FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 46, 47, 48 ... 68, 69, 70  Następny
  Friguoris Cordis
Wersja do druku
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 05-05-2009, 00:35   

- Sake, sake - jęknęła biorąc od niego listę. - Więcej to tego nie było? Poza tym najlepsza jest zielona herbata, albo taka z kwiatem sakury - rozmarzyła się.

Kemi wierzgnął zniecierpliwiony ich gadaniną.

- Tak, tak, wiem - poklepała go po szyi.

Karel przyglądał im się uważnie dłuższą chwilę mając jakieś złe przeczucia.

- Nie patrz tak na mnie, Karelu, bo się zawstydzę. - Zaśmiała się dziewczyna - każdy jest zajęty sobą, a ja muszę podróżować sama i robić za posłańca jeszcze - narzekała.

- A, co nie dasz sobie rady sama?

- Phi, bynajmniej - prychnęła dumnie. - Chodzi mi bardziej o towarzystwo niż ochronę. Bo niby co mi się może stać po drodze? Dzikie wiewiórki mnie zaatakują, albo wilki? To przynajmniej Kemi się nasyci. Cóż do zobaczenia.

Oddaliła się od kościoła znikając na trakcie prowadzącym w stronę gór. Karel patrzył za nią. Jej słowa wcale go nie uspokoiły. Przeczucie podpowiadało mu, że stanie się coś złego, ale zignorował je zajęty innymi sprawami.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 12-05-2009, 23:59   

Droga była przyjemna. Leżała sobie na grzbiecie Kemiego podziwiając chmury i nie myśląc o niczym. Dotarła do chaty Karela jeszcze tego samego dnia po zmroku. Jeden pokój był czysty, zapewne służył do medytacji, drugi był mniej zadbany. Nie interesowało ją to jednak. W końcu, gdzieś za domem znalazła szopę zamkniętą na kłódkę. Zapewne Karel myślał że to odstraszy złodziei czy coś. Pozbyła się jej bez trudu i weszła do środka. Szopa była znacznie głębsza niż się z zewnątrz wydawała. Zapaliła magiczny płomień w dłoni.
Wnętrze składało się z długich półek po obu stronach zapełnionych przeróżnymi przedmiotami.

- Hmmmm.... Artefakty, ale które konkretnie mu chodziło? - zmarszczyła brwi. - Cóż, wezmę te które mi się podobają, a może się do czegoś przydadzą.

Przebierała na półkach dobrych kilka godzin, a jej torba pęczniała od różnych ciekawych z wyglądu przedmiotów. Kiedy zapełniła obie torby wróciła do Kemiego, który odpoczywał sobie pod drzewem w ciele człowieka.

- Masz wszystko? - zapytał kiedy się zbliżyła.

- Wszystko, to pojęcie względne, przyjacielu.

- A jaśniej?

- Nie mam pojęcia co miałam wziąć, więc wzięłam kilka rzeczy które mi się spodobały - pokazała mu obie torby. - Możemy wracać. Ale tym razem drogą powietrzną, będzie szybciej.

- Jak sobie rzyczysz.

W chwili następnej stał już przed dziewczyną duży, czarny smok. Przerzuciła obie torby przez ramiona i wskoczyła na jego grzbiet.

- O świcie powinniśmy być już na miejscu. - Poinformował ją Kemi.

- Doskonale. Może załapiemy się na śniadanie - zaśmiała się dziewczyna.

Wzbili się w powietrze zmierzając w drogę powrotną do kościoła. Podróż przebiegła bezproblemowo. Dokładnie o wschodzie słońca dotarli pod bramy kościoła.

- Odpocznij trochę Kemi.... - zamilkła czując przy sobie czyjąś obecność.

- Kitkaro - usłyszała w głowie głos Karela.

- Karel? co się stało?

- Zanieś artefakty do mojego gabinetu - tu przesłał jej wizję jak tam dotrzeć - jak już to zrobisz spotkajmy sie na dziedzińcu.

Dziewczyna wzruszyła ramionami i poszła wykonać prośbę mistrza. Była ciekawa dlaczego akurat na dziedzińcu.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 13-05-2009, 22:04   

Motocykl Karela pojawił się na dziedzińcu Kościoła wyjeżdżając z dziury czasoprzestrzennej. Będąc tak blisko poprosił ją(znowu przez aurę) by zabrała z jego szafy płaszcz zimowy, poradził jej również żeby i ze swojego pokoju wyciągnęła coś ciepłego. Mimo niesprzyjających warunków jakie czekały szermierza i jego uczennicę na jego twarzy wciąż błąkał się uśmiech. Oczywiście z tym co planował będzie trochę wysiłku ale robił to w końcu na chwałę MAC. Nie wątpił że jego przełożeni będą zadowoleni. Nie pozostało mu czekać na nic innego aż na pojawienie się Kitkary. Zjawiła się parę minut później ubrana w długi czarny płaszcz z kapturem i zdrobniałym Kemim na ramieniu. W rękach trzymała jego czarny skórzany płaszcz z długim kołnierzem podszyty futrem. Zaczął go zakładać gdy uczennica zaczęła.
- Gdzie idź...
- Na miejscu. Wybieramy się na wycieczkę czy zabrałaś misa w teczkę? Ach zapomniałem wolisz smoka pardon.
Po czym, wsiadł na maszynę a Kitkara zajęła miejsce za nim. Karel wbił koordynaty i wydał polecenie po czym motocykl zniknął z obojgiem w dziurze czasoprzestrzennej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 14-05-2009, 12:38   

Kitkara pojawiła się na niebie tuż nad lasem w pobliżu kościoła. Z głośnym rykiem Kemi poszybował w jego stronę oznajmiając wszystkim że przybyli. Poszybował kilka metrów nad ziemią tak, by dziewczyna bezpiecznie mogła zeskoczyć z jego grzbietu, co też uczyniła. Wchodząc do środka kościoła zdjęła kaptur i rozpięła swój czarny płaszcz, który powiewał teraz niczym skrzydła smoka. Po chwili Kemi, już w zmniejszonej wersji usiadł jej na głowie ziewając przeciągle, ukazując rządek ostrych, białych kiełków.

- Przepraszam - zaczepiła jednego z kapłanów - wiesz może gdzie jest Costly?

- Tak, pani. W ogrodzie - rzekł, ukłonił się i udał w swoją stronę.

- W ogrodzie? - powtórzyła. - Co, on kwiatki podlewa?

Kiedy dotarła do ogrodu zobaczyła kapłana śpiącego na ławce. Ze złośliwym uśmiechem podeszła do niego. Wyciągnęła butelkę z trunkiem i pomachała mu przed nosem.

- Costly, mam coś dla ciebie, mój drogi - szepnęła cicho.

Kapłan nie reagował. Westchnęła. Potrząsnęła nim porządnie, w końcu się obudził.

- Kitkaro, nie możesz mnie budzić w bardziej subtelny sposób?

- Na przykład pocałunkiem? Ważne że już nie śpisz. Mam do ciebie sprawę. Znasz może jakąś osobę od fuzji artefaktów? Jest mi bardzo potrzebna. A, to - pomachała butelką - w zamian za pomoc - uśmiechnęła się złośliwie.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 14-05-2009, 21:01   

Costly popatrzył na butelkę. Ogromnym wysiłkiem woli powstrzymał wytrzeszcz oczu.

Oto jest Porto z Złotego Roku 3024 Starej Ery. Legendarny płyn, obiekt pożądania każdego miłośnika wytrawnych trunków. Jedno było pewne - Księżniczka nie mogła zdawać sobie sprawy z znaczenia zawartości butelki, którą tak beztrosko wymachiwała przed twarzą Kapłana.

Należało to wykorzystać.

Molina przełknął ślinę i zaczął niespiesznie wstawać, wykorzystując ten czas do namysłu. Musiał to rozegrać idealnie.

- Cóż, Wasza Wysokość, nie bez podstaw noszę miano Mistrza Magii Bractwa. - Zaczął ostrożnie Costly. - Najwyższy Kapłan zawsze zwracał się do mnie z wszelakimi artefaktami.

Kapłan ruchem, który wyglądać miał na wykonany mimochodem spróbował złapać butelkę, jednak Kitkara błyskawicznie zabrała ją poza zasięg jego rąk.

- Zrobisz więc to? - Spytała patrząc z uśmiechem na Kapłana.

Bestia, pomyślał Costly siadając na ławce.

- W samo południe w podziemnej kaplicy. Przynieś tam oba artefakty. A co do mojej zapłaty...

- Łap. - Powiedziała Kitkara rzucając w jego stronę butelkę po czym oddaliła się bez słowa.

Kapłan trwał tak dłuższą chwile czule przytulony do butelki, gdy nagle w jego głowie pojawiła się wątpliwość. Umknął mu jakiś ważny szczegół, coś bez wątpienia istotnego.

- Zaraz...jakie artefakty? - Zdołał ubrać w słowa swój niepokój Kapłan.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 14-05-2009, 22:31   

Wbrew pozorów Kitkara miała idealny słuch. Pstryknięciem palców odebrała Costlyemu napój.

- Zmieniłam zdanie. Dostaniesz to po skończonej robocie. I radze ci, kapłanie zrobić to teraz, bo mi się nudzi i nie mam czasu. Kemi zaraz przyjdzie z artefaktami i lepiej byś do tego czasu był trzeźwy bo jeszcze coś może pójść nie tak jak powinno. - Obdarzyła go ostrym spojrzeniem pionowych źrenic.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 15-05-2009, 11:58   

Słowa Księżniczki ledwo docierały do Kapłana, który słyszał głównie szum krwi we własnych skroniach. Rozszerzone w furii oczy wpatrywały się w miejsce, gdzie powinno znajdować się unikatowe Porto Moliny. Krew przysłoniła mu wzrok, szał wzbierał w nim niczym wulkan...

BOOM! Wyczuwając zagrożenie Aki wyskoczyła z kieszeni Costly'iego i z mocą przywaliła mu w łeb wyciągniętą diabli wiedzą skąd maczugą.

- Nie napalaj się dessu! - Wyszeptała do ucha Kapłana, który zwijał się na ławce.

- Ty... - Zasyczał groźnie Kapłan wpatrując się w miniaturową elfkę.

- Kapłanie! Słyszałeś co powiedziałam?! - Spytała ostro Księżniczka.

Costly rozcierając obolałą głowę powoli usiadł na ławce, nadal groźnie łypiąc na Aki, która jak gdyby nigdy nic rozwaliła się obok niego z uśmiechem na twarzy.

- To nie jest kwestia mojej fantazji. - Zaczął powoli mówić do Kitkary. - Fuzja artefaktów o wielkiej mocy odbywać musi się, gdy słońce jest w zenicie. Najlepiej też, aby był to okres bezksiężycowy, ale domyślam się, że tyle czasu nie posiadasz. Przygotuje więc odpowiednie substytuty, aby zrównoważyć ten brak. Przeprowadzę przygotowania przez noc. Jak więc będzie z moją zapłatą?
- Dessu?

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 15-05-2009, 12:33   

W dłoni dziewczyny ponownie pojawiła się duża butelka wyśmienitego trunku, przez którą kapłan mało orgazmu nie dostał. Potrząsnęła nią obojętnie o mało co nie rozbijając o pobliskie drzewo, na co Costly o mało zawału nie dostał.

- A, co mało tego? - zapytała obserwując go uważnie.

- N-nie właściwie - zająknął się przełykając ślinę, niczym kot wlepiał wzrok w swoją przyszłą zapłatę.

Kapłan jęknął żałośnie kiedy butelka znikła gdzieś w odmętach płaszcza Kitkary.

- No to ustalone, Costly. Kiedy będzie wszystko gotowe wezwij mnie a ja przyniosę co trzeba. Na razie idę się zdrzemnąć. - Odwróciła się i rzuciła przez ramię. - Miłego dnia, Costly.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 15-05-2009, 14:13   

Dziewczyna kończyła właśnie podpisywanie dokumentów dotyczących przysłania próbek kwiatów do ogrodu kiedy nagle pojawiła się Lena z ogromnym lustrem gdzie właśnie ukazana była akcja Księżniczka, Molina i wino. "Można by z tego serial zrobić....albo nie o winach już coś ostatnio wychodzi" pomyślała kapłanka przyglądając się wszystkiemu z niemiłym uśmieszkiem - komu w drogę temu czas - mruknęła znikając w różowym dymie.

Kiedy Kitkara zniknęła, na ławce pojawiła się leżąca Avalia z głową na kolanach Moliny.
- Yo! - stwierdziła z uśmiechem udając, że nie widzi zdenerwowanej/wystraszonej twarzy kapłana - Może ci pomóc w tym całym em...rytuale? - zapytała po chwili siadając na ławce
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-05-2009, 17:18   

Wieczorem na Kościelnym dziedzińcu otworzył się portal czasoprzestrzenny.
Przeszedł przez niego znany nam już szermierz, na jego ramionach była warstwa śniegu a w długich włosach kryształki lodu. Karel był z siebie zadowolony, udało mu się zabezpieczyć obie maszyny na Shadow Moses a nawet zbudować im prowizoryczne osłony przed transportem. Szermierz zmierzał do swojego gabinetu mijając podwładnych którzy wyprężali się w salucie a on pozdrawiał ich machnięciem odzianej w skórzaną rękawiczkę dłoni. Wreszcie doszedł do swojej siedziby. Na prawo od drzwi stał regał pełen książek będących kopiami z Kościelnej biblioteki. Po lewej ścianie stały szafki w większość przeszklone pełne niezwykłych pamiątek z jego niezliczonych podróży. Na środku było obszerne biurko (idealne by położyć na nim nogi) o które była oparta gitara elektryczna.
Karel zdjął Black Winda z swojego nadgarstka a ten w ciągu kilku sekund przetransformował się w laptop. Kapitan straży zaczął przeglądać przyniesione mu dokumenty podpisując w odpowiednich miejscach. W tym momencie Black Wind zabipał informując go o transmisji.
- Śmiało Wind odrzekł Karel - po chwili na ekranie pojawiła się zamaskowana twarz wojownika ninja.
- Ach to ty Hiryu.....czy znalazłeś to o co cię prosiłem?
- Tak właśnie wymknąłem się z muzeum w którym jest przechowywany - odpowiedział ten spokojnym wypranym z uczuć głosem. - wysyłam właśnie plany budynku.
- Świetnie jak zawsze świetnie się spisałeś.....zastanawiam się nie chcesz pracować dla mnie na stałe?
-...........
- Nie musisz odpowiadać od razu....nie poganiam cię....zapłatę otrzymasz tak jak zwykle - ninja przytaknął po czym transmisja zakończyła się. Po chwili na ekranie pojawiła się mapa kompleksu wraz ze specyfikacją zabezpieczeń. Zaraz po tym na monitorze ukazał się wizerunek Mobile Suita.
- Dwadzieścia lat leżenia w muzeum....marnujesz się....ORB-01....Akatsuki....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 15-05-2009, 17:54   

Kitkara odpoczywała spokojnie na swojej ulubionej wieży w kościele. Obserwowała z wolna płynące chmury i rozmyślała nad kilkoma nurtującymi ją pytaniami. Przeczuwała że niebawem może zdarzyć się coś złego.

- Jeejkuuu - jęknęła - dlaczego ja zawsze muszę przeczuwać same złe rzeczy - podrapała się po głowie. - Ekhem, najwyższy czas na kąpiel.

Pojawiła się w wielkiej łazience z prysznicami, dużą wieloosobową wanną, oraz jackuzzi. Stała chwilę odziana tylko w ręcznik zastanawiając się którą z atrakcji wybrać. Wybrała jakuzzi. Zdjęła z siebie ręcznik i zanurzyła się w ciepłej wodzie. Westchnęła.
Spędziła tak z dwie godziny. W końcu usatysfakcjonowana wyszła z wanny zmierzając do wyjścia, po drodze wycierając się ręcznikiem. Nie zdążyła się nim zakryć kiedy dostrzegła za szklanymi drzwiami jakąś postać...

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-05-2009, 18:13   

- Kit kiedy będz....- SRUUUU. To było słychać gdy oberwał prawym sierpowym.
- Bleeeee - powiedział Karel przelatując na wylot przez kolejne ściany.
Tymczasem w swoim biurze siedział Altrusita nad pewną dość skomplikowaną łamigłówką.
Uśmiechnął się triumfalnie jako że znalazł właśnie rozwiązanie. Już miał wykonać ostatni ruch gdy..... - BOOOM - kapitan straży przeleciał przez gabinet Najwyższego Kapłana demolując pokój, łamigłówkę i samego Altruistę. Ten ciągle zszokowany usłyszał właśnie nieludzkie( i bardzo wkurzone)
-KIIIIIIITTTT!!! - i znowu szermierz przemknął przez jego miejsce pracy tym razem w odwrotnym kierunku.
- Zboczeniec! - odpowiedziała uczennica
- Nie daruję! - powiedział w tym samym momencie Karel - Absolute Zero! - w jednej chwili została zamrożona woda, łazienka a także sama Kit.
- Ups przesadziłem - powiedział mimo wszystko usatysfakcjonowany Karel, po czym machnął ręką a jego uczennica zaczęła topnieć.
- T-t-t-t-ty - powiedziała szczękając z zimna zębami.
- Dobra dobra pogadamy jak...ochłoniesz - powiedział szermierz odchodząc i chichotając ze swojego dowcipu.
- Cz-czekaj - odpowiedziała, próbując iść za nim ale wywróciła się na wciąż zamrożonej podłodze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 15-05-2009, 18:23   

Podniosła się a jej aura kipiała wściekłością. W samym, białym, puszystym ręczniku wokół jej ciała wybuchła aura gorąca, przez którą woda i lód wyparowały. Karel zbladł.

- Jak śmiesz mnie tak traktować... - wydyszała. W jej dłoni pojawił się Set. - Nie daruję!!!!

Zamachnęła się kosą na mężczyznę, jednak ten zdołał zrobić unik.

- Uważaj, dziewczynko, bo chociaż ten ręcznik ma niezłe miejsce zaczepu to i tak możesz go niechcący stracić - zaśmiał się uciekając przez korytarz.

Podskoczył czując na tyłku piekielne płomienie kosy.

- Ej, bo mnie usmażysz.

- Jeden dobrze wypieczony eks bóg, Karel... Raz - zamachnęła się ponownie o mało nie trafiając go w głowę. - Nie uciekaj Karelku, chyba się mnie nie boisz? - syknęła przez zęby.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 15-05-2009, 18:43   

-Heh - parsknął rozbawiony - strach? Nie myślisz chyba że pokazałem ci wszystkie sztuczki co? - wyciągnął rękę przed siebie. Z powietrza pojawiła się lodowa i bardzo śliska rynna na którą wskoczył. Konstrukcja pojawiała się przed nim a znikała za nim.
- Za wolno- zaśmiał się. Ślizgając się dotarł do okna które to otworzył a następnie wyskoczył przez nie. Dziewczyna podążyła za nim. Byli na Kościelnym dziedzińcu.
- Masz dość? - zapytał.
- Nigdy!
- Ja bym miał - w tym momencie zorientowała się że stoi w tłumie ludzi....w większości mężczyzn....i wszyscy gapia się na nią.
- Aaaa!!! - wrzasnęła wskakując z powrotem do budynku.
- To by było na tyle - powiedział do siebie Karel - .....a wy co tak stoicie?! - rzekł tym razem do tłumu - Rozejść się!

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku Płeć:Kobieta
Trochę poza sobą


Dołączyła: 15 Lis 2006
Skąd: Z pogranicza światów
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 16-05-2009, 19:31   

Ni stąd ni zowąd pojawiła się między nimi Shizuku. Tym razem już bez kucyka. Prezentowała się dzisiaj w białej koronkowej sukience do kolan, bez ramiączek.
-Witam, mam nadzieję, że nie przeszkadzam - rzekła szczebioczącym głosikiem z uśmiechem na ustach - Chciałam się wreszcie przywitać jak należy z wami..

Mówiąc to wyciągneła rekę do trochę zaskoczonego Karela, ten ledwie ją wyciągnął, a boginka już chwyciła ją energicznie i potrząsneła kilka razy. Rycerz spojrzał się z zastanowieniem na swoją dłoń, po tym jak uwolnił ją z uścisku Shizuku, ale tego już dziewczyna nie zauważyła. Już spieszyła z powietaniem Kitkary.
-Cieszę się, że wreszcie cię poznałam, twoja aura od jakiegoś czasu mnie fascynuje.
Chwyciła Kitkarę za ręce i patrzyła swym roziskrzonym wzrokiem wprost w zaskoczone oczy członkini bractwa.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
636349
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 47 z 70 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 46, 47, 48 ... 68, 69, 70  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group