FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
  Encyklopedia
Wersja do druku
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 16-02-2005, 22:48   

Wilk pędził przez płomienie z niewiarygodną szybkością. Ogień nie dotykał go...jego nie, za to siedzącą na nim dziewczynę owszem...
-SONIO! MÓJ OGON!!! PALI SIĘ!!!O________O
-"Mówiłem, żebyś się nie wychylała==' "
Wilk odbił się od najbliższego leżącego drzewa i skoczył ponad koronami drzew.
-"Zgubiłem ją>.<"
Dziewczyna rozsądnie milczała, wiedziała, że wilkowi nie należy przeszkadzać kiedy jest zły, jeszcze przez chwilę wilk ignorował prawo grawitacji, a potem zeskoczył na ziemie i pobiegł w trochę innym kierunku
-"Tam coś jest"-pyskiem wilk wskazał kościół.
Już po kilku minutach byli w środku, niestety wilk nie przewidział,że posadzka mimo wieku nadal zachowała swe właściwości...wpadł w poślizg, zatrzymując się na ołtarzu.
-$@$@!$%-z kłębowiska futra wyłoniła się niewielka postać-ee...pożar^^'

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2005, 11:28   

Ch:Kya...-jeknela czujac plomienia na ogonie.- Znowu w domu? >.< -warknela patrzac jak las zaczyna sprawiac wrazenie piekielnych czelusci. Nie czekajac na rozwoj wypadkow zlapala lamie za ramiona i uniosla sie do gory. Ciezko bylo lawirowac w tak nagrzanym powietrzu i to jeszcze z potworem na rekach.
-Huuuuh. >.<
Z lasem dzialo sie cos dziwnego. I nie podobalo sie to wiedzmie, ktora w ostatecznym rozrachunku zgubila trop zlodzieja.
-Trudno, jeszcze go dorwe >< TY go dorwiesz!-warknela do wystraszonych oczu lamii, ktora gwaltownie sie skulila. -NIE!
Ostry ruch dziewczecia spowodowal zachwianie rownowagi i Chimeria runela w dol.


-Maaaaaz...-ktos za plecami Lorda Mazoku Mazoku leniwie przeciagnal jego imie. Wymieniony odwrocil sie i ujrzal bialowlosa dziewczynke siegajaca mu mniej wiecej do pasa. Spokojnie lewitowala z zalozonymi na piersiach rekoma. Usmiechnela sie szelmowsko i poprawila wlosy.
-Dobrze sie bawisz?- spytala z szerokim usmiechem.

-Zatluke cie!!!!!!!!!!!!!!!!! -zawyla wiedzma masujac siedzenie. Lamia tymczasem, bez zbednych ceregieli stracila przytomnosc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Ayako Płeć:Kobieta
The Jellyman


Dołączyła: 29 Sie 2004
Skąd: z szafy w pewnym zamku
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2005, 21:06   

Dziewczyny nadal siedząc na podłodze i kłucac się zamilkły w momencie kiedy wilk przeleciał przez cały kościół i wyrznął w ołtarz
A: ....
M: ...
A: czy ty tez...
M: tak
A: czy to był
M: tak
A: napewno
M: raczej tak
A: a skąd ty wiesz o co mi chodzi?
M: no ja też mam oczy i widziałam wilka który wyrżnął w ołtarz
A: tak mnie tez o to chodziło ale to tylko dzięki moim telepatycznym zdolnoscią
M: _^_ oj zamknij się
A: no przecież żartuje.... jak ty do mnie mówisz
M: jak mi się chce
A: a moze chcesz chodzić na piechote
M: z pewnoscią to jest bezpieczniejsze
A: nie lubię cię ==
M: i dobrze a może przestaniemy tu tak siedziec
A: o jednak mnie potrzebujesz
M: ....
A: masz ochote na małe ognisko bo las się fajczy
M: twoje poczucie humoru mnie dobija
A: to nie był żart tam się naprawdę fajczy
M: a co z tym wilkiem
A: a co ze złodziejem podobno ma fajne bokserki
M: ty się bokserkami nie interesuj tylko pomyśl o kluczu
A:a no tak ale on go już chyba nie ma
M: to i tak trzeba go złapac zeby się dowiedziec kto go ma
A: czyli chcesz wyjsć na zewnątrz i pomiędzy płomieniami szukac złodzieja
M: masz lepszy pomysł kościół i tak się w końcu spali
A: to moze my go odrazu podpalimy < w jej dłoni ukazała się szybko rosnąca kula ognia>
M: to nie jest dobry pomysł
A: szkoda <kula wylewitowała przez dziurę w dachu i zapaliła inny fragment lasu>
M: _^_
A: ej no co

_________________
rany bo już mnie nosiło od tej mordki z serduszkami
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
4622351
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2005, 21:43   

Mazoku pochylił się tak, że jego twarz znalazła się na poziomie buzi dziewczynki (jako że obaj znajdowali się w powietrzu, to właściwie wystarczyłoby tylko, żeby zleciał metr niżej... ale kto tam zrozumie mazoku).
- Witam - rzekł wesoło. - Owszem, bawię się całkiem nieźle ^^
Po chwili kłopotliwego milczenia uznał, że pewne kwestie wymagają wyjaśnienia.
- Bo widzisz... Jestem mazoku, jakbyś nie zauważyła. To taki gatunek demona - dodał zgryźliwie, w międzyczasie zastanawiając się czy może po prostu koszulka z odpowiednim napisem nie rozwiązałaby problemu identyfikacji.
A ponieważ jego umysł pracował w sposób wielowątkowy, w tym samym momencie nakreślił również ukrytymi za plecami palcami prawej ręki skomplikowany wzór. Wiele metrów niżej wśród morza ognia powstała niewielka czarna wysepka - dziura w pożarze, w której nie palił się ani jeden płomyk. Przesunęła się i znalazła dokładnie pod stopami dziewczynki.
Ostrożności nigdy za wiele...
- A ty? Jak się nazywasz? - odezwał się ponownie, dorzucając jeszcze kliszę nr 79016: - Nie powinnaś być przypadkiem ze swoją mamą? ^^

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
Noire Płeć:Kobieta
Pomniejszy Inżynier


Dołączyła: 14 Maj 2003
Skąd: From down below
Status: offline
PostWysłany: 20-02-2005, 20:35   

Dziwne dźwieki ucichly. Od dłuzszego czasu Noire kontynuowała wędrówke korytarzem. Niepokoiło ja to, że w tunelu robi sie coraz cieplej. Nie czuła, żeby podczas marszu teren obniżył się chociaz trochę. Zastanowiła się, o ile dobrze pamietała to na powierzchni zostawiła sporo osób ze spaczonymi charakterami, prawdopodobnie gdzies znajdowali sie rowniez wspolpracownicy zlodzieja. Gorąco tu, pewnie ktoś podpalił las...ech, normalka, źle nie jest, moze przy okazji sie udusi. Interesujacy koniec.
Weszła do podziemnej komnaty, nagle wyczuła bardzo złowrogą aurę...no, w końcu. Mimowolnie ciarki przeszły ją po plecach, rozejrzała się. Z sali odchodziło z około dziesiec innych korytarzy, z dwoch z nich wyszło około setki szczurów w tym cztery wielkosci rocznego źrebaka. Na dodatek wyglądały na głodne. Niuchacz zawył.
-Cicho bądź głupi kundlu, chyba że chcesz żeby cie zeżarły -syknęła. Astaroth natychmiast się włączyła.

- Wspaniale, uwielbiam szczury...a szczególnie ich znajomą - powiedziała słodko demonica.
- Przymknij się- warknęła Noire
- Ale czemu to? W końcu odwiedzisz mnie teraz, prawda?
- Nie cieszyłabym się na twoim miejscu
- A czemu?...Oho, własnie wychodzi
- Czuję


Kotka przeobraziła się, na jej miejscu stała dostojna kobieta z korona na głowie.
Królowa Szczurów, Chodząca Metafora.
Wszystkie odgłosy wokól niej ucichły jakby uciete nożem. Wyraz oczu szczurów zmienił się, jak zahipnotyzowane patrzyły na władczynię. Królowa zrobiła parę kroków-zaden dźwiek nie odbił sie echem-podeszła do jednego ze szczurów gigantów. Zwierze połozyło się tak, aby kobieta mogła na niego usiąć. Niuchacz chciał zawyć, ale zaden odgłos nie wydobył się z jego pyska. Królowa skinęła ręką i odesłała go na Avenar. Pogładziła głową szczura i pochyliła sie do niego.
Mój drogi, zawieź mnie do tego klucza, zawieź mnie do źródła zła
Odgłos rozległ się w jego głowie, szczur momentalnie ruszył z miejsca, a za nim reszta zwierząt. Pobiegł jednym z korytarzy.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2120255
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-02-2005, 09:14   

Ogien hasal jak chcial. Konkretnie, jak pewien lis chcial..
-Dobrze sie bawisz?
- Nawet nie wiesz jak, jaszczurko ^^
***
Nieco dalej pewien zlodziej dotarl do wiekszej polany. Tak jak sie spodziewal, osada drwali, ktorych slady bytnosci byly widoczne dla wprawnego oka z daleka, zostala przez swoich mieszkancow wykarczowana i oczyszczona do golej ziemi. To, plus fakt, iz drwale nie marnowali drewna na budowe chat, lecz zbudowali zaglebione w ziemmi lepianki byl tym, co sprowadzilo tu zlodzieja.
Ogien szalal. Nieczym zywe stworzenie pozeral kolejne hektary, przenoszac sie wbrew rozsadkowi i prawom fizyki. Siegal tam, gdzie wydawalo sie to niemozliwe.
Ot, chocby dotarwszy do nieszczesnego obiektu kultu zapomnianego juz boga, z rykiem wypelnil wnetrze i z hukiem pomknal podziemnym korytarzem.
***
Zolnieze, wyslani z Ha'sasyheon z niepokojem obserwowali zasnuty dymem, purpurowy choryzont. Ich konie,w yczuwajac niebezpieczenstwo byly nerwowe. Nie ostrzegly swych panow przed zagrozeniem wiekszym nawet niz ogien.
-Psy pontyfikatu. Jak milo, sami przyszliscie odnalezc swoja smierc- ponury glos rozlegal sie glowach przerazonych ludzi- kardynal nigdy nie mogl sie powstrzymac przed wtykaniem nosa w nie swoje sprawy...posylajac zabawki. Zobaczmy, co sie stanie, gdy popsuje mu te zabawki.
W koncu dowodca zdolal zapanowac nad spanikowanymi powdladnymi. Gdy juz wydawalo sie, iz ponownie stanowia zgrany oddzial, jeden z koni zakwiczal w panice. Sekunde pozniej jego jezdziec rozdarl sie cienkim glosem.
Jedna z nog konia trzymala reka pozbawiona ciala. Pozolkle kosci z resztkami miesa wylanialy sie wprost z ziemi, mocno przytrzymujac zwierze.
Wokol oddzialu ziemia poczela drgac, wybrzuszac sie. Z cichym trzaskiem i klekotem, szkielety powstawaly. Z lasu, nie objetego tu pozarem, wyszly, by dolaczyc do zabawy, ghule.
-Trzeba bylo zostac, glupcy.
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 11:40   

-Mamą?-prychnęła pogardliwie dziewczynka.- Wolę tatusia >) -mówiąc to zniknęła i pojawiła się na plecach Mazoku. -Oczywiście wiem co to są mazoku^^ Ale nie uważasz, że tak jest zabawniej? -pstryknęła palcami i w odległej części lasu wybuchła kula ognia. -Co ty na to, tatusiu?^^ -zacisnęła ręce na szyi nowego ojca by jej nie uciekł. Cóż...teleportacja nie przyniosła efektów...

-Damn....szlag...-mruczała ciągnąc za sobą lamię. Ogień szalał wiec ponownie wzniosła się w powietrze. Usłyszała krzyki wysłanników Ha'sasyheon. -Co do...
Gdy ujrzała kościstą rękę zachwiała się i rozszerzyła oczy. Jeśli to był ten potwór, o którym myślała to należało szybko opuścić to miejsce. Ghule też nie były najlepszymi towarzyszami, toteż Chimeria odwróciła się i poleciała w przeciwną stronę.
-Niech radzą sobie sami.-fuknęła. Nagle usłyszała pod sobą głos.
-Ale Soooonioooooooo!!!!!!!! Ogon mi się paliiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!!!!!!!O_____O
-Cicho.-warknął wilk sledząc lecącą.
-Ale Soooonioooooo!!!!!!!
Wilk utkwił spojrzenie w lecącym punkcie. Nie zorientował się nawet, że wraca tą samą drogą co przybył.
-Ale jez...
PLUSK!
Chimeria zatrzymała się i zniżyła lot. Jakimś cudem to jezioro (które wilk zaliczył nota bene po raz drugi) nie zostało pozbawione wody. Wilkołak stwierdził, że nieskorzystać z takiej okazji to grzech. Pomińmy tutaj definicję grzechu. Bezceremoniealnie zrzuciła lamię do wody.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 18:50   

Aria siedziała na murku obserwując sytuacje. poraz kolejny pokierowała jakiegoś ghula, biedakom poskąpiono inteligencji. musiała im pomóc. W kncu nie była aż taka zła.
- Myyyhhyyy....muuuphuuuuwwwwwnnn...
- tamtych masz atakować- Aria nie wierzyła własnim oczom. Jak one mogły znaleść jezioro skoro ona napewno wszystkie wysuszyła. to napewno była wina Vela.
- VEL! jak mogłes?! czy ty nawet do krzyżowania komuś planów nie potrafisz sie pożadnie przyłozyc ><?

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Vel Płeć:Mężczyzna
Deskorolkarz


Dołączył: 08 Lip 2003
Skąd: POLSKAAAAAAAaaa
Status: offline
PostWysłany: 22-02-2005, 20:04   

Vel nie usłyszał. Siedział gdzieś daleko na płonącym drzewie i zastanawiał się, jak Aria mogła przegapić to jeziorko. Ech, zawsze wszystko musi robić sam...

Zresztą, niech sobie jest jeziorko. Zawsze, gdy jest jakaś mała nadzieja, jest ciekawiej ;]

_________________
Ej cze
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 23-02-2005, 19:10   

- Ta... Tatusiu? - jęknął Mazoku. - Zaraz... To niemożliwe... No chyba że wtedy, ale... er...
Demon zagłębił się myślami w tysiące lat swojej historii. Nie szło mu to wystarczająco sprawnie.
- Czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć? ^^"
- Tatuś!
- To wiele wyjaśnia... -.- Dobra. Pobawiliśmy się, pogadaliśmy, a teraz złaź. Jestem zajęty.
Absolutny brak reakcji.
- Spodziewałem się tego...
Maz obrócił się w locie na plecy. W tym samym momencie nisko pod nimi czarny krąg poszerzył się znacznie wsysając kolejne płomienie. Nagle gwałtownie zmalał do rozmiarów monety, wypluwając przy tym ogromną ognistą kulę. Z rykiem pomknęła ona w górę, wydłużając się. Nie minęła nawet sekunda, kiedy uderzyła w dwie unoszące się w przestworzach istoty...

***

Sto metrów w lini prostej od tego miejsca w powietrzu pojawiła się postać w czarno-fioletowych szatach. Paliła się, ale płomienie nie trzymały się niej zbyt dokładnie i szybko znikały.
Spojrzała z satysfakcją na obłoczek czarnego dymu.
- Dzieci... - westchnęła i przystąpiła do rozglądania się wokół za znajomym człowiekiem w dole. - Na czym to ja skończyłem...
Mazoku miał stąd znacznie lepszy widok na las... A konkretnie na wyraźną w nim przerwę.
- Lepianki na gołej ziemi... Fascynujące... Ale przynajmniej nasz złodziej nie ma gdzie uciec...

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 24-02-2005, 20:24   

-Ekhu!- Axe w postaci demona wylądowała w domu. - Świetnie >< -błysnęło i znów pojawiła się w lesie. Tym razem obok wiszącej w powietrzu Chimerii.
Ch:Pchałaś się w ten pożar, żeś taka osmalona? -mruknęła Chimeria patrząc z niezadowoleniem jak woda w jeziorku znika w zastraszającym tempie.
A:Tfu, nie. Tatuś uczył mnie piec kiełbaski.>)
Ch:O.o... nie wnikam... nic tu po nas.-mruknęła i dała znak dłonią.
A:Tam.-wskazała na ciemny punkt na niebie.
Ruszyły we wskazanym kierunku.
Ch:Sugerujesz, że Mazoku namierzył złodzieja?- spytała półszeptem Chimeria, gdy przyjrzała się sylwetce, ku której zmierzały.
A:Powiedzmy.- strzepnęła ostanie popioły z grzywki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-02-2005, 11:39   

Zlodziej....spal. Nie takie atrakcje przesypial juz w swym zyciu. Zreszta, wszyscy wokol mieli co robic, prawda?

***
-Chcesz spalic caly kontynent?
-Przyjemna mysl, ale nie. Wole cos bardziej kreatywnego.
-Na przyklad?
-A spojrz z gory na las ^^
-Momemncik.
Uskrzydlona postac zniknela na moment. Gdy sie pojawila, na jej twarzy goscil wyraz oslupienia.
-Ty.....podpisales sie O.o
-Hai ^^
Powrót do góry
Mai_chan Płeć:Kobieta
Spirit of joy


Dołączyła: 18 Maj 2004
Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć...
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 03-03-2005, 17:47   

Wydarzenia przybierały nie do końca taki obrót, o jakim myślała Maya. Ogień zachowywał się, delikatnie mówiąc, dziwnie.
- Albo maczał w tym palce pewien lis, albo ja nie jestem kobietą.
- A jesteś? - Ayako jak zwykle dobiła dziewczynę.
- Jestem == Miałaś jakieś wątpliwości?
- Nie, no co ty.
- Tak to jest jak się spiknie z pół-mazoku... Nie można liczyć na zrozumienie == W każdym razie ja bym sie ewakuowała. I to najlepiej szybko. Ty się zregenurejesz, ale ze mnie może zostać kupka popiołu... A wolałabym tego uniknąć.
- No dobrze, to jaki masz plan?
- Hm...

Plan Mai był banalny w swej prostocie.

Punkt 1. Wynieść się z kościoła zanim dach zwali nam się na głowy
Punkt 2. Zlokalizować lisa
Punkt 3. Kazać mu, żeby przestał

O ile punkt pierwszy przebiegł bez zarzutu, o tyle pozostałe dwa punkty były już trudniejsze do zrealizowania...

_________________
Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!

O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 03-03-2005, 22:46   

Na szczescie podpunkt numer dwa sa sie zrealizowal.
-Skonczyliscie sie bawic, dzieci?- ochryply glos rozlegl sie za niezwykla para podziwiajaca hasajace plomienie. Obaj zapytani podskoczyli, zaskoczeni. Znowu dali sie zaskoczyc, co zdazalo sie naprawde rzadko.
- Wystarczy.
- Ale ja jeszcze pale ><
- Koniec, futrzaku. Potrzebuje waszych talentow gdzie indziej. Ci tutaj...beda mieli inne zajecie.
Plomienie zaczely sie wycofywac, wracajac do jednego punktu, ktorym okazala sie dlon pewnego lisa. Gdy cala szalejaca pozoga zamknieta zostala w niewielkiej sferze, zostala beztrosko porzucona.
A nasza 'nie tak mroczna choc bardzo zla' trojca ewakuowala sie przy pomocy dalekiego krewnego smokow w kierunku zachodzacego slonca.
Powrót do góry
Noire Płeć:Kobieta
Pomniejszy Inżynier


Dołączyła: 14 Maj 2003
Skąd: From down below
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2005, 07:52   

Królowa dojechała do wyjścia z tunelu, zaskoczona zsiadła ze szczura i wyszła z podziemi. Nie takiego efektu się spodziewała. Weszła na pagórek z którego niedawno lis dokonywał zniszczenia lasu w dosc nietypowy sposob. Wyczuła, że niedawno ktoś tu był, wściekła zmaterializowała topór na trzonku od kosy i wbiła go w kamień stojący obok. Przywołała swoich poddanych.

Mieliście mnie doprowadzic do celu-zgrzytliwy głos wwiercał sie w świadomość zwierząt- Jedyne co tu zastałam to widok na pogorzelisko, a nie tak miało być. Skoro nie moge wykonac kary na własciwej osobie, to ta kara spotka was

Wyjeła topor z kamienia, pare chwil później ze szczurów nie zostało nic prócz futerek. Władczyni wytarła chusteczką usta. Wściekłość i żądza wymierzenia kary narastały w niej, nie mogła sobie na to pozwolić, bo mogłaby...
-Wynoś się stąd, nie prosiłam o twoją pomoc -powiedziały jej własne usta, głucha bariera opadła, świat wybuchł tysiacem uwolnionych dźwieków. Oszołomiona az podskoczyła z wrażenia, obawiała się tego. Noire z uporem odzyskiwała spowrotem swoje ciało, Królowa Szczurów wcale jej tego nie ułatwiała, jednak w końcu sie poddała, dźwieki zbyt mocno raniły jej uszy. Białowłosa szczęśliwa wyprostowała się i spojrzała na las. Przeczytała podpis lisa-piromana.
-Caibre...no, zawsze jakis punkt zaczepienia - szepneła i zemdlała z wyczerpania.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2120255
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 10 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group