FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42 ... 68, 69, 70  Następny
  Friguoris Cordis
Wersja do druku
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 23-04-2009, 19:15   

- Panie... - Odezwał się niepewnym głosem sługa do Mrocznego Kapłana Costliego. - Dlaczego siedzisz w tej komnacie bez okien przy jednej świecy?

Kapłan obrócił się w stronę akolity, który zadał głupie pytanie.

- Nastrój. - Powiedział krótko z śmiertelnie poważną miną po czym wrócił do pracy. Akolita nie ośmielił się zadać pytania, które krążyło mu po głowie: "WTF?". Przez jakiś czas w komnacie słychać było tylko skrobanie pióra po czym Molina ponownie odwrócił się do sługi.

- Gotowe, zanieść to proszę Najwyższemu Kapłanowi.

Akolita ukłonił się i znikł z wiadomością.

- A teraz... - zaczął mruczeć pod nosem Mroczny Kapłan grzebiąc w papierach - gdzie ja mam...jest. - Molina wyciągnął z sterty świstków kartkę zapisaną u góry i dołu. Na górze widniał pełen tytuł Patriarchy, a na dole wyrafinowany podpis Mrocznego Kapłana Costliego.

- Nie ma to jak drugi blankietowe. - Uśmiechnął się Kapłan.

"Odnośnie ostatnich incydentów, które miały miejsce na terenie Kościoła Praworządności, informuję Waszą Wysokość, że wszelakie zniszczenia potraktowane zostały w należyty sposób potraktowane przez odpowiednie służby i w obecnym momencie nie pozostało już śladu po uszkodzeniach. Kosztorys napraw załączony jest w tygodniowym rozliczeniu budżetu świątyni."

Kapłan podrapał się po głowie. "To by było na tyle pisania o rzeczach, o których coś wiem..." - pomyślał.

"Zbrojny incydent z udziałem dwóch członków straży kościelnej pozostał na ten moment niewyjaśniony. Uznaje się, że miał on podłożę osobiste i jako taki podlega jurysdykcji odpowiednich służb wojskowych, w tym przypadku będzie to Jego Ekscelencja Pierwszy Sekretarz Velg." - "Który zaginął..." mruknął pod nosem Costly.

"Udział istot magicznych w incydencie wbrew wcześniejszym doniesieniom nie był spowodowany interwencją z zewnątrz i mieści się także w kompetencjach Jego Ekscelencji Pierwszego Sekretarza.

"Odnośnie dyscypliny na terenie świątyni informuje się, że..." komnatę wypełniało skrobanie pióra i ziewanie Moliny.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 25-04-2009, 20:30   

- Co łaska… – wystylizował swój głos na jęk Velg, leżąc w głębi pseudoascetycznej komnaty.

Kilku wiernych poczęło łkać, patrząc na świątobliwe ubóstwo Kościoła. Inni, poruszeni velgowym przykładem pobożności i poświęcenia dla Patriarchy, rzucili datki na tacę z napisem ”Zbieram na rehabilitację i remont łaźni Patriarchy”. Wreszcie, po kilkunastu minutach oglądania, zwiedzający wyszli. Pierwszy Sekretarz podniósł się z łoża i cicho wypowiedział bluźnierstwo przeciw dogmatowi o hojności kica. Po raz któryś musiał sobie przypominać, po cóż odstawia całą tą szopkę. Po raz który próbował przetrawić słowa Costly’ego: „W ciągu ostatniego roku budżet na armię został zwiększony już piętnaście razy. Stanowczo odmawiam kolejnego zwiększenia wydatków na zbrojenia.”.

- Wasza Ekscelencja może już wyjść. – głos Manfreda wyrwał rycerza z marazmu. Jeździec Apokalipsy szybko wyszedł z pomieszczenia stylizowanego na ascetyczne (aczkolwiek ta stylizacja pochłonęła więcej pieniędzy aniżeli zwyczajne utrzymanie apartamentów Velga…), uprzednio oceniwszy wielkość góry z pieniędzmi.

- Zebrane w ostatnich dniach datki powinny wystarczyć na utworzenie trzydziestotysięcznego Legionu Zachodniego. – rzekł Velg, jakby od niechcenia. Jego jenerał jednak słuchał – w końcu Legion miał być jego wojskiem. – Obejmiesz jego dowództwo i ruszysz na Miasto Zakazanych Niebios. – i tym samym Pierwszy Sekretarz nakazał uderzenie na samo serce jakiegoś cesarstwa, które od kilku miesięcy bruździło Macowi swą bytnością.
- Przez góry… Ale…
- Nie, przez ziemię khatovarską. Bez wypowiedzenia wojny… Szczegółowe polecenia dostaniesz.
– dopowiedział Najwyższy Jenerał, patrząc na zdumienie swego podwładnego. Ten tylko zasalutował, zbierając się do odejścia… Jednakże, wnet obrócił się na pięcie i zadał Velgowi jeszcze jedno pytanie.

- Wasza Ekscelencjo… Dlaczego ryzykujesz tyle… życie… dla tej dziewczyny… Shizuku? – spytał się, wyraźnie lękając się konsekwencji swych słów – Miłość cię oślepiła?

W całych piętnastu pomieszczeniach użytkowanych przez Pierwszego Sekretarza dało się słychać donośny, szaleńczy śmiech. Wreszcie, rycerz zdołał się opanować.

- Jest fascynująca, taaaak. – powiedział przeciągle Velg – Widzę jednak, że źle mnie oceniasz. Ryzykuję życie? Dobre sobie. Co jej przyszłoby z tego, że przed jej śmiercią awatara poszatkowałaby mnie? – zadrwił, siadając wygodnie na swym łożu.
- Niemniej, mówiłeś, że Mormegil może zabić każdego śmiertelnego… – ciągnął niepewnie niższy rangą.
- Śmiertelnego, taaaak. A nie przyszło ci na myśl, że jest tylko jedna rzecz warta ochrony za cenę życia? – mówił z dziwnym uśmiechem, coraz bardziej zbijając rozmówcę z tropu – I tym jest tajemnica, iż można nas zabić. A zresztą – mnie i tak nie można zabić. – w oczach niemłodego już wojaka zamyślenie, z którym Jego Ekscelencja wygłosił ostatnie zdanie, przydawało mu jakby szaleństwa. Manfred począł się wycofywać rakiem, dziwnie zaniepokojony przemianą swego dowódcy.

- Wiedz jednak, że mój miecz zabił we mnie śmiertelnika! – krzyknął jeszcze Pierwszy Sekretarz, kiedy jego człowiek właśnie zawierał znajomość z wyjściem awaryjnym.

I za kilkaset lat z tego powstanie legenda. – pomyślał zadowolony Velg, kładąc się na łożu. Zrelaksowany, zmieniał swoją postać – z tej, którą uważał za „prawdziwą”, na postać demona, później – na zupełnie zwierzęcą, jeszcze później – na postać kica (Oby Patriarcha tego nie zobaczył. – przemknęła mu przez głowę płocha myśl). Niemniej, w końcu zaprzestał swej zabawy. Wciąż nie rozumiał swych nowych mocy – wiedział tylko, że ból obudził w nim jakiś dziwny chaos, pozwalający na niemal dowolną zmianę postaci. Cios miecza wzniósł w nim świadomość na jakiś nowy, dziwny poziom, a jego doznania były podobne do tych z pierwszej wędrówki po Multiświecie. Odczuwał kompletny zamęt.

Niemniej, pozbierał się już na tyle, aby pragnąc towarzystwa dziewczyny. Z tego właśnie powodu skaleczył się w rękę – a jego krew uformowała jakieś dziwne, czerwone ptaszysko. Ptaszysko, któremu wnet polecił zanieść zaproszenie bogini zaproszenie.

A gdy zwierzę wyleciało, Velg niemal instynktownie polecił ranie się zabliźnić. Ciało usłuchało, poddane nowej kontroli za sprawą dziwnych umiejętności.

Po tym poście, karta postaci będzie uaktualniona.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 25-04-2009, 21:10   

- Fajna zabawa? Zapytał siedzący na parapecie szermierz.
Velg momentalnie poderwał się z łoża.
- Ty!.....
- Wyluzuj - powiedział z uśmiechem Karel po czym opuścił stopy na podłogę.
- Jestem tu tylko......we śnie. Tak dokładnie śnisz zasnąłeś przed chwilą, tak samo jak ja w jakiejś obskurnej karczmie cholera wie gdzie w jakim świecie. Wyczułem....tak wyczułem w tobie coś znajomego....i gdy moja świadomość była TU w tym pokoju zobaczyłem co robisz heh nie gniewaj się - powiedział patrząc w zagniewaną twarz rycerza - jak myślisz przyszedłem tu sobie tylko dlatego żeby pogawędzić przy herbacie i ciastkach?.....pomijając to że podczas snu i tak nic nie pojemy. W każdym mąć razie.....tak się składa że mogę znać parę odpowiedzi. - tu na twarzy Karela wykwitł tajemniczy uśmiech.
- No śmiało wal..........
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 25-04-2009, 21:19   

Kiedyś, korzystając ze swych talentów do podróży po Wieloświecie, Velg trafił na planetę zwaną przez mieszkańców Ziemią. Na owej Ziemi, natknął się na książki pewnego psychoanalityka, którego nazwisko brzmiało Freud. Przypisywał on snom realizację skrytych marzeń erotycznych - skoro więc Karel ewidentnie starał się przekonać go, iż wszystko jest snem... Dobrze, był gotów podjąć wezwanie. I sprawdzić, czy ów szaleniec miał rację.

- Sen...? Wobec tego, wiesz pewnie, że mam pewien kłopot natury emocjonalnej z... pewną boginią. Skoro pono to tylko sen, oczekuję, iż wiesz o mych uczuciach wszystko. - stwierdził, biorąc do ręki naczynie z herbatką i upijając łyk. Był niezmiernie ciekaw, co ów bóg mu odpowie - zwłaszcza, jeśli naprawdę uda mu się zmusić go do analizy jego stanu emocjonalne.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 25-04-2009, 21:27   

Karel pokręcił głową
- Owszem wiem ale....to nie to nie są kłopoty. Uczucia.....miłość to wspaniała rzecz....daje siłę, spełnienie, kogoś bliskiego i moc by przenosić góry. Ale nie o to mi chodziło. - tu mrugnął do niego porozumiewawczo.
- Ale...- próbował wtrącić Jeździec ale szermierz powstrzymał go gestem ręki.
- Ale nie o tym chciałem ci powiedzieć. Chodzi mi o to kim jesteś.....i kim się stajesz. Nawet jak na ten świat jesteś niezwykły. Przybysz z przyszłości.....mogę cię prosić o wyniki loterii? - zachichotał. - nie bądź taki zdziwiony. Naprawdę każdy bóg potrafiłby to wyczuć chociaż przyznaję że już się nieźle dostroiłeś do aury tego czasu, nie bój nic nikomu nic nie powiem.....zresztą kto by uwierzył? Ale nie w tym rzecz. Przed chwilą bawiłeś się nowymi mocami.....powiedz masz jakieś teorie co do nich? - zapytał a na jego twarzy znowu wykwitł ten sam uśmiech kryjący sekret.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 25-04-2009, 21:41   

- Loterii? Obawiam się, że za moich czasów loteria dawno obeszła w niebyt... Ale, jeśli chcesz wiedzieć, i tak kiedyś staniesz się synonimem krezusa. Niemniej, wcześniej zostaniesz Pożartym Przez Lwa i Wyklętym Przez Bogów. - stwierdził, wydłużając rękę, aby łatwiej było mu sięgnąć po swój miecz. Niemniej, przy próbie ujęcia rękojeści, klinga sparzyła rękę Velga. Rycerz aż się skrzywił z tłumionego bólu.

- A moje zdolności... Raczej nie są wynikiem jakiejkolwiek reguły - przecież ostrze, wykute w celu obrony porządku, mnie parzy.. Raczej nazwał bym je brakiem reguły i prawdziwej formy. Nie sądzę, aby był to efekt działania magii - przemiany są raczej istotą aniżeli przyczyną. - stwierdził z namysłem. Z zasady nie mówił zbyt wiele nieznajomym - ale akurat TEN nieznajomy był całkowicie nieszkodliwy - I można mi wiedzieć, co byłe bóstwa czynią w podrzędnych knajpach?

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 25-04-2009, 22:09   

- Właściwie z TEJ gdzie jestem mam zamiar spadać czym prędzej - tu wzruszył ramionami -
i uspokój się. We śnie ni ty ni ja nie możemy się zabić więc możesz być całkowicie spokojny. Tylko przemiany? A krew - bóg-szermierz zaśmiał się - nie to nie to co myślisz, widzisz wygląda na to że sprawa jest podobna do tej co była w moim świecie. Widzisz może zabrzmi to głupio ale masz.....potencjał.
- Eeee potencjał?
- Tak zdolność do rozwoju do przekroczenia swoich ograniczeń. Widzisz w moim świecie bogowie nie mogli mieć dzieci. Ale za to czasami ginęli...czy to w wojnie z demonami czy to w wyniku zdrady. Pytanie skąd więc skąd nowi bogowie? Ano z tych na dole. Oczywiście to nie mógł być byle kto. Nie osoba musiała mieć w sobie ,,coś". Z tym zostaniem bóstwem było bardzo różnie. Niektórzy byli brani do góry od razu za zasługi jak np. ja. Inni przechodzili stopniowy rozwój. W twoim przypadku ten się właśnie zaczął. Aczkolwiek nie daję gwarancji że będziesz bogiem, tu może być inaczej, nie mniej na pewno staniesz się czymś więcej niż człowiekiem. Pewnie się zastanawiasz dlaczego nie zaczęło się wcześniej. Odpowiedz jest prosta.......twoja kopia. Nie wiem kim jest i nie wiem skąd pochodzi lub jak został stworzony nie mniej jednak gdy się zjawił twój potencjał został podzielony. Został zwrócony gdy odmówiłeś zadania mu ciosu....wcześniej byś się nad tym nie zastanawiał czyż nie? Widzisz żeby zmieniać czyiś los trzeba najpierw pogodzić się ze swoim. I w momencie gdy on cię zranił to mimo że wygrał to przegrał! Twój potencjał wrócił do ciebie. Ale pamiętaj o jednym, to rozdzielenie nie było przypadkowe.....ktoś się ciebie boi......zostaje jeszcze sprawa miecza....Mormegila. -
Karel podszedł do miecza i ku zdumieniu Velga podniósł go bez problemu.
- Byłem bogiem-szermierzem....o ostrzach wiem więcej niż ktokolwiek......ten miecz jest starszy niż czas w którym teraz jesteś...po tysiąckroć starszy....
- Wiesz coś jeszcze - odpowiedział Velg patrząc na twarz fechmistrza
- Oczywiście.....ale to jest coś co powiem ci twarzą w twarz kiedy spotkamy się naprawdę.....zdradzę ci o nim jeszcze tylko jedno pomimo że my jesteśmy w tej chwili projekcjami naszych dusz to ostrze jest prawdziwe.....teraz muszę iść....następnym razem spotkamy się twarzą w twarz. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.....przekaż Kitkarze że będę na nią czekać wśród wzgórz Rodanu w Chinach.
Po czym Karel odłożył ostrze na miejsce i rozwiał się jak dym.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 26-04-2009, 00:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 25-04-2009, 22:25   

Wzgórza Rodanu...?! - zdziwił się Velg, jednak nim zdołał coś dopowiedzieć, przybysz już zniknął. Zresztą, Pierwszy Sekretarz się obudził i stwierdził, że powinien przekazać wiadomość Kitkarze.

Po piętnastu minutach do pokoju Kitkary został wysłany sługa z krótką, pisemną wiadomością: "Karel przekazuje, że pragnie spotkania na wzgórzach Rodanu w Chinach. - Velg, Pierwszy Sekretarz etc., etc.", a Jeździec Apokalipsy wygodnie ułożył się na swym łożu, oczekując wizyty Shizuku.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 26-04-2009, 19:26   

Kitkara otrzymawszy wiadomość, długo myślała, gdzie właściwie znajduje się ten Radon... Miło jej było, że Karel chciał się z nią spotkać, ale byłoby jeszcze fajnej, jakby przyszedł po nią. Zwróciła się z tym do Velga, posyłając mu list o treści:
" Dzięki za przekazanie wiadomości, ale nie wiesz może, gdzie jest Radon i jak mogę tam trafić?"

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 26-04-2009, 20:08   

Velg ciężko westchnął, po czym drugi raz dzisiejszego dnia celowo skaleczył się nożem. Jego krew, poddana kontroli jego woli, zmieniła swą formę, tworząc drugiego ptaka. Ów był mniejszy i mniej majestatyczny od tego, którego przesłał z wiadomością do Shizuku... Lecz obdarzony był szczątkowym intelektem i swoistym raison d'être - Pierwszy Sekretarz przelał w niego wiedzę o lokalizacji wzgórz Rodanu na Ziemii. Tak stworzony ptak miał odnaleźć Kitkarę i oznajmić jej, że będzie jej przewodnikiem do miejsca, gdzie czeka Karel.

Pierwszy Sekretarz nie wziął jednak pod uwagę jednej rzeczy - odwiedził swego czasu Ziemię, jednakże nigdy nie był na Ziemii 8, gdzie czekał były bóg. Tym samym, przewodnik był obdarzony wiedzą o lokalizacji miejsca kilka wszechświatów alternatywnych do miejsca spotkania.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 26-04-2009, 20:29   

Dziewczyna zabrała więc Kemiego i podróżując na jego grzbiecie, podążyła za ptasim przewodnikiem.

- Kemi , tylko go nie zjedz. Może to się źle dla ciebie skończyć - uprzedziła towarzysza.

Razem znikli w czarno srebrnej dziurze pomiędzy światami.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 26-04-2009, 23:37   

Kitkara była osłupiała widząc miejsce, w którym się znalazła. Okolica ani trochę nie przypominała Ziemii, gdzie miała spotkać Karela. Zdenerwowana nagle chwyciła ptaka-przewodnika w dłoń i spiorunowała go zabójczym spojrzeniem.

- Gdzie my, do diabła jesteśmy?! - Wydarła się na ptaka-przewodnika.

Wielkie grzyby zastępowały tu drzewa, trawa miała barwę fioletu, a niebo delikatnego różu. Jednak najgorsze co było w tej krainie to chodzące różowe, spiralne....kupy. Na początku myślała, że to tylko jedna z wielu mijanych po drodze krain, ale ptak-przewodnik wyraźnie okazał że to tu, po prostu zniknął zostawiając dziewczyne i jej smoczego przewodnika samych sobie gdzieś w nie znanym wymiarze. Aby uniknąć bliższego kontaktu z tymi kupowatymi mieszkańcami wskoczyła na grzbiet smoka zmierzając ku przestworzom.

- Co tu się dzieje - jęknęła. - Jeżeli to głupi żart Velga albo Karela, to ja już im pokarze co to znaczy piekło - zacisnęła pięści wściekła.

- A nie sądzisz że to zwykła pomyłka? - zasugerował Kemi.
- To nie zmienia niczego. - Z jej postaci dosłownie buchał ogień
- KAREL!!! - Krzyknęła najgłośniej jak mogła.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 26-04-2009, 23:52   

Tymczasem szermierz zaczynał się niepokoić. Kitkara była jedną z niewielu osób którym ufał w tym nowym wszechświecie. Miał zamiar ją ostrzec o zbliżającej się inwazji.....i pomóc się do niej przygotować. Ale nie przybywała stanowczo za długo. Nie mając innego wyjścia usiadł na skale i wczuł się w aurę wszechświata. Zaczął przeszukiwać alternatywne wymiary i po pewnym czasie rzeczywiście znalazł. Wygląda na to że trafiła na Ziemię na której ewolucja przebiegła trochę eeee inaczej. Wstał po czym się skrzywił. Nie lubił tych nowobogowych sztuczek ale jak musiał to potrafił. Wsiadł na swoją czarną maszynę, poprawił koński ogon i wyruszył. Rzeczywiście po przybyciu na miejsce wyczuł ją o wiele silniej, ale poczuł coś jeszcze. Coś co zbliżało się do niej i najwyraźniej nie miało dobrych zamiarów.
- Szlag - zaklął pod nosem po czym ruszył tak szybko jak na to pozwalał motocykl.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 27-04-2009, 00:07   

Usłyszała za sobą huk. Kemi obróciła się w tamta stronę. Na horyzoncie w ich stronę zmierzała olbrzymia chmura w kolorze jaskrawego różu, na jej widok dziewczyna zbladła. Dlaczego właśnie różowy? Nienawidziła tego koloru rówie bardzo jak czystej bieli.

- Nie wygląda to dobrze. Kemi co tam widzisz?
- Ta chmura pożera te dziwne różowe spiralne kupki... - usiłował nie zwymiotować - Zatrzymała się, jakby węszy?... Przybiera krztałt... ooo nie... Teletubisia, ale ma kły i pazury jak drapieżnik! - poinformował Kitkarę.

- Teletubiś... - powturzyła przerażona. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu jakiegoś schronienia. - Szybko Kemi, lec nisko. Może tak szybko nas nie wywęszy w tym smrodzie na dole.
Smok wykonał jej polecenie. Lecieli nisko, prawie przy samej ziemii. Kiedy dziewczyna obróciła się by zobaczyć jak daleko jest ten stwór, mało nie spanikowała. Różowy, przerośniety Teletubiś był już tuż za nimi. Szarżował niczym tornado zmiatając do paszczy wszystko co było na jego drodze.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 27-04-2009, 00:30   

Karel zobaczył lecącą tuż przy ziemi Kitkarę za którą podążało.........coś.
- Wyjątkowe obrzydlistwo.
Minął ją w pełnym będzie po czym zahamował i zeskoczył z motocykla. Wyjął ostrze po czym wymierzył je w stronę stwora.
- Stój! Ustępuj lub giń! - potworność nawet nie zwolniła.
- Huh twój wybór. - wzniósł ostrze do ciosu - RAI-MEI-KEN! - ostrze uderzyło stwora prosto w łeb, błysnął piorun była eksplozja i po chwili. Na miejscu pseudo-Teletubisia był krater a w pobliżu walały się zwęglałe szczątki.
- To tyle jeśli chodzi o pogrzeb. - stwierdził Karel.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 41 z 70 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42 ... 68, 69, 70  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group