FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24 ... 40, 41, 42  Następny
  Krwawa Jatka
Wersja do druku
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-03-2010, 08:20   

<Im więcej energii przyłożysz do psychoaktywnej skóry, tym twardsza się robi. A całej nie zedrzesz z siebie. Odrośnie. Takoż, to nie magia, tylko zwykła technologia.>

Caibre z niejakim zainteresowaniem obserwował jak wielka kula energii pochłaniana jest przez zaklęcie grawitacji. Przy tej mocy czar zasysał nie tylko materię, czyli lisa, ale i energię, czyli kulę Sory. Efekt był taki - Sora tworzy energię po swojej stronie Gravigi. Caibre z niejakim wysiłkiem przerabia się na energię i zawiesza jakieś dwa metry od Gravigi. Denki dama rosła rosła rosła..i od strony lisa była wciągnana w Gravigę, która w następstwie rosła rosła....

- Pozwolę sobie zapytać - Caibre wysłać wić myśli do swego przeciwnika - czym zasilasz technikę która do naładowania wymaga energii zewnętrznej. A energia zewnętrzna na Arenie to tylko ja i Ty?

Wcześniejsze ataki Sory dotarły do celu i znużony lis oparł się o...
nie miał się o co oprzeć, co tylko wzmożyło irytację.
Caibre miał tego dość. Powolnym krokiem zszedł po polu Areny w stronę czarnej kuli zaklęcia grawitacji i włożył rękę w ciemność.
Oczy lisa rozjarzyły się...
Energia to tylko materia i swiatło...
Nagła eksplozja pochłonęła pierwsze zaklęcie Sory w rozbrygu piasku i światła.

Nie powstrzymywana teraz Genki Dama dotknęła wyciągniętej dłoni lisa.
Cała kula energii została przekonwertowana na morze piasku. Cai wiedząc co sie stanie zaczął unosić się górę nim kwarcowy miał opadł w dół...Sora z drugiej strony odkrył radość bycia w środku burzy piaskowej. I, pod pustynią, która dosłownie zwaliła mu się na głowę.

Na arenie zapadła cisza zakłócana jedynie szelestem osypujących się ziarenek na zboczach wydm.
-Co dalej - Caibre wytrzepał z ucha małą plaże, czekając aż Sora wygrzebie sie - rezonans kaskadowy?
Przejdź na dół
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 28-03-2010, 17:17   

Wtem spod piasku wydobyło się Tornado. Gdy znikło wszyscy na arenie ujrzeli Prawie nienaruszonego Senina.
- Cholera, dobra ta dusza Smoczego zabójcy. A tak apropos twojego pytania: Genki Dama czerpie energię z podstawowej energii życiowej- Genki. Musiałbyś zabić wszystko ci żyje, żebym nie mógł stworzyć tej techniki.

Chłopak zniknął. Caibre rozglądał się po arenie, jak gdyby nie wiedział co się dzieje, gdy nagle poczuł lekkie uderzenie w plecy. Nie bolało go w ogóle, jednak dopiero po trzech sekundach zauważył, że leci w stos kamieni. Gdy już z nich się wygrzebał (bo chwilę mu to zajęło) w jego stronę leciały dwa podłużne tornada. Lis Podskoczył w górę, robiąc tym samym unik. Ucieszony unikiem, nie zauważył lecącej w jego stronę kuli próżniowej. Dzięki temu mógł posmakować piasku znajdującego się na arenie, ponieważ wylądował nosem w zaspie. Wszystko ładnie pięknie, ale nadal nie widać było Sory. Gdy Caibre powstał, otrzymał serię ciosów w twarz, tak szybkich, że nie mógł się obronić. Ostatnie uderzenie zostało poprawione mocą tornada.
- Ale się podjarałem !!! - krzyknął pustelnik

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-03-2010, 18:39   

Trzy sekundy...
Caibre się zebrał, lecąc w stronę kamieni zrobił pranie i przebrał się. Dla lisa subiektywnie minęły cztery godzinki nim to kamyczków faktycznie doleciał.

Poczym nastąpiła błyskawiczna seria ciosów... dokładnie tak jak lis planował. Nad areną unosił się teraz drobny pył kwarcowy, napędzany dodatkowo mocą tornada Sory.
Cai zaliczył jeszcze kilka uderzeń w pysk i aż usiadł na zadku.
-Wiesz, podjaranie się jest troszkę nieadekwatne w Twojej sytuacji - rudy uśmiechnął się. Powietrze wokół niego falowało gwałtownie gdy demoniczna* część natury Caia włączała ogrzewanie- chociaż fakt, łapy ci się fajczą.
-Co?!

Sora z niepokojem uniósł dłonie do twarzy. Faktycznie, pięści chłopaka były zwęglone i unosił się z nich smrodliwy dym.

- Naprawdę sądziłeś - głos lisa jakby rozwarstwił się - iż okładanie mnie nie będzie miało żadnego efektu?


* z nazwy
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 28-03-2010, 19:02   

Chłopiec spojrzał na swoje lekko sparzone ręce, i wpadł na pewien pomysł
- Masz pecha.- powiedział spokojnym głosem do lisa, gdy trafił kolejnymi dwoma tornadami w lisa, jednak te były ogniste- pieczony Lis Caibre, raz. Kurcze chyba tak nazwę główne danie w jakieś restauracji.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-03-2010, 19:07   

.....- Caibre milczał gdy płomienie otaczały go ze wszystkich stron...
Wiatr szarpał piaskiem i ranił odsłoniętą skórę rudego. Ten stał nieruchomo, czekając, czekając.

Sora skończył atak i znużony opuścił ręce.

Opadł pył.

Rudy stał nienaruszony z pochyloną głową. Włosy opadały mu na twarz, kryjąc jej wyraz.

Po prawdzie, rudy wyglądał....kwitnąco.


Radośnie.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 28-03-2010, 19:27   

Wtem Sora przypomniał sobie jego tajemniczy summon. Wezwał keyblade, i potraktował przeciwnika Blizaragą. Caibre stał w lodzie.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-03-2010, 19:45   

<Lód wymaga wody w atmosferze. Gwarantuję, iż przetwarzając Genki Damę na piasek zachowałem zerową wilgotność na Arenie.>

Caibre podniósł głowę i spojrzał na Sorę zielonymi oczami. Pogodnie uśmiechnął się...

Przechłodzone szklane wstęgi, w jakie zamienił się podgrzany pył zestaliły się gwałtownie i pękły. Odłamki zaczęły opadać na walczących.

- Tańczcie marionetki - uśmiech lisa złagodniał, gdy uniósł dłoń i strzepnął dłoń w stronę chłopaka.

Sora używał mocy wiatru by poruszyć piasek i wzruszyć lisa. Teraz lis niejako naśladował tą sztuczkę.
Telekinetyczne zmuszenie takiej masy cząsteczek jest trudne. Trzeba zwizualizować każdą z nich, określić gdzie jest, gdzie ma być, jak szybko ma się tam znaleźć.
W tym, co zrobił lis nie było chaosu. Był absolutny porządek i cel.

Szklane drobinki zebrały się w pilar przed rudym, wirując w pięknym tańcu wielokrotnej helisy. Od tworu wiało chłodem pochodzącym z zaklęcia Sory.
Caibre uśmiechał się z rozmarzeniem, wyobrażając sobie pewną scenę...

Lodowa Panna zawisła nad pustynią. Otworzyła oczy i rozłożyła ramiona. Posłuszna jej gestom lodowa fala pomknęła w stronę Sory, gdy Jej smukły palec wskazał cel.

Caibre przywołał ze swych wspomnieńShivę. Z dodatkiem tłuczonego szkła.
Sorę ogarnął lodowy powiew który siekał nieprzeliczalną liczbą drobnych ostrzy. Powiew który wciskał się w każdy zakamarek jak pustynny wiatr, a niósł chłód i śmierć.
Powrót do góry
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 28-03-2010, 20:30   

Sm00ku, zmień siga na takiego, który się nie porusza. Ładnie proszę. ;)

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-03-2010, 20:37   

moshi_moshi napisał/a:
Sm00ku, zmień siga na takiego, który się nie porusza. Ładnie proszę. ;)


Walczmy o to!
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 30-03-2010, 21:03   


Spoiler: pokaż / ukryj
Sm00k napisał/a:
<Lód wymaga wody w atmosferze. Gwarantuję, iż przetwarzając Genki Damę na piasek zachowałem zerową wilgotność na Arenie.>

To magia keybladea. Sam sobie wytwarza wszystko co potrzebuje. Po drugie, nawet jeśli nie, to Tatsu dostarcza Sorze magii, więc także wody.

Sore otoczyła ciemna Aura. Przed nim stanął Król Aura. Był to rosły mroczny elf, z rozumnym mieczem dwuręcznym, całym czarnym. Od razu rzucił się na przyzwaną Shive. Kilka jego cięć spotkało się z jej unikami.
- Mao-sama Aura, jedyny król ciemności służący słusznej sprawie.
- Kiedyś uratowałaś świat przed rozpadem, dlaczego stoisz po stronie chaosu?

W tym samym czasie młody Pustelnik zmienił styl walki. Ku zdziwieniu rudego, nie miał przy sobie broni, posiadał tylko jakiś mały komputerek wielkości telefonu komórkowego. Złapał za coś, co wyglądało jak chip i krzykną
- Synchro chip, Slot-in. Cross Fusion
Jego tajemniczy komputerek zmienił się w dane, które zaczęły formować się na jego ciele. Coraz bardziej zaczynał przypominać Forte.
Gdy zakończył dzieło połączenia, zrzucił z siebie brązowy płaszcz, po czym rzucił się na Lisa.
- Battle chip, Fukomizon (od autora: prawdopodobne tłumaczenie to StepSword)
Gdy lis już chciał wykonać zasłonę, nastąpiło załamanie świateł, i chwilę potem Pustelnik stał już za oponentem.
Caibre upadł na ziemię.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 31-03-2010, 17:22   

Rudy padł na ziemię. Leżąc, wyrzucił w tył obute w podkute buty nogi i został nagrodzony solidnym trafieniem. Lecz zadanie bólu nie było celem Caia. Założył zapaśniczy chwyt nożycowy młodzieńcowi, poczym zaparł się o Arenę.
Z niewielkim wysiłkiem lisowaty przewrócił chłopaka, samemu jednocześnie odzyskując pion. Nim jeszcze Sora doleciał do ziemi i skontrował, Caibre wykręcił się piruetem poza zasięg jego kończyn.
-Cyfrowe pole walki? Ależ z dziką chęcią- z kabury z tyłu pasa rudy wyjął niezbyt imponujący pistolet- chociaż teraz wiele bym dał by DC tu był. Oh well.

Sora szybko poderwał się z ziemi, przyjmując pozycję..


Caibre nacisnął spust, na broń wypluła niewielką kulkę plazmy na początek. Pocisk z trzaskiem przegrzanego powietrza opuścił ażurową lufę i pomknął w stronę Pustelnika.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 31-03-2010, 20:06   

- Battle chip, Dream Aura, triple slot-in
Pocisk coraz bardziej zbliżał się do wychowanka pustyni
- Program Advence, Great Dream Aura
Połyskująca, biała opoka pojawiła się naokoło Sory. Z łatwością powstrzymała przeciwnika. Zaś sama kulka zmieniła się w bloczki danych.
- W strefie wymiarowej wszystko co zniszczę, przed rozpadem zamienia się w dane. Niezależnie od tego, co to jest. (prawidłowe rozumienie: tylko ja tak potrafię)

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 31-03-2010, 21:11   

-Interesujące - Caibre pociągnął ponownie za spust. Kwantowy móżdżek pistoletu wziął poprawkę na efekt wcześniejszego strzału- bo ten wymiar jakoś nie uległ jeszcze zmianie.

Z lufy wyleciał strumień nanitów, które niczym delikatny wietrzyk otoczyły chłopaka i rozpłynęły w powietrzu na pozór bez efektu.

- I nie masz monopolu na manipulowanie energią i materią. A tym bardziej danymi - Caibre trzy razy pociągnął za spust. Dla odmiany lufę opuściły trzy porcje plazmy o skrajnie różnych parametrach. I niemal równocześnie uderzyły w mlecznobiałą osłonę Sory.
Dane to dane. Lecz nieważne jak bardzo zaawansowanym komputerem nie dysponowałby w tym momencie Sora, był ograniczony do fizycznych wymiarów urządzenia. Broń Caia nie miała takich ograniczeń. Co prawda nie posiadała takiej mocy na sekundę jak więksi bracia, lecz elastyczność taktyczna była wspólna dla każdego egzemplarza.
W skrócie - każdy egzemplarz broni z Myyrt, takie było źródło pochodzenia pistoletu, był połączony siecią podprzestrzenną z pozostałymi. I uczyły się.
A Sora w tej formie był tylko kolejną formą życia opartą na czystych danych.

Plazma uderzyła w osłonę, zajmując moc obliczeniową.

Nanity zaatakowały w tym samym momencie, dosłownie zżerając osłonę Sory.


Caibre od niechcenia zakręcił pistoletem wokół palca.

-Twój ruch.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 31-03-2010, 22:04   

Niepostrzeżenie Sora podbiegł, do przeciwnika, i złapał go za gardło. Następnie przyłożył rękę do jego piersi.
- Caibre... Oddaj mi swój Ultimate Program.
Lis stawał się z chwili na chwilę coraz bardziej osłabiony. Próbował zaatakować Pustelnika, jednak bezskutecznie.
Na końcu rzucił go na ścianę. Chwila minęła zanim znów był zdatny do walki. Złapał za swój pistolet i wystrzelił kolejną plazmową kulę.
Senin wyciągnął rękę przed siebie, a kulka spowalniała swój ruch, aż w końcu zatrzymała się całkowicie.
- Masz racje, nie mogę kontrolować danych sam z siebie. To mógł zrobić tylko DUO, którego na szczęście już nie ma w naszym multiwersum. Jednakże teraz, kiedy posiadam twój ultimate program, mogę nad nimi panować- Sora szybkim ruchem przekierował swoją rękę w lewo, zaś pocisk trafił w samego Lisa- Tak, jakby były moje. A to jeszcze nie wszystko! Soul Unison: Caibre Soul!
Opoka pustelnika zaczęła przybierać kolor skóry przeciwnika, zaś z tyłu hełmu pojawiły się charakterystyczne długie włosy. Senin jak gdyby z powietrza wyjął miecz Caia, po czym przyjął postawę bojową.
- I co ty na to?

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 31-03-2010, 23:25   

>]

Którego Caia?

Rozległ się bezosobowy głos wypełniający arenę.

Którego?

Oryginał zachwiał się. Czupryna straciła swój kolor na rzecz głębokiej czerni, a gdy lisowaty spojrzał ponownie na Sorę, absolutnie ludzkie oczy niebieskiego koloru spojrzały na chłopaka.
- Rin, bierz go.

Sora zamrugał, gdy sylwetka przeciwnika rozdzieliła się. Obok czarnowłosego mężczyzny stał wysoki humanoid o ogniście rudych włosach. W odróżnieniu od Caibre'a nie emanowała od niego aura mocy. N atomiast..

Rin zachowując bezosobowy wyraz twarzy poderwał dwa ciężkie karabiny do góry i pociągnął za oba spusty. Karabiny pochodziły z tego samego źródła co pistolet rudego. I tak lufy obu opuściła nie plazma, a poddźwiękowe pociski eksplodujące. W częstotliwości kilkuset na minutę.

Cai, oryginał, dobył miecza, w wyglądzie i formie będącego połączeniem katany i szabli ułańskiej.

Sora Próbował zasłonić się zdobycznym ostrzem, lecz stanął przed poważnym dylematem natury fizycznej.


Kryształowy kloc ważył pół tony.

Chwilę przed tym, jak pierwsze pociski dotarły do Sory, w głowie chłopaka rozległ sie podszyty szyderstwem głos lisa.

A nie zastanowiłeś się, jakie problemy może mieć moja biedna dusza? Na przykład masochizm? I sadyzm.


Nie, wpuszczenie rudego do głowy zdecydowanie by było dobrym pomysłem. Sorę sparaliżowało na moment, gdy shizofremiczna osobowość Caibre'a sparaliżowała go na ułamek sekundy.

Wystarczyło, by pociski dotarły do celu.


Ostatnio zmieniony przez RepliForce dnia 31-03-2010, 23:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 23 z 42 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24 ... 40, 41, 42  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group