had so much to offer
Why did you offer your soul?
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3010805
Yumegari Płeć:Kobieta
Feministka szowiniska


Dołączyła: 05 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 10-09-2003, 21:56   

- Chwileczkę! - Yumegari była wyraźnie zniecierpliwiona. - Zanim zaczniecie wyjaśniać, co się właściwie stało, to muszę coś powiedzieć!
- Aha, no tak, mamy klejnoty!^__^ A patrzcie na tego! Śliczny, prawda? *.* - Miya pochwaliła się filetowym smoczątkiem. - Ten to Achlama. Pysiuuuuu... Jur so kjut, doncz ju noł? *CMOK*
- Współczucia, bracie - westchnął Kadkod, ale widocznie fioletowy był tym bardzo usatysfakcjonowany. - A to jest...
- Wiemy, wiemy, znamy już przecież Sochama - przerwał im Yuby. - Chciałem tylko powiedzie...
- ZAMKNIJCIE SIĘ WSZYSCY DO JASNEJ ANIELKI! TERAZ JA MÓWIĘ!
Zapadła cisza. Yumegari już zaczęła "No wresz...", gdy jej uszu dobiegły zdegustowane głosy:
- No wiesz Yumi, to było niegrzeczne >_<"
- Właśnie! Jak można MI, królowi Górskich Smoków, przerywać!
- Dobra, przestań już Yuby...
Dziewczyna spłonęła rumieńcem.
- Przepraszam - powiedziała cichutko. - Chciałam tylko powiedzieć cos ważnego.
- No słuchamy. - Mazoku skrzyżował ramiona - Co takiego ważnego chciałaś nam zakomunikować?
Yumegari odchrząknęła.
- Na temat jednego z naszych klejnotów, Joshfecha.
- A, to ten z moich snów! - ucieszył się Kadkod. - Masz coś do niego? Jest absolutnie bezpieczny, ręczę za to głową!
- Tylko uważaj, żeby tej głowy przypadkiem nie stracić. - uśmiechnęła się Serika. - Ale to prawda, przecież chyba nie ma bezpieczniejszej kryjówki dla klejnotu niż sny drugiego tego samego gatunku...
Kadkod przybrał dumny wyraz pyszczka i przybrał wygodniejszą pozycję na ramieniu Seri. Yumegari spojrzała na niego niepewnie.
- Tak i ja uważam, ale... wolałabym nie ryzykować.
- No tak... - smok najwyraźniej się naburmuszył. - Klejnot jest bezpieczny, dopóki ty go sobie nie weźmiesz. Tylko ty jedna podróżujesz sobie przez sny, prawda?
- No wiesz! - Miya wstawiła się za Łowczynię Snów. - Nie bądźmy tacy nieufni.
- ...zwłaszcza, że nas pewnie też posądzaliście o zdradę, prawda? - Bambosh spojrzał przeciągle na Zega, który zaśmiał się nerwowo. "Jakby czytał w myślach^^;"
- A gdzieżtam, o czym ty mówisz... Nawet nam to przez myśl nie przeszło...
- ...co w mej głowie siedzi... wieeeeeeeeeem tylko ja - zawyły Bamboshki.
- Dobrze... czy możemy wrócić do tematu? - przypomniała o swojej obecności Yumi.
- Tak, chętnie, bo nam czas ucieka. - Yuby bardzo się palił, żeby wreszcie zaczęto rozmawiać o tym, o czym on chciał. - Czego więc wymagasz od Kadkoda? Jakiś specjalnych środków bezpieczeństwa?
- Niezupełnie... Chciałabym po prostu, zebyś przez jakiś czas nie zasypiał.
- Świetny moment sobie wybrałaś... Ja jestem wykończony po tym wszystkim... A wy nie?
- Szczerze mówiąc, to my się wyspaliśmy^^ - uśmiechnęła się Croff.
- Kto się wyspał, ten się wyspał...
- Mazoku, przecież ty podobno nie potrzebujesz snu...
- No tak, racja, ale dodałem to gwoli ścisłości.
- W każdym razie - skończya Yumegari - Spróbujemy zrobić ci dobry środek pobudzający i nie będziesz spał przez jakiś czas, dobrze?
- No dobrze. Ale pośpieszcie się z tym środkiem, bo mi się powieki kleją --'

_________________
Behind every great woman is a man checking out her ass
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
2513810
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 10-09-2003, 23:53   

Tymczasem rozpędzony fragment rzeczywistości nadal mknął przez chaos...
- Zaraz nie będziesz potrzebował środka pobudzającego... Spójrzcie TAM! - Mazoku wskazał palcem przed siebie.
- GDZIE?! - odpowiedzieli pozostali, wpatrując się we wskazany punkt. Nie czekali długo na odpowiedź. Przed nimi pojawiła się kula jasnego światła. Była daleko, ale z każdą sekundą przybliżała się coraz bardziej, lecąc prosto na drużynę.
- Co to?! - wyrwało się komuś.
- To ptak!
- To smok!
- To samolot!
- To paaałac kultury... - zaśpiewały Bamboshki.
- Nie... To jakiś świat! - Avellana na szczęście zachowała trzeźwość myślenia.
- LECIMY PROSTO NA NIEGO!!! O.o - Serika zaczęła panikować.
- Przez nie - Distant z wymowną miną wskazał na WiPówki - ten fragment wymiaru zszedł z kursu!
- To... mi... się... wcale... nie... PODOBA! - wykrztusił przez zęby Valgard.
- ROZBIJEMY SIĘ!!! AAAAAAAAAAA!!!- zauważył (słusznie ;) Zeg.
- AAAAAAAAAAAAAA!!! - zawtórowały mu WiPówki.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - podchwycił AntyWiP, a do niego przyłączyła się Agenda: - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - darł się dalej WiP.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - inni nie byli w tyle ;)
- Welcome hooooome darling... - jedynie Bamboshki zachowały zimną krew ;)
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - zgodnie zakrzyknęli wszyscy w ostatnim akcie rozpaczy...



- DRODZY BRACIA I SIOSTRY! Przez lata byliśmy uciskani przez inne, żyjące tutaj plemiona... Ale teraz nadszedł czas, żeby to zmienić!
- TAAAAK! - wydarł się zebrany pod Skałą Proroctw (jak ją nazywali tutejsi mieszkańcy, jako że lokalny szaman na niej właśnie wygłaszał proroctwa i odprawiał modły).
- Tak jest! Teraz nadchodzi ten czas! Czas ZMIAN! NASZ CZAS!!!
- TAAAAK!
- Odebrałem tu wczoraj proroctwo: "I niebo się rozstąpi, a na skrzydłach czasu przylecą upadli bogowie, którzy krwią i ogniem oczyszczą tę ziemię z plugastwa, jakie się na nim zagnieździło. Pozostawią oni godnych zastępców, którzy będą sprawowali władzę przez następne tysiąc lat!"
- CHWAŁA UPADŁYM BOGOM!
- I to właśnie MY będziemy tymi zastępcami. Naszymi mądrymi i sprawiedliwymi rządami zaprowadzimy tu pokój i dobrobyt!
- POKÓJ I DOBROBYT DLA WSZYSTKICH!
- Tak, drodzy przyjaciele! Ten czas niebawem nastanie! To będzie nasza ZŁOTA ERA!
- ZŁOTA ERA!
- A teraz wznieśmy pieśń na cześć upadłych bogów!
- TAAAAAAAAAAAAAK!
- Wy, którzyście kroczą między niebem i ziemią, życiem i śmiercią, świtem i zmierzchem... - zaintonował szaman, a zgromadzeni powtórzyli za nim dobrze znane słowa pieśni. Podobne proroctwa szaman wygłaszał już od prawie 10 lat i jak dotąd żadne się nie sprawdziły. Plemię były słabe i chyliło się ku upadkowi. Ale teraz, w obliczu groźby zmasowanego ataku wrogich plemion Sarhkent i Dephgehat, który raz na zawsze miałby zetrzeć ich z powierzchni ziemi, te "proroctwa" dawały im chociaż odrobinę nadzieii. Niłej co prawda, ale to zawsze coś...
Jednak tej nocy proroctwo miało się sprawdzić. Kiedy szaman skończył śpiewać ostatnie wersy pieśni, wszystkich oblała niesamowita jasność, która zaiście rozerwała nieboskłon. W tej jasności dostrzec można było kilka postaci. Skąpane w świetlistej aureoli wyglądały naprawdę majestatycznie. Jednak zjawisko zniknęło tak szybko jak się pojawiło, a upadli bogowie spadli na ziemię (w końcu mieli być upadli, nie? ;). Cały efekt zepsuły sypiące się z ich ust siarczyste przekleństwa.
Tłum przez moment zawahał się, a następnie zakrzyknął chórem różnych głosów:
- Oto Aniołowie Zagłady! Przybyli Upadli Bogowie! Radujmy się!
- Jaaacy bogowie? - jeden z aniołów podniósł się nieco z ziemi i rozejrzał się mętnym wzrokiem po zgromadzeniu.
- O, przemówił Anioł! - wczuł się szaman. - Wysłuchajcie go! Jak brzmi twoje imię, o Piękna?
- S... Serika... Jestem... Chyba... ^^"
- Boska Serika! Chwała Tobie, o Pani... - tłum padł na kolana.
- Gziiieee ea jeesem? - zapytał się inteligentnie Yuby.
- Nie wiem... - odpowiedziała szczerze "boska" Serika.
- God is a girl... Do you believe it?... - zaczęły Bamboshki.

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 11-09-2003, 08:57   

[Ja tylko krótko, żeby załatać tzw. "plot hole"]

- Zaraz... Avellana? - Xeniph na moment przestał zwracać uwagę na otaczający ich tłum. - Skąd się tu wzięłaś?
- No... Przecież była z wami, to z wami wróciła, nie? - zdziwił się Yuby.
- Nie! - stwierdziła stanowczo Serika.
Avellana fuknęła.
- No pięknie. Człowiek odchodzi, przychodzi, a pies z kulawą nogą nie zwraca na to uwagi... Yuby, rozumiem, że jak ktoś ci nie zleci na głowę, to go nie zauważasz? Otworzyłam sobie kulturalnie przejście, powiedziałam nawet dzieńdobry, tylko jakoś nikt nie odpowiedział... Po prostu wspaniale.
- Nie złość się... Pomyśl, potrafisz się podkraść niezauważona - pocieszyła ją Miya. - A gdzie ten twój przystojniak?
- Podwiózł mnie kawałek, a potem pojechał w swoją stronę. Chcesz jego komórkę?
- A masz???
- Beznadzieja - westchnęła Avellana. - No dobra... Kto umie wygłaszać natchnione mowy do wyznawców? Nie możemy ich rozczarować...

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Szaman Fetyszy Płeć:Mężczyzna
Epic One


Dołączył: 07 Maj 2003
Skąd: Z emigracji wewnątrzkrajowej
Status: offline
PostWysłany: 11-09-2003, 10:22   

Tymczasem Bambosh miał już serdecznie dosyć głupich przytyków pod jego oraz bamboshków adresem.

- No, dosyć tego dobrego - rzekł wkurzony do siebie - Discharge!

Z elfa w zielonym sweterku zaczęły się wydostawać dziwne opary. Wszystkie osoby, które się dostały w jego zasięg zaczęły się zachowywać poniekąd dziwnie. Nie licząc Avellany.

- Heeeej heeej na umrzyka w skrzyni... - zaczął śpiewać Mazoku, któremu opary zaczęły działać na przestrzeń astralną.
- Hej Seri! A może należałoby zacząć do naszego stowarzyszenia sukkubów przyjmować facetów, *hik* - powiedziała rozradowana Miya. - Skoro raz Sat Zeg uwiódł, to może my też powinnyśmy - zerknęła ochoczo na Xenipha.
- A wiesz, to dobry pomysł - Dodała Serika, również zerkając na osobę w czerwonej zbroi, która była co najmniej zadowolona z takiego obrotu rzeczy.
- Wypraszam sobie! Zeg mnie nie uwiódł! To ja uwodzę! W końcu jestem najbardziej zmysłowym sukkubem z was! - Wtrąciła poddenerwowana Sat. - A Xeniph... mmm... czemu nie? - Oblizała się ze smakiem.
- Ale i tak Agenda to najwięksi zdrajcy i wichrzyciele! - krzyczał Yuby, któremu najwyraźniej zebrało się na szczerość. - Pozbawieni honoru! - Poza Yumegari nikt go wam nie ratuje!
- Kiedy rum zaszumi w głowie, cały świat nabiera treści. Wtedy człowiek chętnie słucha morskich opowieści. - Zaczął śpiewać Vel, który miał w głębokim poważaniu ekscesy między ugrupowaniami.
- Hej ha kolejkę nalej! Hej ha kielichy wznieśmy! To doskonale zrobi morskim opowieściom! - zawtórowali Raflik z Bamboshem i Zegiem.

Tymczasem szaman i członkowie plemienia przyglądali się tej szopce ze zdziwieniem. Takie cyrki na co dzień się nie zdarzały. Sami nie wiedzieli co o tym myśleć.

- Czy to faktycznie ci upadli bogowie? - spytał nieśmiało szamana jakiś wieśniak.
- No a kto? - Odpowiedział z niebywałą pewnością siebie. Są pijani, część z nich to zdrajcy i wichrzyciele, a boginie mówią o uwodzeniu! Cóż może być bardziej upadłe niźli oni!

- Hej, Bambosh - zaczepiła elfa Avellana. Mógłbyś walnąć jakieś przemówienie.
- Ale Distant się najlepiej do tego nadaje.
- Sam widzisz, że nie jest w stanie...
- Ech... no dobrze... - uniósł się w powietrze, żeby być bardziej widocznym. Wszyscy skoncentrowali uwagę na nim.

- Widzicie? - Krzyczał z zapałem szaman. To latający króliczy bóg! - Wieśniacy patrzyli z podziwem.
- Latający króliczy bóg... - Mruknął do siebie. - Czemu nie... Obywatele! Towarzysze! - Przerwał widząc, że mówi kwestie Zega. - Wszystko przebiega zgodnie z planem! - Mocno się zmieszał, łapiąc się na gadaniu frazesów Distanta. - Oto króliczy bóg przemówił!

Nastała cisza, przerywana jedynie podmuchami wiatru. Nawet podpici towarzysze i towarzyszki przestali śpiewać szanty, kłócić się i uwodzić.

- Czasy waszego cierpienia skończyły się, bo oto przyszliśmy MY! - Przerwał zerkając na sfazowane WiP-ówki. - Upadli bogowie! - Położymy kres cierpieniom was nękającym! Przywrócimy Złoty Wiek i gospodarkę wolnorynkową! Drzewo może mieć szerokie korzenie, ale batonik Twix nie zmieni przez to swojej dwulicowości! - Wyraźnie kończyły mu się pomysły.

- Co on wygaduje? Nie rozumiem nic z tego! - rzekł do szamana zmieszany wieśniak.
- Zamilcz - odpowiedział szaman. To udowadnia, że są bogami. My, ułomni ludzie nie jesteśmy w stanie przeniknąć ich myśli i wiedzy.

- Kobieta nie jest mężczyzną! Młody nie jest starym! Kulawy mnich buddyjski nie zawraca fujary! Ale nikt nie zostanie hodowcą strusi w Mistycznej Krainie, ponieważ żyją tam tylko kuromłoty! Herbaty mogą być różne, kwadratowe i podłużne, ale nie zawsze przyrządzają je sukkuby! Poza tym każdy ma prawo do szczęścia i bycia chorym na mózg! A więzione elfy cierpiące na alergię na truskawki ^_- bezalkoholowe...

- Dobra, wystarczy - powiedziała Bamboshowi Avellana, która zauważyła, że załapał wenę. - Chyba uwierzyli.

Wszyscy wraz z szamanem padli na kolana oddając cześć anielskiej Serice, Króliczemu Bogu i Upadłym Bóstwom. Natomiast alkoholowe opary powoli przestawały działać i drużyna zaczęła dochodzić do siebie. Nie czuli się zbyt tęgo, bądź co bądź to był Sikacz Thora.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2277120
Distant Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 23 Cze 2003
Skąd: Somewhere in the world
Status: offline
PostWysłany: 11-09-2003, 12:42   

Distant leżał nieruchomo na ziemii. Całkowicie odciął się od świata by alkoholowe opary nie przeniknęły do jego organizmu. Przeklęty elf napewno wzmocnił mgłę magicznie. Spotka go jeszcze za ten wybryk kara od losu, ale najpierw muszę znaleźć odtrutkę na tą truciznę.
Distant pogrążył się w swoich myślach. Jego nanity drugiej grupy zidentyfikowały już substancję odpowiedzialną za zachowanie całej drużyny. Dzięki sensorom nanitów doskonale widział wiązania w cząsteczce. Nie było wątpliwości, że jest to C2H5OH znany powszechnie jako etanol. Jedynym niestandardowym elementem było zachowanie się tych cząsteczek. Ich kierunek poruszania wskazywał, że ktoś nimi steruje. I tu tkwił element magiczny oparów zapewniający im taką skuteczność we wprowadzaniu w alkoholową euforię.
- Zatem by pokonać opary sam muszę wytworzyć sterowalną formę enzymu ADH. - Pomyślał Distant i tak zrobił. Nanity rozpoczęły produkcję specjalnej klasy nowych nanitów wyposażonych w cząsteczkę ADH i sensory etanolu. Ich jedyną misją było znależć i zniszczyć.
Z Distanta również zaczęły wydobywać się opary i kierować się w stronę oparów Bambosha. Wkrótce wokół rozszedł się smród aldehydu octowego. Produktu rozpadu etanolu. Po zatym że wszyscy śmierdzieli i nagle pogrążyli się w smutku wszystko było już w porządku.

- Bambosh ty nałogowcu! Nigdy więcej nie dostaniesz nic do picia! - Krzyknął Distant.

- Ach!!! Moja głowa.. Ja... ja muszę się gdzieś położyć.... - i stracił przytomność a że nadal unosił się w powietrzu to spadł z hukiem u nóg Seriki.
Nagle Distant poczuł że ktoś go ciągnie za rękaw. To był szaman wioski.
- Panie! Poprowadź nas przeciwko naszym wrogom! Nigdy nie zbłądziliśmy z wiary w waszą moc! - żarliwie deklamował szaman.
- Nie ma mowy! Dziś będziemy spać! - odezwał się raflik.
- Tak! Łeb mi pęka! Nie będę się bawił w boga promującego jakiś podbój świata gdy każdy dźwięk wbija mi się w głowę jak tysiąc igieł!! - Yuby oparł się o pobliski kamień starając się nie zwracać na hałasy.
- Jeśli chcesz przysłużyć się swoim Bogom to przynieś nam coś na kaca! Naprawdę nie czuję się dobrze.... - Serika przybrała niewyraźną minę i pobiegła w pobliskie krzaki.
- A gdzie jest ten który namieszał? - Zeg spojrzał na śpiącego Bambosha - Całe szczeście że gdy mieszkałem u dziadka w Sudetach przeszedłem intensywny trening spirytystyczny i nic mi nie jest! Co to za łomot?!
- Dzwięk wydawany przy zapalaniu zapalniczki. Tylko rozpalam ognisko -
rzekła Avellana - Szamanie tu masz listę ziół, które mi dostarczysz.
Szaman bogobojnie podszedł do Avelleny chwycił listę, padł na kolana i pobiegł.
- To będzie prawdziwe świństwo ale pomoże na ten stan. - Avellana położyla swoją torbę obok i wyjęła mały kociołek i kilka prostych przyrządów kuchennych.
- Aaa cooo z nimi? - Xeniph spojrzał znacząco na zebrane plemie starając się nie patrzyć w stronę światła. Nikt z zebranych nawet nie ważył się podnieść wzroku.
- To jest doskonały sposób na werbowanie armii. Wyszukujesz świat w którym oczekują na przyjście bogów. Zjawiasz się spełniając przepowiednie i wysyłasz biedaków na swojego przeciwnika... - Distant przypomniał sobie stare dobre czasy - Niestety, tutaj to nam nie na rękę. Kazać im dalej klęczeć?
- Może niech zoorganizują jakieś święto na naszą cześć? - Mazoku wyglądał już równie świeżo jak zwykle. - Jaka szkoda że Mazoku nie mają kaca. - I szczęliwy zaczął się przechadzać pomiędzy cierpiącymi delektująć się ich przeżyciami jak na Mazoku przystało.

_________________
Never surrender, never give up...

http://forum.multiworld.pl - Nothing is impossible here
http://komiks.multiworld.pl - Komiks Multiworld ;3
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Yuby Płeć:Mężczyzna
Kotosmok


Dołączył: 16 Cze 2003
Skąd: Wrocław
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 11-09-2003, 16:24   

<Po około godzinie Yuby doszedł do siebie. Po pierwsze był smokiem, co znacznie ułatwiało sprawę, a po drugie już raz tamtego dnia się naćpał, więc tak naprawdę nic nie mogło mu poważnie zaszkodzić. Yuby zaczął przechadzać po wiosce, gdy nagle zauważył winorośla. Te same, które palił poprzednio.>
Y: Dziwne... Ciekawe po co im one...
<Yuby zauważył jakiegoś wieśniaka kręcą cego się w pobliżu.>
Y; Ej, ty!
<Wieśniak odwrócił się.>
Y: Do czego wam te winorośla?
W: Zjadamy je. To podstawa naszych posiłków.
Y: No to wszystko jasne...
<To mówiąc Yuby zerwał dwie garście liści i zabrał ze sobą.>
Y: Nigdy nie wiadomo... Może kiedyś się przydadzą.
<Yuby wrócił do miejsca, w którym leżał reszta grupy.>
Y: Niech Ave ich wyleczy, a potem się zbieramy... I to jak najszybciej. Ci ludzie to totalni samobójcy.

_________________
From the brightest start
Comes the blackest hole
You had so much to offer
Why did you offer your soul?
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3010805
Xeniph Płeć:Mężczyzna
Buruma


Dołączył: 23 Sty 2003
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
WIP
PostWysłany: 14-09-2003, 00:07   

Tymczasem Xeniph rozmawiał z kimś przez nadajnik umieszczony w hełmie:
- Tu Lord Faust. Czy wszystko zrobione jak trzeba?
- *Hik* T... ta... doleszieliśmy do *hik* Bleu... Hewen...
- Co jest? Kto mówi? Szaman?!
- N... nie może *hik* ppodejźdź... nie... drzeźwy...
- Jurg!?
- *Hep* T...też pipijany...
- To kto mówi, do jasnej ciasnej?!
- T...tu, *hep* p-pilot *hik* automatyycznyyyy... Ołer end ałt!
- ...Ech... mam nadzieję, że sobie beze mnie poradzą... -_-"

_________________
You don't have to thank me. Though, you do have to get me donuts.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Vel Płeć:Mężczyzna
Deskorolkarz


Dołączył: 08 Lip 2003
Skąd: POLSKAAAAAAAaaa
Status: offline
PostWysłany: 14-09-2003, 14:07   

Vel przechadzał się po wiosce patrząc jak głupi na wszystkich padających przed nim na kolana...
O_o i co ja mam tu robić? Czuję się jak znowu w mojej twierdzy, tyle że zamiast koboldów mam naćpanych wieśniaków... Właśnie, skoro jest tu tak choro, to ja na razie się do mojej twierdzy stlenię!
<*pstryk*>

...

...

Co jest!!! Nie działa!? O Puck, i co teraz? Będę musiał z nimi łazić... ale może być ciekawie... <zatarł ręcę> Może wreszcie jakaś zadyma... nie ważne, że między zwykłymi wioskami, zawsze zadyma... A nad możliwością stleniania się popracujemy... Może to zawirowania przestrzenne tego świata? A może za bardzo mnie te opary Bambosha nawaliły? Co tam, będzie rozwałka to się liczy! >:D
<i odszedł podśpiewując, w wyraźnie lepszym nastroju...>

_________________
Ej cze
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-09-2003, 14:27   

Prosilbym o zarzucenie humoru narkotycznego. Nie wszyscy lubia tego typu dowcipy.

Nie spelnienie mojej prosby rowne jest zgodzie na urzycie broni.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Vel Płeć:Mężczyzna
Deskorolkarz


Dołączył: 08 Lip 2003
Skąd: POLSKAAAAAAAaaa
Status: offline
PostWysłany: 15-09-2003, 16:42   

Zeg, dzięki temu narkotycznemu humorowi zwijałem się wczoraj przez pół godziny na ziemi... :D Jesteście genialni... ^^
</offtop>

_________________
Ej cze
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 17-09-2003, 15:39   

- Przepraszam, mam jedno pytanie - odezwała się (podejrzanie grzecznie) Avellana. - Czy my tu jesteśmy planowo, czy spadliśmy przypadkiem?
- Planowo! - odparł stanowczo Distant.
- Więc może poszukalibyśmy jakiegoś klejnotu? Ja też chciałbym smoka! - przypomniał sobie Raflik.
Yuby i Ryuzoku zeszytwnieli.
- Słuchaj, smoki to nie są zabaweczki... - wycedził Ryuzoku, rozpaczliwie próbując zignorować Achlamę, bawiącego się w berka z Miyą.
- Ale on ma rację. Zapominamy o celu naszych poszukiwań - zgodził się Mazoku.
- Hej, sługo! - Bambosh, wczuwając się w rolę, zwrócił się do najbliższego "wyznawcy". - Sa tu jakieś klejnoty?
- P... Panie... Jesteśmy gnębieni, uciskani... Ale zaraz przyniesiemy te nędzne resztki, które udało nam się ukryć!

Po jakimś kwadransie towarzystwo wpatrywało się w kilkumetrowy stos złota i kosztowności.
- Faktycznie, biedacy... - rozczulił się Zegarmistrz. - Chyba możemy to potraktować jak ofiarę dla spra... Znaczy, dla bogów?
- Ani się waż! - zaprotestowała Miya. - Nie można im tego odbierać. Dowiedliście swej wierności! - podniosła głos. - Bogowie są zadowoleni! Teraz możecie ukryć swoje skarby!
Stos zniknął szybciej niż się pojawił.
- Może jednak mogliśmy troszkę zabrać? - westchnął Yuby, myśląc o jaskini wypełnionej stosem złota.
- Spróbujmy inaczej - powiedziała Serika. - Czy tu w okolicy są jakieś dziwne, magiczne miejsca? Gdzie nikt nie wchodzi? Albo gdzie żyją jakieś smoki?
Wyznawcy rozejrzeli się po sobie.
- Na zachód od wsi jest puszcza, której nie przebył dotąd żaden człowiek. Mówią, że chroni ją wielka siła - powiedział bojaźliwie jeden z nich. - Ale nie ma tam nic, czego byśmy pragnęli. Za to na północy rozpanoszyło się podłe plemię, które za nic ma bogów i...
- Dziękuję, to nam wystarczy - przerwał Distant. - Ruszamy!
- Ale! O, bogowie, okażcie nam łaskę...
- Okazujemy! - warknął poirytowany Raflik. - Nie rozwaliliśmy wam jeszcze tej wioski, nie?

Wyznawcy grzecznie odsunęli się, robiąc przejście dla drużyny. Potem długo patrzyli za maszerującymi dziarsko postaciami.
- Bogowie są szaleni - westchnął jeden z nich.
- Takie prawo bogów - rzekł uroczyście najstarszy wyznawca. - Przychodzą i odchodzą, gdy chcą, udzielając nam jedynie odrobiny mądrości...
- Jakiej mądrości, o najwyższy?
- Że człowiek winien sam sobie radzić w życiu, a nie szukać wszędzie pomocy bogów... Bo oni są jeszcze bardziej stuknięci od nas.

***

- Wyczuwam coś! - Klejnot wrócił do swej funkcji "naczelnego nosa" wyprawy. - Gdzieś w tym lesie jest klejnot!
- I zapewne mnóstwo bestii - wzdrygnęła się Crofesima.
- Co ci za różnica? - zdziwiła się Serika. - Przecież jesteś smokiem?
- A zmieniaj się w smoka między gęsto rosnącymi drzewami... Widziałaś szaszłyki?
- Wchodzimy - Distant nie pozostawiał innym czasu na decyzję.
- Zaraz - odezwał się Xeniph. - Może lepiej się rozdzielić? Łatwiej będzie przeczesać ten las...

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 18-09-2003, 14:24   

Spokojnie Avellana, patrz jak sie zalatwia te sprawy:
- Jam jest Zeg - krzyknal Zeg - postrach wszechswiata i najokrutniejszy z upadlych bogow. Ty, ty i ty - wksazal trzech wyznawcow zbudujecie nam swiatynie o tam - pokazal na glowny plac wioski. Ty, ty i ty - pokazal kolejnych tubylcow, wybudujecie tam - wkazal inny placyk - palac i przyniesiecie wszelkie dobra wioski, a wy trzej - pokazal kolejnych - macie Misje od bogow. Przyniesiecie smoki - klejnoty... A reszta, reszta niech idzie na dzichad. I nie wracac mi, dopuki nie podbijecie przynajmniej tej planety.
- Dzichad? - powturzyl szaman.
- Dzichad? - zadumal sie tlum...
- Taka swieta wojna - usluznie wyjasnil Distant.
- Acha!!! - zadumal sie szaman.
- Ja mam alergie! - krzyknal ten z tubylcow, ktorzy pierwszy zrozumial, ze ,,bogowie" to nie maszynki do spelniania zyczen, ze maja swoje wymagania. - A ja plaskostopie! Ja mam dzieci na utrzymaniu! Ja sie boje przemocy! Ja jestem pacyfistom! - natychmiast cale plemie zaczelo licytowac sie w slabosciach. Szybkkookazalo sie, ze nie ma w nim ani jednej osoby zdolnej do noszenia broni.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 18-09-2003, 14:29   

[Zeg, trochę ci się chronologia pokrzaczyła... Wynieśliśmy się już z tej wioski i jesteśmy od niej spory kawał...]

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...


Ostatnio zmieniony przez Avellana dnia 18-09-2003, 14:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Xeniph Płeć:Mężczyzna
Buruma


Dołączył: 23 Sty 2003
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
WIP
PostWysłany: 18-09-2003, 14:29   

[Zeg, może nie zauważyłeś, ale nas w tej wiosce JUŻ OD DAWNA NIE MA!!!]

(Proszę się nie dopisywać, post w produkcji)

_________________
You don't have to thank me. Though, you do have to get me donuts.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 12 z 16 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group