FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 12-01-2005, 10:35   

- Szlag==...
- Aleś kurde wdepnął:D.
- Nie wiem co jest w tym takiego śmiesznego. Podasz mi rękę?
- A jak myślisz:]?
- Spodziewałem się. No nic, sam spróbuję wyjść.
- Ok, baw się, a ja poszukam drowa i dziewuchy za ciebie:D.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 12-01-2005, 17:55   

Starczy - Daerian uśmiechnął się brzydko. Bardzo, bardzo brzydko...
- Czy to oznacza, że w końcu się uspokoisz?
- Nie. Sięgnę po skuteczniejsze metody.
Na dłoni Daeriana pojawiło się czarne koło... czarniejsze niż jego skóra... a kółku... biała dziesiątka... nagle oślepiająco biały promień niczym wskazówka zegarka przeciął kolo i pojawiła się dziewiątka... a potem ósemka... (widział ktoś odliczanie przed starymi filmami ^^? Ta sama zasada :-))
- Moce Wędrowców, poziom zjednoczenia ósmy. Prosimy o zatwierdzenie. - w powietrzu rozległ sie potężny basowy głos.
- Zatwierdzam.
Kółeczko znikło... a w wyglądzie Daeriana nic się nie zmieniło.
-Chyba się nie udało.
-Poczekaj tylko chwilę...
Ścinanie drzew trwało dalej...Tylko nagle Kai zauważył że Daerian zwolnił... uśmiechnął sie i przygotował do uskoku... tylko że sam poruszał się jeszce wolniej...
-Podaba ci się? Przeciąłem nici astralne... tym samym jestesmy ogranioczeni tylko do tej częsci, która znajduje się na planie materialnym... w moim przypadku to jakieś 20%, ale w twoim... z 90? mocno zesłabłeś ^^ Nie fatyguj się też z probami ucieczki... teleportacja działa tu dziwnie a w twoim stanie może cię to zaboleć ^^
-Czegos nie przewidzialeś. mogę poświęcić 10%, a potem sie zregenerować...
-Lepiej tego nie probuj ^^ Widziałem juz tak naiwne Mazoku ^^
-No dobra... i co ztego? Czego w sumie chcesz?
-Odpowiedzi na pare pytań... albo, a może i solidnego skrzywdzenia cię ^^
-(tu byłaby kropelka, gdyby Kai okazywał uczucia ^^)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Aori Takera Płeć:Kobieta
Shonenai maniac^^


Dołączyła: 06 Paź 2004
Skąd: Z samego serca chaosu- czyli Warszawy..
Status: offline
PostWysłany: 12-01-2005, 20:26   

Mii zaczynała się niespokojnie wiercić. Więź, łącząca ją ze Skrzydlakiem, zaczynała zanikac. Tylko nie mogła się domyślić, dlaczego. Popatrzyła na kłócących się towarzyszy.
,,Jak my możemy cokolwiek zdziałać..? Jestesmy straszliwie podzieleni.."- pomyślała mimochodem.

,,Mii.. pośpieszcie się.. ja tu z nim nie wytrzymam T_T"- usłyszała w głowie głos Skrzydlaka.
,,Master.. Ale.. co tam sie dzieje..? nic ci nie jest..?"
" No właściwie nic, ale on jest strasznie nudny T_T"
"Jak to.. nudny?"
" Ech.. nie ważne.. kiedy po mnie przyjdziecie..? Tęsknię.."- urwał.
"Master.. nie wiem.. jak na razie to wszyscy się kłócą, wiesz jak jest.. T_T"
".."
"Master..?"
Odpowiedziała jej cisza. Wbrew pozorom, ta cisza powiedziała jej więcej, niż się mogła spodziewać.
Podniosła się i stanęła na cienkiej gałęzi. Tetralnym gestem pomachała do zgromadzonych, jednak w wirze walki i radości została zignorowana. Przypieczetowała ten fakt niezwykle.. zgrabną glebą.
,,Master.. gdzie jesteś."- zaskomlała cicho. Nagły impuls podpowiedział jej, gdzie szukać wampira.

***

Skrzydlak przeciągnął się.
,,Kiedy po mnie przyjdą..?" Wszak nie bylo tak źle, jak się obawiał. Kiedy dał do zrozumienia Alarsze, że wcale nie jest taki, za jakiego ów osobnik go uważa, od razu zrobiło się spokojnie. W sumie było nawet sympatycznie, gdyby nie to, że nie mógł wychodzić nigdzie. Siedzenie w jednym< arght! różowym!> pokoju niezbyt dobrze na niego wpływało.
A mimo to brakowało mu widoku Mii i reszty paczki.
,,Mam nadzieję, że ta mała nie będzie chciała mnie ratowaćT_T"- pomyślał zdenerwowany,, Jak ona tu wtargnie, to wszystko pogorszy.. Alarcha nie lubi chyba, jak mu się wpada z niezapowiedzianą wizytą.."

***

-Co to za miejsce..? O_O- zapytała na głos, patrząc na kryształowy zamek, otoczony lawą, którego pilnował clown.
...
CLOWN O___O
Mii wstrząsnął dreszcz. Nienawidzi clownów, tych ich zawsze uśmiechnięych twarzy.. strasznych, kolorowych stroi.. boi się ich sztuczności i nieprawdziwości.. Ale tu idzie o życie Mastera../ jakie życie, jakie życie.. nudzi się i tyle :P/..
Dziewczyna przezwyciężyła się.
Z zamkniętymi oczami przelewitowała na clownem i wpadła na okno.
-Ała*łezka w oku*

***
Skrzydlak zdziwiony spojrzał się na okno.
-Co tam do chole...
Nie dokończył, zaszokowany widokiem przyklejonej twarzy różowowłosej do szyby.
-Mii! jak cię Alarcha zobacyz, to...
Dziś nie był jego dzien. Znowu nie dokończył.
Do pokoju wpadł wściekły Alarcha. Potoczył błędnym wzrokiem wokoło, szukając Mii.
Kiedy ją znalazł, wycelował w nią palcem.
- Ty mała.. jak śmiesz tu włazić..?- wycedził.
-Ojej.. on chyba nie lubi nieproszonych gości^^"

Nie miała czasu na myślenie, ponieważ pan zamku szedł w jej stronę szybkim krokiem, niezwykle rozjuszony, i z kulą energi formującej się w dłoni.
Wycelował raz, dziewczyna zrobiła unik, jednak zauważyła , że ruchy Alarchy są nisamowicie szybkie i zdecydowane. Poczuła swąd palonego materiału, i zauważyła, że kokardki jej się przypiekają.
-O żesz tyyy >___<
W tym momencie zrobiła błąd. Niepotrzebnie się zatrzymała, ponieważ Alarcha zauważył to i wykorzystał. Rzucił mocny, szybki czar, który gnał w stronę Mii..
Dziewczyna stała jak sparaliżowana, czując, jak śmiercionośne zaklęcie powoli pożera jej dusze.. Zdążyła tylko pisnać:
-Master..
Skrzydlakowi zaparło dech..
-Mii.. ty.. idiotko..- poczuł, że ma mokre oczy.

***

Tymczasem, w tym samym momencie, w którym zaklęcie uderzyło w Mii, Xellas i Chimi poczuły coś dziwnego, ciężkiego na sercu...

_________________
Nigdy nie poddawaj się przeznaczeniu,
nawet wśród płaczu i złości
jest cos tak potężnego, że nie zdołasz sie oprzeć.
Takie jest prawo miłości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3010037
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 12-01-2005, 21:12   

- Czyli raczej tego nie obgadamy na spokojnie?
- Raczej nie.
Sytuacja Kaia wyglądała dość... nieciekawie. W każdym razie z jego punktu widzenia, gdyż Daerian z pewnością stwierdziłby coś innego. Z braku innych opcji Kai zastosował jedyną słuszną taktykę - strategiczny odwrót na z góry upatrzoną pozycję^^. Czyli uciekł w kierunku gęstszej części lasu - oczywiście na piechotę i to w tempie przeciętnego człowieka... stanowczo zbyt wolno...
- Jesteś poprostu
- ...żałosny - wiem^^'
Daer szybko nadrobił stratę i wykonał zwykłe cięcie raniąc oponenta na wysokości brzucha. Kai zgiął się w połowie, chwyciwszy się przeciwnika.
- Z regeneracją też kiepsko, nie?
- ...stosowałeś to wcześniej na mazoku?
- Owszem. Więc może wreszcie zaczniesz mówić^^.
- A więc wiesz...
- Tak?
Pięść Kaia dosyć twardo spotała się ze szczęką Daera. Oczywiście nieuzbrojona pięść, gdyż stworzenie broni bez astralu było niemożliwe.
- ... że tak łatwo się nie dam^^.
Po czym korzystając z chwili ponownie rozpoczął ucieczkę...

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 13-01-2005, 13:25   

Ciekawe... nadal walczy... a moglibyśmy pogadać... cóż, trudno... pogadamy jakgo złapię... i odplace mu za ten cios... jakby nie łuski, złamałby mi nos... albo nie, potraktuje to jako samoobronę... Ale trzeba go znaleść...

-Mazoczku, cip, cip...
-Idiota...
Nagle Kai poczuł że ktoś go trąca w plecy... z lasy wylonila sie dość duża ilośc wszelakiego autoramentu zwierza...
-Przepraszamy, ale czy pan da sie zjeśc? Ostatnio cięzko o pozywienie, bo poszukiwacze przygód rzadko przychodzą... a jeśli już to paladyni, a my nie lubimy konserw, tylko swieże mięso...
Nie wiadomo dlaczego Kai dośc szybko opuścił krzaczory, w ktorych się schował... i wypadl prosto na polankę, gdzie czekał Daerian...
-O, jak milo że się znalazłeś... to może w koncu przestaniesz biegac i porozmawiamy przy herbacie jak drowosmok z mazoku?
- (byloby XD, gdyby...) Czemu mam ci ufać?
- Bo zdecydowalem się zmienić metodę z niemiłej na miłą... i po prostu porozmawiać.
- Przekonywujące. To może byś cofnął odcięcie astrala?
- Żebyś uciekł bez rozmowy? Chcialbym tylko omówić pare spraw, a potem wszystko będzie w porządku...
- czemu mam dziwne wrażenie, że nie jesteś dfo końca szczery?
- Bo masz uprzedzenia wobec drowów...
- ...
- No to porozmawiajmy o na pczątek o twoich zamachach na moje zycie gdy ktoś się bawił moim umysłem... potem o twoim napadzie na drużynę... a na koniec... albo nie, na oczątek... o twocih możliwych znajomościach z niejaką Seriką...
- Znowu ona?
- Taaak... ale tym razem porozmawiamy porządnie...

Tlumwk potworow poszedł sobie. W końcu kto by chcial jeśc takich wariatow... jeszcze by coś złapali... na przyklad słynną ostatnio chorobę wściekłych drowów...

Aori była w tarapatach... porządnych tarapatach... Alarcha wyraźnie nie lubił nieproszonych gości... przygotwasl się, aby ja dobic, gdy...
Magiczne drzwi rozpadły sie z hukiem... a w nich pojawiła się wysoka sylwetka... to byl człowiek... ale taki czlowiek nie mógł istnieć. Wyglądał jak ucieleśnienie greckich ideałów proporcji, a jego twarz... tylko anieli mogli się z nim równać... i własnie dlatego przerażał bardziej, niż najgorszy koszmar podświadomości...
- Och, Draakul... może mniej teatralne wejścia? - Alarcha szybko zmienil obiekt zainteresowania.
- Nie... śpieszyło mi się. Myslę, że czas to rozwiązać ostatecznie.
-Ciekawa myśl... kiedy przyszlo ci na mśl, że możesz pokonac wampira starszego od ciebie o tysiąclecia?
- Niedawno... musiałem tylko odświeżyc pamięć.
- Cóż, porządki tym razem ci zaszkodzą!
- Nie wydaje mi się... mógłbym cię zniszczyć bez trudu sam... ale myslę, że to będzie bardziej ironiczne...
W ręku Draakula pojawił się czarny miecz... wyraźnie cięzki i dwuręczny, ale Draakul operował nim jak człowiek sztylecikiem...
- Co to?
-Nowa broń Swaroga... chyab wyspecjalkizowana w niszczeniu takich stworów jak wampiry ^^
Alarcha nie uwierzyl... ale aura broni nie kłamała... a to zonaczalo jedno... jeśli Draakul byl w stanie zapanowac nad tym ostrzem, to nawet bez niego byl dla niego zbyt potężny... ale jak do tego doszło? Nie bylo czasu na takie myśli... musial sie bronić...
Draakul zaatakował... Alarcha nie miał szans, było to widac, ale walka trwała... Draakul bawił się ofiarą.
W tym samym czasie Ysen zauważył, że zamiast iecza ma na plecach karteczkę z napisem:
Zaraz oddam, tylko na chwilę pożyczyłem.
D.
Reakcja Ysena była prosta... a brzmiała: Wy dwie (cenzura), oddajcie mi mój miecz!!!!!!!

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-01-2005, 17:10   

Tymczasem Chimeria biegła w stronę Xellas. Czuła że coś się stało Mii, trzeba było to sprawdzić. Nagle, nie wiadomo skąd obok niej pojawiła się wampirzyca i zaczęła biec razem z Chimerią.
Ch:Xellas?
X:Chimi?- Xellas spojrzała badawczo na siostrę. Aura nie rózniła się wiele, ale po spojrzeniu można było stwierdzić, że to właściwa Chimeria.- Gdzie Arcy?
Ch:Później ci opowiem. Czujesz co z Mii?
X:Niewyraźnie. Wiem, że coś złego.
Biegły tak jeszcze długo starając się namierzyć właściwe miejsce pobytu gasnącej Mii.
A:Ale się śpieszą...-mruknęła Akcjum z lekkim uśmieszkiem podrzucając drowem niczym zabawką.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 14-01-2005, 13:19   

Biegły i biegły, aż tu nagle z krzaków wyskakuje potwór i rycząc rzuca się na nie. Nastąpiło standardowe "KYAAAA!!! POTWÓR!!!" poparte równie standardowym łomotem ("Jak śmiesz napastować niewinne, bezbronne itd...") po czym dziewczyny pobiegły dalej. Ysen doszedł do wniosku, że następnym razem pokaże im się na oczy jak zdrapie z siebie cały szlam, trzcinę i inne bagienne pachruście. Zdążył zresztą zauważyć, że to jednak nie one wzięły jego miecz.

* * *

Jeden z wampirów z obstawy(tej części, która jakoś umknęła uwadze Drakuula) obserwował z ukrycia pojedynek dwóch wampirzych książąt. Nagle poczuł, że nie jest sam.

- Pani Mara? Co tu pani...?
- Cicho! - syknęła upiorzyca. - Nie chcę, żeby mnie zobaczyli==.
- Przepraszam. Co tu pani robi?
- Chciałam skierować tych dziwnych prtzybyszów tutaj, więc tatej małej na podłodze puściłam impuls wskazujący, gdzie jest zabawka Alarchy. Nie przewidziałam jednak, że ma ona z nim jakąś dziwną więź która w naszym lesie zacznie się dziwnie zachowywać i ściągnie ją tutaj><.
- I co teraz? Czym mogę służyć memu panu?
- Jemu w tej chwili niczym. Ale ja mu pomogę. Ty w tym czasie zabierzesz tę dziewczynę daleko stąd, zrozumiano?
- Ale po co? Nie możemy jej dobić po prostu?
- Nie. Chcę, żeby tamci trochę połaili po tym lesie>]. Gotój się.

Alarcha i Drakuul po raz kolejny zwarli się mieczami, po czym wódz Tzimisce odrzucił drugiego wampira na ścianę. Zaczął powoli iść w jego kierunku, gdy nagle złapał się za głowę. Mara próbowała jak zwykle wywołać wizje największych lęków, ale po zabawie z mieczem Swaroga takie akcje wywoływały u niego tylko straszliwy ból

"Nie tym razem, moja droga" posłał jej myśl, która uderzyła ją jak kafar i powaliła na ziemię. W tym czasie Alarcha chciał wykorzystać jego nieuwagę, ale przeliczył się i został napomniany ciosem w szczękę. Chwilę potem pojawił się za upiorzycą kopnął potężnie. Następnie rzucił zaklęcie, które otoczyło ją zielonymi płomieniami. Marze z trudem udało się odteleportować, ale on już teg nie widział - ruszył z powrotem do Alarchy.

Tymczasem wampir Kamaryli zdążył chwycić Mi i przenieść się do lasu. Uznał, że im dalej się przeniesie tym bezpieczniejszy będzie. Bogowie jednak mieli chyba tego dnia fazę, bo wylądował kilka metrów przed pędzącymi Chimi Xellas.

* * *

Tymczasem tłumek potworów, który chciał ześć Kaia, spotkał się z tłumkiem potworów, który wcześniej gonił Daeriana a potem obserwował pokaz Ysena. I się chłopaki nie spodobali sobie nawzajem.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 14-01-2005, 23:29   

A tymczasem na polance Daer i Kai (niechętnie, ale jednak) właśnie mieli wyjaśnić pewne kwestie.
- Dobra, jak już się uspokoiłeś.
- Jasne...
- To może wreszcie porozmawiamy?
- jasne...
- Może o twoich powiązaniach z Seriką?
- Jasne...
- Mógłbyś powiedzieć coś innego?
- Jasne...
- czy ty mnie wogóle słuchasz?
- ...eee... mówiłeś coś^^?
- ><
... no, w każdym razie Daer chciał wyjaśnić pewne kwestie^^.

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 14-01-2005, 23:56   

Cytat:
Bogowie jednak mieli chyba tego dnia fazę, bo wylądował kilka metrów przed pędzącymi Chimi Xellas.

Co spowodowało, że rozpędzone dziewczyny z impetem wpadły na niespodziewanego gościa tworząc piękny kłąb ciał.
X:#%^&*(*&^%$~!!!!!!!!!!!!!! ><*****
Zanim zdążyły zareagować wampir ponownie zniknął zostawiając Mii.
X:MI!!!! -wyplątała się i złapała siostrę, która wyglądała strasznie.


Zza drzew przyglądała się im Akcjum przyczepiając Vhriza jako bryloczek u pasa.
A:Ech...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 15-01-2005, 00:30   

Drow nie mial wiele do gadania. Wlasciwie, od pewnego czasu spal.
Poniewaz okazje do bezpiecznego snu nie zdarzaly sie czesto, drow wykorzystywal fakt zminiaturyzowania. W koncu doszedl do slusznego wniosku, iz skoro piekne panie traktowaly go jak maskotke, nie zrobia mu krzywdy.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 15-01-2005, 19:28   

Ysen tymczasem podejrzliwie obserwował jakiś kawał żelastwa. Był to miecz, nie wyróżniający się niczym specjalnym jeśli chodzi o wygląd, w dodatku nie posiadający żadnej aury. Nie wiedział skąd się wziął w tym lesie, ani czy nie jest przeklęty, ale ponieważ jego jedyną bronią była łyżka do butów zdecydował się w niego uzbroić. A ponieważ miecz nie odgryzł mu ręki ani do nie nie przyrósł odetchnął i ruszył w stronę Chimi(pierścień i te sprawy).

* * *

- Zrozum Daer, ja w życoiu nie słyszałem o żadnej Serice^^.
- To czemu pozostali potwierdzają, że to z tobą podróżowała?
- Nie wiem, ich się spytaj.
- Ich w swoim czasie, na razie tylko ty jesteś pod ręką. Jaki masz dowód, że jej nie znasz?
- Nie wiem, zadaj mi jakieś pytanie. Obojętnie jakie.
- Jaki ma kolor włosów?
- Brunetka.
- Źle.
- Widzisz? Nawet tego nie wiem^^.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 15-01-2005, 20:07   

Chimeria gwałtownie odwróciła głowę. Do jej uszu dobiegło leciutkie sapnięcie Akcjum.
Ch:Ty... śledzisz nas...-mruknęła wściekle pod nosem i wstała.
X:Gdzie idziesz?! -krzyknęła Xellas gdy Chimeria ruszyła w stronę schowanej Akcjum.
Ch:Muszę coś...- zatrzymała się wyczuwając niebezpieczeństwo. Zadarła głowę i ujrzała cień czegoś co leciało prosto na nią. Prędko cofnęła się i złapała za miecz. Cielsko stwora spadło ciężko i spojrzało na Chimerię. Ta już mruczała inkantację czaru i przystawiła ostrze miecza by go zakląć i zaatakować. Jednak zanim skonczyła usłyszała gwizd. Bestia odwróciła łeb i spojrzała na Akcjum.
A:hejo ^^ -krzyknęła i zamachała beztrosko. Stwór ruszył ku niej. Dziewczyna zaczęła uciekać tak by zostać w zasięgu wzroku potwora.
A:Zajmij się lepiej Mii Chimiś ^^ - zniknęła w głębi lasu.
Ch:Nie dam ci tej przyjemności wredna szkapo ><*- zupełnie zapominając o siostrach ruszyła za Akcjum.
X:Chimeria do choleryyyyyyy!!!!!!!!!!!!! ><** -poniosło się po lesie.
Chimeria tymczasem wściekle ścigała Akcjum prędko uciekającą przed bestią.
A:Może chcesz porozmawiać?^^
-WRAU!
A:WOLISZ KRZYCZEĆ??!!!!!!!! ^^
-Wrrrr >< -Bestia przyspieszyła i zaatakowała pazurami.
Akcjum podskoczyła i przyłożyła potworowi młotem, tak że uderzył w sąsiednie drzewo. Po chwili dziewczyna podeszła do stwora i pokazała mu małe pudełeczko.-zagramy?^^


Gdy Chimeria odnalazła Akcjum ujrzała dziewczynę siedzącą przy nie wiadomo skąd wytrzaśniętym stoliku i grała z bestią w szachy,
-Hyyyym?
A:Tak, zadaniem jest zbić króla ^^
-Hyyyym?
A:Zaczynamy?^^
-Hym^^
Ch:= ='''''''
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-01-2005, 01:27   

Tymczasem krol, a raczej pewien drow grzecznie stal na swoim polu.
W sumie, rola figury szachowej byla rowniez interesujaca, niemniej Vhriz zaczynal zastanawiac sie, co tez sie stanie, gdy w koncu zaszachuja biale*.


*bialy krol. Spodziewaliscie sie czegos innego? >P
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 16-01-2005, 20:54   

Chimeria usiadła na pieńku i przyglądała się akcji. Po pół godzinie przysnęła.

A rycerz nie wiadomo czemu nagle stanął. Spojrzał na nogi, które teraz do kolan pokryte były dziwną, zieloną substancją.
Y:Co za...#$^#$^*#%^.$# ><**** -próbował wyrwać nogę, ale nie dał rady. Sięgnął ręką po miecz lecz nim chwycił rękojeść ku jego nadgarstkom pomknęły twarde lecz elastyczne. Oplotły się wokół jego rąk, pasa i szyi uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
Y:CO ZA <CENZURA> <CENZURA>!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-01-2005, 21:01   

Drowowi znudzilo sie stanie w miejscu i udawanie krola. Nie zeby widoki byly zle (zabia perspektywa >]), jednak..Vhriz sie nudzil. Bardzo.

Niemoznosc wyrazenia sprzeciwu slowami sklonila go do uzycia innych srodkow niz werbalne.

Nim ktokolwiek zwrocil na niego uwage, na szachownicy pojawil sie, pracowicie wyryty w lakierowanym drewnie szpilka, run samoladujacej sie kuli ognistej.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 28 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group