FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 48, 49, 50 ... 53, 54, 55  Następny
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 16-02-2005, 21:13   

- Elf to elf, wszystkie są takie same==. Dobry elf to martwy elf.
- Nie zaczynaj znowu blaszaku. Wypij to i idziemy.
- Mowy nie ma. Zresztą mówiłem, że głowa mnie już nie bo... - rycerz nie skończył. Nagle ścięło go znóg i runął na ziemię.
- Ha, a jednak trucizna^.^!
- Nie Xellas, to tylko efekt uboczny. Nic mu nie będzie, ten eliksir jest specjalnie zrobiony dla ludzkiego organizmu.
- Ale on nie ma ludzkiego organizmu^^.
- ............. Ups^^. W takim razie troszkę sobie poleży^^.
- Świetnie==. Czyli, że sam muszę wszystko zrobić_^_... Ech - Vhriz, lekko poirytowany, kopnął rycerza w bok. Żadnej reakcji.
- On w ogóle oddycha^^?
- Nie wiem, niech ktoś sprawdzi. Ja idę - to mówiąc, Vhriz opuścił onsen i rozpoczął poszukiwania.

_________________
I can survive in the vacuum of Space


Ostatnio zmieniony przez Ysengrinn dnia 17-02-2005, 15:09, w całości zmieniany 2 razy
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2005, 13:53   

Gdy część pościgowa grupy opuściła już onsen, wśród pozostałych narodziło się pytanie
- Jeszcze herbatki?
...
No, dwa pytania^^"
- Co z tym? - patrząc na strzępek mazoku na podłodze
- Zaraz zmiote... - głos dochodził zza ich pleców, z miejsca w którym spokojnie siedział sobie Kai, w stanie powiedzmy że dobrym.
- Co ty tam robisz?
- Siedze sobie^^
- Tyle to widze.
- Więc po co pytasz? <wstaje i zamiata strzępki z podłogi> To chyba moje^^

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Aori Takera Płeć:Kobieta
Shonenai maniac^^


Dołączyła: 06 Paź 2004
Skąd: Z samego serca chaosu- czyli Warszawy..
Status: offline
PostWysłany: 19-02-2005, 18:59   

A pewien ciekawski królik wychylił łepek z kieszeni Xellas.
Mii pomyślała, że
-chce sałaty
-nie wie gdzie jest Skrzydlak
-chce do Skrzydlaka
-chce do domu..
Dziewczyna/ królik raczej >.>/ ruszyła noskiem. Doszła do ejszcze jednego aniosku:
-że chce z powrotem ludzką postać...
no, ale jak an razie w kieszeni siostry czuła się ciepłe.. Po co sie wychylac?^^
Tak więc.. z powrotem osunęła się w materiał i zasnęła.

_________________
Nigdy nie poddawaj się przeznaczeniu,
nawet wśród płaczu i złości
jest cos tak potężnego, że nie zdołasz sie oprzeć.
Takie jest prawo miłości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3010037
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 20-02-2005, 15:06   

Xellas postanowiła dotrzymać towarzystwa drowowi. Po wyjściu z onsenu znaleźli się ponownie w lesie.
X:Dlaczego akurat tu?>< -warknęła nieprzyjemnie. Drow puścił pytanie mimo uszu. Czuł obecność jeszcze jednej osoby.
Demon czekał na przybycie owej grupki w mniejszym bądź większym składzie. Jednak w tym momencie liczyła się dla niego jedna osoba,którą obrał za cel. Spadł znienacka na drowa, wbijając buty w jego ramiona. Kości Vhriza głośno chrupnęły. Drow zatoczył się, ale utrzymał pionową pozycję. Rozejrzał się by dostrzec przeciwnika, lecz tego nigdzie nie było.
Gdy odwrócił wzrok ujrzał kilka wyłamanych sosen lecących w jego stronę. Szybkimi ruchami ciała unikał ich ciosów, lecz przez to stracił wroga z pola widzenia. Gdy pewniej stanął na ziemi poczuł jak ktoś mu się wiesza na ramieniu. Na bolącym ramieniu. Demon,który przylgnął do ciała Vhriza ugryzł go lekko w ramię. Jednak to lekko starczyło, by drow poczuł przypływ niesamowitego bólu. Demon znikł, a drow miał spore problemy z poruszaniem się. Zupełnie jakby nastąpił paraliż ciała.
Xellas oczywiście postanowiła pomóc Vhrizowi. Jednak nie dane było jej dojść nawet w pobliże drowa.
Demon pojawił się na jej drodze. Spojrzał na wampirzycę i wyciągnął przed siebie dłoń. Xellas wysunęła pazury. Drobny łańcuszek zawieszony na nadgarstku demona zatrząsł się i po chwili w dłoni właściciela uformował się świetlisty łuk. Demon napiął cięciwę i puścił świetlistą strzałę. Coś w kieszeni Xellas poruszyło się. Mii wyskoczyła z kieszeni i zginęła w mroku. To zdekoncentrowało Xellas. Strzała przedarła się do celu, mimo że Xellas próbowała uniknąć ciosu. Ostrze wtopiło się w idealnie pomiędzy piersi wampira i rozłupało mostek, po czym przygwoździło do najbliższego drzewa. Xellas zawyła, po czym charcząc zaczęła wierzgać rękami i nogami. Wypluła z ust sporo krwi, która połaczyła się z tą płynącą z piersi. Oczy zapłonęły czerwienią. Xellas złapała za strzałę i próbowała ją wyrwać, jednak po sekundzie została porażona prądem. Zawyła po raz kolejny, ale tym raze z wściekłości. Nie mogła przemienić się, ani usunąć ostrza. A krew płynęła potokami.
-Spójrz.-usłyszałą flegmatyczny głos w głowie i mimowolnie przesunęła spojrzenie na strzałę, która przybrała kolor krwi. Furia w wampirzycy rosła, co owocowało wyginaniem ciała w najróżniejsze strony i pod najróżniejszym kątem. Jednak po chwili Xellas poczuła ogromne osłabienie spowodowany utratą czerwonego płynu. Wisiała na drzewie, przebita strzałą i posyłała mordercze spojrzenia na przeciwnika. Demon mrugnął gwałtownie, a strzała pękła rozsypując się na tysiąc kawałeczków. Xellas padła na kolana i zacharczała coś. Gdy podniosła głowę by spojrzeć na przeciwnika, tego jużnie było. Dziewczyna poczuła niesamowite pragnienie krwi. Takie uczucie zdarzało się tylko gdy Xopy była w bardzo złym stanie. Rozejrzała się. Ranny drow podniósł się właśnie. Po ramieniu powoli ściekała mu krew. Tik nerwowy zagościł w oczach Xellas. Jednak gdy poczuła zapach krwi, zemdliło ją. Złapała się za żołądek i skuliła.

Tymczasem Teanah poczuł przypływ niesamowitego pragnienia, którego nigdy wcześniej nie zaznał. Przynajmniej nie w taki sposób. Pragnienia świeżej krwi.
Uczucie o niesamowitym natężeniu , w pierwszej chwili niemal go nie powaliło. Zachwiał się lekko i oparł o ścianę.
Ch:coś się stało?-spytała słysząc lekkie poruszenie.
T:Nic.-odpowiedział szeptem. Wilkołak poruszył się niespokojnie. Oczy lodowego elfa zmieniły wygląd, a twarz wykrzywiła się w dzikim uśmiechu, gdy Teanah stwierdził, że skorzysta z zapasu krwi jakim dysponowała wiedźma we własnym organiźmie. Ale tego Chimeria nie mogła przecież widzieć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-02-2005, 09:35   

-Niedoczekanie twoje, diabelku- drow stal, nie zwracajac uwagi na sciekajaca z ramienia krew. Osiagnal taki stan, w ktorym rany przestawaly dokuczac, a wscieklosc przeslaniala racjonalne myslenie. Nie bylo racjonalnym podazyc sciezka astralna za demonem. Nie bylo, lecz Vhriz zrobil to, wywarkujac niemalze niezrozumiale zaklecie. Zniknal, pozostawiajac kaluze krwi.
Demon odczuwal zadowolenie. Wisial w nigdziebadz, chaotycznym miejscu, w ktorym pojecie trojwymiarowosci traci na znaczeniu. Pod* jego stopami unosila sie kula onsenu, zawieszona posrod tego morza chaosu. Demon z zainteresowaniem obserwowal walke snieznego elfa z pragneniem karminowego plynu. Zaniedbal jednak ochrony, rozsadnie zakladajac, iz nikt nie zdola go dosiegnac.
Tylko ze wobec Vhriza rozsadek nie mial zastosowania.
Demon poczul czyjas obecnosc na ulamek sekundy* przed tym, jak swietlista klinga spotkala sie z jego nadgarstkiem. Odskoczyl, lecz ramie ponizej lokcia powoli odplynelo na bok.
-Ty?!- oczy chlopca rozszerzyly sie na widok drowa
-Ja :] - ktory odpowiedzial szerokim wyszczerzem. Wielka, zakrzywiona klinga, ktora przyczynila sie do zredukowania demona o reke, zatoczyla krag- nie tylko ty, malutki, masz monopol na duchowa bron.
-Smiertelniku, popelniles blad, przybywajac tu. Smiertelny blad.
-Zalozysz sie?
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 11:20   

-Śmiertelny błąd…-powtórzył demon.
-Nie zabijaj.
Vhriz poruszył uchem. Nie zdawało mu się.
-Pani, jest tylko jeden. I sam. Lepszej okazji nie może być.
-… nie pouczaj mnie. Może potrzebujesz pomocy?>)
-Oj nie.-demon uśmiechnął się po raz pierwszy. W drugiej dłoni błysnęło długie ostrze. Głos zamilkł.
-Poradzisz sobie?- warknął z zadowoleniem Vhriz szykując broń.
-Zamknij się podrzędne stworzenie.- za plecami demona pojawiło się kilka czarnych kul, które po chwili pomknęły ku drowowi. Ten uniknął ich kilkoma ruchami, a jedną przeciął ostrzem. Te które spudłowały zawróciły kilka metrów za drowem i znów poleciały w kierunku ofiary. Demon natarł na drowa.

<łup> Teanah dostał garnkiem w głowę.
-Zboczeniec!!!!! –krzyknęła Chimeria ciskając czym się dało i co było pod ręką. Kai był pod ręką…
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-02-2005, 14:13   

- Blad - radosnie krzyknal drow i sparowal na odlew. Posypaly sie iskry a ostrza z trzaskiem rozdzielily sie, demon polecial w gore, Vhriz w dol, ladujac na kopule onsenu.
Demon uderzyl blyskawicznie, z gory, mierzac prosto we Vhriza. Ten ponownie sparowal, lecz tym razem pozwolil klindze przeciwnika zeslizgnac sie i uderzyc w kopule, ktora sprezyscie sprzeciwila sie atakowi. Demon nie spodziwajac sie tego, zrobil dwa kroki w tyl, staraja sie opanowac bron..i odlecial spory kawalek, gdy Vhriz uderzyl go poteznym cieciem z polobrotu. Swietlista klinga drowa gleboko wgryzla sie w cialo jego adwesarza.

-Dobrze, smiertelniku, bardzo dobrze. Ale to mnie nie powstrzyma!

-Zadziwic cie, demonku? W tym wymiarze nie zregenerujesz swoich ran. Do tego potrzeba polaczenia z astralem, a tego tu nie ma.
Irytacja wyplynela na przystojna twarz demona. Owszem, slowa drowa mowily prawde.
-Przy okazji, slugusie - glos drowa przybral stanowcze brzmienie- masz jakies imie? Nie wypada mi zabijac kogos, nie wiedzac, co na nagrobku napisac.


Ostatnio zmieniony przez Chimeria dnia 22-02-2005, 14:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 14:20   

-Twój! >) -demon był w swoim żywiole i gdy tylko drow opadł na kopułę onsenu wokół niego wybuchło kilka pocisków. Chimeria i Teanah chwilowo przygnieciony Kaim usłyszeli huk.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 14:27   

... Kai był pod ręką. Ale bynajmniej nie miał zamiaru trafić w wyznaczony cel. Zamiast tego zatrzymał się w powietrzu w środku drogi, przyjrzał się wyraźnie elfowi, który budził w chwili obecnej ciekawe skojarzenia (ciekawe dla mazoku), po czym się uśmiechnął i...
- To ja może nie będę wam przeszkadzał^^
... i zniknął. Jeszcze chwilę pobłąkał się po onsenie, wyraźnie czegoś szukając, po czym ponownie zniknął, bym tym razem pojawić się w lesie - niedawnym miejscu walki, by przekonać się, co się tu wydażyło. I może poprawić...

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-02-2005, 14:35   

-Nie mam imienia- nadal swym slowom dumne brzmienie- nie potrzebuje go.
-Szkoda. Pogadalibysmy sobie troche - glos drowa zabrzmial za plecami demona. Gdy ten odwrocil sie, Vhriza tam jednak nie bylo. Rozumiejac podstep ponownie odwrocil sie....lecz drowa nigdzie nie bylo widac.

Zrozumienie przyszlo wraz z poteznym ciosem z gory, uderzeniem, ktore trafilo na wystawione pospiesznie ostrze miecza. Ostrze, ktore zadrzalo po naporem dzikiej sily, z jaka drow uderzyl.
Demon zachwial sie i odskoczyl kilka krokow. Ramie, ktorym wladal mieczem, drzalo od wysilku. Sam miecz rowniez stracil spora czesc blasku.
-Co sie stalo? Tracisz sily? -Vhriz oparl z usmiechem swoje ostrze na ramieniu- pokroje Cie na kawalki, demoniku.
-Myslisz, ze mozesz mi zagrozic? Ty?
- W tym wymiarze, owszem^^ Smierc tu oznacza koniec >] Ostateczny- ostatnie slowo ponownie dobieglo demona zza plecow. Ten, pamietajac ostatni atak, rozejrzal sie po "niebie"
Nie wzial pod uwage, iz Vhriz moze faktycznie byc za nim.
Fakt ten stal sie dla niego bolesnie oczywisty, gdy duchowa bron drowa z chrzestem wbila sie w jego plecy i wciaz pchana, wyszla z klatki piersiowej, przebijajac demona na wylot.
-Nie lekcewaz wkurzonego smiertelnika, demonie. To lekcja na dzis.


Ostatnio zmieniony przez Kai dnia 22-02-2005, 15:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 22-02-2005, 14:37   

- Odejdź>.<!!! - jak wiadomo strach dodaje siły. Dlatego właśnie Chimi mogła podnieść Ysena. I rzucić.
- Ugh!!! - sto dwadzieścia kilo człowieka i zbroi powaliło Śnieżynkę na ziemię. Po czym się obudziło.
- Zimno mi, chyba umarłem - wymamrotało. Dopiero wtedy raczyło otworzyć oko. - Co tu się dzieje?
- Teanahowi odbiło><!
- Khem... Nie chcę mówić "a nie mówiłem", ale...
- Z drogi, konserwo><!!! - Ysen znowu poleciał, tym razem na ścianę.
- Koleś. Jeśli chcesz umrzeć wystarczy poprosić. Dla was elfów - wszystko.

Ułamek sekundy rycerz już lądował na elfie, waląc go pięścią w twarz. To znaczy chciał go walnąć, Teanah zdążył się jednak uchylić, nie zdążył się jednak uchylić przed resztą rycerza. Rycerz ponownie go przygniótł, tym razem jednak natychmiast się odtoczył, kucnął i wyjął miecz. Ten natychmiast buchnął ogniem.

- Drogie dzieci, pora na lekcję geografii. Dzisiejszy temat - efekt cieplarniany>].

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 15:01   

-Huh...-odetchnęła. -Ysen czekaj. >< Zapomniałeś, że najpierw pytasz a potem zabijasz?
-Oczywiscie panienko.
-Nie podoba mi się że tak nagle zaatakował.Mógł wcześniej.
Teanah zacharczał i próbował się wyrwać z uścisku rycerza, lecz ten nie puszczał.
-Ech, trzymaj go...szlag, głowa mnie już boli od tego ustrojstwa.-warknęła przymykajac oczy po czym wyszła z pomieszczenia starajać się nie wpaść na ścianę. -I nie zabijaj! Niech chwilę...
ŁUP!
Rycerz przygniótł Teanaha swoim ciałem. Efekt uboczny znów dał o sobie znać. Chimeria szybko opuściła pomieszczenie, mając nadzieję,że Teanah będzie potrzebował trochę czasu by zrzucić z siebie Ysena.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-02-2005, 15:11   

Demon wil sie, nadziany na ostrze niczym motyl na igle. Rana nie byla grozna, lecz to ostrze...ta bron wysysala z demona energie, coraz bardziej i bardziej.
-Slabniemy? Jaka szkoda. Myslalem, ze bedziesz wiekszym wyzwaniem- kpina w glosie drowa byla teraz wyraznie slyszana. Gdy Vhriz wyszarpnal ostrze, bron rozblysla czerwonym swiatlem i rozwiala sie.
- Idz do swej pani i powiedz jej, ze nastepnym razem straci cos wiecej, niz sluge.
-Jak smiesz..
Nie skonczyl. But Vhriza, solidny i ciezki, trafil go w twarz. Demon zrobil piekne salto i wyladowal twarza dol.
-Smie. Niech lepiej zacznie sie zastanawiac, jak oddac nam, co zabrala. Niech szybko sie zastanawia. A teraz wynocha stad. Zanim zmienie zdanie.
Demon wymamrotal jakies przeklenstwo, po czym zniknal.
A drow z namyslem podrzucil w reku malutki falchion.
Po czym usmiechal sie szelmowsko i prysknal palcami.
Po czym klasycznie znikl.
Powrót do góry
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 22-02-2005, 20:02   

Smoki maja ogólnie rzecz biorąc dość mocny sen. Do tego Daerian użył specjalnych wacików do uszu, tłumiących dzwięki. Naiwnie liczył, że może uda mu się zdrzemnąć...
Jednak rzuty zbroją z zawartością były "lekko" za głośne... Więc zlożecząc na czym świat stoi Daerian wstał, zalożył szlafrok i papucie, po czym dalej międląc coś pod nosem ruszył przedyskutować (w niezbyt grzeczny zapewne sposób) sprawę i wynegocjowac trochę ciszy...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 20:17   

W przejściu natknął się na błądzącą Chimerię.
-Daer?!
-Głośno...>< ZA głośno...
-To Ysen i Teanah. Nie mogę ich uspokoić. -pokręciła głową ze zniecierpliwieniem.-Może ty przemówisz im do rozsądku >)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 49 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 48, 49, 50 ... 53, 54, 55  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group