FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
  Miotla dla Seriki:
Wersja do druku
Satsuki Płeć:Kobieta
Fioletowy Płomyczek


Dołączyła: 13 Lip 2002
Skąd: Aaxen, zamek Elieth ves Aeriei nad Morzem Płaczu
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 06-05-2004, 20:43   

Paniusia w różu już zabierała się do pociągnięcia w swoją stronę Arii. Już, już przysuwałą ku niej swoją straszną, łapę z paznokciami pomalowanymi na różowo. Zmieniła zdanie - postanowiła się nie brudzić.

I nagle...
nagle...

Spadły na nią śmieci. Skorki od babanow, papierki, resztki jedzenia...


Mieszkańcy przechodzili obok portalu bez większej uwagi, słodkie zapachy i lekki wietrzyk niezbędny przy portalach Nie robiły na nich wrażenia. Obiekt otoczono barierkami ze sporym wejściem z jednej strony. I był napis, duzy, porządny i wogole taki, zeby każdy go widział. "Śmietnik".
...Był bardzo twóczy...

_________________
Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
i nie wybaczy nikt chłodu ust twych
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Vel Płeć:Mężczyzna
Deskorolkarz


Dołączył: 08 Lip 2003
Skąd: POLSKAAAAAAAaaa
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2004, 17:15   

Żmija (rozmiar anakondy wielce Velowi nie odpowiadał, toteż powrócił do mniejszej i, co za tym idzie, bardziej poręcznej formy) wykorzystała fakt ogólnego zdziwienia i wpełzła pod najblizszy, obrzydliwie czerwonawo-różowy mebel, poprzepełzała między różnymi sprzętami w pokoju i niezauważona dała drapaka z niewygodnej sytuacji. Wąż miał zamiar poobserwować trochę wszystko z ukrycia- na pomaganie przyszłym aktorom będzie jeszcze czas ;P

_________________
Ej cze
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 07-05-2004, 17:49   

Twarz paniusi wyglądała przez chwilę jak pyszczek świątecznego karpia. Na przemian otwierała i zamykała usta, nie wiadomo, z szoku, z oburzenia, czy też z obydwu tych powodów. Kiedy w końcu doszła do siebie na tyle, żeby wzajemne położenie szczęk weszło w stan równowagi, przymrużyła z wściekłości oczy i wykonała drobny gest dłonią. Portal zniknął bez śladu.
- Zapłacicie mi za to... - wycedziła.
- Nie, moja droga - wyszczerzyła się w uśmiechu Sat. - Przeszukamy ci zamek, znajdziemy naszych kumpli i powiemy ci "papa". A, może najpierw przerobimy zamek jakoś mrrrrrrocznie i gotycko. Podoba się? :>
- Ciekawe, jak masz zamiar to zrobić - warknęła Różowa Dama.
- O tak! - Sat otworzyła przed sobą portal. Czy raczej chciała go otworzyć... Nic się nie stało.
- Eeej... - -" Co jest?
- Sądzisz, że nie kontroluję wszelkich przejawów magii we własnej siedzibie? - paniusia uśmiechnęła się lekko, za to z wyraźnią satysfakcją. - A teraz dobrze wam, radzę: ALBO zrobicie dokładnie to, co wam kazałam, ALBO...
- Chyba cię pogięło! - warknęła Aria, ale reszta popatrzyła po sobie niepewnie. Jeżeli ona naprawdę dobrze panowała nad magią tego miejsca, to ich sytuacja była raczej niewesoła.
- Lepiej róbmy, co każe - szepnęła Serika. - Lepiej, żeby się czymś zajęła - stwierdziła i mrugnęła do Klejnota. - Dobra, to kto mi powie, kim jest ta cała Emeraude? ^^"
- Naprawdę nie chcesz wiedzieć... - westchnął Daer, po czym przyjął postawę rasowego bohatera romantycznego i wyrecytował:
- Och, ukochana, zniszczę ten świat, przez który tyle wycierpiałaś!
- Eeee... że co? ^^"
- Teraz masz zalać się łzami i błagać go, żeby był dobry - podpowiedziała Avellana.
- Ma ktoś cebulę? - szepnęła Serika. - Sama z siebie się nie rozpłaczę...
- A tam nie widać jakichś resztek? - Sat siegnęła do sterty śmieci i podetknęła coś Serice pod nos.
- O fuu... - cokolwiek to było, zadziałało bezbłędnie. - Och, ukochany, jestem gotowa ofiarować swoją duszę za ten świat! Wycierpiałam tak wiele... - tu dziewczyna zaczęła dusić się ze śmiechu i bardzo, bardzo się starała, zeby wyglądało to jak łkanie... - ale mogę znieść nawet więcej dla dobra tego świata! - tu nawet udało jej się dramatycznie pociągnąć nosem.
- Ależ ukochana!... - przejął pałeczkę Daer.
Reszta drużyny wyglądała, jakby zaraz miała poprzewracać się ze śmiechu. Tylko instynkt samozachowawczy pewnie ich przed tym powstrzymywał. Stali więc tylko, zaciskając usta dłońmi i starając się być względnie cicho... Paniusi natomiast wyraźnie poprawiał się humor.
- Świetnie, świetnie! Może jednak nie zabiję was... tak od razu.
- To nie brzmiało zachęcająco - mruknął Bambosh.
- Och, a ten ze ślicznymi kapciuszkami taki posępny! Masz taką uroczą minkę...
- Nie jesteśmy KAPCIUSZKAMI! - zaprotestowały Bamboshki, ale paniusia nie przerwała.
- ...że aż kogoś mi przypominasz... Ach, już wiem! Tylko muszę ci skombinować parkę... Hmmm... KROPEK! Kropeczek!
- Ciekawe, kto nosi takie kratywne imię? - zastanowiła się półgłosem Avellana. Jej wątpliwości szybko się wyjaśniły - po chwili w pomieszczeniu pojawił się znajomy częsci towarzystwa demon. Z miną wskazującą na to, że za tego typu upokorzenie najchętniej rozszarpałby kogo żywcem. Byle powoli...
- Kjopeciek, mój śłodziusi, pośpsiątaj tu! - zagruchała Różowa Dama.
- Oczywiście - wycedził demon i posłusznie zabrał sie do roboty.
- Bogowie, jakim cudem on jej jeszcze głowy nie urwał? - szepnęła Aria, wytrzeszczając oczy.
- Pewnie jakby mógł... - odszepnęła Serika, kończąc kwestię o tym, jak to jej ukochany powinien zrozumieć, jak piękne i chwalebne jest cierpienie dla dobra innych.
- Klejnot, sprawdź... Wiesz, co.
- Dobra, spróbować mogę... Ale jeśli zawiaże mi wokół szyi różową kokardę, nie zapomnę ci tego do końca życia!

- A jak skończysz... Och, jaki czerwoniutki! - zachwyciła się nagle damulka, gdy Klejnot, najwyraźniej coś zobaczywszy, gwałtownie isę z nią zderzył, omal jej przy okazji nie przewracając. - Ciejwoniutkie śmociątko!
- Serika, ja Cię zamorduję.
Demon szuykował sie opuszczenia chyłkiem pokoju... Chyba miał nadzieje, że Śłodziutka o nim zapomniała na dobre, ale...
- Kjopeciek, a ty przyprowadź tu tę z pasemkami! Będzie świetną Amelcią dla mojego Zeladissa!
Demon naytychmiast się ulotnił... A nieszczęsny Klejnot został bardzo dokładnie wyściskany. I batrdzo stanrannie udawał, że mu się to podoba... Do czasu. W pewnym momencie po prostu wyrwał się damulce i zanurkował pod stojące w kącie łóżko, tuż przy Avellanie.
- A ty gdzie? Och, wracaj, będziecie ładnie wyglądać z tym fioletowym!
Nie zauważyła, że Avellana szybko ukryła jakiś nieduży przedmiot w kieszeni...

[pieczęć, żeby nie było wątliwości. A wiecie, że "Różowa Dama" to taka telenowela? ;> Moja Babcia oglądała... ^^"]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 07-05-2004, 18:12   

Tymczasem Daerian starał się usilnie zachwać powagę, odgrywając rolę zupełnie nie przypadającą mu do gustu... Po co niszczyc świat, przecież lepiej go naprawić i polepszyć :-D. Ale mówi się trudno...
-Nie mogę pozwolić byś cierpiała, moja ukochana. Nic, co jest zbudowane na cierpienu jednostki nie może istnieć. Ten świat był zawsze wielkim błędem, ale ja go naprawię. A gdy on zniknie, powstanie nowy, lepszy, gdzie tacy jak my będą mogli odnaleśc szczęście.... uczynie to w imię moje miłości do ciebie...
<tymczasm po mału sprawdził czy jest w stanie przemienić się w smoka, tzn. pokrył łokieć (pod rękawem) łuską... udało się>
Daer (w myślach): Tak jak przypuszczałem... w mojej, a więc pewnie i Ruy przemiana nie jest magiczna w zwykłym sensie tego słowa... To musi być zgodne z oją teorią o wrodzonej, naturalnej umiejętności. Chociaż zaraz, Ruy nie jest półsmokiem, ma więc 1 naturalną formę... on m,oże nie być w stanie tego dokonać... Zobaczymy...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Szaman Fetyszy Płeć:Mężczyzna
Epic One


Dołączył: 06 Maj 2003
Skąd: Z emigracji wewnątrzkrajowej
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2004, 19:25   

Bambosh odetchnął z ulgą. Symbiotyczne zdolności Bamboshków działały bez zarzutu.

- Najwyraźniej nie zablokowała umiejętności obronnych. Albo użycie w taki sposób energii jest dla niej obce - mówił w myśli.

- No dobra, jeden kłopot z głowy - Bamboshki komunikowały się telepatycznie z Peterem - tylko musimy się zastanowić nad tym pasztetem. Dostałeś zaszczytną rolę - dodały z ironią.

Bambosh zamilkł. Owszem, za dawnych czasów, kiedy jeszcze nie był Bambosh Riderem, grywał w różnych przedstawieniach. Mikołaja w drugiej podstawówki, co ukrywał w obawie przed Anty WiPem, Komara w czwartej oraz Żyda i Diabła za złotych czasów Liceum. Potem wyprawił się do Mistycznej Krainy i karierę artystyczną trafił szlag. Tłukąc zbójów, zboczonych magów, złego Cesarza i jego Bambosh Riderów nie miał po prostu czasu. Potem ustatkował się na wieczność i powiesił młodzieńcze marzenia na kołku.

Teraz miał znowu okazję poczuć się jak za dawnych lat - aczkolwie nie przyjmował roli ze zbytnim entuzjazmem. Jęczenie, mruczenie, wzdychanie - kompletny brak ekspresji, groteski, śmiechu i błazenady.

- Ech, mogłaby dać Sagarę, albo Morisato - a najlepiej Kintaro. Phil uszedłby w tłoku. No nic... - Przerwał patrząc na portal z którego wypadła właśnie Miya.

- O, jesteś Amelcio - Różowa znowu zaczęła słodkim głosem. - Sama przyszła, nawet Kjopeciek nie musiał jej przyprowadzać. Nio dobzie - chciałam zawsze zobaczyć scenkę w której Amelcia i Zelciu łączą się w cudnej miłości...

- Super... i żona się patrzy... - Peter zaczął ironizować. No cóż... czego się nie robi w imię sztuki... chociaż... Mam! Plan A! Konflikt Kreacji filmowych!

- Gotowi? - Damulka subtelnie ponaglała.

- Ame... ja... ten tego... tak w ogóle... i w szczególe... fasoli kraść nie... ups... - szybko się zorientował - chciałbym...
- Tak Zelciu? - Miya zaczęła się wczuwać.
- No wiesz... tyle lat minęło... szukałem sposobu na przywrócenie ludzkiego wyglądu...
- Ale ty jesteś śliczny.
- Ame... po tych latach to sobie uświadomiłem... i ten tego...
- Tak? - Oczy Miyi zabłysły gwiazdkami.
- Czy...
- Tak?
- Ten tego...
- Taaaak?
- No wiesz...
- Taaaaaaaak?
- Czy nie zostalibyśmy... bliższymi znajomymi...

Paniusia zaliczyła glebę...

- Ty to nazywasz miłością?
- Jak na Zela to jest miłość. Przecież wiadomo, że przez trzy serie Slayersów zabierał się do niej jak pies do jeża i wątpliwym jest, że przez te kilka lat zmądrzał... Ja, kiedy jeszcze nie miałem Bam... kapciuszków znaczy się (Gome Bamboshki) reżyserowałem co nieco i wiem, że źle poprowadzona kreacja aktorsko-filmowa może narazić się na ostrza krytyki. Czepną się chociażby niekonsekwencji w wizerunkach postaci...

- Nie gadaj, tylko...

- Co ty wiesz o sztuce... czy naprawdę chcesz dostać pochlebne recenzje tylko od prowincjonalnych krytyczyn którzy się załapali na fuchę po znajo...

- Nio dobzie panie aktor, reżyser i Luziowy Los wie cio jeszcze, cieszę się że dbasz - po ilu latach Zel ma JAKIEŚ szanse na przełamanie się.

- Jak na mój niezawodny zmysł to... po piętnastu...

- No to akcja!

- Ame... ja... po tych latach i zdobyłem sporo doświadczenia życiowego i...
- Tak?
- Zdobyłem je za późno. Jesteś dla mnie za stara. Tona zmarszczek i... - spojrzał na makijaż paniusi - przygarbiona postura...

- Ech, co znowu nie tak. Ciemu tak trudno odegać tą scenę... Bo zaraz...

- Cóż... może i ze mnie amator, ale mam intuicję - intensywnie zaczął myśleć nad planem B - i... sądzę że Zel wyznałby miłość Ame w odpowiednim czasie, gdyby... pojawił się jakiś konkurent do ręki Amelii... Wtedy jest szansa że to będzie w miarę scenka...

- Konkurent... hmmm... kogo by tu wybrać...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2277120
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 07-05-2004, 19:34   

Aria kąpana w różowiutkiej wannie, różowym mydełkiem o zapachu truskawek.
- aaaa.... O_O- wszysto wokół było różowe- aaa...aa..aaa..a...- jakaś niewidzialna siła szorowała jej włosy z zakrzepłej krwi- aaaa!- potem ta sama siła podała jej rózowy ręcznik- AAAAAAAAAAAAAAARRRRGHHHH! NIE WYTRZYMAM! T___T- zapachniało truskawkami- T___T trzeba uwolinić tą dwujkę! Plan.. Plan.. trzeba mieć PLAN! - tu widzimy że Aria jest córka Distanta. Wyskoczyła jak oparzona z różowej łazienki do...

...
...
..rózowego pokoju. Złapała za ramie najbliższą osobę którą była Inai. Półelfka aż odskoczyła od słodkiego zapachu truskawek.
-ani słowa Inai na temat truskawek =='... ja tu nie wytrzymam...
- ^___^ ładnie pachniesz :P
- Ta Paniusia jest nienormalna, trzeba to wykorzystać... ja odwróce jej uwagę a wy to wykorzystajcie..
- robisz to dla nas mamusiu? ^__^?
- myślałby kto ==' nie wytrzymam tu dłużej ;P- uśmiechneła sie słotko i objeła Paniusie.
- YEEEEEY! ^_____^ - Paniusia ku zaskoczeniu większości też obieła Arię.
- taki jak myślałam - Paniusia przydusiła młode mazoku- ona jest bi...

i wszystko było by pieknie. Uwaga paniusi została odwrócona od spiskowców, mieli wolne rączki gdy nagle Paniusia ściiiisła mocno Arię.

- Będziesz EXCEL! ^____^
- O_____o

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 13-05-2004, 08:37   

- Wszystko śliczniusieńko - mruczała różowa dama rozglądając się. - Ale nie źgadza się! Tutaj sama Filia, tu Reelena... Straszne, musimy coś z tym zrobić... Wiem! Trudno, tym razem nie będziesz Filią, tylko dzielnym Heero! Podoba mi się ten błysk w twoim oku.
- Ja ci zaraz! - warknął Ryuzoku i spróbował zaatakować, ale paniusia jednym machnięciem ręki odesłała go na ścianę i wróciła do przerwanego zajęcia.

Rzuciła okiem na Avellanę, która z wyraźną irytacją poprawiała białą szatę, w którą została przyodziana i mruczała coś o wyglądaniu jak nimfa błotna.

- Ale złotko, tobie rycerz potrzebny... - rozejrzała się po towarzystwie, ale nie znalazła nikogo odpowiedniego. - Hmmm... Był tam taki przystojniak z takimi słodkimi pieseczkami... Kropek! Albo nie, zanim go tu sprowadzisz, stracę natchnienie. Trudno, muszę wszystko sama robić...

Pstryknęła palcami i na środku sali wylądował lekko oszołomiony Yuby. Od razu w czerwonym trykocie, na którym poprzyczepiane były różne kawałki białej zbroi, i w hełmie ze skrzydełkami.

- Co wy mi tu... - zaczął, ale przerwano mu.
- Nieładnie, dziubdziusiu! - zaszczebiotała różowa paniusia. - Jesteś teraz Seiyą i masz się grzecznie zachowywać! No, a teraz możemy zaczynać!

Sięgnęła długimi palcami za dekolt (choć sytuacja była nie po temu, niektórzy panowie przełknęli ślinę) i wydobyła stamtąd niewielkie lusterko, obramowane dwoma wężami, które wyglądały prawie jak żywe. Wykręciła zręczny piruet na obcasach, a lusterko rozbłysło...

***

- No to co tu się do cholery ciężkiej dzieje?! - wrzasnął w końcu Yuby.

On i Avellana stali na niewielkim skalnym placu, a ponad nimi wznosiło się coś jakby ruiny greckiej świątyni, do której prowadziły schody.

- Ten babsztyl jest cholerycznie silny - syknęła Avellana. - Jakoś manewruje rzeczywistością, to nie jest zwykła iluzja... Ona naprawdę tworzy te światy.
- Ale czego od nas chce? Pozabijać?
- Nie... Urządza sobie baaardzo kosztowny cosplay. Myślę, że...

Ale Yuby nie dowiedział się, co myśli Avellana. Niespodziewanie skądeś śmignęła złota strzała, trafiając dokładnie w środek klatki piersiowej... Dziewczyna padła w furkocie włosów i białej sukni.

- Haha! - zakrzyknął triumfalnie młodzieniec, stojący na jednej z otaczających ich skał. - Ta fałszywa Atena będzie martwa za dwanaście godzin i nie zdołasz nic na to poradzić! Musiałbyś w tym czasie pokonać dwunastu złotych wojowników, strzegących Świątyni, a to ci się nigdy nie uda!

Yuby nie zwrócił na niego uwagi. Ostatecznie były w tej chwili ważniejsze rzeczy... Podbiegł i przyklęknął przy leżącej dziewczynie.

- Ave! Ave! Żyjesz?!
- Ona się nazywa Atena! - przypomniał z góry damski głos.
- Nie przejmuj się mną, dzielny Pegazie - wyszeptała Avellana. - Schyl się, bym mogła wyjaśnić ci twoją misję...
- Co ty... No dobra - Yuby pochylił głowę. Tuż przy jego uchu zabrzmiał przenikliwy szept.
- Jesteśmy w rzeczywistości przez nią stworzonej, rzeczywistości, nie iluzji, rozumiesz?! Ten świat jest subiektywny, zależny od jej woli. Może nas zgnieść, jeśli nie będziemy uważać. Więc bądź tak miły i graj przez chwilę swoją rolę!
- Ale... Jaką rolę?
- Jesteś Seiya, Rycerz Pegaza, a ja jestem twoją boginią, w której się podkochujesz, jasne? Masz wleźć tam na górę, rozwalając wszystko, co ci wejdzie w drogę... A przez ten czas postaramy się coś wykombinować.
- Tyle mogę zrobić - zdecydował Yuby. Właściwie całkiem chętnie kogoś by stłukł, więc może nieźle będzie się rozładować... I rozgrzać, zanim dobierze się właściwemu Złemu do tyłka. - Ale bez broni?
- Seiya nie miał broni, walczył jakoś wręcz. I uważaj - oni będą całkiem realnymi przeciwnikami. I graj dobrze, jasne?!
- Jasne. Ale ta strzała... Nie jest prawdziwa? Nie krwawisz...
- Prawdziwa jak cholera. I przymknij się, bo zauważą, że nie krwawię. Dopóki tu leżę, nic mi nie będzie, więc lepiej bierz się za swoją działkę.
- Dobra.
- O, mój wierny rycerzu - odezwała się głośniej Avellana. - Moja śmierć nie ma znaczenia, ale nie możesz dopuścić do tego, by świat ogarnęła wojna, a ludzkość została wybita! Proszę, ocal świat! Ocal swoich przyjaciół! Nie przejmuj się mną!
- Eeee... - Yuby jednak oglądał wystarczająco dużo anime. - Nie martw się, Ateno... Ocalę świat i przyjaciół... I ocalę ciebie, przysięgam!

Z nieba dobiegło wzruszone i usatysfakcjonowane westchnienie. Yuby jeszcze raz rzucił okiem na Ave... Atenę i pobiegł w stronę schodów.

Avellana nieznacznie poprawiła się, wysuwając spod uda jakiś uwierający ją kamyk. Teraz przynajmniej mogła pomyśleć, co dalej... Była w jakiejś idiotycznej rzeczywistości, bez torby, lamy i Odema, mając tylko dwie pieczęcie Kropka, korkową podstawkę pod kieliszek, którą zapobiegawczo zabrała z komnaty paniusi i umieściła na brzuchu (i w której teraz tkwiła strzała), oraz białą kieckę. Biały pogrubia... Ale ten fason całkiem nieźle podkreśla biust... Nic, trzeba się skoncentrować. Lusterko tej damy... Brama do innych światów, czy może ich kreator? W każdym razie coś niesamowicie potężnego. A może tylko wzmacniacz? Ciekawe, jak radzą sobie pozostali. Nie miała czasu im powiedzieć, że w takich światach należy grać zgodnie z ich regułami, nie z własnymi... Podjąć narzucone role i spróbować jakoś mimo to się wyrwać. Miejmy nadzieję, że Yuby nie zmieni się w smoka. Zresztą pewnie mu się to nie uda, jego zdolności też mogły ulec przemianom. Ciekawe... Jej umysł przeciwko umysłowi różowej. To już jakieś wyzwanie. Biały to okropny kolor...

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 14-05-2004, 17:18   

Daerian i Serika znaleźli się w dziwny, cukierkowo słodkim i świetlistym pałacu... Daerinan wyądował w obowiązkowo mrocznej i ponurej scenerii, a Serika na pięknym czymś, co było chyba czerowono - rózową pluszową kanapą w kształcie koła...
Po otrząśnięciu się z szoku zaczęła się dyskusja... dość szybko przerwana przez Paniusię...
P: Wzywaj Magicznych Rycerzy by ocalili Sephiro!
Serika: Kogo? Jak? I co?
P: Spójrz <pokazuje Serice zwierciadło, wktórym przewijają się obrazy, ukazujące ogólny zarys jej roli> A teraz graj!
Serika: No dobrze... zaraz.. Magiczni Rycerze, przybądźcie i ocalcie Sephiro! Błagam was!
Daerian: Seri... to trochę melodramatczne...
S: Nie ja to wymysliłam...
D: Co by tu zrobić... poczekaj, pozbędę się tych ryczerz i potem pomyslimy jak stąd uciec...
Daerian teleportuje się na miejsce przybycia Rycerzy...
Hikaru: Gdzie my jesteśmy?
Daerian: Fireball! <rycerze znikają w kłębie dymu> dobrze, to mamy to z głowy...
Wtem... pojawia się kolejna grupa bohaterów...
Bohaterowie: Jesteśmy słynnymi Srebrnymi Ryce...
D: Fireball!
Kolejna...
B: Jesteśmy Wojownikami Świa...
D: Fireball!
I jeszcze jedna...
D: Fireball! Star Fire! Dole Brand! Meteor Swarm! Dragon Breath! i ak dalej...
Po 50 grupie...
Daerian: Mam dośc ... dobrze, już dobrze.. naślę na nich podwładnych...
Głos Paniusi znikąd: W końcu!
Daerian wraca do pałacu, a 3 wojowniczki pojawiają się i zaczynają dyskusję z Guru...
Daerian: Nie udalo się... trzeba iść zodnie z fabułą.. a przynajmniej podobnie... <wysyła Alcione do pokonania Rycerzy>
Daerian: Serika, nie wiem do końca co mamy robić.. zgodnie z serią wzajemnie się przekonywać o swoich racjach... ale musimy coś wymyśleć - zgodnie z fabułą nasz epostacie mają zginąć w finale...
Daer siada przy stoliku i zaczyna wodzić palcem po blacie... po chwili zrywa się i jednym zaklęciem obraca go w nicość...
D: Emaraulde, musisz zrozumieć, że Sephiro musi zostać zniszczone!
<zaczyna się zwykły dialog>
D: (w myślach do siebie i Seriki) Ona ma wielką moc... ale nie potrafi jej dobrze kontrolować... ten wymiar został stworzony potężną magią, ale widać w nim jej brak doświadczenia - nitki magicznej energii są słabo splecione i jest ich zbyt wiele - nie jest to stabilna konstrukcja... spróbuję stopniowo poluzować wiązania, a potem się zobaczy... ale to będzie trwało dośc długo, a my mamy najwyżej dwa-trzy tygodnie do finału... a ona nie da nam zmienić zakończenia... musimy spróbowac jeszcze czegoś innego... i weprzeć to osłabianiem wymiaru.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 14-05-2004, 18:03   

Aria patrzala przez ramie Paniusi w wężowe lusterko.
- co ty im robisz?! to jest chore!- Krzykła Aria gdy zorientowała sie że światy w których znaleźli się jej przyjaciele nie są wcale iluzją- zabijesz ich!
- OOOooooooooh! HIHIHIHI - zachichotaa piskliwym głosem przewiercając Arii uszy- Excel, zamilcz, za dużo w tobie emocji. Jak mogą zginąć skoro to TYLKO bohaterowie anime.- uśmiechneła sie i stukneła w lusterko różowym tipsem- główni bohaterowie nie umierają może że...
- może że co?!
- .. może że reżyser tego zechce, oni narazie graja swoją role.. ooooooh! hihihihi! akcja sie rozwija ^__^ spójrz na Atene!
Aria nerwowo zerkneła w lusterko, Ave miała przeszytą klatkę piersiową strzałą.
- Nie...
- dopiero się rozkręca! - zachichotala różowa pani- nie wiesz że akcja rośnie z biegiem czasu.. ah! to napiecie! nie ekscytuje cie to Excel?- Arię excytowało, była wręcz zielona z eksytacji, cierpieć mógł dla niej każdy, bardzo jej sie to podobało tylko broń LoN by ludzie (?) których towarzystwo bylo jek miłe i pożyteczne.
-droga Excel.. jak sie miewa Il Palazzo? - Różowa dama się uśmiechneła grzecznie- nie powinnaś słuchać jego rozkazów?
Arią się naprężyła w salucie.
- MISTRZ PALAZZTO MNIE TU PRZYSŁAŁ DO CIEBIE PANIUSIU!- krzykneła- Dla niego wszystko! Dla mej miłości! dla miłości uczynie WSZYSTKO! Dla miłości do MISTRZA PALAZZO! Il Palazzo...
- aha..
- ACROSS! ACROSS!
- tak.. tak... w takim razie możesz tu ze mną...
-ACROSS! MY LOVE!
- ..zostać ^^ - Różowa dama spojrzała spwrotem w lusterko a Aria myślała co by tu zrobić.

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 13-06-2004, 11:07   

W sztucznym świecie dzialo się tymczasem wiele... choć na to nie wyglądało. Magiczni rycerze dążyli do celu, pokonując wrogów i przeszkody... A Daerian i Serika ciągle odstawiali szopkę z sensem istnienia i nieistnienia świata. Mniej oficjalnie pracowali zaś nad jego rozbiciem... a przynajmniej osłabienia jego budowy. Mieli tez dobry kamuflaż... w końcu świat Sefiro i tak niszczeje, więc niewielkie zmiany dotyczące struktury wymiaru szły na to konto ...
Jednak czasu było coraz mniej. Magiczni rycerze mieli już magiczne miecze i zbroje...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 13-06-2004, 12:54   

Wątek Zega

Portal otworzył się z hukiem, błyskiem i potępieńczym zawodzeniem na jednej z głównych ulic Pięknego Palanthas. Mimo widowiskowości tego wydarzeia nikt nie zwrócił na to szczególnej uwagi, bowiem nad tym akurat światem właśnie (po raz szósty od trzech lat) zawisło niebezpieczeństwo i miasto było oblegane (poraz 3 tego lata) przy urzyciu smoków, magii i hord plugawych stworów oraz radzieckiego czołgu z drugiej wojny światowej, który nie wiadomo którędy się tu zaplątał... Dookoła było dokładnie tak, jak Zeg lubiał: budynki płonęły, ludzie biegali w panice, z nieba padała smocza krew, a czasem same smoki, ze wsząd niósł się szczęk oręża.

Jedynym ośrodkiem spokoju w tym pandemonium była monstrualna biblioteka, gdzie mieszkał sobie jakiś lokalny bożek i spisywał losy świata. W prawdzie oryginalnie tylko tego, ale, że był strasznym i nieuleczalnym grafomanem, to szybko przerzucił się na inne...

Zeg z obrzydzeniem wszedł w strefe pokoju pozostawiając za drzwiami płonące miasto i toczącą się tam fajną zabawę.

Od razu zainteresował się nim jeden z zajmujących się biblioteką mnichów, zwanych bodajrze estetykami... choć wedle Zega wcale nie był ładny.
- Macie ,,Historie naturalną i nadnaturalną Multiświata"? - zapytał się Zeg grzecznie. Wiedział, że w takich instytuacjach książki porzyczają za darmo nawet bez konieczności grożenia bronią... Czyli inaczej niż w tych podstępnych księgarniach.
- Proszę za mną - polecił mnich i zaprowadził go do sali wypełnionej regałami. Wszędzie weń lerzały ksiazki: na półkach, na stołach, na podłodze, nawet na innych książkach. Zeg nigdy tylu nie widział...
- Która to z nich? - zapytał się Zeg.
- To jest indeks nazw ,,Historii naturalnej i nadnaturalnej" - wyjaśnił mnich. - Sama książka zajmuje przybudówki do biblioteki o numerach od 7 do 115.

Zapowiadało się ciężkie stulecie.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Xeniph Płeć:Mężczyzna
Buruma


Dołączył: 23 Sty 2003
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
WIP
PostWysłany: 15-06-2004, 21:59   

Tymczasem, w jednej z różowych sal Xeniph odzyskiwał przytomność po raz kolejny... Trucizna, powoli sącząca się do jego żył z przez kolce zatrutych róż osłabiała go, nie pozwalała zebrać myśli i wywoływała raz po raz utraty przytomności...

- Żałosne... - usłyszał nad sobą głos.

Spojrzał w górę. Pochylał się nad nim demon... Kim on był? Tak ciężko było się skupić... Ale pamiętał, widział go już wcześniej... Z dziwną, wystrojoną paniusią...

- Zaiste, żałosny widok sobą przedstawiasz... Samotny i spętany, pozbawiony sił, pozbawiony mocy... Pozbawiony własnej woli - demon zrobił pauzę. - Tak samo jak ja...

Xeniph spojrzał w twarz demona pytającym wzrokiem... Demon położył mu zimną dłoń na czole. Efekt był natychmiastowy - poczuł jak część efektów trucizny ustępuje, znowu był w stanie trzeźwo myśleć.

- Tak, ty i ja, jesteśmy podobni... - Demon kontynuował - To wszystko przez Nią, to Ona uczyniła z nas te żałosne strzępy, te zabawki w Jej rękach... Ale wiesz co myślę?

Demon nachylił się do jego ucha.

- Myślę, że będziemy mogli sobie nawzajem pomóc...

_________________
You don't have to thank me. Though, you do have to get me donuts.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-06-2004, 09:23   

Trzy dni i trzy noce zajęło Zegowi wykopanie w indeksie odpowiedniej rośliny. Nie jadł przez ten czas nic i nie pił, trwając jedynie dzięki koncentracji umysłu na celu. Wreszcie odnalazł właściwą pozycje. W jej opisie stało:

Roślina istnieje i jest niesłychanie magiczna, lecz jednocześnie też niesłychanie żadka. Tak żadka, że nikt nie wie jak ona wygląda i co to jest oprócz czlonków ekspedycji WB, którzy nawet jeśli jeszcze nie widzą, to w końcu się dowiedzą. Drugi opis znajduje się w Necronomikonie wyd. I Starozyte Uruk, 1000 lat P.N.E

Nie było więc innej możliwości niż ponownie dołączyć się do drużyny...

Zeg wskoczył w portal (ktory nadal znajdował się na głowne ulicy miasta, dokładnie na środku jakiejś barykady) i wynurzyl się już w zamku Paniusi...

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Ryuzoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 22 Cze 2003
Status: offline
PostWysłany: 16-06-2004, 14:52   

-Kiedy Ryu nagle obudził się w jakiejś dziwnej kabinie, zaczął rozgladać się od okoła i jedyne co widział to sporawa ilość przycisków i kilka dźwigni, a po środku przed nim było duże okno skierowane w bezdenną czarną dal (z kilkoma milionami gwiazdek dla dodania uroku:D).
-co!?...moja głowa...z kąd tu tyle kolorów?!-zaczął bełkotać zaspany Smok, kiedy nagle usłyszał coś ajkby głos z nikąd mówiący
-witaj, widzę że sie obudziłeś...wogóle to kto pozwolił Ci spać?!No już dobrze...teraz szybko leć na ratunek...-głos nie zdążył dokończyć nim Ryu zaczął dedukować co skończyło się na dwóch możliwościach: albo mu do reszty odbiło i jednak różowy nie do końca mu służy, albo słyszy głos bogów co by znaczyło że raczej za dobrze z nim nie jest. Mimo wsyzstko sądził że było źle, niestety nie skończył myśleć nim ten dziwaczny, coraz bardziej jakby znajomy głos mówił coś o tym że sie nei doczeka i musi coś zrobić z akcją, bo nie lubi prowadzić monologów. I tak przed kapsułą w której znajdował się Smok nagle wyłaniać z ciemności zaczęły się setki dziwacznych robotów.
-a co to jakiś tzw. Film?hmm..słyszałem kiedyś o czymś takim. ale nei wygląda to zbyt ciekawie, o ile dobrze pamiętam to kanały powinno zmieniać się przyciskami...
i nim dziwne maszyny zaczęły cokolwiek robić, nagle Ryu zaóważył że to jednak nie mały pokój z telewizorem a coś na rodzaj robota, tyle że większego od tamtych, i właśnie wyciągnął przed siebie coś an pozór pepeszki Zega (tyle że większego) i zaczął strzelać w stronę innych maszyn.
-ok, to nei telewizor...napewno nie, a może to jakiś nowy model?nie napewno nie!hmm...no cóż, spróbujmy zacząć się poruszać.
I tak po chwili i kilkunastu dziwnych manewrach mech w którym siedział Smok nagle zaczął lecieć do przodu, po drodze wyciagając coś na pozór miecza i niszcząc doszczętnie całą resztę mechów po drógiej stronie ekranika.
-mam nadzieję że sie za to nei obrażą, a tak wogóle przydał by sie ktoś kto by mi powiedział jak wrócić na ziemię, bo sterowanie w sumie opanowałem.
Powiedział z dumą Smok po czym nagle z otchłani ciemnego kosmosu z jasnymi gwiazdkami wyłonił się inny mech, który wyglądał na znacznie większego i silniejszego od poprzednich, a z jego wnętrza wyłonił się jakiś tajemniczy głos, który mówił:
-wiedziałem!wiedziałem że powinniśmy byli zniszczyć cię z całą siłą!teraz nei mam żadfnych wątpliwości, i będąc strażnikiem pokoju muszę cie zniszczyć!
-eeee...że co?a możesz keidy indziej?śpieszy mi sie..-odparł dziwnie zniesmaczony Smok
-co za irytujące chamstwo!zniszczę cie w imię dobrobytu między galaktycznego!-powiedział dziwny głos po czym wyjął miecz taki sam jaki trzymała maszyna w której siedział Ryu
-ehh...no dobra, tylko sie pośpiesz z umieraniem, naprawde mi sie śpieszy...-powiedizął Smok po czym jego machina ruszyła do boju, starając sie wytroncić miecz przeciwnika, który to jednak uszkodził maszynkę Ryuzoka który szybko wepchnął mu wielki miecz w głowę i przeciągnął w dół rozpłatając przeciwnika. Niestety z takimi uszkodzeniami obydwie maszyny zaczęły dziwnie lecieć, i Ryu nagle spadł na jakąś dziwną planetę, trafiając w morze, koło jakiejś wyspy...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-06-2004, 11:47   

Pierwsze wrażenie Zegapo wyłonieniu się z wyjącego pieła portalu było: WiP znowu pomalował Ponure Zamczysko! Kolejny rzut oka na mury powiedział mu jednak, że przednim wznosi się inna budowla. Instynktownie wyczół obecność WiPu w środku, jednocześnie coś mu mówiło, że nie będzie w niej mile widziany. Istniał jednak jeden sprawdzony sposób na wtargnięcie na mury...

Co wiemy o nijna? Naprawdę dużo: noszą czarne piżamy, walczą różną dziwaczną bronią i drą się w niebogłosy oraz naturalnie są niepokonanymi wojownikami nocy... Oto jest droga Skorpiona

Oficjalna, czarna piżama klanu Skorpiona, z ręcznie haftowanymi herbami, umieszczonymi nań po to, by każdy wiedział, z kim ma do czynienia okazała się być bardzo wygodna, luźna i niekrępująca ruchów. Dziwaczne ni to szpony, ni to haki nakładane na ręce już mniej. Teoretycznie miały nadawać się do wspinaczki i do walki. Nie wiadomo jak z walką, ale we wspinaczce tylko przeszkadzały, dodatkowo czyniły mnóstwo chałasu.

Kiedy ubrany w czarną piżamę Ninja skacze z dachu na dach desperacko usiłując pozostać niezauważonym prawdziwy skrytobójca wykonuje swe zadanie... Oto jest jest Droga Skorpiona

Szkoda, że Zeg tego nie doczytał. Oszczędziłoby mu to wiele frustracji związanej z tym, że na murach zgromadzili się strażnicy robiący zakłądy o to, kiedy spadnie.

Kiedy już nadludzkim wysilkiem wspiał się na mury strażnicy uznali, że wypadalo by coś z nim zrobić. Np. aresztować i wtracić do lochu. Rzucili się nań tłumnie. Ręka Zega powędrowała do Oficjalnego Miecza Ninja Klanu Skorpiona, gdzie ukrywał Oficjalne Shurikany Klanu Skorpiona. Teraz miał okazję dowiedzieć się czemu ninja kryją w jego wydrązonej rękojeści tą broń... Żeby skomplikować sobie życie.

Gdy już wrogowie byli blisko cisną w nich gwiazdkami.

Shurikany to podstawowa broń Ninja, a posługiwanie się nią jest nieodłączną częscią treningu wojownikó nocy. Można sie zastanawiać dlaczego ninja posługują się tak niewygodnymi przedmiotami, które nie zadają poważny ran, nie są w stanie przebić pancerza, a ich rzydatność bojowa jest znikoma? Odpowiedź jest prosta: kiedy młodzi ninja uczą się walki nimi, ciskają je do celu, aż rozbolą ich nadgarstki ich sensei mogą iść na kawe, lub zająć się swoimi sprawami. Oto jest Droga Skorpiona.

Gwiazki nic im nie zrobiły, Zeg puścił się więc w długą mocując się jednocześnie z mieczem. O czarnej piżamie można powiedzieć wiele, a najważniejsze to chyba to, że łatwiej skacze się w niej po dachach niż w ciężkiej zroi. Przeskakując więc na kolejne budynki Zeg wreszcie uciekł wrogom. Gdy Zeg uciekł wyją długą, składaną, bambusową dmuchawkę, która - wedle instrukcji - miała służyć do zabijania wrogów na odległość bez ściągania nań swej uwagi.

Tylko jedna rzecz bardziej rzuca się w oczy od dwumetrowej, bambusowej rury wystającej zza węgła: dorosły facet w czarnej piżamie.

- Tam jest! - ochrypły krzyk dał znać Zegowi, że pogoń jest blisko. Porzucił więc sekretny ekwipunek na pastwę losu i rzucił sie do ucieczki. Wpadł przez jakieś drzwi i staną oko w oko z Paniusią!

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 6 z 8 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group