FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 75, 76, 77 ... 81, 82, 83  Następny
  Wielki powrót WiP-u!
Wersja do druku
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 05-05-2003, 20:32   

<dochodza do komnat goscinnych>

Shi : Zaprowadze was do pokoi... <odprowadza wszystkich do ich komnat, finala na koncu holu>

F : <stojac i ogladajac pokoj> Niezle sie tu urzadzliscie...choc myslalem ze Shinzoku zyja wylacznie w astralu, nie lubia zas swiata fizycznego.

Shi : <ignoruje ten komentarz> Niestety nie mamy nic w "mroczniejszych klimatach"...

F : Ja nie jestem Mazoku ty tepa palo! ^^""

Shi : Mazoku czy ich sluga...wszyscy maja fatalne gusty.

F : <drga mu brew> Dopiero co oberwales i juz chcesz dokladke?

<smok znika, zostawiajac go samemu>

F : <kladzie swoj niewielki plecak na lozku>W sumie to bardzo mi tu niemilo...wszedzie az czuc Biala Magia i obecnoscia wyskiej klasy Shinzoku. To nie sa klimaty dla kogos bazujacego na energii Shabbiego.

M : <z ironia> Czyzbys bal sie tutejszych smokow?

F : Zartujesz sobie? Po mordedze ktora przeszedlem zaden z obecnych w tym zamku smokow mi nie da rady...co innego jakby sprowadzili lokalnych Lordow...


<teleportuje sie do pokoju Sae>

S : <zaskoczona naglym "wejsciem"> AAAA! :shock: Czy ty nie umniesz pukac?!

F : Sorki ^^". Przez te lata "wchodzenia" jak Mazoku odzwyczailem sie...

S : Mniejsza z tym...o co chodzi?

F : Moze powinnismy juz isc i wypytac sie co i jak?

S : Niby mozna...

<ida korytarzami az dochodza do wielkiej sali gdzie siedza zebrani wysocy ranga Shinzoku...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 06-05-2003, 09:14   

<na horyzoncie pojawia się 10 sennin , Dakki i Irenicus dołączają do rodzeńśtwa>

IJ: No cóż bracia i siostry ,co sądzicie o zaistniałej sytuacji ....

Shinkouhyou: Super ,będzie następna jatka ^____^

Fugen Shinjin : Shinkou ,Wypluj te słowa , świat powinien być w ładzie i porządku !!!!!

Anejira: AAAaaa ZAMKNIJCIE PASZCZE ALBO POSKARŻE SIĘ WIELKIEMU MISTRZOWI !!!!!!!ech ,mieć rodzeństwo.....

Galaxia : Skarżypyta ,na kopyta ,język lata ,jak łopata ^^

Anejira : COOO????? <wyciąga paopei Dragon Rod> SMACZNEGO !!!!!!!
<Boom>

Galaxia : ANEJIRA wieśniaro !!!!! zniszczyłaś mi fryzurę :evil: <wyciąga paopei "Galactik Sejmitar">

<siostrzyczki się nawalają ^^>

< na dole Sat i Alira rozmawiają>

Sat : Alira ,czy patrząc na to co się dzieje czy mamy prawo czuć się lepsze ?

Alira:wiesz , różni ludzie ...... ^^

Vanille : <Głośno Gwizda > ŚWIIIIST !!!! <Walka ustaje > Te ,Joneleth ,mógłbyś mi przedstawić swoje rodzeństwo ^^

IJ: Khem ,no to tak o to siostry :
-Dakki So już znasz -Anejira Altena -Mystra -Galaxia -Rinoa -Belldandy
A to bracia : -Shinkouhyou -Fugen shinjin -Lantis -Balduran i ostatni najlepszy - MARILYN MANSON !!!!!!!!!!!!!!! ^____________^

All : GLEBA !!!!!!!!!!!!!

Vanille : No tak ,a gdzie Geshitenson ?

Galaxia : Geshitenson nie mógł przyjść ,właśnie gra w szachy z Yozenem ^^

Vanille : A jak tam wyrocznia ^^ ?

Lantis : Wy..WYROCZNIA ???? SKąd ty o niej wiesz ?

Van : A tak ^^,ale nie wiem kto nią jest

sennin : NO JAK TO KTO ????LoN ,Autorka i ..... LINA INVERSE !!!!!!!!!!!!!! ^^

All : Gleba !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

IJ : No dobra, braciszkowie i siostrzyczki ,idziemy na herbatkę ^^

<znikają >

<nagle z nieba spada Joneleth>

IJ: ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAA <BOOOOMMMM!!!!!> Dlaczego LoN zawsze mnie zrzuca a inni spokojnie siedzą T_T

<pojawia się Dakki>

D: Joneleth ,no cóż ,LoN zawsze ciebie zrzuca bo fajnie wyglądacz jak spadasz i się fajczysz ^^

<GLEBA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 07-05-2003, 10:04   


Sae i Final wchodzą do wilekiej sali. W środku siedzą same dostojne posctaci o jasnych włoach i jasnych oczach.
F: No, no przybrali nawet postaci dla nas wygodniejsze.
S: Nie ma to jak być lizuesm nie? :wink:
F: Najwyraźniej bardzo im zależy na twojej pomocy.
S: Tia...

Głos zabrał starzec z długą siwą brodą o jasnym spojrzeniu.
St: Witamy cię Kruku i dziekujemy, że zdecydowałaś się na przybycie.
S: Też bardzo mi mlo a teraz proszę abyśmy przeszli do sedna. O co chodzi?
St: Cóż za niecierpliwa rasa...Dobrze, przejdźmy zatem od razu do rzeczy. Nasz odwieczny wróg znany pod imieniem Chaotic Blue jakiś czas temu stworzył bardzo, ale to bardzo potężną broń. Jest na tyle silna, że może naruszyć odwieczną Równowagę. Do walki rzucilićmy wszystkie nasze siły, w tym także naszego Rycerza. Nai bracia, polegli, podobnie jak i Rycerz. Jednak, przed samą śmiercią, powołał sie na straszną moc Pani i zapięczętował tym samym owy śmiertelnie groźny wynalazek Chaotic Blue.
S: Ta broń- to rzeczy czy istota?
St: Istota...
S: Aha. No i w czym problem, skoro jest zapieczętowana? Jak się go chcecie pozbyć zdejmijcie pieczęć i tyle.
St: Nikt z nas i naszych wrogów nie może tego uczynić. Tylko ktoś posługujący się mocą Pani, bądź ktoś z jej piętnem mógłby tego dokonać.
S: Teraz mówisz do rzeczy. Czyli chcecie, żebym zdjęła pieczęć i co dalej? Skoro to cholerstwo jest takie potężne, może lepiej zostawić je nietknięte?
St: Liczymy na twoją pomoc w walce przeciwko temu.
S: Co? Chcecie, żebym walczyła z czymś z czym sami nie dajecie rady, biorąc pod uwagę fakt, że w moim świecie wasz wysłannik dał mi popalić? To się nie uda.
St: Jako sługa Pani, mogłabyś powołać sie na jej moc, bądź nawet ją przywołać. Przecież możesz to uczynić, prawda?
S: Mogę. I wtedy w najlepszym przypadku tylko siebie posle do Morza Choasu a aż tak mi się tam nie śpieszy. Znajdzcie inny sposób na pokonanie tego czegoś. To jest zbyt ryzykowne.
Sm1: Wierzymy, że pieczęć mogła w jakims stopniu osłabic mozliwości owego stworzenia. Wtedy jeden zmasowany atak, z pewnością przyniósłby rezultat.
S: Na waszym miejscuu zostawiłabym to w spokoju. Niech sobie siedzi gdzieś tam zapieczętowane.
St: Zrobilibysmy tak, ale nasi szpiedzy donoszą, że wróg też szuka istoty z piętnem. Pewnie w tym samym celu. A jeśli oni odtworzą to pierwsi...nasz świat ulegnie zagładzie.
S: Heh...Dajcie mi to przemyśleć....
St: Jak sobie życzysz.
S<cicho, wychodząc z sali>: Wpadnij do mnie, mamy parę spraw do obgadania...
F: Dobra.

Pokój Sae.S<mrużąc oczy i usmiechając się bezczelnie>: Dobra panie Rycerzu, a teraz jak na spowiedzi, czy aby twoja misja tu nie polega na przekonaniu mnie abym posłuzyła jako ten otwieracz tylko, że drugiej stronie?
F: Szczerze mówiąc to nie wiem.
S: Akurat..No mów, przecież prędzej czy poźniej i tak się dowiem.
F: Sae...ja naprawdę nie wiem. Dopiero tu miałem otrzymać rozkazy.
S: Dopiero tu? Hmmm...
F: A co sądzisz o tym wszystkim?
S: Cóż, mój paranoiczny instynkt każe mi widzieć inaczej tę historię.
F: Tobie też?
S<z usmiechem>: Chyba za długo przebywam w waszym demonim towarzystwie. Mam wrażenie, że to coś o czym mowa należy nie do demonów a Smoków.
F: I z pewnością jest tak potężne, że moze zachwiać Równowagą.
S: Tia...Pytanie tylko, czy ta gadka z pieczęcia jest prawdziwa...Bo jeśli jest...to pewnie nie długo powinnismy oczekiwać wizyty kogoś z drugiego obozu.
F: To raczej powinnismy zmienic lokację. Żaden demon nie będzie ładował sie prosto w paszczę lwa...tj Smoka :wink:
S: Racja. To jak? Idziemy pozwiedzać i posłuchać, co konkurencja ma nam do powiedzenia na ten temat? :wink:


_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 12:12   

F : Nie ma sprawy. Tyle ze musimy wyjsc stad w miare "dyskretnie" tak aby zaden Smok nie wiedzial gdzie sie udalismy. W przeciwnym wypadku moga stracic zaufanie i zaczac dzialac bez naszej wiedzy.

S : Calkiem sensowne...tylko jak to zrobic?

F : Dam rade oslonic nas przed ich zmyslami astralnymi. Ale to wymaga abys mi zaufala - musisz zmniejszysc swa energie niemal do zera, by nie zaburzyla delikatnej bariery, ktora utworze. Zaznaczam od razu ze jesli zmniejszysz swoja energie, stracisz na chwile sile, szybkosc i wiekszosc swoich zdolnosci - bedziesz zwyczajnym czlowiekiem. Zapewniam ze nie zamierzam wykorzystsc tej chwili slabosci do ataku. <patrzy wyczekujaco>

S : Dobra...zebym potem tego nie zalowala. <zmniejsza swoja aure>

F : <wymawia zaklecie, w starozytnym jezyku, ktore sprawilo ze otoczyl ich czerwony pentagram, nastepnie koncentruje sie by odnalezc siedzibe Mazoku w tym swiecie> Wyglada na to ze maja swoja baze w glebi ladu. A wiesz co mnie bardziej od tego dziwi? Na tym swiecie nie wyczuwam nawet pojedynczej aury ludzkiej...

S : Jak to?

F : Albo ludzie nigdy nie istnieli w tym swiecie, albo stulecia Odwiecznej Wojny spowodowaly ze wszyscy wymarli. W takim wypadku mozemy mowic o szczesciu ze w naszym wymiarze przeciwnicy nie sa w pelni sil - ludzkosc spotkalby ten sam los. <tleportuje obydwoje do zrodla wykrytej mrocznej energii>

<znalezli sie w mrocznej sali, w ktorej na scianach wymalowane byly symbole runiczne w jezyku starozytnym. Po srodku na duzym tronie siedziala postac w czarnym plaszczu i kapturze, spod ktorego widac bylo tylko jej swiecace, niebieskie oczy.>

Ma : Co?! Skad sie tu wzieliscie marne, smiertelne pomioty? Smiecie wtargnac do siedziby Wladcy Smierci?!

F : Heh...kolejny megalomaniak w stylu Phibrizzo. <spoglada na Mazoku> Wyluzuj demonie, jestesmy tu w interesach.

Ma : Nie robie interesow z byle ludzmi...kim jestescie?

F : <wskazuje glowa na Sae> Masz przed soba poszukiwany zarowno przez Mazoku, jak i Shinzoku tego swiata, "kluczyk" <ignoruje grozne spojrzenie jakie mu Sae posyla>. Jesli chodzi o mnie to moge jedynie powiedziec ze robie tu za poslanca dla Rubinookiego Lorda. <wyjmuje miecz i unosi go w gore by demon mogl zobaczyc>

Ma : Miecz Krwi ze swiata Rubinnokiego...dobrze wierze ci. Zwa mnie Maratuk, jestem zwierchnikiem tuteszych Mrocznych Lordow, pod naszym wladca Chaotic Blue. Domyslam sie ze skoro przyprowadzasz ze soba Wybranca Pani, to Rubinnoki pragnal zrobic nam ladny prezent. <staje z tronu>

S : Nie tak predko kolego! Nie jestem tu zadnym prezentem.

F : Zgadza sie...slyszelismy juz historie z punktu widzenia Smokow, teraz chcemy uslyszec co Mazoku maja do powiedzenia. Co to za "bron" Lorda Blue, ktorej tak sie obawiaja wasi przeciwnicy?

Ma : "Bron" Lorda Blue? <wygladal na nieco zdziwionego, ale po chwili wybuchnal szyderczym smiechem> Wiec to takich bajek wam nawciskali hahaha. Sam bym sie nie powstydzil blefu w takim stylu...

S : Jakich bajek? Ze niby nie ma nic takiego?

Ma : <uspokoil sie> Pewnie mieli na mysli legendarnego Wojownika, zamknietego pod pieczecia...ale co ja wam bede tlumaczyl - sami zobaczycie. <po chwili pokoj zniknal i pojawili sie w astralu>

<przed nimi stal przedmiot przypominajacy sarkofag, z runami wyrysowanymi na nim>

Ma : Hehe...kto z was jest na tyle odwazny by dotknac tego sarkofagu? Ostrzegam ze to moze bolec...

S : Nie takimi rzeczami juz mnie probowano przestraszyc... <wychodzi nieco naprzod ale zostaje powstrzymana>

F : <kladzie jej reke na ramieniu> Ja sprawdze...jesli jest tak jak podejrzewam to energia emanujaca z tej trumny nic mi nie zrobi. <podchodzi do sarkofagu i kladzie na nim dlon>

<w jednej chwili zostaje przeszyty niesamowita iloscia mrocznej energii - typowej dla Mazoku, niezaleznie w jakim swiecie>

F : <z lekko zachwiana rownowaga odsuwa sie do trumny> Taaaak...smoki wpuscily nas w maliny. To cos jest przeladowane Czarna Magia, a taka moze sluzyc jedynie do zapieczentowania Shinzoku. ktory uzywa Bialej.

Ma : <przenosi ich z powrotem do swojej sali tronowej> Trafny wniosek. To nie Smoki sa zagrozone przybyciem tego co siedzi w sarkofagu...tysiace lat temu Lord Chaotic Blue, wraz z moja pomoca zdolal zapieczentowac ten wybryk natury, zanim wybil cala nasza rase. Nie potrafie tego wytlumaczyc, ale ten Shinzoku jest nienaturalnie potezny...byl nawet w stanie mierzyc sie z naszym wlada, mimo iz nie jest Smoczym Krolem, a nawet Smoczym Lordem.

F : <z szokiem na twarzy> Jak to mozliwe?

S : Mam rozumiec ze to zly znak?

F : <odwraca sie d niej> Sae nawet nie masz pojecia jak potezny jest Demoni Krol w pelni sil...dla porownania - ja po treningu, ktory odbylem dostalem duuuzo wiecej mocy i bylbym w stanie bez wiekszego ryzyka pokonac np. takiego Hellmastera. A Shabby Polnocny NADAL straszliwie mnie przewyzsza i nigdy nie osiagne jego poziomu bo sa na to ograniczenia w mocy, ktora mi uzyczyl. A Krab o ktorym mowie to tylko 1/7 oryginalu...widzisz juz o jak wielkiej mocy mowimy?

S : Chyba tak... :shock:

Ma : Nie chcialbym przerywac wam niezwykle ciekawego dialogu <usmiecha sie wrednie, mimo iz nie widac tego pod kapturem> ale moje pytanie brzmi : Czy ty Wybran...a raczej Kruku, pomozesz nam unicestwic tego Smoka?

S : ......A jak to wplynie na rownowage tego swiata?

Ma : Nie ukrywam ze zrobisz nam tym wielka przysluge i zapewniam ze potrafimy sie nalezycie odwdzieczyc.

S : Musze to przemyslec...

F : Slusznie. Kiedy zadecydujemy co dalej - dowiesz sie szybko <znikaja, pojawiajac sie z powrotem w Palacu> Zostawie cie sama z przemyslaniami Sae... pamietaj tylko ze jesli mamy do czegos sie przydac - bezposredni atak na takie monstrm po prostu skonczyl by sie kilkoma niepotrzebnymi trupami. <znika, teleportujac sie do siebie>

<siada na lozki by o tym pomyslec i w tym momencie otrzymuje przekaz telepatyczny od Rubinookiego>

Sh : Wierze ze zapoznales sie juz z sytuacja...

F : Tak...chcialbym wic wiedziec czemu tu mnie wyslales.

Sh : Otoz zapieczentowany Shinzoku jest wybrykiem natury...tutejszy Smoczy Krol stworzyl go uzywajac uzyskanych w jakis sposob czesci zarowno Ognistego Smoka, jak i Nocnego Smoka.

F : On ma w sobie moc Ceiphieda i Vorfielda?!

Sh : Wlasnie...dlatego tez moze byc zagrozeniem, zarwono dla mojej wladzy jak wladzy mojego "brata", Chaotic Blue. Twoim zadaniem bedzie unieszkodliwienie go - ale ie zniszczenie. Masz go nalezycie oslabic, a potem sprowadzic do mnie...mam pewne plany co do jego mocy <szyderczy smiech>

F : Jesli to wszystko jest prawda, to nawet w rownoczesnym ataku a Sae nie mamy z nim szans! To jest potega wykraczajaca poza rozumowanie ludzi.

Sh : Cos wymyslisz...gdybym nie wiedzial co robie wysylajac cie z Krukiem - nie mialbym reputacji dobrego stratega
<urywa polaczenie>

F : Szkoda ze to ja musze tanczyc jak mi ten strateg zagra... <kladzie sie na lozku by wszystko przemyslec>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
raflik Płeć:Mężczyzna
Fenomen na jedną noc


Dołączył: 14 Lip 2002
Skąd: Z nicości swego akademickiego pokoju
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 07-05-2003, 15:59   

Nagle slychac straszne trzaski
Wszyscy slysza je i udaja do ich zrodla ktorym okzuje sie byc glowny Holl..
Widac tam mala kule energi... gdy wszyscy sie zebrali kula powienkszyla sie i... wyrzucila osmolonego...
S&F: RAFLIK!!!
Shi: a kto to jest i jakim prawem naruszyl przestrzen miendzysferna
R:<wstaje i otrzepuje sie> Cholerna maszyna do Bimbru... zawsze musi sie uszkodzic kiedy nalewam paliwa rakietowego do ruskiego denaturatu...
S&F: -___-
Shi1: KIM JESTES GLUPCZE
R: Hej... kto do wlasciciela Blue Haven mowi glu... zaraz... JA NIEJESTEM W BLUE HAVEN :shock:
SHI2: Niewiemy co to jest Blue haven ale ma to zwianzek z Mazoku... I JAKIM PRAWEM PRZESZEDLES
R: eeyyy... a mozna wiedziec gdzie sie wlasciwie znajduje???
S: znajdujesz sie w wymierze Chaotic Blue ty alkocholiku...
R: CHAOTIC BLUE :shock: O zesz w morde... niewiedzialem ze stworzylem przenosnik miendzy wymiarowy
F: widac stworzyles...
R: ale to miala byc Bimbrownia
S&F: -_____-
SHI3: A co to jest ten Bimber i Bimbrownia???
R: a Bimbrownia sluzy do produkcji Bimbru- Napoju Bogow
S&F: <GLEBA>
SHI1: Niewazne do czego sluzy za zlamanie zakazu ZOSTANUESZ SKAZANY NA SMIERC
F: Panie shinzoku... on sie moze przydac...
Shi: Niby czemu???
F: a to dlatego ze posiada miecz Jednego z naszych smoczych lordow<do raflika> Pokaz im Aqua
R: No dobra<wycianga miecz ktory lsni bladym niebieskim swiatlem>
Shi: rzeczywiscie...
F: a pozatym przyda sie w "eliminacji" tej broni...
Shi: masz racje... pozwalamy mu tu przebywac... ale pod warunkiem ze da nam skosztowac tego waszego napoju Bogow
R: musze miec odpowiedni sprzent<rozglandajanc sie po sali> ale mysle ze znajde go tu...
shi: Dobrze Mozecie sie rozejsc aha... zaprowadze ciebie do twojego pokoju
R: spoko 8)

_________________
Hollogram Summer - The Night of Wallachia

Fenomen na jedną noc
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 16:07   

<Tymczasem na górze Konron>

IJ: Weeeech ,nudzi mnie ten rozbierany poker , przecież i tak już rozebrałem was wszystkich ^^

All : WIELKIE DZIĘKI :[

IJ: Heh spokojnie ^^
<nagle do sali wchodzi wielki mistrz Tien Son ^^>

Geshitenson : Na chwałę Władczyni Koszmarów , Co wy tu robicie !!!!

<wszyscy bezczelnie wskazują palcem na Irka>

All : TO JEGO POMYSŁ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Geshitenson :Joneleth ,powinieneś być z Vanille , nie po to LoN nadała ci postać Dżinna żeby porzucać swoje obowiązki .Chcesz znowu czyścić wszystkie jej domy ?^^

IJ: Ale to oni się nudzili , niech wielki mistrz spojrzy na Marilyna Mansona ,on jakoś ma co robić ,więc nie jest nagi ^^

Geshitenson : Lepiej już idź , wiesz że Lina Inverse chodzi po całym Konronie ........

IJ: Ech no dobra

Lina Inverse : JONELETH !!!!!!!!!!!!!!! MIAŁEŚ BYĆ Z VANILLE I SPĘŁNIAĆ JEJ ŻYCZENIA!!!!!!!!!!!!!!!!! :evil:

IJ: Iiiiii to ja już sobie pójdę ^^ ....

LI : COOOO ???? NAWIEWASZ ?????
FIRE BALLL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
<Joneleth wypada z Konronu prosto w kierunku domu Vanny >

IJ: WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!
<spadł>

IJ :hę ,gdzie ja jestem ?
<pojawia się Dakki>
Dakki : Khem ,no cóż ,kiedy cię nie było ,lord DarkStar przebudował cały dom Vanille ^^

IJ: COOO ? O_O .przecież to wygląda jak ZAMEK ULTIMECJI A CAŁE WYBRZEŻE JAK ZATOKA ŚMIERCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dakki : Mówi się trudno .....

Vanille : CO TU SIĘ DZIEJE !!!!!!!!!! Dakki coś ty znowu narobiła ?????

Dakki : To nie ja ,to ona < wskazuje na dziewczynę siedzącą na schodach >

Vanille : SELPHIE ??????????

Selfi: tak to ja ciociu Ultimecio ^^ ,otóż w tym zamku grasują Weapony .....

All : WEAPONY ????????????????????????????????

Dakki : O ile mi wiadomo ich ulubionym pożywieniem były jamniki bojowe .....

IJ: heh ,to nic trudnego ,przyprowadzimy tu Zega i bedzie przynęta ^^

Dakki : Ty nieczuły %&$@$%^$@%^&**%#$!# ,JAK ŚMIESZ ATAKOWAĆ BIEDNE PIESECZKI ,a poza tym one skuszą wszystkie Weapony ...

IJ: Selfie ,jakie to Weapony?

Sel: Ruby , Saffire , Ultima ,Omega , Atma , Sky ,Earth, Nekro ,a na ich czele stoi Dragon Weapon ........

IJ :A widziałaś lorda DarkStara ?

Sel : lord DarkStar ostatnio był w bibliotece ...

IJ: Nieee ,on na pewno by sobie z nimi poradził ,przeciez to niszczyciel ^^

Sel : Spójrzcie .... Maryśka !!!!!!!!

IJ : COO ???? Jakiś żartowniś wszędzie sobie sadzi maryśkę .....

Sel :Ja wiem kto to jest => Vivi ^^ ,widziałam go kiedyś z Gandzią na plecach .....

IJ :A więc to Vivi sadzi marychę gdzie popadnie
,trudno ,najpierw trzeba się uporać z Weaponami ....
<pojawia się lord DarkStar >

IJ: mi-lordzie ,pocoś z willi Vanny stworzył zamek Ultimecji ?

DS : Tak jakoś wyszło ,chcę zaabsorbować moce Weaponów ,aby stać ponad wszystkimi ....

IJ : Przecież masz pomnożoną potęgę Volfielda ,DarkSta..tfu znaczy się swoją , Gaava ,Valgarva ,Edena , Kujaty , Odina , Gilgamesha ,Bogini Many ,a także szczyptę mocy LoN i wielu innych ^^,
Też bym tak chciał T_T

DS : Mimo wszystko weapony to niezwykle trudny orzech do zgryzienia ,muszę mieć ich moce .....

IJ:No cóż jak chcesz
<DarkStar wpada do domu >

IJ :chodźmy za nim !!!!!

<wchodzą do Domu , u progu drzwi widzą jak DarkStar znęca się nad Omegą ^^ >

DS : ZANTENTSUKEN !!!!!!!!!!!!!! <CIACH !!!!!!!!>
OW : TERRA BREAK !!!!!!!! <BOOM !!!!!!!!!!>
DS: ULTIMA !!!!!!!!!!!!!!!!! <BOOOM !!!!!!!!!!!>
OW : MEGIDO FLAME !!!!!!!!!!!!!!!<PLUM ^^>
DS :Ooo Pani Koszmarów ,mieczu zimnej i czarnej póstki ,uwolnij się z niebiańskich okopów i razem kroczmy ścieżką zniszczenia ,LAGUNA BLADE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <CIACH >
<Weapon zostaje zniszczony ,z niego ulatnia się moc ,którą lord wchłania >

Selfi : No dobra, wszystkie weapony juz zniszczone ,teraz trzeba znaleźć Dragona ....

Dragon Weapon : Czy ktoś mówił o mnie ?
DRAGOOOOON SNAKE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
<BOOM BOOOM BOOOOOOOM !!!!!!!!!!!!!!! ^^>

Vanille : Ech nie chce mi się brudzić rąk walką ...
<Dragon Weapon posyła pocisk ,który trafia we ..... włosy Vanille >

Vanny : Zniszczył mi FRYZURĘ I WŁOSY :evil: <wqrzona Vanille podchodzi do Weapona ze złowrogą Aurą ...>
ULTIMA !!!!!!!!!!!!!!! <BOOOM ,nieźle oberwał >
<Vanny przechodzi metamorfozę >

Vanny : RGAAAAAAAARHH !!!!!!!!!!!!!!!! < Vanny zamienia się w ..... SORCERESS ULTIMECIĘ >

Sorceress Ultimecia : Ty śmieciu ,jak śmiesz niszczyć moje włosy bezczelny psie TRIPLE APOCALYPSE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
<BOOOOOOOOM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!>
<BOOOOOOOOM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!>
<BOOOOOOOOM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!>

<Weapon już ciężko poraniony ,próbuje uciekać >
IJ & DAKKI : <pojawiają się przed weaponem> O nie przyjemniaczku ,zaraz skończysz żywot

DS: RGAAAAA !!!!!!!!! <wyziewa świetlisty promień który rozrywa weapona na strzępy , DarkStar wchłania Moc ......>

All : No już spokojnie

Vanny : Joneleth ,odnów mój dom ,chcę żeby było luksusowo ^^

IJ: Tak jest <klaszcze>
<po chwili rudera zamienia się w znakomity luksusowy apartament ^^>

SZWEDZKI STÓŁ < I wszyscy jedzą>

IJ : Zobaczmy co kombinują Sae ,Final & Co. ^^
<otwiera dziwną kulę >

IJ : hmmmmm.....no tak ,raflik znowu się upił ^^ ,aaaach ,rozkoszna herbatka
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 07-05-2003, 18:16   


W swoim pokoju.
S<myśli>: Jak ja uwielbiam takie sytaucje..."Ależ pomóż nam, to taka broń....zginiemy bez ciebie....". Prze to wszystko osiwieje przedwcześnie. Wygląda na to, że demony w tym świecie stoja na bardzo kruchym lodzie. Jeśli wypuszczę to coś, Równowage diabli wezmą a co za tym idzie i cały ten świat. Ale skoro tu i tak nie ma ludzi...Bo nie chce mi się wierzyć, że tak potrafią sie maskować. Jak to rozegrać, żeby zniszczyć tego odmeńca, samemu przy tym nie ginąc i żeby mi jeszcze wszyscy uwierzyli, że to dla ich dobra? To jest chyba niewykonalne...I dlaczego sie upierali na kogoś z piętnem? Skoro nie Pani go zapięczetowała to ja tu jestem całkowicie zbędna. Skoro nawet ten napakowany Rycerzyk stwierdza, że to ponad jego siły, to ja bez specjalnych treningów, ba, w ogóle bez treningów, bo albo mnie odcina, albo wstawia opoowieści z dreszczykiem co to mogę na ten świat sporowdzić. Można się normlanie nabawić stanów lękowych po czyms takim...Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem. Czuje, że coś mi umyka, ale nie wiem co...
To może po prostu zapytasz?
To co takiego mi umyka?
Pewien ważny fakt, to stworzenie łączy cechy Ceiphieda i Vorfielda.
Dobra, tego pierwszego znam, a ten drugi to kto?
[i] Odpowiednik Ceiphida.

Co!? :shock: To takie dwa w jednym?
Dokładnie. Jego siła jest gigantyczna, ale można ją przecież zrównoważyć. Wystarczy wymieszać dwa bardzo silnie emanujące demonie pierwiastki
Tia...tylko jak to zrobić? W tak krótkim czasie, się przecież nie da!
Kruku...Nie zapominaj kim jesteś
Pani...ja o tym nie zapominam, ale to niewykonalne! Nie mogę dorównać mocą jednemu a miałabym się zmierzyć z mieszanką?
To go zabij dopóki jest unieszkodliwiony
Takiż miałam plan, tylko jak mam to zrobić? Rozwałka sarkofagu nic nie da...Może go jednak najlepiej zostawić?
Niestety wszystkie pieczęcie z czasem słabną...
Pani, dlaczego nie chcesz mi pomóc?
Przecież ci powiedziałam co trzeba zrobić. Nie zawiedź mnie
No dzięki... Teraz mi jest naprawdę lżej....-teleport do pokoju Finala.

F: widzę, że ty też nie pukasz?
S: Jakoś dziś nie mam ochoty. Wiesz co? Najchętniej bym opuściła to miejsce...Jak mi przedstawiono sposób obezwładnienia tego, to aż mnie z nóg ścieło. Można przecież zrónoważyć jego moc posługując sie równie silnymi demonimi pierwiastkami...Wszystko byłoby bardzo fajnie, gdyby Shabby mógł ruszyć swój tyłek tu! Pogadałby z tym chaotycznym i może cos by z tego wyszło...
F: Rozumiem, że rozmawiałaś z Szefową? Powiedziała ci jeszcze cos ciekawego?
S: Tak, żebym nie zapominała kim jestem. Ona chyba nagle bardzo poczuła chęć by powrócić na ziemię. W życiu nie skumuluje takiej mocy! Nawet gdybym mogła...chyba wtedy przysługiwałby mi status jakieś bogini, nie sądzisz?
F: Dokładnie...Ja też nie mam najlepszych wieści.
S: Wygląda na t, że szefostwo olało nas i zdało na nasze własne pomysły.
F: Najwyraźniej.
S: Zażądajmy podwyżki, jeśli wyjdziemy z tego żywi....

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 20:25   

lord DarkStar : JJJAAAA CHCĘ !!!!!!!! JA CHCĘ POŁĄCZYĆ SIĘ Z BRATEM BY POŁOŻYĆ KRES TEJ NĘDZNEJ ISTOCIE !!!!!!!!!!!!!!

IJ : COOO ??? Sae nie sluchaj GO !!!!!!! O_O ,DArkStar jest o wiele potężniejszy od Shabbiego ,jak się połączą to DarkStar zdominuje shabranigdo ,więc przestanie istnieć ,a DS zachowa swoją moc która dodatkowo pomnoży się Z MOCĄ SHABRANIGDO !!!!!!!!!!
BŁAGAM NIE SŁUCHAJ GO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dakki :Chyba że chcesz mierzyć się z istotą doskonałą ^^

IJ :ZAMKNIJ SIĘ !!!!

Dakki :Jonelek ,napij się herbatki ,to ci dobrze zrobi ....

lord DarkStar :cóż istoto z góry Konron ,niech będzie ,ale jak sama mi zaproponuje to wiesz jaka będzie moja decyzja ..

IJ : O_O !!!!!!!!

Dakki : Mi-lordzie ,nie stresuj go ^^ ,a z resztą po co ci moc Shabranigdo ,przecież to lamus i słabiak w porównaniu do waszej wysokości ^^.......
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 20:49   

Noooom ,Lord DarkStar porzucił myśl absorbacji Shabbranigdo ^^

Mniaaaam pycha Kakao : P

..................
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 21:25   

F : <rozbawiony ostatnim komentarzem Sae> Hehehe...mozesz byc pewna ze ak tylko wrocimy skladam do Shabbiego wniosek o podwyzke :P.

S : A w czym on ci w ogole placi?

F : Sek w tym ze mi nie placi ^^". No powiedzmy ze od czasu do czasu moge liczyc na pewne fory, powolujac sie na niego w trudnych sytuacjach, no i mam prawo do zycia prywatnego.

S : A wspominales kiedys, ze mozesz miec na zadanie dowolna ilosc pieniedzy...

F : To prawda, ale tego nie traktuje sie jako zaplate - widzisz dla Mazoku jakakolwiek waluta jest oczywiscie bezwartosciowa. A piedniadze moge sobie "stworzyc" by moc sprawne operowac w srodowisku ludzkim, gdy mam jakas misje z tym zwiazana.

S : Uzyteczny bajer ;). Ale wracajac do sprawy - co robimy z tym "pogrzebanym zywcem"?

F : <wzdycha> Wiem ze nie masz ochoty sie w to mieszac i nie zmuszam cie. Jednak ja nie moge sie pokazywac w naszym swiecie bez tego Smoka na lancuchu...Shabby ma jakis plan jak wykorzystac jego moc i oczywiscie na mnie spada obowiazek sprowadzenia go tam, na dodatek juz unieszkodliwionego. To jest po prostu chore - ten Shinzoku przerasta moca nawet Shabbiego Polnocnego i to znacznie, a JA mam go pokonac?

S : A gdyby sprobowac zastosowac sie do rady Pani? Choc nasz Krab jest przeciez uziemiony w Kataart, wiec tu sie nie zjawi...

F : Sae, byloby mozliwe tu go sprowadzic...przynajmniej na krotki czas i pod inna postacia.

S : Hm? Jak?

F : Rycerz Shabranigdo jest narzedziem, wykonujacym wole Rubinookiego. Dlatego tez w wyjatkowych sytuacjach moze on sprowadzic swojego zwierzchnika do wlasnego ciala. Ryzyko jest w tym czy to cialo by wytrzymalo taka moc. Ale to i tak nic by nie rozwiazalo - tylko jedna czesc Shabbiego jest na wolnosci, reszta albo zniszczona, albo zapieczentowana. A 1/7 mocy Kraba nie dalaby tak poteznego pierwiastka demonicznego na jaki mielibysmy nadzieje.

S : <zamyslona> Warto by bylo choc sprobowac...jasne jest ze sami nie damy gadowi rady.

F : Ty Sae moglabys go zabic. Ale przyplacilabys to wlasnym zyciem, a byz moze nawet zaglada calego swiata.

S : Wiem, wiem juz to przerabialismy...

F : Wiesz...teraz jak o tym pomyslalem. Jest jeszcze jeden potezny Demon. Ale nie mam pojecia jakby go przekonac do wspolpracy.

S : O kim myslisz?

F : Lord Death Fog...choc jak mowilem - dla niego nie byloby w tm zadnego interesu, wiec nie wiem jakby go przekonac. Pozatym przekraczanie barier filarow to dla Demonich Krolow powazne przewinienie w oczach LoN.

S : To nie zmienia faktu ze wartoby z nim o tym pogadac.

F : <usmiecha sie lekko> Pewnie...tylko ze ja tam nie mam zadnego autorytetu a i watpie zeby uszanowal on ciebie jako wyslanniczke Pani. Musisz wziac pod uwage ze miedzy demonami z roznych swiatow nie ma stosunkow dyplomatycznych i nikt nie slyszal o czyms takim jak immunitet dla dyplomatow <po cichu sie zasmial>. Ale przemysle to - w koncu nie mam wyboru i jakos musze te sprawe rozwiklac.

<w tym momencie dostali wiadomosc telepatyczna od starszyzny Shinzoku. Nakazywala im ona zjawienie sie w sali obrad>

F : No coz...zobaczmy czego stare smoczyska chca... <teleportuja sie do wspomnianego pomieszczenia>.

<w sali powitali ich siedzacy na swoich stanowiskach Shinzoku...jednak tym razem juz w swoich astralnych postaciach>

Shi1 : Zostalismy poinformowani ze znikneliscie na jakis czas z palacu...

F : <lekko szyderczy usmiech> No coz...jestesmy tylko ludzmi i czasem potrzebujemy malej przechadzki dla rozprosotwania kosci.

Shi2 : Wyczuwam klamstwo w twoich slowach, slugo Rubinookiego. Probujesz odwiesc nas od prawdy.

F : <spoglada na nich powaznie> I kto to mowi? Cos mi sie zdaje ze rowniez i sludzy bogow nie graja tu jawnie.

Shi1 : Nie bylismy w stanie was wysledzic...ale domyslamy sie ze byliscie z wizyta u Wladcy Smierci.

S : Nawet jesli to co z tego? Wy nam wciskacie bajki o Mazoku zapieczentowanym, a okazuje sie ze to nie Mazoku lecz jeden z waszych.

Shi3 : <usmiecha sie wrednie> Nikt z nas nie powiedzial ze uwieziony jest MAZOKU.

Shi1 : Mniejsza z tym. <wszyscy wstaja ze swoich miejsc> Wszystko co robimy jest dla dobra swiata. MY jestesmy dobrem.

F : Hipokryci...<staje w postawie obronnej> Jesli tak wyglada "dobro" to ja wole juz dno zoladka Dark Stara!

Shi1 : Ty Kruku spelnisz nasze zyczenie, czy tego chcesz czy nie. A ty Slugo ciemnosci - uciekaj poki mozesz, inaczej zginiesz tu.

F : <szyderczy usmiech> Ooooo nie kolego...to wy tu zginiecie - zaczniemy od najbardziej wygadanych. <zanim sie spostrzegli wystrzelil promien energetyczny z prawej dloni, prosto na Shinzoku, ktory wysunal cwana obserwacje ze nikt nie powiedziel iz to demon jest zapieczentowany. Wiazka przeszyla go na wylot, zabijajac na miejscu>

Shi1 : <nabiera niebieskiej aury> Miejscie sie na bacznosci! Jest poteznijeszy niz myslelismy! <wszystkie smoki zaczynaja wypuszczac kule energetyczne w jego kierunku>

F : <odbija je bez problemu mieczem. Widzi jednak ze spora grupka napastnikow atakuje frontalnie, wiec wdaje sie w zwarcie z nimi. Sae znajduje sie w tej samej sytuacji> Niewazne ilu was jest, wykonczymy was po koleji! <mowi to scinajac jednego Shiznoku, po czym niszczac drugiego czerwona energia z bliskiego dystansu>

Shi1 : Bracia...trzeba sie odwolac do ostatecznej broni, inaczej przegramy.

<wszystkie smoki zdaja sie koncentrowac moc. Nastepnie wypuszczaja wspolne, biale zaklecie w kierunku zajetego walka Rycerza>

F : Nani? <zanim zdarzyl uniknac zostal trafiony centralnie. Wokol niego utworzyly sie biale sciany energetyczne, ktorych nie mogl przebic nawet przy pomocy miecza. Na dodatek z owych scian zaczely wystrzelac wyladowania Bialej Magii, paralizujace wieznia> Ghhhh, dlugo juz tak nie wytrzymam...Sae pewnie nie ucieknie dobrowolnie, a nie zamierzam im pozwolic dopiac swego. <ostatkami sil zdolal rzucic zaklecie teleportu na walczaca Sae. Pod jej stopami pojawil sie czerwony pentagram, ktory teleportowal ja do losowego miejsca - byle dalej od palacu. To zrobiwszy osunal sie na ziemie z wykonczenia i stracil przytomnosc...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2003, 21:44   

lord DarkStar : Czy Final powiedział DNO ŻOŁĄDKA DARKSTARA ? MASZ COŚ DO MNIE POKRAKO ?????

IJ :iiik ,mi-lordzie ,Final nie miał tego na myśli ,wops ,jest w tarapatach ,moze by lepiej mu pomóc ?

DS: pomogę mu tylko po to by go zabić ....

Dakki : <wyciąga stokrotkę> pomóc ,nie pomóc ,pomóc nie pomóć ....

All : GLEBA !!!!!!!!!!!!!!!!

Dakki : No co ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saerie Płeć:Kobieta


Dołączyła: 10 Lip 2002
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 07-05-2003, 22:51   


Dziewczyna obudziła sie na środku pustkowia.
S<myśli>: Gdyby to był nasz świat, stwierdziłabym, że jestem na Pustyni Destrukcji...Ja chcę do domu, ale przedtem muszę pokazać tym pokręconym Smokom, gdzie raki zimują :evil: Tylko jak tego dokonać? Poza tym przydałoby sie Finala wyciągnąć z niewoli. Jeśli mam cokolwiek zdziałać przeciwko temu z sarkofagu, to jego miecz będzie mi jak najbardziej potrzebny.

Usiadła po turecku, próbując ułożyć jakis logiczny plan.
S: Myśl dziewczyno...Jakbyś miała wymyslić historię...co byś zrobiła? Nie ma mowy o otwartym ataku, bo mogą mi zabic Finala, tu potrzeba dywersji. Musiałabym dostać nię niezauwaożona do ich siedziby, znależć Rycerzyka, uwolnić go i najlepiej nawiać do siedziby wroga. Zabawne, że ostanio pomocy szukam tylko u Mazoku...Zrodzona z człowieka, by zabijać demony...Życie lubi jednak płatać figle.

Sm1: Co z nim zrobimy?
Sm2: Ukryjcie dobrze. Ona z pewnościa będzie chciała sie tu zjawić po niego. Na szczęście dla nas nie jest zbyt silna.
Sm1: Jak to?
Sm2: Sam słyszałeś. eśli chciałaby sie powołać na moc Pani przypłaciłaby to życiem. Nasz wysłannik także podkreślał, że w walce nie okazała się zbyt groźnym przeciwnikiem, najwyżej przeciętnym.
Sm3: Nie zapominaj jednak, że sama Władczyni ja sobie obrała. A jej wyborów ja bym nie lekceważył. Wzmocnijcie ochronę. Nawet mysz nie prawa sie prześliznąć. A jego zamknijcie gdzieś głęboko i postawcie paru strażników.
Sm1: Tak jest!
Sm3: A my chodźmy na górę i pomyślmy jak przekonać naszą koleżankę by jednak poświęciła się otworzyła sarkofag. -wychodzą.

Zamczysko Smoków. Jeden z pomniejszych pokoików. W rogu pojawia się postać, od której emanuje silna aura smoka.
S<myśli>: Dzięki bogom za możliwości kamuflażu...
W pokoju znajduje jakieś długie, powłóczyste białe szaty. Owija sie w nie i wychodzi. Na wszelki wypadek okrywa też głowę. Cały czas próbuje namierzyć Finala.
S:Cholera, gdzie go schowali?
Głęboko w piwnicach
Dzięki za pomoc.

Dziewczyna, poruszając się bezszelestnie dotarła do owego miejsca, przez nikogo nie niepokojona. Wejścia do sali pilnowały dwa Smoki. Podeszła do nich ostrożnie.
St: Ej, tu nie mozna....-nie zdążył dokończyć, gdy dziewczyna zatopiła ostrza w jego trzewiach, drugi po chwili również zamilkł na wieki. Sae weszła do środka. Final wciąż znajdował sie w klatce o białych ścianach, leżał nieprzytomny. Sae dotknęła ścian. Czuło sie od nich białą magię. Jej, chwilowo, smocza aura bez problemów umozliwiła jej wejście do środka. Sprawdziła stan kompana- nieprzytomny i poważnie osłabiony. Podniosła go tyle ile zdołała.
S: Dobra panie Rycerzu, pora na ewakuację. Mam nadzieję, że troche im zajmie zanim sie zorientują, że cię nie ma. -znika.

Me: Kruku? Co ty tu robisz? I dlaczego twój kompan jest nieprzytomny.
S: Smoki pokazały prawdziwie oblicze. Właśnie odbiłam go z ich niewoli.
Me: Jak chcesz mu pomóc?
S: Powołując sie na jego miecz.
Me: Miecz? Nie widzę żadnego.
S: Spokojna głowa. Patrz i podziwiaj. -puściła do nie oko.

Gdy tylko wyszeptała cicho pewne słowa okrył ją ametystowy całun, po chwili zaczęła zmieniać swą aurę, by jak najbardziej upodobnić się do Rycerza.
S: Mort, gdziekolwiek ześ zniknął przybądź bo ktoś tu potrzebuje twojej pomocy.
Nagle przy Finalu zmaterializował się jego miecz. Jaśniał rubinowym blaskiem a jego właściciel zdawał się odzyskiwać siły.
Me<pozytywnie zaskoczony>: Mówiłaś, że jak go wyciągnęłaś z zamczyska pełnego Smoków?
S: Moja słodka tajemnica. A teraz niech wypoczywa. A z toba chciałabym porozmawiać.
Me: Rozmawiajmy zatem.
S: Żeby zneutralizować wasz problem trzeba dokonać fuzji dwóch bądź trzech bardzo mocnych i zarazem bardzo "demonich" artefaktów. Final wspominał, że mógłby na chwilę wezwać tu potęgę samego Rubinookiego, ale nie iem czy to przetrwa. Jednak wydaje mi się, że mam pewien pomysł.
Me: Zamieniam się w słuch.
S: Nie chcę wzywać dodatkowych Lordów na pomoc. Miałabym inny pomysł. Otó myslałabym o fuzji Morta- miecza Rubinookiego i zarazem symbolu jego potęgi z czyms ofiarowanym przez twojego zwierzchnika. Z tych rzeczy można powołać istotę, która być może byłaby nam wstanie pomóc.
Me: Cóż, pomysł wydaje sie raczej niedorzeczny a to za sprawą jednego szczegółu- jak chcesz z miecza i czegoś jeszcze stowrzyć coś co żyje? W ogóle jak chcesz to połączyć?
S: I tu zaczyna sie moja część. Nie tylko destrukcja jest mi przypisana. Tak mi się wydaje.
Me: Jak mam to rozumieć?
S: Ano tak, że teoretycznie byłabym wstanie czegoś takiego dokonać.
Me: Teoretycznie?
S: Tak.
Me<biorąc głęboki wdech>: Poczekajmy aż Rycerz sie obudzi, ja w tym czasie porozmawiam ze swoim zwirzchnikiem. Ale twój pomysł to jakieś szaleństwo.
S: Wiem, ale co szkodzi go rozważyć?

_________________
Miecz jest duszą samuraja, jeżeli kto o nim zapomni lub go utraci, nie będzie mu to wybaczone.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 08-05-2003, 07:27   

lord DarkStar : Mówisz o tym demonim Artefakcie ?<pokazuje światłobroń wyglądającą jak Lanca >

IJ : JA CHCĘ JA CHCĘ !!!!!

DS :Joneleth ,cicho żesz bądź !

IJ: A z resztą ,Sae chyba nie słyszała

DS : No cóż ,nie doruwnuje sile Gallvairi ale mimo wszystko jest potężna

Dakki :Choć IRek , idziemy do Sae ^^
<teleport>
Dakki : Witaj Sae,Aby połączyć to wszystko niezbędny będzie ci .... CESPEDAR !!!!! ^^ ,proszę weź go sobie ^^

C : Jaaa ,cespedar to dobry sługa ,Ooooo Tak
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Irenicus Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 08-05-2003, 16:06   

[Shinzoku zabierają Finala do lochów ,budzi się nie świadom niczego]

[tymczasem na górze Konron]

IJ :(iii ,Wielki Mistrz chyba śpi )

Dakki :<wydziera się na maxa> JONELETH CO TY ROBISZ ????

IJ:<szeptem> zamknij się !

Dakki : <szeptem> ,aaaa już rozumiem ,znowu chcesz zakraść się do komnaty wyroczni tsia ? :>

IJ:ta ,cicho ....

<Joneleth jest już pod drzwiami sali wyroczni>

Dakki :wchodzimy ?

IJ:Ty zostajesz !

D: Bo co ? :evil:

IJ:Bo ja tak mówię !!!!!

D:AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!

IJ: dobra, dobra ,choć ,ale już nie wrzeszcz ...

D : wiedziałam że to cię przekona ....

<wchodzą do Wyroczni >
<Ukazuje się Pani Koszmarów >

LoN : Joneleth ? A gdzie sernik ^^ ?

<GLEBA !!!!!!!!!>

<ukazuje się Autorka >

A : Ech ,no dobra ,co tutaj wyprawiasz ?

<ukazuje się Lina Inverse >

LI : JONELETH !!!!!!!!! DO GAROOOF !!!!!!!!!!!!!!

IJ :no tak ,jak zwykle przemiłe powitanie T_T

LoN : A więc ,czego pragniesz Jonie Irenicusie że odwiedzasz tę salę ?

IJ: Kim jest ta istota z którą Final i Sae mają tyle problemów ?

LoN : Ta istota to fuzja cząstki Cephieda i Volfieda ....

IJ :Ale jak ,cała moc Volfielda jest w lordzie DarkStarze ...

LoN : Otóż Volfield kiedyś stworzył artefakt ,pewną światłobroń która posiadała cząstkę jego mocy ,mimo to miał taką samą moc ,jak przed utworzeniem Artefaktu ....

IJ : Czy DarkStar zdoła ta istotę zniszczyć ?

LoN : Naturalnie , przecież ma znacznie większą moc niż kiedykolwiek przedtem ....

IJ:Kim jest ta istota ?

LoN : ta istota spekuluje z przybyszami z superprzestrzeni ...jest potężna ale nie bardzo ,podejrzewam że nie dorównuje nawet Fibrizzo ....jednak trzeba przyznać że przewyższa Xellosa .....

IJ : Dziękuję ci pani ...
<odchodzi>

Dakki :czyli co to może być

I J :aaaa kogo to obchodzi ^^ ,chodźmy się napić herbaty ,ale najpierw ...TRZEBA POMÓC FINALOWI !!!!!!!!!!!!!
<teleport do twierdzy Shinzoku >
<na miejscu widzą Raflika skutego łańcuchami >

IJ : Rety ,znowu on.......

Dakki :może by jednak go uwolnić ,co ?

IJ : no dobra .........
<uwalnia raflika>

Raflik : przybyli tu gdy spałem ,skuli mnie łańcuchami ....

D: dobra ,spokojnie ,spokojnie ,teraz trzeba znaleźć Finala ....
Najprostszy sposób to rzucić Dragu Slave ,ale wtedy wszystkich obudzimy

R : Nie mam zamiaru z nim podróżować!!! <wskazuje na Irka >

D : Rety ,weź ,jesteśmy w trudnej sytuacji ,ciebie oskubali z broni i wszelkiego rodzaju wynalazków ,więc bez współpracy się nie obejdzie

IJ :<medytuje > mnie to jest obojętne ,byle żeby znaleźć Finala ....
oooo Dziwna Kulo ,wskarz nam drogę ...........

Dobra ,IDZIEMY ,NA ODSIECZ WIED.. khem ,FINALA !!!!!!!!!! ^^

D: Zamknij się ,bo wszystkich obódzisz

IJ: no tak zapomniałem ....

<idą ,idą ,idą ,idą >
..............

<Trafiają do olbrzymiej Sali ...>

IJ: Dobra ,coś mi się wydaje że zaraz rozpocznie się jatka ,wszyscy mają bronie ?

Dakki : oczywiście :>

Raflik :ja jestem czysty ...

IJ: Hmm ,to będzie problem ,póki co ,weź to <daje raflikowi "Crom Fayr" ,zbroję cudów, Sandały świętego oraz Hełm Boskich mocy >
No dobra ,jesteś gotów ...

<Idą dalej ,dochodzą do piwnic>

IJ: iii gdzie my to jesteśmy ?
<nagle wyskakuje 10 shinzoku >

R :AAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <SZARŻA ^^>
A MACIE ,A MACIE ,TO ZA FINALA !!!!!!!!!!

<tymczasem Irenicus i Dakki siedzą sobie w kącie >
D : No przynajmniej jest czas na herbatkę ....

IJ : no pewnie ^^

<Raflik zmęczony ,przystaje>

D: chyba trzeba mu pomóc ,KEISEIGENJOU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <wyciąga wachlarz ,na shinzoku runęły torpedopodobne tęczowo-świetliste pociski ,wszystkie smoki nie żyją ,został tylko jeden nie dobity >

IJ :echhh ,plugawa istoto ,JUPITER THUNDER !!!!!!!!!!!!!!!!!

<Booom ,smoka nie ma ^^>

D : No , i da się razem współpracować ?

IJ : no daaa ...

R :Chyba tak
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
final-kun


Dołączył: 08 Lip 2002
Skąd: Na zywo z gor Kataart ^^
Status: offline
PostWysłany: 08-05-2003, 22:11   

<budzi sie na twardej posadzce>

F : Ughhhhh...<jedna reka lapie sie za glowe> Doslownie jakbym gral w rugby z banda Brass Demonow...

S : Spiacy krolewicz dochodzi do siebie...

F : <Nadal trzymajac sie za glowe> A teraz chyba mam halucynacje bo slysze jakis jadowity komentarzyk jakby prosto od Sae...

S : Bardzo smieszne...a teraz podnos tylek z gleby!

F : <wstaje gwaltownie> He? Wiec to nie byly halucynacje? ^^" No coz...zbyt duzo szczescia miec nie mozna.

S : Jeszcze slowo i pozaluje ze cie stamtad wyciagnelam :evil: .

F : <zaskoczenie na twarzy> Wyciagnelas mnie...? <Sae przytakuje> Chyba nie mam nic do powiedzenia jak - dzieki...

S : <nadal leko wkurzona> Nie ma sprawy.

F : <patrzy na miecz przy boku> Mort?! Przeciez zanim padlem od tego zaklecia wyslalem go do astralu zeby nie mogli mi go odebrac...

S : Wezwalam go, upodabniajac swoja aure nieco do twojej.

F : <teraz juz na serio zaskoczony> I on nie usmazyl cie energia Shabbiego, jak tylko go dotknelas? Hmmm chocbys nie wiem jak dobrze upodobnila swoja energie do mojej - Mort zalatwia kazdego kto probuje go uzyc, a nie jest mna. Cos mi sie zdaje ze cie polubil! <dostaje w napadu smiechu>

M : Cicho...

F : No nie...miecz ze slaboscia do kobiet :P. Kto by pomyslal...

Ma : <wtraca sie> Skoro Rycerz juz odzyskal przytomnosc...czy mozemy przejsc do rzeczy?

F : Hm? Cos mi sie zdaje ze jestem tu niedoinformowany.

<po krotkich wyjasnieniach...>

F : Artefakt pochodzacy od Chaotic Blue, w polaczeniu z Mortem? Ciekawy pomysl...ale nie wiem czy to bedzie wystarczajaco potezne.

S : Sam mowiles ze zwracanie sie do Death Foga to szalenstwo...a nic innego nie przychodzi mi juz do glowy.

F : Faktycznie...nawet gdybym wezwal tu Shabbiego to pewnie na wiele by sie nie zdal. Zreszta Krab wyraznie zwalil obowiazek tego zadania na mnie. To oznacza ze raczej nie bylby chetny do pomocy <zamyslony przez chwile>. Heeej...chwileczka - czy przypadkiem Rafl, Sat i Alira...nadal nie sa w tym zamczysku? :shock:

S : O_O" ......trzeba ich wyciagnac.

Ma : Macie na mysli swoich kompanow? Hmmm jesli zamierzacie uderzyc na palac to przyda wam sie pomoc.

F : Fakt...nie chcialbym skonczyc tak jak wtedy mimo ze tym razem nie dam sie tak latwo zaskoczyc...

Ma : <usmiecha sie okrutnie> Mam porachunki z tymi smokami...pojde z wami osobiscie.

F : <szybko oceniajac astralnie jego sile> Wyglada na to ze posiadasz mniej wiecej tyle mocy co Phibrizzo. Znasz tez jego sztuczki?

Ma : Znaczy sie - odbieranie zycia? Nie...kazdy Mazoku jest wyjatkowy. Hellmaster byl jedynym posiadajacym te zdolnosc. Moj tytul - Wladca Smierci jest tylko honorowa "naszywka". A to ze wzgledu na moje zaslugi w eliminowaniu pomniejszych ras. <tajemniczy usmieszek, oczywiscie niewidoczny pod kapturem zaslaniajacym twarz>

S : Czy przypadkiem przez "pomniejsze rasy" nie miales na mysli ludzi? :evil: .

Ma : <kpiacym tonem> Kto wie...ale nie czas na rozmowki - lecmy <i cala trojka przenosi sie do astralu>

<Atak na palac nie trwal dlugo. Uderzenie z zaskoczenia okazalo sie bardzo skuteczne. Do tego Shinzoku, zamieszkujacy zamczysko nie byli w stanie przeciwstawic sie trojce napastnikow, atakujacych blyskawicznie. W koncu dotrali do sali skad wyczuwalna byla energia szukanych zakladnikow. Okazalo sie ze Rafl, Alira i Sat siedzieli sobie w najlepsze w bufecie i obzerali sie nie majac pojecia o sytuacji>

F & S & MA : ==""""

R : O siema! Zarcie jest wysmienite siadajcie!

<do bufety wpada starszyzna Shinzokow, ktora nie ulegla atakowi poniewaz przebywala w wyzszych komnatach>

Shi1 : Co to ma znaczyc?! <spoglada na finala> To on jest na wolnosci?! Pojmac ich wszystkich!

Ma : Hahaha, sprobujcie szczecia marne gady! <szykuje sie do ataku>

F : Nie czas na to...policzysz sie z nimi kiedy indziej <tworzac czerwony pentagram pod ich stopami teleportuje wszystkich, oprocz nowo przybylych smokow, do siedziby Wladcy Smierci>

A : O co tu chodzi? :shock:

F : Wyjasnienia pozniej...Maratuk, czy Lord Blue przyslal nam juz swoj prezent?

Ma : <podchodzi do wielkiej urny i wyjmuje z niego jakis przedmiot lsniacy blekitnym blaskiem> Jak najbardziej. Oto i bron naszego poprzedniego Rycerza, ktory zginal w walce z napastnikiem, ktorego chcemy zabic. Lord Blue przystosowal te bron odpowiednio, zebysmy i my mogli z niej korzystac <podaje ja Finalowi>

F : <przyglada sie przedmiotowi i stwierdza ze jest to...> TOPOR WOJENNY?!?! Wolne zarty! Zaden Rycerz nie walczy niczym innym jak mieczem! Co my niby mamy z tym zrobic?! Polaczyc miecz i toporek? <szalenczy chichot>. Pozatym...cale zycie trenowalem szermierke - nie mam zielonego pojecia jak sie walczy toporami!!!

S : Spokojnie...byc moze bede w stanie zrobic z tych dwoch rzeczy cos mieczo-podobnego... Sprawdzmy to.

F : Niech bedzie... <podaje jej topor, a nastepnie swoj wlasny miecz - Mortisa>

S : <koncentruje sie i przybierajac, tryb "tworzenia" stara sie polaczyc obydwa artefakty...>

_________________
Kitto Dokoka ni "Kotae" Aru,
Umaretekita Kotae ga,
Hito wa Minna Sore o Motome,
Yarusenai Nogasenai
Yume ni Mukau no.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 76 z 83 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 75, 76, 77 ... 81, 82, 83  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group