FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 40, 41, 42  Następny
  Krwawa Jatka
Wersja do druku
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 20-09-2009, 14:08   

Ok... rany zaczynam mieć tego dość >__< i ty chyba też. Pozwolisz że to skończę?

Jurek na szczęście chybił. Trafił dziewczynę w dłoń gdy próbowała go odepchnąć. Miecz przeszedł na wylot lecz nie dotknął jej brzucha. Oboje byli już półprzytomni z braku krwi i ledwo stali, jednak Sasayaki regenerowała się stopniowo. Przez pewien czas trwali bez ruchu. Jurek ledwo już trzymał miecz. Czarodziejka pchnęła go lekko. Padł na ziemię.

A to, jeśli się zgodzisz oczywiście:

Był nieprzytomny. Walka się skończyła. Dziewczyna usatysfakcjonowana wygraną spojrzała na ojca obserwującego ją z trybun. Pomachała mu i pozwoliła sobie zemdleć

Edit:
Ok Jurek się zgodził.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 21-09-2009, 09:29   

- Nieźle jak na nowicjusza - stwierdził Karel podchodząc do nieprzytomnej. Przyklęknął przy niej - Oczywiście widziałem lepsze wyczyny. No i po tylko tylu ranach zemdleć? A tak zapomniałem.....nie jesteście tak odporni wy magowie.
- Hmmm on też się postarał nie powiem. Nie jestem dobrym medykiem ale.... - wyciągnął zza pazuchy kurtki zwój bandaży - ale po tylu latach bycia dziurawionym umiem to i owo - stwierdził zakładając opatrunki.
- Masz szczęście tu nie ma lekarzy a ja byłem znudzony, jeżeli nie możesz zejść z areny o własnych siłach to możesz liczyć że następna osoba wdepcze cię w ziemię. Zresztą po co się produkuję z gadaniem? i tak mnie nie słyszy - rzekł szermierz zarzucając ją sobie na ramię.
- Cóż wygląda na to że wisisz mi przysługę - wydedukował pułkownik po czym zabrał ją do Kościoła.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 24-09-2009, 15:54   

-Pedofil - poniosło się po arenie gromkim echem.

Rude wróciło. Wkurzone, znudzone i szukające zaczepki.
Pewnie i zignorowane, gdyż wyzwanie usłyszał tylko cieć, zamiatający trybuny.
Spojrzał spłoszonym wzrokiem i szybko uwinął się z robotą.

<Później>

-Halo? Jest tu kto? Nie ktoś ochoty, by mu mordki oklepać? HALO??!
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 19-11-2009, 17:40   

Ubrany w białe ubranie chłopak zbliża się powoli do środka areny. Wciąga kaptur na swoją głowę, wyciąga miecz i podbiega do nieznajomego. Przystawia mu Soul Calibura, a w tym samym momencie wyciąga miecz z Myrtilu. Otwiera usta i cichym głosem pyta:
-Gdzie jest niejaki Karel...

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-11-2009, 17:57   

- Szukasz mnie dziecia.....whooa! - stwierdziła Karel uchylając się przed krzyżowym cięciem z obu mieczy.
- Ej wyluzuj, geez, uważaj. - dodał gdy młodziak rozkroił jakaś beczkę na pół. W końcu Karel uznał że ,,gość" przesadza.
~Jak tak dalej pójdzie to ktoś a statku zostanie ranny - pomyślał. Po czym zrobił coś tak głupiego że przybysz nie mógł przewidzieć tak idiotycznego posunięcia....mianowicie rzucił się na niego całym ciałem chwytając go w pół i po chwili obaj zaczęli spadać ze statku powietrznego. Dzieciak gdzieś zgubił miecze i po chwili wymieniali się sprawdzonymi argumentami na pięści gdy szermierz odepchnął chłopaka od siebie obrócił się w powietrzu i kopnął go z taką siłą że okoliczne drzewa zostały położone pokotem. Sam pułkownik opadł na swoich czarnych skrzydłach w pobliże.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 19-11-2009, 22:26   

Wyskakuje z powiększonego Tatsu i Leci z wyciągniętym mieczem na generała. Odcina mu kawałek skrzydła
<Chciałem z ciebie zrobić Sephirota, ale nie wyszło :P>
-Myślałeś głupcze, że tak łatwo dam się strącić? To była iluzja!!
Krzyżuje miecze nad swoją głową i ciśnie nimi przed siebie krzycząc "Powietrzne Cięcie". Fala wiatru pcha generała na pobliskie drzewo. Podchodzi powoli do Generała i wymawia kilka zdań
-Mam na imię Sora. Jestem Seninem Fenixów i jednym z ostatnich Yaminoków. Podobno wiesz, gdzie przetrzymują moją siostrę. Powiedz to dobrowolnie, bo nie mogę przeczytać tego w twoim umyśle.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-11-2009, 00:46   

-Posłuchaj nie obchodzi mnie kim jesteś i nie mam pojęcia o czym gadasz.
- Kłamiesz! - stwierdził chłopak rzucając się na niego z z jednym mieczem podniesionym na głową a drugim trzymanym nisko.
- A nawet jeśli bym wiedział......cóż komuś tak nieuprzejmemu i porywczemu jak ty..... - kontynuował uchylając się pod pierwszym ciosem - ...raczej bym nie powiedział. Bym wręcz stwierdził że byś zrobił swojej siostrze krzywdę tak porywczym zachowaniem.
- Raggggh!
- Właśnie o tym mówię -stwierdził stosując unik ale tym razem mieczy przejechał mu po lewym boku tuż pod żebrami.
~Niezły jest - pomyślał szermierz, okręcając się wokół własnej osi wymierzając mu kopniak wzmocniony siłą obrotową. Młodziak uchylił się przed uderzeniem lewej stopy.....ale nie przed prawym sierpowym. Młodziak poleciał do tyłu jak szmaciana kukiełka. Odbił się parę razy od ziemi a pułkownik ruszył za nim nie chcąc pozwolić mu przejść do ofensywy. Sora jednak zniknął mu przed oczami.
~Kolejna iluzja! - zrozumiał Karel. Rzeczywiście, chłopak spadał do niego od tyłu z góry trzymając miecze odwróconym chwytem, widać że chciał posłużyć się nimi niczym gigantycznymi nożami wbijając mu je w plecy. Jakież było jego zaskoczenie gdy...dostał w twarz skórzaną kurtką szermierza. Zanim zdołał zdjąć ten uciążliwy element garderoby uderzył w niego jeden z powalonych pni który Karel posłał ku niemu kopniakiem niczym piłkę.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 20-11-2009, 05:03   

-Więc mówisz, jak się nazywasz?
-Franek proszę pana.
-I mówisz, skąd się ten las na arenie wziął?
-Ja tam nie wiem, prze pana. Ale te, jak im tam, ynty, same przypełzły. Cos tam o spokojnej koegzystencji szumiały.
-O w mordę.

Rudy z dzikim bananem wrócił do obserwacji walki. Za przystawienie powinien temu dzieciakowi conieco uchlastać, niemniej póki co Karel bawił się chyba całkiem dobrze, a nie uchodziło przerywać cudzej sprzeczki.

W tak zwanym międzyczasie las stwierdził, iż masakrowanie jego, khem, członków jest pogwałceniem umowy zawartą z właścicielką Areny. Prawa własności były płynne, papierzysk było mnóstwo, lecz ludowi drzew nie brakowało cierpliwości i, hmm dociekliwości w docieraniu do źródła problemu.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 20-11-2009, 14:59   

Powietrzne cięcie- chłopak swoim atakiem rozciął drzewo na pół
Będzie czym palić kominku z siostrzyczką <kawaii>
Pułkownik Karel... Osoba która wie, kto spalił wioskę Archentów. Szumowino... pokaże ci, że z pustelnikami, dla których Kizuna to najważniejsza z gwiazd się nie zadziera! Tatsu poziom drugi.
Chłopak rozchylił kolana i zaczął się unosić. Nagle czerwone światło zajaśniało z jego ubrania. Po chwili chłopak był ubrany w czerwoną zbroje, z dwoma skrzydłami i hełmem w kształcie dzioba ptaka. Rozłożył Soul Calibura na pół a potem jeszcze raz na pół. W środku rozłożenia pojawił się Fioletowa Aura. Podobnie zrobił z Mieczem z mytrhilu, z tym że druga klinga miała kolor niebieski. Gdy skończył, włączył Tatsu FEONa, po czym zniszczył kilka drzew na około i odłamkami rzucił w pułkownika

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-11-2009, 16:33   

Odłamki wbiły się w prawy bark i lewą nogę. Karel zgrabnie je usunął ciała obce akurat na tyle szybko że zdołał zauważyć że z powietrza leci na niego....coś. Nie miał czasu roztrząsać co to było ale z pewnością nie było to miłe. W powietrzu dosłownie znikąd pojawił się przywołany Fenrir. Karel wbił trzymetrowy miecz przed siebie tak że służył on jako tarcza. Atak uderzył w lustrzaną powierzchnię broni i parł dalej. Szermierz zaprał się a następnie poruszył rękojeścią zmieniając kąt odbicia. Atak poleciał z powrotem ku kompletnie zaskoczonemu młodziakowi. Eksplozja rozświetliła niebo ale przez kurz Karel widział że jego oponent jest cały. Widać że miał jakąś odporność ale mimo tego chwiał się lekko. Nie było czasu do stracenia, trzeba było wykorzystać moment kiedy przeciwnik jest wyprowadzony z równowagi(o ile można mówić o wyprowadzeniu z równowagi w powietrzu).
Karel zakręcił ogromnym mieczem nad głową za pomocą łańcucha przymocowanego do jego rękojeści. Ostrze niczym gigantyczna wykałaczka poleciało w stronę Sory by go upodobnić do szaszłyka. Ten jednak, pomimo ciągle zaburzonej pracy błędnika zdołał się uchylić. Jedynie prawa rękawica była w zasięgu miecza i ten otarł się o nią krzesząc iskry i żłobiąc w niej głęboką bruzdę. Chłopak wykorzystał okazję że Karel jest odsłonięty strzelił w jego stronę następnym pociskiem. Pułkownik dostał centralnie a uderzenie spaliło mu koszulę i oparzyło go tu i ówdzie.
- Głupcze! - wrzasnął młodzian - Mów gdzie jest moja siostra albo....
- Za dużo gadasz! - przerwał mu długowłosy szarpiąc nadgarstkiem. Ku zaskoczeniu Sory łańcuch po jego lewym boku uderzył go pod żebra a Fenrir - którym był przekonany że jest za nim - przeleciał mu tuż przed twarzą.....i to parę razy. Dopiero teraz chłopak zorientował się że jest spętany łańcuchem jak baleron. Kruczowłosy szarpnął potężnie i Sora poleciał po długim łuku za szermierza. W połowie ruchu zdążył jednak uwolnić jedną rękę i rzucić mieczem zanim boleśnie gruchnął o ziemię. Miecz w połowie lotu zamienił się w czakram ale tym razem Karel był przygotowany na atak z zaskoczenia. Wykonał tylnego somersaulta posyłając kopnięciem pocisk w niebo. Gdy znów stanął na nogach ponownie szarpnął łańcuchem i chłopak wciąż przywiązany do miecza poleciał po jeszcze większym łuku z powrotem przed przeciwnika. Uderzenie w ziemię było tak silne że ta ustąpiła, i Sora znalazł się w jakiejś podziemnej jaskini. Nie maił czasu jednak na rozważania gdyż Karel już spadał przez otwór. Szczęściem zarówno i miecz i łańcuchy zniknęły (odesłane przez Karela ale skąd mógł o tym wiedzieć?) i był gotowy. Gdy pułkownik uderzył lewym prostym on uchylił się łapiąc go za bark. Podobnie zrobił gdy sekundę później wystrzeliła prawa pięść i tym samym obaj wzięli się za bary. Szermierz miał jednak przewagę swojego dwumetrowego wzrostu i młodziak poczuł że zaczął tracić oparcie. Jedna z nóg wystrzeliła pomiędzy ramionami trafiając Karela w szczękę po czym.....Sora ugryzł go w lewę ramię. Lewa ręka puściła i chłopak szykował się do ciosu ale oponent obrócił go po czym cisnął na ścianę. Chłopak uderzył w nią całym ciałem ale zaraz zgiął się w pół. To Karel uderzył pięścią w podbrzusze tak potężnie że czerwona zbroja w tym miejscu pękła odsłaniając wrażliwe ciało.
~ A więc da się ją przebić - pomyślał Karel ucieszony. Ustąpiła jednak nie tylko zbroja ale i ściana i szermierz gnał do przodu trzymając chłopaka jak tarczę. Ten uderzał plecami we wszelkie przeszkody i młócił pułkownika pięściami (jako że miecze gdzieś zgubił a przywołać ich na nowo nie miał czasu anie warunków) ale te spadały zazwyczaj na kark kruczowłosego nie czyniąc mu wielkiej szkody. W końcu ostatnia ściana została przebita i szermierz wypadł na bardziej otwartą przestrzeń. W tym jednak momencie promienie zachodzącego słońca błysnęły mu prosto w oczy. Chłopak wykorzystał okazję i wyrwał się z chwytu zadając lewy sierpowy. Następnie obracając się przywołał oba ostrza. Wciąż oślepiony Karel rzucił się instynktownie do tyłu ale i tak końcówka jednej z broni zdołała go dosięgnąć żłobiąc szramę w jego klatce piersiowej. Zapierać się stopą Sora wykonał ponowny piruet identyczny jak przed chwilą, nie licząc tego że teraz miecze leciały w przeciwnym kierunku. Był to jednak błąd, Karel rzucił się do przodu jednocześnie schylając się pod ostrzami tak ze ucierpiało tylko kilka włosów. Młodziak zrozumiał swoją omyłkę ale było już za późno. Szermierz skumulował elektryczność w prawej pięści i uderzył potężnym uppercutem z wyskoku prosto w podbródek przy akompaniamencie elektryczności. Ani Karel ani Sora nie wiedzieli ze właśnie teraz narodził się cios zwany później Thunder God Fist. Ten drugi poleciał wysoko po łuku po czym całym ciałem gruchnął w ziemię.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 20-11-2009, 17:25   

-Fenrir… Hahaha –zaśmiał się tajemniczo, po czym energią i piórami ptaka zreperował zbroje.
Nie doceniałem cię, sokoro udało ci się przebić mój pancerz. Tatsu, dajemy na całego.
W tym momencie zaczął wydawać się pisk ptaka. Generał zasłonił oczy i uszy, ponieważ z Sory mieniło się czerwone światło. Gdy ono opadło, chłopiec Opadł lekko na ziemie. Prócz zbroi Tatsu miał jeszcze metalowy ogon i hełm w kształcie lwa.
-Trzeci poziom: Zbroja Geigera i Tatsu – powiedział bardzo cicho, jednak głosem podobnym do ptaka.
Pułkownik wyraźnie miał na twarzy strach. Wyciągnął Fenrira przed siebie i zaczął biec w stronę Sory. Chłopiec wybił mu miecz swoim powierzonym Soul Caliburem i ranił go w lewy bark drugim mieczem. Następnie krzykną
-Technika fali!!!- z mytrhilowego miecza wydobyła się woda
Jednak Karel skoczył dość wysoko, aby opaść na czas kiedy woda zdążyła zniknąć.
*Dobrze oblicza. Widać, że był żołnierzem na polu bitwy, A nie w barakach.
Sora zaczął krzyczeć:
-Spytam cię ostatni raz pułkowniku: Gdzie moja siostra?
-Przecież twój FEON może przeczytać mi w myślach. Czemu po prostu tego nie zrobisz?
-Bo…bo chce wiedzieć na pewno, że to twoja kompania zabiła moich rodziców.
Sora nic więcej nie powiedział tylko stanął rozkracznie, wyciągną rękę, a drugą dłonią zaczął poruszać w powietrzu. Pułkownik wyraźnie kpił sobie z tej techniki, jednak gdy zobaczył Czarną kulkę, w środku niej coś w stylu kilki prądu i piorunów. Chłopieć tworzył technikę nadal. Gdy ze środkowej części wydostał się tajemniczy piorun, uformował trzy identyczne kule połączone względem siebie i względem środkowego elementu. Zewnętrzne krążyły po orbicie wewnętrznej, dzięki „niciom”. Sora podniósł rękę na której trzymał technikę i krzykną.
- FEON : satelitowy Darkrir. – zaśmiał się i kontynuował – Zwykle jestem dzieckiem z mniejszym ADHD, ale w wypadku, jeśli chodzi o bliskie mi osoby, tracę cierpliwość. A to wyższa technika, normalnie zwykła, pospolita wersja tej umiejętności to kilka nanosekund roboty.
Rzucił Kulami w stronę Pułkownika, ale ten zrobił unik… jednak moc FEONu pokierowała Tatsu tak, aby odbił atak w stronę oponenta. Półkownik nie spodziewał się tego i został złapany. Technika się rozproszyła, generał dostał 4 razy Darkrirem, co mogło go bardzo osłabić. Sorze zaś zagoiły się wszystkie rany, ponieważ satelita była w pewnym sensie pasożytnicza. Chwilę potem chłopak miał na twarzy pelerynę Karela. Gdy ją zdjął, zobaczył lecącego Fenrira, którym dostał w ramie. Zbroja nie była przebita, ale Sora był ranny i jeszcze bardziej zdenerwowany. Krzykną :
-Jesteś bez honoru. Sam pomyśl, jakby to twoja rodzina była więziona przez takich jak ty, szumowino. Jak w ogóle mogłeś zostać pułkownikiem.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-11-2009, 18:26   

- O czym ty chrzanisz? - stwierdził Karel podnosząc się z klęczek.
- Nie mam pojęcia o czym paplasz. I honor.....taa masz mi czelność mówić mówić o honorze - pokazał kciukiem gdzieś za siebie - często tak przystawiasz broń do gardła obcym osobom? Bardzo honorowe....zresztą MAC nawet nie był w twoim świecie.
- Kłamiesz!
- Oh boy....znowu zaczynamy.....- stwierdził pułkownik przyjmując postawę obronną. Odchylił się do tyłu przed pierwszym cięciem a gdy spadało na niego drugie łapał miecz pomiędzy złączone dłonie.
- To się nazywa shirahadori chłopcze, sztuka łapania miecza gołymi dłońmi - pouczył go szermierz skręcając dłonie tym samym wyrywając mu jedno z ostrzy z rąk. Miecz upadł na kamienie. Chłopak patrzał na wyrwaną broń przez chwilę po czym rzucił się na szermierza z jednym mieczem. Ku jego (znaczy się szermierza) zdziwieniu chłopak pchnął, wtem ostrza zmieniło się i stało się włócznią. Karel nie zdążył się uchylić i grot musnął go w jeden bok rozrywając skórę. Pułkownik zacisnął zęby ale nie stracił rezonu - w końcu można się było tego spodziewać skoro walczył topless a przeciwnik w pełnej zbroi - Karel złapał drzewce i użył go jak dźwigni przerzucając młodziana za siebie. Ten znowu gruchnął upadając na łopatki. Zerwał się zaraz jednak odskakując od Karela i znowu strzelił w niego strumieniem wody. Ten odchylił się lekko wsadzają w płynący strumień palec. Sora został porażony milionem volt. Trzymał się wciąż na nogach chociaż telepał się konwulsyjnie, był jednak na tyle przytomny by wyłączyć ,,kurek". Opadł na jedno kolano podpierając się wolną ręką.
- Atakujesz w gniewie. W ten sposób nigdy nie wygrasz. - stwierdził rzeczowo z założonymi rękoma, stoicki spokój przerwał mu jednak....miecz który wbił mu się w plecy i wyszedł z przodu klatki piersiowej. Sora zaśmiał się triumfalnie gdy zobaczył Karela ze zdziwieniem wpatrującego się na na wystający z klatki piersiowej miecz. Po chwili jednak przestał....coś się nie zgadzało....a mianowicie to że Karel jeszcze nie upadł. Zamiast tego pułkownik schylił się i wyciągnął broń z pleców.
- Cholera to bolało....nikt ci nie mówił że to niegrzecznie gdy starsi mówią?! - dodał rzucając miecz w stronę chłopaka, ostrze wbiło się tuż koło jego głowy w skałę pod którą klęczał.
- Chyba wbiję ci do głowy szacunek dla innych - dodał kładąc dłoń na rękojeści schowanej jak do tej pory katany.
- Gdzie moja siostra! - odkrzyknął w odpowiedzi Sora - Mów co wiesz albo....
- Zmień płytę.... - przerwał mu szermierz. Chłopak rzucił się w odpowiedzi ale tym razem cicho za to ze wściekłym grymasem na twarzy. Karel stanął pewniej przygotowując się na spadający cios. Miecz z mithrilu wzniósł się, błysnęło..... chłopak stał w miejscu...jak również szermierz. Wtem lwi hełm chłopaka rozpadł się na połówki a z czoła młodziaka trysnęła krew. Sora złapał się za twarz...miecz Karela ciął przez policzek, nos skończywszy na czole.
- To jednak dobra zbroja - stwierdził Karel który zdążył się przez ten czas oddalić i stał na pojedynczej skale - gdyby nie była dobra nie miałbym do kogo mówić. Jak to się stało pytasz? Spójrz w tamtą stronę - ślepia Sory niechętnie powędrowały w wskazanym kierunku. Zatrzymały się na Fenriru.
- Spójrz jaki jest wielki.....trzy metry i dziesięć centymetrów żeby być dokładniejszym. I tak szeroki jak dobrze zbudowany atleta. Pomyśl teraz ile ten miecz musi ważyć? To logiczne więc... - wyciągnął przed siebie Raikomaru - że tym mieczem uderzam szybciej.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 20-11-2009, 18:58   

<Nie możesz mi wytrącić soul Calibura. To miecz którym jestem ja, więc żeby go zniszczyć musisz mnie zabić <co jest niemożliwe> a miecz i tak zniknie>

-Berserk księżyca
Za Sorą pojawiła się dwójka Keybladów. Był to Fenrir i Ultima Weapon.
Zmierz się z czterema mieczami- pomyślał. Jednak miał zaskok i opuścił głowę. Policzył do dziesięciu, odetchną i powiedział:
-Skoro tak to od nowa. Powiedz gdzie moja siostra. Nie chce, abyś postrzegał mnie za złego, ona po prostu- zaczął łkać- ona jest teraz dla mnie najważniejsza i ...
-Co mnie to obchodzi? Zaatakowałeś człowieka od razu.
-Bo nie mam innego wyboru. Jestem pustelnikiem muszę się ukrywać!
-Myślisz, że mnie to obchodzi.
-Gryy... - Chłopak się zdenerwował. Jednak przypomniał sobie słowa pułkownika i zaraz się uspokoił.
-Skoro nie chcesz mówić senpai... to ja i moja neechan cię o to poprosimy
Sora schował miecze, przyklękną. Popatrzył w oczy Karelowi z włączonym FEONem oraz hiper rezonansem Alfy i powiedział:
-Ja, tu stojący Daisuke Yaminoka, ostatni z posiadaczy FEONu proszę cię o pomoc w znalezieniu siostry. Oferuję Swój miecz, oraz blokowanie silnej woli magów.
Po tych słowach nastała chwila ciszy. Sora wstał, wyciągną miecze, i wrócił do formy którą miał, zanim zaczął składać gwiazdę < od autora- gwiazda oznacza przysięgę> i powiedział ptasim głosem
-Ale to nie oznacza, że nie przetrzepie ci czterech liter.... Tatsu Dawaj Hiperrezonans!
Od chłopca zajaśniało piękne białe światło. Gdy opadło, zbroja lwio-ptasia była cała biała, a od Sory bił majestatyczny blask. Widać było jego męstwo
-Jak myślisz, czy ktoś taki jak ja może służyć złu? Mam moc ciemności, ale używam jej w służbie światła...
Rozłożył Niforwy Soul Calibur i Nifrowy miecz Mitrhilowy i zaatakował oponenta. Początkowo miał tak szybkie ciosy, że żołnierz dostawał ciężkie baty. W końcu obijał wszystkie cztery miecze. Sora oddalił się i zamienił Miecze jedną... Harbaldę. Rzucił parę fal wodnych, w ostatniej pułkownik został zmyty na najbliższe drzewo. Zamienił klingi z powrotem do normalnej postaci. Popatrzył na Soul Calibur. Łzy popłynęły mu po policzkach. Przez chwilę stał i powiedział: To dla ciebie Shiori wygrałem z samotnością, ciemnością serca i ocalałem. Stałem się pustelnikiem. A teraz chce cię spotkać. A WIĘC NAJPIERW MUSZE POKONAĆ CIEBIE KAREL !!!
Sora uśmiechną się do przeciwnika. Wyraźnie było widać radość, ze wspomnień o siostrze.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-11-2009, 22:38   

- Cool....ale jesteś za młody by wiedzieć cokolwiek o samotności ciemności bla,bla,bla.....ile masz lat? 14? 15? No to ja ci powiem ze mam ponad dziesięć mileniów i widziałem takie rzeczy ze aż się rzygać chce. Co do siostry.....ej najlepszego życzę ale co ja, dżin? Nie mój problem. A co skopania tyłka... - szermierz podniósł prawą dłoń do twarzy.
- Ubro.. - Sora nie widział co się stało bo wszystko spowiła absolutna ciemność ale gdy mógł znów widzieć Karel stał przed nim odmieniony. Nie był żadnych rysów twarzy nie licząc promieniujących zielonym światłem oczu. Nagle demoniczna postać zniknęła. Szermierz-demon pojawił się za plecami chłopaka i uderzenie kolanem wygięło go i posłało do lotu. Sora opadł na czworaka i się podniósł. Karel już był przed nim z założonymi rękami na piersi.
- Dobro zło? Ty naprawdę nic nie łapiesz....- stwierdził znikając z drogi kolejnego ciosu. Teleportował się tak co chwila i wprawdzie niektóre ciosy dosięgnęły celu - a chłopak przysiągłby że odrąbał mu ręce co najmniej trzy razy a nogi dwa - ale za każdym razem gdy pojawiał się znów był nietknięty.
- To co uważasz za dobre dla innego może być złe, co co uważasz za złe dla innego może być dobre. Są wprawdzie ustalone wartości społeczne ale czy to znaczy że one są właściwe? Nie ma żadnego podziału poza tym jaki my sami sobie ustalimy. Możesz się ze mną nie zgadzać ale jeżeli będziesz miał szczęście i pożyjesz tyle co ja to zrozumiesz. - stwierdził pułkownik po czym wymierzy cios. Najpierw jeden, później drugi a następnie coraz więcej,. Każdy szybszy niż mrugnięcie oka.
- Kishin! - czerń eksplodowała w okół. Sora leżał na ziemi ale za chwilę się podniósł.
- To na nic - mówił ,widocznie puścił wcześniejszą przemowę Karela mimo uszu - żaden cios, żaden atak mnie nie zabije.
- Aha.....to rzeczywiście może być problematyczne. - stwierdził pułkownik łapiąc dwa napastujące go niczym komary Keyblade'y po czym cisnął nimi na boki tak że utkwiły w skale. Szarpały się ale nie mogły się wyrwać. Jednocześnie szermierz patrzył na ciężko oddychającego Sorę......oddychającego....hmmm.
Jednym susem Karel skrócił dystans. Chłopak pchnął obydwoma mieczami ale to nie zatrzymało drania. Szermierz chwycił go i wznosili się coraz wyżej i wyżej. Opór powietrza sprawił ze szaty młodziaka zaczęły się palić. Karel się nie palił bo w obecnej formie nie miało na nim co. Weszli na orbitę, zostało to zaobserwowane przez licznych astrologów i nazwane ,,wschodzącą gwiazdą" gdyż zjawisko to utażsomiono ze spadającymi odpowiedniczkami. Jeden rzut oka pozwolił demonowi ocenić że Sora nigdy nie przebywał w środowisku zerowej grawitacji ani w kosmosie....cóż doświadczenia nastolatka - nawet tak obytego w życiu jak ten egzemplarz tutaj - miały swoje granice. W końcu weszli w pole przyciągania księżyca Torilu, Selune i Karel skręcił ciałem. Wpadali w szaleńczo szybki korkociąg, tornado można by rzec i pędzili w stronę powierzchni dodatkowo przyspieszani grawitacją księżyca. Uderzenie było tak silne że wszyscy mieszkańcy Torilu wpatrujący się w nocne niebo mogli zobaczyć niezwykły spektakl na powierzchni jedynego satelity ich świata. Wydarzenie dostarczyło kapłankom Selune okazji do wielu spekulacji. Ale wracając do teraźniejszości.
- Cóż nie chcę być nieuprzejmy ale jeżeli się nie mylę to musisz oddychać w przeciwieństwie do mnie tutaj. I nawet nieśmiertelność czy insza regeneracja ci nie pomoże gdyż zwyczajnie się udusisz w przeciwieństwie do mnie. Tak więc powiedzmy ze dam ci fory i nie będę używał nóg.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 21-11-2009, 00:34   

*Baka na ... Jestem panem wiatru, Mogę stworzyć sobie tlen w zbroi, a ciało moje nigdy nie zamarznie. Tatsu to ptak najgorętszego kochanka w historii pustyni… !* *Wysłał myśl wprost do głowy Generała, po czym
Na jego hełmie pokazała się szybka. Chłopak patrzył się w szydzące oczy oponenta
-Dla mnie rodzina i miłość są ważniejsze od potęgi. Gdyby nie były ważne to nigdy nie szukałbym Rena i Shiori. Ale ty nie umiesz tego zrozumieć, bo zostałeś zraniony... i to dawno temu. Skąd wiem? Nie opuszczaj gardy, nawet własnej psychiki, pułkowniku.
Żołnierz postanowił wykpić chłopca po raz kolejny, jednak chłopak uśmiechną się podniósł miecz z mytrhilu i krzyną ciepłym głosem:
-Maxell! Luna-sama!
Od strony księżyca przyleciała kobieta, która od razu zniszczyła demona, Zaś Maxwell, który przyleciał od strony słońca, osłabił ciemność żołdaka, dzięki promieniom słońca.
-Masz pecha Karel! Są tylko dwie osoby które są sługami księżyca. A ja jestem jednym z nich. To było głupie posunięcie przenosić walkę do kosmosu. Tu Luna-sama i Maxwell są silniejsi, ponieważ są bliżej swoich źródeł energii.
Sora zwrócił się do pani księżyca- Czy On, ma jeszcze jakieś plugawe moce które chce pokazać?- na co królowa żywiołów skinęła głową, ponieważ nie mogła bezpośrednio odpowiedzieć chłopcu. Pustelnik zaśmiał się i rzekł:
-Wiesz, nawet to się cieszę, że nie pojąć, „jak inni mogą cierpieć” , Bo twoje cierpienie to nic w porównaniu z moim! To, że straciłem rodzinę, to był tylko pretekst do naigrawania się ze mnie w obozie Seninów. Jednak dzięki tym "głupim uczuciom", jak to oni mówili, stałem się potężniejszy. Więc skończ paplać o tym, że miałeś ciężej, bo nie przeżyłeś ani jednego dnia w moim ciele. Jesteś po prostu jednym z tych, którzy się ze mnie nabijali, zniszczyli moją psychikę. Ale obiecałem, że się wam odpłacę… ale… Nie zrobię tego. Nie upodobanie się do was, złych zatraceńców.
Na twarzy generała pojawiło się wyraźne zdziwienie.
-Zatraceńców? Co przez to rozumieć?
-Nie poświęcę siebie dla potęgi. To nie jest zgodne z księżycem…
-Taa? Odezwał się człowiek co chciał znienacka kogoś zabić
-A czy nie jest bardziej Honorowo Oddać własne życie, za życie siostry niż oddać je za jakąś moc?!
Pułkownikowi zrobiło się wyraźnie głupio. Jednak chłopiec znienacka dostał otwarty kanał do tego umysłu, po czym wyciąga dwa palce i krzyczy
-FEON: Dark eye beam!
Karel został odepchnięty i mocno raniony.
-Pozwoliłem się panu odsłonić i użyłem na panu FEONa. Teraz znam wszystkie pańskie techniki i mogę je zastosować. Szkoda, że ma pan tak silny umysł jak ja, bo już by pan tych umiejętności nie miał –
Sora zmienił wyraz twarzy na swój słodko- perswazyjny uśmiech, który u wielu ludzi budził spokój ducha.
Chłopiec wyprowadził kilka cięć, ale zdał sobie sprawę, że czas użyć Alfy i Omegi.
-Tryb Alfy i Omegi: Fenix i Sonomera!
Od Sory znów biło jasne światło, ale tym razem starało się rozgrzać mroczne serce Pułkownika. Stał przed nim w majestatycznym białym świetle, trzymając dwa miecze w wersji nifrowej, za sobą mając Fenrira i Ultime Weaponke, oraz wszystkie Spility, czyli Lune, Maxwella, Asure, Effreta, Gnomy, trzy siostrzyczki Spyrl, oraz Undina. Dodatkowo wezwał miecz Ferira, oraz Suikomaru: przerobioną przez Undina kopie Raikomaru.
-Pułkowniku powiem tyle… Nie oszczędzaj mnie
Sora stanął w pozie do walki. Kilka cięć żołdaka na nic się zdały, bo zbroja była nieprzemijalna. Próbował złamać jego umysł jednak ostatecznie na nic mu się to zdało, bo musiał jeszcze sam się blokować przed presją FEONa Sory, który tylko czekał, żeby przewidzieć ruchy oponenta. W końcu zaczął się pojedynek na miecze. Chłopieć kilka razy raniony w lewe ramię przez miecz prądu, blokował go Ultimą Weaponką. Gdy Fenrir przeciwnika próbował coś zrobić, blokowała go Fenrir- kopia stworzona przez Sorę. Wszystkie żywioły Senina były na wyższym poziomie, dzięki przyzwanym stworzeniom. Jednak żołdak nie dawał za wygarną. Karel zniszczył Ferira oraz, ale przy próbie ataku Asura, przedstawiciel żywiołu ciemności, zasłonił senina.
*Czemu nie wezwie swoich sług? * pomyślał Sora po czym kontynuował walkę…

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 13 z 42 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 40, 41, 42  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group