FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
  Pan przemian(quest)
Wersja do druku
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 09-06-2004, 16:36   

Niechciałem robić tego tak szybko, jednak...

Nagle jednak coś złapało go za włosy, i rzuciło nim o ścianę.
Wampir podniósł się lekko zdziwiony, przed nim stanął shinma z swoim widmowym Reaverem, był bez płaszcza co znaczyło że szykuje się na cieżką przeprawę. Za pomocą kilku mniej lub bardziej brutalnych zaklęć wyrzucił Kaina z gospody, robiąc sporawy otwór w ścianie. Shinma wylazł za nim i rozpoczęła się walka. Po przemianie jednak wampir był dużo słabszy, po kilku ciosach przewrócił się podczas uciekania przed ciosami widmowego Reavera. Hmm... może to było specjalnie? Przykrywka by przebić prawdziwym materialnym Reaverem, Zegisa gdy ten chciał zakończyć sprawę... jednak pozostał fakt że po chwili Shinma znikł pochłonięty przez świecącą teraz błękitem czaszkę przy skrwawionej lazurową krwią rękojeści... Wstał dysząc, jego skóra znów zrobiła się zielona, oczy zapłonęły dawnym szkarłatem zaś kły zmalały, popatrzył chwilę na miecz. Co zrobić jak to wytłumaczyć innym?

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 09-06-2004, 22:22   

Xellas spojrzała przerażona na Kaina.
-Zegis??-krzykneła a źrenice jej oczach zwężyły sie.
Chimeria i ysen stali osłupiali.
-Kain jak mogłeś!!!-wydłużyła paznokcie i rzuciła się na niego.
Zrobił unik w ostatniej chwili, trafiła w ziemię. Ponowiła atak, Kain zrobił znowu unik tym razem Xellas rzuciła zaklęcie
-AF-FLICTO!!!!-siła uderzenia wybiła dziurę w ścianie
W tym momęcie Chimi się ockneła
-YSEN!!!! Zrób coś!!
Na krzyk Chimerii Ysengrinn wyciągnął miecz, ale znów stanął jak wryty gdy zobaczył, że Kain leży na ziemi lekko poturbowany, jego miecz kawałek dalej, a Xellas stoji nad nim, jej oczy płoną czerwienią
-Zatrzymaj ją!! Ona go zabije!!
Ysen błyskawicznie doskoczył do nich i chwycił wampirzycę tzw.nelsonem akurat w momęcie gdy miała zadać cios w serce Kaina
-Już dość...-urwał bo Xellas wyrwała się i przerzuciła go tak, że wylądował na ścianie, ta chwila wystarczyła by Kain chwycił miecz Ysena i zasłonił się nim
-On się już nie odrodzi!! Nie ma jak!!-krzykneła Xellas ze łzami w oczach, jej paznokcie zatrzymały się na mieczu, paznokcie zaczynały się łamać, ale to nic zawsze mogła je znowu wydłużyć, teraz liczyło się tylko jedno, dopaść Kaina!!
-J..ja nie wiem czemu...jak...-mówił roztrzęsionym głosem-...nie chciałem...
Xellas, wypowiedziała jakieś zaklęcie którego siła uderzenia odrzuciła Kaina do tyłu i wybiła mu miecz z ręki, zamachneła się, lecz w tym momencie Ysen podniósł się z pod ściany wyjął sztylet i rzucił. Wampirzyca nie zdążyła się zasłonić i sztylet trafił pod żebro. Sparaliżowało ją, upadła na ziemię.
-Niech LON przeklnie twoich bogów i ich oręż!!-chciała wykonać jakiś ruch ale była bezwładna-Zegis!! Do cholery!!! ON GO ZABIŁ!!!!!!-już się nie powstrzymywała, płakała.
Kain siedział patrząc z przerażeniem na swój miecz, nie nie chce go, nie dotknie!!
Po chwili zbiegła się reszta drużyny domagając się wyjaśnień...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 10-06-2004, 00:23   

- Ech, ale się porobiło - sapnął Ysengrinn, wiążąc Xellas dla pewności. - Wiedziałem, że wampiry mają odchyły, ale...
- Ysen ==... - Chimeria zmiażdżyła go spojrzeniem.
- Dobrze już dobrze. Nie kopie się leżącego, wiem - wyciągnął paraliżujący sztylet i zwrócił się do Kaina, który dalej patrzył się tępo w swój miecz. - Jego też bym związał. Jeszcze znowu mu zacznie odbijać. Chyba wymoczek i ta wyssana się nie postarali.
- Na to wygląda - powiedziała Chimeria z nieobecnym wzrokiem. Machała Xellas ręką przed oczyma, lecz nie było żadnej reakcji. Półwampirzyca przestała płakać, stała się za to jakby nieobecna duchem, jakby to jej dusze wyssał miecz. - Mamy problem. Xellas jest jakby w śpiączce. Co teraz?
- A skąd ja mam wiedzieć? - burknął, biorąc do ręki Soul Reavera. Broń wampira miała taką samą aurę jak żywa istota, a raczej jak jakiś demon. Wydawało mu się, że słyszy potępieńczy jęk uwięzionych w nim duszy. To wszystko bardzo utrudniało jego misję. - Nie wiesz, czyn istnieje sposób, by uwolnić duszę z tego miecza?

Chimeria pokręciła głową. Oboje byli nachmurzeni i czuli beznadziejnośc sytuacji. Ysengrinn wbił miecz Kaina w ziemię i sięgnął po swój. Wywinął nim młyńca w powietrzu i skrzywił twarz grymasem, który uważał za sarkastyczny uśmiech.

- Wiesz czego mi tu brakuje? - parsknął. - Nagłego pojawienia się przeciwnika. To by dopełniło czarę.
- Nie kracz==...
- Ja nie kraczę. Ja po prostu ich czuję.
- Chimi uważaj!!! - krzyknęła Axe.

Chimera(hybryda;P?) w ostatniej chwili uskoczyła przed pociskiem, który zrobił krater w miejscu gdzie stała. Kolejny pocisk poleciał w Ysena, ten jednak zwyczajnie odbił go mieczem. Spojrzał w stronę Infernala, który mierzył w niego swą dziwną różdżką.

- No no - powiedział starzec. - Wygląda na to, że twój miecze jednak nie stracił mocy po zniszczeniu jego świątyni.
- Mój miecz czerpie moc bezpośrednio od swojego boga, stary głupcze. Świątynia na zamku była zwykłą kryjówką dla tej broni. Teraz się przekonasz, że zadzieranie z Sześcioma nie popłaca.
- Już sie boję. Pozwolę moim dzieciom się wami pobawić.

Zza pleców maga wyszły trzy chimery. Jedna wyglądała jak człowiek z błękitną skórą usłaną tu i tam czarnymi kamyczkami, jego włosy wyglądały jakby były z drutu, a uszy były ostro zakończone jak u elfa(1). Druga miała łeb węża, ciało lamparta, zad lwa i nogi jelenia, wydawała odgłosy podobne do szczekania(2). Trzecia wyglądała jak przerośnięta, żółta mysz z ogonem w kształcie błyskawicy i pikała(3). Mag wskazał im cel, a one ruszyły do ataku.

Pikająca mysz wystrzeliła w Ysena błyskawicą, co on bez trudu odbił, następnie zrobił unik przed drugą bestią. Tymczasem Chimi starła się z częściowo ludzką chimerą na miecze. Po kilku cięciach udało jej się zadać cios, ale ostrze odbiło się od jego skóry. Uskoczyła przed sztychem potwora i wystrzeliła mu w twarz ognistą kulę. Przeciwnik padł bez życia. Widząc, że Ysen bez trudu wygra z przeciwnikami wzniosła miecz do góry i zaszarżowała na maga.

- Zapłacisz za wszystko draniu!!!
- To nie było zbyt mądre.

Zakreślił w powietrzu dziwne figury laską, po czym skierował na nią. Uderzył ją błękitny pocisk. Po chwili zatrzymała się. Zauważyła, że jej nogi zaczął pokrywać kryształ.

- Kya!!! Pomocy!!!
- Ratuj się kto może! - pisnęła Axe, wyfruwając jej z kieszeni nim kryształ tam dosięgnął.
- Wielkie dzięki ty mała>_<...! - nim skończyła kryształ ją pokrył w całości.
- Chimi!!! - ryknął Ysen, który uporawszy się z przeciwnikami również zmierzał w tamtym kierunku. Spojrzał na maga wzrokiem wróżącym śmierć. - Odczaruj ją, jeśli ci życie i dusza miła, guślarzu!
- Nie zapominasz o czymś?

Spojrzenie które mag rzucił za jego plecy uprzedziło go. Szybko się odwrócił i sparował cios Kaina, który ponownie miał zielone oczy i znowu jego skóra się zmieniała. Ysengrinn usłyszał, jak mag się roześmiał i odteleportował. Całą uwagę skupił na Kainie.

- Dobra koleś - uśmiechnął się ponuro, dalej trzymając jego ostrze swoim. - Zaczynasz działać mi na nerwy. A ponieważ nie ma tu już nikogo, kto kazałby mi się powstrzymywać, zamierzam cię pokonać, nawet jeśli przy okazji cię zabiję. En garde, pokrako!

To mówiąc odepchnął jego miecz i sam zaatakował. Polana rozbrzmiała głosami wściekłego pojedynku.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 10-06-2004, 22:46   

Tymczasem gdzieś indziej w mrocznej wieży wynurzającej się z moża ognia w ciemnej komnacie stały dwie istoty. Ktoś zaklekotał, w jego ręce pojawiła się kula, pokazująca polane i walczących na niej Ysengrinna oraz Kaina.
-Mistrzu, co ty mu zrobiłeś?
-Ja? - zdziwiła się druga istota. - To szaleństwo jest w nim... on się jakoś dziwnie zmienia... jakby żyły w nim dwie istoty...
-Może tak jest?
-Może... nie wiem.... co by to nie było, jest potężne...

Na polanie toczył się nadal zarzarty buj. Reaver Kaina co chwila zderzał się z mieczem Ysena krzesając iskry. Mężczyzna był trochę lepszy niż wampir, co jakiś czas wyprowadzał udane ciosy, tak że jego przeciwnik po chwili krwawił. W pewnym momęcie Kain dotknął ostrzem Reavera swoich ran odskakując przed kilkoma ciosami Ysena. Ostrze zabłysło i Kain nagle zadziwiająco przyśpieszył. Mężczyzna nie był w stanie zablokować żadnego ciosu, po chwili wampir znów zwolnił. Zdążył jednak mocno poranić swojego wroga. Po chwili cała jego słość się wypaliła, wrócił do dawnego wyglądu, i uklęknął.
-Zabij mnie... - wyszeptał odrzucając Reaver, to nie mógł być podstęp...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 11-06-2004, 00:36   

Naprawdę nie wiem, czy dobrze napisałem. Jeśli ktoś ma pretensje, niech mi da znać na privie i być może zmienię tego posta.

Ysengrinn ciężko dyszał, wpatrując się w młodego wampira. Miał liczne obrażenia, ale na razie się nimi nie przejmował. W pierwszej chwili chciał skończyć z nim od razu, lecz szybko zaczął się wahać. W pewnym momencie odwrócił się i zawołał:

- STAR!!! Wyłaź płazie jeden! Czuje twój smród!
- Miałeś na myśli aurę-_-? - spytał chłodno smok, materializując się za nim. Spojrzał na Kaina. - Nie masz chyba zamiaru tego zrobić?
- Jak na smoka jesteś wyjątkowo ograniczony - warknął Ysen, wymachując mieczem. - To coś, co w nim siedzi ma aurę czarną jak piekło. Jest silniejsze od niego i wcześniej czy później przejmie nad nim kompletnie kontrolę. Wtedy już będzie za późno.
- Widzę, że już postanowiłeś o jego losie...
- O niczym nie postanowiłem. Jako zakonnik na służbie Sześciu Bóstw mam obowiązek go zabić. Do stu diabłów, jeszcze nigdy sie nie wahałem przed zabiciem wampira, ale on naprawdę jest niebezpieczny!
- Więc czemu się wahasz?
- Dołączyłem do was. Tym samym przyjąłem na siebie pewne zobowiązania. Zdarzało już mi się łamać obowiązki zakonu, jeśli tak było lepiej. Ale sam mi powiedz, czy tak będzie lepiej.
- Teraz szukasz usprawiedliwienia?
- Niczego nie szukam. Jesteś jego przyjacielem, podaj mi do diaska dowód, że nie powinienem go zabijać!
- ...
- Czy wogóle wiesz, CO mu się dzieje?!
- Mniej więcej...
- Zegis mówił... - zaczął Kain głosem cichym i pozbawionym życia. - Zegis mówił, że jestem reinkarnacją jakiegoś wampira, nie... władcy wampirów z Nosgoth, jego świata. Chyba ten władca chce się przebudzić.
- po prostu ślicznie - Ysengrinn splunął.

Krążył w pobliżu, trzymając swój miecz i nie bardzo wiedząc co z nim zrobić. Serika i Xai wyszli z ukrycia, ale nic nie mówili. Nie chcieli się mieszać. Star stał ze spuszczoną głową, jakby to jego mieli zaraz ścinać, Kain gapił się tępo w ziemię, pochylając głowę. Rycerz rozejrzał się. Xellas dalej leżała bez życia, nie zareagowała nawet na starcie z chimerami. Chimi była zaklęta w kryształ. Zegis... Zegis prawdopodobnie już nie istniał. Podniósł Soul Reavera. Miecz, który zdaniem jego boga stanowił wielkie zagrożenie, był teraz w jego ręku, ale nie tak wyobrażał sobie jego zdobycie. Nigdy jeszcze nie był w takiej głupiej sytuacji, żeby wampir prosił go o śmierć. Nie lubił, gdy ofiary się nie broniły, bo wtedy nie było to już zabawne, tylko obrzydliwe. Spojrzał wściekle na smoka.

- Może byś coś w koncu powiedział do %$%^%$&$$&!?!
- Co mam niby powiedzieć? - sapnął Star zmęczonym głosem. - "Nie zabijaj go, to mój przyjaciel"? "Przecież jesteśmy sojusznikami, nie możesz go zabić"? Dać ci jakikolwiek pretekst, byś mógł uwolnić sie od przykrego obowiązku? Wy wszyscy ludzie jesteście tacy sami. Myślisz, że łatwo mi skazać przyjaciela na śmierć? Nawet nie wiesz co przeżywam. Ale nie jestem głupi, wiem, że tak naprawdę nie ma argumentów, które by go ratowały. A nie zamierzam chrzanić banałów.
- Skończ to do jasnej... - powiedział Kain słabym głosem. Było widać, że cierpi katusze.
- Spoczywaj w pokoju...

To mówiąc uniósł jego głowę za brodę koniuszkiem miecza. Następnie zawirował w piruecie i jego miecz, ciągnąc ognisty ogon, ściął w locie głowę wampira, która poturlała się po trawie.
Ysen podszedł do niej, wypowiedział inkantację i dotknął mieczem. W sekundę zajęła się płomieniem i spłonęła. Ten sam rytuał powtórzył z ciałem. Następnie zasalutował swym mieczem zwłokom Kaina. Po chwili stania w salucie ruszył w stronę Soul Reavera, który rzucił na ziemię. Nim Star zobaczył co robi krzyknął:

- Swarogu, daj mi całą swą moc!!! - i spuścił swój miecz na na ten należący kiedyś do wampira. Ostrze Reavera rozleciało się na pół w oślepiającym błysku.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 12-06-2004, 02:02   

Rozbłysło oślepiające światło. Z miecza wyleciało coś na kształt wiatru, bardzo potężny podmuch. Najwyrażniej dusze pochłonięte przez miecz w końcu znalazły odkupienie. Zaczęły krążyć wokół głowy Ysengrinna pojedyńczo znikając, jedna z nich spadła na ziemie. W lazurowym świetle ukazała się sylwetka postaci.
-Zegis?-Xellas spojrzała przytomnie-to ty?
*cisza* Zegis wyszedł z obłoku dymu.
-Ysen rozwiąż mnie!!-zaczeła się szamotać ze sznurem-NIE STÓJ JAK SŁUP!!
-A było tak cichoT_T-wojownik z ociąganiem podszedł do niej
-Kim jesteście?-Zegis spojrzał na nich tak jakby widział ich po raz pierwszy w życiu
All:O_O
-Oj chyba efekt uboczny^^''-Xai szepnął do Seriki
-Zobaczymy co z tego wyniknie^^
-Jak to kim?!? Twoimi przyjaciółmi!!
-...aha-zauwarzył Stara-...wybaczcie na chwile-podniósł z ziemi szczątki reavera i zniknął, pojawił się w znacznym oddaleniu od chaty, przywołał Stara
-Star kim oni są?
-Naprawdę nie pamiętasz??
-Nie...co się tutaj dzieje?
Star uśmiechnął się do siebie
-Przyłączyliśmy się do nich by pokonać szalonego maga, oni tylko wyglądają na takie cioty^^ Ten facet z mieczem to jakiś paladyn ma odchył na punkcie wampirów, a i nie lubi cię^^ Ta związana to pół wampirzyca, pół mazoku, nie pamiętasz jej?
-Nie...
-Straszna z niej wiedźma, chciwa, skąpa i niezrównoważona^^uważaj na nią atakuje właściwie bez powodu^^ Ta w krysztale to jej pomocnica,Chimeria, zajmuje sie voodoo wiec też uważaj, razem sa bardzo niebezpieczne, ona ma taka malo demonke Axe, mała cwaniara,niegroźna, dalej byli Serika i Xai. Nie wiem co dokładnie zamierzają, ale chodzą z nami, uważaj na dziewczynę...
-Wiem zauwarzyłem, bardzo silna aura
-Tak, on nie jest taki groźny chociaż jest demonem, ale na nią uważaj, dalej był Atis, to kretyn jakich mało, nędzny człowiek, kapłan i kowal, zakochany w wampirzycy, nienawidzi cię^^
-Dlaczego?
-Widziałeś Xai na ręku trzymał dziecko Elen-Star zrobił najniewinniejszą minę na jaką było go stać-to twoje dziecko^^
-O_O!!!!!!!! CO????!!!!!!??????
-XDDDD
Tymczasem.
-Co znim dlaczego zniknął?!?
-Uspokuj się^^'''
Nagle Xellas zauwarzyła Chimerie.
-O_O!!!!! Chimi!!!!!!- przyklekła koło kryształu-Co się stało??!!??
-Infernal ja zamknął-wyjaśniła Serika podchodząc bliżej-hm...coraz bardziej mnie zaskakuje
-Chimi!!! Jak ją odczarować?!? Może zbije ten kryształ?
-Nie!! Wtedy Chimi zginie!!
-To jak? Do diabła!! Zegis się dzwnie zachowuje, Chimi zaklęta, Infernal zwiał, co jeszcze??
Nieśmiało podeszła do nich Nadina.
-No tak i jeszcze Marco został porwany!!! Do @#!#@#~ co za dzień!!! Zaraz, zaraz gdzie Kain??
Zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli na Ysengrinna.

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 12-06-2004, 17:29   

- Kain? Tutaj - wskazał obojętnie na zwęglone szczątki na ziemi .
- CO!?!
- Szybko się otrząsnąłeś-_-'... - zauważył Xai.
- Mówiłem, że przystosowuję sę jak szczur. A ty Xellas nie przesadzaj, przed chwilą sama go chciałas zabić.
- A-ale... Czemu? - z trudem powiedziała fioletowowłosa, pochylalając się nad kupką popiołu.
- Stanowił zagrożenie. Moim obowiązkiem było się go pozbyć.
- Jaki brutal bez serca_-_. A przed chwilą...
- Xai ty też chcesz posmakować świętego ognia?
- Iiik!!! - pisnął demon i schował schował się za Serikę.
- Tak lepiej. Teraz słuchaj - zwrócił się do Xellas. - Mi też się nie podoba, że musiałem zabić kogoś kogo przed chwilą cudem wyrwałem z twoim szponów. Ale mówi się trudno, wcześniej czy później ostatecznie by oszalał, a tak przynajmniej nikt więcej nie ucierpiał.
- Jeszcze jedno - spytała Serika. - Skąd wiedziałeś, jak uwolnić Zegisa?
- Nie wiedziałem, że to go uwolni. Mój bóg kazał mi zniszczyć ten miecz.
- O_O... przynajmniej szczery...

Zapadła cisza. Xellas bezmyślnie gapiła się na szczątki kuzyna, Elen, postawiona na ziemi przez Xaia podeszła do niej. Ysengrinn miotał się jak wściekły wilk, łażąc w te i we te i niemalże warcząc. Z chałupy wyszedł Atis, masując kark i zmierzył rycerza niemiłym spojrzeniem, co ten zignorował.

Wreszcie Ysen przestał krążyć i usiadł po turecku przed półwampirem i kładąc miecz na kolanach. Elen zauważyła jego spojrzenie.

- Mamo. Pan wilczek coś chce.
- Czego?
- Rozkazów.
- Co O_O?
- Jestem żołnierzem - warknął. - Kiedy sprawy mnie przerastają przestaję słuchać rozsądku, a zaczynam rozkazów. Ty masz tu największy autorytet, więc do ciebie należy zaprowadzenie porządku. Weź się w garść i wydaj dyspozycje.

Xellas oniemiała. Zaprowadzenie porządku? Dyspozycje? Facet najwyraźniej spędził w koszarach o co najmniej jeden dzień za dużo. Z drugiej strony miał sporo racji. Dość już leżenia i patrzenia martwym wzrokiem, nie przywróci to życia Kainowi i nie uwolni Chimerii. Odetchnęła głęboko.

- Dobra - powiedziała wstając. - Masz rację, dość obijania się. Trzeba wreszcie znaleźć tego całego Infernala i przy okazji uwolnić Chimi. Ktoś ma pomysł jak to zrobić?
- Najlepiej spytać się Infernala - zaproponował Ysen. Dalej siedział, ale widać było, że jest już w lepszym humorze.
- I myślisz, że ci powie?
- To zależy od tego, JAK go zapytamy - jego twarz wykrzywił paskudny uśmiech. - Kiedyś pobierałem praktyki jako kat^^.
- To się dało zauważyć==...
- Xai, ja to słyszę-_-'.
- Gulp...
- Naraziłeś się juz drugiemu paladynowi, Xai^^.
- Mówiłem, żeby mnie tak nie nazywać - Ysen znowu się skrzywił, jakby napił się octu siedmiu złodziei. Najwyraźniej fobia na punkcie wampirów nie była jego jedynym skrzywieniem. - Proponuję, by wszyscy ruszyli na poszukiwanie kryjówki Internala. Atis będzie w tym czasie pilnował Chimerii.
- Czemu ja?
- Żeby ci się przypadkiem nic nie stało.
- Potrafię zadbać o siebie! Nie jestem zwykłym kapłanem!
- A racja, jesteś jeszcze podobno kowalem. Mogłbyś podkuć mi konia, bo niemal starł już podkowy^^?
- T_T... Jesteś gorszy od Zegisa.
- Tylko dlatego, że mówię to co myślę^^.
- On nie może jej pilnować - zdecydowała Xellas. - Co będzie, jeśli Infernal wyśle swoje chimery, on ich przecież nie pokona.
- T_T... XellasT_T...
- A może po prostu wieźmiemy ją ze sobą?
- Wychodzi słońce, - zauważyła Mirian, która zjawiła się niewiadomo skąd. - Więc Star wkrótce będzie musiał zniknąć.
- A mój koń to nie jest wielbłąd - dodał Ysengrinn. - Nie udźwignie takiego ciężaru.
- W szopie za domem jest wózek - zaoferowała Nadina.

Ysen zmierzył ją takim spojrzeniem, jakby była kocią kupą na perskim dywanie(4). Już miał dać jej lekturę o różnicach między koniem bojowym a pociągowym gdy Xellas się wcięła:

-Świetnie! Atis! Ysen! Idźcie przyciągnąć wózek i załadujcie na niego Chimi.
- Tak sie nie robi>_<!!!
- Cicho siedź. Sam mi kazałeś rozkazywać. A lepiej nie siedź, tylko leć po wózek.
- Jak się dowiedzą w konwencie, to nie dadzą mi spokoju do końca życia>_<!!!

_________________
I can survive in the vacuum of Space


Ostatnio zmieniony przez Ysengrinn dnia 15-06-2004, 00:27, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 14-06-2004, 17:42   

-Elen kochanie zrób coś dla mamusi^^-Xellas kucneła przed małą-pozbieraj ten czarny pyłek z ziemi-wskazała na zwęglone zwłoki- dobrze??
-Dobzie^^
-Masz tu pojemniczek^^ tylko nie dotykaj tego rękami!!
-Pozwalasz dziecku na dotykanie trupa?!?-zapytał zdziwiony Ysen
->_<' Popatrz!!-mała siedziała w kucki na ziemi w rękach trzymała srebrny pojemnik-urnę, a wokół niej fruwały proch Kaina
-o_O telekineza w tym wieku??-Ysen, Xai i Serika byli zdziwieni
-To długa historia Atis wam opowie
-T_T dlaczego ja?
-Bo cię proszę-posłała mu uśmiech
-*_*.o..oczywiście
-Dobra Ysen dawaj tu tego konia!! Nadina przyprowadź wóz!! Atis, Serika i Xai skombinujcie żarcie!! Ty!! Miraian idź po Stara i Zegisa, ile bedą w tym lesie się plątać!! Axe!!!!
Pojawiła się demonka.
-Czego się tak wydzierasz?!? Co chcesz?
-Pilnuj Elen
-A ty do kąd?!? Nie zosatwisz mnie tu z dzieciakiem!!
-Nie twoja sprawa! Pilnuj jej lepiej niż pilnowałaś Chimi!!
Axe zatrzymała się w powietrzu i chciała rucić w Xellas fireballem, ale tej już nie było.
-Argh!!! Grrrr!!!-Axe fruwała nad Elen, a wokół jej głowy widać było czerwoną poświate-Ja jej nie pilnowałam?!? Wrrrr....
Xellas pojawiła się na czubku drzewa. Utrzymywała równowagę mimo że drzewo chwiało się na wietrze.
-Dobrze, w którą teraz stronę?
Nagle poczuła wielki ból, ale nie swój i nie osób w tej okolicy. Nie gdzieś daleko, bardzo daleko, prawie słyszała kobiecy szloch.
-Cholera!! Jak ja jej to wytłumaczę?!?-rozejrzała się i dostrzegła niedźwiedzia, pojawiła się tuz przed nim, zwierze nawet nie zdążylo jej wyczuć kiedy przywarła do jego szyji rozcinając ją pazurami, zwierze padło martwe
-Wybacz przyjacielu, ale ja też jestem głodna i nie tylko ja-wytoczyła mu krew napełniając swoje fiolki, niedźwiedzia chwyciła ręką znikneła i pojawiła się przed domem.
-O widzę, że już jadłaś, proszę>]-Ysen podał jej chusteczkę
-Po co..
Ysengrinn zrobił ruch ręką jakby wycierał usta
-O_O Szlak!!-energicznie wytarła usta, chusteczka przybrała ładny czerwony kolor, Ysen spojrzał na nią
-Nie musisz oddawać-_-'
-Wszystko przygotowane?
-Tak, tylko ten gbur nie chce przypiąc swojego konia!!-zaczął narzekać Xai
-Bo to nie jest koń pociągowy!! Już wolę sam ciągnąc ten wóz!!!
-Ok nie ma sprawy^^ Przywiążcie go do wozu!!
-Ja nie mówiłem poważnie o_O
-Ale ja tak, bez dyskusji!!
Pojawili się Mirian i Zegis.
-Gdzie Star??
Mirian pokazała klejnot, który niosła w ręku, Zegis patrzył wilkiem na Elen, która teraz biegała za Axe, usiłując wsadzić ją do urny.
-Dość!! Jedziemy!!-wzieła od małej urnę-Kochanie ile razy ci mówiłam że demony zamykasz w innych pudełkach^^'
Xellas podeszła do konia Ysena i szepneła mu na ucho cos w rodzaju:
-Jeśli ośmielisz się wieżgać to poderżnę ci gardło^^
Potem spokojnie najnormalniej w swiecie usiadła na koniu, a on nawet nie parskną na obcego jeźdźca przypieli Ysena do wozu i ruszyli szli powoli żeby nie męczyć go za bardzo.
-I jak wygodnie>]
-Cudownie>_<''''

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 15-06-2004, 00:21   

Mała karawana poruszała sie coraz wolniej, gdyż Ysengrinn coraz bardziej sapał i szedł coraz wolniej. Po pewnym czasie sunął niemalże na kolanach.

- Eee... - zaczął niepewnie Xai. - Nie powinniśmy go tak przemęczać. Nieźle oberwał w tej walce i...
- Bez łaski! - warknął i ciągnął dalej. Ale nie przeszedł pięciu kroków gdy padł na twarz. Ostatnim wysiłkiem gwizdnął przeciągle.

Jego czarny koń, na którym jechała Xellas, niespodziewanie stanął dęba. Fioletowowłosa oczywiście spadła i zaczęła pomstować. Wstała skokiem a la Jackie Chan i przybiegła do leżącego rycerza.

- Ledwie żyjesz, ale dalej masz siłę stroić numery?!
- Przynajmnie umrę z uśmiechem na ustach.
- Ech... Xai, Atis rozwiążcie go i przywiążcie tego konia do wozu. A jego połóżcie na wozie.
- Sam wejdę na wóz, bez łaski - Ysen jeszcze się stawiał, ale już wyraźnie nie miał siły na upieranie się o przeznaczeniu swego konia. Z trudem wgramolił się na kryształ i położył się na nim, ciężko sapiąc.
- Rany ci się nie otworzyły przypadkiem? - spytał Atis mimochodem. - Znam się na białej magii, mógłbym...
- Nic mi nie będzie. Muszę tylko... odpo... - rycerz zasnął czy może raczej zemdlał. W każdym razie stracił przytomność.

Drużynka ruszyła dalej. Atis nie odważył się oglądać ran rycerza bez jego zezwolenia, więc trzymał odległość. Xellas musiała trzymać konia gdyż wszystkich innych próbował ugryźć. Zegis patrzył to na Elen, to na Xellas, to na Atisa, a wzrok miał dosyć błędny. Co chwila zadawał Mirian jakieś pytania, ale ta nie zawsze była wstanie odpowiedzieć. Xai i Serika szli w milczeniu, nieco znudzeni, niosąc na zmianę Elen. Axe fruwała nad nimi z naburmuszoną miną. Wreszcie usiadła na krysztale, w pobliżu głowy Ysengrinna. Niespecjalnie podobało jej sie sąsiedztwo, ale nie miała innego miejsca na spoczynek. Chwilę później rycerz się ocknął.

- Czuję smród demona.
- Ja ci dam smród, fajansie, chcesz zostać ropuchą!?!
- No spróbuj tylko. Szefowo, może byśmy się zatrzymali?
- Czemu? I czemu mnie tak nazywasz?
- Nie znam twojego stopnia wojskowego. A co do postoju to zjadłbym coś, poza tym to bzyczenie much nad miśkiem nie pozwala mi usnąć. Trzeba by coś znim zrobić.

Podróżni jakby dopiero teraz zauważyli zdobycz wampirzycy, która leżała na wozie za kryształem zawierającym zakonserwowaną chimerę(hybrydę?). Aż się zdziwili swojej ślepocie, bo muchy doprowadzały ich do szewskiej pasji.

- On ma rację - westchnął Xai. - Niedługo toto zacznie śmierdzieć. Lepiej toto przygotować i zjeść.
- I dać mojemu koniowi wytchnąć - dodał Ysen.

Xellas po chwili ociągania się zgodziła. Konia wyprzężono i puszczono na trawę, Mirian i Atis wzięli się za niedźwiedzia, zaś Xai i Serika zbierali patyki na ognisko. Zegis podszedł jakoś mimochodem do wozu, na którym dalej leżał bykiem Ysengrinn. Ponieważ wszyscy oprócz niego i Xellas mieli jakieś zajęcie, rycerz był jedynym z kim mógł pogadać. Wtedy jednak zauważył, że nie bardzo ma oco zapytać, bo przypomniało mu się, że Ysen również dopiero niedawno dołączył. Z zadumy wyrwał go głos tamtego:

- Dziwnie się zachowujesz. I twoja aura się zmieniła. Zupełnie inny facet.
- Chcesz ze mną gadać? Star mówił, że mnie nie cierpisz.
- Nie cierpię hurtem wszystkich, którzy żywią się krwią, względnie duszami innych. Ale jeśli trzeba potrafię przemóc niechęć. Na serio straciłeś pamięć?
- Tak. Nie mam pojęcia kim sa ci wszyscy ludzie, ani o co w tym chodzi. W dodatku Star mówił, że ta mała to moje dziecko. To prawda?
- Hehehe! - parsknął Ysen. - Już wiem, czemu bałeś się gadać z Xellas i podszedłeś do mnie. Ale przykro mi, ja tam nic nie wiem. Wiem tylko tyle, że jak ten cały Kain cię "zabił" to wampirzyca najpierw dostała szału, a potem wpadła w otępienie. Więc coś was musiało łączyć.
- Pięknie-_-'...
- Bardzo pięknie^^.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 15-06-2004, 15:18   

Chimi czuła się conajmniej okropnie. Jakby ktoś wrzucił ją do betoniarki. I na dodatek przez jakiś czas leżał na niej Ysen!!!! Mimo kryształu czuła jkaki był ciężki.Nie mogła zrobić żadnego ruchu, nie słyszała co działo się na zewnątrz, jedynie widziała ruchy przyjaciół.
"Jak niewygodnie..."-jęknęła w duchu. Wszystkie kości ją bolały. Czemu oni się tak guzdrają? I ten parszywy koń...Na każdym wyboju nierównej drogi wózek z kryształem podskakiwał."Szybciejjj!!!!! Na co wy czekacie?!?!?! I teraz się jeszcze zatrzymali...- -"""Xellas rusz ich nyooo!!!!!!!"
X:Uważajcie bo się zbije!!!!!><-spojrzała na lekko chyboczący się wózek. -Asekurujcie ją. W razie czego ma spaść na was.
Xai:Nie przesadzasz?T_T
X:Nie. Zamknij się!>< Niedługo ruszymy.
Y:Xellas, to nie koń pociągowy!!!Daj mu odpocząć. Nie jest przyzwyczajony do ciągnięcia takich ciężarów.- jęknął Ysen.
X:Czyli sugerujesz, że jesteś lżejszy od Chimi?- spojrzała na niego. -Wyższy od niej ze dwa razy, a lżejszy? Masz anoreksję czy twierdzisz, że Chimi sporo waży?
Y:..._-_""""
X:Będzie ciekawie jeśli to słyszy.-odwróciła głowę.
Axe leciała nad nimi starając się uniknąć łapek małej, której towarzystwa Xai i Serika już nie znosili.
A:Atis, ty trzymaj jego smarkacza!!!!>< -pisnęła.
X:Axe! Jakiego smarkacza!!!!? ><
A:No a nie? Patrz,ślini się.
X:Atis, wytrzyj jej buzię!!!!
Atis:Ale Xellaś...
X:Plizzzzka...-zamrugała oczkami.
ATis:Się robi!!!!- poświęcił swój rękaw i wytarł Elen usta.
A Axe śmiała się do rozpuku.
"Czego ona się tak szczerzy?"-zastanawiała się Chimi.-"Jak się śmieje, to raczej nic dobrego.Ja chcę stąd wyjść!!!!!!!Nie można ruszyć ani ręką, ani nogą...><****Ysen złaź ze mnie!!!!!!!!"
Y:A tobie nic nie grozi jak Chimi jest zamknięta?-zwrócił si do Axe.
A:Póki kryształ jest cały to nie.- wzruszyła ramionami i usiadła na czubku jego głowy.-Mmm...wysoko. Normalnie punkt widokowy! XD
Y:T_T"""""
Chimi nie mogła się porozumieć telepatycznie,ani z Xellas, ani z Ysenem. Po prostu z nikim.Mimo, że sytuacja nie była ciekawa to bawił ją widok Atisa, któremu Elen cięła nożyczkami rękaw.A on - jak to "zdolny" kapłan, nie widział. Już któryś raz próbowała dotrzeć do Axe, która powinna ją usłyszeć. Po jakimś czasie demonka na głowie Ysena drgnęła.
"Co tak długo *&%$#%^&!!!!!!"-usłyszała w głowie.
A:Eee...Chimi?-szepnęła.
"No a kto durniu!!!!!!!!?"><

X:Axe?-Xellas coś zauważyła.
A:Nie nic!!! Zaraz wracam!- zniknęła.
X:Może znalazła lepszy punkt widokowy.XD
Y:Widzę, że i tobie łatwo się przyzwyczaić do zaistniałej sytuacji.-powiedział z przekąsem. Xellas nachmurzyła się.
Natomiast Axe skontatktowała się z Chimi.
Ch:"Co tak długo???>< Z nikim nie mogę się dogadać!!!!"
A:"Nie moja wina.Kryształ ma potężną moc."
Ch:"Ech, co się tam dzieje na zewnątrz?"
Axe wybuchnęła śmiechem.
Ch:"T_T"
Demonka w skrócie opowiedziała o pojawieniu się Zegisa, jego utracie pamięci, przecjęciu władzy przez Xellas i rozmowie Ysena z nią.
Ch:" >_<**** Nie no...niech no tylko wyjdę stąd, to się z nimi policzę...WRRR...Ja ciężka???? A on to co???? *&%$$^&(*%%^^"
A:"Spokojnie >]"

X:Gdzie ona się podziewa?
Y:Szybko za wszystkimi tęsknisz.
X:Daruj sobie te gadki.T_T
Nagle Xellas poczuła uderzenie w głowę. Po chwili również Ysen. Reszta spojrzała na nich ze zdziwieniem.
X:Co do...Axe? Co ty do diabła wyrabiasz???><
Demonka wisiała nad nimi i trzymała się za brzuch ze śmiechu.
A:Ja? Tylko przekazuję "wiadomość" od Chimi.I proszę tego diabła zostawić w spokoju!!!><
X:Od Chimi?!?!?!?!?!O_O Rozmawiałaś z nią????
A:Telepatycznie. Nie życzy sobie żebyście ją obgadywali i chce utwierdzić was w przekonaniu, że nie waży dużo i jest wściekła.>) A to, że cierpi na niedowagę to inna sprawa.
X:Musiałaś jej to przekazać?- -""""
A:Pewnie!!!-wesoło zawirowała w powietrzu.
X:Potwór..._-_***
A:Odezwała się!!!
X:Ja nie zostawiam przyjaciół w opałach!!!><
A:Nie, tylko ich atakujesz szponami, żeby zabić!!!Godne naśladowania!!!!!><
X:To nie była moja wina!!!><***
Y:Dość. Bo się zaraz tu pogryziecie!>< Musimy się pośpieszyć.
A:To niech to-to -wskazała na Xellas -nie zaczyna się kłócić.
X:Wrrr...

"AXE!!!"
A:Moment!-zniknęła.
X:Dobrze, że poszła.
Y:Pewnie Chimi coś chce.

A:"Czego?"
Ch:"Grzeczniej upadły demonie!>< Słuchaj ja tu zaraz uświerknę!!!!! Nie można by tak trochę nagiąc praw i..."
A:"Nawet o tym nie myśl!!!!!O_O"-przeraziła się.
Ch:"Proszę!!!Bo się tu uduszę !!!Powoli brakuje powietrza!!!"-powiedziała udając że się dusi.
Axe lekko zmroziło.
A:"No nie wiem..."
Ch:"Plizzz...Nie mogę oddychać i Ysen jest cięzki..."
A:"Potwór!!!>< Dobra, ale tylko raz!I nie robię tego dla ciebie!!!"
Ch:"Dzięki!!!!^^ Też cię nie lubię."^^

Axe znów się pojawiła.Teraz miała nietęgą minę.
A:Xellas, masz jeszcze ten dzwoneczek?- wyciągnęła dłoń.
X:Który?
A:Co Chimi miała jak ją zabiłaś.
Y:Zabiłaś ją kiedyś???????O_O
X:Wolę nie przypominać sobie tego wydarzenia..._-_""" Mam Axe.
A:Dawaj!
X:Po co?-wyjęła dzwonek z kieszni.
Axe przymknęła oko.
A:Powtarzamy manewr!- złapała dzwoneczek i zniknęła.
X:A...-Xellas zrozumiała o co chodzi.
Y:Zabiłaś ją? To co ona tu robi???Tzn. dlaczego żyje?
X:Długa historia.^^"""Wiesz, przez nią zwiedziliśmy piekło.^^ Chimi tam trochę na pieńku...^^
Y:Piekło? Coraz więcej makabrycznych rzeczy się o was dowiaduję. Teraz wiem dlaczego tak łatwo przychodzi ci zabijać. Zaczyna się od najbliższych, co?To potem nie jest się takim wrażliwym...
X:Odezwał się spec..._-_"""

A:"Gotowa?"
Ch:"Pewnie!"
Axe zaczęła wykonywać dziwne ruchy i mamrotać zaklęcie. Całość trwała chyba z dziesięć minut. Z rąk Axe zaczęły wypływać karminowe wstęgi i otoczyły dziewczynę.W końcu Chimi poczuła, że "wychodzi" z ciała. Nagle pojawiła się koło Xellas, Ysena i reszty.
E:Ciocia!!!!-wyciągnęła łapki.
X:Już jest?????O_O Gdzie lene, gdzie?????
Axe:Ty ją widzisz????- pojawiła się i z hukiem spadła na głowę Ysena. Była potwornie zmęczona. Ciężko dyszła i nie mogła latać.
X:Nie ma to jak zdolne dziecko >]
Y:...- chyba niewiele rozumiał. Nikogo przecież nie widział.
Chimi była niewidzialna więc Axe założyła jej dzwoneczek.
Ch:"Znowu mućka..._-_"""
A:"Sama chciałaś." Jest i Chimi proszę państwa. ^_^- zadzwoniła dzwonkiem.-Tylko dzięki nadzwyczajnym zdolnościom mojej skromnej osoby!!!
Ch:"Bardzo skromnej..._-_""""
X:CHIMI!!!!!!!!!!!-krzyknęła Xellas i zaczęła patrzeć na dzwoneczek.
Chimeria wzięła patyk i naskrobała coś na ziemi.
Zabiję za rozmowy na mój temat!!! Ysen, złaź z kryształu bo jesteś CIĘŻKIIII!!!!!!!
I poniżej.
Opowiedzcie co się stało!!! Zegis kiedyś mi pomógł to niech teraz ruszy cztery litery!!!! POMOCY!!!!!
Y:O_O
X:Ysen, Chimi jest teraz duchem i...-zaczęła tłumaczyć mu jak i dlaczego Chimi znalazła się w ich strefie.
Y:Poplątane...Ale to znaczy, że ona tu jest? Tak?
X:Tak. Ale nie możemy jej dotykać, ani słyszeć, ani widzieć. Dlatego ma dzwoneczek.
Dzyń, dzyń!!!!
X:Teraz chce nam coś powiedzieć.
Pojawił się napis.
Gdzie Axe?
Demonka usiadła na głowie Ysena z buntowniczą miną.
A:Nie ma mnie narazie!!! Jestem przez ciebie zmęczona ty...^&($$$%(&&*%$^&*(&^&($%(*!!!!!- z trudem zeszła po Ysenie i wskoczyła do jego kieszeni.
AXE!!!! Wyłaź ofiaro!!!!
Ysen sięgnął do kieszeni.
Y:Nie ma jej.
X:Pewnie się tam mocno zaszyła^^"""""""
Znów pojawił się napis.
Co teraz??? Xellas, pomocy! Walnij Zegisa w łeb to może mu się odwróci!!!!>< Albo Ysen niech to zrobi. Dla niego to powinna być przyjemność. >]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 15-06-2004, 17:51   

Nagle z wnętrza ubrania Ysena dobiegł straszliwy pisk. Rycerz wykrył źródło tego pisku i wyciągnął Axe, która wyglądała jak mysz wyciągana z kociego gardła. Pokręcił głową.

- Mogłem się tego domyślić - rzekł patrząc na nią z obrzydzeniem. - Musiała dotknąć coś co noszę po kieszeniach. To nie było zbyt mądre, żeby chować się akurat u mnie. Żyjesz, pomiocie?
- O_o... - Axe najwyraźniej nie była wstanie wydobyć z siebie głosu.
To cię nauczy, żeby trzymać się z daleka od kapłanów i innych takich - napisał znowu patyk - To co Ysen, walniesz go w końcu czy nie>]? A w ogóle to złaź ze mnie>_<!
- Nie wydaje mi się, żeby to mogło pomóc. Walenie, naczy się. A co do ciężaru to chyba go sobie ubzdurałaś, niemożliwe, żebyś czuła go przez ścianę z kryształu grubą na łokieć i kompletnie nie elastycznego.
Już skończyłeś?
- Nie. Wyjaśnię jeszcze, że co do konia, to miałem na myśli ciężar kryształu, a nie panienki. Poza tym mój koń nie jest przyzwyczajony do ciągnięcia, a jeśli coś mu się stanie to mój komtur mnie zabije.
_-_
- Bardzo zabawne, spróbujcie się postawić w mojej sytuacji.
- Ech, dobra - zarządziła zrezygnowana Xellas. - Kolejny postój. Odwiążcie konika, niech sobie pobryka.
- Poetka się znalazła_-_...

Ysengrinn wreszcie zlazł z kryształu i podszedł do konia, by dać mu trochę cukru. Potem nagle wyjął miecz, wbił go w ziemię i znowu zaczął szeptać.

- Ten znowu rozmawia ze swoim bogiem_-_... Kto by pomyślał, że on taki pobożny.
- Cicho siedzieć, musze się skupić.

Po chwili schował miecz i podszedł z powrotem do reszty.

- Poprosiłem o radę i pomoc. Myślę, że bedą nam potrzebne. Zaraz ktoś się powinien zjawić.

Chimeria nagle poczuła, że ktoś puka ją w ramię. Odwróciła się zaskoczona. Ujrzała krasnala w czerwonej czapeczce i okularach, tak gdzieś dwie głowy niższego od niej.

- O_O...
- Bardzo mi miło - ukłonił się krasnal. - Jestem Koszałek Opałek, departament klątw i uroków, dział pomocy technicznej. Czym mogę służyć?
- Eee... tego O_O - trochę ją zamurowało. Posłańca bogów wyobrażała sobie raczej jako potężnego anioła w złocistej zbroi i z mieczem ognistym, kult Sześciu Bóstw najwyraźniej jednak nie lubił powielać stereotypów. - No więc zostałam zamknięta w krysztale i...
- Kryształ górski, rozmiar L - zanotował Koszałek.
- Tak-_-"... Czy zna pan sposób na wydostanie się?
- Ależ oczywiście! W najbliższej świątyni jednego z Sześciu natychmiast udzielimy pani pomocy!
- Daleko to?
- Niech zerknę... No w prostej linii będzie pięćdziesiąt mil.
- Nie mogę jechać aż tak daleko_-_. Nie ma nic co dałoby się zrobić na miejscu?
- Dałoby się, - krasnal zajrzał do przenośnego komputerka. - Niestety nie jestem uprawniony do udzielania pomocy przedstawicielom innych kultów. Nie widzę pani na liście wiernych, więc bardzo mi przykro.
- _-_...

Tymczasem Ysengrinn skończył tłumaczyć reszcie o co chodzi. Xellas spojrzała odruchowo w stronę dzwoneczka, ale oczywiście nie zauważyła żadnego posłańca niebios. Zwróciła się więc do Ysena:

- Jesteś pewien, że on jej pomoże?
- Na pewno jej nie zabije. A co do pomocy to wątpię. Jako ktoś spoza naszego kościoła, w dodatku związany paktem z demonem, ma niewielkie szanse na jego pomoc. Ale spróbować było można^^. Poza tym teraz ma z kim pogadać;P.
- Jesteś dobijający==... Wiem! - nagle wpadła na pomysł. - Serika, zdołałaś nas wyciągnąć z tej głupiej pajęczyny! Nie umiałabyś uwolnić jej z tego kryształu?
- No cóż, mogłabym spróbować. Ale jesteście pewni, ze sami nie dacie sobie rady^^?
- ==...
- Dobrze, już dobrze. Spróbuję.

To mówiąc podeszła do kryształu i położyła na nim dłonie.

_________________
I can survive in the vacuum of Space


Ostatnio zmieniony przez Ysengrinn dnia 16-06-2004, 13:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 16-06-2004, 02:15   

- Wiecie co... Wygląda mi to na zupełnie zwyczajne zaklęcie... ^^"
- TERAZ TO MÓWISZ?! >_< - wpieniła sie Xellas.
- No wiecie... Tak żeście panikowali, że machnęłam ręką na sprawdzanie struktury. Zwykłe zaklęcie ładu, nic poza tym...
- To zdejmij i po sprawie!
Serika wzruszyła ramionami.
- Niech jakiś demon to zdejmie. Axe, rusz się!
Demonka okrążyła parę razy kryształ zawierający ciało Chimi i poskrobała się w głowę.
- Ja? Dlaczego ja? Nie mam pojecia, jak sie za to zabrać, a jak ją uszkodzę, to mi nie daruje do końca życia! Zresztą jestem wykończona.
Patyk poruszył się gwałtownie i zdzielił nieszczęsną demonkę po głowie. TYLKO SPRÓBUJCIE MI COŚ ZROBIĆ, A BĘDĘ WAS STRASZYĆ DO KOŃCA ŻYCIA! - głosił nowy napis na ziemi. Axe popatrzyła spanikowana na towarzyszy i na wszelki wypadek się ulotniła. Przynajmiej na chwilę, bo zaraz potem wypadła jak z procy z kolejnej kieszeni Ysena.
- Jeszcze się nie nauczyłaś? - mruknął ten ostatni z ponurą miną.
- Dobra, w takim razie... Xai, udowodnij, że jesteś prawdziwym mężczyz... Znaczy, prawdziwym demonem! - Serika uśmiechnęła się od ucha do ucha i klepnęła przyjaciela w plecy. - No już! :>
- A jesteś pewna, że nic nie pokręcę? ^^"
- To już twój problem, kotku...
JAK TO JEGO?! TO MOJE CIAŁO!!! - patyk bazgrał po ziemi w szaleńczym tempie, dopingowany przez podskakujący w powietrzu dzwoneczek. ZOSTAWCIE TO LEPIEJ, WSZYSTKO JAK ZWYKLE SPARTACZYCIE!!!
Serika od niechcenia szurnęła nogą po ziemi, zamazując ostatnią kwestię Chimi.
- Na pewno ci się uda! Go, go, go! :> - zawołała radośnie blondyneczka, zarabiając kilka zgorszonych spojrzeń, po czym szeptem dodała: "Chimi, więcej wiary w kolegę! :>"
Reszta drużyny wymieniła sceptyczne spojrzenia. Co jak co, ale Xai plus bardziej zaawansowana magia to nie był częsty widok...
- Dobrze... - westchnął w końcu demon i podszedł ze zdeterminowaną miną do kryształu. Xellas najwyraźniej zdecydowana była go powstrzymać, ale Serika stanęła jej na drodze.
- Nic jej nie będzie, to naprawdę nie jest trudne... A on musi w końcu zacząć wierzyć w siebie. - -"""
- A Chimi ma robić za królika doświadczalnego!? >_< Nie ma mo...

Zanim Xellas zdążyła dokończyć, kryształ wokół Chimi stracił swoje idealnie regularne, gładkie kształty. Wyglądał jak topiąca się świeca - budująca go materia powoli traciła stałą konsystencję i rozlewała sie po platformie wozu, stopniowo odsłaniając ciało Chimerii... W końcu pozostała z niego tylko kurcząca się kałuża plazmy. Ciało Chimi opadłoby na nią, gdyby Xai go nie podtrzymał.
- Udało mi się?! O.o
- No jasne - zachichotała Serika. - Trzeba było tak marudzić?
- Iiii-haaaaaaaaaa! - Xai wydał z siebie szaleńczy okrzyk radości, przy okazji zapominając o głównej bohaterce całego przedstawienia. Chimi miała szczęście - przynajmniej nie wylądowała na plaźmie z kryształu, bo ta zdążyła już się ulotnić.
- Aby na pewno się udało? - Xellas podeszła do nieruchomego ciała przyjaciółki i potrząsnęła nim. Chimi sprawiała wrażenie pogrążonej w bardzo głębokim śnie... Tuż przy uchu wampirzyca usłyszała jakiś drażniący dźwięk.
- I do tego jeszcze dzwoni mi w uszach...
NIE TOBIE DZWONI, TYLKO JA DZWONIĘ, DO LICHA CIĘŻKIEGO! MOŻE BYŚCIE MNIE TERAZ ZAŁADOWALI Z POWROTEM, CO!? - patyk zafurkotał nad ziemią, wzbijając tumany kurzu.
- Wiesz... Z tym już będzie gorzej... - mruknęła Serika. - Zaklęcie kryształu nie było skomplikowane, ale bawienie się życiem i śmiercią... Zapytaj Zegisa, ja nie mam o tym zielonego pojęcia!
- Chcesz powiedzieć, że teraz nie wiesz, jak przyłaczyć duszę z powrotem do ciała? - jęknęła Xellas.
- Dokładnie. Może trzeba było nie kombinować... - -"
ZRÓBCIE COŚ!!!!!

Elen w tym czasie zdążyła wyciąć Atisowi koronkę z rękawa... I właśnie zabierała sie za spodnie.

Całe towarzystwo od godziny siedziało wokół małego ogniska rozpalonego pod pretekstem zrobienia obiadu i głowiło się, co dalej...
- Zegis, jesteś pewien, że nie wiesz jak jej pomóc? - Star powtórzył pytanie po raz setny.
- Ile razy mam powtarzać, że jeśli nawet to kiedyś zrobiłem, to nie pamiętam jak? - -"
YSEN, WALNIJ GO W KOŃCU, MOŻE SOBIE PRZYPOMNI!
- Nie, dzięki. Wtedy on walnie mnie. Cała przyjemność o mojej stronie - odciął się ironicznie Ysengrinn, bezwiednie śledząc wzrokiem uniszący się w powietrzu dzwoneczek. - A załatwianie spraw z boską biurokracją to mordęga.
- Xaiowi by się spodobał ich system! - ucieszyła sie Serika. - Xai, co myślisz o przerzucenie się na służbę do jakiegoś Peruna czy innego Swarożyca? Mógłbyś dręczyć wyznawców wypełnianiem tony świstków... :>
- U bogów? Nie, dzięki! Ale jakby się nad tym głębiej zastanowić...

Rozmówcy nie zdawali sbie sprawy, że tuż obok, po Planie Astralnym, pałętał się pomniejszy piekielny demon jednego z zamkniętych miniwymiarów. Zainteresowany konwersacją postanowił wprowadzić przypadkowo zasłyszne słowa w czyn. W ten oto sposób niechcący przyczynili się do powstania słynnego w wielu wymiarach, uznawanego za najstraszliwsze miejsce w Multiświecie piekła. Nieważne, że małego... Nie liczy się wielkość, tylko jakość!

Zaabsorbowani rozmową nie zdawali sobie zresztą sprawy również z paru innych rzeczy. Na przykład z tego, że w pobliskich krzakach toczyła się inna dyskusja:
- Ugga?
- Uggi ug guggi?
- Guug!
Gobliny z zainteresowaniem przyglądały się leżącemu na wozie ciału Chimi. Przed godziną na plemiennej imprezce poszły zakłady o to, kto przyniesie do bazy ciekawszą zdobycz... A to zdecydowanie kwalifikowało się do kategorii "ciekawe". Głównie ze względu na wystający spod płaszcza ogon. Zresztą jeśli coś wygląda jak martwe, zachowuje się jak martwe i do tego leży na wozie, to jakie jest? Gobliny doszły właśnie do takiego wniosku. Nie powinno sprawiać kłopotów, a tamtym przy ognisku pewnie i tak już się nie przyda...
Nie namyślając sie wiele chwyciły ciało Chimerii i radośnie powędrowały do swojej kryjówki, pewne, że wygrają ten poobijany blaszany hełm, który ostatnio znalazł ich dowódca...

Pół godziny później Atis, który został wysłany do wozu po dokładkę herbatki (Xai się zbuntował :P) odkrył, że chyba czegoś na nim brakuje...

[Ja wiem, ja jestem podła, ale po prostu nie mogłam sie powstrzymać XD Ugga-ugg!]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 16-06-2004, 13:25   

- ŻE CO!?!
- Zni-zniknęła... - wydukał przerażony Atis. Zdecydowanie nie lubił, gdy Xellas patrzyła takim dzikim wzrokiem, choć można by sądzić inaczej(XD).
- Ani chwili spokoju - westchnął Ysengrinn, który ruszył na miejsce zbrodni nawet nie zwracając uwagi na szaleńcze dzwonienie i szuranie patyka po ziemi
JAK MOGLIŚCIE ZGUBIĆ MOJE CIAŁO>_<!?! JAKIM CU<odcisk buta>HEJ, YSEN, PALANCIE UWAŻAJ JAK CHODZISZ!!!

Powolnym i jakby zmęczonym krokiem rycerz dotarł do wozu, reszta drużynki za nim. Wskoczył na wóz i zaczął go... obwąchiwać.

- Wiedziałam, że on ma coś wspólnego z wilkiem:> - zauważyła Serika. Odpowiedziało jej parsknięcie zainteresowanego i radosny okrzyk Elen:
- Szukaj, wilczku, szukaj^^!
- _-_...
Niewarzne. Dowiedziałeś się kto to zrobił?
- Zrobiłaś byka w "nieważne" - zauważył Xai.
Chrzanić to!!!
- To były Gobliny - odezwał się w koncu Ysen. - Najwyraźniej bardzo głodne.
- ==...
CO!?!
- Myślicie, że opłaca się ich szukać? Mogły już ją zeżreć.
- ==... Jeszcze się pytasz?! Prowadź!
- Ha ha, bardzo śmieszne. Nie wyczuję ich smrodu w lesie, aż taki ogar to nie jestem.
- A umiesz tropić ślady==?
- Nie, ale nie muszę - uśmiechnął się, pokazując pieścień na palcu. - Pamietacie, jak dawałem wam pierścień do kontaktowania się? Ona go nadal ma przy sobie, a ja mogę go odszukać, nawet w żołądku Goblina^^.
T_T
- Darowałbyś sobie już. Idziemy!

Tak więc nasi dzielni wędrowcy ruszyli za Goblinami, prowadzeni przez Ysengrinna, który dalej nie był pewien całego przedsięwzięcia. Po około pół godziny marszu zatrzymał się i odetchnął. Wszyscy spojrzeli na niego.
- Już.
- Co już? - warknęła Xellas. - Nikogo nie widzę.
- Już zabłądziliśmy.
- _-_ - cała ekipa oprócz Ysena zaliczyła glebę. Dzwoneczek dzwonił jak oszalały, gdyż nigdzie nie było odkrytej ziemi na której możnaby bazgrać.
- Jak to zabłądziliśmy, ty durny kundlu!?!
- Wypraszam sobie - Ysen nadal był całkowicie spokojny, co oczywiście jeszcze bardziej wkurzało wampirzycę. Nagle podniósł rękę, dając innym znak by sie uciszyli, co ci niechętnie zrobili. Nic nie słyszeli, ale on po chwili powiedział - Dobra, słyszę ich. Chyba już zaczęli ucztować bo drą się jak diabli.
- Co? ja nic nie słyszę.

Chimeria tymczasem wyciągnęła Ysenowi z kieszeni sztylet i nabazgrała na drzewie pojedynczy symbol: T_T. Pozostali dalej nic nie słyszeli, dopiero po chwili Xellas pokiwała głową.

- Słyszę, jeszcze daleko, ale słyszę ich.
- Jednak jest z wampiryzmu jakiś pożytek.
- Cicho bądź. Nie wiesz może, co mogą świętować?
- Darmowy posiłek?
- YSEN!!!
T_T
- Zaraz urwie się z nią kontakt - zauważył nagle Zegis. - Ciemno się robi
T_T
- Niekoniecznie - Ysen podszedł do fruwającego sztyletu i coś wyszeptał. Chimi spróbowała na drzewie. Zadrapania świeciły na bladoniebiesko.
Dzięki
- Nie ma za co. Spieszmy się, bo te bydlaki naprawdę gotowe są ja zeżreć. A propos, czy teraz Chimi nie kwalifikuje się przypadkiem jako posiłek Zegisa^^?
- YSEN!!!

Nie czekając ruszyli w stronę hałasu, który słyszało tylko dwoje z nich. Dopiero po paru minutach usłyszał go Zegis, a potem reszta. Zbliżali się. Kiedy Gobliny było już bardzo dobrze słychać Ysen się zatrzymał.

- Czemu znowu stanąłeś?
- One pewnie wystawiły czaty, a ja nie chcę dostać strzałą zza krzaka. Niech panienka Chimi zdejmie dzwoneczek i pójdzie na rekonesans.
- Racja. To najlepsza opcja - zgodziła się Xellas. - Ja też nie lubię być szpikowana strzałami==.
- Ech...
- Wy dwoje nigdy się nie pogodzicie? - spytała Serika, patrząc to na jedno, to na drugie.
- Przecież ja się staram^^ - powiedział Ysen. Xellas tylko parsknęła.

Tymczasem Chimeria zdjęła dzwoneczek i nabazgrała święcący napis: Dobrze. To ja idę. Trzymajcie za mnie kciuki, po czym ruszyła w stronę źródła hałasu.

Ech. Póki co piszę co drugiego posta w tym quescie, ale co zrobić jak się nie ma nic do roboty;P?

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 16-06-2004, 14:55   

Chimi podała cicho dzwoneczek Xellas i oddała sztylet Ysenowi.
Ch:"Mam nadzieję, że jeszcze mnie nie zjedli."-pomyślała z rozpaczą. Podeszła do ogniska. Kilka goblinów siedziało wokół palącego się drewna. Obok, na wielkim talerzu leżało ciało Chimi, a obok niego coś co przypominało sałatę.
Ch:"O matko..._-_""" "
Do ciała podszedł gruby goblin i posypał je jakimś proszkiem.
Chimi podeszłą bliżej i uważnie rozejrzała się. A więc tak to się ma. Kilka goblinów siedzi przy ognisku, jeden "doprawia" jej ciało, a...a kilkanaście stoi przy drzewach pilnując żeby nikt ich nie zaskoczył. Ech, skubaniec miał rację. Nawet trzymają w rękach strzały i łuki. Nagle przeszył ją dreszcz i ledwo powstrzymała się żeby nie pisnąć, choć nie było to potrzebne. Mogła wrzeszczeć ile chciała,a i tak by jej nie usłyszeli. W każdym razie dostała dreszczy gdyż jeden z gobinów "przeszedł" przez nią.
Ch:"Błee...Nienawidzę taego!!!!!!!!! To zabieramy ciało i spadamy." Skierowała się do swojego ciała, ale usłyszała głos w głowie (której aktualnie nie posiadała).
A:"Ysen zakazuje ci iść po ciało"
Ch:"A od kiedy on może mi coś zakazywać?!!?!?><"
A:"Nie wiem, ale zabrania."
Ch:"To nie jego ciało i łatwo mu mówić!!!!>< Dlaczego mam go nie ruszać?!?!"
A:"Nie wiem. Wracaj!"
CH:"Ghh...NIE!!!!!!!"
Goblin lekko pyknął ją czymś co wyglądało na widelec. Przymierzył się do niej z nożem."NIE!!!NIE!!!NIE!!!" Pobiegła za jednego z siedzących stworzeń i złapała za kamień. Cisnęła nim prosto w głowę niedoszłego konsumenta.
-Ghugu?!?!?!- kamień odbił się od jego głowy z pustym dźwiękiem. Goblin nieprzytomnie spojrzał po innych.-Guhugugu!!!!!!!!
Gobliny zerwały się.
Ch:"Zostaw mnie w spokoju!><"

Y:Co ona robi???-szepnął.
X:Jakby chcieli cię zjeść to też byś tak zareagował.-spojrzała na Serikę zwijającą się ze śmiechu.-Z czego się śmiejesz?
Serika wskazała palcem na Atisa, który nieświadom nieczego stał obok niej. Xellas rozszerzyła oczy w zdziwieniu i zasłoniła ręką usta, aby ukryć śmiech. Ysen odwrócił się i spojrzał krytycznie na kapłana.
A:O co chodzi?
X:Xa...Xai...ty się opiekuj...Elen...-ledwo nie pękła ze śmiechu.
Xai:Nie...Nie mogę teraz...-Xai właśnie leżał na ziemi i walił pięścią w ziemię. Drugą ręką trzymał sie za boloący od śmiechu brzuch.
A:O co chodzi?
Wreszcie odwróciła się Axe i parsknęła na całe gardło.
Axe:Idiota!!!!! Buahahaha!!!!
Atis zdenerwowany spojrzał na siebie. Elen właśnie obcinała mu ostatnie skrawki materiały u góry uda. Całe nogi były odsłonięte, a płaszcz do pasa ucięty. Obok małej leżał stosik mini obrusików wykonanych z ubrania Atisa.
Atis:SZIT!!!!!!- biedak nawet nie miał się czym zakryć, więc szybkimi i drobnymi kroczkami wycofał się w głąb lasu.
Wszyscy niemal płakali ze śmiechu.
Y:On zawsze jest takim idiotą?-spytał, a kąciki ust lekko wykrzywiały mu się w dziwnym uśmiechu.
All:Zawsze!
Y:Ciekawe mniemanie o koledze..._-_ -spojrzał ponownie na ognisko goblinów- A ona się chyba dobrze bawi...
X:Hę?

Chimi rzucała czym popadnie we wszystkich, którzy zbliżali się do jej ciała. Gobliny były zdezorientowane i biegały wokoło trzymając się za głowy.
-Gughuuu!!!!-krzyczały nie wiedząc co się dzieje. Po chwili stwierdziły, że może jeśli przebiją ciało czymś ostrym, to dziwne rzeczy przestaną się dziać.
Ch:"O matko!!! Nie!!!!!!" -pobiegła za paskudnym goblinem, który zbliżał się do jej ciała z włócznią w ręku. Przyłożyłą mu solidnym kamieniem. Czarów niestety używać za bardzo nie można w takim stanie.
Goblin padł na ziemię. Złapała za włócznię i podniosła do góry. Mało nie pękła ze śmiechu gdy zobaczyłą, że gobliny zatrzymały się w miejscu i patrzyły z rozdziawionymi gębami na latającą w powietrzu włóćznię.
Ch:"No, teraz sobie pójdą a ciało będzie moje..."-uśmiechnęła się pod nosem.
Nagle wszyscy usłyszeli przeciągły krzyk i odwrócili się w stronę nieoświetlonej części lasu. Krzaki gwałtownie się poruszały,a krzyk stawał się coraz bardziej znajomy.
Ch:"Nie...tylko nie on..."
Niespodziewanie z krzaków wypadł Atis i głucho glebnął na ziemię. Gobliny ocknęły się i groźnie spojrzały na człowieka.
-Guuu!!!!! Gu!Gu!Gu!!!!!-rzuciły się w jego stronę.
A:Kya!!!!- nie mógł uciekać gdyż nogi miał splątane jakąś rośliną, którą pewnie chciał wykorzystać na zrobienie sobie spodni. Chimi parsknbęła śmiechem na ten widok.

Y:Co ten debil zrobił?!?!?!?!- uderzył dłonią w czoło.
X:Nie zabij się.-mruknęła -trzeba mu pomóc.
Zapadła cisza.
X:No skąd, to wcale nie byłą sugestia._-_"""" Axe, powiedz Chimi żeby mu pomogła!

A:"Na co czekasz? Pomóż mu!!!!"
Ch:"Żartujesz sobie!>< Mało brakowało, a te gobliny oddałyby mi cześć,a ten idiota wszystko zwalił..._-_"
A:"No wiem, ale Xellas prosi."
Ch:"Niech sama go ratuje!!!!><"

A:Chimi mówi, że nie będzie go ratować i sami macie się ruszyć.^^
X:CO ona sobie myśli!??!?!!?To jednak Atis i trzeba mu pomóc!!!><
A:Nie poradzę^^ Chyba go nie lubi.
Y:A kto go lubi? Mogłabyś się go wampirze pozbyć.
X:Daruj sobie tego wampira!>< Ech, no i znów wszystko na mnie spada!!!- Xellas wyszła z lasu i rzuciła zaklęcie. Gobliny rozproszyły się i pouciekały w ciemniejsze kąty, ale to nie oznaczało, ze się poddały.
X:Wstawaj Atis!!!><
A:Dzięki Xellaś!!!- spróbował się podnieść, ale ponownie się zaplątał i runął na ziemię.
Y:Żałosne...-również wyszedł z lasu i spojrzał z góry na Atisa.
A:%(&*(&*)%&*)%
Xai i Serika jak zwykle przyglądali się temu z rozbawieniem.
S:Xai, uważaj na spodnie...-zachichotała.
X:Szlag!!!!- podskoczył i zawisł w powietrzu. Obejrzał jedną nogawkę, która była lekko nadcięta przez nożyczki Elen.-AUA!!!
Zegis stał obok i patrzył nieco zdezorientowany.


Gobliny przyjrzały się nowym przybyszom i mruknęły coś do siebie.
-Gugugugu!!!!!-wyleciał jeden z mieczem w łapie. Zatrzymał się jednak spory kawałek przed Ysenem i zaczął obchodzić go dookoła.
Y:???
Goblin nie zbliżył się do niego na centymatr, ale zaczął go obwąchiwać.
Y:Spadaj.- mruknął i zamachnął się mieczem.
Goblin niczym wsytraszony pies uciekł.
X:To mi się niepodoba.
Chimi chciała im coś powiedzieć, ale nie zauważyli napisu na ziemi. Dzwonka też nie miała, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Ch:"No YSEN!!!!! XELLAS!!!!!!"- machanie rękoma też nic nie dawało. Latająca włócznia nie była dostatecznie widoczna.
Ch:"Gobliny!!!"- nie zdąży dobiec. Kilka goblinów szło do Ysena i Xellas. Nieśli w ręku coś co przypominało skórę węża. I na pewno nie był to hołd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 16-06-2004, 20:05   

Gobliny zbliżyły się, położyły skórę węża na ziemi, jeden z nich wyższy od innych podszedł do niej. Zaczął coś szeptać. Nagle skóra węża sie poruszyła.
-Coś chyba nie gra...-Xellas zwróciła się do Ysena
-Hmmm....
-Jak sie odwrócićie to zobaczycie co^^-ponieważ zapadł zmrok pojawił się Star i stał obok Zegisa
-Że co...
Xellas z Ysenem obrócili się i zobaczyli, że skóra nie tylko się porusza, ale również ma kły, a jej oczka płoną ogniem
-O_O...#$@!!$#%@!~$##$!!@!!###~#~~~@@#@$!!~%@##%
All:O_O
-Gdzieś ty się tego nauczyła?? Byłaś w wojsku? -Ysen miał zniesmaczoną mine
-Zamknij się i zastanów jak to załatwić
-Proste podejdę do tego czegoś i...-chciał podejść, ale wąż zionął ogniem-...oo to utrudnia sytuację
Star z Zegisem sedzieli na drzewie
-Daje 5 klejnotów, że przypali ich trochę^^
-Ok przyjmuję
Pojawiła się Axe
-Daję 2, że to Ysen zabije^^
-Daję 3 klejnoty i 2 bryłki złota że wampirzyca^^-powiedziała Mirian, która siedziała pod drzewem
Xai robił notatki, a Serika przygladała się i mówiła co widzi
-Ysen odskoczył, jest ogień!! ooo nie trafiła, Xellas atakuje, chybiła, a nie jest! trafiła w ogon>]
Chimi w tym czasie nie patrzyła na przyjaciół tylko podeszła do swojego ciała
"Shit!! AXE!!! Sama sobie nie poradze!!!"
Atis już dawno poczołgał się w stronę drzew po czym nagle okrążył go oddział goblinich strażników
-Yyyy...POMOCY!!!!!!!!
-Co z nim robimy?-zapytała Mirian nawet się nie odwracając
-Nie wiem, niech sam sobie radzi-odparł Star
-Ja pójdę!!-Nadina chwyciła swój miecz i pobiegła w stronę Atisa
-A ta co?
-Kto ją tam wie...A niech to!!! patrz!!! nie trafił!!
Dalej zajeli się zakładami. Nikt nie zwrócił uwagi, że Elen postawiona na ziemi i pozostawiona sama sobie poszła gdzieś.
Tymczasem Xellas i Ysen kończyli zabawę z wężem. Xellas szponami przyszpiliła mu głowę do ziemi, a Ysen odciął ją mieczem, było po walce.

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 12 z 16 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group