FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12, 13, 14  Następny
  Lunar & Lila quest
Wersja do druku
Luna Płeć:Kobieta
Gdzieś tam...


Dołączyła: 25 Lis 2006
Skąd: dom mój tam, gdzie serce me
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 14-12-2006, 09:34   

Luna spokojnie siedziała sobie w ciepłym pokoju, przed kominkiem z rozpalonym ogniem. Skórzany fotel był taki wygodny… popijała z dużego kubka gorącą czekoladę… Nie zważała na to, że kapie jej od czasu do czasu na piżamę… raczej bardziej interesowało ją to, co działo się na dworze…

Okropna ulewa… a tych nie ciągle nie ma… Przez lekko uchylone drzwi od pokoju przecisnęło się jakieś zwierze… Gdy pojawiło się w zasięgu światła rzucanego przez palenisko, dało się widzieć kształt psa… lecz gdy podeszło bliżej fotela, dokładnie było widać, że to lis… I to nie byle jaki…

Blisko czarnego noska rozchodziły się białe kłaczki przechodzące przez żółć po ognisto rudy… zamiast jednego ogonka, wesoło w powietrzu fyrkały trzy… Firefox usiadł pod nogami fotela…

- Melduje pani, że miasto jest czyste. Oprócz tych dwojga, w mieście jest tylko jeden mag drugiego kręgu… Zagrożenie znikome…

- To dobrze. Wykonałeś swoje zadanie… na razie cię nie potrzebuje… - Luna spokojnie pogłaskała liska… po czym ten zaczął kręcić się w koło własnej osi goniąc ogonek tak szybko, że zamienił się w ognisty krąg… Krąg zaczął się kurczyć, aż do wielkości kurzego jajka… po czym przybrał formę stałą. Wyglądało jak kulka zastygłej lawy…

Luna podniosła kamień z podłogi i wsadziła go z powrotem do torby…

- To dobrze, że nie muszę się o nich dziś martwić… niech się sobą zajmą… - i wróciła do popijania czekolady… kolejna kropla kapała jej na piżamę… ale co to kogo już obchodziło…

_________________
Leżę i czekam aż zło przeminie, jak nie przeminie... Poleżę jeszcze...
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-12-2006, 18:46   

Gdyby Lunar się tego nie spodziewał, gdyby tego wcześniej nie wyczuł, zapewne byłby teraz niezdolny do powiedzenia czegokolwiek z zaskoczenia. Ale on był Mazoku. Wyczuwanie pozytywnych uczuć niespecjalnie mu leżało. Ale akurat miłość była uczuciem zbyt potężnym, by jej nie wyczuł. I dzięki temu zdołał wszystko przemyśleć.

Uchwycił delikatnie jej dłoń i pocałował w palce. Potem objął ją i prosto do jej ucha wyszeptał miękko.

- Ja ciebie też...

Nie wiedział, dlaczego Lila stała się ostatnio dla niego taka ważna, ale w sumie nie bardzo go to obchodziło. Dawno się nie śmiał tak, jak przy niej, dawno nie był tak otwarty i bezpośredni. To nie mogla byc taka sobie sympatia. Jeżeli więc nie byłaby to miłość, to co to było? Żadne inne określenie nie przychodziło mu do głowy. A poza tym, czemu ledwie mu się udawało powstrzymać, by jej nie pocałować?

"Albo może obojgu nam się po prostu wydaje..." - odedzwała się gdzieś w jego głowie resztka zdrowego rozsądku.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Luna Płeć:Kobieta
Gdzieś tam...


Dołączyła: 25 Lis 2006
Skąd: dom mój tam, gdzie serce me
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 15-12-2006, 10:33   


Spoiler: pokaż / ukryj
Martynę to ja chyba zabije :/ - ty już wiesz za co !


Za oknami już świtało... wyspana luna spojrzała przez okno. Przestało padać. Trzeba było coś zjeść i się wreszcie ubrać... Spojrzała na swoje ciuchy na krześle... na torbę... coś było nie tak. Nie leżały tak jak je zostawiła... Np: Buty które zawsze stawia jeden do przodu drugi do tyłu... teraz stały w jedną stronę... Ktoś tu był...

Najgorsze było to, że się pomyliła... Bo ten ktoś wciąż tam czekał... Poczuła jak ktoś łapie ją za czyje a drugą ręką przykłada jej coś do ust... zasnęła... Napastnik w jedną rękę wziął ją pod pachę, a drugą ogarnął jej wszystkie rzeczy.

_________________
Leżę i czekam aż zło przeminie, jak nie przeminie... Poleżę jeszcze...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 14:40   

Niska brunetka szła ulicą w kierunku rynku...robiło się coraz ciemniej...poprawiła saie które miała włożone w cholewki butów...ziemnozielona sukienka do kolan, z rozcięciami od pół uda delikatnie falowała przy każdym kroku...rozpuszczone włosy spływały kaskadą na plecy do połowy długości między połową pleców a pasem....sukienka o górze zbliżonej do typowej bluzki japonki...bezrękawnik..na prawym nadgarstku cicho brzęczała jedna srebrna bransoletka...weszła na rynek ...drogę zastąpiło jej dwóch facetów...nie zwracała uwagi na aluzje czy zaczepki...jeden złapał ją za rękę gdy przechodziła obok...spojrzała na niego wzrokiem o temperaturze ciekłego azotu..natychmiast ją puścił ,jakby czymś oparzony...z jej niebieskich oczu znikł złoty przebłysk...ruszyła dalej...
zatrzymała się przed murem ogradzającym miejską bibliotekę, posiadającą największy księgozbiór dotyczący magii. Nagle wyczuła znajomą aurę mazoku...zadrżała...spojrzała w kierunku z której ją wyczuła...na dachu sąsiedniego budynku dostrzegła zarys jakiejś pary...
poczuła jak mur wewnątrz niej zaczyna się kruszyć..to niemożliwe...
-Va.....av...wyszeptała niedosłyszalnie dla nikogo...z resztą na około nie było żywej duszy prócz tej dwójki....
oparła się plecami o mur i zacisnęła pięści...to nie on...ale ...aura...tak podobna....
ze złotych oczu wypłynęła jedna łza....otarła ją dłonią...robi się sentymentalna...nakazała sobie spokój...po chwili znów miała jasny, niczym nie zmącony umysł skupiony na wykonaniu zadania...może tu...może w tym budynku znajdzie odpowiedź...
wyciągnęła z plecaka (na oko wielkości plecaka szkolnego) etui z zestawem do pielęgnacji paznokci...typowo kobiece akcesoria...
otworzyła pudełeczko...jednak zamiast pilniczka i tego typu narzędzi wyciągnęła dwa wytrychy...otworzyła zamek w bramie i wślizgnęła się na teren miejskiej biblioteki...po chwili miała otworzone drzwii...weszła cicho...nie zapalając światła spojrzała na pogrążone w mroku regały...zamknęła oczy...gdzie szukać?
po chwili otworzyła je, błysnęły złotym błyskiem...schowała etui do przegródki obok etui z okularami ...nie nosiła ich...kiedyś ..ktoś...zacisnęła pięści...uspokoiła się odpędzając obraz złotych oczu i morskich włosów...ktoś wyostrzył jej wzrok za pomocą magii...
wzięła głęboki oddech i skierowała się do działu nad którym był napis"szukanie magiczne"...dopiero zapadła noc...a ma czas do świtu...to mało czasu.

Tymczasem mężczyzna stojący na dachu przyglądał się jak jej postać znika wewnątrz budynku...

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 17:49   

Przez dłuższą chwilę milczeli oboje. Gdyby ktoś ich obserwował z boku, zapewne wyglądaliby na parę. Potem Lila nagle wyrwała mu swoją dłoń, uderzyła go w twarz i uciekła.

Przez dłuższą chwilę stał nieruchomo. Nic nie rozumiał. Czemu go uderzyła? Przecież tylko pocałował ją w rękę, nic więcej...

Coś jednak przerwało jego rozmyślania. Kątem oka zauważył młodą kobietę. Weszła do pobliskiego budynku. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że ten budynek był o tej porze zamknięty. A ta kobieta zdecydowanie NIE NALEŻAŁA do świętych, czuł to. Widzial to w jej aurze. Natychmiast skorzystał z okazji, by zająć się czymś i nie łamać sobie głowy nad postępowaniem Lili. I tak jej nie był w stanie czasami zrozumieć.

Przywołał moc Mazoku, co natychmiast spowodowało, że jego oczy rozjarzyły się niczym szkarłatne latarnie. Krótkim skokiem w astral przeniósł się do wnętrza budynku. Stanął w ciemnościach, obserwując z daleka drobną sylwetkę dziewczyny. Czemu wydała mu się sympatyczna? Szukała czegoś, jakiejś książki. Tylko dlaczego musiała się aż włamywać? Lunar nie śpieszył się z nadstawianiem karku, ale z drugiej strony ta kobieta włamywała się do biblioteki tuż pod ich bokiem, kto wie, co jej może strzelić do głowy...

"Muszę być ostrożny..." - pomyślał.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 18:16   

Do diabła-mruknęła...odrzuciła kosmyki spadające jej na twarz...zatrzasnęła kolejną księgę...-gdzie to może być? no gdzie?-monologowała...przeszła do końca regału...znowu pudło...kolejny raz...
znowu wyczuła znajomą aurę...odwróciła się gwałtownie...nikogo nie było..
-wpadam w paranoję-mruknęła do siebie....
oparła się plecami o regał..
zamknęła oczy i skoncentrowała się...coś nie dawało jej spokoju...co? ta znajoma aura? przecież tu jest pusto...nikt jej nie widział...no może z wyjątkiem tamtej pary..ale oni byli zajęci sobą...potrząsnęła głową ...wyrzuciła z myśli obraz ,wspomnienie...jasny umysł -nakazała sobie.
spojrzała za okno...księżyc wstał i świecił wysoko...to oznacza że minęło już połowę czasu nocy...do świtu musi się z tąd wynieść...gdzie będze szukać jak tu nie znajdzie?
Pójdzie dalej na północ...do zamku Zakonu Dziwięciu Mieczy...oni mają dużą bibliotekę...i znajdzie odpowiedź..ona tak łatwo nie odpuszcza...musi ,po prostu musi poznać odpowiedź...tyle wycierpiała...ma prawo poznania odpowiedzi...i jeśli jej nikt tego prawa nie przyzna to sama go sobie udzieli. Usłyszała jakiś szmer...ktoś tu jest...
nie może wyczuć aury...co to jest...jest pewna że tu ktoś bądź coś jest....wyciągnęłą shurikena...drzwi zamknęłą za sobą ...więc jak? No jak?
nieważne-pomyślała...spojrzała za ewentualnymi miejscami w których byłoby dobrze walczyć...zaczerpnęła głęboki oddech i powiedziała:
-kimkolwiek jesteś, wyłaź.

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 18:28   

Zza regału wypłynęła para krwistoczerwonych ślepi.

- Naprawdę myślisz, że stal może zabić kogoś takiego jak ja, kobieto? - głos Shinmazoka odbijał się osobliwym echem po sali, brzmiał bardzo nienaturalnie. - Rozczaruję cię. Stal nie jest dla mnie zagrożeniem...

Dla podkreślenia swoich słów przeszedł w astral i wyłonił się z niego po jej przeciwnej stronie.

- Żadnym zagrożeniem... - rzucił zimno i ponownym skokiem powrócił do poprzedniego miejsca. - A już na pewno nie śmiertelnym... Więc odłóż te zabawki na bok, nie zrobisz tym większej krzywdy komuś z krwią Rasy Potworów w żyłach.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 18:38   

-zmierzyła przeciwnika wzrokiem...ma rację...fizycznie go nie zrani...jest zły....zło jest pokonywane dobrem...podobno...czyli czarną magią i szamianizmem nic mu nie zrobi...biała magia za to chroni...nie atakuje....
czym jej mentorka zraniła Gaava? Ranga Blade...ale to nie w pomieszczeniu...i nie miałabym możliwości rozwinięcia ataku...inkantacja raptem byłaby początkowa...wątpię żeby jej nie znał...cokolwiek to jest..musi być silne...chyba po raz pierwszy w życiu ma kłopoty...poważne kłopoty...
wypuściła gwiazdkę z dłoni czekając na jego reakcję i intensywnie myśląc nad ewentualnym blokiem ,na tyle silnym by przeżyć...o kontataku nawet nie myślała...on ma moc podobną do Xellosa...ale nie do końca...coś jeszcze...kim on jest?
Kim jest istota zdolna zmusić Arashino Shiro-Ag...nie teraz to już tylko Shiro do kapitulacji...i to bez jakiejkolwiek walki...

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 19:24   

Szkarłatny blask oczu Shinmazoka zgasł. Lunar postąpił krok do przodu i zmierzył nieznajomą uważnym spojrzeniem. Zatrzymał się jednak w miejscu, jakby uznał podchodzenie do niej za zbyt ryzykowne... dla siebie albo dla niej...

- Wiem, zastanawiasz się, kim jestem - powiedział lekko się uśmiechając. - Ale to jest, przynajmniej w tej chwili, tajemnica... Powiedzmy tylko, że na czarnej liście Greater Beast Zellas Metallium jestem wyjątkowo wysoko notowany, a i LoN by byłaby bardzo rada gdyby mnie dorwała... Tak więc na zaklęcia z wymiaru Slayers, nawet Ragna Blade i Giga Slave, raczej bym nie liczył, bo się z nimi nie od dzisiaj znam...

Ale uśmiech na jego twarzy szybko zbladł i zniknął.

- Nie wyrzucaj sobie klęski, tylko ktoś naprawdę głupi chciałby ze mną walczyć - powiedział Shinmazok głosem, w którym pobrzmiewało zmęczenie. - Bo ja, na twoje szczęście, nie jestem Mazoku pełnej krwi, nie jestem taką bestią, jak oni. I walczyć z tobą nie mam zamiaru. Chronię osoby, na których mi zależy. Chciałem tylko zapytać o cel twojej wizyty tutaj, w środku nocy i to przy użyciu wytrycha... W końcu nie mam gwarancji, że jutro nie włamiesz się do nas...

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 19:40   

-Nie w pełni mazoku...mający na pieńku z LoN....tylko jeden jest taki...miło mi Cię poznać Lunarze...-w jej oczach prócz powagi, zdenerwowania można było dostrzec też zainteresowanie. Potrafiła zmusić swoją twarz by nie drgnął żaden mięsień jeśli tego nie chciała...nie pokazać żadnych emocji...z wyjątkiem oczu...cokolwiek by nie robiła to i tak wiele można było z nich wyczytać.-sam rozumiesz moją reakcję...spokojnie sobie czytam aż nagle czuję że jestem obserwowana...Pozwolisz że opuszczę ręce?-
opuściła je nie czekając na odpowiedź... -więc czemu słynny Lunar zaprząta sobie głowę jakąśtam biblioteką?-prawie niedostrzegalnie obróciła bransoletkę o 360 stopni. Nie umiała oduczyć się tego nawyku, mimo że zdradzał jej zaniepokojenie. -wybaczysz, ale skoro się nie przedstawiłeś to ja też tego nie zrobię. -spojrzała poważnie...-czego chcesz ode mnie?

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
Luna Płeć:Kobieta
Gdzieś tam...


Dołączyła: 25 Lis 2006
Skąd: dom mój tam, gdzie serce me
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 15-12-2006, 19:47   

Luna budzi sie związana w pewnym ciemnym miejscu... wiązy krepuja jej próby ruchu...

* to fajnie... *

W mroku dostrzegła zarys swoich butów...

* Ooo, fajnie, ze chociaż je zabrali bo to moje ulubione... Ech... nic nie poradze, moze ktos sie zlituje i pomyśli, by mnie uratować... *

_________________
Leżę i czekam aż zło przeminie, jak nie przeminie... Poleżę jeszcze...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 20:10   

Lunar westchnął.

- Kobieto, czyżbyś nie dosłyszała? - powiedział tym samym znudzonym tonem, jakby podobne odpowiedzi słyszał tysiące razy. - Chyba naturalne, że jak się w okolicy pojawia włamywacz, to mnie interesuje, czego on w tej okolicy szuka i czy przypadkiem nie mnie... Poza tym włamanie chyba nie jest jedynym sposobem korzystania z biblioteki, o ile mi wiadomo...

"Swoją drogą LoN nieźle musiała o mnie nagadać skoro ta tutaj kruszynka mnie rozpoznała bez najmniejszego trudu."

- Po pierwsze, skąd mam wiedzieć, czy nie nasłała cię LoN? - podjął na nowo. - Po drugie, od jakiegoś czasu nie widziałem Luny. Skąd mam mieć pewność, że jej nie napadłaś? I po trzecie, skąd mam wiedzieć, że nie włamałaś się tutaj, żeby znaleźć jakiś realny sposób zabicia mnie? Wiesz w końcu o mnie bardzo dużo. Powiedziałbym wręcz, że PODEJRZANIE dużo...

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Lila Płeć:Kobieta
BAKA Ranger


Dołączyła: 19 Wrz 2006
Skąd: [CENSORED]
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 15-12-2006, 20:19   

Lila jeszcze ten ostatni raz spojrzała na swiatla miasta w oddali zanim weszła na sciezke w lesie...

Przeciez, to on mnie odtracil, nie ja go... to nie moja wina... jesli on tego tak chce, to odejdę...

Kolo dziewczyny zmaterializowal sie ubrany na czarno chłopak. Jego twarz zaslonieta byla czarnym szalem, lecz krwisto czerwone oczy wampira swiecily w mroku nocy...

- Witaj Siotro... - Lila nie zwolniła kroku, ani nawet na niego nie spojrzala... Jego czarne włosy powiewały na wietrze... - Witaj siostro... - uporczywie powtórzył...

- witaj bracie... niepotrzebnie sie fatygowales tu... sama do ciebie szlam... - nadal na niego nie patrzala... Chlopak trzymal reze za plecami jak niewinna dziewczynka... przesunol sie w ulamek sekundy pod kontem 90* ... pojawil sie przed siostra...

- nie lekceważ mnie... - jego oczy blysly dzikim plomieniem... nadal wisial w powietrzu pod dziwnym kontem... Lila stanela w miejscu... - chodzmy do domu... nie warto było ci uciekać...

- Tak, niestety masz racje... chodzmy...

_________________
" Twas brillig, and the slithy toves, did gyre and gimble in the wabe;
All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe.~ "

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 20:25   

dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem..czyli jednak trafiła że to Lunar...
-skąd wiem? Kobieca intuicja...co do Luny...szczerze mówiąc nie wiem o kim mówisz...
i raczej nie mam interesu by cię zabijać...czyżbyś się tego bał? że nawet taka bezbronna dziewczyna jak ja może cię pokonać? kolejne pytanie: dlaczego włamałam się do biblioteki? powiedzmy że zależy mi na czasie...co do LoN...nie rozmawiałam z nią...-powiedziała ,choć miała nadzieję że nie ma wypisane na twarzy że kłamie.-jak na po części mazoku to bardzo martwisz się o mieszkańców....zapewniam, że nie interesuje mnie ani co mają w domach, ani ty ,ani nikt inny.Zamierzasz zadać mi jeszcze kilka pytać czy mogę wrócić do czytania? Noc się kończy.-nie czekając na reakcję odwróciła się do niego bokiem i zaczęła czytać tytuły wytłoczone na grzbietach ksiąg.

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
LunarBird Płeć:Mężczyzna
Chaos Master & WSZ


Dołączył: 30 Maj 2005
Skąd: Hellzone
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-12-2006, 21:36   

- Nie boję się o siebie - parsknął. - Boję się o...

Zamarł. Coś było nie tak. Dopiero po dłuższej chwili udało mu się określic przyczynę niepokoju. Lila. A przy niej wampir. Shinmazok poczuł się, jakby ktoś ścisnął jego pierś w imadle. Bez ostrzeżenia przywołał moc Mazoku. Całą moc. Powietrze zadrżało od uwalnianej energii.

- Odnajdę cię poźniej! - rzucił gniewnie, po czym przeszedł w astral.

**************

Wyszedł z astrala tuż przed wampirem. Rozwinął swoje potężne skrzydła, osłaniając Lilę. Powstrzymanie się, przed zadaniem ciosu intruzowi wymagało całej siły jego woli.

Przez groźną chwilę mierzyli sie wzrokiem - Shinmazok i wampir.

- Jeżeli jesteś z nim z dobrej woli, Lila, powiedz mi proszę, co tu się dzieje - powiedział Lunar, usilnie starając sie nie dać po sobie poznać, jaki jest wściekły. - W innym wypadku powiedz słowo, a rozerwę go na strzępy. I powiedz mi, czy widziałaś Lunę, niepokoję się o nią.

_________________
Cytat:
- Mulder... To jest... to chyba żółć...
- Powiesz mi jak to z siebie zdjąć zanim stracę kamienną twarz?
"The X-Files", #4 "Squeeze"


Autor posta: rip LunarBird CLH
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5146592
 
Numer ICQ
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 5 z 14 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12, 13, 14  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group