FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 40, 41, 42  Następny
  Krwawa Jatka
Wersja do druku
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-11-2010, 23:01   

Rudy efekciarsko przerył arenę krzesając chmurę iskier spod obcasów. Nim jeszcze się zatrzymał, klasnął donośnie.
Zapadła cisza, którą wypełnił dźwięk jakby dochodzącego popcornu w garnku blaszanym..
Dwie masy szklanych drobin, ponownie rozdrobnionych w ogromnym młynku areny na drobny pył wirowały w przeciwnych kierunkach. Na wielu poziomach, tu i tam, drobiny ocierały się o siebie, zderzały...
Rudy rozłączył dłonie. Z jego ciała, niczym symbiot, spłynął konstrukt zaginionej technologii. Niepowtarzalny artefakt uformował się w dwumetrowy szpikulec, który Cai z rozmachem wbił w ziemię i oparł się o niego. Z uśmiechem, czekał na kolejny ruch przeciwnika.
A tym czasem na arenie zaczęło sie robić ciepło. Bardzo. Siła tarcia, jaką burza piaskowa wypełniająca kopułę wystarczała, by warunki stały sie mało konfortowe dla istot białkowych. A robiło się cieplej..
Przejdź na dół
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 29-11-2010, 18:17   

[Sora lekko wierci się nogami. Pot spływa mu po czole.]
(myśl: coś tu się za ciepło robi. Chyba czas trochę ugasić rudego.)
-Dobra, chyba z prezentacji mocy chwilowo nici. A na razie. (chłpak znów uderza otwartą ręką w piasek areny.] Ice-Crystal. [Cała Arena zostaje pokryta lodem, (przez co zostaje schłodzona). Następnie lód znika.] Dragon Wing [Sora zaczyna unosić się nad piaskami Areny.] Dobra, ty masz moje szkło [chłopak łapie za spoczywającego przy jego nodze "żniwiarza" (Bleach: Broń strażników śmierci. jeden z bohaterów posiadał żniwiarza wielkości sztyletu. Była to zmyłka dla przeciwników, ponieważ dzięki takiej wielkości, Jinjo (czyt: Dżindżo) mógł stworzyć do miliona sztyletów.)
Chi no Tanken (Tysiąc krótkich mieczy) [cały arsenał pognał w stronę odłamków magicznego szkła]

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 29-11-2010, 19:04   

Wyeliminowanie ciepła było rudemu na rękę. Rozpędzony piasek zawirował w skomplikowanych toroidalnych kształtach. Szybciej, szybciej, temperatura areny znów rosła..

Tysiąc? Chyba stroisz sobie żarty, Bohaterze.
-Ha!
Pierwszy miecz został sparowany szklaną pałką, która oczywiście rozprysła się na drobne kawałki. Drugi miecz spotkał się z prymitynie uformowaną klingą sztyletu. Również szklany, rozpadł się na chmurę drobin.
Każdy kolejny z miotniętych przez Sorę pocisków spotykał się ze szklaną kopią jakiegoś słynnego ostrza. Gdzieś w połowie rudzielec przerzucił się na bronie archetypowe i kolejne kilka ataków zostało powstrzymanych przez pewną szczególną kosę, nim ta również poddała się i rozpadła.
Gdy szturm tysiąca ostrzy zakończył się, Cai żył, choć krwawił z niezliczonej liczby drobnych ran.
-Ja też znam fajną sztuczkę- z krwawej maski w jaką zmieniła się twarz rudzielca odciął się szeroki uśmiech białych zębów - Chire.
Krwawa mgiełka znieruchomiała.
- Też czytałem tą mangę. Senkei.
Krwi upuszczonej rudzielcowi było zbyt mało by uzyskać efekt zgodny z oryginałem. Lecz proste cztery miecze które zmaterializowały się wokół Sory miały krótszą drogę do przebycia niż tysiąc mieczy pustelnika.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 29-11-2010, 20:15   

(Myśl: Jasna cholera)
[Sora rozejrzał się naokoło siebie. Klingi spoczywały bardzo blisko jego ciała. Chłopak bardzo szybko wyciąga swoją świetlną klingę, po czym tnie trzy miecze na dwie części. Nie zdąża uciąć czwartego. Tnie go on przez znak gildyjny zgrupowania "Fairy Tail". Chłopak patrzy na zakrwawiony znak swojej gildi. Wygląda, jakby wpadł mu do głowy pewien pomysł. Sora okrążył swoją rękę Tornadem, po czym okrążył swoją prawą ręką nad głową. Wokół niego pojawiło się sporo piasku, w postaci tornada. Egzystowało tylko chwilę. Nagle zniknęło, a piach opadł, Sory już tam nie było. Caibre rozglądał się dookoła siebie. Nagle słychać pisk ptaka. Na Cai z ogromną prędkością spada czerwony, skrzydlaty obiekt. (Oczywiście to Sora w zbroi Tatsu]. Lis ledwo zdążył się zasłonić swoim szpikulcem przed mieczami Sory, gdy spadło na niego kolejne uderzenie. (Obraca szpikulec wokół swoje brzucha) Następnie Pustelnik Kopie go w twarz, i odbija się od niej. Zatrzymuje się w powietrzu.]
-Koniec zabawy, Caibre. Garasu No Tsunami [ogromna Fala szkła gna w stronę Caibre. Ten jeszcze raz stosuje sztuczkę z rozbiciem szkła, jednak nie wychodzi] To szkło magicznie zbrojone, jest w nim drut, zrobiony z czystej Many. Nawet twój [ Gdy już wygląda, jakby nie było nadziei na ratunek dla lisa, ten przebija się swoją bronią przez szkło.]

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 29-11-2010, 21:45   

Pręt z ferromagnetycznej psychostali nie przebił się przez zbrojoną, wzmocnioną, pędzącą prosto na lisa ścianę bardzo twardego szkła. Miast tego, posłuszna myślą właściciela, rozlała się po powierzchni fali. W ułamku sekundy powstało wielkie lustro. Odbicie Sory z jednej strony, zmasakrowana postać rudego z drugiej.
Pustelnik zorientował się poniewczasie iż po jego stronie areny piasku jest jakoś mało.
Po drugiej stronie lustra natomiast..

Tarcie wytwarza ciepło. W wypadku niektórych substancji powstaje coś jeszcze.
Ilość kwarcowych paciorków, jakie stworzył Cai od początku walki była niewielka patrząc ze skali planetarnej. Natomiast energia, jaką w nie włożył, energia kinetyczna, faktycznie wystarczyłaby do zagotowania średniej wielkości oceanu. Gdy Sora przemroził Arenę chwilę wcześniej, rudzielec odetchnął w duchu z ulgą - problem odprowadzania ciepła w ostatniej fazie się sam rozwiązał.

Magnetyczny metal stanowił jeden z elementów układanki. Oryginalnie miał posłużyć za pocisk, lecz teraz Sora sam podsunął narzędzie swej destrukcji.
Potęzny wir piasku, składający się z toroidalnych strumieni wirujących w przeciwnych kierunkach nabrał wyrazistości w ostatnich ułamkach sekund przed uderzeniem Garasu No Tsunami. Sora nie miał prawa wiedzieć co Cai robi, chyba że wyrobił sobie narząd wykrywający zmiany w polu magnetycznym.
Potężny ładunek prądu statycznego pomknął poprzez niezwykłe kształty w jakie Cai zawijał strumienie plazmy wplecione w wir piaskowy. Posłuszny prawom fizyki, strumień elektronów uformował się w serię cewek wzdłuż lustrzanej ściany. Gdy obwód został zamknięty...

Weźcie rozpędzony pociąg towarowy. Pełny, dajmy na to, węgla. A teraz odwróćcie jego kierunek na tym samym wektorze.
Cai nie miał możliwości zobaczenia twarzy Sory. Natomiast satysfakcjonujący łomot, gdy pancerz spotkał się z wyjątkowo twardą, wzmocnioną magicznie i wogóle odporną na zniszczenie ścianą pancernego szkła był wyjątkowo przyjemny dla nieco okłapłych uszu futrzaka.
Z drugiej strony, gdy wspomniana ściana dojechała do kopuły areny i rąbnęła w nią z drugą prędkością kosmiczną, pogrzebując pod sobą Sorę, jedno z uszek drgnęło bardziej.
Ten dźwięk był lepszy niż WOM na trasie koncertowej.


-Biri biri - zażartował lis i padł jak stał. Co jak co, ale więcej niż pięć litrów krwi w obiegu nie posiadał.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 30-11-2010, 17:55   

Sora w ostatniej chwili zastosował SpellBreak, dzięki czemu zaklęcie wspierające atak Cai było nieco słabsze, jednak nadal niszczące. Następnie ostatkiem thu, czerwono oki okrążył się milionem sztyletów, dzięki czemu Atak Caibre nie przebił się do młodego pustelnika, jednak niektóre sztylety podczas chaotycznego formowania pocięły go w losowych miejscach.
Gdy obydwa ataki zniknęły jak sen jak i złoty, chłopak padł na ziemię, nie mając na sobie już zbroi.
Cai leżał nieprzytomny. Chłopak ostatkiem sił nakazał swojemu feniksowi, aby uleczył Caibre, zaś sam wyleczył się jednym z piór, które wisiały mu przy pasie.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 05-12-2010, 13:19   

<Sora rozgląda się po Arenie> Ej no, co jest? Scenariusz się zaciął, czy jak ?

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 05-12-2010, 15:10   

Rudzielec leży i nie żyje. Bardzo.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 05-12-2010, 16:42   

Przecież napisałem, żeby Tatsu go Uleczył (jak trzeba, to zaraz dopisze, żeby wskrzesił)

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 06-12-2010, 00:15   

-Nie trzeba.
Założenia Areny nie pozwalały, by osoby trzecie uczestniczyły w konkretnych pojedynkach. Zasady jednak nie precyzowały, co dokładnie nazwać "osobą". Tak więc widok odzianej w imponującą pełną zbroję płytową postaci, cokolwiek może i nikczemnego wzrostu był raczej zaskakujący.
Zbroja była naprawdę cool. Sterczące we wszystkie strony kolce, ostre krawędzie i insze wytwory wyobraźni zdecydowanie odbiegającej od ludzkiej ktoś w połowie kreacji pokrył błyszczącą farbą. Efekt był....olśniewający.
W swym bezguściu.
Przybysz stał w kałuży krwi Caia. Podkute buty <na obcasie i koturnach!> były czerwone.
Ogólne wrażenie wywoływało niepokój.
Tym bardziej iż Sora nie wyczuwał żadnej aury.
Ani motywacji.
W zasadzie nowej konserwy mogłoby nie być na Arenie.
Lecz...
-Będziesz tak stał aż się zestarzeję?
Przybysz od niechcenia przydepnął dłoń lisa i rozdeptał ją obcasem na coś, czego lepiej nie opisywać dokładniej w geście wyraźnego zniecierpliwienia i irytacji.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 07-12-2010, 17:14   

- Co ty mu zrobiłeś? Caibre to mój przeciwnik, ale w jakimś stopniu też przyjaciel. Kim ty w ogóle jesteś?! - Krzyczał rozwścieczony Sora, stojąc w pozycji gotowej do walki.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 07-12-2010, 18:30   

Opancerzona postać uniosła nieco ręce w geście niemocy, wzruszyła ramionami i puknęła się pancerną pięścią w hełm. Następnie pomerdała radośnie w stronę chłopaka.
Przy każdym geście pancerz zmieniał formę. Raz SAA, raz błyszcząca srebrna płytówka paladyna, za chwilę znoszony pancerze samuraja bezpańskiego czy też wyglądający na organiczny pancerz kojarzący się z przerośniętym karaluchem. Cokolwiek stało naprzeciwko Sory i, nomen omen na Caiu, było...zmienne.
I dla niektórych wyczulonych zmysłów, puste.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 07-12-2010, 18:46   

- Nie masz Aury. - Powiedział chłopak, po czym dodał - i nie powiedziałem zresztą nic nowego. Wygląda, jakbyś miał moc serca Multiświata, czyli kryształu Fantasi. Ale skąd?

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 07-12-2010, 19:26   

Zbroja ukryła tw...znaczy, hełm w pancernych rękawicach. Sora zwrócił uwagę iż zmiana wyglądu następowała mniej więcej co trzy sekundy. Co ciekawe, żadna nie miała broni, nawet wariacje które mieć ją powinny.
Powrót do góry
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 07-12-2010, 19:28   

- Dobra, nie będę się rozprawiał na temat twoich mocy, bo to wyniknie za niedługo. Ciekawi mnie zaś - chłopiec wyciągnął miecze przed siebie- jak walczysz.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 35 z 42 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 40, 41, 42  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group