FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 16-11-2004, 23:45   

X: Mmmm w mokrych ciuchach wyglądasz jeszcze lepiej>]
V: ^^''''''''
X: ...O.o a gdyby tak zamrozić całe miasto?
V: ?
X: Musimy się pośpieszyć bo słońce zachodzi, a nocą koty lepiej widzą^^'' Chimi?
Ch&A: X-X
X: One muszą oddychać^^'''
V: >D

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 17-11-2004, 08:04   

V-Ciemnosc? To jest pomysl. Oloth!
I budynek utonal w kuli ciemnosci, nieprzeniknionej dla oczu, ni magii.
X- Nic nie widze ><
Ch&A- My tez!
V- Wasz problem, nie moj.
Po czym pocichutku wyszedl z budynku.
Uwolniony od tych wariatek, poszukal malo rozwalonego domostwa. Traf chcial, ze na pierwszym pietrze sponiewieranej kamiennicy znalazl kufer z meskimi ubraniami.
Co prawda, okazaly sie w wiekszosci nieco przykrotkie, to jednak udalo mu sie skompletowac normalny stroj.
V- O wiele lepiej.
Tymczasem slonce nieublaganie zblizalo sie do linii horyzontu.*




* Zdarzen? >]
Powrót do góry
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2004, 09:24   

*ŁUUUUP*
X: AŁA!!!
Ch: Cco się stało?!?
X: Nic, znalazłam ścianę-rozmasowywała sobie nos

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 17-11-2004, 10:52   

Spory kawałek dalej Daerian miał po mału dość... wieziony niczym worek kartofli był coraz bardziej zdenerwowany... i głodny. Cóż, taki smoczy los -( Na szczęście udało mu się usunąć knebel...
Brawo rycerzu - stwierdził - widzę że cię nie doceniłem... ale wybacz mi pytanie... jestem jak ty pasowanym wojownikiem i mam swój honor... czy nie mógłbyś pozwolić mi siedzieć wygodniej, jak również nakarmić i napoić?
Nie. Smoki nie mają honoru - Ysen wyraźnie był w kiepskim nastroju... może przez to że zgubił drogę.
Wybacz, ale to lekko rasistowskie stwierdznie...
Bądź że cicho... ech, potrzebny nowy knebel...
Tym razem Daer został zakneblowany kawałkiem derki....
A Ysen też zgłodniał... w końcu szał wymaga wielu sił... no i od 5 godzin włóczł sie po lesie... no i napchanie się na oczach głodnego smoka było takie wredne ><
Dobrał sie wiec do swoich zapasów: suszone mięso, piwo, chleb... i jakiś dziwny ser...
Myśli Daera dziwnym trafem krążyły w tym czasie pomiędzy powieszeniem a obdarciem Ysena ze skóry... ten w końcu skończył sie pożywiać i ruszyli dalej...
Tyle że wkrótce żołądek Ysena zaczął wydawać dość dziwne odgłosy... Ten początkowo ignorował to, ale wkońcu nagle się zatrzymał, sprawdził łańcuchy krępujące Daera i pognał w krzaki... Dobiegające stamtąd odgłosy wyraźnie świadczyły że serek nie działał na niego dobrze...
Daerian wypłuł derkę... no dobra, trzeba sie spieszyć... Shura! Z końców palców zbroi wysunęły się dziwne ogniste szpony... były wyraźnie krótsze niz zwykle tylko 5 centymetrowe... wtraźnie magia łańcuchów osłabiała też moc magiczych przedmiotów, choć jak wskazywała teoria magii - nie mogła jej całkiem zablokować... Daerian rozpoczął przecinanie więzów... musiał się spieszyć, ale na szczęście zdążył... jakieś 2 minuty przed końcem odgłosów...
Czekał aż Ysen pojawi się na polanie... a gdy ten się pojawił Daer spokojnie się do niego uśmiechnął...po czym magicznie oderwał mu pas razem z mieczem... yse zdążł na szczęście przytrzymać portki...
Wybacz - Daer uśmiechnął się wrednie - to taka mała zemsta za wożenie jak worek kartofli ><
Ysen wyraźnie szykował sie do ataku... mimo braku miecza.
Spokojnie - Daerian usmiechnął się, tym razem przyjaźnie - pokonałeś mnie uczciwie i tym zasłużyłeś na mój szacunek ^^ <odrzucił miecz z pasem Ysenowi, po czym machnął rękę i nagle pojawił się suto zastawiony stół> Może usiądziemy do wieczerzy i porozmawiamy ^^? A i mam tu pigułki na żołądek ^^

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 17-11-2004, 11:30   

Odkąd zapisałem sie na forum Sapkowskiego, wątek sraczki wygląda na mnie z każdej szpary_^_... Aha i nie wiesza się miecza na pasie od portekXD

- Dzięki za miecz. Ale nie myśl, że tknę choćby kęs==.
- Gdzie twoja wiara w ludzi^^?
- Leży gdzieś w rowie z poderżniętym gardłem. A właśnie, wisisz mi dwadzieścia dukatów za łańcuchy i za rozwalony pas== - to mówiąc pokazał swój pas rycerski. Daerian nie zauważył, że jest to pas segmentowy i troche go "pękł".
- Ups^^... Nie mam sprawy, nie masz co się denerwować.
- A gdzie na tym zadupiu kupię pas rycerski==? Ech, nieważne, idę, a jak cię zobaczę jeszcze raz postaram się żeby to było nasze ostatnie spotkanie.
- Czekaj, czekaj, mam parę pytań^^.
- Łazisz za mną jakby od tyc pytań zależało twoje życie. I nie powiem zebys klturalnie pytał.
- Mogę przysiąc, że jeśli mi na nie odpowiesz to zostawię cię w spokoju^^.
- Taa, tylko wracamy do sprawy honoru smoków. I drowów.
- To rasizm.
- Nie, to doświadczenie życiowe. Zresztą żeby nie było to u ludzi też honor jest równie rzadki jak cnotliwa księżniczka.
- Masz bardzo niskie mniemanie o swym otoczeniu^^.
- To dlatego, że nie lubię rozczarowań. Ech... Jeśli chcesz znać odpowiedzi na pytania to chodź za mną do miasta.
- Chyba się zgubiłeś.
- Ale juz odnalazłem. Słyszę wybuchy, więc moi znajomi muszą być niedaleko.
- ^^.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2004, 16:43   

*Łup*
*Łup*
*Łup*
X:Ta ściana ma długość trzech nosów...eee...trzech metrów @_________@
Ch:-_________-''''' Axe, jesteś teraz wilkiem weź się postaraj...
Demon w zwierzęcym ciele zwężył oczy.
A:Tam jest wyjście.- mruknęła patrząc w stronę rozwalonych drzwi, które widziała w lekkim zarysie.
Ch:Tyle to i ja wiem >)
A:Hę?- zobaczyła Chimi, która trzymała się Vhriza.
V:-_-'
*trzask!*
X:Znalazłam wyjście!!!@______________________@
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 17-11-2004, 21:10   

- Nie radzą sobie^^.
- Ano...
- Chyba musimy im pomóc.
- Taa...
- Coś taki przybity?
- Patrz jaki bajzel zrobili, a umarlaków dalej pełno==. Oni są do niczego.
- Jesteś zbyt surowy^^. Może po prostu nie wiedzą, jak tu zwabić te koty.
- Złapać drowa i zrobić im żarcie?
- Eee, mam lepszy pomysł^^ - to mówiąc Daerian wyjął gwizdek i zagwizdał. Przynajmniej tak to wyglądało, bo nie dobiegł żaden dźwięk. Nagle zobaczył, że rycerz siuę na niego patrzy. - Co?
- Zaraz zobaczysz CO.

Tak jak chciał Daerian pędziło w ich stronę mnóstwo dwuogonowych kotów. A także coś jeszcze.

- Eee.. Co to jest?
- Nie wiem, ale wróż mi kiedyś powiedział, że się z nią pewnego dnia ożenię.
- Że jak!?!
- Ja też nie dawałem wiary==...

Tymczasem Chimi pruła na z żądzą krwi w oczach, co jednak wcale ich nie denerwowało. Gdy zaczęła deptać po zgromadzonych wokół nich kotach Daerian niespodziewanie przeteleportował ich za jej plecy, po czym otoczył ją i koty barierą.

- Hmm, to jest nawet fajne:]. Główka pracuje, elfie.
- Hehe, dzięki^^.

To co działo się przed nimi zdecydowanie NIE było fajne. Zwłaszcza dla kotów. Przypominało raczej koszmar kociarza. Gdy wilkołak nasycił wreszcie swe lubieżne żądze zaczął atakować barierę przed nimi. Ysen wyciągnął skądś strzałkę i dmuchawkę i podszedł bliżej.

- Odwołaj barierę.
- Oszalałeś?!
- Bez obaw, wiem co robię. To co jest w tej strzałce zmieni ją z powrotem w pół minuty.
- A ona cię rozszarpie w pół sekundy><!
- Uwierz we mnie.
- Ech...

Daerian posłusznie zdjął barierę. Ysen dmuchnął i trafił Chimi w ramię. Chimi nawet nie poczuła i rzuciła się na niego.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2004, 22:34   

To co się później działo z Ysenem nie jest do opisania...a zresztą wilkołak rzucił sie na niego, z zamiarem hmm...dalszego zaspokojenia żądzy(teraz ja jestem martwaXDD) i zaczął z rycerza zdzierać ubranie. Dzielny rycerz opierał się jak mógł, ale z tego co widział Daer nie bardzo mógł...Na szczęście rycerza pminęło pół minuty i wilkołak nagle stanął, Chimeria przybrała postać człowieka i opadła nieprzytomna na Ysena.
W tej chwili dobiegli Xellas z Vhrizem i Axe
A&X: O.O
V: >D no wiesz tak przy publice...
X: Jak śmiesz ją wykorzystywać i to kiedy jest nieprzytomna!!-zanim Ysen zdążył zareagować pięść wampirzycy dosięgła jego twarzy. Na szczęście Daerian razem z Vhrizem odcągneli wampirzycę kiedy jej oczy zaczynały przybierać czerwony kolor, Axe w tym czasie okryła Chimi pelerynką
X: Zabije cię za to!!
Y: @___@
D: Ale on nic nie zrobił^^'''
Spojrzenie, które rzuciła Xellas w stronę Daera powiedziało mu, że albo zamilnie i się wycofa, albo też oberwie.
D:^^'''''

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2004, 23:02   

Ch:Auuuuu....-Chimi obudziła się po godzinie. Leżała na ziemi a obok niej siedziała Xellas. Po środku paliło się ognisko, które odstraszało niedobitki dwuogonowych kotów.
X:Obudziłaś się :>
Ch:Co się stało? >< -pomasowała głowę i spojrzała na przykrycie.
X:Mały wilczek załatwił parę kotków ^^'
Ch:Cholender....>< -spojrzała pod pelerynę Axe.- Uff...^^ Jednak płaszcz Zakonu Czerwonych Sióstr jest wytrzymały ^^V - spokojnie wstała ubrana w rozciągliwy płaszcz. Jednak zaraz po tym bryknęła spowrotem na ziemię.
Ch:AUA!!!!! -zawyła i odwinęła pelerynę -Co to za świństwo?!
Na ramieniu miała siną plamę.
Ch:Co to? T___T
X:...
Ch:Ty wiesz. Co to?
Wszyscy odwrócili niewinnie głowy udając, że zauważyli coś wielce interesującego.
Ch:Fajnie...T_________________T Mam się szykować na powrót do Piekła?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 18-11-2004, 01:30   

Przez godzine, ktora Chimeria potrzebowala na dojscie do siebie, meska czesc druzyny...odbyla meska rozmowe.

<Tu wstawic 'meska' rozmowe'. Brak weny o wpol do drugiej w nocy.>

Edit: I po prosilem ><


Ostatnio zmieniony przez Chimeria dnia 18-11-2004, 09:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 18-11-2004, 07:51   

<męska rozmowa na zamówienie by Panie ;)>
Panowie siedzieli przy drugim ognisku gapiąc się w ogień.
Co jakiś czas łypali spod oka na niewinne panie grzecznie ułożone pod pelerynkami.Drow wyróżniał się posiadaniem wyjątkowo jaskrawej piżamki z małymi drowkami na różnych częściach ciała ...owej piżamki :>
V:Co tak patrzycie?T_T- poprawił drowka na piersi.
D&Y: Nie, nic, ładna piżamka...:>
V: >D
Nagle podszedł do nich konik trzymając w zębach błękitną jak oczy Fi piżamkę w małe wilki.
V&D: >)
Y...moja piżamka..._-_
V: Ładnie komponuje się z limem...
Tymczasem konik podeptał kolejny materiał. Wściekle czerwony w małe smoczki.
D: O...chyba moje. Jak to się tu znalazło?
V:Piżamowa noooc...
D:Piżamka party?
Y:_^_
V:A będzie alkohol?
Ysen w ostateczności wyjął kilka buteleczek trunku.
Pozostałe 150 flaszek znaleźli parę metrów dalej, bezczelnie przez kogoś podstawione (>D)
V: a tak...właściwie to my się jeszzzzcze nie znamy-vhriz wyciągnął rękę do Daera.
D:^^' A tak...-niepewnie wyciągnął rękę.
V:Czik! -drowem niemal podrzuciło.
Drow z niesamowitą prędkością uwijał się przy alkoholu. Ysen, nie chcąc być gorszy wychylał coraz to głębsze łyki.
I tak trwała zabawa. W tym czasie drogie panie cicho rozmawiały, obserwując schlanych towarzyszy.
Ch:I co zauwarzyli wódkę?>)
X: Taa...>]-Xellas z zadowoleniem kiwnęła głową.
Ch:Ale nie zauważyli że jest dwa razy mocniejsza?XD
X:Chyba nie...ich problem>]- udając od kilku godzin, że śpią obserwiwały w uwagą libację towarzyszy.
V: Oł maj darling....
Y:Baaaby...ach te baaaby...
V:Świat by bez nich frajdę miał...
Y:Lecz co chłop pocznie, że są baaaby?!
V:No bo baaaby....
Mocno już nabzdrynogleni spojrzeli w kierunku "śpiących dam".
Y: Teraz to to takie niewinne,<czik> a tak to potrafią zagryźć...
Gdy zaczęli 'omawiać' sprawy kobiet w nieadekwatny sposób, dwóch z rozmówców zostało trafionych twardymi cegłami.
*ŁUP!!!*
Ysen bryknął na ziemię, rozlewając trunek.
Y:Maj oł maj....
Vhriz, który przeleciał przez ognisko i z żalem spojrzał na gorzałę wsiąkającą w ziemię, wstał i chwiejnym krokiem podszedł do 'śpiących'.
V: Któraaa....to...sssrobiła
Chwiejnie przestąpił z nogi na nogę.
Nie minęło wiele czasu jak został podcięty przez czyjąś zgrabną nóżkę i glebnął równo koło pań. X)
V:Psssseprasssham...która to sssrobiła? @_@
Gdy chciał wstać poczuł, że leży na nim jakiś ciężar
Xellas leżała obok z zamkniętymi oczyma, więc nie ona.
Chimi z drugiej strony...
Vhriz zrozumiał że to Axe, która też była już lekko podchmielona.
Teraz zrozumiał czemu kilka butelek zniknęło w niewyjaśnionych okolicznościach.
A:Ło łagonioo...lalala....
Gdy chciał ją zrzucić poczuł pazury na swoim ciele.
V:Heeej... ><
Nagle Axe zrezygnowała z leżenia na drowie, na rzecz Xellas, która przyciągnęła go do siebie.
X:Chrrrrr........Tedi....
V:????
Ch: 'o bosh...ona naprawdę zasnęła ^^"""" '
X:Taaaak dawno cię nie widziałam...odkąd spłynąłeś w czarnej otchłani klozetu....

</rozmowa na zamówienie>
Co złego to nie my =D
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 18-11-2004, 12:24   

- $$#%#$%%^$@#$^^%%%^%^... - leżący Ysen kontynuował swą cichą litanię.
- Sorry koleś ale mógłbyś się zamknąć-_-"? - sapnął próbujący usnąć w pobliżu drow(Vhriz). Jakiś czas temu uwolnił się z uchwytu wampira(nie pytajcie jak, to zbyt straszne by opowiedzieć) i teraz próbował nadrobić zaległości w śnie w bezpiecznej odległości. Nie przewidział jednak, że bóg kaca upomni się o niego tak szybko. O Ysena zresztą również.
- Nie mogę, cierpię.
- Wszyscy cierpimy, ale jakoś potrafimy cierpieć w milczeniu.
- Łatwo ci mówić kanalio, ja mam kac giganta pomieszanego ze skutkami ubocznymi wprowadzenia się w berserk... Plus limo i guza po cegle...
#$@@#^%^$&%^&^&^^&*$%$@$#@$$#!@#!!%$%%$&$^&%%^%...
- Hej, a tak w ogóle to czemu nie włożyłeś piżamy?
- Reguła zakonu zabrania. Mamy spać w ubraniu. To, że tam znalazła się piżamka to kolejny przykład działania wspaniałych służb zaopatrzeniowych mojego zakonu.
- To czemu wczoraj...
- Nie chciałem wam wstydu robić.
- ==...
- Musicie tak hałasować?
- To on hałasuje.
- Zjeżdżaj asfalcie*.
- Zaraz mu przylutuję-_-"...
- A kto ci łapy rozbuja?
- Duchy ogn... JAAAU!!! -rycerz walnął go sztyletem w stopę. Na szczęście rękojeścią. - TERAZ TO JUŻ NIE ŻYJESZ><!!!
- Spokojnie, spokojnie^^ - Daerian z trudem powstrzymywał składającego halabardę współdrowa. - Zrozum on się źle czuje, to dlatego jest taki.
- Chętnie zakończę jego cierpienie><!
- Śnisz, smolarzu.

Akcja zaczęła się około czwartej nad i trwała dobre parę godzin. W końcu Xellas nie wytrzymała i przyszła ich uciszyć, ale gdy zaczęła się wydzierać i mordować ich okaleczone komórki mózgowe w jej stronę poleciał sztylet. Wtedy wściekła się na dobre, ale w jej stronę poleciało rozwalone łóżko, na którym leżał Ysen. I trafiło.

- Auuu...
- Chrrr - cierpienie wampirzycy było dla rycerza najlepszym środkiem uspokajającym i przeciwbólowym.
- ==... Mogę go zabić?
- Nie, daj już spokój^^. Chodź, dam ci jakiś środek na kaca i sen^^ - Daerian najwyraźniej nie czuł żadnych skutków popijawy. Było nie było smok.
- Ech, dobra.

* * *

- Długo on to zamierza jeszcze robić==?
- Podejrzewam, że aż się utopi - obie dziewczyny patrzyły się na Ysena, który trzymał głowę w wiadrze pełnym wody. Od dwóch minut.
- Może już się utopił==?
- Myślisz? - spytałą Xellas z nadzieją w głosie.
- Daerian, jemu nie mogłeś dać tego środka na kaca?
- Dałem mu połowę moich zapasów:(. Ale on mówi, że nie widzi reakcji.
- Może mu zamrożę tę wodę^^? - zaproponował Vhriz. Kac minął mu już dawno, więc z jego perspektywy było to bardzo śmieszne. - Co wy na to?

KLIIING!!! Wbity milimetry od jego ucha sztylet ukazywał, że Ysen jakimś cudem go słyszy.

- Zabijmy go po prostu i jedźmy sami-_-" - zaproponowała znana samarytanka Xellas.

CHLUUUST!!! Nim ktokolwiek zauważył, że Ysen się poruszył, całą woda poleciała na wampirzycę. Ta zrobiła unik w ostatniej chwili.

- Za grosz szacunku dla ludzkiego cierpienia.
- Nie jesteś człowiekiem==...
- Figura retoryczna.
- Pancerz ci zardzewieje^^.
- Z pancerza niewiele zostało po twojej niedawnej akcji więc strata niewielka.
- ==...
- To rumieniec czy mi się wydaje?
- ODWAL SIĘ!!!
- Tak czy siak odkąd tu jestem rozwaliliście mi całe niemal ubranie. Biorąc pod uwagę, że ze względu na trudne czasy ludzie tu rodzą się mniejsi niż gdzie indziej, istnieje niebezpieczeństwo, że nie znajdę nowego.
- Nie bój się mam zapas sukni>].
- Mogłaś w nie wcisnąć Vhriza, ale chyba nie myślisz, że ja się w nie zmieszczę==... Ech, nie będzie łatwo coś znaleźć, chyba, że znajdę kogoś kto mi uszyje na miarę. Hmm, może wśród uchodźców w tym klasztorze będzie jakiś krawiec?
- A jeśli tam nie będzie uchodźców?
- Podobno są, zobaczymy. Tak czy siak, Tam są jakieś wozy, wybierzcie jeden, załadujcie na niego wszystko co się może przydać i ruszamy. Ja pójdę skombinować jakąś koninę na transport.

Po jakimś czasie drużynka rozbiegła się po okolicznych domach w poszukiwaniu cennych przedmiotów, żarcia i pieniędzy. Nikt nie zwracał na nich uwagi, gdyż pozostali przy życiu mieszkańcy miasta robili dokładnie to samo. Spokój z jakim to robili świadczył o tym, że byli już przyzwyczajeni. Drużynkę zresztą omijali z daleka, gdyż w jej skład wchodziły teraz trzy mumie: w dalszym ciągu ranna Xellas oraz Daerian i Vhriz, którzy nie chcieli być wykryci jako drowy i udawali zarażonych.

Gdzieś koło dziesiątej wrócił Ysen, ciągnąc jakieś dwa konie, niewiele większe od jego własnego i tak samo bezbarwne. Ubrany był już inaczej, bo peleryna, bechter i kaftan nadawały się do wyrzucenia. Na ich miejsce znalazł jakąś szarą siermięgę, o dziwo w jego rozmiarze i nawet niezłym stanie. Do tego narzucił na siebie jakiś koc i spiął go sobie na szyi piękną broszą.

- Gdzieś ty to wytrzasnął*__*?! - Spytała Xellas.
- Ulicę stąd zaczyna się dzielnica bogatych. Wiele tego nie było, ale co było to wziąłem - wyciągnął worek, który jak się okazało był pewien tego rodzaju śmiecia.
- Błyskotki*_____*!!! - pisnęły Xellas i Chimi, która nagle skądś się pojawiła. Natychmiast się rzuciły na łup.
- Żeby nie było wątpliwości: przyniosłem wam ten chłam, bo chcę zaraz ruszać, a nie czekać, aż splądrujecie lepszą część miasta==. Tam już i tak grasuje najwięcej hien. Podzielcie się i jedziemy.
- Dobra, dobra.
- Przysięgacie?
- Przysięgamy.
- Wszystko gotowe - powiedział Vhriz, kładąc na wozie worek z ziemniakami. - Dobry pomysł, jak myślisz, długo będzie z nimi spokój?
- Aż zaczną sprawdzać, czy te klejnoty są prawdziwe:>.
- Aha>]. Tandeta?
- Nie, po prostu ten kraj ma widać okres fascynacji kolorowym szkłem:P. To normalne na tym poziomie rozwoju:>. Pomóż mi zaprzęść konie, Daerian już tu idzie.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 18-11-2004, 13:24   

kompania przedstawiala soba malowniczy widok. Ysengrin powozil, twardo nie zwracajac uwagi na radosne okrzyki plci pieknej, zafascynowanej kolorowym szklem. Szczesciem dla okolicy, woz byl kryty.
A Daerian i Vhriz siedzieli tak,ze nogi dyndaly im z tylu wozu.
I rozprawiali, co by tu na sniadanie przygotowac.
- Mowie ci, to skuteczna metoda
- Jestes pewien? To dosc ekstrawagancka technika kulinarna..
- Nie lam sie, bedzie dobrze >]
- Nie spala sie?
- Mamy ich calkiem sporo.
Przedmiotem dyskusji byl worek kartofli. Wobec faktu, ze woz jechal, ogotowanie, usmazenie, tudziez wrzucenie w zar ogniska bylo niemozliwe. Ale na to znalazl sie sposob.
-Dobra, ja trzymam, ty grzejesz.
- Tylko daleko, jeszcze konie sie splosza.
- >D
- Dobrze, zaczynaj.
Metalowy talerz, ktory w poprzednim wcieleniu byl jakim elementem zbroi, wolno uniosl sie z rak Vhriza i zaczal podazac za wozem w odleglosci kilku metrow.
-Gotow.
Daerian wycelowal palcem w blyszczacy sie obiekt latajacy:
-FIREBALL!!
Powrót do góry
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 18-11-2004, 13:47   

Daerian uważnie przyjrzał się kartoflom...
D: Jak dla mnie są nadal niedopieczone... może spróbować czegoś lepszego?
V: Może ^^
D: Hmmm... Flame Burst!
V: Teraz są już chyba w porządku...
D: Tak... wyraźnie... Ysen, nie marudź ^^' Bierzesz udział w wybitnym eksperymencie kulinarnym... i popatrz jak szybko się jedzie na napędzie odrzutowym ^^
Y: ><
D: Spokojnie, zobacz jakie rumiane ziemniaki ^^' Eeee... Vhriz, wyjaśnij mu to ^^'

Podczas gdy nasza drużyna pitrasiła obiad ^^, działy się dwie dość ważne rzeczy... Po pierwsze, dziwny wilk podniósł się i zaczął za nia podążać... w sobie tylko znanym celu. Na pewno jednak chciał także pozostać w ukryciu...
A gdzie indziej wściekły Drakuul musiał zdecydować kgo ze sowich sług wysłać jako wabik dla drużyny... co najgorsze, ten musiał byc dość silny, a przy tym było prawie pewne że wróci pod postacią grzanki...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 18-11-2004, 15:19   

- Hmm, może jednak trochę przesadziliśmy^^.
- Taa, przestały wyglądać jak ziemniaki.
- Kto to teraz zje?
- Ysen>]. Jest tak skacowany, że i tak nie poczuje smaku^^.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 12 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group