FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 13:17   

Srebrnooki po chwili znalazł Xellas, przysiadł na drzewie i zaczął przyglądać się przygotowywanej pułapce z coraz większym zdziwieniem. "Co ona sobie wyobraża?" pomyślał widząc jak Mazoku zaczyna zaklęciami wypalać coraz to głębsze dziury w ziemi by następnie ukryć je iluzją. Koniecznie dodać trzeba kiepską. Przeciętny iluzjonista... no powiedzmy iluzjonista trzeciego kręgu bez trudu rozpoznał by że to iluzja.

*

Tymczasem bliżej obrzeży lasu niedaleko rycerza, przemknęła się jakaś postać, cichutko jak kot... albo skrytobójca... Okrążyła wszystkich kilka razy, i wskoczyła na najbliższe drzewo.
Rycerz drgnął...
Ostrze przeleciało niczym błyskawica, trafiając tuż obok ucha Shiro.
-Jest dobry...
-Zamilcz Lucifer... - jak zawsze obojętny głos wypłynął z ust lekko wyprowadzonego z równowagi Shaitany.
Zapieczętował swoją moc, gdyż używając jej skracał długość swojego życia, a tutaj co?
Ściga go archont potrafiący rozdzielać się na 2 części, i to do tego znający takich ludzi...
Szybko przeskoczył na inne drzewo, tym razem ostrze drasnęło go w lewą rękę.
Postanowił dłużej nie bawić się w podchody do rycerza, i poszukać głównego problemu.

*

W tym samym czasie w zupełnie innej części lasu, mazoku skończyła przygotowywać pułapki i ukryła się na jednej z gałęzi czekając aż śledząca ją osoba wpadnie w którąś.
Nagle z zdziwieniem stwierdziła że ktoś ją przytulał. (:P)
-Tu jesteś... - usłyszała, głos był znajomy, ale to się nie liczyło...
Zanim przybysz zdołał powiedzieć coś więcej, Xellas przeteleportowała się za niego i wystrzeliła w niego ognistą strzałę.
Przybysz, uniknął tego z łatwością, wpadając jednak w jedną z wcześniej przygotowanych pułapek.
Fioletowłosa pojawiła się tuż nad nim i dopiero wtedy zobaczyła jak wyglądał natręt, był to 15 letni chłopiec w szarej bluzie. Zawahała się chwilę po czym zgromadziła w dłoni energię.
Wycelowała, i zniknęła...
W miejscu w którym stała, przez chwilę wisiał pies, który po chwili spadł prosto w ramiona Zegisa, przewracając go. Chłopak poczuł że coś przebija jego plecak, a potem lekko nakłuwa jego plecy. Wstał szybko, poczuł że w plecach został mu kawałek kolca. i obejrzał się za siebie. Jego oczy pomału odmawiały mu posłuszeństwa, z ledwością zidentyfikował rozmazany kolec w którym tkwił jego piękny zielono-czarny plecak. Był to kryształ tenebre, magiczny minerał odbierający mu siły przy każdym kontakcie, a jego kawałek miał to sobie...
Uśmiechnął się z trudem i ostatnim wysiłkiem przeteleportował się do towarzyszy, pojawiając się znienacka tuż pod stopami rycerza.

-No prosze... co my tu mamy... - na ustach Ysengrinna pojawił się uśmiech...
Innowierca... sługa innego brunego boga... bezsilny leży u jego stóp...
Jednak po chwili uśmiech spełzł mu z twarzy…
Przypomniał sobie że po lesie grasuje demon, drowi łowca i jakaś inna osoba...
Na pewno inna! W końcu ani łowca ani Xellas nie poruszali się tak cicho…

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-11-2004, 13:38   

Słowa, słowa, słowa... cały rytual składał się w sumie tylko ze słów i siedzenia w magicznym kręgu... było to wyjątkowo nudne, ale Daerian wykazywał się zdumiewającą cierpliwością... mimo że normalnie wydawał sie niecierpliwy, gdy było trzeb apotrafił czekać całymi godzinami... a tym razem było to konieczne. Na szczęście rytuał zbliżał się już ku końcowi (powtarzanie 5 słów po raz setny każdego może wyprowadzić z równowagi...). Na zewnątrz jego prywatnego wymiaru czas płynął wolniej... w końcu po coś przyspieszył upływ czasu wewnątrz, w dostępnych mu granicach kontroli. Nie zmienialo to faktu, że i tak przez 10 godzinny rytual straci minimum 4 godziny w świecie zewnętrznym. Cóż, kontynuował działania... a kiedy skończy jego dusza będzie na jakiś czas całkowicie zabezpieczona przeed wszelkimi możliwymi atakami ^^ - jakże się cieszył że kiedyś studiował to zaklęcie, mimo że wydawało się tak niepotrzebne - w jego świecie nikt, poza bogami nie miał mocy aby dosięgnąć duszy kogos innego...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 11-11-2004, 14:06   

Pojawienie sie Zegisa bylo dla Vhriza sygnalem. Zanim ktokolwiek sie zorientowal, drow po prostu rozplynal sie w ciemnosci. Wciaz stal w tym samym miejscu jednak - to magia jednego z pierscieni zaczela dzialac.
Pocichutku, jak to tylk drowy potrafia, zaczal podkradac sie do miejsca, w ktorym Zegis mial pecha wpasc do dziury.
Jak mozna sie bylo spodziewac, prymitywna pulapka okazala sie skuteczna nad wyraz. Vhriz profilaktycznie zaczal lewitowac, wciaz nie wydajac zadnego dzwieku. I wciaz bedac niewidzialnym.
Pies skaczacy na niego nie byl tym, czego sie spodziewal.
Przeklinajac juz na glos, zwolnil zaklecie i zaczal spadac nim zwierze dolecialo do niego.
Ciezko upadl na ziemie, przeturlal sie w przod i powstal. Ladowanie zniszczylo niewidzialnosc, wiec przestal przejmowac sie dzialaniem po cichu, a zajal sie dzialaniami efektywnymi. I efektownymi.
Kula ognia pomknela w kierunku psa. Ten zamigotal i rozmyl sie, by przybrac postac Xellas, ktora oczywiscie z latwoscia uniknela pedzacych w jej strone plomieni.
X- Tylko tyle, smiertelniku?
V- Kogo nazywasz smiertelnikiem?
X- Do niedawna byles istota smiertelna. Teraz, nawet majac...dar, myslisz jak smiertelnik. I jak smiertelnik zginiesz.
V- Doprawdy?
Drow wyprostowal reke. Pierscien w ksztalcie baraniej glowy, ktory nosil na jednym z palcow, zadrgal nagle, a Xellas poleciala do tylu, jak trafiona taranem. Nastepnie wokol niej zmaterializowaly sie setki ostrzy, ktore zaczely krazyc wokol niej, rozszarpujac ja na strzepy.
Oczywiscie, zaden z tych atakow nie mogl zaszkodzic mazoku, ale dal Vhrizowi czas na skrocenie dystansu.
Gdy Xellas uwolnila sie w koncu od uciazliwego czaru, drow byl juz za nia, atakujac halabarda. Xellas instnktownie teleportowala sie, lecz mimo to poczula, jak ostrze rysuje jej na plecach piekaca linie.
Odpowiedziala blyskawicami z bezpiecznej jak sie wydawalo odleglosci, lecz drow nie zareagowal na ten atak. Blyskawice trafily go o odbily od plaszcza spowrotem do wlascicielki.
Wlasny atak podzialal na Xellas lepiej niz dotychczasowe proby drowa. Poleciala do tylu, powalona sila zaklecia.
A drow spokojnie wyciagnal zwoj i rzucal zaklecie.
Skonczyl, nim Xellas podniosla sie z ziemi.
Na pierwszy rzut oka nic sie nie stalo. Xellas, z pewnoscia siebie wlasciwa mazoku rzucila sie na Vhriza.... tylko po to, by zatrzymac sie w pol kroku. Drow przed nia okazal sie iluzja, wystarczajaco umiejetnie spleciona, by oszukac nawet mazoku. Chocby na chwile, ale jednak.
Prawdziwe bylo jednak ostrze halabardy, ktore wlasnie zaglebilo sie jej w plecy. Drow napieral na drzewce popychajac Xellas na swoj wizerunek. I do kregu magicznego, ktory blyszczal srebrnymi runami, oczekujac slowa aktywacji.
Wpadli do kregu razem. Drow wypowiedzial slowo aktywujace magie- swoja droga, brzmialo ono 'pawian', po czym wyrzucil broni objal Xellas. Krag byl akurat tak duzy, by zmiescili sie w nim. Ledwo.
X- Pusc mnie, swirze.
V- >D Kiss the world goodbye- i pocalowal miotajaca sie demonice.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 11-11-2004, 14:58   

Ysen klnąc pod nosem grzebał w torbach na koniku, jednocześnie szczelnie zesłaniając się peleryną. Na swoje szczęście akurat zapasowe portki miał. Dziesięć par. I ani jednej koszuli, kurtki czy peleryny. Za to jedna skarpetka. "Gdy wrócę do domu Wielki Szatny i reszta tych baranów z zaopatrzenia będą żałowali, że się urodzili==... A tę małą gnidę też jeszcze załatwię, zatęskni za swym wszawym piekiełkiem."

Wybrał jedną parę i wszedł do jednego z budynków, gdzie zabarykadował się i położył zaklęcie blokady.

- DO DIABŁA I STU PIORUNÓW!!! AAAAAAAARRRRRGHHHHHH!!!!!!!!!!
- Co mu się stałoO_O?
- Pewnie teraz dopiero zauważył, że ma obrożę blokującą magięXD - powiedziała Axe.

* * *

Tymczasem Xellas z trudem, ale odepchnęła go, jednocześnie oddychając ciężko. Zaczęła się drapać w rękę bo coś ją swędziało. "Do diabła, w takiej chwili><! Chwila moment, jestem mazoku, co mnie niby może swędzieć==?". O dziwo swędziało również nibydrowa, który drapał się jeszcze bardziej zawzięcie.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 15:54   

Gdy Chimi i Axe przestały zajmować sie rycerzem zauważyły że chłopaka już nie ma...
Została po nim jedynie niebieska kałuża...

*

Archont obudził się w wymiarze spektralnym. Gdzie nie spojrzał widział podniszczone kamienne ściany, na ołtarzu leżała jakaś rękawica, gdy zbliżył się zobaczył że to jakaś dziwna istota...
Poczuł ból w plecach... zakręciło mu się w głowie i upadł uderzając głową w jeden z stopni.
Błekit, zmienił się w szkarłat, a potem przeszedł w czerń...

*

Obudził go głos stwórcy...
Zawiodłeś sługo... Zegis leżał niezdolny do ruchu słuchając wyrzutów Eldera...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 11-11-2004, 16:41   

- Ysen otwórz do stu diabłów chcę ci po prostu pomóc><!!!
- Sekundę, tylko skończę zakładać te portki><!
- Co robiłeś do tej pory==?
- Cierpiałem.
- A poza tym?
- Niszczyłem sprzęty.
- ==... Na pewno nie trzeba ci pomóc?
- Jestem odporny na oparzenia.
- Tamte krzyki mówiły co innego==.
- Zdaje ci się.
- _^_...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 16:46   

Czar przestał działać, oboje z drowem padli na ziemię. Swędzenie ustało.
-Nigdy wiecej nie posłucham jak powiesz, że gdzieś mam wejść>.<
->]
-Mam nadzieję, że Xopy uprzykrzała ci ten czas>]
-Możesz być tego pewna, ale opowiedziała też kilka ciekawych rzeczy>]
-O.o c-co na przykład?
->] nie powiem^^
- _-_
Drow dostał lewym sierpowym, po czym wampirzyca położyła się na ziemi i olewając wszystko zasnęła
-Za dużo wrażeń jak na jeden dzień

******

Tymczasem na placu zebrało się 20 kapłanów
-Macie znaleźć te demony!! Wrogów Syriusza!!
-Tak jest!!
-Yyyy a jak znajdziemy to co mamy zorbić??^^'''
-No jak to co??=='' Złapać i przyprowadzić do świątyni poświęcimy ich, a Syriusz na pewno da nam swoje błogosławieństwo.
I ruszyli....

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-11-2004, 17:07   

Tymczasem Daerian zakończył rytuał... z powodzeniem. Dziwny wiatr owionął jego postać, tworząc wokół niego kształt kuli, po czym zniknął, jakby wciągnięty do wewnątrz jego ciała... Daerian uśmiechnął się... wiedział że czar działa. Gdyby było inaczej, jego dusza w tej chwili latałaby gdzieś daleko, oddzielona od ciała. A tak był w tej chwili odporny na wszelkie możliwe formy ingerencji w jego dusze i jaźń... Co jednak nie chroniło jego umysłu... od tego miał jednak swoją wrodzona drowio - smoczą odporność i dużą siłę woli ^^
Teraz pozostawało mu tylko jedno... zająć się robotą. Zdecydował, że rycerz będzie trzecim celem, a ostatnim wampirzyca... Teraz pozostawało tylko zdecydować od kogo zacząć... skłaniał się jednak ku drowowi ^^... Ale najpierw było coś ważniejszego do załatwienia. Jeden z tych nowych towarzyszy zniknął, i jak na razie nie był groźny... natomiast nie było wiadomo, do czego dąży ten Mazoku... postanowił z nim porozmawiać.
W tez celu przygotował kilka zaklęć... w tym ochronę przed złem i kilka innych, mających go chronić przed Mazoku... po czym pojawił się tuz koło srebrnego, którego twarz w najmniejszym stopniu nie zmieniła wyrazu... Daerian uśmiechnął się.
- Witaj. Chciałbym tylko z tobą chwilę porozmawiać...
Mazoku w żaden sposób nie zareagował, ale wyraźnie próbował zniknąć w astralu... dobrze że Daer przewidział to i założył na obszar czasową blokadę...
- Wybacz, że ci przeszkadzam, ale chciałbym tylko chwilę porozmawiać i dowiedzieć się czego chcesz od moich celów ^^. No i nie mam złych zamiarów wobec ciebie :-) To mówiąc bawił się buteleczką, w której posiadał kawałek jaźni Vela...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 11-11-2004, 17:24   

Drzwi do budynku wyleciały z hukiem razem z barykadą. Ysen powoli wymaszerował, miotając oczyma pioruny. Spodnie były identyczne jak poprzednie(w końcu reguła zakonna to prawo), jedyną zmianą był więc właśnie mordercze spojrzenie i paskudne ślady oparzeń na szyi. Axe na jego widok omal nie umarła ze śmiechu. On na jej widok nic nie powiedział, tylko ruszył w jej stronę i nie zatrzymując się kopnął ją z całej pary.

- Oj o_O - Chimi śledziła lot wydzierającej się demonki nad lasem.
- AAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUU!!!!!!! - Ysen zawył jak najprawdziwszy wilk, tylko z większą siłą. - DORWĘ CIĘ TY DIABELSKI MIESZAŃCU CHOĆBYM MIAŁ ZAMORDOWAĆ KAŻDEGO DROWA NA TEJ PRZEKLĘTEJ PLANECIE!!!!! SŁYSZYSZ MNIE!?!?! NIE ŻYJESZ JUŻ!!!!

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 17:39   

Jeszcze przez chwilę srebrnooki nie reagował, po czym oparł się o konar drzewa. Zdawał się być lekko zdziwiony, lecz nie pojawieniem się gościa, lecz następną zmianą w aurach tego drowa i wampirzycy - miał nadzieję, że będzie jednak większy ubaw. Nie przejmował się całą sytuacją, także tym, że została mu odcięta ewentualna droga ucieczki. Zresztą i tak nie widział sensu w walce, a co dopiero w ucieczce.
Zaczął mówić spokojnym, wesołym głosem.
- Ależ nie przeszkadzasz. Zaoszczędziłeś mi nawet kłopotów. Czego chce od twoich celów? Cóż, mam przeciwdziałać pewnym wydarzeniom, z którymi są oni bardzo mocno powiązani. To wszystko. No, może chce się z nimi odrobinę pobawić. Na nich mi niezależy. Zdaje mi się jednak, że wchodziłeś w układy z tym rycerzem. Czyżbym się mylił?
Przyglądał się rozmówcy, zastanawiając się nad jego rola. I nad tym, jak możnaby ją wykorzystać.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-11-2004, 17:50   

Nie wiem - Daerian usmiechnął się - możliwe. Na razie jeszcze nie zdecydowałem ^^' Ale czy to oznacza, że nie będziesz mi wchodził w drogę, jeśli spróbuję ich dostarczyć Świątyni?
Uśmiechnął sie jeszcze szerzej i czekał na odpowiedź... mając na sobie odpowiedni czar wykrywający kłamstwa Mazoku... szkoda tylko że miał tylko jeden zwój i więcej juz go nie użyje :-( (twórca tych zwojów został szybko zabity przez mazoku... jakos się nie dziwię XD)
A tymczasem magiczne oko nagrywalo wszystko na zasadzie kamery... potem się obejrzy, nie należy tracić czujności podczas rozmowy z Mazoku...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 17:53   

Ch:Ej no >.< -warknęła na rycerza, który ciężko dyszał ze złości- Co to miało być? Axe może i jest denerwująca, ale mam wyłączność na znęcanie się nad nią!><
Wypowiedziała zaklęcie i Axe pojawiła się tuż przy niej ze spuchniętym pyskiem.*
Ch:Lecz się ofiaro losu>< Dość już tego, idziemy Ysen poszukać reszty, bo znikł gdzieś Vhriz ><
powedziawszy to wsadziła sobie Axe na grzbiet i ruszyła przodem. Nie trzeba się zastanawiać gdzie są, gdyż z łatwością można było wyczuć uśpioną aurę wampirzycy.
Ch:Boję się pomyśleć co Vhriz jej zrobił, że jest znowy sobą...
Y:Nic co by jej zaszkodziło...-mruknął z wręcz odwrotną nadzieją rycerz.
Ch:Widać ich.- wilk przyśpieszył wyprzedzając rycerza. Mijając go, Axe zmierzyła Ysena morderczym spojrzeniem. Leczyła właśnie opuchliznę. Oczy zwężyły jej się i zapłonęły czarnymi językami płomieni.
A:Zobaczysz...nie musisz wcale iść do Piekła, żeby je poczuć... obiecuję, że niedługo...poznasz jego moc...
Dalszych słów rycerz nie zrozumiał, gdyż wilk z małym demonem na grzbiecie oddalił się. Mimo wszystko twarz Ysena wykrzywiła się w pogardliwym uśmieszku lekceważenia.


Ostatnio zmieniony przez Chimeria dnia 11-11-2004, 20:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 18:12   

- Dostarczenie ich Świątyni nie koliduje z moimi planami ... no, może z wyjątkiem wampirzycy. Co nie znaczy, że nie będe wam "uprzyjemiał" podróży.
Zaklęcie wykrywania kłamstwa podpowiadało Daerianowi, że to była prawda - w każdym razie jej część.
Łowca jednak nie zauważył niezbyt silnej porcji energii, skierowanej w magiczne oko. Była to jedynie drobna niespodzianka - zastąpienie oryginalnego nagrania krótką wiadomością: "Nie ładnie".

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-11-2004, 18:39   

Daerian przyjrzał się srebrnookiemu, ukłonił się, podziękowal i zniknął... wiedział że przy kontaktach z potężnymi Mazoku trzeba być ostrożnym, bo zawsze mogą czymś zaskoczyć... dlatego utrzymał jeszcze barierę, a skoki przestrzenne wykonał tak że śledzenie nie było możliwe... no i dokładnie przebadał sie na wszelkie metody magicznego/mazoczego/psychicznego (etc XD) śledzenia... dopiero potem przeniósł się spowrotem do swojego sanktuarium... i zdenerwował się sprawą oka... ten Mazoku miał niezły zasięg, oko było minimum 200 m od niego, śledząc drużynę... trzeba będzie uważać... zresetował je i wysłał ponownie do śledzenia drużyny... a sam zaczął sie szykować do polowania na drowa... to mogło byc wyzwanie... najlepiej będzie oddzielic go od grupy, a nastepnie odstawić prywatne polowanie... tak, to będzie zabawne ^^

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 11-11-2004, 19:01   

Nie ruszał się z wygodnego drzewa. Przez chwilę starał się namierzyć odchodzącego łowcę, lecz szybko go zgubił. Sam nie mógł jeszcze go śledzić.
No cóż, jestem pewien, że i tak będzie się trzymał blisko nich. z pewnością się jeszcze przyda.
Spojrzał w bok, w stronę grupki. Nie potrzebował żadnego magicznego oka - miał parę własnych, wcale nie gorszych. Zaśmiał się lekko na widok sprzeczki rycerza z małym wilczkiem.
Tak niezgrana grupa. Cóż oni mogą
Wysokim susem wskoczył między korony drzew. Nie zauważył, jak jeden z symboli na jego ubraniu rozświetlił się.
"Bardzo wiele."
Dopiero po chwili zdał sobię sprawe, kto to.
"Pani"
"Przeszkadzasz Xellas w wykonywaniu misji"
"To także moja misja"
"Więc czemu walczycie"
"Ona nie zrozumie, że czasem trzeba kogoś poświęcić. Kogoś bliskiego."
"Nie ważne. Sprawy się skomplikowały. Jesteś potrzebny gdzie indziej."
Po chwili zniknął, oddalając się coraz bardziej od tego miejsca.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 7 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group