FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 12, 13, 14  Następny
  Lunar & Lila quest
Wersja do druku
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 16-12-2006, 23:28   

Lunar usiadł na łóżku obok śpiącej Lili. Obserwował ją, korzystając bezczelnie z tego, że śpi i nie może mu tego zabronić. A było co podziwiać. Nie wiedząc sam kiedy, pochylił się i położył obok niej. Oczy same mu się zamknęły. Wiele przeżyli z Lilą tej doby, należał im się odpoczynek.

"Powinienem się podnieść... Położyć się gdzieś indziej... Powinienem..." - myśl sama się urwała. Nie miał siły nawet myśleć.

Lila z całą pewnością nie była przyzwyczajona do budzenia się na łóżku z mężczyzną przytulonym do niej. Mógł ją przypadkiem obudzić (on sam spał tak twardo, że odwrotna sytuacja raczej nie wchodziła w grę). Ale już nie miał siły wstawać. Obrócił się na brzuch, niemal podświadomie przytulił się do dziewczyny, objął ją w talii. Twarz wtulił w jej miękkie i pachnące blond włosy. Po kilku chwilach już spał.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 16-12-2006, 23:57   

Lila poczuła czyjś uścisk... Poderwała się... a raczej chciała, bo coś ją powstrzymało... delikatnie się odwróciła by zerknąć co ją tak trzyma... śpiący Lunar delikatnie ją obejmował... nie było wtedy tak źle...

powoli z powrotem położyła głowę na poduszce... przeżyje przecież, nic jej nie będzie... Pierwszy raz jest w takiej sytuacji... nie wiedziała co zrobić... trochę się bała.

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 00:01   

Arashi uderzyła plecami o mur..jeszcze chwila...karczma jest niedaleko..zielona sukienka była już przesiąknięta krwią...jej krwią....oddychała coraz ciężej...już widzi karczmę...odparła kolejny atak..co to jest do diabła? przy ranach jakie temu czemuś zadała już dawno to powinno nie żyć...jak? nie dosłyszała...jedna z postaci zwróciła się do drugiej per Tommy...to już ma czego szukać...spojrzała jak ten osobnik bliżej niej wyciągnął sobie z szyji trzy czerwone igły...przy takiej dawce kurrary powinien już trzy razy umrzeć...osłaniała się białą magią..
dwie istoty wyczuwając aurę Lunara odeszły...po prostu zniknęły...
Arashi wspięła się po schodach przeciwpożarowych i weszła oknem...oparła się o parapet..już mogła zdjąć tarczę...myślała że zaraz padnie...po ciemku przeszła przez pokój...zauważyła parę śpiącą na łóżku..przytuloną...uśmiechnęła się lekko...i zaraz posmutniała...potrząsnęła głową...odsunęła trochę sukienkę i wyciągnęła spod materiału kartkę papieru...miejscami przesiąkła krwią..miała nadzieję że będzie czytelna..znała treść ale wolała by mogła pokazać to Lunarowi.
robiło się jej ciemno przed oczami..zapaliła świtło w łazience i zostawiła otwarte drzwii..podeszła do stołu i rozbroiła się do końca..nie było tego dużo..został jej tylko sztylet, saie i garota...reszta broni zostałą wykorzystana...
podtrzymując się ściany weszła do łazienki i zamknęła drzwi...nie ma siły rzucić Resurrection...dalej traci swoją krew..co za tym idzie jest coraz słabsza...dać się tak pokonać...przy wannie padła na kolana nie mając siły...resztką sił odkręciła lodowatą wodę i wsadziła pod strumień głowę...zaczęła się krztusić..oprzytomniała trochę...rzuciła Resurrection..zemdlała...znów zaczęła się krztusić wodą...ocknęła się...dobrze że tą wodę odkręciła...po chwili rana nie była zabliźniona ale nie krwawiła...poczekała aż odzyska troszkę sił..ile klęczała? nie wiedziała...wyregulowała wodę i napełniła wannę...spojrzała na białe płytki na podłodze...czerwono-brązowy ślad..zmyła z siebie zakrzepłą krew...wykąpała się podrażnając ranę wodą...owinięta ręcznikiem siedziała na skraju wanny i rzucała Resurrection...przebrała się i sprzątnęła podłogę...spojrzała na sukienkę...jak wychodziła była zielona..teraz jest brązowa...weszła do pokoju i zgasiła światło w łazience...teraz pokój oświetlał tylko księżyc...otworzyła okno na oścież, ze szafy wyjęła dwa koce..jednym przykryła parę , drugim owinęła się sama i usiadła w oknie,na parapecie. Oparta plecami o ścianę sprawdziła czy ma sztylet obok, pod ręką, obok siebie na parapecie..przymknęła oczy...komuś bardzo zależało na odzyskaniu kartki z danymi tamtego wampira..czy ją też zaatakowały wampiry? nie wiedziała..może...wiedziała jednak że na pewno chodziło o kartkę...
zasnęła wciąż rzucając na siebie Resurrection...

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...


Ostatnio zmieniony przez Arashino Shiro dnia 18-12-2006, 17:48, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-12-2006, 00:34   

Lila usłyszała kogoś w pokoju...

- To ty prawda? - ale jej nikt nie odpowiedział... Ktoś delikatnie dotknął jej twarzy... odgarnął włosy...

- To tylko ja siostro... - Tom nachylał się nad nią... jego czerwień oczu wampira świeciła w mroku nocy... - Siostro... co ty w nim widzisz? Nie jest ciebie wart... wróć do klanu...

- nie chce... chce tu pozostać... - Lila zamknęła oczy, by nie patrzeć mu w twarz... lewitował głową w dół nad jej twarzą... - odejdź.. proszę...

- tym razem odejdę... ale jeszcze cię zabiorę stąd... obiecuje... - Tom rozpłynął się w powietrzu...

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 01:24   

Lila tknięta przeczuciem spojrzała na Lunara. Miał zamknięte oczy, ale spod jego powiek przebijał złowrogi szkarłatny blask.

Nic nie powiedział. Przytulił ją. To go uspokoiło. Bez obaw otworzył oczy, które były już normalnego, granatowego koloru. Oparł się na rękach, powoli zniżając twarz. Cały czas patrzył jej w oczy. Rozchyliła usta i zamknęła oczy, zamierając w oczekiwaniu. Podziwiał ją przez moment. A potem spełnił jej niemą prośbę i ją pocałował. Pocałunek był długi i chyba zupełnie udany. Przynajmniej tak to ocenił Lunar.

- Dziękuję ci, Lila - powiedział, kiedy już się od siebie oderwali. - Za to, że mi ufasz. I za to, że przy mnie jesteś. Bardzo ci dziękuję. Przepraszam cię, ale twój braciszek trochę mi działa na nerwy. Nawet Zellas nie ważyła się mnie aż tak lekceważyć...

Przytulił się do niej, wtulając twarz w jej włosy. Przez chwilę tak trwał. Ale nagle coś go tknęło. Coś było nie w porządku. Podniósł się powoli. Pocałował Lilę w usta.

- Przepraszam cię na chwilkę, muszę coś sprawdzić - szepnął jej do uszka. - Poczekaj na mnie, okay? Zaraz wrócę.

Zmusił się, by wstać, choć wolałby jeszcze poleżeć przytulony do niej. Przykrył ją starannie kocem i pocałował w czoło. Kiedy jednak tylko wsłuchał się w magię i omiótł wzrokiem pokój, zacisnął zęby aby nie wydać z siebie odgłosu zdumienia. Na parapecie siedziała Arashino, bez trudu dostrzegł jak bardzo poranione jest jej ciało oraz jak musiała paskudnie oberwać w niedawnej walce. Rozpoznał niektóre rany. Rozpoznał też moc, która ją zaatakowała. Wampiry. Tom. Zmuszając się do spokoju podszedł do niej.

- Nic ci nie jest? - szepnął najciszej jak umiał, by nie doslyszała go Lila. Wolał, by jeszcze trochę odpoczęła. Poza tym i tak miała swojego brata pod bok i pod głowę.

"Zamorduję go..." - pomyślał zimno. - "Rozerwę go na strzępy gołymi rękami..."

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 01:30   

Arashi otworzyła oczy..nie miała siły nic powiedzieć..rzuciła kolejnego recovera...tak chyba będzie do rana..w najlepszym wypadku...
z trudem powiedziała-kartka...na...stole...-przymknęła oczy...oddychała ciężko...
zachwiała się na parapecie..nie wolno jej zemdleć..nie wolno bo wyleci przez okno a z czwartego piętra upadek może być groźny...oparła głowę o ścianę...Lunar patrzył na nią..
-kartka..na ..stole...-powtórzyła..

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-12-2006, 01:47   

Lila spojrzała na Ar w oknie...

- Co... Co jej jest? Kto ci to zrobił... - usiadła na łóżku... - połóż ją... musi odpocząć...

Lunar przeniósł kobietę na łózko... Lila ziewała jak oszalała... ledwo trzymała się na nogach... usiadła na krześle... położyła głowę na stole podpierając się ręką...

* tylko na chwilkę... tylko na... * - nie udało jej się...

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 02:19   

Lunar wziął się pod boki i pokręcił głową... Ech... Lila, Lila...

"Przecież nie mogę jej pozwolić spać na krześle!"

Tymczasem zgarnął ze stołu kartkę o ktorej mówiła Arashino.

"Co powinienem teraz robić?" - zapytał sam siebie. - "Najchętniej położyłbym Lilę na łóżku w mieszkaniu Luny, ale nie ośmielę się zostawić jej samej, a i Arashino jest w niebezpieczeństwie. Żadnej z nich nie mogę teraz zostawić."

Po chwili namysłu z ciężkim sercem ułożył Lilę na fotelu.

"Wybacz mi, moja śliczna, ale nie ma tutaj nic wygodniejszego a nie chcę cię nawet na chwilę spuszczać z oczu."

Wrócił do Arashino i usiadł na łóżku obok niej. Milczał. Nic nie mogł zrobić, by jej pomóc. Nie znał zaklęcia Recovery. Zresztą możliwe, że i tak nie byłby w stanie użyć Białej Magii. Ostatecznie był Shinmazokiem, żadna z jego połówek do świętych się nie zaliczała.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 02:25   

rana musiała jej dopiec ...zwinęła się w kłębek zaciskając na ręce Lunara palce...zbielały kostki...spojrzała na niego nieprzytomnie...
- kartka...informacje...Luna..-wyszeptała...zacisnęła powieki i zęby..rzuciła Resurrection...zemdlała...uścisk na jego nadgarstku się rozluźnił...zaczeła drżeć...

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...


Ostatnio zmieniony przez Arashino Shiro dnia 18-12-2006, 03:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 02:53   

Zerknął na kartkę i zaklął tak paskudnie, że malo kto poza Mazokami znał takie przekleństwa.

"Zasrany Tomcio Paluch!" - pomyślał z ironią o bracie Lili. - "Nie, ja tego szczeniaka dorwę, choćbym miał zabić każdego wampira w promieniu kilkuset kilometrów! To już przekracza jakiekolwiek granice!"

Schował kartkę, ponownie zwracając całą swoją uwagę na drżącej Arashino. Uchwycil ją za rękę. Nie chciał, by czuła się samotna.

- Luna nie zając i nie ucieknie - powiedział na wpół do siebie, na wpół do nieprzytomnej. - Nie jestem aż takim idiotą, by cię zostawić w takim stanie. Poza tym Lila jest skonana i musi się porządnie wyspać. A jej zdolności mogą się bardzo przydać. Gdybyś tylko zdołała przebudzić swoją moc... Jestem pewien, że jesteś dość mocna, wystarczająco mocna by walczyć z wampirem i nie być zmiażdżonym. Tylko na razie ta moc w tobie śpi...

"Dziwnie reagowała na imię Valgaarva... I to uczucie... Tak, nie ma wątpliwości, jest w nim zakochana po uszy. Zellas nie byłaby sobą, by nie uzyła tego w jakiś sposob. Zapewne szantażowała Valgaarva. Nic dziwnego, że Arashino tak jej nienawidzi."

Podświadomie ścisnął serdecznie jej dłoń. Nie mógł pozwolić, by domyślila się, ile o niej wie. Zapewne poczułaby się zagrożona. Ale zaczynał lubić tę dziwną osóbkę. Zwłaszcza po kłopotach, w jakie się wpędziła wykonując zadanie, o które ON ją poprosił. Był jej coś winien. I miał zamiar spłacić ten dług z nawiązką.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 03:06   

słyszała głos...nie mogła się przebudzić..ktoś ją wołał...znała ten głos...nie wiedziała kto to jest...ale znała ten głos...wokoło była czerń...pustka...ale nie czuła się w niej źle...czuła czyjąś obecność...
- Val? Valgaav?- zawołała w śnie...szarpnęła się przez sen...Lunar który drzemał na siedząco spojrzał na nią...nie obudziła się ..po jej policzku spłynęła łza..druga, trzecia...kolejna...zastanowił się czy często ona płacze przez sen... zaczęła się szamotać ..jakby coś ją dusiło...przez sen zacisnęła palce na bransoletce...
gwałtownie usiadła już całkowicie obudzona...cokolwiek jej się śniło nie było to wesołe...zacisnęła dłonie na kołdrze oddychając płytko i urywanie..walczyła o oddech...zakryła twarz rękoma...znów zadrżała..zupełnie zapomniała że nie jest sama w pokoju..nie widziała jeszcze granicy między rzeczywistością a snem...ona ,silna, kobieta która potrafiła zmieść ze swojej drogi każdą przeszkodę i pójść po trupach do celu teraz była jak dziecko we mgle...przerażone...bojące się wspomnień..bojące się cienia...

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 03:17   

Nie musiał być Shinmazokiem, by wiedzieć, co się stało. Miała koszmarny sen. I zapewne ten sen mial wiele wspólnego z jej przeszłością. Takie rzeczy często wracały w snach, błąkając się na granicy rzeczywistości. Poza tym czuł jej strach. A nie lubił wyczuwać w kobietach tego rodzaju strachu. Żadna kobieta nie powinna go odczuwać. Nigdy.

Przygarnął ją do siebie, układając jej głowę na swoim ramieniu. Delikatnie trzymał ją w ramionach, gotów puścić ją, gdyby tylko zaczęła się wyrywać.

- Spokojnie - powiedział szeptem. - Jestem tutaj. Jesteś bezpieczna.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 03:42   

przytuliła się, ledwo widząc przez łzy...zupełnie nieświadomie zacisnęła dłoń na jego bluzie..pozwoliła łzom płynąć...tak chciała by przestało to ją boleć...rozstali się przecież już jakiś czas temu..rozstali..po prostu ona odeszła z Omflos...
nie wiedziała ile tak siedziała..Lunar uspokajająco głaskał ją po włosach..nie przeszkadzało jej to chociaż normalnie to by nie dopuściła kogoś obcego by dotknął jej włosów...w końcu przestała płakać...podniosła głowę...spojrzała na niego...cierpliwie siedział... opuściła głowę i przetarła oczy dłonią zaciśniętą w piąstkę...
-przepraszam-szepnęła- gdyby Lila się obudziła to musiałbyś się gęsto tłumaczyć czemu przytulasz obcą dziewczynę...po prostu musiałam...czasami nie da się cały czas walczyć...rozumiesz? -spojrzała na niego szklistymi oczami..nagle jej źrenice się zwężyły gwałtownie. zagryzła usta by nie jęknąć i zwinęła się lekko łapiąc za ranę..jeszcze? przecież już prawie się zagoiła...coś jest nie tak...rzuciła kolejne dwa Resurrection...
-coś jest nie tak..nie chce się goić tak jak powinno..mogę mieć w takim układzie problem z magią..przy każdym silniejszym zaklęciu może się otworzyć..nie wiem czemu tak słabo się zabliźnia..ból złagodniał...spojrzała na niego...jestem bezużyteczna w walce. nad ranem odchodzę. niepotrzebnie byście ryzykowali. Lunar chciał coś powiedzieć...
przerwała mu:-chcesz by ktoś zupełnie obcy ściągnął jakiekolwiek zagrożenie na nią-wskazała głową na postać zwiniętą w fotelu..
Lunar powoli pokręcił przecząco głową..
-no właśnie...-odparła. to byłoby niepotrzebne ryzyko.
rzuciła kolejne Resurrection..-już lepiej...mam prośbę...jak by to nie zabrzmiało i nie wyglądało...mogę położyć głowę na twoich kolanach?

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...


Ostatnio zmieniony przez Arashino Shiro dnia 18-12-2006, 03:21, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 04:28   

- Oczywiście, że możesz... - Lunar spojrzał w sufit, jakby szukał tam wyjaśnienia dlaczego ona zadaje takie głupie pytania.

Arashino natychmiast skwapliwie skorzystała z jego zgody.

- Posłuchaj... - zaczął powoli, starannie dobierając słowa. - Nie wspominaj mi nawet o odejściu, to nie podlega dyskusji. Zostałaś ranna PRZEZE MNIE i w MOJEJ walce, nie w twojej. Lila nie potrzebuje mojej pomocy, sama potrafi całkiem nieźle sobie radzić. Ośmielę się twierdzić, że z tobą nie miałaby wielkich problemów. Jesteś w znacznie większym niebezpieczeństwie niż ona. Wykopię cię choćby spod ziemi jeśli będę musiał, ale nie pozwolę żeby moi wrogowie cię odnaleźli przede mną i zabili.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-12-2006, 04:50   

Teraz Ty posłuchaj..-zaczęła cicho- źle mnie oceniasz..nie jestem tak dobra jak sądzisz...jeśli wykonałam twoją prośbę to miałam w tym powód...mi nie należy ufać..mi ufa tylko samobójca...a nie chcę by i na was kłopoty ściągnęło moje fatum... mam wielu wrogów...co jeśli okaże się że moi wrogowie to twoi przyjaciele? Wiem że w walce z Lilą miałabym całkiem duży problem...ale nie lubię być dla nikogo ciężarem..jetem osobą która bierze sama za siebie odpowiedzialność...i doskonale wiesz że będę zawadzać.

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 14 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 12, 13, 14  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group