FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
  Forumowa Mafia, edycja IV - Atkhakla i okolice
Wersja do druku
Potwór Latacz Płeć:Mężczyzna
Czajnik w Mroku


Dołączył: 05 Lip 2010
Skąd: Kraków
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 19-09-2010, 21:04   

Cień był raczej pewny swego. W przeszłości brał już zlecenia na magów i ci raczej nie mieli ochoty na pstrykanie palcami z nożem przyłożonym do gardła czy wbitym pod żebro.
Ale cóż wypowiedź Astharada była dosyć oczywista...
Liczy, że wróci nas tak niewielu by wypłacenie nagrody i tak się opłaciło... - myślał sobie krasnolud zasypiając.

Obudził go potworny wrzask. Cień zerwał się z łóżka, dobył sztyletu i sprężył się by odeprzeć ewentualne ataki wrogów... Ahh nawyki pomyślał sobie. Ubrał się pośpiesznie i poszedł zobaczyć co się stało. Okazało się, że chyba Astharad miał rację. Ktoś brutalnie zamordował poetę...
-Niech to młot trafi - zaklął cicho. Kto mógł zrobić coś takiego?
Pokręcił głową i zszedł na dół, akurat by usłyszeć pytanie Zackarego.
-Zamordowano Ov'tza - odpowiedział z kamienną twarzą.

_________________
Jestem wielkim Potworem Lataczem!!! <Ö>

"Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na ziemi której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi "
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora
 
Numer Gadu-Gadu
25993346
Athi Płeć:Kobieta
Apple Girl


Dołączyła: 21 Kwi 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 19-09-2010, 21:13   

Elene obudził straszny wrzask. Szybko wstała z łóżka,ubrała się i pędem zbiegła na dół z łukiem na którym była już nałożona strzała. Zobaczyła w półmrocznej karczmie niską postać i wycelowała. Nagle owy ktoś odwrócił się.
- Na bogów! Elen! - to był Cień, a trochę niżej zauważyła Zackarego.
- Cień, nie stój tak w mroku, każdy dureń pomyli cię z włamywaczem. - krasnolud przesunął się w bardziej oświetlone miejsce. - Co się tu stało?
- Ov'tz został zabity. - powiedział krasnolud.
- Niemożliwe... Już nas znaleźli...?

_________________
I looked at the world through apple eyes
And cut myself a slice of sunshine pie
I danced with the peanut butterflies
Till time went and told me to say hello but wave goodbye

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
3568587
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 19-09-2010, 21:27   

- Zamordowano Owca! – krzyknął z samego ranka do paladyna podeskscytowany karczmarz. Lyander skinął głową i kontynuował nakładanie różu. Nakładał go jeszcze dobre trzydzieści sekund, kiedy uzmysłowił sobie, co szynkarz chciał mu przekazać.
- Ale... co? Kto chciałby zabijać Owca? Znaczy... Rozumiem, że niektórzy by chcieli – ale był cholernym drowem, pomiotem Podmroku... I dlaczego agenci zła mieliby go zabijać? – zapytał na głos, wyrażając swe krańcowe niezrozumienie.

Odpowiedziała mu tylko cisza.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 19-09-2010, 21:33   

*** retrospekcja z okazji na Wrednego Asthariela Co Za Szybko Kończy ***


Gdy mroczny Astharad zmierzał do wyjścia z pokoju, o mały włos nie zakończył z nosem rozbitym o otwierające się właśnie drzwi.

- Och doprawdy, ta biurokracja nie ma końca... - wygląd kobiety, która pojawiła się w drzwiach, nasuwał pytanie, czy na pewno trafiła we właściwe miejsce. Jedwabna suknia koloru starego złota, zgrabnie opinająca ciało, dawała spore pole do popisu dla wyobraźni, a w kunsztownie upiętych nad karkiem intensywnie niebieskich włosach dźwięczały drobne wisiorki ze szlachetnych kamieni.

- Czy pani... - zaczął czarnoksiężnik, ale kobieta szybko mu przerwała.
- Szlachetny pan wybaczy, widziałam, jak tu wchodzicie, ale zatrzymały mnie sprawy nie mogące czekać. Nikt z tu obecnych nie wygląda na maga, a ja potrzebuję chwili oddechu od tego, hmm... Nazwijmy to, burdelu. - W tym miejscu Zack parsknął ukradkiem. - Wobec tego proponuję swoje usługi. Czy poświęci pan chwilę na zaznajomienie damy ze szczegółami zlecenia - zakończyła z szerokim, może nieco zbyt drapieżnym uśmiechem.


*** i powracając do właściwiej linii czasowej...***

Słysząc pytanie barda, Raen wychynęła z kuchni z kuflem grzanego wina w ręku. Jako, że również przygotowywała się do przetrzepania skóry zazdrosnemu panu od demonów, tego dnia miała na sobie już mniej formalny strój.

- Ktoś poderżnął gardziołko temu uroczemu półdrowowi z ogonkiem. Zastanawiam się, czy to ci wspomniani przez Asthajakmutam zabójcy, czy biedaczek naraził się wcześniej komu innemu. Grzanego wina, Zachary, mój drogi? I na przyszłość postaraj się nie paradować po mojej karczmie w towarzystwie swoich dziewczynek, kilka z moich kwiatuszków wpada w poważną histerię z zazdrości.

_________________


Ostatnio zmieniony przez GoNik dnia 19-09-2010, 21:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Agon Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2008
Status: offline
PostWysłany: 19-09-2010, 21:36   

- Słucham...? Czy dobrze usłyszałam, Ov'tz został zamordowany? - Aira była wielce zdumiona tą szokującą wiadomością i jednocześnie wściekła, ponieważ wczoraj nie miała ani chwili czasu, aby z nim porozmawiać, a bardzo chciała go lepiej poznać.
- Kto mógł zrobić coś tak okropnego?! Niech go dostanę w swoje pazury, a zostanie z niego tylko kupka popiołu! - oczy rozbłysły jej złowrogim płomieniem, a z koniuszków jej palców wydobyły się złote iskry...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 19-09-2010, 23:17   

-Spokojnie - Zack zwrócił uwagę ognistej osóbce- karczma nasza może i jest ubezpieczona, niemniej wolałbym nie przenosić się na promenadę na czas remontu, naprawde. Piwa? Raen czy oprócz piwa o poranku podajemy coś bardziej treściwego? Wiem, że wolisz nocny tryb życia, ale..
-Piwo o poranku daje siły na zmaganie się przeciwnościami losu!
-Rozumiem, dziś jemy w płynie....
-Ale oni go zabili! - Aira wyraźnie traktowała całą sprawę bardzo poważnie- W waszym lokalu! To..
-Nic nowego - Zack wobec braku alternatyw przyjął kufel od Raen. Na bezrybiu - może komuś podpadł wcześniej, może ktoś się połakomił na jego ekwipunek. Kto wie? Może i ktoś na nas poluje i będzie po kolei zabijał?
-Och przestań straszyć - Raen dosiadła się do grajka, po czym wspólnie zaczęli osuszać kufle - to jak będzie w sprawie organizacyjnej?
-Moi ludzie spotkają się z twoimi. Dojdziemy do porozumienia. Po tej wyprawie. U Arana?
-Z chęcią, mój drogi, z chęcią.

-Jesteście bez serc!- Lyander, po nałożeniu makijażu, w końcu dołączył do gości w wspólnej sali.
-Owszem. Piwa?
-Tak z rana? A nie pogardzę.
Powrót do góry
Agon Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2008
Status: offline
PostWysłany: 19-09-2010, 23:43   

- No dobrze, już dobrze, ale nadal mi się to bardzo nie podoba. A jakby tak zawiadomić gwardzistów albo Zakapturzonych? Może udałoby im się wykryć sprawcę? Albo może jest obecna na sali osoba, która umie czytać w myślach? Wtedy z łatwością można by było sprawdzić, czy ktoś nie ma czegoś niecnego na sumieniu. No bo chyba nie chcielibyśmy znaleźć jutro rano kolejnego trupa... - uspokojona już nieco dziewczyna nalała sobie wielki kufel piwa, a potem jeszcze jeden, i jeszcze jeden... Alkohol działał na nią uspokajająco, choć nie miała do niego zbyt mocnej głowy. Po trzecim kuflu zaczęło jej się mocno kręcić w głowie...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 20-09-2010, 07:14   

Żadne z zaklęć i mikstur Eoslynn nie mogło pomóc Ov'tzowi, zabójca wolał nie zostawiać niczego przypadkowi i swoją robotę wykonał starannie. Aż za starannie, skrzywiła się. Zeszła na dół i poprosiła posługacza z przywiędłym żonkilem za uchem, by przyniósł jej trochę wina. To powinno trochę złagodzić wspomnienie nieprzyjemnego widoku sprzed paru chwil. Usiądzie gdzieś w kąciku, napije się wina i świat znowu stanie się przyjemnym miejscem.
Zauważyła, że siedząca z szczupłym (!) krasnoludem elfka wyciągnęła z plecaka fiolkę białego płynu.
- Na ból głowy - odpowiedziała na pytające spojrzenie Eoslynn. Po odkorkowaniu buteleczki w powietrzu rozszedł się słodkawy zapach.
- Zdradzisz mi pani skład tego specyfiku? - zapytała uzdrowicielka. - Wyczuwam tu nutę belladonny i athelasu, a jako żyję nie słyszałam jeszcze, by te zioła miały takie zastosowanie. Zwykle stosuje się je zewnętrznie, do opatrunków na rany.
Żółte oczy Eoslynn wypełniło podekscytowanie. Nowa wiedza! Czy może być coś piękniejszego?

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.


Ostatnio zmieniony przez Saga dnia 20-09-2010, 09:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 20-09-2010, 08:55   

-Ryyyyychu!- krzyczał pan Kaszanka, karczmarz w szacownej tawernie- Nie uwierzysz co się stało!
-Co?
-Zamordowali nam gościa!
-A bo to raz?
-No tak, ale tym razem mogli mieć lepszy powód niż "Krzywoś popatrzał na moją małą". A sprawca niewiadomy. Zwykle krzyczą "I żeby każdy wiedział, że to Kotś Ktośiowski zarżnął tego kundla"!
-Ano... czyli skrytobójstwo.
-Słuchaj, a nie wiesz może czemu? Podawałeś im przecież piwo w czasie tej nasiadówki.
-Ano, tak.
-O co chodziło?
-O to co zawsze, wielka misja, zły czarownik, kupa szmalu... ale chyba napomknął też coś o agentach tego czarnoksiężnika.
-A nie wiesz, który z nich chciałby zabić Owca?
-Wszyscy lubią jagnięcinę...
-Nie, nie takiego Owca. Denat nazywał się Owc. Był półdrowem i miał kocie uszka.
-A, ten... nie wiem... każdy?
-Każdy?
-Był półdrowem.
-No tak, ale takiego się zabija na zasadzie: "I żeby każdy wiedział, że to Kotś Ktośiowski zarżnął tego kreta, co swój ryj spod ziemi wystawił"!
-Karczmarzu! Piwa!- krzyknął Zackary.
-Idź mu podaj, co Rysiu?
-Czemu ja?
-Bo... no boję się ich, to potencjalni mordercy. A ty... ty jesteś duży chłopak, duży i silny. Masz krzepę w tych swoich kogucich ramionkach.

Ryszard westchnął i poszedł nalewać piwo poszukiwaczom przygód.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 20-09-2010, 11:06   

To zdecydowanie nie był najlepszy dzień, jaki mógł sobie wymarzyć. Kogoś zamordowano – i co więcej, zdawało się, że zabójca... pomylił ofiary. Lyander mógł być przeciętnie bystrym paladynem, ale... rozumiał to, że jeśli zabójca kilka razy popełni taką pomyłkę, to może wybić połowę ludzi w Diademie. A wszystko dlatego, że ktoś nie był w stanie odróżnić zakichanego półdrowa od porządnego człowieka, którego skrytobójca mógłby wziąć na cel...? I jak tu się cieszyć?

- Wszystko będzie dobrze. Obronię cię, obiecuję... – rzucił uspokajająco do Airy. Ta tylko chlipnęła znad piwa – widać, było, że alkohol już na nią wpływał dość mocno.

Książę wykorzystał rozproszoną uwagę wilczycy, żeby spojrzeć na Zacka... Na jego twarzy nie dostrzegł oznak wyrzutów sumienia – znak, że ów nie zabił Owca... lub po prostu wyraz tego, że paladyn niezbyt znał się na psychologii, a ta cholerna bestia nie miała sumienia.

Rycerz westchnął ciężko – zabijanie złych magów było wyjątkowo łatwą pracą, ale od wszelakich zdrajców nieodmiennie dostawał sztyletem w plecy. Może to dlatego, że nigdy jeszcze nie ostrzegli go, że powinien uważać na swoje plecy...? Z drugiej strony, jeśli ten zabójca zamiar utrzymać celność, to bardziej zagrożeni byli wszyscy wokół. Choćby... Aira czy Rumianek. A to BYŁBY problem. Jeśli zabito by rycerza, a pozostawiono Rumianka, to Lyander mógłby liczyć na interwencję bóstwa, które przywróciłoby go do życia w podzięce za wierną służbę i heroiczną śmierć. Jeśli zaś ktoś wziąłby na cel Ruma... Cóż, książę umarłby – ale tym razem zdecydowanie mniej heroiczną śmiercią z głodu.

- Rum, przynieś no mi piwo...! Ale uważaj na skrytobójców z cienia! – zawołał do chłopaka, chcąc pozbyć się tych myśli.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Athi Płeć:Kobieta
Apple Girl


Dołączyła: 21 Kwi 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 20-09-2010, 11:07   

- Z chęcią bym zdradziła przepis, ale jak widać nie jestem zielarką. - powiedziała przepraszająco Elena.
- Oh, wielka szkoda. - nieznajoma chciała już odejść. Elen złapała ją za rękę.
- Czekaj. Nie powiedziałam przecież, że nie możesz go poznać. - z torby wyciągnęła mały woreczek - Mam nadzieje, że masz dobrą pamięć. - wysypała ususzone rośliny i kawałki kory - Nie wiem co jest czym, ale po kolei... - Elen zaczęła Eoslynnie tłumaczyć co najpierw musi ze sobą rozetrzeć, kiedy dodać do tego sok z tej białej kory, potem ile to gotować. - ...Na koniec dodać sproszkowane to, tylko nie za dużo, bo to silnie uzależnia. - z torby wyciągnęła ostrożnie skórzany mały woreczek, znajdowały się w nim ususzone pomarańczowe jagody - Mam nadzieję, że pomogłam. - uśmiechnęła się pogodnie i schowała wszystko z powrotem do torby. Po chwili jednak wyjęła znowu, niewielką ilość odsypała do osobnego woreczka. - To dla Ciebie... O nie poznałam Twojego imienia.
- Jestem Eoslynn. Bardzo dziękuje za zioła i wiedzę jaką mi przekazałaś.
- Nie ma za co. Jestem Elen. A to lekarstwo działa na wszystko, nie tylko ból głowy.

_________________
I looked at the world through apple eyes
And cut myself a slice of sunshine pie
I danced with the peanut butterflies
Till time went and told me to say hello but wave goodbye

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
3568587
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 20-09-2010, 11:51   

- Piwo z samego rana, bleh… Wariat!
Ciężkie jest życie giermka, zwłaszcza kiedy ma się za Pana skończonego idiotę, ale cóż robić. Niezbyt chętnie Rum podreptał po trunek dla paladyna, bardzo uważając na skrytobójców z cienia, ze słońca zresztą też. Nocne morderstwo niezbyt go interesowało, szczerze mówiąc nawet nie zauważył wczoraj pośród gości tego Owca. Ale świadomość, że ktoś zabija i nie ma zamiaru się do tego przyznać, była bardzo niepokojąca.
- Poproszę piwo. – Wielkolud do którego były skierowane te słowa nie zwrócił uwagi na chłopca.
- PIWO PROSZĘ! – wydarł się Rumianek.
- Hę?! Nieletnim nie podajemy… - odparł ten, na którego wołali Brzydki Rychu.
- A w ogóle co ty tutaj robisz mały, do mamy wracaj.
- Służę, wiernie i w miarę możliwości jak najmniej, temu tam błyszczącemu. I on chce piwo.
- Hmm… No dobra, masz, tylko uważaj żebyś nie rozlał.
Chłopczyk spojrzał na Rycha z wyrzutem. Był giermkiem od trzech lat, noszenie piwa to miał w małym paluszku, a tu mu będzie taki przyganiał. Rum odwrócił się na pięcie urażony i odszedł z ogromnym kuflem w ręce.

- Twoje piwo, Panie. I ten, tusz do rzęs ci się rozmazał…

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 20-09-2010, 12:09   

Cherubinek pociągnął Ryszarda za fartuch. Popatrzył na niego tymi swoimi wielkimi, niczym dwa kryształowe jeziora oczętami i szepnął słodkim głosikiem:
-Proszę piwo.

Kuchcik poczuł straszną niechęć do tej pięknej, anielskiej twarzyczki. Była zwyczajnie za ładna, jej urok przechodził ludzkie pojęcie. To okrutnie niesprawiedliwe, że ten maluch jest taki śliczny, a Ryszardowi wstyd światu w oczy patrzeć.
-Hmm… No dobra, masz, tylko uważaj żebyś nie rozlał.- odmruknął.

Gdy chłopczyk podał Lysanderowi trunek, Ryszard patrzył jak paladyn łka:
-Och, a gdyby zadźgali mojego Rumianka? Coś strasznego! Tego niewinnego aniołka! Lub panią Airę, nadobną różę, rozświetlającą mrok smutku, który spadł na nas po śmierci Owca? Ach, jakie to straszne.

Paladyn był z całą pewnością mistrzem łkania. Dwie łezki ściekały mu po kształtnych, niczym u posągu jakiegoś bóstwa kościach policzkowych lekko tylko rozmazując makijaż. I nie smarkał. Ani jednego pociągnięcia nosem. Gdy Ryszard płacze zawsze jest okropnie zasmarkany... ale Ryszard jest kuchcikiem a paladyn... no, paladynem.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!



Ostatnio zmieniony przez Sasayaki dnia 20-09-2010, 12:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 20-09-2010, 12:35   

Eoslynn pilnie notowała wskazówki otrzymane od nowej znajomej.
- Dziękuję Elen - uśmiechnęła się. - To wspaniałe lekarstwo. Ciekawa jestem, co by się stało, gdyby dodać trochę zieleni malachitowej... Taak, warto spróbować.
- Przepraszam, chłopcze z żonkilem - zwróciła się do przechodzącego nieopodal Ryszarda. - Czy mogłabym prosić karafkę czystej wody, koniecznie czystej, bo destylowanej pewnie nie macie? I kufel do piwa, krzemionkowy i trochę cytryny. I spirytus, seteczkę. Dziękuję.

Elen i krasnolud przyglądali się szeroko otwartymi oczami uzdrowicielce, która mamrocząc do siebie rozcierała w kuflu do piwa zielone kryształki.
- Tak, jeszcze spirytus, trochę soku z cytryny, żeby zmienić środowisko.
Popatrzyła na Elen nieco nieprzytomnym wzrokiem. - Pozwolisz, że użyję odrobiny Twojej mikstury?
- W porządku - łowczyni przyglądała się machinacjom półelfki z rozbawieniem połączonym z fascynacją.
- Dzięki. Jeszcze tylko zamieszać. Ha, skończyłam. Powinno w mig goić siniaki. Ktoś chce spróbować? - Rozejrzała się z nadzieją.

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 20-09-2010, 13:23   

Towarzystwo siedzące (lub w przypadku Ruma - stojące) przy stole z zaciekawieniem obserwowało (poza paladynem, w tej chwili z zacięciem godnym lepszej sprawy próbującym poprawić makijaż - z mizernym skutkiem, bo ostatecznie wsadził sobie do oka szczoteczkę od tuszu i zapłakał rzewnymi łzami), jak Ryszardowe oczy stają się coraz bardziej okrągłe i wyłupiaste, w miarę jak Eoslynn z pełną powagą wymieniała, czego potrzebuje do eksperymentu. Całe szczęście nie zażyczyła sobie czystego kufla, inaczej biedny chłopak chyba by się przewrócił z wrażenia.

- Ty, kuchcik, może się zgłosisz na ochotnika? - giermek posłał biednemu Ryśkowi niewinne spojrzenie, jednocześnie wcale złośliwie myśląc nad tą piękną chwilą, kiedy pająkowaty posługacz będzie zwijał się i wyginał w wygódce, targany wewnętrznymi sprzecznościami. Tudzież, jeśli specyfik nie jest jednak pijalny i będzie stosowany zewnętrznie - kiedy weźmie i wyżre mu dziurę w łydce, na którą właśnie zamierzał się kopniakiem. Nie będzie na niego patrzył z góry taki gruzłowaty wyrostek!

Nieoczekiwanie pomysł młodego poparł kucharz, który z radosnym rechotem przyznał, że Rysiek to ma żołądek jak koza - niczym wyściełany stalą. Chcąc nie chcąc, Ryszard podszedł do zielarki, po drodze zarobiwszy butem Rumianka.

Okolica zamarła w oczekiwaniu na efekt mikstury.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 4 z 10 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group