FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Ysen
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 00:16   

- Ciekawe jak długo>] - powiedziała Xellas po czym zeskoczyła na dół, lądując w ten sposób, że usiadła na nim okrakiem.
Przejdź na dół
Zegis czarna owca :]
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 00:39   

Archont westchnął... poczuł że drow potrzebuje jego pomocy... lub mówiąc innymi słowami czuł że jego żonka potrzebuje przypomnienia kto jest jej mężem, jednak już nie mógł zawrócić. W końcu cały czas próbował rozzłościć Shiro by obudził w sobie zbieracza.
Najemnik popatrzył na niego wściekły...
Zegis poczuł jak stal owija się wokół jego broni uformowanej w bicz...
Przeklnął sam siebię, znikając by po chwili zaatakować od góry. Przestań myśleć o tej wampirzycy! Powiedział sobie, po czym zaatakował, zaciekle coraz mocniej zderzając Kamuiego z Marą. Naglę ziemie splamiła niebieska krew. Pierwszy cios przedarł się przez jego obronę... i jeszcze jeden, a potem następny.
Na twarzy jego przeciwnika pojawił się chory uśmiech.
-I co? Teraz wiesz co znaczy Zulu? - spytał budząc wreszcie Astarotha.
Ostrze śmignęło tuż obok głowy Zegisa wbijając się w pobliskie drzewo...
Ostrze mniej... jeszcze 4-ry...
No czas kończyć... stwierdził... Yami rozszczepił się i złapał mackami za kończyny Shaitany...
-Ch*4^ się! - zawołał, po czym skupił się na rękojeści unieruchomionego Rashaki.
Ostrzę wydarło się z ziemi i poleciało w stronę Zegisa uderzając go w lewe ramie płaską stroną ostrza... Trzask który nastąpił uświadomił obu walczącym, conajmniej jedno złamanie...
Odskoczyli od siebie, by po kilku sekundach znów skoczyć ku sobie...
Cięcie... riposta, pchnięcie... blok, unik, następne cięcie...
po chwili szkarłat zalewający twarze przeciwników.
Znów odskoczyli od siebie...
Zegis spojrzał na swoją broń, mocno krwawiła...
Powrót do góry
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 01:19   

V-Zabieraj sie odemnie, nimfomantko!
X- No, przeciez sam tego chcesz..
V- Ale nie z mumia. I nie teraz. A JUZ NA PEWNO NIE, GDY ONI PATRZA!
X-Oni?
Faktycznie, zombie znalazly ich calkiem szybko.
V- Zaraza...Duchy plomienii, tanczcie!
X- Co?! NIE!!
Za pozno. Budynkiem wstrzasnela eksplozja.
Powrót do góry
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-11-2004, 08:05   

- Eeeeech.... sami odprni na magię berserkerzy ostatnio... i tylko jeden mag z jako takimi umiejętnościami... ja to mam pecha :-( Ech... no dobra ^^
- Wrrr....
Daerian nagle uniósł sie w powietrze (tak na 20 metrów)... wykorzystując wrodzone i magiczne noce lewitacji... po czym przywołał ładny dryfujący dysk i wygodnie sobie usiadł... Ysen natychmiast zdecydował sie schowac między drzewami spodziewając się magicznego ostrzału... gdy wtem kawałek polany na którym aktualnie się znajdowal otoczyła dziwna, czarna ściana...uderzył mieczem by ją rozbić... i w ostatniej chwili zatrzymał cięcie, gdy ostrze nagle wynurzyło się spowrotem, z impetem lecac ku jego głowie.
- CO???
-Spokojnie, to tylko jednostronna brama wymiarowa ^^ A teraz może weźmiesz środek na uspokojenie i porozmawiamy normalnie ^^?
-CO?!?!?
-Masz (zrzucil buteleczkę... którą Ysen odruchowo złapał..)
-Apapus... środek produkcji Trzech Przyjaznych Wróżek... pomaga na problemy żoładkowe, stany zapalne, katar, potliwośc, gorączke, nerwicę i na stany maniakalnego berserku >< (wściekły Ysen zgniótł butelkę...)
-No nie, spokojnie ^ Mam tego więcej, poczekam, a jak ci trochę przejdzie to mi powiedż ^^
(w myślach: A najwyżej poczekam aż mu berserk sam przejdzie, będzie wtedy osłabiony a mi wystarczy odnowic czary ^^... a czemu nie weźmie zwykłego lekarstwa ^^?)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysen
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 08:16   

- NIE DOCENIASZ MNIE!!! - ryknął Ysen. Miecz zapłonął tak gorącym płomieniem, że aż stał się niebieski. Uderzył w ścianę prosto z góry na dół i, o dziwo, przebił ją i zneutralizował. - Pożrę twoje serce, gadzie!!!

To mowiąc skierował w stronę Daera strumień gorącego powietrza, który strącił go z dysku. Drow zaczął spadać, ale zdołał się zatrzymać na półmetra nad ziemią. Nie zdążył jednak nic zrobić, gdy rycerz zmaterializował się tuż przed nim ze wzniesionym mieczem.

- GIŃ!!!
Powrót do góry
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 09:43   

V- Duchy plomieni, tanczcie! duchy plomieni, tanczcie! Duchy plomieni, tanczcie! duchy plomieni, tanczcie!!! Duchy...
X- Ile jeszcze bedziesz tak sie bawic?
V- Az dadza nam spokoj.
X- Ale czemu wysadzasz NAS w powietrze?
V-^^
Powrót do góry
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 16-11-2004, 12:45   

X: X.X
V: duchy...bhpbhp-drow został zakneblowany
X: DOŚĆ!!
V: psujesz mi zabawę >.<
X: =='' idziemy z tąd, tylko się ubierz
V: A co? nie podoooba ci się?>P
X<pokazała kły>: A chcesz sprawdzić>]
V: *CENSORED*
X: Jak ty się wyrażasz przy damie>.<*
V: Zgubiłem sakiewkę O.o
X: i??
V: Nie mam ubraniaT_____T
X: O.o.....>]

Po kilku minutach
V: Nie wyjdę w tym!!>.<
X: Nie masz nic innego^^
V: Mowy nie ma!!>.<*
X: Spójrz na to z innej strony, to mogłabym dać ci gorset:D
Złość drowa była słuszna, ponieważ stracił sakiewkę musiał teraz stać w ciuchach wampirzycy, za małej i zbyt obcisłej koszulce(takiej z duuuużym dekoltem:P), ponieważ w spodnie nawet nie wszedł, na biodrach miał jedną z rociętych spódnic, pod spodem widać było bokserki w drowki, ogólnie nie wyglądał jak mężny wojownik^^''
V: WRRRrrrrr...
X: Wiesz co to chyba jednak ci nie pasuje do oczu...<unik przed ciosem>
Sterta gratów jakie Xellas wyciągnęła z torby osiągnęła już wysokość 2m, tymczasem drow wyrzywał się na truposzach, które miały nieszczęście się zbliżyć
V: One się ze mnie śmieją>.<****
X:^^'''''....może poszukamy tej sakiewki?

*******

Tymczasem na drugim końcu miasta, jeden z kotów zobaczył coś, ponieważ słońce świeciło kot nie widział zbyt dobrze, ale wyczuwał jakąś magię, zaataował to coś. Nagle sam znalazł się w pułapce...wsadził łep do sakiewki...

*******

Yutz wracał do miasta. Był głupi, ale nie, aż tak głupi by gdy skończą mu się zapasy nie wrócić do faktorii. Kiedy był jesze dość daleko usłyszał wybuchy
-O matulo!! Fajerwerki? Ciekawe z jakiej to okazji ludziska się cieszą-ruszył raźniejszym krokiem

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimi x_x
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 13:54   

Chimi nadal leżała aż poczuła niemiłe odrętwienie w okolicach karku.
"Axeeee....boli mnie szyja T__T"
"= =""""
"Zjedz go >.<"
"Spróbuj się podnieść i odejść"
Chimi powoli wstała patrząc na ogon kota, który płynnie się poruszał. Kot nie spojrzał nawet na oddalającego się wilkołaka.
Ch:Nie ma to jak więzy krwi >)- ruszyła przez miasto po czym weszła do budynku, z którego dobiegały niepewne odgłosy. Po chwili stanęła jak wryta.
X:O, Chimi^^- powiedziała Xellas przeszukując dla pewności swoje ubrania (spoczywające na ciele Vhriza)
Ch:o.O
A <która za nią szła>: Nie ma to jak obmacywanie w przerwie pomiędzy walkami...>)
X:Ano ^^
V: = ='
Powrót do góry
Ysen
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 14:59   

Nagle Vhriz coś poczuł...

- o_O... KYAAA!!!!! - to mówiąc zaczął sie drapać jak głupi. - Diabelstwo wróciło><!!!
- Uspokój sie wariacie, ubranie mi niszczysz><!
- Striptiz*___*!!! - zapiszczały Chimi i Axe.
Powrót do góry
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-11-2004, 16:31   

Nie... to ty MNIE nie doceniasz >< - tym razem Ysen chyba naprawdę wkurzył Daera...
Jedno trzeba przyznać.. Ysen miał znakomity refleks... większość ludzi uległaby zgnieceniu gdyby nagle tuz przed nimi pojawił sę 50 metrowy smok... Ale Ysen został tylko odrzucony... i co ważniejsze szybko się pozbieral i zaatakował... tylko że nie było już celu... ten był zbyt wysoko, aby go dosięgnąć...
Czy do ciebie nie dociera że nie chcę cię zabić, stalowa puszko!!!!! >< Twoja odpornośc na magię robi mi tyle, że gdybym chcial to zrobic po prostu przywołałbym meteor aby ten gniótł cię w ziemię!!!!! Więc może w końcu ochłoniesz i przejdziemy do rozsądnej dyskusji???
Tak, Daerian chyba celowo ignorował fakt kto tu na kogo poluje i zaczyna starcia ^^

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 16-11-2004, 18:42   

... ale jak obejść taką barierę? Wątpił, aby miała jakieś luki. Broń w środku była zbyt ważna, aby dopuszczono do takich niedociągnięć. A więc trzeba było ją zdjąć. Lub zmiażdżyć.
Przez pewien czas zastanawiał się, co uczynić. Nie miał żadnych problemów, ani ze strony mieszkańców, ani atakujących, więc nie zwracał na nich uwagi. Stracił czujność - i to był błąd. Pierwszy atak nadszedł całkowicie niespodziewanie z jednej z bocznych ciemnych uliczek. Ledwo udało mu się uniknąć uderzenia, gdy nadeszło drugie. Uderzył w jedną ze ścian. Zanim wstał, przybrał już ludzką postać - kot był dobry na szpiega, nie wojownika. Szybko dostrzegł napastników. Atakowało go kilku ludzi, odzianych w czarne płaszcze. Wyraźnie jednak było od nich czuć Czarnobogiem. Jego wojska jeszcze się nie przebiły, więc to musieli być mieszkańcy, którzy przeszli na jego stronę. Rozpoczęła się zabawa...

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-11-2004, 20:03   

V- O zaraza. Duchy wody, obmyjcie nas!
All- He?!
Duchy wody posluchaly drowa. Sumiennie wypelnily zrujnowany, spalony budynek woda.
-Bul....bul....

Mokra chwile pozniej.
X- Co to bylo...
V- Nie swedzi mnie. To sie liczy.
X- NIemalze nas utopiles!!
V- JEstes mazoku. Woda ci nie szkodzi.
X- Racja.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 16-11-2004, 20:34   

Gdy Ysen opowiadał później komuś o tej przygodzie, zazwyczaj mówił, że patrzył na smoka spokojnie, morderczym spojrzeniem, ale z godnością. Cóż, wstyd mu było się przyznać, że przez dobry kwadrans skakał w powietrze jak jaskiniowiec, krzycząc nieartykułowanie i wywijając mieczem. Dopiero gdy szał walki go opuścił był w stanie logicznie myśleć i dopiero wtedy puścił gadowi mordercze spojrzenie. Bynajmniej jednak nie spokojne, bo dyszał jak pociąg.

- Skończyłeś==? - Daerian był już wyraźnie znudzony.
- Czekaj... dech, dech... Daj mi... dech... Oddech złapać...
- Czekam.
"A czekaj sobie frajerze>]" pomyślał Ysen. Chwycił miecz za głownię, ścisnął tak mocno, że ostrze przecięło skórę. Następnie wbił go w ziemię(1).

Płomień i metal.
światło i cień
Wszystko splecione jak jeden sen
Słowo i cisza, krzyk bólu i jęk
I krew na mych dłoniach,
a w twoich oczach zdziwienie i lęk
(2)

Następnie wyrwał miecz z ziemi, podrzucił, schwytał w locie za rękojeść i skierował ostrze na smoka. Uśmiechał się przy tym wyjątkowo paskudnie. Daerian nie rozumiał czemu. Po chwili zrozumiał.

- PALĘ SIĘ!!!
- Ojcze!!! - ryknął rycerz wznosząc ramiona do góry i patrząc na słońce. - Oczyść swe dzieło! Ojcze!!! Uwolnij swój płomień z okowów gadziego ciała! Ojcze!!! Niech stanie się ponownie czysty niczym gwiezdny eter i nieskażony brudną materią! Ojcze!!!(3)

Daerian z rykiem i szamotaniem zwalił się na ziemię i zaczął się turlać, próbując zgasić płomienie, te jednak płonęły wewnątrz niego. Wpadł w panikę i tylko cudem pomyślał, by powrócić do drowiej postaci. Gdy tylko przemiana minęła od razu poczuł ulgę, ale i tak czuł, że odniósł pewne obrażenia. Nim jednak cokolwiek więcej pomyślał przyszedł ból. I ciemność.

* * *

-Mmmhhhmmm!!!
- O, już się obudziłeś? Fajnie. Ciesz się, że znalazłem konia, przewieziesz się.

Daerian zauważył, że leży na koniku przywiązany jak upolowany jeleń. Próbował ruszyć rękami. Poczuł chłód łańcuchów. W ustach miał jakąś szmatę.

- Uznałem, że nie można ci jednak zaufać i puścić cię wolno, idziesz więc ze mną. Później zdecyduję, czy cię po prostu zabić i zakopać, czy sprzedać do jakiejś karczmy
- Umhmmmhhhm!!!
- Pomyślę o tym. Póki co niczego nie próbuj, te kajdany uniemożliwią ci tak użycie magii, jak i transformację w tego bydlaka. Choć mam wrażenie, że nauczyłem cię, by nie używać tej formy zbyt często>].
- Mhm.
- No widzisz. Czuję, że jeszcze się dogadamy^^.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 16-11-2004, 21:17   

Sytuacja jest nieciekawa... chociaż nie. Jest bardzo interesująca ^^ Chociaż niezbyt wygodna... ten rycerz był naprawdę niezły... na przyszłość uważać na ciemniaków, którzy jak się zdaje lubia uczyć się magii ^^' A zaklęcie ciekawe... w sumie nie mam nic innego do roboty, jak tylko pomyśleć nad przeciwzaklęciem... i pozbyć sie tej szmaty... mało przyjemne...
Prace nad usunięciem szmaty trwały...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 16-11-2004, 23:22   

Od kilku minut walka przed świątynią przybierała na sile. Na ulicach zalegały już dziesiątki trupów przed chwilą jeszcze walczących ludzi. Nie wiadomo jednak skąd, wciąż pojawiali się nowi, wciąż coraz więcej. Stalowa rękawica Kaia była już cała umazana we krwi, rozrywając ciała coraz to nowszych napastników. Bez końca. Kolejny przeciwnik opadł na ziemię z dziurą w brzuchu, inny - z oderwaną głową. Lecz na ich miejscach już atakowali następni. Z każdym pokonanym przeciwnikiem Kai tracił siły.
Co za obłęd. Czy oni się nie kończą? Ach, Welesie - wiedziałeś, że będziemy ci chcieli przeszkodzić. Przygotowałeś się.
Ostrze jednego z wojowników boleśnie wbiło się srebrnookiemu w przedramię...

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...


Ostatnio zmieniony przez Kai dnia 16-11-2004, 23:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 11 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group