FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 10-11-2004, 22:32   

Ch:Dość tego! >< -złapała Axe i położyła na stół. To jest Axe, córka wielmożnej Shi i...
-To...-diablica spojrzała znad szpiczastych okularów-...jest wilk panno...eee...<zajrzała do karty> Chimerio...
Ch:Bo Axe ma ciało zastępcze! Nie słyszała pani o tym jak rozpadła się ect???
-A! No oczywiście! ... Nie T_T
Ch:<zaliczenie posadzki> Proszę!!! Nie mam czasu!
-Za to ja mam go dużo.- diablica założyła ręce na piersi i spojrzała chłodno na Chimi. -Nie przypominam sobie żeby jakikolwiek nasz pracownik był wilkołakiem.
Ch:Wyjątek...
-Nie ma wyjątków.
Nagle wilk drgnął.
Ch:Dobra, zajmę się wypełnianiem tego świństwa, a ty Axe leć sprawdzić co u naszych.
A:Nie, mi tu dobrze. ><
Ch:Przepraszam na moment^^ -zwróciła się do diablicy-Ja nie wychodzę z kolejki^^ <złapała Axe za kark i wymusiwszy na niej pierwszą część Ody do śmierci wrzuciła demona w inny wymiar>LEĆ!!!-po czym spokojnie wróciła do kolejki i wyjęła swoją kartę szczepień.
-Mam nadzieję, że na wściekliznę ma pani załatwioną...
Ch:_-_"


Tymczasem kierowany kimś drow szedł coraz szybciej. Siedział na drzewie i szykował się do ataku na rycerza, równocześnie szukając miejsca, gdzie możnaby go ugryźć i spróbować krwi. Właśnie miał odbić się od gałęzi gdy na jego głowę spadł jakiś ciężar.
-KYA!!!!
Łup...
Obydwa ciała spadły z hukiem na ziemię. Ysen odwrócił się. Czekał tylko na atak drowa, lecz jak się zorientował Axe przeszkodziła biednemu krwiopijcy.
Y:A ty skąd tutaj...chyba miałaś być z panienką Chimi, szukać drugiej części tego diabelskiego pomiota...
A:Wypraszam sobie tego diabelskiego >< My diabły nie wypijamy beczelnie krwi!
Y:"Frajerzy..."
V:@________@
A:Dziwne są jego oczy...-mruknęła patrząc na młynki w ślepiach Vhriza. Frajer...


Tymczasem do Xellas podeszło zwierzę z krwią ściekającą z pyska. Chwycił byłą wampirzycę za nogę i najzwyczajniej w świecie pociągnął ją za sobą. "Ale frajerzy ^_^ Taki kąsek zostawić na drodze..."*
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 10-11-2004, 23:14   

Srebrnooki mężczyzna ubrany na biało podniósł się z ziemi, na której od jakiegoś czasu nieruchomo siedział, trzymał się jedną ręką za głowę.
- Dosyć nieprzyjemne zerwanie łączności. Cóż, z pewnością nadarzy się jeszcze nie jedna okazja. W to niewątpie.
Natychmiast przeniósł się do astralu, by po krótkim czasie wyłonić się w pewnym biurze na obrzeżach piekła. Diablica zauważywszy jego przybycie skinęła jedynie głową, na co on odpowiedział uśmiechem. Jeszcze przez chwilę obserwował wypełniającą wściekle po raz n-ty papiery znaną mu postać, po czym ponownie przeniósł się do astralu, tym razem zmierzając do zupełnie innego miejsca.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 10-11-2004, 23:43   

Uderzenie przywrocilo drowowi normalny cykl myslowy...ktory zasadniczo nie roznil sie od wampirzego, poza zmiana celu z krwi na gotowke.
V-Czemu sie na mnie gapisz?
A- Zastanawiam sie, czy by ich ci ich nie wydlubac i zjesc.
Drow usmiechnal sie szeroko. Na widok ostrych zebow, ktore mial z przyrodzenia i wampirzego zestawu dodatkowego Axe jakby zmalala.
V- A mam sie odgryzc?
A-....juz schodze.


Ostatnio zmieniony przez Kai dnia 10-11-2004, 23:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 10-11-2004, 23:46   

Zegis wziął uśpione ciało na ręce i skierował się do wyjścia w chwili gdy tuż przed oczami przeleciał mu kunai, wtedy poczół że Shaitana rozpłynął się swobodnie przelatując między jego trzema palcami. Odwrócił się zdziwiony i zobaczył twarz Shiro w czarnym ostrzu Zanbatoo.
-Zdziwiony? - twarz poszukiwanego rozciągnęła sie w radosnym uśmiechu.
W duszy demona ukrycie... Idź się leczyć...
-Czemu? Jako wysłannik strażników sam wyznaczam standardy zdrowia psychicznego, i to ty nie zgadzasz się z moimi normami... - z ostrza wyleciał grad igieł przeszywając skrzydła Zegisa.
Miyu zaszczekała wściekle i rzuciła sie na Rashakę, oręż przewrócił się na ziemię, zaś Shaitana siedzący w środku efektywnie wyleciał i wylądował na własnej broni.
-Złaś ze mnie! Jesteś ciężki!! - spod ciała najemnika wydobył się stłumiony wrzask...
Jesteś...
W tym momencie Zegis zaczął zatracać niebieski kolor, przyjmując bardzo bladą barwę ludzkiej skóry*, na miejscu błękitnych białek pojwaiły się brązowe oczy przypominające szkło, skrzydła zanikły, zaś czarne ubranie zastąpiła szara bluza, niebieskie jeansy i plecaczek na stelarzu.
-...żałosny - dokończył lekko zachrypniętym starczym głosem, zupełnie nie pasującym do wyglądu. - Jak przestaniesz się zachowywać jak idiota i wrócisz do dawnej postaci to daj znać...
Po chwili zniknął razem z psem i swoją kopią.

*

Tymczasem bestia ciągnąca śpiącą Xellas oddaliła się już o kawał drogi od miejsca w którym ją znalazła, zostawiając za sobą krople krwi, które następnie wycierane przez płaszczyk byłej demi-wampirzycy tworzyły krwawą smugę.
Jednak minęło sporo czasu zanim rycerz, drow i wilk zauważyli zniknięcie towarzyszki, już wtedy znajdującej sie w nie tak bardzo oddalonym ciemnym lesie...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 10-11-2004, 23:50   

Y-Ciemny las?
V-Jak uslysze glupi komentarz na temat motylkow i pajaczkow, obiecuje- bede gryzl.
A&Y- ^^
V- Kto sie zna na tropieniu?
Y- Jestem zolnierzem, nie <t>raperem. Niech piesek szuka.
A-Piesek? JA ci dam pieska!
Y- AUU!!!!
V-^Frajer^
Powrót do góry
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 00:33   

Xellas raczyła się ocknąć. Tym razem oczka miały niebieski kolor z fioletowymi błyskami źrenice typowe dla demona. Spojrzała na zwierzę ciągnące ją za nogę
-CALGIO!-wokół zwierzęcia pojawiły się czarne macki i obwiązały je w kokon, zwierzak swym umysłem zarejestorwał zmianę terenu, tak mu się przynajmniej wydawało. Tymczaem Xellas obserwowała myśli zwierzęcia. Chwilę po tym jak zorientował się, że jest w pułapce, zaczął biegać we wszystkie strony, lecz z tego miejsca nie było ucieczki, zwierzę ogarnął starch, przyjemny strach. Cały ten bieg odbywał się tylko w umyśle zwierzęcia tak naprawdę nie ruszyli się ani o centymetr. Po kilku chwilach zwierzę zaczęło toczyć pianę z ust akby przebiegło mnustwo kilometrów
-Dałeś się zwieść iluzji, twój strach cię zabije>]-demonica rszyła przed siebie nie dbając o stworzenie, złapane w pułapkę umysłu.

Tymczasem w głowie Vhriza pojawił się głos.
-"Kim jesteś?"
-???
-"Gdzie jest Xellas?"
-Kto mówi?-drow zaczął poszukiwać źródła głosu reszta grupki nie wiedziała co się dzieje
-"Twój najgorszy wróg jeśli nie dowiem się co się stało ze mną?"
-Z tobą czyli z kim?-wtedy Vhriz poczuł, że ciało przestaje go słuchać, wykonał kilka dziwnych ruchów, sam walnął się w brzuch. Drow starał się odzyskać kontrolę co wyglądało tak jakby równocześnie chciał podbić sobie oko jedną ręką i powstrzymywał się drugą
All: O.o
W końcu udało mu się opanować czyli po podbiciu oka
-"Z Xopy>]"

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 11-11-2004, 00:47   

V-"A odczep sie dobra. Moj umysl, moje zasady." -drow zafundowal psychiczny odpowiednik kopniaka swojemu nowemu lokatorowi. Gdy Xopy wcial nie dawal za wygrana, Vhriz zaczal spiewac..."Ode do zycia"
X- "AAA!!! Przestan, przestan!"
V-"Mowy nie ma. Nie zapraszalem nikogo do siebie.Albo wyjdziesz po dobroci, albo zafunduje ci caly "Poemat zycia""-pojedynek w myslach trwal. W tym samym czasie cialo drowa upadlo na ziemie i wstrzasane drgawkami czekalo na roztrzygniecie.
Powrót do góry
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 01:40   

Srebrnooki właśnie wracał do obserwacji grupy. Zdążył w sam raz na dość niezwykły pojedynek Vhriza i Xopy.
- Ciekawe. Zdaje się, że mają wystarczająco zabawy i bezemnie. Może nawet dam im spokój, przez jakąś chwilę. Zadanie nie ucieknie. Kto wie, może oni nawet się do czegoś przydadzą.
Spojrzał w kierunku lasku, z którego dochodziło załosne wycie jakiegoś zwierzęcia.
- Nieźle . Zdaje się, że teraz jest o wiele bardziej rozrywkowa. Hmm.
Usadowił się wygodnie na jakimś drzewie.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 11-11-2004, 08:01   

V-'A teraz grzecznie siedziec i nie przeszkadzac'
X-'Taaa...'
Kapitulacja Xopy bylo tylko kwestia czasu. Zadne zle stworzenie nie wytrzymaloby piesni wychwalajacych zycie i praworzadnosc. I chodz Vhriza az skrecalo, gdy je spiewal, to nie mialy one na niego zadnego efektu, poza wywolaniem naprawde zlego humoru.
V-' No dobra. Jak sie ciebie pozbyc?'
X-'Kontakt fizyczny z Xellas powinien wystarczyc.'
V-' Oczywiscie'- drow ani myslal uwierzyc siedzacemu mu w glowie glosowi, ale sprobowac niezawadzi, prawda?
V- §§$$!"!!!!
Y- Gorzej ci?- Ysengrin swoim zwyczajem opieral sie o miecz, czekajac az drow przestanie tarzac sie po ziemi. Chyba dogadal sie z Axe, choc stan spodni wojownika i strzepki materialu wokol mowily, ze byla to trudna rozmowa.
V- Udusze ta fioletowa malpe. Az sie zielona zrobi.
Y- To mazoku. Nie zabijesz jej.
V- Tym lepiej, bede mogl dluzej sie bawic >D
Po drobnych ogledzinach okolicy zaglebili sie w ciemny las. Motylkow nie stwierdzono, a i pajakow tez nie bylo widac.
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 09:49   

Chimi tymczasem wypełniła wszystkie papiery i minęła biurko zasypanej makulatur wampirzycy.
Ch:Jak sobie wyrobię licencję to zobaczymy czy będziesz taka pyskata...-mruknęła pod nosem i ruszyła wgłąb Piekła. Wpadła do niewielkiej chatki(która wewnątrz była o wiele większa) i zaczęła szperać w szufladzie. Wywalała tony papieru i różnych buteleczek na ziemię wyciągnęła czarną teczkę z zatartym napisem Xellas/Xopy. Chwyciła ją w zęby i woląc nie myśleć ile czasu straciła wybiergła z domku. Minęła diablicę, której wszystkiego papiery się pomieszały i zniknęła w portalu.

Wylądowała na gdzieś w lesie. Było ciemno i nieprzyjemnie.
Ch:Nie ma to jak odpowiedni klimacik _-_ -nagle usłyszała odgłos kroków. Zwężyła oczy i dostrzegła idącą ku niej postać. Miała krótkie włosy...
Ch:Szlag...- zaczęła się szybko cofać."Xellas..."
Demon chyba też ją ujrzał, i nie poznając jej uśmiechnął się paskudnie. Wilk prędko wypowiedział zaklęcie i wskoczył do portalu, zmieniając miejsce pobytu.

Chimi ponownie wylądowała w lesie. Teraz czuła jednak znajome jej aury.
Ch:Ysfen...Vhfriz...Axfe!- trzymając w zębach teczkę pobiegła w ich kierunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-11-2004, 09:58   

Tymczasem Daerian był zajęty paroma sprawami... głównie przmyśleniami, co zrobić z rycerzem... ten człowiek znał jego zonę, więc być może mógł być przyjacielem... albo kimś zupełnie innym... cóż, w tej chwili nie było możliwości tego roztrzygnąć... pzostawało go schwytać i dokładnie z nim to omówić na (nie)równych warunkach ^^
Tymczasem zainteresowało go coś innego... dziwna postać w bieli, która również obserwowała grupę... pomimo braku umiejętności wyczuwania aury, szybko doszedł do wniosku że to Mazoku... ta postać poruszała sie trochę inaczej niż człowiek, i co najważniejsze - podróżowała przez astral.
W sumie zaczynało być coraz ciekawiej... ale jedno było pewne... w tej chwili zbyt wiele osób z grupy dysponowało mocami zdolnymi zaatakować duszę...a jemu dosyć na swojej zależało ^^ Musial więc zaczekać i się przygotować... był taki rytuał, służący właśnie do ochrony tej dośc istotnej części... tak więc postanowił go odprawić w spokoju, w swoim wymiarze, zanim ponownie wróci do łowów. Rytuał był bardzo długotrwały w działaniu, więc nie będzie po jego odprawieniu powodów do obaw ^^ Tak więc wziął się do roboty...
Zostawało tylko pyatnie... łapć rycerza jako pierwszego i wycisnąć z niego informacje, czy też raczej zostawić go jako najciekawszego na koniec ^^?
A i jeszcze jedno... czemu ten nieznany mu Mazoku przeszkadza Xellas, mającej ponoć misję od samej LON? Czyżby Pani Koszmarów po prostu bawiła się kukiełkami? Cóż, jeśli tak to będzie zadowlony mogąc trochę pozmieniać jej wredne zamysły ^^

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 10:15   

Chimi widziała już towarzyszy. Dobiegła do nich i już miała coś powiedzieć, gdy oczy stanęły jej w słup.
Ch:Kurdę....-jęknęła i usiadła kładąc obok teczkę- Widzę, że mamy do czenienia z najgorszą opcją...
Y:Hm?- odwrócił się- O wróciła panienka.
Ch:Chyba wiecie gdzie jest Xopy...-mruknęła przyklejając wzrok do drowich rąk.- Vhriz...zacząłeś hodować paznokcie? -mruknęła z sarkazmem.
Drow spojrzał na dłonie. Paznokcie o kolorze wściekłej czerwieni rosły mu z każdą chwilą.
A:Bwachachacha!!!!!
Ch:Axe!>< Zaraz...co ty masz w zębach?- odwróciła łeb i spojrzała na rycerza i jego porwane spodnie.-o.O Axe...zachowujesz się jak pospolity szczeniak!>.< Powiem Arcy, żeby zmieniła ci ciało na smoka _-_ W tej jesteś bezużyteczna!
A: >.<*********************


Tymczasem Xellas szła spokojnie, maltretując po drodze wszystko co spotkała. Srebrnooka postać przyglądała się jej uważnie i coraz wykrzywiała usta w uśmiechu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 11:03   

Drow szedł z wściekłą miną, nie dość, że miał podbite oko, wampirzyca ciągle do niego gadała, to jeszcze zafundowała mu paznokcie
-"Nuuuuuuuuuuuuuudze się"-wampirzyca wydzierała się w głowie Vhriza
-Masz problem>.< -lokatorka nie była miłą osobą, zaczynał współczuć Xellas że musi siedzieć z tym cholerstwem na co dzień
-"Drowie..."
-Co?
-"Co z obiecanym striptizem??>]"
-O.o
-"Jak ona wykompie się w wannie miał być striptiz więc czekam>] No już zasuwaj>]"

Tymczasem Xellas wyczuła, że ktoś porusza się jej śladem, postanowiła złapać istotę w pułapkę...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 11-11-2004, 11:12   

A Vhriz postanowil rozwiazac problem lokatorki raz na zawsze.
Znalezienie wkorzonej demonicy w lesie pelnym do niedawna zywych stworzen nie stanowilo problemu. Wystarczylo isc za wybuchami.
Takoz gdy nagle odglosy znecania sie nad fauna i flora nagle ucichly, grupka pod wodza Ysengrina-bez-spodni znalazla sie w najglebszym lesie, nie maja zielonego, ani nawet rozowego pojecia, gdzie oni, na dziewiec kregow, sa.
Poza Vhrizem, ktory oprocz tego zaczynal sie zastanawiac, co zrobi Xellas, jak ja znajdzie.
Lista byla dluga i zawierala sporo ciekawych pozycji.
Powrót do góry
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 12:18   

Im dłużej przyglądał się grupce, tym bardziej dochodził do wniosku, że jego misja jest zbędna. Nie był w stanie dostrzec żekomego zagrożenia dla interesów Pani. Ale rozkaz to rozkaz.
Zamyślony, nagle spostrzegł, że odgłosy cierpień zwierząt ustały.
- Co, już skończyła? Raczej wątpie. Chyba więc coś się stało.
Postanowił to sprawdzić.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 6 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group