Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Angel Beats [SPOILERY] |
Wersja do druku |
Nanami
Hodor.
Dołączyła: 18 Mar 2006 Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne House of Joy
|
Wysłany: 23-06-2010, 11:25
|
|
|
Ja tam nie wiem co psioczycie. Nigdy sie nie spodziewałam niczego cudownego po tym anime i nadal dostarcza mi super rozrywki. Ba! Nawet mnie zaskoczyło, bo byłam głęboko przekonana, że Yuri zniknie po tym całym monologu, a tu nie ma tak.
...może dlatego, że nie oglądałam poza Airem, który średnio mi sie podobał, innych anime z tego studia, wiec nie porównuje. |
_________________
|
|
|
|
|
Keii
Hasemo
Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 23-06-2010, 12:15
|
|
|
Ja psioczę, bo zarówno Kanon i Clannad (pierwsza seria) bardzo mi się podobały i ceniłem twórców, że potrafią zarówno wzruszyć jak i rozbawić. Tutaj tego zupełnie nie odczuwam plus mam wrażenie, że potencjał serii został zmarnowany. |
_________________ FFXIV: Vern Dae - Durandal
PSO2: ハセモ - Ship 01
|
|
|
|
|
Linvelin
Dołączył: 30 Cze 2009 Status: offline
|
Wysłany: 23-06-2010, 13:05
|
|
|
Keii napisał/a: | Ja psioczę, bo zarówno Kanon i Clannad (pierwsza seria) bardzo mi się podobały i ceniłem twórców, że potrafią zarówno wzruszyć jak i rozbawić. Tutaj tego zupełnie nie odczuwam plus mam wrażenie, że potencjał serii został zmarnowany. |
Co się dziwić- Kanon i Clannad były bardziej dramatami z elementami komedii, w AB jest na odwrót- komedia z elementami dramatu. I według mnie ten schemat się dosyć sprawdza, bo ile razy można oglądać zdołowanego nastolatka i jego smutny harem? Ta seria ma za zadanie głównie dostarczyć rozrywki i sprawdza się w tej roli znakomicie. Przebija nawet imo taką Haruhi, która mnie nudziła.
Żeby nie było, jestem trÓ fanem Clannada, Kanona i Air. Maeda jechał na tym samym schemacie przez te trzy produkcje, więc teraz miło popatrzeć na jakąś odmianę. |
|
|
|
|
|
Shini
Night Angel
Dołączył: 30 Kwi 2010 Skąd: Jelenia Góra Status: offline
|
Wysłany: 23-06-2010, 17:33
|
|
|
Linvelin napisał/a: |
Co się dziwić- Kanon i Clannad były bardziej dramatami z elementami komedii |
Głowna różnica polega na tym ze Air , Clannad i Kanon powstały na podstawie scenariusza gier.Tym samym twórcy byli ograniczeni w wielu aspektach. Przy AB tego problemu nie mieli.Co nie zmienia faktu ze znając treść novelek można potem wyłapać kilka ciekawostek XD Chociaż pewnie nie tak wiele jak znając treść gier przy po przednich produkcjach. |
|
|
|
|
|
Kurt
Dołączył: 27 Sty 2010 Status: offline
|
Wysłany: 23-06-2010, 19:20
|
|
|
Keii napisał/a: | Dobry tytuł broni się sam. |
Nic dodać .
Keii napisał/a: | Ja psioczę, bo zarówno Kanon i Clannad (pierwsza seria) bardzo mi się podobały i ceniłem twórców, że potrafią zarówno wzruszyć jak i rozbawić. Tutaj tego zupełnie nie odczuwam plus mam wrażenie, że potencjał serii został zmarnowany. |
Racja ... żal mi nawet kasy wtopionej w ten tytuł ;)
Linvelin napisał/a: | Żeby nie było, jestem trÓ fanem Clannada, Kanona i Air. Maeda jechał na tym samym schemacie przez te trzy produkcje, więc teraz miło popatrzeć na jakąś odmianę. |
Jeśli wierzyć ANN to ten Pan do tej pory zajmował się głównie muzyką i szefowaniem w Key'u, jeśli mówię źle to mnie poprawcie, ale o ile jest to prawda to życzę temu Panu żeby trzymał się tego w czym jest na prawdę dobry, reszty niech lepiej nie tyka bo pewnie niejedno anime jest w stanie spaprać.
EDIT:
ech przeoczyłem , faktycznie tam stoi jak byk że robił scenariusz i nie tylko do tych visual novel. W każdym razie jakoś nie leży mi to co sklecił tym razem. |
|
|
|
|
|
NiBl
Seeker of Truth
Dołączył: 23 Lut 2010 Skąd: Equestria Status: offline
|
Wysłany: 23-06-2010, 22:16
|
|
|
Ale narzekacie.
Moim zdaniem anime jest bardzo dobre (bardzo dobrze wpasowało mi się w mój gust) i samo potrafi siebie obronić.
Całkiem zgrabne połączenie komedii i akcji, z niewielką nutką dramy, z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową, a i grafika w niektórych miejscach potrafi zrobić wrażenie. zazwyczaj często mnie irytowało w komediach/seriach lżejszych, że na końcu zawsze wprowadzano coś ciężkiego i się odkrywało, że ani ten klimat nie pasuje do serii i nawet po zakończeniu pozostawał głęboki niesmak. Tutaj pomimo występowania dramy jest ona w dobry sposób dawkowana.
Nie wszystko da się wpasować w niewielką serię 13-sto odcinkową (ja wolę coś takiego niż 200 odcinkowego shonena, ponieważ po prostu czasem człowiek nie ma czasu i ochoty przebijać się przez kolejne epizody). Postaci może i dużo, ale właściwie każda ma swoje 5 sekund (hic) by rozśmieszyć, czy pokazać swoją badassowość i jedynymi osobami, które służyły ubarwieniu i stworzeniu sztucznego tłumu wydaje mi się były GirlsDeMo (gdzie 3 były właściwie tylko statystkami, chociaż jest coś więcej w jakiś innych materiałach).
Co do czerpania informacji z różnych źródeł to witamy (niestety) w wieku XXI. Jak da się wyciągnąć z czegoś kasę, to trzeba to robić. Po co samo anime, jak wydamy dodatkowo mangę i light novel stworzonych z różnych punktów widzenia, nie do końca się pokrywające etc., to każdy fan jednej części sięgnie po resztę, by mieć szerszy punkt widzenia, lub wychwycić te różne smaczki. (I tak jest to o niebo lepiej niż wydać wersję podstawową, później po 3 miesiącach wzbogaconą, a na końcu po kolejnych 3 miesiącach wersję pełną (czytaj np. gra Tales of Vesperia)). |
|
|
|
|
|
Keii
Hasemo
Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 26-06-2010, 03:12
|
|
|
No i koniec.
- Spoiler: pokaż / ukryj
-
Trauma Kanade była chyba jedyną rzeczą, która mnie w tym anime naprawdę zdziwiła - to się twórcom udało. Coś, czego nie udało jej się zrobić za życia to podziękowanie człowiekowi, od którego miała serce.
Co jednak sprawia, że teoria ze śpiączką bohaterów staje się dość naciągana (jeśli czegoś źle nie zrozumiałem), bo skoro Otonashi nie ma serca, to n pewno nie żyje.
Z drugiej strony ending sugeruje, że też zniknął, a scena po napisach sugeruje, że wszyscy znowu/dalej żyją. Z czego brak serca pozwala przypuszczać, że jednak "znowu" - no ale biorąc poprawkę na fakt występowania w Buddyzmie reinkarnacji, takie przedstawienie sprawy jakoś strasznie nie dziwi.
Seria ogólnie mi się nie podobała - cały czas miałem wrażenie, że twórcy bardzo chcą wywołać w widzu jakiś efekt, ale przedobrzają. Jeśli żarty - zbyt suche by bawić, duża grupa postaci - prawie wszystkie jednowymiarowe, dramatyzm - zbyt przesadzony, by poruszyć.
Może faktycznie narzekam, ale anime powstają w celu zapewnienia rozrywki (co temu tytułowi się nie udało) i wydaje mi się, że mam pełne prawo wyrazić swoje zdanie.
Jeszcze jedna rzecz odnośnie tego odcinka - tylko ja miałem wrażenie, że wszystkie postaci zachowują się skrajnie jak nie one? |
_________________ FFXIV: Vern Dae - Durandal
PSO2: ハセモ - Ship 01
|
|
|
|
|
Piotrek
Nikt niezwykły
Dołączył: 26 Gru 2008 Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 26-06-2010, 04:15
|
|
|
Keii napisał/a: | Jeszcze jedna rzecz odnośnie tego odcinka - tylko ja miałem wrażenie, że wszystkie postaci zachowują się skrajnie jak nie one? |
Z jednym małym wyjątkiem. Otonashi zachowywał się tak samo.
- Spoiler: pokaż / ukryj
Keii napisał/a: | Z drugiej strony ending sugeruje, że też zniknął, a scena po napisach sugeruje, że wszyscy znowu/dalej żyją. Z czego brak serca pozwala przypuszczać, że jednak "znowu" - no ale biorąc poprawkę na fakt występowania w Buddyzmie reinkarnacji, takie przedstawienie sprawy jakoś strasznie nie dziwi. |
Nieźle twórcy zakręcili z tym epilogiem. Z jednej strony wszystkie postaci oprócz Otonashiego mogły wrócić do życia ze śpiączki czy też śmierci klinicznej, z drugiej ewidentnie pojawia się Otonashi, który po usunięciu serca do życia wrócić raczej nie mógł.
Kwestia której raczej sami nie wyjaśnimy, może coś ten dodatkowy odcinek, który ma wyjść z 7. płytką blu-ray, wniesie do tematu. Jeśli nie to można założyć reinkarnację, nie pierwszy i nie ostatni raz twórcy anime to stosują.
Co do serii - ogólnie nie było źle, chociaż do "czegoś więcej" niż dobrze trochę zabrakło. Niektóre zachowania były sztuczne, dramatyzm nie poruszał, a mimo wszystko wydarzenia potrafiły mnie zaciekawić i zmusić do myślenia - aż do końca nie byłem w 100% pewny jak to się skończy, nie licząc epilogu.
Ot takie anime dla zabicia czasu z masą dobrej muzyki. Ode mnie dostaje 7/10. |
|
|
|
|
|
NiBl
Seeker of Truth
Dołączył: 23 Lut 2010 Skąd: Equestria Status: offline
|
Wysłany: 26-06-2010, 07:43
|
|
|
END
Ostatni odcinek sypał WTF-ami...
Yuri - straciła swoją srogość i waleczność (ale czego można było się spodziewać po "dużej siostrze", pogodzonej ze swoim losem, która straciła wszystkich swoich podkomendnych (można było wrzucić na luzzzz)), co nawet zostaje jej wypomniane. No i pewnie zyskała kilka miejsc we wszelkich rankingach Otaku.
Kanade - największy WTF z WTF-ów występujących w serii. Czyli tego świata nie obowiązuje nawet timeline. W końcu była tam najdłużej. Chociaż trzeba przyznać, że końcówka hymnu szkoły wymiata.
Otonashi - oj oj znowu z niego zrobili idiotę. No może nie idiotę, ale zmniejszyli jego wiek o dobrych kilka lat. "Beeee... Ja nie chcę iść." Ale na szczęście (chyba) zniknął (co było raczej trudne do pokazania bez osób odniesienia).
Odcinek ostatni spokojniejszy i lżejszy (bardziej komediowy). Muszę przyznać, że całkiem nieźle wyszło śpiewanie, a w szczególności ta nutka niezgrania, którą można było wyłapać.
No i sądziłem, że będzie więcej scenek z kolejnej reinkarnacji.
Ogólnie seria bardzo fajna i z zakończenia jestem zadowolony. |
|
|
|
|
|
Thirteen
Dołączyła: 01 Mar 2010 Status: offline
|
Wysłany: 26-06-2010, 14:46
|
|
|
Ja miałam wrażenie, ze Kanade i Yurippe się zamieniły charakterami, ale nie dziwi to aż tak bardzo. Fajnie, że dodali ten wątek z traumą Kanade, bo jak zostali sami, to już się bałam, ze będzie 5-minutowa gadanina o niczym, tak to... była gadanina, ale bardziej znośna. Co do zakończenia, to reinkarnacja to najprostsze chyba wyjaśnienie... Ładna scenka. A hymny były genialne^^. Przez cały czas zastanawiałam się, jak to ocenić, ale po zakończeniu wychodzi mi mocna 9. |
|
|
|
|
|
fm
Okularnik
Dołączył: 12 Mar 2007 Status: offline
Grupy: Alijenoty
|
Wysłany: 26-06-2010, 15:23
|
|
|
Kanade ze wszystkich osób miała powód do znalezienia się w szkolnym czyśćcu najbardziej od czapy. "Bo nie miałam okazji podziękować za otrzymane serce". Taaa... Bo osoby z powycinanymi podstawowymi organami zazwyczaj są bardzo gadatliwe.
Seria miała tak ze 2-3 niezłe odcinki, lecz reszta trąciła przeciętnością i trochę żałuję, że straciłem na nią czas. Być może kiedyś KyoAni zrobi remake ;) |
_________________ Kryska: Weaponized diplomacy was successful!
|
|
|
|
|
Nanami
Hodor.
Dołączyła: 18 Mar 2006 Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne House of Joy
|
Wysłany: 26-06-2010, 15:23
|
|
|
Ja przez pół odcinka mamrotałam pod nosem 'no znikajcie juuuż!', bo właściwie nic się nie działo i takie to rozmemłane było. Coś tam wyli, Yuri podejrzanie moe... No i część postaci "w ciągu 3 dni" już mi odesłali - a ja chciałam koniecznie zobaczyć traumę TK I Shiiny i co muszą zrobić, żeby zniknąć, nooo. Dopiero potem się zrobiło ciekawiej, bo nagle parę takich większych WTF wyszło, zwłaszcza jak zostali już tylko Kanade i Otonashi. No i myślałam, że jednak, że jakiś wątek romantyczny z Yuri też będzie. No ale... nie spodziwałam się kompletnie, że AŻ tak z kolei ten wątek romantyczny rozwinął, choć uzasadnienie było niczego sobie - jakoś nie pomyślałam nad tym, że ktoś stąd może posiadać jakiś organ z przeszczepu od Otonashiego, a tu proszę. W ogóle myślałam, że zniknął spokojnie, trzymając się za rączki. A tu nie, on niezdecydowany, przez chwile myślałam, że jednak postanowia obaj zostać w tym świecie. Wcześniej już, jak pokazywali puste sale, zastanawiałam się, czy czasem nie zostanie ich garstka na końcu, a tu PUUUUF, jakiś nowy sabotażysta wyskoczy, który nie może się pogodzić ze swoim poprzednim życiem i postanowia mu pomóc. No i ta romantyczna scenka na końcu... LOL. Nie no, ładna była, ale taka wtf. I biedaczek został sam, samiutki. No, ale wnioskując po openingu zdecydował się też iść naprzód.
I jak dla mnie to jednak nie wybudzenie ze śpiączki, ale kolejne wcielenia, mimo że wyglądają podobnie. Bo jednak jak Otonashi bez swojego serca mógłby funkcjonować, a przeszczepy pobiera sie od jednak nieżywych jednostek.
Jak dla mnie całość całkiem sympatycznie sie prezentuje, dostarczyło przyjemnej rozrywki, dobrej muzyki, grafika w porządku. Czasem zaskoczyło, czasem znudziło, ale generalnie daję 7/10. |
_________________
|
|
|
|
|
Dżul
Człowiek Autodemolka
Dołączyła: 16 Lis 2009 Skąd: Poznań Status: offline
|
Wysłany: 26-06-2010, 15:46
|
|
|
Kolejny niewidzialny romans. Tzn, jakieś tam oznaki uczucia widziałam, ale jak Otonashi z "ai shiteru" i łzami wyjechał, to się zdziwiłam...
Ale ogólnie dobra seria, chciałam dać 8/10 za humor, interesujące postaci, grafikę i sprawne wplecenia w to wszystko dramatu, ale ostatni odcinek naprawdę mi się nie podobał, był rozciągnięty na siłę. Miałam wrażenie, że twórcy mieli za dużo materiału na 12 odcinków, a za mało na 13... No i ten epilog po endingu...Kiiiiiiicz! Można było zostawić słodko-gorzkie zakończenie, a nie sugerować, że wszyscy i tak się spotkają i będą szczęśliwi. Więc ogółem 7/10. |
|
|
|
|
|
Luchianka
Uguu lolipop girl
Dołączyła: 24 Maj 2010 Status: offline
|
Wysłany: 26-06-2010, 19:21
|
|
|
Zakończenie było takie sobie.
Pozostawiające wiele niedopowiedzeń. Podobnie jak Nanami chciałam zobaczyć traumy innych członków SSS,ale się nie doczekałam. W sumie wiadomo po tym odcinku dlaczego anime tak nazywało w moim zdaniem
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Angel-Tenshi/Kanade Beats!-Bicie serca Yuzuru w niej?
.
Wiadomo,że Maeda musi na koniec zawsze przygotować wodospad wyciskacza łez,miłości która u protagonisty wywołuje ból patrz na Yuichiego z Kanon, Yukito z Air i Tomoyi z Clannad. Za całokształt te anime dostaje 7/10 bo w moim odczuciu nawet Clannad był lepszy od Angel Beats! |
|
|
|
|
|
Keii
Hasemo
Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 26-06-2010, 19:33
|
|
|
Nie polecam szukać znaczenia w tytułach dzieł japońskich, gdzie użyte są angielskie słowa.
W grach widać to wyraźniej - bijatyka o robotach pod tytułem Tech Romancer, RPG Infinite Undiscovery, End of Eternity. Bełkotu jest do wyboru, do koloru. |
_________________ FFXIV: Vern Dae - Durandal
PSO2: ハセモ - Ship 01
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|