FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  Poza Świątynią

Kto tak naprawdę rządzi w MAC-u...? [made by Velg]
kic - tak bowiem napisano w "Przwodniku po MAC-u"
0%
 0%  [ 0 ]
Altruista - altruistyczny głos niealtruistycznego patriarchy
3%
 3%  [ 1 ]
Costly - potęga w cieniu papierowej góry...
3%
 3%  [ 1 ]
Velg - o czymkolwiek nie pomyślisz, za tym na pewno stoi on
3%
 3%  [ 1 ]
Sauring - różowa eminencja
53%
 53%  [ 15 ]
Karel - członek z junty "Espadona"
7%
 7%  [ 2 ]
Władza - ona zazwyczaj rządzi
3%
 3%  [ 1 ]
Kitkara - bo póki co nikt nie śmie jej powiedzieć, że to nie ona włada Bractwem
7%
 7%  [ 2 ]
MAC - to przecież oczywiste!
10%
 10%  [ 3 ]
Lud - poprzez ankiety
7%
 7%  [ 2 ]
Głosowań: 28
Wszystkich Głosów: 28

Wersja do druku
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 14-05-2009, 11:49   

Dziewczyna popatrzyła przez chwilę na długowłosego mężczyznę, a uśmiech na chwilę znikł z jej twarzy. Po chwili jednak pojawił się znowu. Powiesiła się na szyi Karela bawiąc się jego długimi splecionymi w luźny kucyk włosami.

- Zapewne ja, Karelu - rzekła z mniejszym zapałem w głosie.

- Ehh... a ty znowu swoje - pokręcił głową.

Otworzył tunel czasoprzestrzenny w którym zniknęli. W następnej chwili wylądowali w zrujnowanym porcie, gdzieś na wybrzeżach wyspy Shadow Moses. Rozejrzeli się dookoła gdzie wszystko przysypywała gruba warstwa śniegu. Karel pomimo tego był w stanie wyczuć resztki mocy uśpionych tu od dwóch lat wraków maszyn po które się zjawili.

- Są tam! - zawołał Karel biegnąc w stronę magazynu.

- Karelu, po co tu jesteśmy?

Mężczyzna zawzięcie kopał coś w śniegu.

- Tu jest maszyna o którą mi chodzi - odwrócił się w stronę portu. - A tam, pod śniegiem, ta wielka górka, to druga. Dwa lata temu te dwie maszyny walczyły ze sobą. Ten pod magazynem nazywa się Rex, a ten przy porcie Ray. No wiesz dwa Geary...nikt ich nie zabrał...szkoda żeby się marnowały prawda?

- Ja tam widzę tylko kupę złomu i nic więcej, ale rozumiem że chcesz je odbudować i zapewne ja mam odwalić tą najgorszą robotę... - westchnęła. - Gdzie są czasy, kiedy szanowało się kobietę, a nie ją wykorzystywało? Jeszcze w tak nie przyjemny sposób.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 14-05-2009, 12:09   

- Najgorszą robotę? O nieee - powiedział głaszcząc dłonią jej policzek - gdyby nie ty nie miałbym szans zrealizować tego co planuję. - dodał z uśmiechem.
- Te maszyny - kontynuował - są szczytowymi osiągnięciami techniki wojennej tego świata. Dwa lata temu wszelkie wojny w tym świecie zakończyły się...nikt nie produkuje broni....dlatego też nikt nie pofatygował się po te tutaj....myślę nawet że poczują ulgę gdy znikną. Ale zanim je zabierzemy trzeba je najpierw odmrozić - powiedział podchodząc bliżej do zamrożonego wraka Rexa....w jego dłoni można było zobaczyć błyski elektryczności. Po chwili dotknął odsłoniętego przez siebie ręcznie fragmentu maszyny. Nad śniegiem pojawiła się para. Jego uczennica robiła to samo za pomocą płomieni ze swojej kosy oraz smoczego pupila z drugim pagórkiem pod którym się kryła druga maszyna. Po chwili obie maszyny były odsłonięte i spływała po nich woda z roztopionego śniegu.
- Ironicznie Rex jest w lepszym stanie - powiedział do towarzyszki.
- Ironicznie?
- Tak, widzisz Ray - pokazał na wrak przy którym teraz stali - został zaprojektowany jako pogromca Rexa....ale tak się nie stało tym razem. Nawet teraz to czuję w powietrzu...po prostu pilot Rexa chciał wygrać bardziej. Zabierzemy obie maszyny i wyciągniemy z nich to co najlepsze....z wieloma niestety poprawkami.....na przykład tytan pokrywający obie maszyny się zdecydowanie nie nada....mam już parę konceptów ale....nieistotne mam dla ciebie następne drobne zadanie.
- Słucham - westchnęła na myśl o kolejnej bieganinie.
- Widzisz zwyczajnie musisz wrócić do Kościoła na moment. Potrzebuje informacji - sięgnął za pazuchę i wyjął butelkę Khotijiskiego 20-letniego porto.
- Widzisz winogrona z których się robi to wino dojrzewają co 50 lat. Straszny rarytas nie sądzisz? A kto jest miłośnikiem dobrych trunków? - uśmiechnął się szelmowsko
Zanim pójdziesz jeszcze jedno możesz przysłać z Kościoła parę ludzi? Trzeba te cacka zabezpieczyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 14-05-2009, 12:22   

Kitkara przez chwilę zastanawiała się.

- Nie.

- Nie? Ale co, nie?

- Nie przyślę tu nikogo - rzekła po czym znowu powiesiła się na szyi mężczyzny bawiąc się jego włosami.

- Kitkaro... Dlaczego nie zrobisz tego o co proszę?

- Zrobię tylko pierwszą część zadania - rzekła prosto w jego ucho. - Ale tymi wrakami sama się zajmę. Mam już plan jak to zrobić mniej więcej.

- Jaki?

- A, coś za coś, mój panie - odsunęła się od niego, a on z pytającym wyrazem twarzy popatrzył na nią.

- Nie rozumiem.

Kemi zmienił się w dużego smoka. Wskoczyła na jego grzbiet.

- Może do mojego powrotu zrozumiesz. A, teraz baw się tu grzecznie i nie narozrabiaj za bardzo.

Znikła w szczelinie czasoprzestrzennej zostawiając Karela samego na tym lodowym pustkowiu.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 14-05-2009, 15:26   

- Hymph, wygląda na to że będę musiał to zrobić sam - rzekł do siebie - Black Wind przeskanuj otoczenie w poszukiwaniu wciąż sprawnych maszyn - ,,zegarek" odbipał pytającym tonem - nie zasilanie nie jest wymagane - Wind zagwizdał entuzjastycznie i zaczął wykonywać operację. Po chwili na monitorze pokazały się pozycje maszyn które nie zostały uszkodzone w pojedynku dwa lata temu. Podszedł do najbliższego dźwigu. Wskoczył do kabiny jednym skokiem i zaczął się przyglądać panelowi kontrolnemu urządzenia. Wyglądało na to że nie ma dość energii by nim operować, w tym momencie Wind wydał z siebie kilka gwizdów różnej częstotliwości i długości.
- Hmm....mówisz że to może zadziałać? Spróbujmy w takim mąć razie - odrzekł mu Karel wyciągając przed siebie rękę z której spłynęły turkusowe pioruny wprost na urządzenie. Po chwili zapaliły się poszczególne światła na panelu a do uszu szermierza dotarł odgłos pracującej maszynerii.
- Dobra robota przyjacielu teraz musimy zabrać się do roboty - powiedział mężczyzna chwytając drążek dźwigu gotowy by zabezpieczyć Raya przed transportem.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 19-05-2009, 13:23   

Kitkara zawinęła miśka w purpurowy, lniany woreczek, aby nie musieć na niego patrzeć. Ukryła go w fałdach nie kończących się kieszeni swojego płaszcza. Zjawiła się przed stocznią, gdzie wraz z Karelem odwiedziła to miejsce wcześniej. Czekała i czekała, aż w końcu usłyszała silnik motoru.

- No najwyższy czas.

Karel zatrzymał się przed nią z lekkim uśmiechem na ustach.

- Co ci tak wesoło? Że jakiś różowy glut będzie zasileniem dla maszyny, czy może dla tego że niebawem rozpęta się piekło? - na dźwięk tego ostatniego sama się uśmiechnęła.

- Stanowczo bardziej to drugie - przyznał.

Dziewczyna westchnęła i usiadła za nim na motor ściskając Karela w pasie, aby nie spaść.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-05-2009, 13:28   

Motocykl szermierza lawirował w ogniu laserowego ognia gdy zmierzali w stronę budowanego ( a właściwie skończonego) obiektu. Wreszcie wjechali do największej hali produkcyjnej jakie widziały ich oczy.
- Imponujący - powiedział Karel patrząc na super pancernik - ale taki miał być. - powiedział zsiadając z Motoru i zapalając papierosa, z rożnych cześć hali produkcyjnej wychodzili ubrani w egzoszkielety żołnierze. Karel wziął od uczennicy misia w lnianym woreczku.
- Nie pozwól im się dostać na pokład póki nie skończę. Baw się dobrze - dodał i puścił się biegiem w stronę statku ostatecznie wchodząc na jego pokład.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 19-05-2009, 13:41   

Dobyła Sata i przyzwała Kemiego. Z jednej z wielu kieszeni wyciągnęła... wykałaczkę. Wsadziła ją w kącik ust i zaczęła delikatnie żuć. Wykałaczka powędrowała w drugi kącik ust. Zawinęła kosą.

- No to panowie, zaczynamy zabawę!

W ogromnej hali żołnierzy było miliony. Na początku Kemi zamachnął skrzydłami aby siła wiatru odepchnęła pierwsze szeregi o jego pani. Wtedy dziewczyna zaatakowała. Kosa śmigała we wszystkie strony. Skakała od wroga o wroga, a licznik jej ofiar ciągle rósł. Jenak jak w każdej walce nie obyło się bez ran. Przeciwnika było zbyt wiele aby obronić się przed każdym. W końcu ponad trzy tuziny żołnierzy naparło razem obezwładniając Kitkarę. Polała się jej krew. Miecze i sztylety przebiły jej ciało, serce, gardło, tułów i kończyny pozostawiając krwawą miazgę. Kemi ryknął z wściekłości.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-05-2009, 14:02   

~ To jest diabelnie męczące - pomyślał szermierz znowu pojawiając się przed boginką ignorując Morga i po raz kolejny zabierając jej maskotkę - pani wybaczy ale ten miś jest potrzebny ku chwale MACu - powiedział wracając na pokład pancernika - w tym momencie usłyszał w aurze nieludzki ryk. To był smok Kit. Skupił się bardziej na energii życiowej uczennicy. Była martwa. W tym momencie poczuł że jej aura znów się pojawia. Dziewczyna wstała mówiąc tylko ,,Ała" jakby nic się nie stało.
~ To ma być moja siostrzenica?! Niemożliwe....żaden bóg ani demon tego nie potrafi....mimo wszystko to moja uczennica. Z tymi myślami dotarł do komory napędowej. Do pomieszczenia wpadła boginka.
- Przepraszam - powiedział do niej Karel wsadzając misia do pojemnika. Ten zamknął się a następnie wtopił w kadłub statku.
- Teraz nie można go odzyskać....stał się jego częścią rozwalenie statku na kawałki nic nie pomoże - ciemne pomieszczenie rozświetliło się światłem.- właśnie do tego był potrzebny jako źródło napędu.....teraz zmierzam na mostek.....choć ze mną jeśli chcesz....lub nie.....w każdym mąć razie nie radzę opuszczać pokładu.

Szermierz wszedł na mostek, przed nim w powietrzu pojawił się hologram różowego misia.
- Jestem A.I. model 371 AC.
- Zmień - rozkazał Karel - od tej pory twój kod rozpoznawczy to Ferdynand.
- Przyjąłem - odpowiedział. Karel usiadł na stanowisku kapitana. Włożył Raikomaru w przeznaczone do tego miejsce.
- Struktura ostrza rozpoznana, witamy na pokładzie Kapitanie Karel. Proszę ochrzcić statek.
- Przyjąłem....kod rozpoznawczy.....Espadon. Uruchomić silniki!

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 19-05-2009, 14:17   

Krew dziewczyny zaczęła się wić niczym glizdy, strzępy ciała uniosły się, na skrawku twarzy, który był nie naruszony pojawił się szeroki uśmiech. Pokazała język żołnierzom. Następnie jej ciało zaczęło się scalać na nowo. Jej aura była potężna. Wszyscy odsunęli się o kilka kroków mając zamiar uciekać.

- To nie było miłe.

Sat powrócił do jej dłoni nieco zmieniony. Ostrze kosy powiększyło się i zaostrzyło na górze. Wierzyła że teraz jest w stanie ciąć nawet dusze. Wyprostowała dłoń i zaczęła się kręcić niczym tornado. Ruszyła do ataku wycinając wszystkich w pień. W tym czasie Karel ruszył. Półtora kilometrowa maszyna poruszała się dość zwinnie jak na swoje rozmiary, posuwała się do przodu rozgrzewając silniki. Po skończonej robocie Kemi zmniejszył swoje rozmiary ukrywając się we włosach dziewczyny, a Sat znikł. Wskoczyła w miejsce włazu, który się dla niej otworzył.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-05-2009, 14:50   

Espadon powoli sunął popychany odrzutem po zbudowanej specjalnie dla niego szynie.
W tym momencie na monitorze pojawił się parę informacji. Jednocześnie na mostek wkroczyła Kitkara.
- Jesteś nareszcie - powiedział Karel - tak dobrej roboty jak z tymi żołnierzami nie widziałem od hmmm stu lat. Tylko proszę cię nie umieraj więcej prawie zawału dostałem.
Karel pokazał uczennicy pionowy kciuk streszczając to co myślał o jej dzisiejszym wystąpieniu. Tymczasem wrota stoczni zamknęły się z hukiem.
- Hmmm próbują nam odciąć drogę ucieczki. Teraz po tym jak ich dane uległy samokasowaniu chcą mieć Espadona bez względu na wszystko. Ale nie doceniają naszego statku. Lohengrin! - wydał komendę. Po obu stronach super pancernika otworzyły się po 3 klapy z których wynurzył się działa pozytronowe.
- Ognia! - sześć strumieni energii uderzyło w wrota hali niszcząc je kompletnie. Coraz bardziej przyspieszający statek wynurzył się po raz pierwszy na światło dzienne.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 19-05-2009, 15:00   

Popatrzyła na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy, co zaniepokoiło trochę Karela. Wydawała się nadal w pewnym sensie martwa.

- To miłe że się o mnie martwiłeś - rzekła głosem wypranym z uczuć.

- Kitkaro wszystko w porządku?

- Mmhmm....

- Nie wydaje mi się.

- ...

Dziewczyna czuła dziwnie znajomą aurę w pobliskiej czasoprzestrzeni, ale nie to było powodem jej zachowania. Po zmartwychwstaniu czuła się nadal martwa. Chwile potrwa zanim odzyska uczucia. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyła. Potworny ból, a następnie załamanie psychiki. To tak, jakby restart. Westchnęła. Powiesiła się na szyi Karela. On czół że ciągle jest nie tak jak powinno.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-05-2009, 15:11   

- Rozumiem że to twój pierwszy raz jeżeli chodzi o hmmm umieranie? Coż mimo tylu lat żywota miałem szczęście i udawało mi się przeżyć..........rozumiem że to musiało być straszne uczucie. Wygląda na to że zaraz zaczniemy się wznosić....Kit proszę usiądz gdzieś i się zapnij. - po tych słowach sięgnął do komunikatora.
- Uwaga wszystkie osoby na pokładzie mówi kapitan. Za chwilę rozpoczniemy wznoszenie dlatego proszę żebyście usiedli i przypięli się do siedzeń. ten kto nie posłucha zostanie zmiażdżony na placek przez przeciążenia. Życzymy miłego lotu. - odłożył słuchawkę, rzeczywiście poziomy do tej pory tor zaczął powiększać swój kąt. Po chwili mknęli pionowo w górę. Tor skończył się a statek osiągał coraz to wyższe stany atmosfery. W tym momencie odezwał się Ferdynand.
- Kapitanie na rbicie nad nami znajduje się inny statek. Nie należy do żadnej organizacji.
-Poszukać w rejestrach jednostek niezależnych.
- Statek rozpoznany. To ,,Echo".

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rin Płeć:Kobieta
Die my dear...


Dołączyła: 13 Maj 2009
Skąd: Z Nicości
Status: offline
PostWysłany: 19-05-2009, 18:34   

Nagle przestrzeń na mostku załamała się. Z czarnej dziury wyleciała jakaś dziewczyna z kocimi uszami. W ramionach trzymała kota.

Karel popatrzył na nią wielkimi oczyma.

- Jak to diaska się tu znalazłaś? Przecież mamy zabezpieczenia!!

Dziewczyna zignorowała go gładząc swoje pośladki ostentacyjnie.
- Macie twardą tą podłogę - poinformowała go. - Mizu dlaczego nas tu przywlokłaś?! - powiedziała do kota z wyrzutem.

W odpowiedzi kot z głośnym mruknięciem zeskoczył z jej ramion i pobiegł natychmiast do Kitkary, która nadal była w szoku po zmartwychwstaniu. Kiedy Mizu wskoczyła na jej kolana z włosów dziewczyny wyłonił się Kemi. Oba stworzenia patrzyły na siebie uważnie.
Chwilę później dwie postacie - Kemi w ciele człowieka i Mizu w ciele człowieka stali na przeciw siebie. Byli bardzo podobni poza kilkoma różnicami, Mizu miała kocie uszy, ogon i czarne duże oczy. Po za tym wyglądała na ok 16-letnią dziewczynę o czarnych, falistych włosach (długości do obojczyka) z krótką grzywką. Na szyi miała czarną obróżkę z takim samym kryształem jak jej pani. Ubrana była w czarne, dopasowane spodnie oraz również czarną, luźną bluzkę, która była na stanowczo za długi rękaw i z głębokim dekoltem.
- Wyczuwam w tobie pierwiastek Matki - rzekł Kemi.
- Ona mnie stworzyła - poinformowała go Mizu. - Czy, to Kitkara? - wskazała dziewczynę wyciągając rękę w jej kierunku.
- Tak, kim wy jesteście?

Karel nie wtrącał się uważnie przysłuchując rozmawiającym.

- Jestem Mizu. Opiekunka Rin. Ona jest siostrą Kitkary.
- Siostrą? Dlatego Kitkara wyczuwała podobną aurę.
- Rin...- Mizu odwróciła się do dziewczyny. Znalazłyśmy ją!




Rin stała dłuższą chwilę wpatrując się w Kitkarę milcząc tajemniczo. W końcu podeszła do Kitkary i pochyliła się, tak by jej twarz była na linii twarzy Kitkary. Chwilę patrzyła niepewnie w jej czerwone oczy machając po woli ogonem. Jednak moment później Rin poruszyła swoimi kocimi uszami wyraźnie... i po jej twarzy przebiegł duży, pełen radości uśmiech...
-Siostrooooooooo! - Rin rzuciła się na szyję Kitkarze.
Rin chichotała cichutko siedząc sobie na kolanach siostry. Znów popatrzyła w jej oczy wyrażające bezgraniczne zdziwienie i cmoknęła ją w nosek.
-Nareszcie Cię znalazłam... - szepnęła wtulając się.
Po chwili odczuła napływ wielu emocji... które do niej bynajmniej nie należały... Zwróciła się w stronę Karela. Jej oczy zwęziły się do granic. Wstała z kolan i podeszła parę kroków bliżej niego. Zaczęła machać nerwowo ogonem. Wpatrywała się w niego co najmniej dziwnie.
-Ty... to twoja wina... - syknęła tonem, po którym ciarki przechodzą wszystkich.
Zrobiła jeszcze jeden krok w stronę Karela. Napływ emocji był wyraźnie większy. Okrążyła go po woli.
-Tak.. to wszystko twoja wina! Co zrobiłeś Kitkarze?! Mów! - syknęła ponownie, lecz tym razem w momencie wypowiadania ostatniego wyrazu pobliska barierka z bliżej nieznanego stopu z wielkim skrzypieniem zwinęła się w harmonijkę.
-Ups... - wymknęło się z ust Mizu
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-05-2009, 18:56   

- Niszczenie sprzętu - powiedział patrząc na zdenerwowaną Rin - i obrażanie kapitana na jego okręcie to ciężkie wykroczenie, oczywiście zakładam że zaszła nadinterpretacja zdążeń ale- wstał z fotela patrząc na nowo przybyłą gromiącym wzrokiem - nie próbuj nawet mnie wyzywać do walki, stawiałem czoła całym armiom, zresztą nie masz po co.....sam chciałbym tych drabów którzy to zrobili o głowę. Ale skoro Kit jest twoją siostrą to ona nie jest moją siostrzenicą. Bardzo bardzo interesujące - westchnął myśląc ,,Szkoda że nie jest" - jesteście rzeczywiście podobne.Kit znasz ją? - Kit pokręciła przecząco głową.
Too bad.....w każdym mąć razie pora pogadać z naszym nieproszonym gościem. - ekran pokazał Morga zamkniętego w jednej kabinie, do ust Karela podsunął się komunikator.
- Witaj Morg - ten podniósł głowę w stronę źródła dźwięku - jak zapewne zauważyłeś nie jesteś w stanie się z stąd teleportować. Nie obawiaj się jednak, gdy przybędziemy do naszego celu i wypuszczę cię bym mógł z tobą stoczyć pojedynek w imieniu mojego dowódcy. - drzwi w kabinie Morga otworzyły się. - daję ci dostęp do bufetu. Masz więc szansę posilić się przed walką. Świecące zielone linie na wskażą ci do niego drogę. Nie próbuj otwierać innych drzwi.....i tak będą zamknięte.
Karel odłożył komunikator.
- Cel Ziemia 79 - przed statkiem otworzył się portal czasoprzestrzenny w którym kolosalny statek po chwili zniknął.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku Płeć:Kobieta
Trochę poza sobą


Dołączyła: 15 Lis 2006
Skąd: Z pogranicza światów
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 19-05-2009, 19:24   

Z schowka na miotły wygrzebała się Shizuku. "Nie zapominajcie o mnie!" - pomyślała z mściwą satysfkacją. Co prawda kucyk, gdzieś się zapodział, ale zapewnie niedługo do niej dołączy. Tymczasem rozpoczeła poszukiwania mężczyzny, który tak ją zlekceważył.

Nigdy nie mogła pochwalić się dobrą orientacją w terenie, więc długo błądziła po korytarzach statku. Karel zapewnie już wiedział, że ma jeszcze innego gościa, ale mało obchodziło ją, czy jest mile widziana czy nie. W każdym razie szła, czując, że z każdą chwilą złość w niej kipi. Nienawidziła, gdy ktoś tak bezczelnie ją pomijał.

W wyczuła aurę Karela zza drzwi po swojej prawej stronie. Otworzyła je z hukiem i wparowałą do pokoju, niemal biegnąc w stronę Karela. Każde jej słowo cedziła powoli, ale dobitnie.
-Jak Ci nie wstyd zachować się w taki sposób do kobiety! A nawet jeśli na to nie zważasz, to zauważ, że jestem członkiem MACu nieco dłużej niż ty i minimalna grzeczność mi się należy! A tak w ogóle to co to za pomysły, żeby przywłaszczać sobie Ferdynada! Już nie wspominając o tym, że Morga to pozwoliłeś sobie porwać, ale już nie chcę wspominać, że to brak szacunku. Ale moja osoba wydawała ci się na tyle nieistotna, że nie zwróciłeś na mnie najmniejszej uwagi! - wykrzyczała Shizuku, która najbardziej na świecie nie znosiła tak bezczelnego igonorowania jej osoby. Co prawda mogła nieco wyolbrzymiać, ale w tej chwili nieco ją poniosło i jej zdolność trzeźwego osądu, nieco osłabła.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
636349
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 7 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group