FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Następny
  Kitsune Renmei
Wersja do druku
Lena100 Płeć:Kobieta
Pani Cogito


Dołączyła: 15 Gru 2006
Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 13-01-2008, 22:39   

Trzasnęły drzwi. Wlazłam do sali z dość ciekawską miną i podrapałam się po głowie, mierzwiąc krótkie, czarne włosy.
- Oooo - wydobyło się ze mnie.
Zostawiłam na posadzce ślady błota. Avi spojrzała na mnie skrzywionym wzrokiem.
- Hmmm... A ty tu co? - spytała z przekąsem.
- Ja nowa.
Wyszczerzyłam się w nieco sztucznm uśmiechu.

_________________
ようやく君は気がついたのさ。。。
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 14-01-2008, 00:37   

Lena100 napisał/a:
Trzasnęły drzwi.

Drzwi od Hangaru - nie Sali - są zasuwane ^^ to tak jak trzasnąć zasłonką ^^
W Federacji Preferuje sie pisanie w 3 osobie, nie 1 - jeśli można prosić...

- OOO, moja Guma, szukałam jej!
Przewodnicząca złapała gumę i weszła do swojego pokoju. Nie zapomniała oczywiście trzasnąć drzwiami. Tabliczka z napisem 407 lekko od nich sie odbiła poprawiając trzask.

Pokój w niczym się nie zmienił... tylko trzeba było... Odkurzyć...

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 14-01-2008, 20:11   

Na wysokim drzewie opodal całego kompleksu sytuacji przyglądał się przez lornetkę pewien młody mężczyzna w płaszczu w różne odcienie zieleni.
-Ciekawe....->mruknął cicho.
Nic nie rozpraszało jego uwagi. Ptaszek zaćwierkał i narobił mu na zielony beret z małą złotą gwiazdką, lecz on dalej obserwował i robił notatki.
-#@%$#^@# ptaki. -> szepnął zapisując : "Dzień 245. Coś się nareszcie dzieje."

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-01-2008, 20:34   

Nagle Be obrywa po głowie z różdżki Avalii
-Jako wiceprzewodnicząca, mam prawo do wyproszenia cię z terenu tej Federacji po dobroci albo siłą.
- Ee...
Zanim Be cokolwiek powiedział znikną w różowym dymie i pojawił się po za terenem federacji, a zaraz koło niego pojawił się liścik: "Uprzejmie prosimy o zapisanie się do Lisiej federacji a dopiero potem jej obserwowanie z ukrycia. Z góry przepraszamy za niedogodności.

Z poważaniem, pomocniczka wiceprzewodniczącej Avalii - Lena"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-01-2008, 20:36   

Poczułam się opuszczona. Szefowa ot tak sobie poszła, zostawiając mnie na pastwę kurzu i pająków, którym zaraz usunęłam się z drogi przepuszczając do Lili pokoju(nie śmiem pytać po co tam szły). Ogólnie humor miałam marny... z dość smętnym, tępym niemal spojrzeniem wycelowanym z podłogę zaczęłam wlec się ku kuchni, co wyglądało bardzo teatralnie. Jeszcze bardziej zaś mój nagły podskok, gdy usłyszałam, że Pan Be wydaje dziwne odgłosy... w tym jeden mial przypominać małpę. Zaciekawiona rozwinęłam skrzydełka i wyleciałam z budynku aby cicho wylądować na konarze drzewa tak, aby on mnie nie zauważył i abym byłam jak najbliżej. W końcu znalazłam miejsce, zaszyłam się i poczekałam aż Avi skończy, aby zdać sobie sprawę, że faktycznie jego Lila nie zapraszała.
-Jak chcesz się zapisać, to idź do szefowej... tylko nie wiem, czy teraz jest odpowiednia pora. W zasadzie nigdy nie wiem kiedy jest odpowiednia pora- powiedziałam i odleciałam aby trafić zamiast w otwarte w zamknięte okno.
-To się wytnie- mruknęłam pod nosem i ruszyłam na poszukiwanie miotły(tradycjonalistka ze mnie- pewnie szefowa jako nowoczesna używa czarów).

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 15-01-2008, 00:11   

Nagle przed drzwiami hangaru pojawił się... dziadek. Taki zwykły. Na pierwszy rzut oka. Dziadkowy zdziadziały dziadek. W szarej, powłóczystej szacie. Z siwą długą brodą sięgającą do pasa, spiczastym kapeluszem i krzaczastymi brwiami. Dziadek podpierał się długim kosturem i rozejrzał się mętnym wzrokiem.
- Dzień dobry! Jest tu kto? - zawołał a raczej miał to być krzyk gdyż staruszek ledwo co wyszeptał to zdanie. Nagle oczy mu się rozjaśniły gdy ujrzał Marie i natychmiast do niej poczłapał.
- Witaj moje dziecko. Nie wiesz może gdzie się znajduję? - spytał wiercąc ją wzrokiem.
- To jest proszę pana główna siedziba Lisiej Federacji. Pan do nas należy? - odpowiedziała przyjaznym tonem dziewczyna.
- Lisia Federacja? A co to takiego? A, rozumiem. To organizacja w której kwaterze głównej własnie się znajdujemy? - odrzekł staruszek tonem takim jakby odkrył Amerykę.
- Eee, no właśnie o tym mówiłam.
- Naprawdę? No popatrz starość nie radość chyba słuch mi nie dopisuje ostatnimi czasy. Tak, chyba do was należę choć głowy nie dam. - wymamrotał dziadek po czym sięgnął do fałd szaty i wyciągnął z niej jakąś karteczkę. - Tak, tak zostałem wcielony do tej organizacji.
- No to w takim razie miło mi pana poznać panie... - Mare zawiesiła głos a staruszek wpatrywał się w nią pytającym jakby nie rozumiał co dziewczyna ma na myśli. - Pytam się jak ma pan na imię.
- A o to chodzi. - stwierdził staruszek zadowolony. - Mam na imię... Fuzbutt... Furbal... nie pamiętam. - podrapał się po głowie po czym zajrzał znów do karteczki. - A, no tak. Fibzan. Nazywam się Fibzan o tak. I jestem wędrownym czarodziejem. I nie mów mi na "pan" bardzo cię proszę drogie dziecko.
- To ty przestań zwracać się do mnie per "moje dziecko" Fibzanie. Mam na imię Marie. A więc jesteś... czarodziejem tak? - spytała dziewczyna próbując nawiązać jakiś kontakt z najwyraźniej pomylonym starcem.
- Co? Czarodziej? Gdzie? - wykrzyknął Fibzan głośno.
- Chodzi o ciebie.
- O... o mnie? Naprawdę jestem czarodziejem? No patrz kto by pomyślał. Chociaż jak sobie pomyślę to mam takie jedno zaklęcie... Kula ognista jak to szło? - starzec zaczął mamrotać jakieś dziwne słowa i gestykulować jednak półwilczyca skutecznie odwiodła go od zamiaru rzucenia czaru pociągając za szatę. - Lepiej tego nie rób bo spalisz wszystko w pobliżu. Może lepiej wejdźmy do środka. - powiedziała dziewczyna kierując się w stronę drzwi .
- Naprawdę? Szkoda bo to naprawdę dobry czar. - znów starzec zaczął mamrotać coś pod nosem podążając za Marie.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 16-01-2008, 14:46   

"Prosiłam o jakieś wydarzenia ale nie człowieka który po trzeciej setce przestał liczyć wiek. Mogę sie założyć, że od paruset lat tkwi w stanie pseudoniedołężnego."
Moglam być miła. Mogłam uśmiechać sie cieplutko podając owsiankę albo kaszkę. Ale znielubiłam tego człowieka. Jednak sposób na niego był równie prosty co perfidny.
-Wiesz... chyba powinieneś szefowej sie przedstawić i spytać ją o pokój- to mówiąc otworzyłam zamaszystym ruchem drzwi pokoju Lili, wepchnęłam Fizbana do środka i trzasnęłam, aby zaraz odejść dość szybkim krokiem. Cicha, albo inaczej: dość stara zemsta za zignorowanie się dopełniła i poczułam się naprawdę... zła.
-Jesteś naprawdę zła- odezwał się medalik i po chwili wokół ramienia oplótł mi się pęd, który ukształtował leśną nimfę.
-Wiem o tym- odparłam ze stoickim spokojem i poszłam w stronę mojego pokoju- mówiąc szczerze, nie bardzo mi zależy na byciu uważanym za miłą czy nie, zresztą dobrzy ludzie najbardziej cierpią.
-A gdyby źli...
-Pewnie byłabym dobra.
-Konformistka.
-A dziękuję- zrobiłam minę zadowolonego Garfielda i przekroczyłam próg swojego pokoju. Aby co oczywista trafić w starą, dębową szafę, która nie dość, ze zdjęła mnie bardzo skutecznie to jeszcze przysypała warstwą zalegającego kurzu. O miotle zapomniałam, kiedy mi się przypomniało, wpadłam na pomysł- wystawiłam dłoń przez drzwi i pstryknęłam. Usłyszałam cichutkie dzwonienie szkła składającego sie z powrotem w szybę. Pstryknęłam u palce- nic. Niektórzy mają pozytywne wibracje... moje były negatywne jak się dało chyba, skoro nie mogłam się posługiwać żadną magią oprócz swojej własnej. Chyba odmagiczniłam sobie pokój... westchnęłam ciężko i uniosłam palec do góry, wokół którego zrobiło się małe tornadko. Upuściłam je na ziemię i rzuciłam się do okna, które otworzyłam wyłamując i tak już styraną życiem klamkę. W ostatniej chwili, gdyż nagle zrobił się okrutny przeciąg który o mało mnie nie wywrócił, za to moja twarz zderzyła się z monstrualnym tumanem kurzu.
Pył wleciał mi wszędzie- w uszy, nos, usta, włosy, skórę, tylko nie do oczu które w ostatniej chwili zamknęłam zaciskając powieki tak mocno jak mogłam. Zdenerwowana wystawiłam tym razem głowę i rękę przez drzwi i pstryknęłam, zaraz byłam czysta. Wróciłam aby zaraz wziąć się za porządki.
-Parabole tańczą, tańczą tańczą tańczą...- podśpiewywałam cicho pod nosem, jedyna melodyjka którą mogłabym ogarnąć nie fałszując... eh. Trzeba było ćwiczyć głos a nie biegać po lasach.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 16-01-2008, 15:34   

Dziewczyna stala zaskoczona w samej bieliznie zamiatajac mala miotelka kurze z fzaski... Ogonek wesolo merdal jej w powietrzu... Gdy nagle ktos wpadl przez drzwi, stanol na srodku pokoju i z hukiem zamknol je za soba.
Wilkolaczka, zszokowana, nie wiedziala co sie dzieje. Spojrzala na starca...
- K-kim... p-pan jest? I czemu do ch-cholery wlazisz do mnie do pokoju bez pozwolenia...
- Bardzo przepraszam...
- WYNOCHAAAAA!! ¬.¬

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 16-01-2008, 18:24   

- O, przepraszam bardzo ale widzę, że restricted area jakiś tu jest. - odrzekł Fibzan omiatając swoim mętnym wzrokiem wszystko dookoła. W ogóle nie zwracał uwagi na negliż dziewczyny pewnie w ogóle go nie zauważył. - Ale to naprawdę nie moja wina, ta młoda dama z nimfą w naszyjniku mnie tutaj wepchnęła. - wskazał na drzwi gdzie miał ujrzeć Marie lecz niestety były już one zamknięte. - Hmm, poszła sobie? Podłość ludzka i nie ludzka nie zna granic. Żadnego szacunku dla starszych. - wymamrotał staruszek gniewnym tonem po chwili jednak ochłonął.
- No cóż nie przeszkadzam i już znikam mam tylko jedno pytanie: jakieś zakwaterowanie by się tu dla mnie znalazło moja droga? - podrapał się po głowie.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-01-2008, 18:48   

Avi chwyciła dziadka pod rękę i z serdecznym uśmiechem zaprowadziła go do jednego z pokoi *czystego należy dodać*.
-Proszę bardzo, tu może pan zamieszkać - powiedziała dość głośno, miło i serdecznie a by staruszek na pewno ją usłyszał.
-Oh...dziękuje drogie dziecko- wymruczał, wchodząc do pokoju. Avalia widząc, że "dziadek" jest bezpieczny, udała się do kuchni, zamykając za sobą drzwi.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 16-01-2008, 20:26   

-Teraz takie małe pytanie...- stałam w jego pokoju przyglądając się starcowi wzrokiem, który coś ukrywał- skąd niby wiesz, że mam nimfę w medaliku?! I lepsze: dlaczego wszystkim rozpowiadasz?!
Moje spojrzenie uwolniło swój gniew, kiedy pytałam o jego wiedzę.
-Nimfa. Jest. Publiczną. Tajemnicą. Pamiętaj o tym lepiej, jeśli nie chcesz zaleźć mi za skórę a twój wiek nie ma nic do rzeczy, szacunek i mnie się należy. A twoją rozmowę słyszałam zza zamkniętych drzwi.
Ze szczerą nadzieją, ze dotrze do niego, co mówiłam(na tyle wyraźnie aby nie pytał co mówiłam i na tyle głośno aby słuch mu jeszcze bardziej odmówił posłuszeństwa). Wyszłam z pokoju z donośnym trzaskiem, po drodze na moment dosłownie zawieszając spojrzenie na starcu. Teraz moje oczy z lekko czerwieniącą się tęczówką mówiły, że naprawdę mam problemy z utrzymaniem nerwów w ryzach przy nawet najdelikatniejszym naruszeniu mojej prywatności wbrew mojej woli.
-Ja rozumiem, że nie lubisz tego i że aby się o mnie dowiedzieć absolutnie musiał cię obserwować, ale chyba nieco przesadziłaś...
-Nie przesadziłam. On nie miał prawa wyczuć kogoś, kto nie emanuje pola nawet w najmniejszym stopniu- odfuknęłam ze zdenerwowaniem wchodząc do swojego pokoju. Trzasnęłam głośno drzwiami, w których niebezpiecznie zabrzęczało szkło.
-Marie, błagam! Jestem starsza, to wiem coś o szacunku, a ty go ani krzty nie okazałaś wobec gościa!
-Doskonale o tym wiem- wysyczałam przez zęby gwałtownym ruchem otwierając dziennik. Zeszycik nie wytrzymał niestety siły i rozpadł się rozsypując kartki na podłodze. Zaklęłam wściekle pod nosem i pstryknęłam w palce. Kartki zapłonęły bardzo żywym płomieniem, mało nie przypalającym mi włosów. Dziennik też zaczął płonąć mi w ręku, rzuciłam go na ziemię i przydepnęłam raczej żeby wyładować złość do reszty niż przytłumić ogień, który szybko strawił i wolno rozrzucone kartki i sam dziennik doszczętnie. Po niecałej minucie było po wszystkim a w calym pokoju było duszno od dymu. Rissa schowała się w międzyczasie do medalika, ja kaszląc podeszłam do okna i zakręciłam palcem, wokół którego niewielkie tornadko zaczęło zbierać płomienie. Otworzyłam okno na oścież i wyrzuciłam wietrzny twór, który rozwiał się na wietrze. Dość silnym.
Westchnęłam z lekką dezaprobatą i podeszłam do drzwi, które zaryglowałam od wewnątrz na tyle solidnie, żeby nikt nie wszedł nawet z taranem. Przy okazji mój pokój jako odmagiczniony był niemal odporny na teleportację, którą to mogliby wykorzystać w tym miejscu jedynie potężni magowie a i byłby problem z precyzją. Antymagia, która sie wytworzyła powinna ich odstraszyć... Usiadłam skrzyżnie na podłodze i wyciągnęłam szkicownik, w którym zaczęłam bezmyślnie bazgrać. Z medalika usłyszałam odgłos cichego wzdychania w wykonaniu nimfy.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 16-01-2008, 23:57   

- To ona ma jakąś nimfę w medaliku? Pierwsze słyszę... - odrzekł starzec drapiąc się po głowie. - Czego to ci ludzie nie wymyślą. - wymruczał po czym po chwili jednak jego wzrok stał się już bardziej ostrzejszy i skupiony. - Chyba należałoby naprawić co nieco, dziewczynce przykro się zrobiło. - poczłapał do pokoju Przewodniczącej i zapukał. Gdy odpowiedziało mu głośne "Czego?!" odchrząknął lekko. - Można zając chwilkę?
- Nie, nie można. - taką usłyszał odpowiedź.
- O jejku, jejku co się z tą dzisiejszą młodzieżą wyprawia. - po czym zapukał jeszcze głośniej. Gdy otworzyły się drzwi w których ukazał się nieco zirytowana Lila mająca najwyraźniej za cel kopnięcie go w cztery litery nie czekał tylko machnął jej przed oczami ręką. Na jej twarzy pojawił się wyraz zdezorientowania a Fibzan czmychnął do swojego pokoju wyszeptując ciche "Przepraszam." Teraz Lila nie powinna pamiętać tej wzmianki o nimfie ani tego, że ją przed chwilą odwiedził. Mało prawdopodobne żeby oparła się nieprzygotowana. Może to nieco nieczyste zagranie ale teraz przynajmniej nie będzie musiał słuchać zrzędzenia tej nimfomanki. Staruszek zadowolony z siebie ulokował się na swoim łóżku i zasnął z kapeluszem na głowie cicho pochrapując.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-01-2008, 10:23   

-Ta bo wszyscy kochamy Federacje - Mruknęła do siebie Avalia raz po raz popijając kawę, ze swojego nowiutkiego kubeczka z hide - Ten staruszek jest ździebko dziwny, miej na niego oko - po chwili zwróciła się do dość sporego wilka koło siebie. On na to tylko kiwną pyskiem i wrócił do obgryzania kurczaka z kości.
Avalia trochę znudzoną mimo wszystko sytuacją zaczęła szykować kanapki - Ja mam nadzieje, że przy zdolnościach Lileczki, charakterku Marie i uroku tego Fibzyna nie rozpętają tu wojny domowej.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 18-01-2008, 17:31   

Dziewczyna podrapała sie po nosie i sięgnęła po chusteczkę zamykając za sobą drzwi od swojego pokoju. Wydmuchała nos i wyrzuciła ją do pojemnika na śmieci... Pokój wyglądał lepiej, posprzątany i poukładany na nowo.
- To starcy są tacy dziwni, czy po protu to ludzka rasa? Wilkołaki są odporne na magie... przez tego głupka mam Katar...
- Zrobić mu coś? - Lila się odwróciła i spojrzała wprost w błękitne oczy czarnego kota siedzącego na bordowej pościeli.
- Tom... Nie strasz mnie. Czemu kot?
- Tak jakoś? Nie ładnie?
- Nie, nie... Lubie koty - Mówiąc to usiadła obok niego i zaczęła drapać pod bródką.

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 03-12-2008, 20:40   

Mimo iż niewiele było tu pisane, to miejsce nie było puste i nie mam tu na myśli byle robaczków, z całym dla nich szacunkiem. Federacja była ciągle aktywna w utajniony dla ogółu sposób, a nawet i nie jednego członka zdziwił fakt, ze odzień enta ilość stworzeń z reguły człekopodobnych tędy przechodziła.
Ku wielkiemu planu pani dowodzącej udało nam się zebrać dość pokaźną sumę pieniędzy.
Dziewczyna przeszła korytarzem lekko się kłaniając mijającym ją stworzenią. Weszła do biura samej pani prezes i ziewając pokrótce zadała na pozór zwykłe pytanie:
- Co teraz?
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 7 z 12 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group