FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  Poza Świątynią

Kto tak naprawdę rządzi w MAC-u...? [made by Velg]
kic - tak bowiem napisano w "Przwodniku po MAC-u"
0%
 0%  [ 0 ]
Altruista - altruistyczny głos niealtruistycznego patriarchy
3%
 3%  [ 1 ]
Costly - potęga w cieniu papierowej góry...
3%
 3%  [ 1 ]
Velg - o czymkolwiek nie pomyślisz, za tym na pewno stoi on
3%
 3%  [ 1 ]
Sauring - różowa eminencja
53%
 53%  [ 15 ]
Karel - członek z junty "Espadona"
7%
 7%  [ 2 ]
Władza - ona zazwyczaj rządzi
3%
 3%  [ 1 ]
Kitkara - bo póki co nikt nie śmie jej powiedzieć, że to nie ona włada Bractwem
7%
 7%  [ 2 ]
MAC - to przecież oczywiste!
10%
 10%  [ 3 ]
Lud - poprzez ankiety
7%
 7%  [ 2 ]
Głosowań: 28
Wszystkich Głosów: 28

Wersja do druku
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-06-2009, 01:02   

Hahaha! Modliłam się żebyś mnie zaatakował! ;D– oczy Arii zabłysły, odskoczyła na bezpieczna odległość i wytarła ręka sake z twarzy, po czym skosztowała trunku- WYBORNA! – Spojrzała z uznaniem na Karela. – ostatnio piłam taką u Haroriego Hanzo, ciekawa jestem skąd ja zdobyłeś?

Karel w mgnieniu oka znalazł się koło mazoku by zadać cois jednak potwór zniknął i pojawił się 5 metrow dalej.

-W ogóle nie uwierzysz, ale marzyłam o walce- Znów odskoczyła bawiąc się w ciuciubabke- Agenda wciąż wysyła mnie w misjach dyplomacyjnych które dłużą się w nieskończoność, ale czymże dla nas jest czas hm? ;] – Aria zmaterializowała w dłoni Rapier tuż przed uderzeniem Karela by zablokować cios. Przez chwile byli w zwarciu, Karel wykorzystał to na pogawędkę.
- czas to jakaś pierdoła wymyślona przez ludzi- Karel zaczynał wygrywać to zwarcie, nogi pod Aria zaczynały się uginać niebezpiecznie.
- ohohoho! Co za siłacz O_o!- Aria zrobiła przerażoną mine i znikła, Karel tracąc oparcie stracił równowagę, co wcale nie przeszkadzało Arii puścić w niego jakiś obrzydliwy czar pod tytułem „trądzik młodzieńczy” albo „13 dni biegunki” ku nieszczęściu wszystkich obecnych Karel uniknął o włos klątwy…. Choć jego ramie będzie potrzebowało wizyty dermatologa. Aria stanęła na głowie jednego z platynowych Kiców.

- Naprawde chce wam pomóc, jest to jak najbardziej w moim interesie!
W odpowiedzi pomknął w jej kierunku elektryczny atak aria postanowiła poświecić wielkiego Kica i przenieść się na inna głowę.
- a poza tym chce udowodnić mojej głupiej Siostrze ze jestem lepsza, nie żebym musiała udowadniać, ale po prostu jej przypomnę

Aria znów znikła by sie znów pojawić w innym miejscu. Negatywne emocje wirowały jak szalone dodając Arii coraz wiecej sił. Szał Karela dobrze Arii robił na cere i nie tylko.

- i umiem gotować!

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-06-2009, 01:15   

- Heh chciałem pobawić się z Lisem ale powiem że tobie też nieźle idzie. - powiedział zadając cios który został zablokowany a następnie przetaczając się pod kontrą na prawo.
- Lisem? Och to mąż mojej siostry.
- Wybornie! Jest więc szansa że jeszcze go zobaczę - powiedział gdy obaj obtańcowywali jeden z posągów pchnięciami i cięciami pozbawiając go tego i owego. Wreszcie na moment odskoczyli od siebie.
- Dobra jesteś - zasalutował jej dwoma palcami - jednak nie ma to jak naturalny wróg. Teraz nie muszę się wstrzymywać - sięgnął do tyłu rozwiązując koński ogon. Powietrze nagle zgęstniało jakby pod olbrzymim ciężarem.
- Ten kawałek tkaniny mnie trochę ogranicza. jesteś jednak zbyt dobra by obrażać cię nie pójściem na całość. Ready for round two?
- Zawsze!
Karel skoczył w prawo i przebiegł poziomo na ścianie posyłając jej noże naładowane elektrycznością jednak ona odbiła je Rapierem jak muchy. Szermierz odbił się od ściany chcąc spaść na nią od góry ale jej już tam nie było. W istocie była jeszcze wyżej i to ona spadła na niego łapiąc go za szyję i ciskając chwytem z obrotu na ziemię. Ten uderzył w ołowiany wizerunek Patriarchy co trochę zabolało ze względu na jego masę. Poderwał się jednak w samom porę by uniknąć sztychu przeciwniczki które rozcięło mu jednak bok pod żebrem. Mimo to gniew ustępował. Dawno się tak dobrze nie bawił.
- Wygląda na to że pierwsza krew dla ciebie. Czas więc na specjał - wyciągnął w jej stronę dłoń.
- Holy Lightning.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-06-2009, 02:00   

- o nie nie nie nie nie! Tylko nic świętego! O________o!- Znikła prawie w ostatnim momencie. Prawie. Pojawiła się 10 metrów dalej i upadła na kolana. Całą jak postać przechodziły małe elektryczności i unosiła się nad nią jasna powłoka świętości (ble fuj brzyyyydaaal), która powoli wysysała jej negatywną energie życiową. Aria w końcu się przewróciła na złote szczątki Kica.
Karel był trochę zdziwiony tym szybkim zwycięstwem
- No wiesz?! Nie po to tu tyle biegłem żebyś zaraz dała się tak po prostu trafić ; / – Podszedł zaciekawiony do leżącego mazoku.- Poza tym trafiłem cie tylko w nogę, niemożliwe żeby cie to tak powaliło..
-no właśnie- Usłyszał za swoich pleców a potem poczuł WYBORNE kopnięcie w krzyż- a to były moje ulubione buty =_______=’ i ciekawe kto mi teraz wylakieruje nogę skoro mi wybiłeś demony od tego…. Radze ci się teraz ostro wkurzać żeby ta szrama znikła. Swoją drogą…
W ogóle was nie przekonało to ze umiem gotować? O.o? Nie chcecie uratować tego pięknego miasta?! T_T tej stolicy sztuki i rewolucji? Ah! <dramatyczna teatralna poza z dłonią na czole> skoro ja nie mam serca to wy nie macie duszy – by w pełni udramatycznić tą przemowę Aria musiałaby zemdleć w ramiona silnego mężczyzny jednak ten trzymał się za krzyż i mial mord w oczach i jedyne na co się mogła osunąć to jego miecz więc znikła i zemdlała sobie w ramiona posągu Kica jakieś 20 metrów dalej wzdychając głośno nad ogólna znieczulicą społeczeństwa

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-06-2009, 07:00   

Karel przestał trzymać się za krzyż. Kopnięcie rzeczywiście było perfekcyjnie wymierzone.
- Tak tak miast miasto. Tylko że w tej chwili mnie ono zupełnie nie obchodzi. Coż rzeczywiście szkoda byłoby tych tłoczni wina ale......w tej chwili interesuje mnie Greyblade. Więc wystarczy że sklepię jego szwagierkę i przybędzie jako man to the rescue.
Po przemowie skoczył w stronę demonicy która oczywiście teleportowała się z ramion statuy. Pojawiła się za nim chcąc zadać pchniecie Rapierem ale ten zbił jej cios do góry i wbił jej pieść w brzuch. Zanim zdążyła się zgiąć zgiął ją sam za pomocą wysokiego kopniaka z obrotu który trafił ją w tył głowy.Następnie wskoczył na nią i następnymi kopnięciami zaczął ją ,,przydeptywać" ostatnim kopnięciem w plecy posyłając na glebę i jednocześnie się odbijając do skoku. Zdążyła się jednak poderwać zanim wylądował i wysłała w jego stronę następną klątwę. Uniknął jej zgrabnym piruetem przyjmując zaklęcie na miecz i posyłając je w stronę właścicielki ale bez widocznego efektu. Cięła na odlew a on przyjął cięcie na swoje ostrze.
- Hej świetnie ci idzie ale nie wiem czy w ferworze walki czegoś nie przegapiłaś.
-?
- W przeciwieństwie do ciebie trzymam miecz jedną ręką - po tych słowach położył lewą dłoń na rękojeści.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 15-06-2009, 08:09   

Aby dopełnić rytuału, złożył pocałunek na dłoni Arii – dopełniając standardowego rytuału powitania…

- Czemuż możemy zawdzięczać wizytę tak… – począł mówić, lecz wnet przerwał mu wyraźnie rozzłoszczony Karel, który wszczął bitwę.

Przez następne dwadzieścia sekund, Velg patrzył na rozgrywające się, dantejskie sceny. Patrzył, winszując Altruiście w myślach dobrych współpracowników, którzy zaiste dbali o obiekty sakralne. Nie mógł bowiem ukryć, że kilka arcybogatych posągów kica, o które toczyła się niedawno zażarta walka, było bezlitośnie demolowanych przez strzelające błyskawice oraz inne pomniejsze wyładowania elektryczne. Podliczając, walka ta kosztowała skarbiec Bractwa więcej, aniżeli cały bunt w Seahaven.

Nie można było się dziwić, że gdy tylko konetabl wyszedł z osłupienia (a wtedy demonica mdlała), natychmiast przemienił się w swoją bojową postać. Pionowe źrenice, ludzko-demoniczna twarz, łuski i szpony wprawdzie odstraszały większość ludzi, ale z pewnością pomagały ukarać niepokornych.

- Ty…! – wykrzyknął (następne słowo nie znalazło się w żadnej kronice) – Co ty sobie myślisz?! Walczyć błyskawicami wśród posągów kica? Mam zameldować Najwyższemu Kapłanowi, ile pięknych posągów Najwyższego rozwaliłeś?! – krzyczał dalej, posyłając kapitana straży na najbliższą ścianę i okładając go mocarnymi łapami.

Kiedy się w końcu uspokoił i przemienił, całe miejsce otoczyła już straż miejska. Była wyraźnie skonfundowana, lecz nie ośmieliła się zaatakować dziwnej istoty – a jej konfuzja sięgała jeszcze głębiej, gdy zmieniła się ona w Pierwszego Sekretarza.

- Weźcie nieprzytomną do aresztu domowego. Ale PORZĄDNEGO aresztu, chcę ją samemu przesłuchać. I nie życzę sobie żadnych tortur, gwałtów czy interwencji zwariowanych łowców demonów. Zaraz… Ona tutaj nie ma siedziby? To użyjcie jednego z tych, które dziś rano skonfiskowałem heretykom. – rozkazał, rzucając złowrogie spojrzenia.

Dalej w swej zwyczajnej postaci, złożył wizytę Shizuku, aby zanieść jej wieść o łasce, którą Patriarcha miał dla miasta.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-06-2009, 11:38   

Aria otworzyła oczy w ramionach straży miejskiej.
-Hę?
Zaraz po twarzy strażnika zobaczyła twarz Karela i jego śmieszny miecz.
- HĘ?!
- Hej świetnie ci idzie, ale nie wiem czy w ferworze walki czegoś nie przegapiłaś.
-hę?
-W przeciwieństwie do ciebie trzymam miecz jedną ręką - po tych słowach położył lewą dłoń na rękojeści.- co za psychol atakuje mnie nawet jak mnie wywozi gdzieś straż miejska O_o- Aria czuła że to będzie zacny przeciwnik, uwielbiała psycholi.

-heloooooł ty też coś przegapiłeś, jakbym trzymała rapier dwoma rękami to cały świat by się ze mnie śmiał- Starając się odepchnąć cios przeciwnika wyciągnęła za paska sztylet i… przecięła pasek spodni Karela. Po czym przetelepotrowała się do Velga ustalającego cos z strażą miejską.

- Weźcie nieprzytomną do aresztu domowego. Ale PORZĄDNEGO aresztu, chcę ją samemu przesłuchać. I nie życzę sobie żadnych tortur, gwałtów czy interwencji zwariowanych łowców demonów. Zaraz… Ona tutaj nie ma siedziby? To użyjcie jednego z tych, które dziś rano skonfiskowałem heretykom. – Rozkazał, rzucając złowrogie spojrzenia.

I rzuciła mu się na plecy mocno obejmując kark.
- UGH! O_o
-oh nie nie tylko nie areszt domowy! Całe dzieciństwo tak miałam! ;__; tata mnie trzymał w piwnicy a potem brat. Mogę poczekać tylko bez zamykania! - Mazoku wypłakiwało sie w szyje Velga.
- zamknę cie między innymi po to żeby Karel dał ci spokój panienko… proszę puść moja szyje…
Aria spojrzała na Karela, który próbował właśnie zapanować nad spodniami i uśmiechnęła się ciepło.
- Ale ja czuje ze to będzie mój najlepszy przyjaciel ^___^ tak naprawdę to już nim jest tylko on o tym nie wie (tak jak większość moich przyjaciół).

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 15-06-2009, 13:26   

- ... Mogłabyś więc zostać i moją przyjaciółką i zaprzestać niszczenia posągów Kicającego? - sarknął Velg, odpowiadając Arii.

Wiedział, co Aria mu odpowie... Stop, nie wiedział - owa heretycka bestia mogła przyznać się do przyjaźni z nim, czym zrujnowałaby jego usiłowania poprawy Bractwa. Cóż, pozostawało dodać coś, aby zbić mazoku z tropu.

- W każdym razie, niech strażnicy, odprowadzą ją na plac Wiary. Karel - pilnuj jej. Na placu możecie już robić, co chcecie. - wydał odpowiednie dyspozycje, tym samym teoretycznie przyzwalając na walkę w innym miejscu. Praktycznie zaś - przyzwalając na walkę lub egzekucję (zależnie od nastroju swego podwładnego), bowiem przy placu Wiary stały zarówno lochy dla heretyków, jak i kilka szubienic i pręgierz.

Sam zaś odszedł w jedną z bocznych ulic, gdzie miał zamiar znaleźć Władczynię Kucyków...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-06-2009, 14:24   

- Cholercia Szef wybił mnie z rytmu. Równie dobrze możemy przystopować trochę - powiedział Karel zakładając kurtkę i zapalając papierosa. Następnie podał demonicy bukłak a ta pociągnęła z niego porządny łyk.
- Ehhh gdy nie ma zbyt dużego oporu to jest nudno.....a tak liczyłem na rocznicę.
- Eee? Rocznicę?
- Widzisz tak się składa że uczestniczyłem w 3999 bitwach a ta byłaby rocznicowa ale nie wyszło. Powiem że niektóre z tych poprzednich były całkiem zabawne - kontynuował swój monolog jednocześnie nakierowując elektrykę z wolnej dłoni na zniszczone posągi. Potężne natężenia prądu łamało wiązania atomowe i składało je na nowo. W skrócie naprawiało posągi.
- Fajna sztuczka nie? Gdy zacząłem używać błyskawic nawet nie wiedziałem że mają taki potencjał. Na początku myślałem że jedyne co mogę robić to bzzzzt! z przeciwnikiem - wyszli z alei idąc w stronę placu.
- Dopóki nie spotkałem gościa na jednym świecie co się nazywał von Bolt. Albert von Bolt. Był fizykiem i badał elektryczność, dużo mnie nauczył.
Weszli na plac.
- Coż nazywają go Placem Wiary. Uważam że nie ma w tym sensu. Plac Spokoju brzmi lepiej bo spoczywają tu na wieki. Chociaż słyszałem że tam na szubienicy też się modlą więc Wiara też ma tu jakieś znaczenie -zachichotał.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 15-06-2009, 14:38   

- ohohoho! nie zniszczyłam ani jednego posągu! To Karel jest tym rozbójnikiem!
- ... w sumie.. nieważne, Karel, zajmij sie nią, muszę teraz skoczyć na... eee... isc pogadać z piękną... hehe.. nieważne znikać mi stąd!

Karel był więcej niż ostro wkurzony towarzystwem mazoku, mazoku za to było więcej niż zadowolone. Całą drogę Aria szukała granic cierpliwości Karela wchodząc mu na głowę, przytulając go, głaskając, ogólnie: męcząc i głownie uskakując od ciosów jego miecza. Czując sie bezkarna dopóki wokół nich są posagi najwyższych.

- Kareeel chodźmy na zakupy!
- wybij to sobie z głowy. Szukałem Lisa! LISA a nie ciebie!
- a dasz mi potrzymać miecz?
- NIGDY! NIKOMU bym nie dał a szczególnie demonowi! błe fuj błe obrzydliwe demony
- ooooo! motylek! Karel! złap go dla mnie! takiego jeszcze nie widziałam!
- hę? - Karel został złapany za ręke i pociągnięty z powrotem w pogoni za motylkiem w jeszcze większy gąszcz posągów.
- Velg, zabije cie ty posągowy psychopato... tylko pieniądze go obchodzą, w ogóle nie myśli o moim zdrowiu psychicznym...
- co tam mamroczesz Karel? w ogóle mi nie pomagasz z tym motylem, wiesz?
-... przecież dobrze wie że nienawidzę demonów do tego nie mam paska od spodni, musze wyglądać idiotycznie co chwile je podciągając, on sie umawia z dziewczynami a mnie jak zawsze zostawił na lodzie, w liceum też tak robił
- Karel zaprosisz mnie na jakieś jedzenie? Mam smaka na ludzką pizze

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-06-2009, 15:32   

- Tak tak będzie pizza....- powiedział Karel dla świętego spokoju.
- Jej!
Wykorzystując chwilę nieuwagi zarzucił ją sobie na ramię.
- Ej co ty robisz!
- Przecież idziemy na pizzę.
- Acha......jak miło z twojej strony że mnie niesiesz - popatrzała na niego maślanymi oczami.
- Tak, tak....
~Jak dorwę Greyblada to sobie na nim odbiję to wszystko.....

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku Płeć:Kobieta
Trochę poza sobą


Dołączyła: 15 Lis 2006
Skąd: Z pogranicza światów
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 15-06-2009, 17:07   

Shizuku nie posiadała się ze szczęścia, że Seaheven zostało uratowane. Niezbadane są wyroki Kica doprawdy! - pomyślała z entuzjazmem. Przechadzała się po ulicach, uśmiechała się do ludzi wokół niej, a dzieci bawiące się nieopodal bezpardonowo przytulała. I nie dbała o to czy pomyślą, że jest wariatką czy nie, zresztą i tak było to mało prawdopodobne bo dziś w mieście panowała entuzjastyczna atmosfera.

Gdy tak przechadzała się ulicami jej oczy wyłapały w tłumie Velga. Wiedząc, że uratowanie Seahaven to w dużej mierze jego zasługa, więc stwierdziła, że zasługuje na nagrodę. Podbiegła do niego czym prędzej i zagadnęła.
-Dzień dobry Velg.
-Witaj Shizuku - grzecznie ukłonił się Pierwszy Sekretarz.
-Ocalenie Seahaven to w dużej mierze twoja zasługa, więc pozwól, że ci podziękuję. - powiedziawszy to, wspięła się na palce i złożyła na policzku Velga pocałunek. Rycerz speszył się trochę, jednak by nie dać tego po sobie poznać szybko zmienił temat.
-Eeee, no... nie ma za co. Acha Shizuku, Altruista polecił mi wydanie mu 50 osób, które zagrażają pokojowi Seaheven. Jesteś tu najdłużej, więc liczę na twoją pomoc. - dokończył szybko patrząc w inną stronę.
-Ależ oczywiście, za 5 min dam ci listę. Dla Altruisty powiadasz? Coś mi się zdaję, że będę musiała tego przypilnować...- rzekła zastanawiając się głeboko.
Po kilku minutach wręczyła listę z nazwiskami Velgowi, po czym wskoczyła na kucyka i poleciała do kościoła.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
636349
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-06-2009, 19:00   

- Jeszcze jedną proszę! - krzyknęła w stronę kelnera Aria. ten przyniósł dziesiątą już z kolei pizzę. Szermierz tymczasem zajadał się nachos. Bardzo chciał ehem ,,spotkać" się z Graybledem ale jeżeli tak dalej pójdzie to ona go puści z torbami. Tym bardziej że pizze z ludziną były bardzo drogie. Trzeba było się ratować. Karel wstał na całą wysokość i rzucił pozostałe pieniądze na stół i krzyknął na całą tawernę.
- Kto spróbuje mnie przepić?! - po czym kącikiem ust rzekł do demonicy - ty się nie wtrącaj jeżeli chcesz następną pizzę. Wilki morskie zaczęły się dogadywać kto ma pierwszy zacząć po czym pierwszy marynarz usiadł naprzeciwko szermierza.


W porcie.....
- Sim jesteś pewien że nas nie złapią?
- Luzik Roger. Wiesz jakie zbijemy na tym kokosy? Nikt ich nie jadł od ponad roku bo był nieurodzaj. Wszyscy chcą to dorwać!
- Stać! - powiedział jeden ze strażników którzy wyszli właśnie zza rogu. - Sim Ginger i Roger Heineken jesteście oskarżeni o nielegalny przemyt bananów!
-W nogi! - jak widać życie wracało do normy....

Tawerna....
Spod krzesła wyczołgał się ostatni chętny marynarz. Karel z przyjemnie ciężką sakiewką popatrzał na zebranych.
- Ktoś jeszcze ma ochotę? - nikt nie miał. Karel zadowolony z siebie zapalił papierosa i rzucił do kelnera.
- Niech ona zamawia co chce. Wszystko na mój koszt. - po czym wyciągnął dosłownie z powietrza gitarę elektryczną i zaczął grać.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 18-06-2009, 05:33   

Z cienia wyłoniła się postać. Ubrana w bluzkę na krótki rękaw która z tyłu miała dwa długie ogony, spodnie bojówki a na dłoniach czarne rękawki do wpół ramienia, w dłoni trzymała niezwykłego kształtu kosę. Postać rozejrzała się po okolicy. Dostrzegła znajome osoby i podeszła do nich z ponura miną człowieka z którym lepiej nie zadzierać. Podeszła, lecz nic nie powiedziała. Niczym zjawa usiadła przy sąsiednim stoliku i zamówiła herbatę. Spod kaptura obserwowała ludzi jakby szukając potęcjalnej duszy do pożarcia.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 29-06-2009, 19:13   

Dawno, dawno temu w odległym świecie.

Człowiek i bóg walczyli między sobą. Na środku potężnego miasta, Lord-Twórca Imaskarich i Horus, bóg Mulanów, starli się w zabójczej bitwie. Tylko jeden z nich mógł wyjść żywy z tego starcia – i tak Yuvaraj, ostatni władca swego ludu, zwalił się martwy nieopodal Pałacu Purpurowego Cesarza.

Kilka tysięcy lat później, w Mulhorandzie.

- Na Najwyższego, co…? – prawie zaklął rycerz, przewracając się o coś wystającego z ziemi. Wnet jednak zaskoczenie wzięło górę nad irytacją, bowiem spostrzegł, że potknął się o nic innego jak… ciemnoniebieski gwiezdny szafir. Kiedy sięgnął po niego, natknął się ręką na jakiś większy kształt – i kiedy go wyciągnął, stało się jasne, że klejnot jest tylko częścią czegoś większego.

Velg trzymał w swej ręce karbowaną, koronę wykonaną z dziwnego materiału w kolorze lawendy. Co dziwne, zachowała swą formę, a wyglądała na starą. Co więcej – MUSIAŁA być stara, bowiem rycerz znajdował się właśnie w centrum pustyni, w środku tego, co kilka tysięcy lat temu było miastem Inupras. Dodając do tego fakt, że od czasu upadku miasta ludzie prawie się tu nie zapuszczali, mógł mieć pewność, że dziwny przedmiot powinien wedle wszelkich rachub tkwić zakopany pod kilkudziesięciometrową warstwą piachu. W każdym razie – sytuacja nie była normalna.

- Na litość Altruisty… Niech ktoś mi powie, dlaczego... – odwołał się tutaj do rzeczy, której nieistnienie było powszechnie znane wszystkim.
- PONIEWAŻ OSTATNIĄ WOLĄ YUVARAJA BYŁO, BYM ZOSTAŁ ZNALEZIONY. – doszedł do niego mentalny przekaz od tego, co okazać się miało starodawnym artefaktem. Aczkolwiek, doszedł dużo później, gdy nowy władca Imaskarcany ponownie zadał pytanie - świadom już istoty artefaktu. Teraz jednak, na pytania skierowane do siebie, korona odpowiedziała próbą zniszczenia umysłu Pierwszego Sekretarza i, kic świadkiem, prawie jej się to udało.

I tak, podczas podróży późniejszej po Multiuniwersum (w części zwanej Zapomnianymi Krainami), konetabl dowiedział się, że stał się właścicielem części spuścizny starodawnego imperium Imaskaru, które niegdyś dusiło wiarę części Mulanów. Podczas dalszej podróży po pustyni, kiedy starodawny artefakt pozostawał skryty w płaszczu Pierwszego Sekretarza, ów ciągle próbował wypytywał go – i dowiadywać się o torach historii starożytnego państwa. Planował zresztą, aby później zdać z tego raport Najwyższemu Kapłanowi.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 30-06-2009, 22:20   

Cosmic Era 76 - gdzieś na orbicie Venus.

Wśród niezmierzonej pustki na tle tarczy planety dzielącej swe miano z boginią miłości wyłonił się statek kosmiczny. Oczywiście nie był to zwykły statek, lecz flagowy okręt MACu - półtorakilometrowy super niszczyciel Espadon. Na jego mostku, wraz ze swoją załogą siedział jego kapitan, Karel.
- Doskonale - powiedział do załogi - Altruista miał świetny plan z pojawieniem się poza obrębem zamieszkanej przestrzeni. Tu nie ma przyrządów, które mogłyby wykryć nasz skok.
Nie mówiąc o wrogich pojazdach -dodał do siebie.
- Kapitanie! Mamy obiekt na radarze! To Mobile Suit, ale nieaktywny.
- Przybliżyć. - po chwili na monitorze pojawił się zarys maszyny. Wygląda na to że ktoś ją porzucił.
- Interesujące. Odzyskajcie to. I przez nasze sekretne kanały poinformujcie rząd marsjański że chcemy zakupić N. Jammer Cancelera. To się bardzo przyda.

....................................................................................................................................
Tydzień później.
~ Co za nudy - myślał Karel. W hangarze trwały prace na zdobyczą. Udało się nawet odzyskać dane z komputera pokładowego. Kapitan z nudów co chwilę doglądał prac. Właśnie wrócił z ostatniej wycieczki i nie miał już pretekstu by opuścić mostek.
- Kapitanie! Mamy obiekty na radarze. Statek zidentyfikowany jako Eternal i jednostki go eskortujące.
- Hmmmm. Kapitan tego statku ma duże wpływy.....może przydałoby się ją.....,,zaprosić" na pokład. Tak może być ciekawie. Wyłączyć kamuflaż!

....................................................................................................................................

Statek kosmiczny Eternal przemierzał właśnie przestrzeń w kierunku ziemi z Aprilusa One.
Przewodnicząca Lacus Clyne. Patrzała na monitor i uśmiechała się promiennie.
- Traktat na budowę nowej kolonii rolniczej będzie wielkim sukcesem.- stwierdził stojący obok Andrew.
- Tak. Po tragedii Krwawych Walentynek straciliśmy główne źródło żywności. Umowa o zbudowanie koloni zastępczej zacieśni więź między ZAFTem a Sojuszem Ziemskim.
Nagle na statku rozległ się sygnał alarmowy. Zapaliły się czerwone światła.
- Co się stało?! - zapytał Tygrys Pustyni.
- Niezidentyfikowany statek. J-j-jest ogromny. Wielki jak GENESIS!
-Co?!
- Pani przewodnicząca! Ze statku został wysłany sygnał mam nawiązać łączność?
- Tak.
Na monitorze wyświetliła się postać długowłosego mężczyzny siedzącego na fotelu kapitana.
- Witam, pani Przewodnicząco Clyne. Nazywam się Karel. Jestem przedstawicielem Bractwa Melior Absque Chrisma a także kapitanem będącego przed wami statku zowiącego się Espadon. Jestem zainteresowany rozmową.....i czymś jeszcze.
- To znaczy?
- To znaczy że chciałbym panią zabrać. Nie muszę dodawać że opór jest bezcelowy. Espadon ma dość siły ognia by zniszczyć pani całą eskortę trzy razy.
- Jak śmiesz ty...!!!!!
- Nie Andrew....pójdę z nim.
- Ale pani....!
- Nie chcę żeby komuś się coś stało. Jak mamy się spotkać?
- Wyślę po panią Pani Przewodnicząca transportowiec.
Dziesięć minut później Andrew Waltfeld patrzał, wściekły i bezsilny, jak zabierają Clyne. Jego złość ustąpiła na chwilę, gdy ujrzał jak ogromny okręt zniknął w dziurze czasoprzestrzennej, nie pozostawiając żadnego śladu.

Espadon tymczasem wynurzył się nad Kościołem Praworządności. W tym samym momencie na mostek weszła ,,zaproszona" eskortowana przez dwóch członków załogi.
- Witamy, Przewodnicząco Lacus - pokazał na obraz Kościoła na monitorze - witamy w nowym świecie.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 6 z 7 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group