FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 40, 41, 42  Następny
  Krwawa Jatka
Wersja do druku
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 14:14   

Iaido było niemal niemożliwe do przełamania - przynajmniej Velg nie odkrył jeszcze skutecznego sposobu. Cóż, jak nie chciała góra przyjść... - stwierdził, wystawiając się na jedną z błyskawicznych kontr Karela. Ten nawet trafił w całkiem żywotną arterię Velga, rozchlapując na boki trochę płomiennej krwii Pierwszego Sekretarza. Cóż, liczyło się to, że Velg szybko zmienił właściwości swego ciała. A dokładniej - przemienił je tak, żeby było dostatecznie twarde, aby Karel nie mógł szybko wyrwać miecza, i dostatecznie mało przewodziło prąd, aby Najwyższy Jenerał nie cierpiał z powodu wstrząsów elektrycznych.

I tak przytrzymawszy miecz, Velg wymierzył Karelowi potężny cios, raniąc go i rzucając przez pół areny. To, że przy okazji miecz rozdrapał mu bok, liczyło się mniej...

Najważniejszy był fakt, że kapitan wylądował dokładnie pod bramą areny - a jego dowódca nie zamierzał dawać mu żadnych forów. Nagle wyrośnięta łapa pomknęła w dal, zrywając łańcuch.

Brama poczęła spadać na leżącego na ziemi boga, a z drugiej strony - z szybkością błyskawicy począł ku niemu lecieć Święty Krzyżowiec.

_________________
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 14:43   

~ To bolało - pomyślał Karel, ale miał bardziej istotne sprawy na głowie.
~Na przykład jak nie zostać szaszłykiem. - wydedukował patrząc na opadającą i bardzo ostrą kratę. Zdołał ją zablokować mieczem a następnie wyrwał ją z zawiasów posyłając w lecącego Jeźdźca Apokalipsy. Ten przeciął ją jednak pazurami jakby to było spaghetti. Do tego czasu Karel był jednak już na nogach. Szermierz schował miecz a następnie wyciągnął go do połowy długości.
- Den - powiedział Karel chowając ostrze z rozmachem tuż zanim uderzył w niego Velg.
Na arenie i daleko poza jej obrębem rozległ się niesamowity hałas. Ludzie zatykali uszy dłońmi a wszystko co było ze szkła( ku zmartwieniu właściciel sztucznej biżuterii) zamienił się w pył. Najbardziej oberwał oczywiście Święty Krzyżowiec bo był w epicentrum hałasu.
Velg padł na ziemie w szoku.
- Moc burz to nie tylko elektryczność - mówił Karel pewny że przełożony go słyszy - gdy uderza piorun rozlega się też grzmot.....dlatego zdołałem ci Szefie skopać ucho środkowe. I co teraz zrobisz teraz Szefie? Nawet jeśli zlikwidujesz sobie uszy to stracisz jeden ze zmysłów. Pocisku dźwiękowego nie da się zobaczyć. Nawet brak uszu nie uchroni cię przed wpadnięciem w rezonans co zamieni twoje kości w proszek. Jeżeli i je zlikwidujesz to będziesz luźną galaretą niezdolną do poruszania się. A teraz.....- powiedział podnosząc wolną dłoń. Pomiędzy palcami zbierały się pioruny koloru najczystszej bieli
- Holy....Lightning! - z dłoni szermierza wystrzeliły białe błyskawice.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 15:02   

TRZASK! - rozległ się odgłos przelatującego wokół pioruna. Pierwszy Sekretarz ledwo się uchylił przed dziwnym pociskiem - a i tak miał lekko przypieczone łuski.

Słuch do niczego nie potrzebny. - pomyślał Velg, lecz niczego nie powiedział. Mógł uleczyć sobie uszy, lecz to niczego by nie rozwiązało. Jednak szczęściem chwila inżynierii pozwoliła mu zbudować sobie inne narządy - które całkiem dobrze imitowały słuch. A długość drgań własnych była trochę inna - jak powiedzieliby fizycy z następnych wieków. Zresztą, naśladując niektóre zwierzęta, wyposażył się również w zmysł elektrorecepcji - bardzo pomagający zlokalizować miecz Karela. Tego zmysłu szermierz zniszczyć mu nie mógł - w przeciwieństwie do słuchu, który de facto już stracił (bo każde rozwiązanie miało być tymczasowe).

Cóż, pozostało się zaadaptować... Znów dokonał przemiany tkanek - w praktycznie niezależną od niego, ale całkiem dobrze izolującą, tkankę zmienił tę z jednej łapy - którą chwycił prowizoryczne resztki bramy. I wbił metalowy pręt w ziemię.

Podziałało - kiedy Karel następny raz wypuścił z miecza błyskawice, prowizoryczny piorunochron uchronił Velga przed skutkami ataku. Gorzej, że sam prawie się stopił. Pierwszy Sekretarz nie miał więc wyboru innego aniżeli przejście do ofensywy, kiedy Karel jeszcze szykował się do następnego ataku.

Do przeciwnika dobiegł już w postaci postaci płomiennego awatara. Jako praktycznie niematerialny, nie musiał obawiać się cięć adwersarza (które dodatkowo nagrzewały miecz...). Wręcz skacząc na kapitana, Velg zastanawiał się, jak owemu spodoba się kąpiel w białych płomieniach.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 15:13   

~ Cholera - pomyślał Karel ~ niematerialność jest do kitu ~ miecz nie mógł być stopiony ale jeżeli będzie się nagrzewał coraz bardziej nie będzie mógł się utrzymać.
- Absolute Zero! - zamarzły wszystkie gazy a także Velg. Jeźdźcowi nic nie było ale nie mógł się ruszyć, płomienie zgasły przytłumione nie tylko temperaturą ale też brakiem paliwa w postaci wolnego gazu. Szermierz zdawała sobie sprawę ze to tylko kwestia czasu zanim jego przełożony się uwolni, musi wykorzystać ten czas do wzmocnienia.
- A teraz patrz Szefie - Karela zaczęły otaczać płatki śniegu i kryształy lodu. Pojawiało ich się coraz więcej i więcej oraz zaczynały się kręcić wokół niego. Po chwili Karel stał w epicentrum śnieżycy... tak gęstej że nikt nie mógł go zobaczyć. Tymczasem oko Velga poruszyło się.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 15:32   

Zamrożony Velg powoli się zmieniał – korzystając z tego, że Karel nie zdołał zmrozić go całego. Pozostało mu jedno oko – ale od niego zaczęła się ponowna przemiana. I płomienie znów stały się ciałem… A jeden z jęzorów ognia – łapą. Na nieszczęście komandora Kościoła był to ten język, którym wcześniej liznął go Najwyższy Jenerał, a teraz – który trzymał go w pasie.

Trzymając już przeciwnika, Święty Krzyżowiec płynnie przeszedł do zwarcia. Lecz jego podwładny, próbując się wyswobodzić, nie docenił go. Jedynie smagnął demoniczną wersję Velga za pomocą Raikomaru… A wtedy, wojownik począł się morfować. Fale jego ciała dosłownie zalały boga, otaczając szczelnie górną część sylwetki Karela (łącznie z ręką trzymającą miecz).

Gdy niemal „wchłonął” tak drugiego walczącego, począł go dusić. A może lepszy określeniem było „topić go w sobie”?

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 15:44   

Velg zapomniał jednak o jednym. Karel był specjalistą od zabijania demonów i transformacja w jednego nie była najlepszym pomysłem.
- Nie chciałem tego robić Szefie ale.....Luminaire! - energia światła zaczęła się wydobywać się z sylwetki szermierza. na nieszczęście Pierwszego Sekretarza ciągle miał z nim kontakt fizyczny więc Velg zaczął płonąć świętym płomieniem. Puścił szermierza w bólu agonii tarzając się po ziemi zmieniając się w coś co z demonami miało jak najmniej wspólnego, byleby uciec od bólu. Tymczasem Karel czuł się niewiele lepiej. Klęczał próbując złapać oddech po tak nieprzyjemnym doświadczeniu. Po chwili wstał jednak odzyskując siły i przygotowując się na następny atak przełożonego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 16-05-2009, 15:54   

- Uwaga dessu! - Zapiszczała Aki do mikrofonu, a jej radosny pisk potoczył się po trybunach areny. Nie docierał jednak on do walczących, pewnie nawet odgłos rozdzierającego ziemie trzęsienia ziemi nie przebiłby się przez harmider powodowany przez dwóch walczących Braci Bractwa Melior Absque Chrisma.

- Dla wszystkich widzów, którzy zastanawiają się dlaczego walka obserwowana jest z dwóch krańców areny przez Kapłanów Bractwa przygotowaliśmy krótki opis zasad honorowych pojedynków pomiędzy członkami Bractwa dessu!

- Aby zapewnić prawidłowy przebieg honorowego pojedynku każdy z walczących wzywa jednego z swych uduchowionych Braci w wierze, a wezwani Kapłani zostają sędziami dessu!

- Na życzenie Kapitana Karela pierwszym sędzią został Najwyższy Kapłan Altruista, natomiast wedle woli Pierwszego Sekretarza Velga rolę drugiego arbitra przyjdzie odegrać Mrocznego Kapłanowi Costly'iemu dessu!

- W honorowym pojedynku, jak sama nazwa wskazuje, wszystkie chwyty są dozwolone dessu! Walczący ograniczeni są jedynie rozmiarami areny, której opuścić nie mogą, pod groźną przegrania pojedynku. Pojedynek kończy się, gdy jedna ze stron kapituluje, straci przytomność, zostanie trwale spetryfikowana, zamieniona w byt astralny lub ulegnie czasowej subsumpcji dessu! Jeżeli zwycięzca nie zostanie wyłoniony do zachodu słońca, pojedynek uznaje się za zakończony, a zwycięzce wskazują po konsultacji sędziowie! Naturalnie, Bracia w wierze nie mogą odebrać sobie nawzajem życia. Zwycięzca honorowego pojedynku dostanie także specjalny okaz wermutu Mrocznego Kapłana Cos...

Ogromny huk potoczył się z głośników umieszczonych na trybunach. Mikrofon wraz z stojącą przy nim Aki został ustrzelony wyjątkowo celnie rzuconym eleganckim, czarnym butem.

- To teraz dopiero mi zimno. - Zasyczał pod nosem trzęsący się z zimna Mroczny Kapłan Costly stojąc bez jednego buta na gołej ziemi i obserwując z umiarkowanym zaciekawieniem walkę. Po drugiej stronie areny z dużo większym zainteresowaniem walkę obserwował Najwyższy Kapłan Altruista. Jeżeli do zachodu słońca zwycięzca nie zostanie wyłoniony, to na nich spadnie obowiązek wskazania zwycięzcy honorowego pojedynku.


Spoiler: pokaż / ukryj
Wiemy, że pewne formuły są ustalone, ale ze względu na "wewnętrzny" charakter pojedynku uprzejmie prosimy o przymknięcie oka na ten detal :]

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...


Ostatnio zmieniony przez Costly dnia 16-05-2009, 17:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 16:01   

Ile on tego jeszcze ma? - pomyślał niezadowolony Velg, zastanawiając się wciąż, jak Karel zdołał wyjąkać jakieś słowa. Przecież był gotów się założyć, że odciął od niego dopływ powietrza... Nieważne zresztą. Tak samo, jak nieważne, jakim sposobem zdołał się wyswobodzić ze swoistego zatopienia...

Wciąż jasnym płomieniem, wstał i złapał równowagę. Karel również już pewnie stał na nogach. Pierwszy Sekretarz obrzucił go spojrzeniem, po czym najzupełniej w świecie się wycofał. W czasie wykonywania owej czynności wyhodował sobie gruczoły jadowe.

Kapitan straży MAC zrazu zamierzał rzucić w przeciwnika piorunem, lecz szybko pomiarkował daremność takiego poczynania. Bezpośrednio za nim siedział Najwyższy Kapłan - a częstowanie swego kibica piorunem raczej nie mogło posłużyć sprawie zwycięstwa komandora Kościoła Praworządności.

Pierwszy Sekretarz mógł więc szybko wziąć rozbieg i zaszarżować na Karela. Niestety, oddalając się od Altruisty tracił również swój atut - ale i tak ten służył mu tylko do odsapnięcia. Dlatego też Velg nie przejął się, gdy jego ciało przeszyła pierwsza błyskawica - jednocześnie bowiem, jak jeden z węży plujących, splunął jadem w kierunku Karela.

Jad uderzył Karela w twarz, raniąc go lekko i dezorientując go nieco - i dając Świętemu Krzyżowcy czas na próbę ukąszenia. A jad, którym splunął - i który chciał wpuścić mu przez zęby - powinien znacząco osłabić nawet owego boga. Zresztą, Velg nie wiedział. Wcześniej nie zdarzało mu się eksperymentować.

Pewne było tylko, że nagle wyrośnięte zęby jadowe raczej nie pozostawią mięsa Karela nietkniętego...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 16:14   

Zęby Velga zatopiły się w ciele Karela przeszywając go na wylot.
~ Ghhh nie dam rady - pomyślał - ma mnie.
~Huh? Co jest? Taki z ciebie cienias? - powiedział inny głos wewnątrz niego.
~ Nie wtrącaj się!
~ O czym ty chrzanisz? W tym stanie nie masz siły by kazać mi cokolwiek...więc siedź cicho!....i patrz.
Widownia na arenie zamarła. Velg patrzał na przeciwnika pewien że to koniec. I w tym właśnie momencie Karel podniósł głowę. Jeździec dostrzegł że oczy jego podwładnego zmieniły kolor z popielatego na szkarłatny. W jednej chwili Karel ciął potężnie przeciwnika od barku po miednicę. Drugą ręką sięgnął do zębów jadowych Generała i wyrwał je mu ze szczęk. Wyjąwszy je z własnego ciała wbił mu jego własne uzębienie w kark po czym kopniakiem miotnął nim na ścianę.
- Uhahaha! Nie myśl że wygrałeś prawdziwa zabawa zaczyna się teraz! - po czym wyszczerzył zęby w morderczym uśmiechu.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 16:28   

Co jest? Nieważne. Będą materiały na relikwie. - pomyślał, spoglądając na zęby, po czym podniósł się z ziemi. W samą porę, aby uniknąć szybkiego ciosu Karela. Gdy opadały kłęby pyłu, wywołane przez cios kapitana straży, Velg szybko zmienił się. Chwilę później w powietrzu latała... mucha.

Muchę, która wleciała do gardła Karela, nim ten zdążył zareagować... Odruchowe przełknięcie... I Velg począł się znów zmieniać, nim jego postać muchy zginęła w odmętach układu pokarmowego Karela. Ów zaś musiał uporać się z na razie niezidentyfikowanym "czymś", które rosło - i próbowało mu rozsadzić przewód pokarmowy swoim wzrostem.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 16:35   

- Zabawne, Muhahahah! - zaśmiał się szaleńczo uderzając swoją dłonią w brzuch i przebijając aż do trzewi. Po chwili z dziury w brzuchu wynurzyła się ręka trzymająca.....coś.
- Akuku - powiedział Karel posyłając Velgowi milion volt. Po chwili upuścił go na ziemię i przydeptał( tak że pękło podłoże) w następnej chwili wyskoczył w powietrze. Będąc nad ziemią klasnął w dłonie tak że jego własna krew była na obu dłoniach. Wyciągnął je następnie przed siebie celując w przełożonego.
- Blood Sin! - strumień energii ciemności uderzył w wciąż leżącego Velga.
- Hahahaha! Eat this!

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 16:44   

Ciemność, ciemność widzę... - pomyślał Velg, bombardowany natłokiem pocisków Karela i przydeptywany. Cóż, chciał walki na tych zasadach? Będzie ją miał. Zmiana Velga w wężową postać świadczyła, że jest w stanie podjąć walkę na niemal dowolnych zasadach - i być może wygrać.

W jakiejś księdze na Cieniu, który czytałem, napisane było chyba: "ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" - uległ napadowi sentymentów. Jednocześnie jednak w swoich wężowych splotach wciąż miażdżył jedną ze stóp Karela. Ów w odpowiedzi zmiażdżył mu głowę - jak chciało owo pismo - lecz tam przecież Velg nie miał już żadnych ważnych organów.

I przyjmując wcześniejszą, demoniczną postać, zaszarżował na przewracającego się podwładnego.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-05-2009, 16:52   

- Świetnie! - wrzasnął Karel odpychając rękoma się od ziemi a następnie skacząc (ignorując zmiażdżoną stopę) w kierunku Velga. Chwilę potem widownia mogła zobaczyć jak szermierz przestrzeliwuje się przez demona na wylot. Będąc już prawie poza Velgiem chwycił jego ogon pociągając go za sobą. Następnie opierając ciężar na zdrowej nodze przerzucił go chwytem judo posyłając go na łopatki. zanim ten zdołał się podnieść przyszpilił go do ziemi mieczem przez gardło po czym zaczął go okładać pięściami śmiejąc się szaleńczo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Altruista
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-05-2009, 17:06   

Altruista oparty o wóz z kapustą obserwował walkę dwóch wielkich mężów MAC-u z wąskiego podwyższenia u południowego krańca areny.
Mówiąc dokładniej, przyglądał się teraz badawczo Karelowi. Ten dobrze zbudowany mężczyzna od początku go intrygował. Było coś w nim. Altruista wiązał z nim pewne nadzieje. Najwyższy Kapłan musiał też przyznać, że Kapitan uczynił ostatnio znaczne postępy. Na dodatek pod względem kondycyjnym był doskonale przygotowany. Jednak to Velg w tym pojedynku był głównym faworytem do zwycięstwa. Altruista przeniósł spojrzenie na swojego ulubieńca i oblizał wargi.
Znał go doskonale. Za Velgiem przede wszystkim przemawiało doświadczenie. Liczne wojenne kampanie jeszcze bardziej go zahartowały. Bladolicy nie miał wątpliwości kto wygra tą walkę.
Gdy Velg przemienił się w muchę Altruista wgramolił się na wóz z kapustą. Doszedł do wniosku, że z tej pozycji będzie mu się jeszcze wygodniej tą walkę obserwowało.


Spoiler: pokaż / ukryj
Post sędziowski ;p nie ingerujący w walkę
Powrót do góry
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-05-2009, 17:15   

Pięściami mnie? Proszę bardzo. - pomyślał Velg, spokojnie wytrzymując napór ciosów Karela. Ciosów prawie nie czuł, bowiem łuski służyły mu jak dobra zbroja. W chwili obecnej - już kolczasta zbroja. Syknął cicho z zadowolenia, przyciągając przeciwnika do siebie. Wprost na kilkadziesiąt ostrych szpikulców.

Kapitan mógłby teoretycznie spróbować rozpłatać głowę Pierwszego Sekretarza, lecz szybkie spojrzenie pokazało, że narząd ten znajdował się już w stanie prawie całkowitej atrofii. W stanie atrofii zdecydowanie NIE znajdowały się zaś mocarne łapy, którymi Święty Krzyżowiec ścisnął komandora Kościoła i przyciągał go do siebie.

Przeszywające skórę szpikulce wymuszały zaś na adwersarzu szybkie zastanowienie się: co zrobić? I jak przy tym wygrać?

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 42 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 40, 41, 42  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group