FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31, 32  Następny
  Świetlne Łzy
Wersja do druku
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 09-06-2007, 12:39   

Mimo że wcześniej rzuciłam hasło, grupa strasznie się ociągała. Jedynie Miyu chyba doszła do wniosku, ża w tamtej okolicy aż tak fajnie nie jest albo<co z początku nie bardzo przeszło mi przez myśli> potraktowała moją prośbę, żeby iść w pewnym szacunkiem. Niezwykle dumna z tego wątpliwego raczej i niepewnego sukcesu szłam spokojnie przez las, nie zatrzymując się. Powiedziałam tylko cicho do towarzyszki:
-Reszta nas jakoś znajdzie. Teraz nie możemy stawać.- oczywiście podejrzewałam, że pozostali z lekka się wkurzą, że ot tak poszłam, ale nie bardzo mnie to obchodziło. Dopiero kiedy doszliśmy do sporej polany(i z dala od ściany lasu) zatrzymałam się, żeby poczekać na resztę.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 09-06-2007, 13:08   

Avalia mrukneła coś na styl "list do znajomej" i sama pogrążyła się w swoich myślach, gdzie powstała inna żeczywistosć i w soim umyśle zaczeła prowadzić rozmowe z dwiema
*-Te Jan...mamy problem - stwierdziła Avi podchodząc do dziewczyn
*-Co tym razem wasza wysokość? - zapytała ruda dziewczyna
*-Nie przeginaj Ni...posłuchajcie, musicie się udać na groby moich rodziców, dziś jest pewna specyficzna rocznica. Za 2 godziny będzie tam pełnia, musicie użyć kuli Er aby powstrzymać hm...powiedzmy noc żywych trupów.
*-Czyli mamy zapobiec ponownej katastrofie? - zapytałą czarno włosa dziewczyna z kocimi uszami.
-Dokładnie, wyśle część siebie abyście mogły kontrolować kule...licze na was*
Siostry Jan znikneł z umysłu, a sama Avi wróciła do żeczywistości. Zatrzymała sie na chwile, i zamieniłą kij w czerwoną kule. Wyciągneła z siebie swoja anielska forme którą zostawiła na ów planecie a demoniczna część znikneła wraz z kulą.
Nie zważajac na zdziwienie młodziana, ponagliła go i szybko znaleźli się koło reszty toważyszy.
-Przepraszam Miyabi miałam coś do zrobienia - wymruczała białowłosa.


Ostatnio zmieniony przez Avalia dnia 09-06-2007, 13:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Miyu_ Płeć:Kobieta
wciąż poszukujący


Dołączyła: 02 Cze 2007
Skąd: Deus ex Machina
Status: offline
PostWysłany: 09-06-2007, 13:09   

- Liczę na ich rozsądek- stwierdziła Miyu spokojnie.
Poszła za Myabi, bo widziała, że orientuje się w tym, co się dzieje znacznie bardziej niż ona sama, a z doświadczenia wiedziała, że to bardzo dobry powód do podążania za kimś (zwłaszcza w przypadku zagrożenia).
Rozejrzała się po okolicy i słuchając ćwierkania Alteny (która miała bardzo silnie rozwiniętą intuicję i instynkt, niezależnie od postaci) czekała na resztę.

_________________
"They've never been allowed to love in this cursed cage
It's only the fairy tale they believe"

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 09-06-2007, 14:15   

Postanowiłam być miła i machnęłam na to ręką. Uśmiechnęłam się do Avalii i powiedziałam mile, że nic się nie stało, po czym ruszyliśmy dalej<pozostali przyszli przed Avalią>. Oczywiście przestrzegłam resztę, żeby się nie zatrzymywać po drodze, co jednak miejscami było trudne, bo w tak gęstych zaroślach trudno było iść, biec<o lataniu nie wspomnę> czy w jakikolwiek inny sposób się przemieszczać. Ja jednak beznamiętnie szłam do przodu takim samym tempem będąc myślami bardzo daleko. Niestety zamyślenie nie sprzyjało sprawnemu chodzeniu i niedługo potem musiałam szybko wrócić do rzeczywistości, żeby nie zaliczyć zderzenia z leżącym konarem. W ten sposób szliśmy mniej więcej 4-5 godzin bez przerwy.
W końcu doszliśmy do niewielkiej wioski nad morzem i nagle gęsta puszcza przeszła w wydmy. Radosna wręcz jak dziecko zbiegłam na dół po jednej z wydm do miejscowości. Niedługo potem wróciłam zadowolona ze sporym koszem jedzenia.
-Proszę. Ja już nie jestem głodna- rzuciłam wesoło do grupy i usiadłam na piasku, żeby posłuchać szumu fal. "Jak ja dawno tego nie robiłam..."- powiedziałam sobie w myśli i zamknęłam oczy. Nie bardzo mnie interesowało, co reszta powie o moim zachowaniu.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Ewan Płeć:Mężczyzna
8th Fallen Angel


Dołączył: 29 Maj 2007
Skąd: Białysotk
Status: offline
PostWysłany: 09-06-2007, 21:05   

Przez moment obserwowałem "podział" Avalii.
- Interesujące... - mruknałęm do siebie, po czym poszedłęm poczęstować się zawartością kosza i wziąć przy okazji coś dla Avi. Wybrałem trochę co lepszych warzyw, owoców, pieczywa, oraz mięsa i zacząłem coś pitrasić. Wkońcu mając odpowiednie komponenty, kontrolowanie rzeczywistości nawet na wysokim poziomie jest dziecinnie łatwe. Nie wspomnę już o zrobieniu w 10 sekund wystawnego obiadu na dwie osoby. Naturalnie przerobienie piasku na szkło, a jego w odpowiednią zastawę, włacznie ze stołami i krzesłami było dość męczące, o tyle efek, w stylu wiktoriańskim był doprawdy ciekawy. Po chwili zastanowienia, doszedłem do wniosku, że pobawię się tym razem w druzynowego kucharza. W ramach posiłku przygotowałem spagetti z sosem bolognese, a dla bardziej "nadprzyrodzonej" części, ulubione potrawy wedle zamówień.
W możliwie najlepszym momencie, bo wtedy gdy odłozłem ostatniąpotrawę odezwał sieznajomy głos w mojej głowie. Jak zawsze Ever musiał mi przekazać wiadomość:
"Szefie, za trzy godzinki masz się tłuc z Razielem... Powiesz o tym reszcie, czy będziesz musiał gdzieś wyjść, jak zawsze?"
"Powiem..." - odparłem - "Ale nie teraz..."
"Posiłek skazańca, co?" - zarechotał duch
"Zamknij pysk..." - prychnąłem na ducha w myśli. Chociaż po części przyznawałem mu rację...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
8954474
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 09-06-2007, 22:10   

-Popisuje się- mruknęłam pod nosem, patrząc kątem oka na wyczyny półdemona. *on ma z transmutacją takie problemy?*
Usiadłam powoli i zaczęłam się zastanawiać, co by tu porobić. Grupa raczej nie miałaby chęci na bardziej ludzkie sposoby spędzania wolnego czasu, a przecież nie będę się popisywać zabawą w magię. Po dłuższym namyśle doszłam jedynie do wniosku, że siedzenie też jest fajne, ale ja siedzieć nie chcę. Teraz kiedy wyszliśmy z zamku nawet nie wiedziałam czego tak zasadniczo szukamy. Postanowiłam iść potrenować do bezpiecznej części lasu. Wstałam i zaczęłam iść wzdłuż krańca puszzy, dopóki nie trafiłam na niewielką orchideę. Wtedy weszłam spokojnie w gąszcze i po chwili znalazłam się na niewielkiej polanie ze wszystkich stron zakrytej przez drzewa. Na złość Ewanowi(nawet jeśli o tym nie wiedział) zaczęłam tworzyć najróżniejsze, kunsztownie zdobione przedmioty: armatę z płaskorzeźbą konia, zamek(nie mogłam się powstrzymać) no i oczywiście z czystej wredoty postawiłam ładny zestaw mebli ogrodowych także w stylu wiktoriańskim. Zastanawiając się, czy ktoś zauważył, że mnie nie ma, klasnęłam ostatni raz i uderzyłam rękami w ziemię. Wszystkie stworzone uprzednio przedmioty zniknęły, pojwiło się tylko krzesło, niewielkie biurko i lampka, którą zapaliłam i wyciągnęłam notatnik.
Szybko udało mi się dotrzeć do tego, że wszystko zaplanował dużo wcześniej i Eratha wziął za cel jeszcze w młodości. Gdyby jeszcze żył, pewnie byłby potężny, zły i bylibyśmy wrogami...nie bardzo panowałam nad myślami, ale mimo wszystko jego przemyślenia, idee i rozważania na temat egzystencji nie popsuły mi aż tak humoru. Po ciekawej lekturce(którą czytałam dobre parę godzin przez bazgroły) tym razem cicho klasnęłam w dłonie i dotknęłam obiema naraz mebli, które natychmiast wrosły w ziemię.
Spokojnie wyszłam z lasu i poszłam się położyć, żeby tym razem posiedzieć spokojnie i pomyśleć nad notatkami, które na razie tylko zapisałam w pamięci.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Miyu_ Płeć:Kobieta
wciąż poszukujący


Dołączyła: 02 Cze 2007
Skąd: Deus ex Machina
Status: offline
PostWysłany: 10-06-2007, 17:06   

Z zainteresowaniem oglądała wyczyny trasmutacyjne drużyny.
Sama jednak wolała skakać w inne wymiary i to też zrobiła, wracając po chwili z deserem dla wszystkich na sporej tacy - pełnej pucharków z lodami.
Krótki błysk ponownej zmiany postaci i oto Altena w postaci ludzkiej trzymała już jeden z pucharków.
- Deser przyszedł! - zawołała Miyu i zajęła się swoją porcją, położywszy przedtem płaszcz na piasku nieco powyżej miejsca, gdzie przebywała reszta.
- To do ciebie niepodobne- stwierdziła Altena półgłosem.
Miyu uśmiechnęła się nieznacznie.
- Transmutacja może i wygląda efektownie, ale takie jedzenie nie ma specjalnej wartości. Lepiej niech się zajmą czymś bardziej realnym.
- Deserem?

Ostatnią uwagę Alteny puściła mimo uszu.

_________________
"They've never been allowed to love in this cursed cage
It's only the fairy tale they believe"

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 10-06-2007, 17:23   

-No nie wiem czy to posiłek skazańca - mrukneła Avi siadając przy stole - mogłes powiedziec bym zrobiła te meble - ale wygląda apetycznie - Po tym krótki ale rzeczowym stwierdzeniu Avi usiadła do stołu.
- Cóż drogi panie musisz sie pokrzepic przed tą wielką walką, którą masz niedługo - stwierdziła Avi miedzy jednym a drugim gryzem. Nagle upuściła widelec i łyżke, którymi spożywała makaron - choroba....przepraszam musze na jakiś czas was opuścić, a i makaron pyszny - stwierdziła w miedzy czasie wyciągając z płaszcza łabędzie pióro i rozcinając nim żeczywistość. Zanik ktoś zdazył się połapac o co chodzi Avalia znikneła w stworzonym przez siebie portalu.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ewan Płeć:Mężczyzna
8th Fallen Angel


Dołączył: 29 Maj 2007
Skąd: Białysotk
Status: offline
PostWysłany: 10-06-2007, 22:56   

W milczeniu skończyłem posiłek. Zmieniłem krzesło w wielki, głęboki i miekki fotel, po czym odwrócięłm go do morza. Stworzyłem w swej dłoni lampkę czerwonego wina wytrawnego rocznik 64. Dobrą chwilę się nim delektowałem kontemplując morze... W końcu westchnałem, dopiłem wino, zdjałęm płaszcz i rzuciłęm go na fotel.
- To miejsce jest zaklepane - rzuciłem wesoło do drużyny, pomału idąc na miejsce spotkania...
Powziąłem sobie, że przed pojedynkem nie będę niczego żałował, ale nie wyszło, trudno. Pozostaje mieć nadzieję, że wrócę żywy... Tym czasem przysłuchiwałem się śpiewowi ptaków i spacerowałem dalej...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
8954474
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 10-06-2007, 23:31   

Odprowadzałam wzrokiem Ewana, zastanawiając się, dokąd idzie. Znając życie, pewnie wróci ledwo żywy albo okaże się, że świat jest w niebezpieczeństwie. Mnie za to dręczyło kilka pytań, które trudno było sprecyzować. Jednak nie spodziewałam się odpowiedzi, ponieważ najpewniej nikt do końca by jej nie znał, albo podanoby mi różne wersje. Z drugiej strony nie wiedziałam już, dokąd dalej iść, cała nasza "misja" straciła cel. Z zamku trzeba było uciec, Caladan gdzieś zaginął(pewnie on by się we wszystkim połapał), statek właściwie nie wiadomo, po co był i kto go wysłał. Na dodatek zaczynając od zera na plaży niewiele dałoby się zrobić, a nikt nowym zadania nie wytłumaczył i czegoi tu konkretnie szukamy.
Oczywiście zapisałam to w pamiętniczku. Był to mój pierwszy wpis, jednak atmosfera w drużynie nie zawsze była dobra i po prostu musiałam sobie pogadać. Choćby do kartki. Zaczęłam się zastanawiać, kto by mógł mi pomóc w tej sprawie. Ahira dołączył po mnie, Ewan Miyu i Sara także, Fargass oraz Avalia podobno także doszli dopiero na statku, a i wcześniej sporo się działo. DJ mogła coś wiedzieć, ale na razie nie wyglądała na taką z którą możnaby pogadać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że z dziwnych przyczyn cała poprzednia ekipa się wykruszyła, a nasz cel jest przez to niezbyt sprecyzowany, szczególnie jeżeli nie mamy teraz czego badać, szukać, poznać, czemu zapobiec.
Nic. Strasznie denerwująca myśl.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 11-06-2007, 08:18   

Na innej planecie *w innej galaktyce*
-Ni po prawej! - ruda dziewczyna na te słowa odskoczyła jak poparzona.
-Choroba, jest ich za dużo - stwierdziła dziewczyna w długich brązowych włosach o niejedno litej fakturze. Siostry Jan stały odwrózone do siebie plecami tworząc rtójkąt, nad nimi lewitowała kula Er.
-Wiecie co dziewczyny? Ja biore tysiąc przedemną, Avi tysiąc po prawej a Juziji tysiąc po lewej.
-Ni chciałaś chyba powiedzieć dziesięć tysięcy i wątpie, że to załatwi sprawe - stwierdziła czarnowłosa.
-Dziewczyny zajmijcie ich czymś, użyje kuli aby ich zniszczyć.
-Nie uważasz, że jest ich zdziebeczko za dużo? - zapytała nie pewnie Ni, wystrzelając ze swojego pistole tu kilka świętych strzał.
-Nie mamy wyjścia - stwierdziła czarnowłosa, wyciągając swoje łabędzie pióro króre zamieniło się dość spory kryształowy kij. Ruda wzruszyła bezradnie ramionami i załadowała ponownie magazynek. Kiedy Juziji i Ni męczyły się z armiom zombi, Avi przywołała do siebie kule Er; rozwineła śniezno białe skrzydła i uniosła się o kilkanascie metrów do góry. Trzymajac kule na wystawionej ręce zakreśliła krąg przy zgrabnym obrocie.
-Aniele zawarty w tej kuli wysłuchaj mnie - krąg zakreślony przez Avi zaczoł się świecić -przybądź na me wezwanie, zeslij na mnie łaskę Bożą - w czarnym zachmurzonym niebie zrobiła się mała szczelina, i wraz z promieniami światła wyleciała gołebica, przysiadła on a na ramieniu dziewczyny.
-Avalia! Pospiesz się! - krzykneła Ni otoczona przez bande trupów.
Brązowowłosa zaczeła coś szeptać w swoim ojczystym języku, kula uniosła się i zmieniła kolor na złoty, przy dalszej częsci formułki kula Er zaczeła wysyłać z siebie złote promienie, które niszczyły armię umarłych. Po użyciu zaklecia została gdzieś 1/5 całej armii.
-No to jazda -stwierdziła radosnie Avi, tworząc w dłoni miecz z pióra gołębicy, w między czasie nakrapiając tworzącą sie stal wodą święconą. Równie uradowane Ni i Juziji, z troche większym zapałem zaczęły nisczyć resztki armii. Potrwało to co prawde dobrą chwile, ale wygrały, conajmneij tą bitwe.
-Czas spotkać się z rodzicami - mrukneła z małym zadowoleniem Ni
-Będzie dobrze.
Dziewczyny w biegu udały sie na pewna polane w lesie, mijając grote gdzie stworzona została kula Er, dom w którym kiedyś razem mieszkały i swój kochany las gdzie sie bawiły. Po pół godzinie dotarły na oswietloną przez księżyc polane, w miejscu gdzie znajdowały się groby, była ławka a na niej...
-Mamo, tato - ledwo wymruczałą Ni, była najmłodsza i prawie nei pamiętała swoich rodziców, miała zaledwie 4 lata kiedy, stwaiła sie na pogrzebie swojej matki. Kiedy ty Juziji zajmowała się zapłakanymi oczami swojej młodszej siostry, Avalia wraz z kula Er podeszła do ławki i klękneła przednią.
-Matko, ojcze...wolą rady jest abyście wrócili - na te słowa anioł i demon podnieśli się z ławki dalej trzymając za ręce.
-Avalio czy przybyłaś ze swoimi siostrami aby przekazać nam tą oczywista rzecz?
-Tak matko
-A powiedz czemu to rada pragnie abyśmy wrócili?
-Ojcze, wasze powstanie, odziałuje na wszystkie umarłe dusze na tej oraz pobliskich planetach, zmarli powstają ze swych grobowców. Całe armie umarłych niszczą planety.
-Czyli stawiasz szczęście własnych rodziców pod szczęściem innych?
-Tak matko?
-W takim razie wysłuchamy rady.
Avalia kiwneła głową wstała i odeszła na kilka kroków. Ławka znikneła tak samo jak jej rodzice, w wielkim błysku rozlegajacym sie na prawie cały wymiar, wsyztskie zmarłe istoty powróciły do ziemi.
-Dobra robota siostro - mrukneła czarnowłosa.
-No wiem, ale musze wracać, czy pomożecie mieszkańcom naprawić wszytskie szkody?
-Jasne
-No to do zobaczenia - stwierdziłą obojetnie, awi tworząc z kuli kose, i przybierajac swoja demonicznąpostać. Znikneła w portalu stworzonym przez Juziji. A Nikora siedziała pod drzewem, chco sobie płacząć.
Z celem czarnowłosej Avi trafiła prosto na fotel stworzony przez Ewana.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DeadJoker Płeć:Kobieta
Soul Loser


Dołączyła: 02 Lut 2007
Skąd: Prosto od krowy!
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-06-2007, 09:52   

-Nudno się robi-stwierdziłam lakonicznie.-Czy zauważyliście, że ani trochę nie zbliżyliśmy się do rozwiązania zagadki? Żadnej. Ani kto zlecił Rudemu porwanie nas, ani dlaczego, ani dlaczego przestał nas gonić, ani kto zabijał skalne smoki. Osobiście myślę, że pierwsza drużyna już się prawie wykruszyła i temu komuś już na nas nie zależy. Nie uważacie, że powinniśmy wrócić do punktu wyjścia, czyli do ruin miasta?

_________________
Za czasów rycerstwa, smoków i komuny
Nim łamanie kołem całkiem wyszło z mody
Gdy inkwizytorzy nosili shotguny
Autor tego posta przeżywał przygody
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 11-06-2007, 10:27   

-Ta za pewno poszukać ram rudego i Noire? Albo innego przbłede co bedzie chciał nas z niewiadomego powodu porwać - znuzona walką, nie czekąjąc na odpowiedź zasneła w fotelu a biała gołąbica usiadła jej na ramieniu. Kosa którą trzymała w ręce zamieniłasię w czerwnoną kule.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Miyu_ Płeć:Kobieta
wciąż poszukujący


Dołączyła: 02 Cze 2007
Skąd: Deus ex Machina
Status: offline
PostWysłany: 11-06-2007, 12:17   

Przysłuchiwała się dyskusji pt "gdzie teraz iść i czemu nie tam".
Miała zamiar udać się z drużyną, gdziekolwiek się nie wybiorą, bo zdążyli ją zaintrygować a to się ostatnimi czasy mało komu udawało.

Słońce dawało się jej we znaki coraz bardziej, więc wykonała kolejny skok po koc i linki, po czym przeszła się po cztery solidne długie gałęzie.
Z posiadanych elementów zmontowała całkiem przyzwoite zadaszenie.
Wyciągnęła się na rozłożonym uprzednio kocu mając nad głową rozciągnięty płaszcz i popijała rozwodnione wino z bukłaka.

_________________
"They've never been allowed to love in this cursed cage
It's only the fairy tale they believe"

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 11-06-2007, 15:41   

-Co jak co, ale trzeba ich poszukać, DJ ma rację- stwierdziłam krótko zadowolona, że jednak nie stoimy w miejscu. A jeżeli mieliśmy kontynuować zadanie "starej drużyny", trzeba przez pewien czas podążać ich krokami, bo jak na razie dążymy ku niczemu. Dlatego zdanie Avalii nieźle mnie wkurzyło. Poczułam ukłucie w żołądku i miałam znowu ochotę zrobić komuś krzywdę. Postanowiłam poczekać na przebudzenie Avalii i powrót Ewana, po czym naprawdę zabrać się za próby rozwiązywania zagadki. I nawet sceptyka Avalii nie mogła mnie powstrzymać od powziętej decyzji.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 30 z 32 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31, 32  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group