FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20 ... 30, 31, 32  Następny
  Świetlne Łzy
Wersja do druku
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 18-05-2007, 14:16   

- Avi, czy mogła byś mi to usunąć z nosa - wymruczał Toru, wychylając głowe w s trone białowłosej. Dziewczyna z litością popatzyła na wilka i zdjeła z jego wilgotnego nosa rudy włos; usmiechneła się złowrogo pod nosem i schowała włos do kieszeni - Oj...Momoko, i po co zostawiasz po sobie takie ślady - po chwili mrukneła pod nosem, głaszcząc swojego pupilka za uchem.
- Jaka jest szansa, ze ten labirynt podda się pierwszej lepszej kuli ognia, która zrobi w nim dziure i proste przejście? - Zapytała Avi dając Toru ciastko w kształcie kości które wciągneła, z płaszcza; kolejne zuciła dla akamaru, który bez problemu je złapał i skonsumował.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Neji Płeć:Mężczyzna
Chiiii~


Dołączył: 28 Kwi 2007
Skąd: Winter!
Status: offline
PostWysłany: 19-05-2007, 10:14   

- sądząc po zachowaniu, tego małego pupilka - wskazuje na trzęsącego się małego białego pieska - pewnie, nie - ten pies czuje coś co Ahira nazywa "Chakra" i magię, a skoro jest taki zdenerwowany to pewnie to pole jest potężne - podsumował. -pozatym łatwo to idze sprawdzic, patrz - Ellegon poleciał z stronę pola i spróbował przeleciec przez nie, lecz w pewnym momęcie się zatrzymał i został odrzucony z powrotem w ramiona Fargass'a - to chyba wiele wyjaśnia, nie?

_________________
Cute stalker :3
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 19-05-2007, 11:39   

-Czyli najprościej było by przejść ten labirynt? - Zapytała Avi, w tym momęcie pojawił siemagiczny portal z którego wyskoczyły dwie dziewczyny. Obie nie wysokie, jedna rudowłosa, z kucykami przepasanymi czarnymi wstążkami, w ciemno zielonej koszuli z luźno postawionym zwiewnym kołnieżem, czarnych bojówkach i trampkach, w ręku trzymał nie mała srebną "zabaweczkę" o sporym kalibrze i dalekim zasiegu. Druga nieco wyższa, o czarnych kocich uszach, i długich do kolan smolisto-czarnych włosach, ubrana w sniezno biała zapinaną koszule, z czarnym krawatem dobrze zawiązanym pod szyją, pisowanej czarnej spudniczce i butach na obcasie. Rozejżały się dookoła i dziwnie spojżały na Avi, po chwili takiego stania, ruda zapytała się nie pewnie:
-eee...panienka Avalia Neopolia Amelia Forget Me-Not??
Na co białowłosa niechetnie kiwneła głową na "tak".
-Wiadomość do panienki - powiedziała czarnowosa podając Avi zwinięty pergamin.
-ee.....to my może już sobie pójdziemy, ne? - powiedziała cicho ruda, a jej wyższa koleżanka wyciągneła pióro z kieszeni i stworzyła nim portal, "rozcinając żeczywistoś".
W ten sposób znikneły równie szybko jak się pojawiły.
Avalia przeczytała list i nie wygladała na zbyt zadowoloną.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Neji Płeć:Mężczyzna
Chiiii~


Dołączył: 28 Kwi 2007
Skąd: Winter!
Status: offline
PostWysłany: 19-05-2007, 15:24   

- A to.... były? - zapytał niepewnie łotrzyk - tak poprostu się pojawiają i nagle znikają a do tego zostawiły list - mówił patrząc podejrzliwie na list który był napisany na dziwnym pergaminie a atramęt z daleka śmierdział krwią - co tam jest napisane? -zapytał próbując przeczytac list przez ramię Avi, niestety zobaczył tylko jakieś dziwne, czerwone i śmierdzące znaczki - a do tego po jakiemu to jest?

_________________
Cute stalker :3
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 19-05-2007, 18:50   

-To były siostry Jan, zabójczynie do wynajęcia, ale naprawdę spełaniają każdą zachcianke jeżeli pożądnie im zapłacisz. Nie są tanie więc głównie władcy mogą sobie pozwolić na wynajem takich zawodowych osób. Załatwiają sprawy cicho i dyskretnie, dlatego ludzie nizszych rang nigy o nich nie słyszeli - wtrącił Toru, który postanowił juz nic nie mówić, widząc mordercze spojżenie Avali.
- Widzisz drogi przyjacielu, jest to smocza krew, osoby która powinna już dawno nie żyć, odpowiedzialna za śmierć moich rodziców...oczekuje spotkania ze mną w bardzo ważnej sprawie i....napisane jest to w mojim ojczystym języku - stwierdziła dość nerwowo Avi starając sie nie podargać listu, schowała go jedynie w płaszczu. Laską stukneła o podłoge i otworzyła czerwony portal.
-Toru przekasz wilekiemu wiadomość - Avalia stukneła czerwoną kulą lekko w wilka co spodowało pojawienie sie na nim obroży i przyczepionym listem. Toru kiwną głowa i znikną w portalu.
-Może chodźmy już - mrukneła cicho jakby do siebie białowłosa
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 22-05-2007, 22:10   

Spojrzałam na Avalię nieco zaniepokojona. Nie odzywałam się, i tak nie zrozumiem jej położenia.
-Racja, choidźmy- odrzekłam cicho. Spojrzałam na nią i poszłam powoli w stronę labiryntu. Reszta stała przez chwilę, potem podążyła za mną. Czarodziejka lekko ociągając się poszła jako ostatnia, spoglądając przez ramię w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą był Toru. Atmosfera była dość ponura, wszyscy szli w milczeniu.

Kiedy weszliśmy do labiryntu, wejście oczywiście się za nami zamknęło i nikogo to nie zaskoczyło. Szliśmy przez labirynt dość ostrożnie, jednak pułapek nie było zbyt wiele, a jeśli już to amatorskie. Po drodze spotkaliśmy niewielkiego domona, który na nasz widok zaczął przeklinać i nam ubliżać.
-Co to coś krzyczy?- spytał łotrzyk rozbawiony.
-Sądząc po bulgotach, jakie z siebie wydaje, pewnie przeklina- zażartował krasnolud i głośno się zaśmiał- mam mu odpowiedzieć?
-Wiesz, on naprawdę przeklina- odpowiedziałam- spróbuję z nim porozmawiać.
Podeszłam do demona i złapałam go za niewielkie skrzydełka, którymi zaczął szaleńczo trzepotać.
- puść mnie, ty{różne ciekawe słowa}, bo jak zawołam brata to ci {kolejne ciekawe słowo}
-A dlaczego twój brat jeszcze nie przyszedł?
-Bo...ee... chce cię zaskoczyć!- wykrzyknął demon nieco zmieszany i wygłosił krótki wykład o tym, co się ze mną stanie kiedy jego braciszek mnie dorwie.
- jesteś podziemnym chochlikiem, twój brat może być co najwyżej twojego wzrostu.
-Wcale nie! Pożałujesz swoich słów!
- co tutaj robisz?
-nic ci do tego.
Wyjęłam zapałki i zapaliłam jedną. Chochlik nieco struchlał, ale nadal miał zaciętą minę
-Dobrze, a teraz powiedz, proszę, po co tu jesteś, bo nie mam zamiaru tutaj czekać.
Chochlik westchnął cicho, po czym powiedział:
-Mam strzec tego miejsca przed takimi jak wy. Tyle, że drugi strażnik, który miał się wami zająć gdzieś zaginął i szukam go po całym labiryncie.
-No, dobra- zakneblowałam go i zamknęłam w niewiewlkiej klatce, którą przywiązałam do paska- idziemy?
- A to małe nas nie wyprowadzi?- spytał łotrzyk, przyglądając się stworzeniu z zainteresowaniem.
-Na chochlika nie licz. Ale później może się przydać.
Poszliśmy dalej. Bardzo długo błądziliśmy po labiryncie, szukając wyjścia, jednak nie mogliśmy go znaleźć. Po dobrych paru godzinach wędrówki znaleźliśmy jedynie jego środek, na którym znajdowała się ogromna złota rzeźba, nie wyższa jednak od ścian labiryntu.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 23-05-2007, 06:09   

Avalia idąc spory kawałek od reszty, klneła coś pod nosem; kula na jej różdżce zaczeła zmieniła kolor na czarny, a jej tęczówki na krwisto czerowny. Tak trzymała różdżkę i miała pochyloną głowe więc nie było tego widać, kiedy doszli do złotego posągu, zaczeli sie zastanawiać co dalej. Rozmyślanie przerwało pojawienie się dość sporej liczby osobników w czarnych płaszczach i kapturach lewitujących nad ziemią:
Wypowiedzieli coś w dziwnym jezyku, który wydawał się być znany tylko Avali, potem podrzucili jej złoty diadem. Białowłosa schowala go do płaszcza i otworzyła kolejny portal taki w którym znikną Toru. Czarne istotki zniekneły równie szybko jak się pojawiły, a na ich miejsce przybyło z jakieś 20 chochlików, plus jeden dosć przerośnięty. Mały z klatki wymróczał ze strachem "bracie".
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 24-05-2007, 07:39   

Chciałam zapytać Avalię, o co chodzi, ale przerwało mi niewielkie stadko chochlików z dość przerośniętym osobnikiem na czele.
-Skoro to twój brat, to chyba bać się nie musisz- rzekłam spokojnie do "zakładnika"- zniszczy nas, uwolni cię i będziecie tu żyć długo i szczęśliwie.
Duży choclik chyba go jeszcze nie zauważył, bo ignorując naszą grupę się rozglądał za stworzeniem tam, gdzie powinno być. Kiedy go nie znalazł, przeklął tylko pod nosem i postanowił się z nami przywitać. Ukłonił się nisko i przedstawił:
- Witam, mam na imię Elmar, to są moi kuzyni. Nie widzieliście gdzieś mojego starszego brata?- reszta grupy patrzyła dziwnie na grzecznego chochlika, który znów zaczął coś bulgotać w dziwnym języku.
- Elmar, normalnie to większość ras nie zna tego języka- powiedziałam, uprzedzając pytanie- po co ci twój brat
-Jako strażnik tego miejsca muszę was stąd wypędzić. A ten mały dureń nigdy nie jest wtedy, kiedy go potrzebuję.
-A jak my ci tu przeszkadzamy? Przejdziemy sobie, wy zostaniecie i poszukacie brata.
- Wtedy by mnie wywalili z roboty. Ale ponieważ bez brata nie stworzę portalu, trzeba was załatwić w inny sposób.- Elmar, a za nim inne chochliki zaczęły gwałtownie rosnąć. Stanęły mniej więcej na 3 metrach. Największy z nich zaśmiał się donośnie i spytał:
-Jesteś pod wrażeniem?
-Zrobili z was chimery...Wiesz, nie, nie za bardzo. Jakoś mało oryginalny sposób na bycie groźnym.
Elmar nieco się speszył. Jednak zaraz potem rzucił tylko, żeby przejść do konkretów i oczywiście całym stadkiem skoczyły na nas. Zamieniłam się w półdemona i kiedy reszta grupy walczyła z kuzynami Elmara, ten sobie mnie upodobał. Dość szybko zauważyłam, że szkody wyrządzane przez chimery nie odnawiają się tak szybko, ba, prawie wcale się nie odnawiają. Pozostali chyba też to spostrzegli, bo zaczęli "wyprowadzać" przerośnięte chochliki. W końcu skończył się nam labirynt, a przeciwnicy na chwilkę stanęli ogłupiali, nie wiedząc, dlaczego są tak daleko. Potem nastąpiło główne starcie, które po jakimś czasie wygraliśmy.
-To teraz wytłumacz mi, po co był ci twój brat- powiedziałam do już małego chochlika.
- On się zamieniał w największego z nas.
Odkryłam mu klatkę, a on zaczął się głośno śmiać i powiedział tylko, żebyśmy sobie poszli już i zostawili mu ją. Tym razem posłuchałam, bo w takim stanie i bez pobratymców chocliki, nawet chimery, były bezbronne. Poszliśmy dalej, a ja na wstępie spytałam Avalii:
- Co to za diadem? O co tu chodzi?

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 24-05-2007, 07:53   

Avalia wyciągneła złoty diadem z diamentem przymocowanym na jego przedniej stronie.
- Gdyby nie to, że od tego zalezy życie Toru już bym go zniszyczła - mrukneła do koleżanki - Czy jak Ci powiem, że Toru własnie jest w niewoli i jedyny sposób aby go uwolnić to teorytycznie moja zgoda na objęcie tronu, będzie Ci wystarczyło? A jak ni to wierz mi jest to długa opowieść.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 25-05-2007, 23:31   

Poklepałam ją lekko po ramieniu.
-Co masz zamiar zrobić?- spytałam po chwili.
-Nie wiem, chyba będę musiała ustąpić- Avalia chyba nadal nie chciała przyjąć tego do wiadomości. Spojrzałam dość ostro na resztę, która jakoś nie kwapiła się, żeby pomóc, po czym rzekłam cicho:
-W razie czego zawsze mogę pomóc. Nawet jeśli okażę się bezużyteczna.
Czarodziejka miała niewyraźny wyraz twarzy. Nie malowały się na nim żadne uczucia, ale zdawałam sobie sprawę, że musi być wściekła i zaniepokojona sytuacją. Teraz jednak niewiele mogłam zrobić i w milczeniu czekałam na jej decyzję.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 26-05-2007, 08:14   

- Może i jest sposób aby to obejść, ale potrzeba więcej niż jedną, nawet trzy osoby- mrukneła cicho do siebie Avalia. Po chwili obraz znikną jej z przed oczu, wszyscy weszli do ciemnego pomieszczenia gdzie nie było ani trochę światła, Avalia stukneła różdż o podłogę, a jej kula zaczeła się świecić. Pokój był oskurny a na podłodze leżało kilka rozkładających sie ciał i kilka szkieletów; które zaczeły się ruszać.
-Fajnie noc żywych trrupów - mrukną zdaje sie Fargass za pleców Avi, ona tylko wzruszyła ramionami i mrukneła pod nosem "do dzieła".
Jak szkielety dały się pokonać bez większego problemu, tak zombi za każdym razem się regenerowały.
-I walcz z czymś czego się nie da pokonać - mrukneła jedna z toważyszek, na co Avi nie zwróciła większej uwagi. Odsuneła się na parę kroków i zaczeła coś mrucześ pod nosem na styl "Arit demar intru", przy piątym razie, z jej kuli wydobyła się biała nova, która uleczyła niewielkie rany towarzyszy i spaliła nieprzyjaciół na pył. I znowu zapadał ciemność, Avi padła nieprzytomna na podłogę.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Neji Płeć:Mężczyzna
Chiiii~


Dołączył: 28 Kwi 2007
Skąd: Winter!
Status: offline
PostWysłany: 27-05-2007, 11:17   

- Hej ! żyjesz? - podbiegł do Avi i złapał ją centymetr nad ziemią po czym połorzył ją delikatnie na ziemi - Ellegon znadź coś miękkiego, Ahira podaj mi szybko jakieś naczynie z zimną wodą - wszyscy posłusznie wykonali polecenia łotrzyka, Ellegon znalazł jasieczka w jednej z kieszeni Avi, Ahira wyjął miseczkę z plecaka a Myabi podała mu butelkę z wodą, po chwilii gdy reszta odpierała wciąż nadchodzące wojska razem z Klonami całej drużyny (patrz. sprawka Ellegona), Fargass podłorzył jasieczek pod głowę Avalii, zdjął Banadę namoczył ją w zimnej wodzie i powoli przecierał czoło czarodziejki, po chwilii zauważył ze kilka ran się nie zagoiło więc szybko przeszukał swoją torbę i wyciągnął zioła, ręcznik oraz nóż, nie zwracając na odgłosy bitwy i wrzaski Ahiry, pociął ręcznik na paski, roztarł zioła klingą poczym jednen kawałek ręczniczka zmoczył w wodzie i wytarł rany z krwii a resztą posmarował ziołami i zatamował krwawienie, upewniając się że Avalia dożyje następnego dnia wyciągnął Jury i ruszył do boju.

_________________
Cute stalker :3


Ostatnio zmieniony przez Neji dnia 27-05-2007, 16:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 27-05-2007, 13:43   

<Neji, moja postać nazywa się Myabi>
Na nasze szczęście Avalia pozbyła się wszystkich zombie swoim kosztem, jednak kiedy Fargass od niej odszedł, byłam już pewna, że wydobrzeje. Wróciłam do walki i zamieniając się w półdemona przez pomyłkę ściągnęłam na siebie uwagę przeciwników. Na chwilę spanikowałam, jednak dość szybko się otrząsnęłam i zaczęłam krążyć po dość sporym pomieszczeniu, a pozostali z grupy spokojnie pozbywali się szkieletów.
-Pewnie jeszcze przyjdą następni- powiedział Fargass do grupy- trzeba stąd wyprowadzić Avalię.
Zagwizdałam cicho i pojawił się przy mnie Rufus, który położył się na ziemii, kiwając nosem na resztę. Położyli na nim Avalię i poszli. Zostałam sama, czekając na następnych rzeciwników, którzy jednak nie pojawiali się. Siedziałam tak dobre parę godzin, w końcu przyszła Arita, żeby powiedzieć, że Avalia się obudziła.
- To nie za szybko? jej rany były poważne.
- Fargass miał sporo ziół wzmacniających, jednak ona nadal nie bardzo może wstać. Wracasz do reszty?
-Jeszcze tu poczekam. Gdyby coś się stało, tam nie zdołalibyśmy obronić rannej.
Arita odeszła. Usiadłam na podłodze, mrucząc cicho do siebie: "Momo, szkoda, że cię tu nie ma"

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 27-05-2007, 14:21   

Avi obudziła się ale miała problem z otworzeniem oczu, wykonała prawą dłonią, z ledwościa jakiś gest, dzięki któremu przyzwała do siebie swoją różdżkę, wymruczała coś pod nosem i ze wszystkich ran zaczęła płynąć jej krew.
Fargass próbując się do niej zbliżyć został odepchnięty przez niewidzialna ścianę.
Sama białowłosa okryła się szkarłatną aurą i zaczeła sie unosić, a po chwili jej wszyscy towarzysze, mieli ten sam "problem".
Coś zaczeło krążyć w pomieszczeniu. Jej toważysze nie dali rady się poruszyć, kiedy złota chmura podleciała do avali i zaczeła przybierać ludzkich kształtów
- Kretynka! - odezwał sie mężczyzna w długich złotych włosach związanych w kucyk, białej koszuli, czarnych spodniach oraz butach, złotymi branzoletami, na rekach i złotą laską "wielkiego arystokrty" - Po kim ty masz taką skleroze idiotko?! Chyba po matce, zawsze była rozkojażona.
Złoto oki mężczyzna dotkną swoją laską Avi której zaczeły znikac wszytskie obrażenia, i kiedy powoli już lądowała na ziemię, nieznajomy mrukną coś w tylu "uwazaj na siebie" i znikną.
Restza drużyny, całkowicie wyleczona i w pełni sił stała nieruchomo nie wiedzac co sie dzieje, a Avi powoli zaczeła wstawać z podłogi.
- No tak, skleroza - mrukneła do siebie rozcierając czoło.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 27-05-2007, 16:24   

Przybiegłam zobaczyć co się dzieje i ujrzałam tylko, że pozostali stoją na ziemii nieco oszołomieni, Avalia także stała, cała i zdrowa. Westchnęłam cicho i szybko wróciłam do pokoju. Nikt nie zauważył, że byłam.
Kiedy wróciłam na miejsce, okazało się, że przybyło stadko demonów wielkości niedużych psów. Tylko jeden z nich stał na dwóch łapach i nieco chwiejąc się podszedł do mnie, mówiąc cicho:
- Lepiej stąd wyjdżcie. Ten zamek nie lubi demonów.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
-To on też żyje? Wcześniej lecieliśmy żyjącym statkiem.
-To nieważne po prostu stąd wyjdźcie- demon rozejrzał się nieufnie wokół i powiedział- a ta czarodziejka wpadająca w kłopoty niech nie używa zaklęć, bo skończy gorzej niż za pierwszym razem.
-Dlaczego?
-Jej zaklęcia tutaj nie służą. I nie zadawaj więcej pytań, bo nie odpowiem szczerze. Odejdź. -stadko stworzyło niewielką dziurę w ścianie, przez którą przeszło do sąsiedniego pomieszczenia. Zaraz za ostatnim osobnikiem wyrwa się zamknęła.
Wróciłam na chwilę do grupy i powiedziałam, co kazał zrobić demon. Nie bardzo mi wierzyli, ale byłam pewna swego i poprosiłam Avalię, żeby uważała z zaklęciami. Ta jednak nie słuchała. Mruczała coś cicho pod nosem, wzrok miała wlepiony w podłogę. Klepnęłam ją delikatnie w ramię, na co zaskoczona odpowiedziała sporą kulą ognia. Zanim jednak zdążyła ją wystrzelić, złapałam za różdżkę, przez co zaklęcie nie do końca wypaliło. Puściłam różdżkę i powiedziałam tylko:
-Na razie się od tego powstrzymaj, dobrze?- po czym odeszłam bez słowa, trzymając się za prawą rękę.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 19 z 32 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20 ... 30, 31, 32  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group