FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 26, 27, 28 ... 34, 35, 36  Następny
  Spadające Niebo (Quest)
Wersja do druku
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 10:46   

Shinma zdziwiony popatrzył na Chimi.
-A ja mu coś mówiłem?
-Wujku! - zawołał maluch i podbiegł do niego. - bajka, bajka!
Zegis zrezygnowany poszedł z maluchem do namiotu i ułożył go do snu opowiadając dłuugą bajeczkę. Gdy wrócił wszyscy już spali, sam usiadł na najwyższej gałęzi jednego z powalonych drzew i zaczął obserwować. Niestety ponieważ nie spał parę dni w końcu przegrał walkę i zasnął spadając z drzewa.
Rano obudził się z mieczem przystwionym do gardła. Książe wrócił...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 11:01   

Z:Dzień dobry^^
K:Jak dla kogo -książę uśmiechnął się złowieszczo.
Zegis rozejrzał się. Straże stali wokół namiotu czekając aż ktoś stamtąd wyjdzie.
Po chwili z namiotu wyszedł Nefeh i przeciągnął się.
N:Ziew...
Strażnicy wybałuszyli oczy.
S:Co to...
K:No na co czekacie?!?!?!?Zabij!!!!!
Smok wzbił się w powietrze unikając śmiercionośnych mieczy. Pokazał język i odfrunął.
Obudzona wrzaskami, Xellas wystawiła głowę z namiotu.
K:Brać je!!!!!!!
Jeden straznik złapał Xellas. Dwóch wtargnęło do namiotu i wyniosło Chimi z Kainem.
K:I co teraz panienki?Hahahaha!!!!!!
X:Pożałujesz...><
Ch:jeju!!!!!! Xellas błagam, nie rób tego!!!! Zabijesz przy okazji Kaina!!!! Błagam nooooo!!!!!!!!! Pobij ich, ale nie zmieniaj się!!!!!!!!!!
Książę zdziwiony zachowaniem Chimi odwrócił się. Zegis skorzystał z okazji i zwiał.
Ch:Ciekawe czy wróci...T_T ...Xellas błagam!!!!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 11:05   

Xellas uśmiechneła się szyderczo.
-zobaczymy kto jest silniejszy!
Oczy Xellas zminiły kolor na czerwony, kły się wydłużyły, źrenice zrobiły się cienkie jak u kota, skóra zbladła do białości, paznokcie się wydłużyły.
-Chimi b..bierz Ka..Kaina i u..uciekajcie, SZYBKO BO PRZESTAJE NAD TYM PANOWAĆ!!!!!!!!!
Zanim Patras się zorientował Xellas przybrała postać wampira. Chimi złapała Kaina, ale jakiś rycerz zagrodił im drogę.
-Nie przejdzie..fgfd-osunął się martwy na ziemie-Xellas przebiła go pazurkami.
Chimi wykorzystała sytuację i zwiała z Kainem. Rozpoczeła się rzeź...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 11:38   

... nazywana potem przez niedobitków wielką bitwą w której siły Xellas vs. straż książęca zmierzyły się z wynikiem 276 zabitych do 0-ra. Całemu zajściu oczywiście przyglądał się nie jeden a dwóch obserwatorów, którzy na koniec masakry wskoczyli na pole bitwy. 1-wszym był książe a drugim jego wierny rumak - Zakała :)

dalej póki co nie mam pomysłu więc kontynuujce same...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 12:51   

Xellas niszczyła wszystko co stanęło jej na drodze. Szalała. Chimi schowała Kaina w ciemnym zakątku.
Ch:Słuchaj, posiedź tu chwileczkę.Tylko cichutko, dobrze?
K:dlaczego?
Ch:Agr...bo ciocia Xellas i ja mamy mały problem.
K:Jaki?
Ch:Ciocie ktoś chce skrzywdzić.
K:Dlaczego?
Ch:Wrrr....bo tamci panowie jej nie lubią! A teraz cihco i siedź tutaj! Masz laleczkę!-podała małemu laleczke Zegisa, Maza i Xellas^^ po czym podbiegła do wariującej Xellas.
Przed nią stał książę i jego rumak.
Xellas oddychała szybko.
Ch:Co robić?????Nigdy nie spotkałam takiego wampira!!!
K:Broń się!!! Zakała!!! Naprzód!!!
Koń niepewnie ruszył ku Xellas.
Xellas zaśmiała się jak szaleniec i złapała konia za grzywę po czym poniosła do góry.
Przygotowała długie paznokcie.
Ch:Xellas nie rób tego!!!!!
Za późno.Xellas przeszyła ciało konia kilkakrotnie.Krew trysnęła i zaplamiła jej płaszcz.Wyglądała potwornie.
Rzuciła ciało nie zważając na krzyczącego księcia.Obróciła się w stronę Chimi.
Ch:Xellas! Opanuj się na litość!!!!!!
X:He, he, he!!!
Ch:Nie!!! Uważaj za tobą!!!!
Książę zamachnął się sztyletem. Xellas nie zdążyła sie obrócić, ale tuż za nią pojawił się Zegis.Obrócił się i przebił księcia swoim mieczem.
Z:Po sprawie..-mruknął.
Xellas obróciła się i wbiła w nieświadomego shinmę swoje paznokcie.
Zegis drgnąl i osunął się na ziemię. Xellas pobiegła w stronę Chimi zesztywniałej ze strachu i przerażenia. Nagle Kain krzyknął. Xellas drgnęła, i skierowała twarz ku małemu.
Ch:Xellas!!!!Nie!
Wampirzyca wkurzyła się>delikatnie mówiąc< i zaatakowała Chimi.
Ch:zostaw mnie!!!! -rozstawiła barierę, ale Xelas była silniejsza i z łatwością przebiła ją.
Ch:Nie!!!!!!! -głos się jej urwał.Spojrzała i zobaczyła paznokcie Xellas w miejscu swojego serca.
Upadła na ziemię. Xellas stała szybko oddychając.
Zapach krwi rozniusł się po okolicy. Książę bał się odezwać. Leżał nieruchomo pod martwym Zakałą.
K:Zabiła...swoich przyjaciół...-szepnął.
Kain rozpłakał się.
Xellas zachwiała się. Oczy przybrały dawny kolor.
Rozejrzała się i ujrzała potworny widok.
Wszędzie krew, shinma z dziurą leżał przy koniu, a nieopodal Chimi we krwi.
Xellas stała nieruchomo.W jej oczach pojawił się obłęd.
Dopiero po chwili z szoku wyrwał ją krzyk dziecka spryskanego krwią jej przyjaciół...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 13:18   

Xellas rozejrzała się do okoła. NIE JAK MOGŁA STRACIĆ KONTROLĘ!!!!. Spojrzała na Chimi leżącą na ziemi.
-CHIMI!!!! BŁAGAM NIE UMIERAJ!!!-Xellas wzieła bezwładne już ciało przyjaciółki-NIE UMIERAJ!!! PROSZĘ!!! BŁAGAM!!!-zaczeła płakać-NIE ZOSTAWIAJ MNIE!!!! CHIMI!!!!!
Z ziemi podniósł się Zegis, miał szczęście, że taki atak nie był dla niego niebezpieczny. Spojrzał na Xellas tulącą ciało Chimi
-Ona nie żyje wiesz o tym
-NIE!!!! NIE ZGADZAM SIĘ!!!! JAK MOGŁAM DO TEGO DOPUŚCIĆ!!!
Zegis spojrzał w stronę księcia, ale już go nie było, uciekł.
Pojawił się Mazoku.
-O rany co tu się działo^^ Co macie takie kwaśne miny?-zauwarzył ciało Chimeri- O_O cz...czy ona...
-tak, nieżyje-dokończył Zegis
Dwa dni później w chacie uzdrowiciela. Starsza kobieta wychodzi z pokoju z tacą pełną jedzenia.
Zegis i Mazoku siedzą z uzdrowicielem i rozmawiają na widok kobiety przerywają i patrzą pytającym wzrokiem, kobieta pokręciła głową.
-Przykro mi, nadal sidzi koło ciała i się nie odzywa, nic też nie je.
W tym czasie Chimi "budzi" się w ciemnym miejscu. Rozgląda się.
-Nie tylko nie tu!!!
Wylądowała w piekle.

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 13:37   

Tymczasem shinma swoim dawnym zwyczajem zaczął wszystko ignorować. Teraz całe dnie spędzał tylko z Kainem ucząc go walczyć mieczem, gdzieś w górach poza wzrokiem gapiów. Walczyli codziennie jednak na zwykłe miecze, w ogólę z niewiadomych powodów Zegis przestał dobywać Reaver'a.
W drugim tygodniu po śmierci Chimerii shinma wrócił z dzieckiem wyjątkowo późno, warto dodać że nie wrócili tak jak zawsze brudni ale zadowoleni żartując i omawiając co ciekawsze chwile treningu. Wrócili milczący, człopiec został przyniesiony na rękach wyraźnie nie mógł chodzić zaś sam Shinma nic nie mówił o tym co się stało, mimo ze sam był mocno poraniony. Mazoku widząc że i tak nic się nie dowie nawet nie pytał zaś Xellas nadal nie reagowała na wszelakie bodźce z zewnącz. Jedynie uzdrowicielka nie dawała Zegisowi spokoju i ciągle go męczyła o to. Wreszcie zdenerwowany powiedział:
-Cicho! Po co chcesz wiedzieć skoro to i tak już koniec?
-Co masz na myśli? - spytała wzburzona.
-Armia Terrah tutaj jedzie! Są niecałe trzy dni z tąd...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 13:42   

Po raz trzeci znalazła się w tym samym miejscu.Spalona na czerwień pustynia kamienna.
Smutno spojrzała na miejsce gdzie zazwyczaj jest serce. Nie było śladu po paznokciach Xellas.
Ch:Jak...to się...mogło...stać?
Wstała i ruszyła ku znanej sobie bramie. Doszła do bramy. Narami wpuściła ją bez słowa. To Chimi bardzo zdziwiło. Przeszła bocznymi ulicami i doszła do więzienia.
Przemknęła się między strażnikami i poszła ponurym korytarzem. Była to najktótsza droga do...
-Hej ty!!!!!
Chimi przylgnęła do ściany i wstrzymała oddech.
-Chimeria?
-ty, to Chimi!!!!
Chimi wyjrzała.Za kratami stał Monk i Arbas.
Ch:Monk...Arbas????
M:Hej! Co się tam na górze dzieje?
Chimi posmutniała.
Ch:Nieciekawie. Xellas mnie i Zegisa zabiła. On sie odrodzi...A wy?Dlaczego jesteście tutaj, a nie w niebie?
M:No... mamy na koncie pare ...wyczynów co Arbas?^^
A:Nom.-odpowiedział głucho.
M:A gdzie Nastel?
M:To...Nastel też?
Ch:i to jakis czas temu.Nie było go tu?
Monk pokręcił głową.
Ch:Pogadałabym jeszcze z wami, ale śpieszę się! Wybaczcie!!!
M:Narazie! Mamy całą wieczność.^_^
Chimi pobiegła dalej "Może nie..."-pomyślała.
Dobiegła do ciemnej komnaty.
Wpadła do niej z impetem i zatrzasnęła za sobą drzwi.
Po środku sali znajdował się stolik.Stała na nim stała mała klatka przykryta lazurowym płótnem.
Ch:Axe! Axe!-syknęła i zerwała materiał.
Po środku klatki leżała....>później zobaczycie^^<
Po chwili z komnaty wyleciała Chimi. pomachała na pożegnanie Monkowi i Arbasowi.
M:Na razie!^^
Chimi miała nadzieję, że uda się jej wymknąć, ale tym razem strażnicy ją złapali.
Ch:Puśćcie!!!!!
S:Zwiała! Do Arcy z nią!
Ch:Błagam nie!!!! Ja jeszcze żyję!!
S:Nie gadaj!-zadrwił strażnik.
Ch:Naprawdę!!!!
S:To czemu masz rogi na głowie?Hahaha!!!
Ch:Co? -Chimi sięgnęła wolną ręką i poczuła na głowie dwa,małe różki.
Ch:O nie!!!!!! Ja nie chcę!!!!!!
S:Może jej darujemy?
S#2:Dobra.Ale wracaj do roboty!
Ch:Ja nie chcę! -zapłakała.
uciekła.Zatrzymała się pod ciemnym dachem. Spojrzała pod płaszcz. Jej jasny ogon zmienił się w ogon diabła.
Ch:Stałam się diablicą...-w jej oczach widać było przerażenie.
W kieszeni coś się poruszyło. Stłumiła ręką.
Ch:To dlatego Narami mnie wpuściła bez słowa. Muszę coś zrobić... Jesu, nigdy się stąd nie wydostanę...chliiiiip!!!
Nagle nad nią stanęła Narami.
N:Co jest?-spytała surowo.
Ch:Ja..nie...NIC!!!!
N:Jasne... za włócznię i do bramy. Będziesz mnie zastępować. Na twoje szczęście Arcy nie zgodziła się na prośby Fary.Tylko jej nie spotkaj bo się na ciebie rzuci.No, już!
Chimi chwiejnie odebrała włócznię i "potoczyła" się do bramy.
Stanęła wystawiając się na palące słońce.
Ch:Nic dziwnego, że chodzą w takich ciuchach.Ja się zaraz uduszę... Niech mi ktoś pomoże...błagam... -usiadła na kolanach-Zegis się pewnie już odrodził...Pójdą dalej...Moze przynajmniej zrobią mi porządny pogrzeb...
Pociągnęła nosem i zdięła płaszcz.
Nagle usłyszała za sobą głos.
-Nie obijaj się.
Chimi drżąc, obróciła się.
Ch:F-fara...

Tymczasem na górze nie działo się dobrze.
Armia zbliżała się coraz bardziej, a grupa przyjaciół nie wiedziała co robić...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 14:40   

Po trzech dniach, tuż przed domem rozłożyła się ogromna armia. Książe wyszedł na przód i wrzasnął:
-Oddajcie mi syna a obiecuję wam szybką śmierć!
Shinma popatrzył na Kaina i powiedział:
-To się robi śmieszne, - wyciągnął z kieszeni diament. I dał Kainowi. - Malutki powtórz za mną "Xertio vorti"
Dzieciak powtórzył po czym padł na ziemie żył a przynajmniej jego organizm nadal pracował. Dusza zaś zamknięta była w kamieniu. Shinma poszedł na górę i wrzucił kamień do torby Xellas. Po czym wyszedł z dzieckiem i na oczach całej armi sprawił że domek uzdrowicielki przeniusł się do innego wymiaru, sam zaś poderżnął Reaver'em gardło dziecku tak mocno że głowa mu odpadła i potoczya się pod nogi księcia. Zegis rzucił zwłoki w ojca Kaina.
-Oto wszystko co zostało z twojej broni zagłady.
Usiadł na ziemi i przygotował się na śmierć (kolejną), jednakże gdy armia już miała na niego natrzeć z nieba spłynął smok. Z początku shinma myślał że to gwiazda jednak po chwili skojażył, to był ogromny, srebrny smok, w którym Zegis rozpoznał starego przyjaciela nazywanego "Star"...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 15:01   

Smok zaczął krążyć na armią.
K: ZABIĆ GO!!!!
Jednak nikt go nie słuchał, armia w panice zaczeła uciekać przed smokiem.
Książę zaczął się przedzierać przez tłum, aby zabić Zegisa. Ten dobył miecza. Po kilku nie celnych ciosach książę wylądował pod Zegisem z mieczem na szyi.
-Już dość narobiłeś, jeśli nas nie zostawisz, przy następnej okazji zabiję cię!!
Zegis jednym skokiem wylądował na smoku.
-Witaj Star
-Witaj^^

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 16:50   

Tymczasem miliony km pod ziemią, lub w zupełnie innym wymiarze^^...
F:Ta, to ja... na górze nie dzieje się dobrze z twoimi przyjaciółmi...-zaśmiała się.
Ch:T-to znaczy?
F:A weź tę swoją głupią kulkę i zobacz.-uśmiechnęła się okrutnie.
Chimi szybko wygrzebała kulkę i spojrzała. Ujrzała wyżej opisany obrazek.
Ch:Nie!!! Co...co on zrobił?!?!!?!?!? I jeszcze sie uśmiecha!!!! Co za...co za....
F:Buahahahahahaha!!!!!!!!!!!
Ch:Nie...
Nagle coś zapiszczało. Fara drgnęła.
F:Jeszcze wrócę.A ty się tu smaż! Hahaha!!!! -zniknęła.
Ch:Nie myślałam, że jest do tego zdolny.... -powiedziała martwo patrząc w kulę.
Coś zapiszczało w jej kieszeni.
-Duszę się!!!!
Ch:Cicho siedź!!!!!!
Chimi nie mogła już siedzieć.Ziema była za gorąca.
Zobaczyła coś na horyzoncie.Ciemna postać zbliżała się ku niej.
"Skoro jestem diablicą...to posiadam jej moc...taak...na pewno..."-pomyślała w duchu.
Osobnik był coraz bliżej.Po chwili rozpoznała go.
Ch:Sel!?!?!? To znaczy ...Selatus??? Co ty tu...
S:Zginąłem nie?T_T
Ch:No tak, ale.... jak?
S:Nie ważne...-wyraźnie nie chciał o tym mówić.
S:Ale nie masz...znaku.
S:no bo...-spanikował, ale po chwili powrócił do spokojnego tonu- Wpuścisz mnie?
Ch:A chcesz? Dobra...wchodź...
Sel minął ją i poszedł w głąb piekła.
Chimi oparła się o wrota i spojrzała w kulkę.
Ujrzała srebrnego smoka lecącego w przestworzach.Siedział na nim Zegis. Doleciał do dziwnego domku. Wylądowali.Wszedł do środka.Chimi zobaczyła siedzącą Xellas i Maza z Nefehem.
Zegis powiedział coś do nich, ale nie zrozumiała.
Zdziwiła się natomiast jak Xellas może siedzieć przy jej ciele. Przecież już dawno uległoby rozkładowi.
Ch:Dziwne...Co ja bym dała żeby dowiedzieć się co się tam dzieje... -głęboko westchnęła i usiadła na płaszczu.
-Przecież możesz!!! -pisnęło coś z jej kieszeni.
Ch:Powiedziałam bądź cicho!!!!
-Ale Z....
Chimi przycisnęła ręką szarpiącą się kieszeń płaszcza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 18:20   

Tymczasem Zegis przeniósł się do innego wymiaru do domku. Weszli ze Starem do środka.
-Gdzie jest dzieciak?-spytał Maz
-Ja przecież go zabiłem
-Co? Wiesz Xellas nie będzie chyba zadowolona
-Jej teraz i tak nic poza Chimi jej nie obchodzi, pozatym nie zabilem go do końca tylko jego ciało
-???

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2004, 18:21   

Chimi już przysypiała gdy obudziły ją krzyki.
Ch:Co jest? -obróciła się.
Ku niej biegła wściekła Narami i Fara z mściwym uśmiechem.
N:Co ty sobie wyobrażasz?!?!!?!?-ryknęła zatrzymując się przed zdrętwiałą Chimi.
Ch:Co...ale...
F:Mówiłam, że wszystko zawali.Niepotrzebnie się Nataly za nią wstawiała.I jej się dostanie teraz.
N:Przyznaje jej rację Chimerio!!!!!
Ch:Ale...co się stało????
N:Jak to co???Wpuściłaś tu żywego demona!!! Zaatakował wielmożną Arcy gdy spała!!! Jeszcze nie zregenerowała sił po ostatniej walce!!!! Ona ci tego nie wybaczy.-Narami groźnie spojrzała.
Ch:Jakiego...ja nikogo...
F:A kojarzysz imię SELATUS???-Fara zwężyła oczy.
Ch:Ale...on nie żył...tak mi powiedział.
N:No to kłamał!!!!!!
F:Arcy zdołała się obronić i teraz faktycznie ten demon nie żyje.Może mi jeszcze powiesz, że nie wiedziałaś, że trzeba wpuszczać tych co mają znak i...
N:Dość Fara! Idziesz z nami Chimeria.
Chimi wstała i ruszyła za Narami. Z tyłu słyszała złowieszczy śmiech Fary.Doszły do zamku, a tam siedziała Arcy.Wyglądała już o wiele lepiej.
A:Chciałaś mnie obalić!!!!!po raz drugi!!!!!!!
Ch:Nie!Przysięgam!!!!!!
A:Zamilcz!!! Do ostatnigo lochu z nią!!!
Ch:nie...Tylko nie tam!!!!!
Narami zawlokła Chimi do dłuuuugich schodów.
N:No to narazie.-mruknęła.
F:papa!!-zaśmiała się i zepchnęła Chimi.
Ch:Kyaaa!!!!!!! -zaczęła lecieć w dół.Nagle zatrzymała się na czymś twardym.
Ch:Co to...ua! Drzewo Arcy!!!!!!Co ono tu robi???
-A jak myślisz?-usłyszała głos.
Ch:Sel...gdybyś żył, zabiłabym cię!!!>_<
S:Narazie!Na zawsze...-rozpłynął się.
Ch:Dziwak.Axe, mam szansę!!!-Chimi zerwała z drzewa czerwony owoc.
Ch:Gotowa?
Coś zapiszczało w jej kieszeni.
Chimi zerwała szybko jedyny czarny owoc na drzewie.
Świat zawirował.Przed Chimi mieszały się kolory.Nagle ciężko upadła na drewnianą podłogę.
Zobaczyła Xellas, swoje ciało, Zegisa, Maza, Nafeha i zmniejszonego Stara.
Szybko podbiegła do swojego ciała i ugryzła kawałek czerwonego owocu.
Świat znów zawirował, ale trwało to o wiele krócej.
Otworzyła oczy.Była znów we własnym ciele.
Szybko wstała.Poczuła ból w sercu, ale krzyknęła:
Ch:Xellas!!!!!!!!
X:Matko!!!!!!!!!0_0 Co to...gdzie...jak...
Ch:Szybko!-złapała się za serce, które odmawiało posłuszeństwa- Mam dokładnie trzy minuty!!! Musicie mi pomóc!!! Maz nie gap się tak!!! Jak widzę, tylko Zegis nie jest zdziwiony...huh...Zaraz wyjdę z ciała...jest tylko jedna osoba, która może przywrócić mi życie i...
Nie zdążyła dokończyć bo minęły trzy minuty i znów padła trupem. Pojawiła się obok łóżka.Krzyknęła, ale nikt jej nie słyszał.
Ch:No i co teraz... -jęknęła do siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 14-04-2004, 04:57   

Xellas stała oniemiała. Po chwili już nie stała tylko leżała na podłodze. Wszyscy patrzyli na ciało Chimerii w tej chwili znowu martwe. Mazoku chciał podejść bliżej i potknął się o Xellas
-o kurcze!!-złapał równowagę-O_O a tej co z nowu?
Zegis spojrzał w dół
-to chyba nadmiar wrażeń^^
Po chwili Xellas wstaje.
-Chimi!!! trzeba ją ratować!!!
-jest problem, nie wiemy jak-_-
-JAKOŚ TRZEBA WYMYŚLCIE COŚ!!!!!!!
-ledwie się ockneła, a już wydaje rozkazy-szepnął Maz do Zegisa-wolałem jak była nieprzytomna-_-
Xellas popatrzyła na Zega płaczliwym spojrzeniem
-proszę musimy jej pomóc wymyślcie coś!!
-no tak, ale...
-O_O kto to?!?-wskazałan na Stara- Gdzie Kain? gdzie my jesteśmy? i dlaczego ja nic nie pamiętam?

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 14-04-2004, 05:38   

Z:Się zaczyna...T_T
M:Od którego momentu streścić ci historię?

Ch:No tak, oni sobie rozmawiają w najlepsze, a ja tu...grrrrrr.... Xellas no!!!!!!!!
Dotknęła ręki Xellas.Przeszła jak przez mgłę.
X:Oj, ale tu zimno! -rozmasowała rękę.
Ch:No, może jest szansa.^^ -dotknęła jej czoła.
X:Mam dziwne dreszcze...
M:Zegis zamknij okno.Xellas jest zimno.^^
Ch:Super...T_T... Axe, musisz mi pomóc.Ja nie mogę poruszać rzeczy.Rzuć na mnie ten czar.Błagam!!!! Wtedy im powiem.
Z kieszeni Chimi wyskoczyła mała osóbka płci żeńskiej.Okutana była w płaszcz.Miała diabli ogon i czarne, somcze skrzydła. Długie, roztrzepane włosy związane były w kucyk.Była wielkości dłoni.
A:No nareszcie się zdecydowałaś!!!-krzyknęła piskliwym i obrażonym tonem.
Ch:Axe...T_T Oni cię widzą.
Axe obróciła sie i zobaczyła, że wszyscy przyglądają się jej z uwagą.
A:Ła!!! No to szybko!!!! -mruknęła cos pod nosem i obsypała Chimi czerwonym pyłem.
Ch:Dziękuję złotko!!!!!- złapała Axe i wpakowała do kieszeni.
Podbiegła do stojącego na półce słoika z mąką i zrzuciła go na ziemię.
X:Aa!!Co to????
Na rozsypanej mące ukazał się napis: "TO JA :)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 27 z 36 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 26, 27, 28 ... 34, 35, 36  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group