FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 45, 46, 47 ... 68, 69, 70  Następny
  Friguoris Cordis
Wersja do druku
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 01:01   

Karel oczywiści wnet się uleczył ale dla pół demonicy leczenie światłem mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zafrasowany Karel wpadł jednak na pomysł. Złapał dziewczynę za ramiona przepuścił przez nią lekkie spięcie które zaczęło pobudzać komórki do intensywnej regeneracji.
- Uch nie prosiłam o pomoc. Jak wstanę to.....
- Nie wstaniesz bo będziesz padnięta jak pies Pluto. Komórki będą musiały odpocząć standardową długość snu. Ja spać nie muszę więc.....
- Cz-czekaj!
- A i jeszcze jedno - dodał szermierz po czym dotknął palcem jej czoła i wysłał kolejny impuls który natychmiast wprawił dziewczynę w głęboki sen. Następnie poszedł po swoją kurtkę i wrócił do Kitkary. Niosąc ją i jej kosę(ciężkie diabelstwo jak na wykonane z pióra, chociaż to może efekt tego że nie był jej właścicielem) umieścił oboje w jej łóżku.
Chwilę po tym przypomniał sobie o zostawionych na dole woluminach więc ruszył z powrotem do biblioteki.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 04-05-2009, 12:59, w całości zmieniany 2 razy
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 04-05-2009, 01:07   

Zanim zdążył opuścić jej pokój, dziewczyna krzyknęła, że nie chce spać. Mężczyzna nie rozumiał dlaczego jego zaklęcie usypiające trwało tak krótko, ale cóż. Miał mało styczności z demonicami. Wtedy też zorientował się, że nie ma na sobie kurtki tylko stylowe, różowe boa w piórka. Kitkara zaśmiała się cicho, siadając na łóżku.

Pierwsza uwaga: pisz proszę dłuższe posty. Druga: trochę za dużo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych jak na tak krótki wycinek tekstu. W kwestii długości postów to nie jest pierwsze ostrzeżenie, więc radziłabym uważać.
Pozdrawiam,
Mara

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 01:13   

Karel westchnął zdejmując z siebie boa tak że znowu był w koszuli.
- No dobrze skończmy na dziś bo nocy nie starczy. Powiedz więc czego się dziś z naszej walki nauczyłaś - poza wypróbuj coś przez prawdziwym użyciem ,,dodał pod nosem".
Kitkara spojrzała w sufit i zaczęła się zastanawiać kiwając nogami.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 04-05-2009, 01:19   

Chyba machając nogami. Zaśmiała się.

- A dlaczego uważasz ze to ja powinnam sie czegoś nauczyć? - zapytała po czym chwyciła sie z bólu za brzuch. Przypomniała sobie o ranie zdanej przez jednego z demonów. - Kemi!

Smok zjawił się natychmiast.

- Tak, moja pani?

- Możesz mnie uleczyć? - poprosiła usmiechając się miło.

- Oczywiście, ale uważaj proszę na siebie.

Zaczerpnął tchu po czym wypuścił z gardzieli podmuch zielonego dymu który ogarnął dziewczynę, Kiedy znikł cialo było uleczone, ale obolałe.

- Dziekuję, możesz odejść. - Popatrzyła na Karela - więc, czego ty się dzisiaj nauczyłeś? poza tym że najpierw się wypróbowuje zaklecie zanim się go użyje w walce?

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 01:25   

- Nauczyłem się żeby nigdy nie nie doceniać ucznia. Do jutra powiedział - i chciał otworzyć drzwi ale nie zdołał, spojrzał na dziewczynę która ponownie zachichotała.
- BARDZO śmieszne.- dziesięć sekund później obok drzwi znajdowała się dziura w ścianie, a korytarzem kroczył szermierz ku irytacji Kitkary.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 04-05-2009, 01:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 04-05-2009, 01:27   

- Co to miało znaczyć aby nie doceniać ucznia?! - zirytowała się.

Pod jego stopami pojawiła się dzóra przez którą wpadł spowrotem do jej pokoju.

- Więc? Co to miało znaczyć? Że nie jestem dobra, że nie robie postępów? Że co? Opowiadaj!

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 01:41   

Nic nie odpowiedział bo co miał niby powiedzieć? Głównie z tego powodu że był to lodowy klon który po chwili stracił kolory a następnie rozpadł się na kawałeczki. Kitkara milczała przez chwilę po czym szermierz usłyszał przeciągły nieartykułowany okrzyk wściekłości.
- Heh stara sztuczka której nauczył mnie Sub-Zero. Działa zawsze....znowu wiszę mu drinka. - po czym to zszedł schodami prowadzącymi do biblioteki.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 04-05-2009, 11:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 04-05-2009, 10:22   

- Wstawaj dessu! Przysłano rozkazy dessu!

Mroczny Kapłan leżał w samych bokserkach uwalony w pozycji horyzontalnej na swoim łóżku. Aki z uporem godnym lepszej sprawy ciągnęła Moline za ucho piszcząc przy tym na zmianę "Wstawaj!" i "Dessu!".

- Jeszcze chwilkę... - Mruknął przez sen Costly przewracając się na drugi bok i zrzucając natrętnego skrzata z siebie. Aki upadła na ziemie. Jej oczy groźnie zwęziły się.

- Chcesz wojny dessu...

Brzdęk! Kapłan szybko niczym rakieta poderwał głowę do góry. Z przerażeniem rozpoznałem dźwięk wydawany przez rozbijające się wzmacniane zielone szkło. W butelkach z wzmacnianego zielonego szkła Molina trzymał najcenniejsze okazy wermutu.

- Ta była pusta dessu. - Powiedziała Aki tonem, który zupełnie nie przypominał jej zwyczajowego, wesołego piszczenia. - Ale ta... - kontynuował skrzat podnosząc litrową butelkę wypełnioną pięknym płynem. Aki podrzuciła butelkę do góry.

Costly wyskoczył niczym sprężyna, odbijając się nogami od łóżka. Dwoma susami pokonał cały pokój i efektowną robinsonadą złapał tuż przy ziemi końcami palców cenny trunek, ratując go przed zniszczeniem.

- Demon. - Powiedział Kapłan podnosząc oczy pełne żalu i gniewu na siedzącego na blacie biurka skrzata.

- O, wstałeś mój Panie! - Zapiszczała Aki wesołym tonem, uśmiechając się niewinnie. - Piękna pogoda, dessu? Dlaczego leżysz na ziemi dessu?

- Komenda specjalna, dezaktywacja. - Powiedział chłodno Kapłan.

Oczy Aki straciły nagle blask, a jej uśmiech momentalnie znikł. Bezwładnie przewróciła się na bok, jej świadomość została wyłączona.

- Ha! I kto tu nosi spodnie!! - Wydarł się Molina podrywając się na równe nogi.

Podrywając na tyle niefortunnie, aby stanąć gołymi stopami na rozbitej wcześniej przez Aki butelce. Z odgłosem przypominającym uderzający o ziemie worek ziemniaków Kapłan zwalił się ponownie na podłogę.

***

Rozkazy przewidywały natychmiastowe stawienie się przed obliczem Patriarchy. Kapłan przeniósł się do prywatnej komnaty Kica, a potem sali tronowej, ale w żadnym z tych miejsc nie zastał przełożonego.

- No tak, pewnie ma kaca. - Pomyślał Kapłan i przeskoczył szybko do ogrodu.

Intuicja i tym razem nie zawiodła Costliego, od razu zauważył Kica siedzącego w altanie i popijającego jedną z specjalnych herbatek Avalii.

- Wzywałeś, Panie.

- Siadaj, siadaj. - Powiedział Patriarcha machając lekko ręką w stronę Moliny. - Słyszałem, że byłeś świadkiem wczorajszego incydentu z udziałem naszego świeżo pasowanego szermierza.

Molina przełkną ślinę. Dyskretnie tyrpnął siedzącą na jego ramieniu Aki.

- Nie pamiętam. Co widziałem? - Spytał ją szeptem.

- Patriarcho dessu! - Zapiszczał na cały głos skrzat. - Mroczny Kapłan spił się i nie pamięta dessu!

"Ty mściwa bestio..." myślał intensywnie Costly wpatrując się w niewinnie uśmiechniętą Aki.

- Tak właśnie myślałem. - Pokiwał spokojnie głową Kic. - No cóż, przekonasz się o tym szybko wykonując moje polecenie.

- Nasz nowy szermierz - kontynuował po chwili Patriarcha popijając herbatę - ma pewne trudności z asymilacją w naszej społeczności i zachowaniem standardów, dzięki którym miejsca w których się pojawia unikną zniszczeń. Chcę, abyś się z nim spotkał i mu w sposób należyty przedstawił te zagadnienia.

Molina skrzywił się lekko. - Czy to czasem nie zadanie dla...

- Możesz odejść. - Powiedział Kic odkładając pusty kubek.

Cóż było zrobić. Kapłan westchnął i odszedł.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 12:00   

Tymczasem szermierz którego miał instruować siedział w bibliotece studiując woluminy i popijając zwędzone z kuchni sake. Koło stolika przy którym siedział piętrzyły się stosy przeczytanych przez noc ksiąg z różnych dziedzin. Można było odnieść wrażenie że nie ma między nimi związku ale po pobieżnym przestudiowaniu można było wywnioskować że wszystkie tomy dotyczą sztuki wojennej. Od krążowników gwiezdnych (Karel zastanawiał się kto może pisać o statkach kosmicznych w papierowych książkach) po bronie owiane legendami. Mrok biblioteki oświetlała pojedyncza świeca. Niezmąconą ciszę przerwało naglę skrzypienie drzwi a następnie stukot kroków po marmurowej posadzce. Po chwili Karel dostrzegł przybysza.
- Mroczny Kapłan Costly Molina.....to chyba twoje - rzucił w jego stronę znalezioną wczoraj książkę kucharską.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 04-05-2009, 12:49   

Kapłan złapał książkę i uśmiechnął się szeroko na widok tytułu.

- Załadowałem jej zawartość do bazy pamięci Aki. - Powiedział Kapłan wskazując kciukiem na skrzata na swoim ramieniu.

- Dessu! - Potwierdziła Aki układając palce w znak victorii.

Kapłan usiadł naprzeciwko szermierza i wyjął zza pazuchy gustowną butelkę whisky i dwie szklanki. Skrzat nie wiadomo skąd wyciągnął też miniaturową szklaneczkę dla siebie.

- Tak więc wyjaśnić ci coś muszę...

*** Trzy godziny i cztery butelki później ***

- I właśnie dlatego rząd się nie utrzyma! - Wydarł się Kapłan uderzając opróżnioną szklanką o blat stołu.
- Dessu! - Dodała kręcąc się na ramieniu Moliny Aki.
- Utrzyma się! Elfy mają większość! - Argumentował Karel tłukąc jednostajnie szklanką o kolano.
Costly machnął ręką - Są podzieleni! Drowy nie poprą reszty! Dość mam tego słuchania, idę się odlać...
- Nie wstawaj! Ty...no kurde, mówiłem nie wstawaj. Aki, pomóż mu podnieść się z ziemi!
- Dessu!

- CO TO ZA HAŁAS W BIBLIOTECE!?

Wszystkie głowy zwróciły się w stronę źródła nowego głosu. W drzwiach stała Avalia.

*** 10 minut i 63 zaklęcia trzeźwiące później ***

- Ależ Wasza Wysokość, po prostu dawałem pewne instrukcję nowemu Bratu...- Mamrotał Kapłan w ukłonach do Królowej MAC.
- Dessu!
Mroczna Kapłanka westchnęła kręcąc głową.
- Wracaj do swoich obowiązków Costly, starczy twoich hmm...instruktarzy na dziś.
- Tak jest! - Zawołał Molina wychodząc posłusznie za Królową z biblioteki.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 04-05-2009, 13:26   

Tymczasem Karel dyskretnie zwędził wciąż stojącą na stole ostatnią butelkę specjału Moliny. Wymknął się dyskretnie po czym opuścił budynek kościoła. Będąc w pobliżu stajni (którą uznał za odpowiednie miejsce) wykonał nieznaczny gest dłonią i po chwili pojawił się przed nim jego czarny motocykl wraz z jego czarną kurtką leżącą na maszynie. Ubrał ją po czym zabrał się do mycia maszyny i majsterkowania w niej. Od czasu do czasu brał łyk sake (znowu zabranego z kuchni po drodze). W pewnym momencie zaczął myśleć na głos:
- Przydałoby się ten motocykl jakoś nazwać ale jakoś nie mam pomysłu.....co się odwlecze to nie uciecze. - w tym momencie omsknęła mu się ręka i odsłonił się panel o którym wcześniej nie wiedział. Przyjrzał się mu dokładnie oprócz różnych przycisków i przełączników widział też leżące za przezroczystym metalem zespoły układów scalonych i innego elektronicznego tałatajstwa.
- Co to ma być do diaska? - odrzekł sam do siebie Karel. Z ciekawości zaczął naciskać różne guziki. W tym momencie silnik maszyny zapalił i z przodu motocykla- na kierownicy - pojawił się mały panel. Na ekranie zaczęły się pojawiać ciągi cyfr. W sekundę później panel zapłonął zielenią i wyświetlił się następujący napis.
,,SYSTEM OPERACYJNY: B.L.A.C.K W.I.N.D.......GOTOWY DO SŁUŻBY." Chwilę później z niewidocznego źródła w motocyklu wydobyła się seria pisków i gwizdów.
- Chwila moment......jesteś droidem-motocyklem? - odpowiedział mu długi gwizd i seria pisków o zdziwionym tonie.
- Jasne że cię rozumiem. Myślisz że jesteś pierwszym blaszakiem którego spotkałem? - następne parę psików - komenda jaka komenda? - dwa długie gwizdy - Dobra to co powiesz na zmień nazwę? Wywal z Black Wind wszystkie kropki. - Po chwili na monitorze wyświetlił się się zmieniony napis.
- Świetnie. Poza pisaniem coś jeszcze umiesz? - maszyna odpowiedziała mu piskami i krótkim gwizdem o obrażonym tonie.
- Dobra dobra nie denerwuj się. Więc powiesz mi czy nie? - motocykl milczał przez chwilę po czym zaczął długą serenadę wyjaśniającą jego możliwości.
- Hmmm dużo tego - odpowiedział mu Karel - emmm na razie muszę iść skoczę po coś na ząb. Zaczekaj tu na mnie. - odpowiedział mu pojedynczy smutny gwizd zmieniający częstotliwość.
- Wrócę zaraz przecież muszę cię przetestować. - i ruszył w stronę karczmy
- Świetnie - pomyślał - teraz mam połączenie jednośladu z R2-D2.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 04-05-2009, 19:18   

Kitkara wierciła się na łóżku.

- Kitkaro, wstawaj już - jęczał jej nad uchem Kemi. - Jest prawie południe.

- Odczep się. Żaden demon nie atakuje.

- Atakuje!

- Nie wzywają mnie.

- Wzywają.

- To niech kogoś przyślą. - Zakryła się kołdrą.

- Przysłali mnie!

- Do diaska, niech przyślą kogoś innego, albo najlepiej niech sami się tym zajmą. Albo niech spróbują ściągnąć mnie z łóżka.

Smok zwiesił głowę zrezygnowany. Opuścił jej pokój z markotną miną. Schodząc po schodach już słyszał nie zadowolone komentarze kilku osób.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 05-05-2009, 00:31   

,,Skoczenie po coś na ząb" o którym powiedział szermierz motocyklowi wyglądało mianowicie tak.
Szermierz siedział w karczmie pod stołem leżało trzech gwardzistów Bractwa a czwarty nieźle wstawiony kiwał się na krześle. Naprzeciwko niego siedział Karel który brał kolejny łyk sake. W jego oczach można było wyczytać rozbawienie. Po chwili zagadał przyjaźnie do chwiejącego się.
- To co jeszcze jednego?
- Mupfhgffffff - odpowiedział ten po czym opadł zemdlony na stół. Karel westchnął.
- Jak widzicie i on nie dał rady....ktoś jeszcze chce spróbować mnie przepić? - nikt nie chciał. Rozbawiony szermierz wyszedł przed karczmę gdzie czekał na niego motocykl.
- Mówiłem żebyś czekał na mnie. - odpowiedział mu świergot pełen wyrzutu. - tak wiem miało mnie nie być tylko chwilę. Wybacz ale teraz idę do Kościoła.....może Patriarcha ma jakąś robotę dla mnie - pytający gwizd - bo się potwornie nudzę nie mówiąc o tym że akcja to mój żywioł. Jak widzisz nie mogę cię jednak zabrać do środka - motocykl zaczął jednak świergotać i piszczeć.
- Dlaczego nie powiedziałeś o tym wcześniej? Nie musiałbyś czekać, dobra to który przycisk? Ten? - maszyna wydała potwierdzający gwizd, Karel nacisnął przycisk i Black Wind zaczął się kurczyć i zmniejszać. Po chwili na bruku leżał zegarek ręczny który to szermierz włożył na rękę. - fajny bajer - odpowiedziała mu seria dumnych pisków z zegarka - dobra idziemy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 05-05-2009, 01:09   

Kiedy dziewczyna się wyspała było grubo po drugiej. Przeciągnęła się rozkosznie ignorując latające nad zamkiem gryfy. Zmieniła pidżamę na czarne, luźne spodnie oraz tego samego koloru, obcisłą bluzkę. Zarzuciła na plecy swój ulubiony płaszcz kryjący w sobie kilka drobiazgów. Wezwała do siebie Kemiego.

- Wzywałaś?

- Owszem. - Odparła - zamień się w konia. Jedziemy na polowanie.

- Polowanie? - powtórzył jakby z niedowierzaniem. - Na co chcesz polować?

Dobyła z płaszcza swojej kosy i zamyśliła się.

- Masz rację. Polowania zostawię myśliwym, a zajmę się czymś ciekawszym - uśmiechnęła się przekornie.

Kemi zamienił się w konia tak, jak go o to poprosiła. Nie zważając, że są wewnątrz kościoła, koń pobiegł truchtem przez marmurowe korytarze, a echo odbijało głośno odgłos jego kopyt. Kilku kapłanów oburzyło się na jej widok kiwając głowami. Nawet wartownicy przy bramach popatrzyli na nią zdziwieni skąd wziął się w środku koń. Ledwo przekroczyła bramy, a spotkała na swoje drodze Karela.

- Mamy do siebie chyba pecha, Karelu - rzekła zatrzymując się przed nim.

- Albo szczęście.

- A, przy okazji - sięgnęła do płaszcza wydobywając jego kurtkę, którą tak lubił. - Oddaję co nie moje.

Karel zdziwiony odebrał od niej odzienie. Popatrzył na konia.

- Pięknego masz wierzchowca.

- Kemi nie ważne w jakiej formie, zawsze jest piękny - rzekła dumnie.

- Kemi? On nie jest smokiem?

- Owszem, ale też potrafi zamienić się w konia, oraz smoka wodnego. Potrafi dostosować się do klimatu. Wiesz co? właśnie wybieram się na górę - wskazała palcem zielone wzgórza wśród których płynął wodospad. - Nie mam nic do roboty jak na razie a przypomniałam sobie o twoim dojo.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 05-05-2009, 01:24   

- Nieee spasuję. Ale jeśli tam będziesz to możesz podrzucić tu parę gratów. Niektóre mają nawet moc. - wręczył jej listę z opisem najważniejszych rzeczy - sam bym po nie poszedł ale muszę załatwić parę spraw.
- Huh? Jakich?
- Po pierwsze wciąż nie mam pokoju. Nie żebym musiał spać ale wiesz dla zasady. Właściwie marzy mi się dźwiękoszczelny. Po drugie kręcę się tu nie wiadomo po co a chciałbym się wykazać. Po trzecie skończyło mi się sake - popatrzył smętnie na pusty bukłak.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 46 z 70 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 45, 46, 47 ... 68, 69, 70  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group