FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 00:08   

-Miau.- kot zeskoczyl z rak zamarlej ze zdziwienia Chimerii, przebiegl obok ogniska i wskoczyl nizszemu mezczyznie na kolana.
-Miau!
- Durny drow. Znowu wpakowal sie w niewiadomo co.
-Miau!
-hmm?
-Miau! Miau!
-Mowze po ludzku.
-Miaaau.....
I tak rozmowa sie ciagnela.
Tymczasem wyzszy mezczyzna wyciagnal z torby podroznej plaszcz i rozdal je obu niekompletnie ubranym paniom.

<Wrona, kruk....sroka?>
Przejdź na dół
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 21-01-2005, 00:18   

Dziewczęta usiadły koło ogniska i owinęły się płaszczami
-Miło mi poznać tylko z kim mam przyjemność?
Xellas obserwowała nowych znajomych bardzo intensywnie, może chciała sprawdzić kim są, a może szukała ich kieszeni i schowanych tam kosztowności

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 00:39   

-Nazywam sie Zack- nizszy wstal i ucalowal kolejno dlonie obu dziewczat z szelmowski usmiechem- ten milczacy monolit to Mirrim. Razem mamy nieprzyjemnosc znac tego oto kota- co mowiac, podniosl na wysokosc oczu wkurzonego Vhriza - podrozowac, niestety, wyciagac go z roznych ciekawych sytuacji..jak ta tutaj- Zack wyszczerzyl sie radosnie i puscil kota. Po czym zaczal opowiadac pieknym, acz niespodziewanym gosciom kilka historii z zycia poszukiwaczy slarbow wziete.

Vhriza wielce cieszyla ta sytuacja. Obie dziewczyny zaabsorbowane wywodami Zacka, grzecznie siedzialy i nie rozrabialy.. co pozwolilo kotu oddalic sie i spokojnie wlezc na konia, ktory wciaz mial na sobie torby z bagazami.
Posrod tychze szybko odnalazl wlasna torbe. Choc nie tak dobrze zaopatrzona, jak swietej pamieci sakiewka, zawierala odpowiednie przedmioty, potrzebne do pozbycia sie przez czarownika przynajmniej czesci przypadlosci.
Zack wlasnie konczyl opowiesc, o tym jak wlamali sie do swiatynie Sune i wlasnie wynosili taki wielki diament przez okno komnaty, gdy polanke rozswietlil magiczny blask.
Gdy towarzystwu wrocil wzrok, obok konia stal pelnowymiarowy drow, otrzepujacy z siebie srebrny pyl.

Oczywiscie, nagi drow.
Powrót do góry
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 21-01-2005, 00:54   

Ch: O.o
X: >3
Z: ^_-
M: ...
V: >]
X: Striptiz!!
Zanim wampirzyca zdążyła coś zrobić Zack zasłonił drowa
X: Zawsze wiedziałam, że drowy mają osobliwe zwyczaje, ale że aż tak...Co sądzisz siostrzyczko?>]
Ch: Ta kokardka wyglądała uroczo^^
Obie panienki zaczęły coś szeptać między sobą, patrzyły w stronę Vhriza i chichotały

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 00:56   

Zachowujac resztki godnosci Vhriz poczal zakladac na siebie zapasowe ubranie. Gdy skonczyl, zaczal skladac zapasowa halabarde.
Gdy i to skonczyl, ruszyl w kierunku pewnej psinki z bardzo wrednym usmiechem.
Powrót do góry
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 21-01-2005, 01:04   

Psinka zasłoniła się pewnym wampirem
Ch: To ona! Wszystko jej wina!
X: Ależ co ty mówisz^^ Chimi bądź dzielna^^-wampirzyca oderwała ręce Chimerii od siebie- Panowie zostawmy ich samych^^-chwyciła nowych towarzyszy i wyprowadziła oniemiałych z obozu pozostawiając Chimi i Vhriza sam na sam...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-01-2005, 08:39   

Daer zamiast w Ysena skierował atak na węża, ale nie trafił. Powstał spory krater na polance, jak również hałas który zbudził rycerza. Ten z radością odkrył, że nie jest już dzikiem. Następnie postanowił coś zrobić z Daerem, który ponownie zwrócił się w jego stronę(Kai zdążył oczywiście znknąć) Reakcje półdrowa były spowolnione działaniem trucizny, więc nie za bardzo mógł nadążyć za przyśpieszonym rycerzem, a Ysen uznał, że półsmok powinien przeżyć trafienie jego sztyletem paraliżującym.

* * *

- Vhriz, o co ci chodzi^^?
- >).

Nagle się zatrzymał, gdyż usłyszał jakiś dziwny hałas. Coś jakby jakiś wielki potwór przedzierało się przez las w bardzo szybkim tempie. Wreszcie wyrwało się z chaszczy i okazało być szarżującym Ysenem na śmiesznie małym koniku. Konik wywalił się wkrótce potem, ale rycerz zdążył skoczyć w stronę drowa. Pancerną rękawicą odbił w bok cios halabardą i runął na Vhriza całym ciężarem.

- TY SUKIN... - przypomniało mu się, że Chimeria jest tuż obok. - ... kocie==. PRZEZ CIEBIE ZMIENIŁEM SIĘ W PARSZYWEGO ŚWINIAKA!!! UKATRUPIĘ CIĘ!!! Spalę na popiół, rozerwę końmi, obedrę ze skóry, a potem cię uduszę><!!! - Każde słowo akcentował waląć głową drowa o ziemię.
- o.O...
- Czemu uważasz, że to jego wina^^'? - Chimi spytała, najwyraźniej jednak nie miała zamiaru go powstrzymywać. No, może ustalić inną kolejność.
- Kiedy on się zmienił w kota zwrócił uwagę... pewnych mocy - Ysen spokojnie tłumaczył, jednocześnie w dalszym ciągu robiąc drowowi masaż tylnej części czaszki. - I te moce postanowiły się nami pobawić.
- Nie lepiej więc dorwać te "moce">.<?!
- Nie jestem pewien, czy one są upersonifikowane:|. Ale spróbować, można, tylko panienka raczy poczekać^^.

* * *

Xellas i kumple Vhriza mieli tylko wyjść z obozu, ale... zabłądzili. Gdy Xellas szukała drogi powrotnej mogłaby przysiąc, że słyszała jakiś wredny chichot.

- Mirrim, robisz się przezroczysty.
- ...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 08:45   

Mirrim spokojnie spojrzal na swoje cialo. Faktycznie, osiagnal calkiem sporo transparentnosc. Poniewaz nie stracil przy tym nic z materialnosci, wzruszyl tylko ramionami. Tymczasem Zack..Zack zniknal, ciagnac za soba swoj miecz.
Gleboka koleina urywala sie po paru krokach.
-Gdzie on polazl?- Xellas, jak sie okazalo, nie lubila przebywac sama w lesie.
-...
-Jestes tu jeszcze?

Odpowiedziala jej cisza.
-----------------------------------------------------------------------------
Tymczasem Ysengrin kontynuowal nieszczenie lasu drowem.
Do momentu, w ktorym nie poczul na karku uklucia.
-Mosci rycerzu. Pusc. Drowa. Natychmiast.- uprzejmy, acz stanowczy glos odezwal sie za plecami Ysena. Miecz, ktory dotykal jego karku, dodal tym slowom powagi.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-01-2005, 09:19   

Rycerz spokojnie puścił nieprzytomnego drowa, odsunął się i wstał. "Lekko" górował nad przeciwnikiem, wiec uśmiechnął się raczej perfidnie. Podniósł ręce do góry, pozorniew gescie poddania, faktycznie - bo na swój miecz nosił na plecach.

- Ysen, to znajomy, nie rób nic głupiego^^".
- Umie panienka popsuć zabawę==.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 09:21   

-Dziekuje bardzo- Zack wbil dlugasne ostrze w ziemie, po czym podszedl do lezacego drowa i zaczal go cucic.
Kopniakami w zebra.
Y- Chyba cie polubie >]
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-01-2005, 09:29   

Mara tymczasem zostawiła Daera w spokoju, była trochę zbyt osłabiona na długą zabawę.

- Nieźle oberwałaś.
- Zamknij się, Wilku.

* * *

Kai zastanawiał się, czy wyjęcie sztyletu byłoby rozsądne. Spojrzene, które rzucał mu półdrow mówiło wiele o tym, cos ie stanie gdy to zrobi.

* * *

Xellas biegała i piszczała jak oszalała wokół Mirrima. Mirrim bawił się w obelisk. Licho Leśne umierało ze śmiechu.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 09:35   

Drow doszedl do siebie calkiem szybko. zafundowal Zackowi kopniak w podstawe jego marzen.
Juz za mala chwile obaj tarzali sie po polance, okladajac sie przy tym niemilosciernie.
Ch- Przyjazn O.o
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-01-2005, 09:45   

- Wzruszające, jakbym był znowu w konwencie-_- - mruknął Ysen. - Gdzie Wampirzyca?
- Opuściła mnie w potrzebie i gdzieś tu pewnie jest==...
- Nie. Wyczułbym ją. Jest daleko.
- Hmm... Pewnie uprowadziła tego drugiego...
- ... By odprawiać z nim bachiczną rozpustę.
- Myślałam raczej o sprzedaży handlarzowi posągami, ale to też możliwe^^".
- Szukamy jej?
- Lepiej nie przeszkadzać^^". Wróci jak zgłodnieje, zawsze tak z nią jest^^".
- To wracamy do obozu, zobaczymy, czy Kai i Daer się pozabijali.

Oboje ruszyli z powrotem zabierając oba konie, a Vhriz i jego kumpel kontynuowali igraszki. Przestali dopiero po kwadransie, gdy zauważyli, że Chimeria nie patrzy i nie ma co się popisywać.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-01-2005, 09:57   

-Poszli sobie. Mozemy przestac >]
-><
Obaj wstali i usiedli jak cywilizowane istoty. Krotka rozmowa, ktora przeprowadzili, odbywala sie werbalnie, jak i przy uzyciu papieru. Drow, mimo powrotu do normalnych rozmiarow, glosu nie odzyskal.
-No dobrze. Pojdziemy tedy...- Zack pochylil sie nad rozlozona na pienku mapa- obejdziemy z tej strony..wy idziecie tedy?
'Nie mam pojecia. Ta grupa jest zbyt nieprzewidywalna. Poruszamy sie jednak slimaczym tempem. Dojdziecie pierwsi'- Vhriz szybko odpisal.
- Niech bedzie. Dojdziemy pierwsi na miejsce. Co mamy tam robic? Wejsc i wyniesc co sie da?
'Rekonesans. Pozostancie niezauwazeni. ... zreszta sam wiesz.'
-Tak, wiem. Cos jeszcze?
'Macie moje 'specjalne' rzeczy?'
- Zdziwisz sie, ale tak -ponad pienkiem przeleciala sakiewka drowa. Ten zlapal ja w locie i zadowoleniem wlozyl reke do srodka. Po chwili szukania wyciagnal jeden ze swoich plaszczy. Jak rowniez pierscien z wizerunkiem gryfa
' Bede sie zbieral. Znajdz Mirrima i ruszajcie. Ten las nie jest zdrowym miejscem'
-Ale zapewnia smaczne zarcie. Bywaj.
Drow dotknal pierscienia, jednoczesnie wypowiadajac w myslach slowo rozkazu. Po chwili na polanie stal dorodny gryf.

Za mala chwile lecieli nad lasem, szybko doganiajac rycerza i wilkolaczke.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 21-01-2005, 13:03   

Lecieli sobie spokojnie, gdy nagle Guriguri poczuł zew krwi. No może nie tyle krwi, ale na jedno wychodzi. Vhriz zauważył, że jego wierzchowiec wpierw zwolnił, a po chwili jego oczy przybrały kształt serduch.

- o.O...

Gryf gwałtownie przyśpieszył i zmienił kierunek, lecąc w siną dal. A dkładniej w miejsce, gdzie kołowało w powietrzu sporo innych gryfów. Gdy się zbiżyli, drow zauważył, że nie tylko kołują, ale także ryczą i atakują się.

"Gryfie tokowisko o_O" pomyślał. "Ratunku".

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 34 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group