FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 471, 472, 473 ... 531, 532, 533  Następny
  Co w tej chwili oglądacie - edycja druga
Wersja do druku
Hanako Płeć:Kobieta

Dołączyła: 24 Lis 2014
Status: offline
PostWysłany: 25-11-2014, 18:10   

To ja może dodam od siebie, że aktualnie jestem w trakcie oglądania Toradora:) dopiero 3 odcinki i jak na razie jest ok, chociaż pod jakimś super wrażeniem nie jestem;) zobaczymy, co będzie dalej:)
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kokodin Płeć:Mężczyzna
evilest fangirl inside


Dołączył: 25 Paź 2007
Skąd: Nałeczów
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 25-11-2014, 19:46   

Precurki epizod 41
W zasadzie poprzednie 40 odcinków to był żart ze strony Mirage czy może lenistwo? Po co zmieniać poszczególne miasta i osoby, skoro można cały świat. To tylko potwierdza jak wielkim niewolnikiem jest ta dziewczyna. Plus za trzecią męską biedronkopandę, Ale to stawia Phantoma w świetle homofila i pedofila :P Ok ale do rzeczy. Odcinek rozpoczyna powolny grinding ku szczytowi, choć kolejność przeciwników jest nieco dziwna. W kolejnym epie trojaczki (oczywiście bez clifhagera), mirage i co dalej Deep? Deepv2? Ciekawie wyszła w sumie walka morałów phantoma i blue na zasadzie determinacji. Honey też wymiatała. Wszystko zepsuli występem taneczno wokalnym (ale to już stały element).
Tak , koniec kołacze się za rogiem.

_________________
kokodin pisze się zawsze z małej litery
Jeżeli mówił bym normalnie , nie było by sensu ze mną rozmawiać.
Miłośnik wszystkiego co czarne, zielone, żółte lub okrągłe.
Jeżeli to czytasz to się nudzisz.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Nanami Płeć:Kobieta
Hodor.


Dołączyła: 18 Mar 2006
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
House of Joy
PostWysłany: 28-11-2014, 20:58   

No to Garo the animation do 9 odcinka
Aż sama się sobie dziwie, że w moim osobistym rankingu tego sezonu ta seria powoli, aczkolwiek uparcie pnie się do góry. Mimo że nastawiałam się raczej na szybkie odpadnięcie...
Bo cóż, minusy serii są widoczne na pierwszy rzut oka. Malutki budżet na animację, proste postaci, prosta kreska, ubogie tła... i do tego potwornie niepasująca grafika 3D tylko i wyłącznie przywdziewanych na czas walki zbroi. Te zbroje to koszmarki (wewnętrzny żarcik celowy). I pewnie sporo osób tych zbroi nie przetrwały i dały sobie spokój. A tymczasem dotrwałam do 9-tego odcinka i nie wiem czy się przyzwyczaiłam czy może tylko w początkowych odcinkach te zbroje aż tak rzucały się i biły po oczach.
Drugi słaby punkt to muzyka. Niby jest, ale raczej pobrzękiwanie w tle. Dobrze, że w tle walk żadnej taniej techno-nawalanki nie ma...

A teraz plusy. Które przeciwnie do minusów, trudniej dostrzec. Wg mnie animacja openingu jest niezwykle unikatowa - w dobrym tego słowa znaczeniu. Ale też, na początku odrzuciła mnie, bo była zbyt oldschool'owa. Naprawdę, jakby się pół wieku wstecz cofnąć. Coś jak opening Daimosa. A potem stwierdziłam, że: opening opowiada sam w sobie "ciekawa historie", że pasuje do ogólnego klimatu i w ogóle.
Fabuła na pierwszy rzut oka też nie zachwyca. Ot coś na wzór średniowiecza, rozpuszczony książę, palenie czarownic, Koszmary - ewidentnie "ci źli", jeden oczywisty który stoi za całym złem i oczywiście, wybrani wojownicy, którzy muszą złym skopać tyłek. A głównym bohaterem jest stary zboczeniec i jego nadęty, małomówny, Ztraumowany [tm] synek.
I tu się okazuje, że w tej prostocie tkwi cały potencjał... Historia jest czarno-biała, gra w otwarte karty - ale dzięki temu nie miałam ani razu jeszcze silnego wrażenia "deus ex machina". Nie było żadnych przegiętych zagrywek, przekombinowania, smażenia mózgu. Historia jest niezwykle równa, w średnim tempie, z lekko wzrostowa tendencja. I jak inne serie mają swoje wzloty i upadki, fascynują a potem odrzucają ze zniesmaczeniem od seansu, tak Garo równo trzyma solidne 7/10 i w zależności od dalszego rozwoju się zobaczy.
Postaci to też mocna strona, mimo że nie są specjalnie skomplikowani. Mimo że tatusiek jest strasznym playboyem, to jakoś nawet go lubię, za luzackie podejście do życia (a w ogóle bo-ten-seiyuu, ten głos!!), za puenty na swoim synku. No i naprawdę, rzadko się widuje anime, gdzie matki nie ma, a ojciec przejmuje wychowanie syna-spadkobiercy. I pewnie stąd też te problemy.. więc nawet zachowanie mrukliwego Leona nie jest takie denerwujące. Młody ma typowo nastolatkowe problemy, ale nie tupie uparcie nóżką i stara się znaleźć rozwiązanie swoich problemów. Alfonso też podjął ciekawe kroki ku dalszemu rozwojowi. No, po prostu lubię bohaterów.

Na dodatek 9-ty odcinek pokierował do ciekawego spotkania, dosyć łatwo ogólnie przewidzieć jaki był cel tego spotkania. I jestem ciekawa co z niego wyniknie dalej!

Naprawdę, Garo to takie anime, od którego zbyt wiele się nie wymaga - bo też od początku nie kłamało, że będzie ładne, ambitne, czy zaskakujące, a mam wrażenie, że większość anime ostatnio prześciguje się w tym - i zalicza upadki. Ale dzięki temu, że z góry mówi, że budżetu nie ma, że nie stara się być ambitne - to powoli zyskuje w oczach widza. Ot co, ha.

BTOOOM! w całości
Nawet specjalnie nie wczytywałam się w recenzje, żeby nie mieć od początku jakiegoś nastawienia względem tej serii... no cóż, pomysł wrzucenia ludzi na wyspę samotną i zabijajcie się nowatorski nie jest. Ale daje świetne pole do popisu nad ludzka psychologia. Bądź skopania jej na całej linii. Btooom to ten drugi typ... jakoś nie przemawia do mnie abusive NEET, który własna rodzine leje, a tutaj nagle zmienia się niemal w idealnego człowieka, chcącego nieść pomoc nawet obcym. I te zakończenie, w dziwnym momencie urwali. I ten wątek pożal-się romantyczny. Niby tragicznie nie było. Dobrze też nie. Obejrzeć, zapomnieć.... 5/10

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
shugohakke Płeć:Mężczyzna
Najstarszy Grzyb

Dołączył: 15 Gru 2011
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 01-12-2014, 17:18   

FSN:UBW 8
I obowiązkowy dla każdej wersji FSN odcinek z aktywacją Andromedy. Właściwie w UBW przebiega to najspokojniej
Spoiler: pokaż / ukryj
Rider jest usuwana jak zbędna w tym arcu, a całą sytuacja tylko podgrzewa napięcie przed starciem z Kuzukim i Caster.
Swoją drogą od tej walki dzielą san pewno jeszcze ze dwa odcinki. Czy wspominałem już, że strasznie mi się podoba wizualny efekt wzmacniającej magii Shirou? Choć czasem wygląda to dziwacznie (cybernetyczna miotła zagłady +3) to bardzo jasno oddaje sens działania tych zaklęć.

A na naprawdę epicki odcinek z Krwawym Fortem będę musiał poczekać do ekranizacji HF... Being last route fan is suffering.

_________________
I crossed the mountain and I climbed the river...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kokodin Płeć:Mężczyzna
evilest fangirl inside


Dołączył: 25 Paź 2007
Skąd: Nałeczów
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 01-12-2014, 19:37   

Denki-gai no Hon`ya-san 09 W sumie to nie pamiętam już o czym to było... Hio-tan chorowała i bielizną siostry przyprawiła Sensei o ból głowy. Czyli komediowy odcinek o chorowaniu.

Gugure! Kokkuri-san 09 Łysiejący główny bohater. Czyli dlaczego lisek wpadł w kompleksy.
W zasadzie epizod nastawiony na wyśmiewanie sezonowego zmieniani futerka. Lisek chyba zapomniał że był na powierzchni przez więcej niż jeden sezon. Natomiast jego lekkie narcystyczne nakręcenie na siebie, jak zwykle z igły zrobiło widły. Do kompletu Inugami-chan i masa toników na porost owłosienia i mamy kompletną katastrofę. Nie tak fazowe jak Ranma vibes z poprzedniego odcinka ale i tak świetne.

edit------------------------------------------------------------------------------

Precurki epizod 42
Eeeeeeee.... Animacja ładna :] fabulacja ładna, niemniej trochę dziwnie poskładana. sceny walk i rozłożenie postaci Nice. Po raz pierwszy wyraźnie było widać że Namakelda Oreski i Hoshiwa są dobrze sparowani ze swoimi curami, co oznacza nie mniej nie więcej tylko sparowanie Lovely i Mirage w pojedynku 1 na 1 (bo Blue oczywiście palcem nie kiwnie). Zastanawia mnie trochę jak dreser działa na odległość ale to w zasadzie sprawa mniej istotna i pewnie mechanika kwantowa dałaby radę to wyjaśnić. To co curki zrobiły z trio było trochę niesprawiedliwe biorąc pod lupę huntera. Ale najbardziej ciekawi mnie prawdziwa moc antydresera deep mirror . Czy to będą sznurki Goyana, czy może coś bardziej wyszukanego?
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Nanami Płeć:Kobieta
Hodor.


Dołączyła: 18 Mar 2006
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
House of Joy
PostWysłany: 03-12-2014, 21:44   

Kopałam sobie za jakimś dołującym anime i w sumie jest! Udało mi się znaleźć prawie-perełkę. A w każdym razem nie taką głupią serię.
Juu Ou Sei, anime z 2006 rocznika od Bones.
Mamy odległą przyszłość, ludzkość zamieszkała sąsiedni układ słoneczny. I mamy dwójkę bliźniąt 11-letnich, zupełnie od siebie różnych, wychuchanych i kochanych, którzy rozmyślają sobie nad świetlaną przyszłością. Ale ups, ktoś zabija im rodziców i zsyła na odizolowaną planetę-dżunglę, gdzie roślinki lubią ludzkie mięsko, a miejscowa populacja ludzi to skazańcy. No to będzie ostra walka o przetrwanie...
Ciekawy początek, choć nie wybitnie jakoś. Ale potem nadal jest ciekawie! Niezwykle intrygująca postać Third'a, nie przestał mnie zaskakiwać do końca. Ciekawe postacie żeńskie... dużo trupów... manipulacji...
Poza tym ja lubię uzasadnione time-skipy. Zwłaszcza jeśli główny bohater z 11-latka awansuje do rangi 17-latka (i robi się biszem, ale uzasadnione
Spoiler: pokaż / ukryj
bo jego przewidywalna długość życia to tylko 25 lat
). Choć na początku go nie poznałam... nawet seiyuu zmienili na bardziej męski głos.

I co my tu mamy...

Spoiler: pokaż / ukryj
Na plus - pozbycie się słabszego z braci. Permamentne... już w pierwszym odcinku zjada do roślinka. Dziękujemy, to by było na tyle. Znając anime, ciągle czekałam by jakoś jednak przeżył i po time-skipie wyłonił się jako przywódca którejś partii. Ale nie, umarł na amen. To się chwali.
Główny bohater był naiwny bardzo. Nie beznadziejnie naiwny, ale jednak. No, ale przynajmniej mamy na końcu odpowiedź czemu tak usilnie trzymał się życia (bo miał to wpisane w genach, dosłownie) i uchodził z tarapatów. Szkoda mi go było strasznie, bo z czasem wszyscy wokół niego umierali. To było ciekawe posunięcie, jak uratował swoją pierwszą miłość i nawet coś zaczęła odwzajemniać uczucia jego, ale potem oj zdecydowanie nie żyli długo i szczęśliwie... trochę szkoda mi Tiz, ale no cóż, od początku traktował ją jak siostrzyczkę, a ona się upierała no.
Third... knuj nad knuje, ale mimo tego trudny do zaszufladkowania. Niby widać, że wszystko co robi, to robi by osiągnąć własne cele. Ale chyba jednak jakaś nić przyjaźni się nawiązała... a może nie? Aczkolwiek kompletnie się nie spodziewałam, że okaże się być bezpośrednim nadzorującym cały "eksperyment" z Thorem i wyskoczy nagle w krótkich, białych włoskach... To było zaskoczenie. No i ginie, zabija się... trochę ta konieczność jego ubicia była naciągana. Tak samo jak śmierć Liz. Chyba tylko po to wrzucone, by ukazać, że nawet jeśli Thor wróci tylko po to, by dowiedzieć się o śmierci przyjaciół... to i tak się podniesie i bedzie żył. Tak silnie ma wpisane w genotyp przetrwanie.
I pewnie by się jeszcze co znalazło...
W sumie dobrze, że się główny bohater specjalnie zabić nie mógł, bo każdy by chciał, jeśli nazywałby się KLEIN THOR :'D

A właśnie! Zabicie tej jego ukochanej przez Third'a było długofalowo kompletnie nieopłacalne. Bo jego misją było sprawdzenie, czy te pierwsze dziecię da sobie radę i spełni ich nadzieje, a potem powierdzie ku przyszłości ludzkość... chwila, chyba żeby jego geny się nie zmarnowały, to musi je przekazać. A tu on mu wyciął ukochaną, zostawiając traumę. I jeszcze się okazuje, że zapasowa Second też umiera. Powinni zrobić teraz OAV czy ludzkość przeżyje czy geny się zmarnują hahahah---
Błąd numer dwa. Pokładanie WSZYSTKIEGO w jednym dzieciaku. Mówią, że to był ich idealny efekt prac końcowych. Że idealnie DNA zmieszali. A potem dla sprawdzenia wrzucają dzieciaka w środek dżungli. Mógł zginąć pierdylion razy, ale miał fuksa. Okej, rozumiem, jakby zginął, to wzruszenie ramion i oh, jednak nie doskonały produkt końcowy. Ale oni ciągle nawijali o presji czasu, że już, teraz, trzeba działać... a oni wyciągnęli swojego jedynego asa z rękawa i rzucili na pożarcie. A zapasowego asa chyba żadnego nie mieli. Fajnie!


Podsumowując historia ciekawa, ale mało!! Czuć pocięcie materiału, upchnięcie, wyniki były z góry wiadome, niektóre rozwoje akcji absurdalne. Ale i tak, mocne 7/10

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 06-12-2014, 15:31   

Log Horizon 2, odc. 10

Sugerując się ostatnimi słowami Shiroe z tego odcinka, w następnym, to jest jedenastym, nareszcie i po raz pierwszy tak na dobrą sprawę drugi sezon wprowadzi coś sensownego do fabuły. Trochę nam kazano czekać. Jeżeli potem kolejne postępy fabularne będą obarczone analogicznymi przerywnikami, to długo tego nie wytrzymam.

Za to z innych refleksji - ten odcinek był Zły przed duże "Z". Calutenki, od początku do samego końca, jedno wielkie credo nolifowego gamera, zaserwowane dumnym i wyniosłym tonem człowieka poświęconego swojemu bezhormonowemu życiu. Znaczy wszelaki klimat "serii o ludziach uwięzionych w grze" ostatecznie - gdyby ktoś miał do tego punktu wątpliwości - został zabity i pogrzebany, została po prostu seria o graczach.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 06-12-2014, 18:21   

Wyjaśnij, bo nie widzę za bardzo, dlaczego "uciekałem przed problemami do wirtualnego świata" miałoby kolidować z "kurde, ale dobrze byłoby już tę grę skończyć".

Edit: albo czekaj, bo Ty o 10, a nie o 9 odcinku pisałeś.


Ok, teraz rozumiem.

Nie pojmuję tego japońskiego podejścia do wszystkich, którzy się... no nie wiem, nie płyną z nurtem? Nie rozumiem, bo nigdy tego nie odczułem. Jasna cholera, niby takie nowoczesne społeczeństwo, a u nas nikt nikomu nie wytykał, że gra w wowa, tibie, cokolwiek. Ludzie grali i było spoko. Niektórzy dalej grają i nikt im nie robi wyrzutów. A tu... tam serio wszyscy są jednakowi w innych kwestiach, niż wygląd?

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 06-12-2014, 21:35   

Ee... Bladego pojęcia nie mam, jak to wygląda w japońskim społeczeństwie, ale w tym konkretnym omawianym przypadku to moim wnioskiem z przemowy Williama było, że problem to ma on, a nie otoczenie. Nikt jego, tudzież nikogo z reszty milcząco jego wywodom przytakującej, pozbawiać możliwości opuszczenia gry nie musiał, bo już i tak sam, z własnej nieprzymuszonej woli, pozbawił się opcji jej opuszczenia. Nasz setting z zamknięciem w grze tej całej ekipie jest zbędny, nie robi żadnej różnicy.

Tak swoją drogą, ludzi świata poza grami niewidzącymi jest multum, żadna tajemnica, ni sensacja. Ale jakoś wciąż nie mogę uwierzyć, że naprawdę tak myślący ludzie istnieją. Bo i co to za logika: "mogę znaleźć przyjaciół tylko w grze". Znaczy że z tymi samymi ludźmi poza grą już dogadywać się nie da rady? Nie czuje się nikt z nich obrażony w ogóle za takie mniemanie? Ja tam na pewno byłbym urażony po usłyszeniu czegoś takiego.

I diablo ciężko naprawdę wzruszać się nad dramatem tego rodzaju... Mam nadzieję, że duch tego odcinka nie będzie już stale unosił się nad dalszą akcją.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 06-12-2014, 22:05   

Costly napisał/a:
że problem to ma on, a nie otoczenie.

Jedno jest związane z drugim. Gdyby społeczeństwo tak go nie penalizowało, to ten by sobie nie wmawiał, że jest odszczepieńcem. Może nawet czasem wyszedłby z domu, bo mimo wszystko trudno nawiązać znajomość z ludźmi, którzy patrzą na człowieka z góry, bo nie chodzi na karaoke. I to się zazębia i wzajemnie napędza. Ale owszem, jego gloryfikacja też była płytka i zupełnie od czapy. Sam grałem masę czasu, dalej gram, wciąga mnie to jak cholera, nikt nigdy poza starymi mnie za to nie szykanował. Inni chodzili w gimnazjum na wódę (nie, żebym ja nie chodził) i łamali nogi na deskorolce. Ot, różnica w pożytku dla społeczeństwa, czy ktoś marnuje czas w klubach karaoke, czy w swoim pokoju.

Costly napisał/a:
Nasz setting z zamknięciem w grze tej całej ekipie jest zbędny, nie robi żadnej różnicy.

Ale to w sumie jest zakorzeniane w nim od samego początku. Tracąc wspomnienia coraz bardziej rozmywa się ich związek z realnym światem. Może właśnie o tym jest w gruncie rzeczy ta historia? O zatracaniu się, tylko, że my tego nie widzimy, bo wszyscy się dobrze bawią?

Może my ich nie rozumiemy, bo nie żyjemy w Japonii i w gruncie rzeczy mamy więcej swobody, niż oni?

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 06-12-2014, 22:36   

Względem tego społeczeństwa, no to owszem, traktując wizję w głowie Williama jako obiektywny i realny stan rzeczy, to tak należałoby na to patrzeć. Atoli po tej jego przemowie skłaniałbym się raczej do wniosku, że to właśnie w tej samej głowie powstało. Cóż, może i uzasadnione jakoś, ale to wciąż tylko domniemanie po mojej stronie, więc nie będę tego forsował. Natomiast jak idzie o kwestie "reprezentatywności" wizji tutejszej dla ogółu Japonii - szczerze wątpię. Gdyby tak było, to japońskie sceny gamingowe byłyby na pierwszy rzut oka patologiczne, a nie są szczególnie różne od innych (już szybciej Korea...).

Slova napisał/a:
Ale to w sumie jest zakorzeniane w nim od samego początku. Tracąc wspomnienia coraz bardziej rozmywa się ich związek z realnym światem. Może właśnie o tym jest w gruncie rzeczy ta historia? O zatracaniu się, tylko, że my tego nie widzimy, bo wszyscy się dobrze bawią?


O, świetny motyw. Zwłaszcza, gdyby na wejściu wyglądało to tak beztrosko i niewinnie. Biorę taką opowieść w ciemno. Tylko że to na pewno nie to anime. Jak pokazał choćby ostatni odcinek, bohaterowie, którzy zginęli od czasów Apokalipsy setki razy (jak sami powiedzieli), zdają się swoje normalne życie pamiętać boleśnie dokładnie. Choćby samo w sobie to skłania mnie ku wnioskowi, że to - niestety - nie taka seria.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kokodin Płeć:Mężczyzna
evilest fangirl inside


Dołączył: 25 Paź 2007
Skąd: Nałeczów
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 08-12-2014, 01:49   

Denki-gai no Hon`ya-san 10 Pomieszały im się pory roku. Walentynki i łajt dej. Girl power i tort battle , Niespełnione i niewypowiedziane, oraz całkiem dobrze egzekwowane romanse. Czyli kolejny z romansowych odcinków zboczonej ksiegarni w dobrym humorze i z polotem godnym świniaka. Było śmiesznie i pojechane po wszystkich sztampowych typach flirtowania. Jedyni minus to chyba ta niezgodność czasowa z rzeczywistością, ale nie można mieć wszystkiego. To nie 50 epkowa historia.
Sensei-chan nie należy wchodzić w paradę :P

Gugure! Kokkuri-san 10 Smutna historia reinkarnacyjnej miłości, ale w dosyć komediowym wydaniu. Jedno jest natomiast pewne. Nie należy zostawiać dzieci samych z tengu. To się może skończyć traumą, lub obrażeniami. W każdym razie gorąca linia w zaświaty jest dosyć dobrze poinformowana. Natomiast Kohina wie jak wydłubać dziurę w całym i nigdy nie dae za wygraną. Brawo za przywrócenie głosu ukochanemu.Generalnie absurdalna dawka humoru nadal trzyma poziom. Nie był to mój ulubiony rodzaj żartów, ale czego się spodziewać po wyprawie do hipermarketu o 5% obniżki za kluchy instant. Przynajmniej widziałem już tengu z czołówki i moja ciekawość została zaspokojona. Kolejny creep do kolekcji.

Poza tym całkowicie bez sensu obejrzałem jeszcze raz pierwsze 10 odcinków Urusei Yatsura. I tam też były tengu, podrywające młodych chłopców. Na razie kończy się wprowadzanie postaci. Ale ze 3 odcinki typowo zabawowe już były. Dalej jest znacznie bardziej fazowo, ale ta seria w zasadzie rozkręca się dopiero w połowie, gdy wszystkie postaci wkroczą na plan.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 08-12-2014, 08:56   

kokodin napisał/a:
Walentynki i łajt dej. Girl power i tort battle ,

Ej, nie czepiaj się, w ciągu 10 odcinków wigilia przewinęła się już dwa razy.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kokodin Płeć:Mężczyzna
evilest fangirl inside


Dołączył: 25 Paź 2007
Skąd: Nałeczów
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 08-12-2014, 18:23   

Piszesz jak byś mnie nie znał.

Ok Precurki epizod 43
W zasadzie ten epizod zasługuje na własną oddzielną recenzję, oraz everything wrong with ... in .. minutes or less.
Przede wszystkim wizualny odjazd. Serio, namakelda kontra fortune w zoo (a może to był Oreski?) to nie był szczyt pięknej mrocznej kreski w tym sezonie. Blue jak typowy facet i bóg, dał się bronić 14 latce :] przed 300 letnią 14-latką z demonicznymi mocami (przed swoją dziewczyną). Dodatkowo miłość z wzajemnością. Ale nie położyli argumentacji walki i sprytnie rozmieścili punkty zaczepienia. W rezultacie koszmarna piosenka pojawiła się tylko by dokończyć dzieła zniszczenia. Duży plus za customową część animacji tego "ataku" Oraz za bardzo ładną scenę kończącą łuczek Queen Mirage z poczwórną zmianą ciuchów :] Widać nie tylko precurkom wolno. (myśl w trakcie oglądania minecraft>>obsidian) Postawa Lovely mnie jednak zaskoczyła. To jest dojrzała emocjonalnie wojowniczka. Może przygłup, ale umie myśleć kiedy potrzeba. No i ten atak Mahoro-style na koniec. Shining Darkness full power. Analogia nawet w dialogach. I do tego momentu epizod był epicki, potem trochę oberwał w kolana pop-atakiem i znowu był prawie epicki.
Teraz już tylko czekać walki red vs blue (na puremony)

_________________
kokodin pisze się zawsze z małej litery
Jeżeli mówił bym normalnie , nie było by sensu ze mną rozmawiać.
Miłośnik wszystkiego co czarne, zielone, żółte lub okrągłe.
Jeżeli to czytasz to się nudzisz.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Smk Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 28 Sie 2011
Status: offline

Grupy:
Syndykat
PostWysłany: 08-12-2014, 19:59   

Zero No Tsukaima, całość.

Zastanawiające, na początku drugiej serii gagi przewodnie przestały drażnić...

Pomijając aspekt SM związku głównych bogaterów, naprawdę żałuję iż seria zaliczyły krytycznego faila egzystencjalnego - pod słodko kolorowym designem kryje się bardzo fajna seria zarówno romantyczna jak i porządne fantasy. Kupa radości i nutka rozczarowania przedwczesnym finałem.

_________________
There is no "good" or "bad". There is only "fun" and "boring".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 472 z 533 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 471, 472, 473 ... 531, 532, 533  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group